Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling Off-Top Materiały Archiwalne WCW Starcade 2020*chyba) Dzień 1

WCW Starcade 2020*chyba) Dzień 1

WCW Starcade 2020*chyba) Dzień 1

303
13.08.2026, 20:13
#1
Na arenie dzisiejszych i jutrzejszych zmagań zapada ciemność, po krótkiej chwili na titaronie wyświetla się odliczanie od 10 do 1, gdy na ekranie pojawia się 0 nad stadionem rozpoczyna się przepiękny pokaz pirotechniki. Fajerwerki wybuchając robiąc wspaniałe widowisko, ich ostatnia salwa tworzy na niebie kilka gwiazd, a po chwili na ekranie wyświetla się logo Starcade. Wszystko to dzieje się oczywiście przy towarzystwie naszego wspaniałego Theme Songu Kamera w dalszym ciągu pokazuje nam rampę na której teraz pojawiają się tancerki, które znajdują się na platformie z logiem Starrcade. Nagle obok nich z rampy zaczynają wydobywać się płomienie, a w górę strzelać fajerwerki, ależ wspaniałe widowisko! Teraz kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego przy którym znajdują się już Paul Heyman, a także William Regal

Paul Heyman: Panie i Panowie, chłopcy i dziewczynki... To już dziś! Starrcade czas zacząć! A komentować je dla was będą Paul Heyman oraz William Regal!

William Regal: Witam wszystkich zgromadzonych przed telewizorami! Cóż to będzie za cudowny wieczór, tyle emocji, tyle ważnych walk... I takie duo komentatorskie!

Paul Heyman: Zgadza się Williamie, to na pewno będzie cudowny wieczór! A my tutaj... No dzisiaj chyba czas zawiesić topór i wziąć się za poważną pracę!

William Regal: Zgadzam się w 100%. A więc przejdźmy do rzeczy... Pierwszą walką będzie Unsanctioned Match w którym zmierzą się Professor Pain oraz Masked Man! Nadal jestem ciekaw kto będzie tym zamaskowanym zawodnikiem.

Paul Heyman: Ja mam pewną teorię, ale nie podzielę się nią z wami. Sam jestem ciekaw czy mam rację. Za chwilę się okaże. Stawiam na Masked Mana. Głównie z racji tego, kogo typuję jako osobę skrywającą się pod maską. I jeśli mam rację... To cóż, trochę na głupków wychodzą Ci wasi zawodnicy że go nie poznali.

William Regal: Od razu na głupków... Wiesz jak jest w ringu Paul. Ferwor walki, emocje... To wszystko przysłania Ci zdrową ocenę. Ale z jednym się zgodzę - ja również stawiam na Masked Mana! A teraz czas chyba na widowisko!

Na arenie słyszymy Zenka Kupatase, co się dzieje, legendarny wokalista grupy Kabanos znajduje się na rampie w stroju jednorożca i śpiewa o oczku w głowie. Fani są wyraźnie zdezorientowani, a po chwili na arenie pojawia się Professor Pain wraz ze swoim miotaczem ognia. Kamera przesuwa nas nieco dalej, a tam mamy ustawiony stos z pluszowych owieczek, który po chwili zaczyna płonąć! Ależ on jest niesamowity. Professor odkłada swój miotacz ognia, a następnie przybija żółwika na odległość z Zenkiem. Po tym AKCENCIE przechodzi on pod trzecią liną i melduje się na macie, czekając na swojego rywala

PAIN VS MASKED

Cała arena teraz zamilkła i wszyscy z niecierpliwością czekają na Mystery Mana. Zegar zaczyna odliczanie od 10! 9! 8! 7! 6! 5! 4! 3! 2! 1! No i słychać "Sky's The Limit" a to oczywiście oznacza, że w drodze na ring jest...no właśnie...nikt. Nikt bowiem nie pojaia się na rampie. Chociaż nie! Teraz widzimy, że nad titantronem ustawiony jest cały zespół Green Day! Billie Joe chwyta za mikrofon, no i po chwili na arenie rozlega się ten utwór a rampie pojawia się Mystery Man! Ma na sobie czarną bluzę z kapturem, więc dalej nie widzimy kim on jest. W końcu jednak postać delikatnie podciąga kaptur, po czym zrzuca całą bluzę i widzimy, że to...SAMMY GUEVARA! "Insta Boy" przeżuwa gumę, a następnie dziarskim krokiem kroczy do ringu, podchodzi do lin, gdzie wyciera sobie buty o apron, a następnie cofa się i...

No i wygląda na to, że nie będziemy dłużej czekać, bo Guevara wyciąga spod ringu krzesełko i rusza z nim na Paina! Szybko uderza go w brzuch, a następnie parokrotnie w plecy! Pain pada na matę, a Sammy wygląda jakby był w szale! Dalej napierdziela go krzesłem, ten jednak wygląda na wyjątkowo twardego, bo próbuje wstać i...w końcu mu się udaje! Professor wyrywa Sammy'emu krzesełko z ręki, po czym próbuje go uderzyć, ten jednak robi unik i wykonuje Standing Dropkick! Krzesełko wypada z rąk "IQ Devila" a panowie przechodzą do zwarcia. Tutaj silniejszy okazuje się Pain, który szybko spycha swojego rywala na liny, następnie łapie go za rękę i mamy Irish Whip! Dokłada do tego jeszcze Shoulder Tackle, czeka aż "Le Sex God" się podniesie, wynosi go do góry i Sammy kontruje próbę Suplexu na Tornado DDT! Guevara szybko dokłada Running Shooting Star Press, po czym momentalnie wybiega z ringu i ponownie szuka czegoś pod nim. Teksańczyk po chwili wraca z...kubłem na śmieci. Próbuje go nałożyć Professorowi na głowę, ten jednak widzi, co się święci i przytomnie kopie swojego rywala w okolice wątroby, a następnie uderza go poteżnym chopem. Teraz Pain posyła Sammy'ego do narożnika, sam zaś bierze rozbieg i mamy Extermination! (corner clothesline) Guevara chwieje się, a Professor zachodzi go od tyłu niczym Trent Kent zaszedł Jamesa Rivera i...nie, nie daje mu klapsa, tylko zakłada Rear Naked Choke! Sammy widać liczył na to pierwsze, bo wygląda na zupełnie zaskoczonego! Próbuje jednak się uwolnić, zanim zejdą do parteru i w tym celu chwyta się liny, Pain jednak dociska coraz mocniej i mocniej! Guevara jednak przytomnie gryzie go w rękę! Professor chyba się tego nie spodziewał, bo aż odskoczył! "Insta Boy" tylko się uśmiecha, po czym wyprowadza poteżnego Roundhouse Kicka! Jego rywal się chwieje, a Sammy ustawia go sobie na narożniku, sam również tam wychodzi i wygląda na to, że szykuje nam się Superplex! Pain jednak walczy by do tego nie dopuścić, uderza Guevarę kilka razy w głowę punchami, po czym łapie go za szyję i...dostaje łokcia, a następnie "Le Sex God" dokłada Hurricanranę z narożnika! Pain ląduje na macie, a Sammy wznosi rękę w geście tryumfu, po czym teatralnie kłania się widowni. Były IC podnosi swojego rywala, a następnie ciska go liny i wyrzuca z ringu za pomocą Clothesline'u! Sam zaś rozgląda się wokół, bierze rozbieg i wykonuje Suicide Dive wprost na podnoszącego się Professora Paina. Teraz obaj leżą poza ringiem, a sędzia idzie sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku. Podnoszą się dość wolno, ale się podnoszą, więc prawdopodobnie wstaną. Tak też się dzieje i obaj są już na nogach! Ponownie dochodzi do wymiany punchy, tym razem jednak lepszy okazuje się Guevara, który po prostu szybciej napierdalał Paina po ryju, niż Pain jego...Sammy łapie "IQ Devila" za rękę i ciska nim w barierki odgradzające ich od kibiców. Następnie wbija się w niego Spearem! Barierka oczywiście ulega zniszczeniu, a "Le Sex God" tylko wystawia język i wygląda na bardzo zadowolonego z siebie! Sammy Guevara jednak nie zamierza tracić czasu, szybko się podnosi, a następnie wraca do ringu. Tam zaś podchodzi do narożnika, a następnie...kładzie się na nim. To dość ciekawa postawa zważywszy na to z kim walczy, ale cóż, może w tym szaleństwie jest metoda? Professor Pain w końcu podnosi się, patrzy ze złością na Guevarę, który dalej leży na narożniku, następnie bierze do ręki jakieś krzesełko i wraca do kwadratowego pierścienia, bierze zamach i..."Insta Boy" zeskakuje z narożnika, przeskakuje nad swoimi przeciwnikiem, a następnie częstuje go Superkickiem wprost na krzesełko! "Painmaker" pada jak rażony piorunem, a Teksańczyk wychodzi na narożnik i...450 Splash wykonany! Pin! 1...2...nie! Z Professorem Painem to nie pójdzie tak łatwo, oj nie! Były Light Heavyweight Champion z wściekłością uderza pięścią o matę, a teraz widzimy, że na jego twarzy maluje się coraz większa agresja. Sammy wychodzi z ringu, by poszukać czegoś pod nim. Szuka, szuka i...w końcu wyciąga, wiecie co? No wiecie, czy nie? Stół. Następnie rozkłada ten stół na środku ringu, podchodzi do swojego przeciwnika i...wyłapuje poteżnego prawego! Guevara aż się zachwiał, a Professor nie tracąc czasu dokłada mu kolejne punche, po czym mamy jeszcze Headbutt! "insta Boy" chwieje się, a Pain ustawia go sobie na narożniku, następnie sam również tam wychodzi i...czyżby Superplex na stól?! Taaak! Stół rozjebany, a obaj zawodnicy leżą nieprzytomnie na środku kwadratowego pierścienia! Sędzia znowu sprawdza czy wszystko z nimi okej, ale wściekły "IQ Devil" mówi mu żeby "spierdalał", więc ten grzecznie odchodzi. "Evil Genius" uśmiecha się sam do siebie, podnosi swojego rywala za włosy do góry, a następnie mamy próbę Northern Light Suplexu, ale Sammy Guevara sprytnie go blokuje, po czym wykonuje Roll up! 1...2...no niewiele brakło! Pain musi się mieć na baczności! Sammy bierze rozbieg i...Pain robi unik, a następnie częstuje przeciwnika Dropkickiem! Ten pada na matę, a "Painmaker" najwyraźniej ma zamiar skorzystać z jakiejś specjalnej broni, bo udaje się pod ring. Ojoj...oj kurwa, joj. Wygląda na to, że jajca się skończyły, bo Professor Pain wraca właśnie do ringu wyposażony w gaśnice. Czyżby miał zastąpić nią swój słynny miotacz ognia, który to kiedyś nosił na plecach? Być może! "IQ Devil" czeka aż Guevara się podniesie, następnie odblokowuje gaśnicę i...Sammy zostaje zasypany białym proszkiem! Pain śmieje się z tego tak, że pewnie go brzuch boli. Kibice również mają niezłą frajdę, tylko nasz piękny chłopiec coś nie bardzo jest zadowolony. Teraz widzimy, że Professor odrzuca gaśnicę na bok, kopie rywala w brzuch, po czym wykonuje Bonebreaker! (Killswitch) To musi być koniec! Tylko, że...to nie będzie koniec, bo Professor Pain nie ma zamiaru pinować. On zaczyna obchodzić nieprzytomnego Guevarę, a następnie podnosi go, chwyta za twarz, coś do niego mówi i...zakłada Killer Instinct! (Crucifix armbar) Sammy momentalnie poczuł ogromny pół w ręce, ale widzimy, że zamierza walczyć! Jakby nagle się ocknął! Zaczyna wierzgać po ringu, próbując się jakoś uwolnić, szarpie się i szarpię, teraz próbuje uderzyć drugą ręką Paina, ten jednak ściska ją i...Guevara szarpie go do siebie, a Pain jest zmuszony przerwać swoją dźwignie! Sammy uwolnił się, ale widać, że jego ramie jest mocno obolałe, "Le Sex God" chwyta się za nie, a "IQ Devil" widząc to rusza na niego z Lariatem, ale...unik! Professor Pain dał się nabrać, najwyraźniej z byłym IC nie jest tak źle, jak to wyglądało! Teraz to on rusza na swojego rywala z impetem, powala go poprzez Running High Knee, a następnie zakłada Sharpshooter na środku ringu! To może być koniec tej walki! Widzimy, że "Evil Genius" nie ma już zbyt wiele sił, ale pomimo tego próbuje jakoś doczolgać się do lin, te jednak są stosunkowo daleko. Teraz Pain wspomaga się jeszcze łokciami i jest już coraz bliżej i...bliżej i...w końcu mu się udaje! Dostał się do lin, trzyma się nich kurczowo, by tylko Guevara puścił dźwignię, no i po chwili tak rzeczywiście się dzieje. Sammy rozgląda się po widowni, czeka aż jego rywal wstanie i mamy Superkick w tył głowy! Professor Pain chwieje się, a "Insta Boy" wynosi go do swojej akcji kończącej - Burning GTS! Udało się! Teraz wystarczy pin...ale Guevara nie pinuje, on uśmiecha się, wystawia język i...raz jeszcze wynosi Paina do Burning GTS...wykonane! Słychać jeszcze jak Sammy Guevara pozdrawia swojego przeciwnika słowami "Bye, bye, bitch!" po czym mamy w końcu pin...1...2...3! "Insta Boy" wraca w wielkim stylu, pokonując swojego wielkiego rywala, na największej gali w roku!

Paul Heyman: No i wiedziałem, że to będzie Guevara. Nic się nie myliłem! W końcu zemścił się za dwa miesiąca poniżania i pomiatania ze strony Paina!

William Regal: No cóż, bywa różnie, ale ja jestem zaskoczony. Mimo wszystko cieszę się, że Sammy w końcu odegrał się na Painie. Zasłużył na to. Teraz ten zawodnik chyba w końcu ruszy po wielkie wyróżnienia!

Paul Heyman: Ale, mniejsza już o Sammy'ego, któremu szczerze raz jeszcze gratuluję. Czas na pierwszą walkę ze strony Anarchy. Walka o pas Miliona Dolarów. Masz jakieś typy kto będzie przeciwnikiem obecnego mistrza?

William Regal: Nikt nie przychodzi mi do głowy. Jednak... Wierzę, że kto by to nie był, to Lee poradzi sobie wyśmienicie i obroni tytuł. Jestem tego w 100% pewien.

Paul Heyman: Ja się nie wypowiadam, bo wszystko wiem. Czy obroni? Tego też nie będę niestety mógł powiedzieć. Przekonamy się już za chwilę! Panie i Panowie, czas na drugą walkę wieczoru!

Limitless! Na rampie pojawia się Keith Lee z pasem przewieszonym przez ramię! Zawodnik rozgląda się po dziesiątkach tysięcy fanów zebranych na arenie... Po czym unosi Million Dollar Championship do góry! Publiczność zaczyna cheerować, a Blackzilla nakłada pas z powrotem na ramie i rusza powoli do ringu! Po drodze przybija kilka piątek fanom wystawiającym w jego kierunku dłonie, po czym melduje się w ringu! Zawodnik wskakuje na narożnik i ponownie unosi do góry pas, a fani ponownie dopingują swojego ulubieńca! Następnie Keith schodzi z narożnika i oddaje pas sędziemu, odwracając się w kierunku wyjścia z zaplecza, oczekując swojego rywala!

Wybija Dance of the Knights! Co jest, do chuja? Fani solidnie buczą, a na rampie pojawia się Jean-Pierre Dolnick! Obok niego idzie jego asystentka, która każe mu wracać i nie walczyć. Grubas ubrany w strój do walki nawet tego nie słucha. Dolnick bierze mikrofon i wchodzi z nim do ringu. Przy okazji każe zostać poza nim swojej asystentce.

Jean-Pierre Dolnick: Słuchaj tluścioszku... nic do ciebie nie mam, bo cię nawet nie znam, ale skoro szukasz wyzwania, to stoi ono przed tobą kurwa! *heat* Mam zamiar odebrać ci to twoje cacko. I do walki z Ransomem wejdę jako mistrz! Tak jest. Zwiększę presje ciążącą na tym patałachu i pokażę, że on w takich momentach zawsze daje dupy! *heat*

Jean dziarsko upuszcza mikrofon i wykazuje gotowość do walki.

Słychać gong i zaczynamy to wielkie starcie, godne największej gali w roku! Grubas wygląda na niezwykle pewnego siebie, bo z impetem rusza na Keitha, dochodzi do wymiany sił...No i tutaj mamy kurwa problem, bo obaj są silni jak syberyjskie niedźwiedzie! Jednak to Lee wychodzi zwycięsko z tego starcia, mamy Irish Whip a następnie Shoulder Block, ale GRUBAS DALEJ STOI! Lee próbuje więc raz jeszcze i tym razem widzimy, że Jean-Pierre zaczyna się chwiać, wiec Keith łapie go i...wynosi do Powerslamu! Taaak jest! Jak on to zrobił?! Przecież to bydle waży z 200kg! Dokładnie to 181, ale bądźmy szczerzy, że jak zje to spokojnie te 19 kilo mu wpada. A tak się składa, że on do walk nie wychodzi głodny. Wróćmy jednak do ringu, bo tam Grubas zaczyna głośno narzekać na swoje położenie, słychać między innymi teksty typu "Na chuj mi to było?", czy "Kurwa mogłem siedzieć w domu". Generalnie widać po nim, że najchętniej to już wyszedłby z ringu, ale mu przecież teraz honor nie pozwoli. Bo to zupełnie inny człowiek jest...aktualnie jednak Keith Lee próbuje go podnieść i...o dziwo mu się udaje! Teraz ciska nim o narożnik, a następnie wbija się w niego potężnym Clothesline'm! Liny właśnie przetrwały trzęsienie ziemi, więc widać, że pan Trajpel Ejcz i pan Paul Heyman nie szczędzili piniendzy. "Blakzilla" kontynuuje swoją ofensywę, posyła właśnie Grubego z Konga do przeciwległego narożnika i raz jeszcze próbuje Clohtesline'u, ale GRUBAS WSTAŁ. Musiało to być wielkimi literami napisane i głośno powiedziane, bo sytuacja sama w sobie jest wielka! Grubas właśnie skontrował szarżę Lee na Big Boota! Ba! Big Boot przy tym, to jest mały trampek. On mu po prostu zasadzić w ryja ze swojej potężnej stopy. Nawet wielka stopa przy stopie Dolnicka to jest mała stopa. Keith potężnie to odczuł, ma szczęście, że Świniak teraz udaje kulturalnego, bo tak to mógłby odczuć coś jeszcze...Widzimy jednak, że "Limitless" dość szybko doszedł do siebie, uśmiechnął się tylko pod nosem, po czym nagle zapierdolił potężnego European Uppercuta na brodę Dolnicka! Temu mimowolnie coś wyleciało z ryja, miejmy nadzieje, że była to tylko ślina i ewentualnie resztki jedzenia. Kieth szybko dołożył do tego parę punchy, a następnie Headbutta! Jean-Pierre ponownie cofnął się o parę kroków w...wiadomo kurwa, że w tył, bo przecież nie cofamy się do przodu! W każdym razie, chłopak musiał oprzeć się o narożnik i ponownie słychać jego komentarze "Zaraz zwymiotuje", czy "Jebany sos Onion Tomato". Wygląda więc na to, że po prostu McWrapik się nie przyjął. Wracamy jednak do wydarzeń w ringu, bo tam Keith Lee sugeruje nam, że chyba będzie chciał zakończyć ten spektakl. Raz jeszcze ciska on Grubym o liny, ten powoli się od niech odbija, a następnie ląduje w rękach "Blackzilli", który wykonuje Spinebuster! Jak on go uniósł? Tego nie wie nikt, nie wie nikt...Bo z dziewczynami...a to nie Opole, więc w sumie wróćmy znowu do tego, co się dzieje. A dzieje się, bo Keith właśnie wychodzi na narożnik i...czyżby szykował nam się Moonsault? Taaak jest! On to jednak rzeczywiście jest akrobata! Z taką wagą? Mamy pin...1...2...nieee! Grubas jakimś cudem odkopał! Zaraz, zaraz! On nie odkopał! On po prostu się zakrztusił! Najwyraźniej Dolnick rzeczywiście ma jakieś problemy żołądkowe i nie czuje się dziś najlepiej. Widzimy, że podchodzi do sędziego i zaczyna się z nim kłócić. "Nie można tego przełożyć na jutro? Boli mnie kurwa brzuch, pajacu jebany, nie widzisz?!" Sędzia nie robi sobie nic z tych obleg i każe kontynuować pojedynek, Jean-Pierre nie wygląda na zadowolonego, ale po chwili z wściekłością rusza na Lee i...POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! ALE....Keith Lee ani drgnął! Big Jean jednak nie daje za wygraną, głaska się delikatnie po brzuchu i...raz jeszcze POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! Tym razem się udało! Keith nie wytrzymał i runął na matę, a Grubas z Konga runął na niego! Pin...1...2...kurwaaaa, było blisko! Naprawdę było blisko! Kongijczyk czuje jednak, że jest bliski wygranej, ciągnie więc on Lee w stronę narożnika, sam zaś bierze rozbieg, następnie rozpędza się - czyli po prostu zaczyna trochę szybciej iść i...Congo Gift?! Nic z tego! "Limitless" kopie go w jego brudne, czarne dup...w tyłek go kopie i ten aż odlatuje na parę metrów! Widać jednak, że to go potężnie rozzłościło, bo rusza z kolejną szarżą, ale Keith robi unik i Grubas ląduje twarzą w narożniku! "Game Changer" ustawia go sobie tam, a następnie wykonuje Scoop Slam! Pod ringiem chyba coś pierdolnęło, bo było słychać jakiś niepokojący dźwięk stamtąd, ale na razie wszystko wygląda dobrze. No może poza Jean-Pierre Dolnickiem, który leży na środku kwadratowego pierścienia bez chęci do życia. Keith Lee stoi nad nim, pozdrawia publiczność, po czym wykonuje piękny Standing Moonsault! Kibice są oczywiście zachwyceni, a Lee? Daje nam znać, że chyba będziemy kończyć tę walkę! Czy on będzie chciał wykonać Ground Zero na tym Świniorze? Na to wygląda! Łapie on Dolnicka...ale ten chyba wie co się święci, bo sprytnie się wyrywa, a następnie...ucieka! Keith łapie go jednak w okolicach narożnika, a następnie wynosi na swoje barki i...sadza na górnej linie. Sam również ram wychodzi i...JEZUS MARIA, to już teraz wygląda źle! "Blackzilla" spogląda jeszcze na kibiców, po czym...SUPERPLEX! JEEEEST! Ring nie mógł tego wytrzymać i nie wytrzymał, bo zawiasy kompletnie się zerwały! Keith Lee i Jean-Pierre Dolnick rozwalili doszczętnie ring! Teraz Lee postanawia spinować swojego rywala...1...2...3! Uff! Mamy to już za sobą, ale było to z pewnością starcie godne Starrcade!
Widzimy, że Grubasa chyba nie do końca wie co się stało, bo gdy wokół niego pojawiają się pracownicy techniczny, którzy właśnie będą naprawiać ring, to ten każe im "wypierdalać". W końcu jednak udaje się go uspokoić i schodzi on na zaplecze, a ring powoli zostaje naprawiany...

William Regal: Ale... Że Dolnick? Naprawdę? Nie macie nikogo innego w rosterze kto mógłby zawalczyć?

Paul Heyman: No to było otwarte wyzwanie, każdy mógł przyjść do Steve'a i zgłosić się do walki. Jean po prostu był pierwszy. Szkoda mi chłopaka, miał ciężki okres w życiu, a teraz przegrał jeszcze na najważniejszej gali w roku. Ale trudno się mówi.

William Regal: Teraz chyba czas na nieco ważniejszy pojedynek - Jose Lopez kontra Austin Artest. Tu masz jakiegoś faworyta?

Paul Heyman: Nie lubię tego nowego Lopeza. Zawsze go szanowałem, ale ostatnio ten zawodnik totalnie się zmienił i nie jest już tym samym przyjaznym Hiszpanem co kiedyś. Mam nadzieję, że Artest go pokona.

William Regal: No cóż, ja mimo tego, że większą sympatią pałam do Artesta, to patrząc przez pryzmat rozsądku, stawiam na Lopeza. Zawodnik jest w gazie i na pewno nie pozwoli się zatrzymać.

Paul Heyman: Zobaczymy jak to finalnie będzie. Co by się nie stało, walka na pewno będzie bardzo ciekawa. To co, chyba czas zaczynać?
Na arenie rozbrzmiewa TEN NIEZNANY DOTĄD THEME SONG...więc fani nie reagują. To oczywiste, co nie? Gdy muzyka się rozkręca, to na rampie pojawia się Jose Lopez! Lopezzo ubrany jest w swój strój do walki. Słyszymy mieszaną reakcję. Przeważa jednak buczenie. Hiszpan rozgląda się dookoła, lekko się rozgrzewając. W końcu rusza przed siebie. Po drodze podchodzi do jednej z kamer i pyta, gdzie podziały się fajerwerki dla niego. Następnie Jose zmierza już do ringu. Gdy jest już w kwadratowym pierścieniu, to opiera się o narożnik i czeka na swojego rywala.

Na arenie rozbrzmiewa The End is Where We Begin, na co fani reagują sporym cheerem! Po chwili na rampie pojawia się sam Austin Artest! New Savior ubrany w białe spodnie do walki ze złotymi emblematami kilka sekund rozgląda się po zgromadzonej widowni, po czym rusza w stronę kwadratowego pierścienia. Będąc na miejscu ogląda się na Lopeza, po czym wchodzi na narożnik, gdzie rozkłada ręce, a powoduje to jeszcze większy cheer wśród fanów. Austin po tym staje w swoim kornerze i lekko rozgrzewa się, jednocześnie patrząc na dzisiejszego rywala, wygląda przy tym na bardzo skupionego.

Panowie stoją w przeciwległych do siebie narożnikach. U Artesta na twarzy gości ogromne skupienie. Lopez również jest skupiony, ale u niego widać także lekki uśmieszek. W końcu sędzia daje znak, słyszymy gong i walka się rozpoczyna! Zawodnicy powoli podchodzą do siebie i mamy standardowo klincz. Gabaryty mają podobne, więc nikt nie ma jakiejś większej przewagi. Austin sprytnie przechodzi za plecy rywala i trzyma go w Waist Locku. Lopezzo rozrywa uchwyt i wykręca rękę Amerykanina. Jak poradzi sobie z tym weteran? Standardowo. Robi przewrót do przodu i teraz to on wykręca rękę Hiszpana. Austin ponownie przechodzi za jego plecy i lekko go odpycha. Następnie wykonuje Schoolboy Pin... jednak nie do końca, bo nie pinuje tylko przechodzi w Boston Crab. A przynajmniej próbuje. Chico Malo tak łatwo się nie da, więc wyrywa jedną nogę i odkopuje wroga. Potem szybko wstaje i rusza na niego. Nie jest do dobra decyzja, ponieważ Jose od razu inkasuje Arm Drag. Arsene nie puszcza jego ręki, tylko szybko go podnosi i wynosi do Vertical Suplexu. Lopezzo uderza go kolanem w głowę i upada na nogi. Następnie rusza w kierunku lin. Artest to jednak doświadczony zawodnik, więc łapie go za spodenki i nie pozwala mu na to. Po chwili Amerykanin dodaje Back Suplex! Ależ ofensywa w jego wykonaniu. A to nie koniec, bo weteran szybko pomaga wstać oponentowi i posyła go Irish Whipem w liny. Robi to po to, by poczęstować nadbiegającego Hiszpana Dropkickiem. El Hermoso jednak łapie się sznurów, a Austin upada na nogi. Nie wybił się na tyle mocno, by potraktować powietrze Dropkickiem. Na twarzy Lopeza widać, że jest zdziwiony tak dobrą dyspozycją przeciwnika. Hiszpan rzuca stwierdzenie, że całkiem nieźle idzie Austinowi, ale to i tak nie wystarczy. Ten jednak ignoruje to i pokazuje, by Jose do niego podszedł. Tak też Spanish Star robi. I ponownie mamy klincz? Nie... Lopez wykonuje Low Kick. Po chwili dorzuca drugi. Następnie mamy kilka uderzeń w twarz i Irish Whip do narożnika. Jose momentalnie rusza za swoim przeciwnikiem, ale Arsene łapie się górnych lin rękoma i wybija do góry. Spanish Star nie daje się na to i łapie go. Ma teraz rywala na swoim barku. Następnie przerzuca go i Amerykanin znajduje się na obu barkach. Czy będzie firmówka Jose Lopeza? Próba akcji o nazwie Lop-ez... i Austin Artest unikna tego. Jest teraz za nim i wypłaca mu German Suplex! Lopezzo upada na nogi i wykonuje momentalnie Springboard DDT! Udane. Co następne? Corner Springboard Moonsault. Artest wystawia kolana, ale Chico Malo łapie je i upada na nogi. Następnie mówi, że nie z nim takie numery i przeciąga rywala na środek ringu. Potem przekręca go na brzuch z zamiarem zapięcia Submissiona o nazwie Muta Lock. Arsene szybko ponownie przekręca się na plecy. Chico Malo zbliża się w jego kierunku i wypłaca mu kilka punchy w twarz. Ten starszy wrestler wszystko sobie zaplanował. Korzysta z faktu, że rywal jest blisko, łapie go za rękę i nogą przerzuca nad sobą. Amerykanin nie puszcza ręki i szybciutko zapina Armbar! Ależ on jest dobry technicznie. Lopezzo nie ma zamiaru odklepywać i Arsene to widzi, więc przechodzi do dosiadu. El Hermoso to raczej się nie podoba, więc przechwytuje nogami głowę Artesta. Teraz momentalnie z nim wstaje i wykonuje Butterfly Backbreaker. Pin 1..2 KICKOUT! Spanish Star łapie oddech i rozmyśla nad kolejnym ruchem. W końcu podnosi się i pomaga wstać oponentowi. Robi to po to, by wykonać La patada de las palmas! Austin kontruje to Dropkickiem, ale Chico Malo nie wybija się z lin, tylko markuje swoją akcję i zeskakuje lekko na matę. Tym razem powietrze poczuło smak Dropkicka w wykonaniu Artesta. Lopez kwituje to jednym słowem ''idiota''. Następnie posiadacz 4 porażek na PPV podchodzi do swojego rywala i wynosi go na barki. Arsene jednak traktuje jego twarz łokciem i zeskakuje za plecy. Potem próbuje Russian Legsweepu. El Hermoso wyrywa się i wykonuje Dragon Suplex! Diamond na deskach, a Lopezzo zmierza w kierunku narożnika i... imituje palcami pistolet, po czym wystrzela w rywala. Wes Wallace to ty? Jose rusza i czy będzie Bullet... Nie, bo to nie jest Wes. Hiszpan wykonuje Shining Wizard! Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo jedynie uśmiecha się i poprawia włosy. Teraz ma chwilę odpoczynku. W końcu kątem oka spogląda na narożnik i zmierza w jego kierunku. Następnie wchodzi na niego i ustawia się tyłem. To prawdopodobnie będzie Es El Final. Spanish Star jednak pokazuje fanom środkowy palec i schodzi z kornera. Ci zaczynają na niego buczeć, a on tylko się uśmiecha. Sytuację wykorzystuje Artest, który przed chwilą się podniósł. Lopez się odwraca i inkasuje Roundhouse Kick! Po tym ciosie wpada w liny, odbija się od nich i otrzymuje Spinning Spinebuster! Pin 1..2 KICKOUT! Doświadczony Amerykanin chwile siedzi i odpoczywa. Przy okazji rozmyśla, co powinien teraz zrobić. Chyba na coś wpadł, bo wstaje i czeka, aż jego rywal uczyni to samo. Gdy Jose również się podnosi, to Arsene wynosi go do Electric Chair Dropu. Hiszpański gwiazdor jednak nie da tak łatwo pieprznąć sobą o matę, więc zaczyna uderzać w twarz rywala. Austin Artest ma na to sposób. Upuszcza oponenta przed siebie i momentalnie łapie go w German Suplex. Akcja udana! Pin 1..2 KICKOUT! Zmęczenie daje się już we znaki weteranowi. W końcu trochę nie walczył... Chociaż patrząc na umiejętności to nie widać tego. Dość słodzenia. Austin też nie ma zamiaru słodzić. Wstaje i podnosi Lopeza. Następnie idzie z nim w kierunku kornera i wykonuje Tornado DDT! El Hermoso nie pozwala na to i wyrzuca Artesta poza ring. Ten jednak łapie się lin i pozostaje na apronie. Następnie częstuje Lopeza kopnięciem znad górnej liny. Potem szybko wchodzi na narożnik i mamy Diving Crossbody. Spanish Star łapie go, upada z nim, wstaje i przerzuca na barki. Robi to po to, by wykonać swoją firmową akcję o nazwie Lop-ez! No prawie, bo Jose zamiast kopać to wypłaca slapa w twarz. Fani wybuczeli to zachowanie. Anti Heroe nadstawia teraz polik i chce, by Diamond mu oddał. Wkurzony Amerykanin patrzy spod byka i tak stoją przez chwile. Hiszpan palcem zachęca go, by ten podszedł. Austin momentalnie doskakuje do niego, łapie tę rekę i podcina go. Wszystko po to by... zapiąć Cobra Crossface Clutch! To może być koniec. Jose szarpie się i ostatecznie nie pozwala na to. Wie, że to mogłoby zakończyć ten pojedynek. Old Savior nie da rady dobrze wykonać swojej dźwigni, więc puszcza młodszego zawodnika i obaj szybko wstają. Jose rusza jako pierwszy i unika puncha. Następnie odbija się od lin, ponownie unika uderzenia i robi wślizg, którym zatrzymuje dalszy bieg. Artest zmierza już w jego kierunku i wypłaca Big Boot. Lopezzo odsuwa się od tego kopnięcia. Jest teraz za plecami oponenta, więc wykorzystuje to i łapie go w Hasta Luego! Były trener Wesa Wallace'a wyrywa się i kontruje to w Colorado Dream! Jednak nie. El Hermoso wypłaca mu Headbutta i wykonuje Reverse STO, po czym momentalnie przechodzi w Sin Aire! To może być koniec. Wielu klepało po tej akcji. Nie odklepie tego Artest, bo sprytnie łapie nogę Lopeza i zapina Heel Hook. Hiszpan cierpi, ale po czasie łapie się liny. Nie jest aż tak miękką cipą, by to odklepać. Old Savior puszcza dźwignie i zbiera siły. W końcu podnosi się i sprawia, by Lopezzo również stał. Teraz mamy wyniesienie do Diamond Bomb! Czy uda mu się zaaplikować swoją akcję kończącą? Nie uda. Hiszpański zapaśnik zeskakuje z barków rywala i wykonuje La patada de las palmas! Artest na deskach, a Jose przygląda się mu i mówi, że ta walka zaczyna go już irytować. El Hermoso stoi nad swoim rywalem, który już prawie nie ma sił i czeka, aż się podniesie. Arsene powoli wstaje, trzymając się Lopeza. Jose spogląda na niego złowrogo, łapie go za włosy i chyba będzie Hasta Luego! Dobry wujek Austin sprzedaje Pele Kick! Amerykański zapaśnik wykorzystuje fakt, że Jose jest zamroczony i wykonuje The Saviours Wings! Lopezzo w ostatniej chwili wyrywa się i mamy Backslide Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo nie puszcza uchwytu i momentalnie wkłada głowę Artesta między nogi, a następnie wynosi go do góry. Czy on chce ośmieszyć wroga i wykonać Angry Chair? Prawdopodobnie tak, ale Austin zna ten ruch jak mało kto, więc kontruje to w DDT i od razu zapina Fujiwara Armbar! Lopez cierpi, ale nie ma zamiaru się poddać. Nogą zaczyna szukać liny. Kątem oka zauważa to Arsene, więc wstaje, trzymając rękę Lopeza i podnosi go. Następnie przyciąga go do siebie i wypłaca Backhand Chop. Po chwili dorzuca drugi i trzeci. Publika żywo reaguje na te uderzenia. Następnie Old Savior rusza w kierunku lin. Lopez szybko łapie go za włosy i nie pozwala mu na to, wykonując Dragon Suplex! Skoro jego przeciwnik bawił się w combosy, to on nie chce być gorszy, więc wstaje wraz z Artestem i dokłada drugi. Chwilę później robi to po raz trzeci! Trzeba przyznać, że kondycyjnie to on wygląda całkiem nieźle. Chociaż widać, że kosztowało go to sporo sił. Pin 1..2.. KICKOUT! Były pretendent do Anarchy Championship jest poirytowany. Przeklina pod nosem i odpoczywa. W końcu wstaje i czeka, aż Arsene również to uczyni. Tak też się dzieje. Posiadacz własnej szkółki wrestlingowej podnosi się przy pomocy narożnika. Anti Heroe podchodzi do niego, przechodzi z nim na środek ringu i łapie w Hasta Luego! Austin wyrywa głowę i kładzie się na plecach. Jednocześnie trzyma ręce Lopeza i przerzuca go nogami nad sobą. Teraz może wykonać European Clutch (Double wrist-clutch flip into a bridging cradle pin hehe). Pin 1..2..... KICKOUT! Niemożliwe! Obaj szybko wstają i zaczyna się wymiana ciosów. Przewagę zyskuje Lopez, który zachował więcej energii. Hiszpan przestaje atakować i wchodzi na pobliski korner. Artest resztkami sił zrywa się do niego i zaczyna go obijać. Następnie zabiera go z narożnika i wynosi na barki. To będzie Diamond Bomb! No nie będzie! Lopez zeskakuje za plecy oponenta i łapie go w Hasta Luego. Jednak Austin Artest jakimś cudem wyrywa się i wypłaca Roundhouse Kick! El Hermoso unika i w końcu sprzedaje Hasta Luego! Udane! Pin 1..2...3! Koniec. Zwycięża Jose Lopez.

Video Promo Kamera przenosi nas do gabinetu doktora Williama Watkinsa. O dziwo ten jest pusty... ale gdzieś z zewnątrz dobiegają krzyki. Po chwili cisza... trwa ona jakiś czas. Znikąd słychać trzask drzwi, które rąbnęły, ktoś wparował do gabinetu Watkinsa z niezwykłą agresją. Tym kimś jest Forest Beringer! Ten bez zastanowienia chwyta jedną szafkę wypełnioną książkami i zaczyna nią narywać! Rwie z całych sił i drze się przy tym. W końcu drewniany mebel pada a książki zasypują całą podłogę. Beringer nie kończy na tym, chwyta lampę i rzuca nią przez całe pomieszczenie, a ta w wyniku upadku łamie się. Powolnym krokiem do gabinetu wchodzi... William Watkins! Ten patrzy się z uśmiechem na swojego pacjenta który jest aktualnie w niezłym amoku. Forest chwyta monitor komputera i jednym zrywem rzuca nim w szybę, a ta rozbija się! Watkins przymyka drzwi wejściowe.

William Watkins: Zniszcz przeszłość Foreście! Zniszcz ją! Wyzbądź się wszelakich więzów.

Beringer kopie w drugą szafkę z całych sił, ta pada na ziemię bez najmniejszego zawahania. W końcu Forest chwyta też sam komputer, jednym mocnym i szybkim zrywem wyrywa z niego wszelkie okablowanie. Od razu rzuca nim w ścianę z agresywnego półobrotu! Forest traci na chwilę równowagę, ale szybko chwyta się krzesła... którym po chwili również ciska o ścianę! Pacjent Williama wrzeszczy pełen nienawiści, podczas gdy terapeuta delektuje się tym widokiem.

William Watkins: Nie potrzebujesz już wskazówek, konsultacji, podnoszenia na duchu... jedyne czego potrzebujesz, to odczuwać złość. To pozwala Ci dalej żyć! To powoduje, że twoje życie ma jakikolwiek sens! *Forest wchodzi na biurko i podskakuje, upada barkiem na drewnie z niezłym impetem, te lekko chrupnęło* Zapomnij o wszystkich którzy Cię odrzucili. Których straciłeś. Jesteś pierdolonym sztormem! To Ty wychodzisz z głębin jako Lewiatan i pożerasz wszystko co Cię otacza!

Forest staje wyprostowany na biurku, wyciąga ze swojego gardła jeszcze jeden krzyk i wyskakuje wysoko, padając plecami na biurko, te podłamało się solidnie. A Forest zaczął jęczeć wściekle, odczuwając ból. W szparze drzwi widać twarz jakiejś kobiety. Watkins zasłania jej widok swoim ciałem

Kobieta: Doktorze Watkins, c-czy wszystko okej? B-Bo...

William Watkins: Świetnie... jest świetnie! CUDOWNIE! Nie mogło być lepiej!

Forest wstaje, momentalnie wbiega w okno głową, resztki szyby roztrzaskują się, a sam Jester wrzeszczy. Kobieta bierze nogi za pas i znika, co rozśmiesza jedynie Williama. Po chwili Forest stawia stopę na framudze okna i patrzy w dół... Watkins przygląda się temu z niezwykłym zafascynowaniem.

William Watkins: A jednak może być lepiej... *mówi cicho*

Watkins patrzy się na plecy ciężko oddychającego Foresta, w głowie wyobrażał sobie już skok Anglika. Dłonie Williama nie mogły ustać w miejscu, jego źrenice studiowały każdy, chociaż najmniejszy ruch Foresta. W końcu jednak Beringer odwrócił się do okna plecami i wziął głęboki oddech. Z jego czoła zaczęła już lecieć strużka krwi. Watkins wyglądał na nieco zawiedzionego, ale szybko przykrył to uśmiechem. Zanim terapeuta Foresta może coś dopowiedzieć, kamera gaśnie. 

Paul Heyman: No spodziewałem się... Ale serduszko podpowiadało co innego...

William Regal: Mówiłem Ci? Wiedziałem, że Jose wygra. Ale, to już za nami. Teraz czas na porcję emocji z Nitro! Battle Royal o nowy pas European!

Paul Heyman: Widziałem nazwiska zawodników które biorą udział w walce, przynajmniej tych zapowiedzianych. Powiem ci William... Mocne nazwiska, bardzo mocne. Tak mocne, że nie wiem na kogo postawić.

William Regal: Jak dla mnie zwycięzca może być tylko jeden - Austin Black. Nowy nabytek Nitro, ale widać po nim, że jest zdeterminowany. Na pewno mocno namiesza, a wygranie takiej walki z taką stawką tylko go rozpędzi.

Paul Heyman: W sumie jak tak teraz o tym myślę, to stawiam na Trenta Kenta. Doświadczony zawodnik. Ciekawy zawodnik. Czego chcieć więcej? Niczego! Więc stawiam na Kenta! A teraz - zaczynamy!

Jeff Hardy oraz Bray Wyatt znajdują się już w ringu, a tymczasem "Beat You Down" i na arenie pojawia się "Intercontinental Fighter" Austin Black! Widać po nim że jest mocno nabuzowany przed zbliżającą się walką, zatrzymuje się on jeszcze na rampie, gdzie wykonuje pokaz ciosów karate połączony z boksem, zwieńczony pokazem pirotechnicznym. Udając się do ringu, zbija kilka piątek z fanami, zaś niepełnosprawnemu chłopakowi podarował nawet swoją kamizelkę, co jest dużym zaskoczeniem, mając w pamięci jego pierwszy występ na Nitro. Gdy jest już w ringu, wskakuje na narożnik i zachęca publiczność do jeszcze większej reakcji, co mu się nawet udaje. Po wszystkim przykuca on w swoim cornerze, czekając na rozpoczęcie walki.

Rozbrzmiewa Elton John, a na rampe wybiega Trent Kent! Ten ma różowe okularki w kształcie serduszek na nosie. Rozkłada ręce i krzyczy "IT'S SATURDAY NIGHT!" Idzie przed siebie zawadiacko i rozgrzewa się, zakładając Wristlocki i Headlocki w trakcie chodu. "TRENT YOU SEXY BASTARD!" Jakiś mężczyzna krzyknął do Trenta, ten namierzył delikwenta i podszedł do niego. "Kiss me you pretty cunt, come on! KISS ME!" Trent uśmiecha się i całuje dziko mężczyzne w policzek, co spotyka się z żywą reakcją publiczności. Teraz większość osób w pierwszym rzędzie domaga się całusów, kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci! "Nie no kurwa dzieciaka nie tknę, nie chce iść za kraty!" Bisexual Beast wskakuje do ringu do ringu z białym ręcznikiem i wyrzuca go w publiczność. Fat Flamingo wchodzi na narożnik, drze się by pobudzić publikę i roluje palcami swoje wąsy.

Słychać "Cult of Personality" a to oczywiście oznacza wielką wrzawę! Kibice wstają z miejsc, a na arenie pojawia się CM Punk! Przykuca na rampie, a następnie patrzy na swój wyimaginowany zegarek i krzyczy "It's Clobberin Time!" po czym szybkim krokiem maszeruje w stronę kwadratowego pierścienia. Tam zaś wznosi swoją zabandażowaną rękę, a drugą wskazuje na literę "x" widniejącą na tej pierwszej.

Reszta uczestników tam sobie wchodzi

10 Men Battle Royal for European Championship
Bray Wyatt vs Willow The Wisp vs Austin Black vs Trent Kent vs Hulk Hogan vs CM Punk vs Artem Fedorov vs Artem Yefremov vs Tazz vs Big Show
Cała sielanka zameldowała się już w ringu, zatem największy rozpierdol pierwszego dnia Starrcade czas zacząć. Ku większemu zaskoczeniu, a może kurwa jednak nie... wszyscy rzucili się w kierunku Big Showa, który pod naporem szarży przeciwników, zostaje zepchnięty do narożnika. Po chwili jednak... z impetem odpycha od siebie swoich adwersarzy, ja pierdole, co to było. Teraz każdy próbuje po kolei, najpierw ruszył Willow... lecz otrzymał on KO Punch i jebnął węgorza na deski! To samo spotkało po kolei Austina Blacka, Trenta Kenta, CM Punka, Braya Wyatta, Hulka... jednak nie, ten zdołał zablokować cios, po czym sam wyprowadził soczysty knife-edge chop na klatkę piersiową The Gianta, jednak nie zrobiło to większego wrażenia. Hogan ty stary lumpie, nie te lata już, co? Tego zdania był Big Show, który wyniósł w górę Hogana... wykonując mu Body Slam, w dodatku wprost na pędzącego Tazza! Totalna dominacja ze strony Showa, czy ktoś go powstrzyma? Pytam się kurwa, czy ktoś go powstrzyma? Znalazło się takich dwóch, nie żadne ptaki czy samoloty, nawet nie superman... To kurwa Vodka Bros! Dwóch nieustraszonych rusków rzuciło się na olbrzyma, niczym stare baby na karpia w Lidlu, co obecnie ma miejsce w niejednym markecie. Większym zaskoczeniem jest to, iż Artemowie całkiem nieźle radzą sobie z Showem, z drugiej strony oni są dwaj a on kurwa jeden. Będąc na fali, chwytają go pod suplex... wówczas Big Show kontruje to na Suplex na obydwu ruskach! Biggie ewidentnie jest na fali, wszyscy leżą a on... kurwa tańczy?! Tak, dobrze widzicie, Show jest tak podniecony całą sytuacją, że zaczął kręcić wygibasy, w lewo w prawo, w górę w dół, pojebało go i to mocno... Jednak nagle zostaje zaskoczony potężnym Sucker Punchem od Trenta Kenta. Show chwyta się twarz, tymczasem do niego podbiegają CM Punk oraz Austin Black, którzy zawiązali tymczasowy sojusz, mający na celu wyeliminowanie olbrzyma. Zasypują go oni serią low kicków, na przemian z middle kickami, co przenosi się do narożnika, gdzie mamy próbę eliminacji! The Giant jednak jest dużo silniejszy i odpycha ich obu, po czym... podwójnym big bootem z ringu pozbywają się go obaj Artemowie! Big Show wyeliminowany i to przez... członków The Flushed Ones! Ci aż nie dowierzają, czego właśnie dokonali, podobnie jak publiczność oraz komentatorzy. Wreszcie im się coś kurwa w życiu udało, wspólnymi siłami odnieśli jakikolwiek sukces... I to by było na tyle, gdyż po chwili Fedorov został wyeliminowany przez Blacka, zaś Yefremov przez Punka! Radość rusków nie potrwała zbyt długo, obaj ze smutkiem postanowili udać się na backstage... W czym przeszkodził im wkurwiony na maksa Big Show! Chwycił ich obu za szyje, następnie zaś... wykonał Double Chokeslam na stół komentatorski! O ja jebie, co to było! Wracamy do wydarzeń w ringu, w jednym z narożników Tazz obija Trenta Kenta poprzez serie stompów, w drugim Bray Wyatt wbija to kolejny raz shoulder thrusty w Willowa, zaś w kolejnym Austin Black oraz CM Punk, będąc dalej w sojuszu zasypują gradem punchy Hulka Hogana, co to za skurwysyny to ja nie mam zdania, żeby dwóch młodych mężczyzn tak obijało starego dziada, miejcie kurwa wstyd. Chwilę później mamy irish whip w liny... i double clothesline od Hulka! Real American będąc na fali wynosi wysoko w góre Blacka... i mamy potężny Body Slam, aż Austin się dwa razy odbił od maty! Ten sam los spotkał CM Punka, po chwili Hogan odbił się od lin... i mamy Jumping Leg Drop na obydwu rywalach! Taki wysiłek kosztował jednak dużo sił, więc teraz postanowił odpocząć... Na co nie pozwolił mu Tazz, który ruszył na niego z serią punchy, które... tylko dodawały sił Hoganowi, który pod ich wpływem zaczął nabierać adrenaliny, po chwili doszło do ostrej szermierki na punche, jeden za drugim, koniec końców przerywa to... low blow od Tazza! Publiczność nagrodziła to solidnym heatem, który nie zrobił jednak większego wrażenia na Tazzie. Już chciał podnieść on Hulka, lecz został zdzielony w plecy mocną maczugą od Kenta, który następnie... chwyta go pod wrist lock a następnie przechodzi do headlocka! Mało tego, wykonuje w tej pozycji kokosa na łysą pałę Tazza, ma on kurwa wyobraźnie, nie ma co. Tazz jak to Tazz... ugryzł go w rękę, w efekcie czego Trent puszcza go, on sam zaś przejął ponownie inicjatywę. W dalszej części pojedynku, Willow w końcu doszedł do głosu i mamy serie punchy na głowę Wyatta, następnie Atomic Drop w połączeniu z Double Leg Dropem i Bray jebnął o mate. To jednak nie koniec, gdyż alter ego Jeffa Hardy'ego udało się do narożnika... i mamy Whisper In The Wind! Jednak nie, The New Face of Fear zdołał odskoczyć w bok i Wierzba uderza tylko i aż w mate. Po dłuższej chwili obaj się podnoszą i... Sister Abigail z zaskoczenia od Wyatta, który następnie łapie za fraki Willowa i... eliminuje go z dalszej części walki! Tymczasem Tazz ma już pod linami Trenta Kenta... wówczas dopadł go Hulk Hogan, wymierzając mocny chop na głowę, który skutecznie ogłuszył Tazza, po chwili wspólnie z Kentem... wyrzucili go ponad górne liny, co oczywiście oznacza eliminacje! Hogan i Kent zbijają żółwika, naradzają się i ruszają na Wyatta... Gdy nagle Trent chwycił za fraki Hulka, po czym wyrzucił przez go przez liny i Real American również żegna się z walką! Będący już poza ringiem Hogan jest w dużym szoku, nie wierzy w to co się stało, no trudno, trzeba było być kurwa mądrym w ringu i ufać tylko sobie. Godząc się z losem frajera opuszcza on arenę... jednak zostaje zaskoczony przez Tazza, w efekcie czego, ku uciesze publiczności, wywiązuje się między nimi bójka. Legendom powracającym na Starrcade wciąż mało! Ich zapędy przerywa jednak ochrona, która ich rozdziela a po chwili wyprowadza z areny. I w sumie to dobrze, bo by jeszcze zeszli na zawał i przez tych chujców by jeszcze federacje zamknęli. My wracamy jednak do wydarzeń w ringu, Bray Wyatt walczy z Austinem Blackiem, zaś CM Punk z Trentem Kentem. Jesteśmy przy pierwszej parze, Intercontinental Fighter dzielnie radzi sobie z The Fiendem, mamy kombinacje ciosów muay thai z jego strony, następnie przechodzi on do ciosów z łokcia w twarz, całość kończąc efektownym back fistem... a po nim jeszcze Capoeira Kick! Wyatt wpadł w narożnik, zaś Black wziął rozpęd i mamy Corner High Knee... skontrowany na Ura-nage! Bray szybko odbija się od lin i mamy Running Splash, ależ jebło! Tymczasem CM Punk chwycił Trenta Kenta za głowę... wykonując mu Neckbreaker! To jednak nie koniec, gdyż po chwili wszedł on na narożnik i... mamy Flying Elbow! Wracamy ponownie do Blacka i Wyatta, ten drugi położył sobie na liny oponenta, po czym odbił się od lin, wziął rozbieg i... Black Storm od Austina! Wyatt nie padł jednak na mate, gdyż Black zdołał go przechwycić sobie wprost na barki, po czym doszedł do lin... przez które wyrzucił go poza ring, co oznacza iż Bray Wyatt żegna się z dalszym udziałem w walce! Mamy już finałową trójkę, w której znaleźli się Austin Black, CM Punk oraz Trent Kent. Ci pierwsi ponownie zawiązali sojusz, rzucając się z serią punchy na większego od siebie przeciwnika, jednak ten wykorzystał swoje atuty i powalił najpierw jednego a potem drugiego. Punk zdołał się podnieść... tylko po to by otrzymać Sucker Punch a po nim Spinebuster! Po chwili do Kenta dopada Black, jednak i na niego Anglik ma sposób, w postaci... kombinacji ciosów Open Hand Chop oraz Knife-edge Chop. Martial Messiah chwycił się za klatkę piersiową, po chwili zaś wylądował na deskach poprzez Full Nelson Slam! Trent Kent na fali, kto by się kurwa spodziewał. Na pewno nie jego rywale, którzy teraz leżą i kwiczą z bólu. Kent podnosi Blacka do stójki, po czym wykonuje mu irish whip w liny, po którym... mamy potężny Lariat... uniknięty przez Austina, który przebiega pod ręką Trenta, następnie wskakując na liny... i mamy Black Storm! Sexy Bastard poleciał wprost na liny, zaś M.B.N. z całych sił próbował wyrzucić go przez liny... gdy z zaskoczenia dopadł ich CM Punk, naraz wyrzucając obu z ringu! Mamy zatem koniec walki, zwycięzcą i pierwszym w historii WCW European Championem zostaje CM Punk!
Paul Heyman - Na niego żaden z nas nie stawiał, a jednak - CM Punk w swoim debiucie zostaje European Championem. Co prawda, żaden z niego Europejczyk, no ale jest jak jest!
William Regal - Nie myślałem o nim po takim rozbracie z ringiem, jednak pozytywnie zaskoczył wszystkich i wygrał - gratulacje do Punka!
Paul Heyman - Teraz czas na walkę uważaną za jedną z ważniejszych całego Starrcade - The Reaper kontra Chris Jericho! Nie tylko będzie to Casket Match - Kariery obu zawodników staną na szali! I obawiam się, że to ostatnio raz kiedy widzimy w WCW Chrisa Jericho.
William Regal - żartujesz sobie Paul? Jericho musi to wygrać i udowodnić, że stać go jeszcze na osiąganie sukcesów w wrestlingu. Żniwiarz nie może tego wygrać. Wiem, że jest wspierany przez demony, ale mimo wszystko stawiam na Chrisa.
Paul Heyman: Obyś miał rację Williamie... Obyś miał rację...


[url=https://www.youtube.com/watch?v=uGIu6-WtwEs][/url]
Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2026, 20:14 przez Ryse.

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
13.08.2026, 20:13 #1
Na arenie dzisiejszych i jutrzejszych zmagań zapada ciemność, po krótkiej chwili na titaronie wyświetla się odliczanie od 10 do 1, gdy na ekranie pojawia się 0 nad stadionem rozpoczyna się przepiękny pokaz pirotechniki. Fajerwerki wybuchając robiąc wspaniałe widowisko, ich ostatnia salwa tworzy na niebie kilka gwiazd, a po chwili na ekranie wyświetla się logo Starcade. Wszystko to dzieje się oczywiście przy towarzystwie naszego wspaniałego Theme Songu Kamera w dalszym ciągu pokazuje nam rampę na której teraz pojawiają się tancerki, które znajdują się na platformie z logiem Starrcade. Nagle obok nich z rampy zaczynają wydobywać się płomienie, a w górę strzelać fajerwerki, ależ wspaniałe widowisko! Teraz kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego przy którym znajdują się już Paul Heyman, a także William Regal

Paul Heyman: Panie i Panowie, chłopcy i dziewczynki... To już dziś! Starrcade czas zacząć! A komentować je dla was będą Paul Heyman oraz William Regal!

William Regal: Witam wszystkich zgromadzonych przed telewizorami! Cóż to będzie za cudowny wieczór, tyle emocji, tyle ważnych walk... I takie duo komentatorskie!

Paul Heyman: Zgadza się Williamie, to na pewno będzie cudowny wieczór! A my tutaj... No dzisiaj chyba czas zawiesić topór i wziąć się za poważną pracę!

William Regal: Zgadzam się w 100%. A więc przejdźmy do rzeczy... Pierwszą walką będzie Unsanctioned Match w którym zmierzą się Professor Pain oraz Masked Man! Nadal jestem ciekaw kto będzie tym zamaskowanym zawodnikiem.

Paul Heyman: Ja mam pewną teorię, ale nie podzielę się nią z wami. Sam jestem ciekaw czy mam rację. Za chwilę się okaże. Stawiam na Masked Mana. Głównie z racji tego, kogo typuję jako osobę skrywającą się pod maską. I jeśli mam rację... To cóż, trochę na głupków wychodzą Ci wasi zawodnicy że go nie poznali.

William Regal: Od razu na głupków... Wiesz jak jest w ringu Paul. Ferwor walki, emocje... To wszystko przysłania Ci zdrową ocenę. Ale z jednym się zgodzę - ja również stawiam na Masked Mana! A teraz czas chyba na widowisko!

Na arenie słyszymy Zenka Kupatase, co się dzieje, legendarny wokalista grupy Kabanos znajduje się na rampie w stroju jednorożca i śpiewa o oczku w głowie. Fani są wyraźnie zdezorientowani, a po chwili na arenie pojawia się Professor Pain wraz ze swoim miotaczem ognia. Kamera przesuwa nas nieco dalej, a tam mamy ustawiony stos z pluszowych owieczek, który po chwili zaczyna płonąć! Ależ on jest niesamowity. Professor odkłada swój miotacz ognia, a następnie przybija żółwika na odległość z Zenkiem. Po tym AKCENCIE przechodzi on pod trzecią liną i melduje się na macie, czekając na swojego rywala

PAIN VS MASKED

Cała arena teraz zamilkła i wszyscy z niecierpliwością czekają na Mystery Mana. Zegar zaczyna odliczanie od 10! 9! 8! 7! 6! 5! 4! 3! 2! 1! No i słychać "Sky's The Limit" a to oczywiście oznacza, że w drodze na ring jest...no właśnie...nikt. Nikt bowiem nie pojaia się na rampie. Chociaż nie! Teraz widzimy, że nad titantronem ustawiony jest cały zespół Green Day! Billie Joe chwyta za mikrofon, no i po chwili na arenie rozlega się ten utwór a rampie pojawia się Mystery Man! Ma na sobie czarną bluzę z kapturem, więc dalej nie widzimy kim on jest. W końcu jednak postać delikatnie podciąga kaptur, po czym zrzuca całą bluzę i widzimy, że to...SAMMY GUEVARA! "Insta Boy" przeżuwa gumę, a następnie dziarskim krokiem kroczy do ringu, podchodzi do lin, gdzie wyciera sobie buty o apron, a następnie cofa się i...

No i wygląda na to, że nie będziemy dłużej czekać, bo Guevara wyciąga spod ringu krzesełko i rusza z nim na Paina! Szybko uderza go w brzuch, a następnie parokrotnie w plecy! Pain pada na matę, a Sammy wygląda jakby był w szale! Dalej napierdziela go krzesłem, ten jednak wygląda na wyjątkowo twardego, bo próbuje wstać i...w końcu mu się udaje! Professor wyrywa Sammy'emu krzesełko z ręki, po czym próbuje go uderzyć, ten jednak robi unik i wykonuje Standing Dropkick! Krzesełko wypada z rąk "IQ Devila" a panowie przechodzą do zwarcia. Tutaj silniejszy okazuje się Pain, który szybko spycha swojego rywala na liny, następnie łapie go za rękę i mamy Irish Whip! Dokłada do tego jeszcze Shoulder Tackle, czeka aż "Le Sex God" się podniesie, wynosi go do góry i Sammy kontruje próbę Suplexu na Tornado DDT! Guevara szybko dokłada Running Shooting Star Press, po czym momentalnie wybiega z ringu i ponownie szuka czegoś pod nim. Teksańczyk po chwili wraca z...kubłem na śmieci. Próbuje go nałożyć Professorowi na głowę, ten jednak widzi, co się święci i przytomnie kopie swojego rywala w okolice wątroby, a następnie uderza go poteżnym chopem. Teraz Pain posyła Sammy'ego do narożnika, sam zaś bierze rozbieg i mamy Extermination! (corner clothesline) Guevara chwieje się, a Professor zachodzi go od tyłu niczym Trent Kent zaszedł Jamesa Rivera i...nie, nie daje mu klapsa, tylko zakłada Rear Naked Choke! Sammy widać liczył na to pierwsze, bo wygląda na zupełnie zaskoczonego! Próbuje jednak się uwolnić, zanim zejdą do parteru i w tym celu chwyta się liny, Pain jednak dociska coraz mocniej i mocniej! Guevara jednak przytomnie gryzie go w rękę! Professor chyba się tego nie spodziewał, bo aż odskoczył! "Insta Boy" tylko się uśmiecha, po czym wyprowadza poteżnego Roundhouse Kicka! Jego rywal się chwieje, a Sammy ustawia go sobie na narożniku, sam również tam wychodzi i wygląda na to, że szykuje nam się Superplex! Pain jednak walczy by do tego nie dopuścić, uderza Guevarę kilka razy w głowę punchami, po czym łapie go za szyję i...dostaje łokcia, a następnie "Le Sex God" dokłada Hurricanranę z narożnika! Pain ląduje na macie, a Sammy wznosi rękę w geście tryumfu, po czym teatralnie kłania się widowni. Były IC podnosi swojego rywala, a następnie ciska go liny i wyrzuca z ringu za pomocą Clothesline'u! Sam zaś rozgląda się wokół, bierze rozbieg i wykonuje Suicide Dive wprost na podnoszącego się Professora Paina. Teraz obaj leżą poza ringiem, a sędzia idzie sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku. Podnoszą się dość wolno, ale się podnoszą, więc prawdopodobnie wstaną. Tak też się dzieje i obaj są już na nogach! Ponownie dochodzi do wymiany punchy, tym razem jednak lepszy okazuje się Guevara, który po prostu szybciej napierdalał Paina po ryju, niż Pain jego...Sammy łapie "IQ Devila" za rękę i ciska nim w barierki odgradzające ich od kibiców. Następnie wbija się w niego Spearem! Barierka oczywiście ulega zniszczeniu, a "Le Sex God" tylko wystawia język i wygląda na bardzo zadowolonego z siebie! Sammy Guevara jednak nie zamierza tracić czasu, szybko się podnosi, a następnie wraca do ringu. Tam zaś podchodzi do narożnika, a następnie...kładzie się na nim. To dość ciekawa postawa zważywszy na to z kim walczy, ale cóż, może w tym szaleństwie jest metoda? Professor Pain w końcu podnosi się, patrzy ze złością na Guevarę, który dalej leży na narożniku, następnie bierze do ręki jakieś krzesełko i wraca do kwadratowego pierścienia, bierze zamach i..."Insta Boy" zeskakuje z narożnika, przeskakuje nad swoimi przeciwnikiem, a następnie częstuje go Superkickiem wprost na krzesełko! "Painmaker" pada jak rażony piorunem, a Teksańczyk wychodzi na narożnik i...450 Splash wykonany! Pin! 1...2...nie! Z Professorem Painem to nie pójdzie tak łatwo, oj nie! Były Light Heavyweight Champion z wściekłością uderza pięścią o matę, a teraz widzimy, że na jego twarzy maluje się coraz większa agresja. Sammy wychodzi z ringu, by poszukać czegoś pod nim. Szuka, szuka i...w końcu wyciąga, wiecie co? No wiecie, czy nie? Stół. Następnie rozkłada ten stół na środku ringu, podchodzi do swojego przeciwnika i...wyłapuje poteżnego prawego! Guevara aż się zachwiał, a Professor nie tracąc czasu dokłada mu kolejne punche, po czym mamy jeszcze Headbutt! "insta Boy" chwieje się, a Pain ustawia go sobie na narożniku, następnie sam również tam wychodzi i...czyżby Superplex na stól?! Taaak! Stół rozjebany, a obaj zawodnicy leżą nieprzytomnie na środku kwadratowego pierścienia! Sędzia znowu sprawdza czy wszystko z nimi okej, ale wściekły "IQ Devil" mówi mu żeby "spierdalał", więc ten grzecznie odchodzi. "Evil Genius" uśmiecha się sam do siebie, podnosi swojego rywala za włosy do góry, a następnie mamy próbę Northern Light Suplexu, ale Sammy Guevara sprytnie go blokuje, po czym wykonuje Roll up! 1...2...no niewiele brakło! Pain musi się mieć na baczności! Sammy bierze rozbieg i...Pain robi unik, a następnie częstuje przeciwnika Dropkickiem! Ten pada na matę, a "Painmaker" najwyraźniej ma zamiar skorzystać z jakiejś specjalnej broni, bo udaje się pod ring. Ojoj...oj kurwa, joj. Wygląda na to, że jajca się skończyły, bo Professor Pain wraca właśnie do ringu wyposażony w gaśnice. Czyżby miał zastąpić nią swój słynny miotacz ognia, który to kiedyś nosił na plecach? Być może! "IQ Devil" czeka aż Guevara się podniesie, następnie odblokowuje gaśnicę i...Sammy zostaje zasypany białym proszkiem! Pain śmieje się z tego tak, że pewnie go brzuch boli. Kibice również mają niezłą frajdę, tylko nasz piękny chłopiec coś nie bardzo jest zadowolony. Teraz widzimy, że Professor odrzuca gaśnicę na bok, kopie rywala w brzuch, po czym wykonuje Bonebreaker! (Killswitch) To musi być koniec! Tylko, że...to nie będzie koniec, bo Professor Pain nie ma zamiaru pinować. On zaczyna obchodzić nieprzytomnego Guevarę, a następnie podnosi go, chwyta za twarz, coś do niego mówi i...zakłada Killer Instinct! (Crucifix armbar) Sammy momentalnie poczuł ogromny pół w ręce, ale widzimy, że zamierza walczyć! Jakby nagle się ocknął! Zaczyna wierzgać po ringu, próbując się jakoś uwolnić, szarpie się i szarpię, teraz próbuje uderzyć drugą ręką Paina, ten jednak ściska ją i...Guevara szarpie go do siebie, a Pain jest zmuszony przerwać swoją dźwignie! Sammy uwolnił się, ale widać, że jego ramie jest mocno obolałe, "Le Sex God" chwyta się za nie, a "IQ Devil" widząc to rusza na niego z Lariatem, ale...unik! Professor Pain dał się nabrać, najwyraźniej z byłym IC nie jest tak źle, jak to wyglądało! Teraz to on rusza na swojego rywala z impetem, powala go poprzez Running High Knee, a następnie zakłada Sharpshooter na środku ringu! To może być koniec tej walki! Widzimy, że "Evil Genius" nie ma już zbyt wiele sił, ale pomimo tego próbuje jakoś doczolgać się do lin, te jednak są stosunkowo daleko. Teraz Pain wspomaga się jeszcze łokciami i jest już coraz bliżej i...bliżej i...w końcu mu się udaje! Dostał się do lin, trzyma się nich kurczowo, by tylko Guevara puścił dźwignię, no i po chwili tak rzeczywiście się dzieje. Sammy rozgląda się po widowni, czeka aż jego rywal wstanie i mamy Superkick w tył głowy! Professor Pain chwieje się, a "Insta Boy" wynosi go do swojej akcji kończącej - Burning GTS! Udało się! Teraz wystarczy pin...ale Guevara nie pinuje, on uśmiecha się, wystawia język i...raz jeszcze wynosi Paina do Burning GTS...wykonane! Słychać jeszcze jak Sammy Guevara pozdrawia swojego przeciwnika słowami "Bye, bye, bitch!" po czym mamy w końcu pin...1...2...3! "Insta Boy" wraca w wielkim stylu, pokonując swojego wielkiego rywala, na największej gali w roku!

Paul Heyman: No i wiedziałem, że to będzie Guevara. Nic się nie myliłem! W końcu zemścił się za dwa miesiąca poniżania i pomiatania ze strony Paina!

William Regal: No cóż, bywa różnie, ale ja jestem zaskoczony. Mimo wszystko cieszę się, że Sammy w końcu odegrał się na Painie. Zasłużył na to. Teraz ten zawodnik chyba w końcu ruszy po wielkie wyróżnienia!

Paul Heyman: Ale, mniejsza już o Sammy'ego, któremu szczerze raz jeszcze gratuluję. Czas na pierwszą walkę ze strony Anarchy. Walka o pas Miliona Dolarów. Masz jakieś typy kto będzie przeciwnikiem obecnego mistrza?

William Regal: Nikt nie przychodzi mi do głowy. Jednak... Wierzę, że kto by to nie był, to Lee poradzi sobie wyśmienicie i obroni tytuł. Jestem tego w 100% pewien.

Paul Heyman: Ja się nie wypowiadam, bo wszystko wiem. Czy obroni? Tego też nie będę niestety mógł powiedzieć. Przekonamy się już za chwilę! Panie i Panowie, czas na drugą walkę wieczoru!

Limitless! Na rampie pojawia się Keith Lee z pasem przewieszonym przez ramię! Zawodnik rozgląda się po dziesiątkach tysięcy fanów zebranych na arenie... Po czym unosi Million Dollar Championship do góry! Publiczność zaczyna cheerować, a Blackzilla nakłada pas z powrotem na ramie i rusza powoli do ringu! Po drodze przybija kilka piątek fanom wystawiającym w jego kierunku dłonie, po czym melduje się w ringu! Zawodnik wskakuje na narożnik i ponownie unosi do góry pas, a fani ponownie dopingują swojego ulubieńca! Następnie Keith schodzi z narożnika i oddaje pas sędziemu, odwracając się w kierunku wyjścia z zaplecza, oczekując swojego rywala!

Wybija Dance of the Knights! Co jest, do chuja? Fani solidnie buczą, a na rampie pojawia się Jean-Pierre Dolnick! Obok niego idzie jego asystentka, która każe mu wracać i nie walczyć. Grubas ubrany w strój do walki nawet tego nie słucha. Dolnick bierze mikrofon i wchodzi z nim do ringu. Przy okazji każe zostać poza nim swojej asystentce.

Jean-Pierre Dolnick: Słuchaj tluścioszku... nic do ciebie nie mam, bo cię nawet nie znam, ale skoro szukasz wyzwania, to stoi ono przed tobą kurwa! *heat* Mam zamiar odebrać ci to twoje cacko. I do walki z Ransomem wejdę jako mistrz! Tak jest. Zwiększę presje ciążącą na tym patałachu i pokażę, że on w takich momentach zawsze daje dupy! *heat*

Jean dziarsko upuszcza mikrofon i wykazuje gotowość do walki.

Słychać gong i zaczynamy to wielkie starcie, godne największej gali w roku! Grubas wygląda na niezwykle pewnego siebie, bo z impetem rusza na Keitha, dochodzi do wymiany sił...No i tutaj mamy kurwa problem, bo obaj są silni jak syberyjskie niedźwiedzie! Jednak to Lee wychodzi zwycięsko z tego starcia, mamy Irish Whip a następnie Shoulder Block, ale GRUBAS DALEJ STOI! Lee próbuje więc raz jeszcze i tym razem widzimy, że Jean-Pierre zaczyna się chwiać, wiec Keith łapie go i...wynosi do Powerslamu! Taaak jest! Jak on to zrobił?! Przecież to bydle waży z 200kg! Dokładnie to 181, ale bądźmy szczerzy, że jak zje to spokojnie te 19 kilo mu wpada. A tak się składa, że on do walk nie wychodzi głodny. Wróćmy jednak do ringu, bo tam Grubas zaczyna głośno narzekać na swoje położenie, słychać między innymi teksty typu "Na chuj mi to było?", czy "Kurwa mogłem siedzieć w domu". Generalnie widać po nim, że najchętniej to już wyszedłby z ringu, ale mu przecież teraz honor nie pozwoli. Bo to zupełnie inny człowiek jest...aktualnie jednak Keith Lee próbuje go podnieść i...o dziwo mu się udaje! Teraz ciska nim o narożnik, a następnie wbija się w niego potężnym Clothesline'm! Liny właśnie przetrwały trzęsienie ziemi, więc widać, że pan Trajpel Ejcz i pan Paul Heyman nie szczędzili piniendzy. "Blakzilla" kontynuuje swoją ofensywę, posyła właśnie Grubego z Konga do przeciwległego narożnika i raz jeszcze próbuje Clohtesline'u, ale GRUBAS WSTAŁ. Musiało to być wielkimi literami napisane i głośno powiedziane, bo sytuacja sama w sobie jest wielka! Grubas właśnie skontrował szarżę Lee na Big Boota! Ba! Big Boot przy tym, to jest mały trampek. On mu po prostu zasadzić w ryja ze swojej potężnej stopy. Nawet wielka stopa przy stopie Dolnicka to jest mała stopa. Keith potężnie to odczuł, ma szczęście, że Świniak teraz udaje kulturalnego, bo tak to mógłby odczuć coś jeszcze...Widzimy jednak, że "Limitless" dość szybko doszedł do siebie, uśmiechnął się tylko pod nosem, po czym nagle zapierdolił potężnego European Uppercuta na brodę Dolnicka! Temu mimowolnie coś wyleciało z ryja, miejmy nadzieje, że była to tylko ślina i ewentualnie resztki jedzenia. Kieth szybko dołożył do tego parę punchy, a następnie Headbutta! Jean-Pierre ponownie cofnął się o parę kroków w...wiadomo kurwa, że w tył, bo przecież nie cofamy się do przodu! W każdym razie, chłopak musiał oprzeć się o narożnik i ponownie słychać jego komentarze "Zaraz zwymiotuje", czy "Jebany sos Onion Tomato". Wygląda więc na to, że po prostu McWrapik się nie przyjął. Wracamy jednak do wydarzeń w ringu, bo tam Keith Lee sugeruje nam, że chyba będzie chciał zakończyć ten spektakl. Raz jeszcze ciska on Grubym o liny, ten powoli się od niech odbija, a następnie ląduje w rękach "Blackzilli", który wykonuje Spinebuster! Jak on go uniósł? Tego nie wie nikt, nie wie nikt...Bo z dziewczynami...a to nie Opole, więc w sumie wróćmy znowu do tego, co się dzieje. A dzieje się, bo Keith właśnie wychodzi na narożnik i...czyżby szykował nam się Moonsault? Taaak jest! On to jednak rzeczywiście jest akrobata! Z taką wagą? Mamy pin...1...2...nieee! Grubas jakimś cudem odkopał! Zaraz, zaraz! On nie odkopał! On po prostu się zakrztusił! Najwyraźniej Dolnick rzeczywiście ma jakieś problemy żołądkowe i nie czuje się dziś najlepiej. Widzimy, że podchodzi do sędziego i zaczyna się z nim kłócić. "Nie można tego przełożyć na jutro? Boli mnie kurwa brzuch, pajacu jebany, nie widzisz?!" Sędzia nie robi sobie nic z tych obleg i każe kontynuować pojedynek, Jean-Pierre nie wygląda na zadowolonego, ale po chwili z wściekłością rusza na Lee i...POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! ALE....Keith Lee ani drgnął! Big Jean jednak nie daje za wygraną, głaska się delikatnie po brzuchu i...raz jeszcze POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! Tym razem się udało! Keith nie wytrzymał i runął na matę, a Grubas z Konga runął na niego! Pin...1...2...kurwaaaa, było blisko! Naprawdę było blisko! Kongijczyk czuje jednak, że jest bliski wygranej, ciągnie więc on Lee w stronę narożnika, sam zaś bierze rozbieg, następnie rozpędza się - czyli po prostu zaczyna trochę szybciej iść i...Congo Gift?! Nic z tego! "Limitless" kopie go w jego brudne, czarne dup...w tyłek go kopie i ten aż odlatuje na parę metrów! Widać jednak, że to go potężnie rozzłościło, bo rusza z kolejną szarżą, ale Keith robi unik i Grubas ląduje twarzą w narożniku! "Game Changer" ustawia go sobie tam, a następnie wykonuje Scoop Slam! Pod ringiem chyba coś pierdolnęło, bo było słychać jakiś niepokojący dźwięk stamtąd, ale na razie wszystko wygląda dobrze. No może poza Jean-Pierre Dolnickiem, który leży na środku kwadratowego pierścienia bez chęci do życia. Keith Lee stoi nad nim, pozdrawia publiczność, po czym wykonuje piękny Standing Moonsault! Kibice są oczywiście zachwyceni, a Lee? Daje nam znać, że chyba będziemy kończyć tę walkę! Czy on będzie chciał wykonać Ground Zero na tym Świniorze? Na to wygląda! Łapie on Dolnicka...ale ten chyba wie co się święci, bo sprytnie się wyrywa, a następnie...ucieka! Keith łapie go jednak w okolicach narożnika, a następnie wynosi na swoje barki i...sadza na górnej linie. Sam również ram wychodzi i...JEZUS MARIA, to już teraz wygląda źle! "Blackzilla" spogląda jeszcze na kibiców, po czym...SUPERPLEX! JEEEEST! Ring nie mógł tego wytrzymać i nie wytrzymał, bo zawiasy kompletnie się zerwały! Keith Lee i Jean-Pierre Dolnick rozwalili doszczętnie ring! Teraz Lee postanawia spinować swojego rywala...1...2...3! Uff! Mamy to już za sobą, ale było to z pewnością starcie godne Starrcade!
Widzimy, że Grubasa chyba nie do końca wie co się stało, bo gdy wokół niego pojawiają się pracownicy techniczny, którzy właśnie będą naprawiać ring, to ten każe im "wypierdalać". W końcu jednak udaje się go uspokoić i schodzi on na zaplecze, a ring powoli zostaje naprawiany...

William Regal: Ale... Że Dolnick? Naprawdę? Nie macie nikogo innego w rosterze kto mógłby zawalczyć?

Paul Heyman: No to było otwarte wyzwanie, każdy mógł przyjść do Steve'a i zgłosić się do walki. Jean po prostu był pierwszy. Szkoda mi chłopaka, miał ciężki okres w życiu, a teraz przegrał jeszcze na najważniejszej gali w roku. Ale trudno się mówi.

William Regal: Teraz chyba czas na nieco ważniejszy pojedynek - Jose Lopez kontra Austin Artest. Tu masz jakiegoś faworyta?

Paul Heyman: Nie lubię tego nowego Lopeza. Zawsze go szanowałem, ale ostatnio ten zawodnik totalnie się zmienił i nie jest już tym samym przyjaznym Hiszpanem co kiedyś. Mam nadzieję, że Artest go pokona.

William Regal: No cóż, ja mimo tego, że większą sympatią pałam do Artesta, to patrząc przez pryzmat rozsądku, stawiam na Lopeza. Zawodnik jest w gazie i na pewno nie pozwoli się zatrzymać.

Paul Heyman: Zobaczymy jak to finalnie będzie. Co by się nie stało, walka na pewno będzie bardzo ciekawa. To co, chyba czas zaczynać?
Na arenie rozbrzmiewa TEN NIEZNANY DOTĄD THEME SONG...więc fani nie reagują. To oczywiste, co nie? Gdy muzyka się rozkręca, to na rampie pojawia się Jose Lopez! Lopezzo ubrany jest w swój strój do walki. Słyszymy mieszaną reakcję. Przeważa jednak buczenie. Hiszpan rozgląda się dookoła, lekko się rozgrzewając. W końcu rusza przed siebie. Po drodze podchodzi do jednej z kamer i pyta, gdzie podziały się fajerwerki dla niego. Następnie Jose zmierza już do ringu. Gdy jest już w kwadratowym pierścieniu, to opiera się o narożnik i czeka na swojego rywala.

Na arenie rozbrzmiewa The End is Where We Begin, na co fani reagują sporym cheerem! Po chwili na rampie pojawia się sam Austin Artest! New Savior ubrany w białe spodnie do walki ze złotymi emblematami kilka sekund rozgląda się po zgromadzonej widowni, po czym rusza w stronę kwadratowego pierścienia. Będąc na miejscu ogląda się na Lopeza, po czym wchodzi na narożnik, gdzie rozkłada ręce, a powoduje to jeszcze większy cheer wśród fanów. Austin po tym staje w swoim kornerze i lekko rozgrzewa się, jednocześnie patrząc na dzisiejszego rywala, wygląda przy tym na bardzo skupionego.

Panowie stoją w przeciwległych do siebie narożnikach. U Artesta na twarzy gości ogromne skupienie. Lopez również jest skupiony, ale u niego widać także lekki uśmieszek. W końcu sędzia daje znak, słyszymy gong i walka się rozpoczyna! Zawodnicy powoli podchodzą do siebie i mamy standardowo klincz. Gabaryty mają podobne, więc nikt nie ma jakiejś większej przewagi. Austin sprytnie przechodzi za plecy rywala i trzyma go w Waist Locku. Lopezzo rozrywa uchwyt i wykręca rękę Amerykanina. Jak poradzi sobie z tym weteran? Standardowo. Robi przewrót do przodu i teraz to on wykręca rękę Hiszpana. Austin ponownie przechodzi za jego plecy i lekko go odpycha. Następnie wykonuje Schoolboy Pin... jednak nie do końca, bo nie pinuje tylko przechodzi w Boston Crab. A przynajmniej próbuje. Chico Malo tak łatwo się nie da, więc wyrywa jedną nogę i odkopuje wroga. Potem szybko wstaje i rusza na niego. Nie jest do dobra decyzja, ponieważ Jose od razu inkasuje Arm Drag. Arsene nie puszcza jego ręki, tylko szybko go podnosi i wynosi do Vertical Suplexu. Lopezzo uderza go kolanem w głowę i upada na nogi. Następnie rusza w kierunku lin. Artest to jednak doświadczony zawodnik, więc łapie go za spodenki i nie pozwala mu na to. Po chwili Amerykanin dodaje Back Suplex! Ależ ofensywa w jego wykonaniu. A to nie koniec, bo weteran szybko pomaga wstać oponentowi i posyła go Irish Whipem w liny. Robi to po to, by poczęstować nadbiegającego Hiszpana Dropkickiem. El Hermoso jednak łapie się sznurów, a Austin upada na nogi. Nie wybił się na tyle mocno, by potraktować powietrze Dropkickiem. Na twarzy Lopeza widać, że jest zdziwiony tak dobrą dyspozycją przeciwnika. Hiszpan rzuca stwierdzenie, że całkiem nieźle idzie Austinowi, ale to i tak nie wystarczy. Ten jednak ignoruje to i pokazuje, by Jose do niego podszedł. Tak też Spanish Star robi. I ponownie mamy klincz? Nie... Lopez wykonuje Low Kick. Po chwili dorzuca drugi. Następnie mamy kilka uderzeń w twarz i Irish Whip do narożnika. Jose momentalnie rusza za swoim przeciwnikiem, ale Arsene łapie się górnych lin rękoma i wybija do góry. Spanish Star nie daje się na to i łapie go. Ma teraz rywala na swoim barku. Następnie przerzuca go i Amerykanin znajduje się na obu barkach. Czy będzie firmówka Jose Lopeza? Próba akcji o nazwie Lop-ez... i Austin Artest unikna tego. Jest teraz za nim i wypłaca mu German Suplex! Lopezzo upada na nogi i wykonuje momentalnie Springboard DDT! Udane. Co następne? Corner Springboard Moonsault. Artest wystawia kolana, ale Chico Malo łapie je i upada na nogi. Następnie mówi, że nie z nim takie numery i przeciąga rywala na środek ringu. Potem przekręca go na brzuch z zamiarem zapięcia Submissiona o nazwie Muta Lock. Arsene szybko ponownie przekręca się na plecy. Chico Malo zbliża się w jego kierunku i wypłaca mu kilka punchy w twarz. Ten starszy wrestler wszystko sobie zaplanował. Korzysta z faktu, że rywal jest blisko, łapie go za rękę i nogą przerzuca nad sobą. Amerykanin nie puszcza ręki i szybciutko zapina Armbar! Ależ on jest dobry technicznie. Lopezzo nie ma zamiaru odklepywać i Arsene to widzi, więc przechodzi do dosiadu. El Hermoso to raczej się nie podoba, więc przechwytuje nogami głowę Artesta. Teraz momentalnie z nim wstaje i wykonuje Butterfly Backbreaker. Pin 1..2 KICKOUT! Spanish Star łapie oddech i rozmyśla nad kolejnym ruchem. W końcu podnosi się i pomaga wstać oponentowi. Robi to po to, by wykonać La patada de las palmas! Austin kontruje to Dropkickiem, ale Chico Malo nie wybija się z lin, tylko markuje swoją akcję i zeskakuje lekko na matę. Tym razem powietrze poczuło smak Dropkicka w wykonaniu Artesta. Lopez kwituje to jednym słowem ''idiota''. Następnie posiadacz 4 porażek na PPV podchodzi do swojego rywala i wynosi go na barki. Arsene jednak traktuje jego twarz łokciem i zeskakuje za plecy. Potem próbuje Russian Legsweepu. El Hermoso wyrywa się i wykonuje Dragon Suplex! Diamond na deskach, a Lopezzo zmierza w kierunku narożnika i... imituje palcami pistolet, po czym wystrzela w rywala. Wes Wallace to ty? Jose rusza i czy będzie Bullet... Nie, bo to nie jest Wes. Hiszpan wykonuje Shining Wizard! Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo jedynie uśmiecha się i poprawia włosy. Teraz ma chwilę odpoczynku. W końcu kątem oka spogląda na narożnik i zmierza w jego kierunku. Następnie wchodzi na niego i ustawia się tyłem. To prawdopodobnie będzie Es El Final. Spanish Star jednak pokazuje fanom środkowy palec i schodzi z kornera. Ci zaczynają na niego buczeć, a on tylko się uśmiecha. Sytuację wykorzystuje Artest, który przed chwilą się podniósł. Lopez się odwraca i inkasuje Roundhouse Kick! Po tym ciosie wpada w liny, odbija się od nich i otrzymuje Spinning Spinebuster! Pin 1..2 KICKOUT! Doświadczony Amerykanin chwile siedzi i odpoczywa. Przy okazji rozmyśla, co powinien teraz zrobić. Chyba na coś wpadł, bo wstaje i czeka, aż jego rywal uczyni to samo. Gdy Jose również się podnosi, to Arsene wynosi go do Electric Chair Dropu. Hiszpański gwiazdor jednak nie da tak łatwo pieprznąć sobą o matę, więc zaczyna uderzać w twarz rywala. Austin Artest ma na to sposób. Upuszcza oponenta przed siebie i momentalnie łapie go w German Suplex. Akcja udana! Pin 1..2 KICKOUT! Zmęczenie daje się już we znaki weteranowi. W końcu trochę nie walczył... Chociaż patrząc na umiejętności to nie widać tego. Dość słodzenia. Austin też nie ma zamiaru słodzić. Wstaje i podnosi Lopeza. Następnie idzie z nim w kierunku kornera i wykonuje Tornado DDT! El Hermoso nie pozwala na to i wyrzuca Artesta poza ring. Ten jednak łapie się lin i pozostaje na apronie. Następnie częstuje Lopeza kopnięciem znad górnej liny. Potem szybko wchodzi na narożnik i mamy Diving Crossbody. Spanish Star łapie go, upada z nim, wstaje i przerzuca na barki. Robi to po to, by wykonać swoją firmową akcję o nazwie Lop-ez! No prawie, bo Jose zamiast kopać to wypłaca slapa w twarz. Fani wybuczeli to zachowanie. Anti Heroe nadstawia teraz polik i chce, by Diamond mu oddał. Wkurzony Amerykanin patrzy spod byka i tak stoją przez chwile. Hiszpan palcem zachęca go, by ten podszedł. Austin momentalnie doskakuje do niego, łapie tę rekę i podcina go. Wszystko po to by... zapiąć Cobra Crossface Clutch! To może być koniec. Jose szarpie się i ostatecznie nie pozwala na to. Wie, że to mogłoby zakończyć ten pojedynek. Old Savior nie da rady dobrze wykonać swojej dźwigni, więc puszcza młodszego zawodnika i obaj szybko wstają. Jose rusza jako pierwszy i unika puncha. Następnie odbija się od lin, ponownie unika uderzenia i robi wślizg, którym zatrzymuje dalszy bieg. Artest zmierza już w jego kierunku i wypłaca Big Boot. Lopezzo odsuwa się od tego kopnięcia. Jest teraz za plecami oponenta, więc wykorzystuje to i łapie go w Hasta Luego! Były trener Wesa Wallace'a wyrywa się i kontruje to w Colorado Dream! Jednak nie. El Hermoso wypłaca mu Headbutta i wykonuje Reverse STO, po czym momentalnie przechodzi w Sin Aire! To może być koniec. Wielu klepało po tej akcji. Nie odklepie tego Artest, bo sprytnie łapie nogę Lopeza i zapina Heel Hook. Hiszpan cierpi, ale po czasie łapie się liny. Nie jest aż tak miękką cipą, by to odklepać. Old Savior puszcza dźwignie i zbiera siły. W końcu podnosi się i sprawia, by Lopezzo również stał. Teraz mamy wyniesienie do Diamond Bomb! Czy uda mu się zaaplikować swoją akcję kończącą? Nie uda. Hiszpański zapaśnik zeskakuje z barków rywala i wykonuje La patada de las palmas! Artest na deskach, a Jose przygląda się mu i mówi, że ta walka zaczyna go już irytować. El Hermoso stoi nad swoim rywalem, który już prawie nie ma sił i czeka, aż się podniesie. Arsene powoli wstaje, trzymając się Lopeza. Jose spogląda na niego złowrogo, łapie go za włosy i chyba będzie Hasta Luego! Dobry wujek Austin sprzedaje Pele Kick! Amerykański zapaśnik wykorzystuje fakt, że Jose jest zamroczony i wykonuje The Saviours Wings! Lopezzo w ostatniej chwili wyrywa się i mamy Backslide Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo nie puszcza uchwytu i momentalnie wkłada głowę Artesta między nogi, a następnie wynosi go do góry. Czy on chce ośmieszyć wroga i wykonać Angry Chair? Prawdopodobnie tak, ale Austin zna ten ruch jak mało kto, więc kontruje to w DDT i od razu zapina Fujiwara Armbar! Lopez cierpi, ale nie ma zamiaru się poddać. Nogą zaczyna szukać liny. Kątem oka zauważa to Arsene, więc wstaje, trzymając rękę Lopeza i podnosi go. Następnie przyciąga go do siebie i wypłaca Backhand Chop. Po chwili dorzuca drugi i trzeci. Publika żywo reaguje na te uderzenia. Następnie Old Savior rusza w kierunku lin. Lopez szybko łapie go za włosy i nie pozwala mu na to, wykonując Dragon Suplex! Skoro jego przeciwnik bawił się w combosy, to on nie chce być gorszy, więc wstaje wraz z Artestem i dokłada drugi. Chwilę później robi to po raz trzeci! Trzeba przyznać, że kondycyjnie to on wygląda całkiem nieźle. Chociaż widać, że kosztowało go to sporo sił. Pin 1..2.. KICKOUT! Były pretendent do Anarchy Championship jest poirytowany. Przeklina pod nosem i odpoczywa. W końcu wstaje i czeka, aż Arsene również to uczyni. Tak też się dzieje. Posiadacz własnej szkółki wrestlingowej podnosi się przy pomocy narożnika. Anti Heroe podchodzi do niego, przechodzi z nim na środek ringu i łapie w Hasta Luego! Austin wyrywa głowę i kładzie się na plecach. Jednocześnie trzyma ręce Lopeza i przerzuca go nogami nad sobą. Teraz może wykonać European Clutch (Double wrist-clutch flip into a bridging cradle pin hehe). Pin 1..2..... KICKOUT! Niemożliwe! Obaj szybko wstają i zaczyna się wymiana ciosów. Przewagę zyskuje Lopez, który zachował więcej energii. Hiszpan przestaje atakować i wchodzi na pobliski korner. Artest resztkami sił zrywa się do niego i zaczyna go obijać. Następnie zabiera go z narożnika i wynosi na barki. To będzie Diamond Bomb! No nie będzie! Lopez zeskakuje za plecy oponenta i łapie go w Hasta Luego. Jednak Austin Artest jakimś cudem wyrywa się i wypłaca Roundhouse Kick! El Hermoso unika i w końcu sprzedaje Hasta Luego! Udane! Pin 1..2...3! Koniec. Zwycięża Jose Lopez.

Video Promo Kamera przenosi nas do gabinetu doktora Williama Watkinsa. O dziwo ten jest pusty... ale gdzieś z zewnątrz dobiegają krzyki. Po chwili cisza... trwa ona jakiś czas. Znikąd słychać trzask drzwi, które rąbnęły, ktoś wparował do gabinetu Watkinsa z niezwykłą agresją. Tym kimś jest Forest Beringer! Ten bez zastanowienia chwyta jedną szafkę wypełnioną książkami i zaczyna nią narywać! Rwie z całych sił i drze się przy tym. W końcu drewniany mebel pada a książki zasypują całą podłogę. Beringer nie kończy na tym, chwyta lampę i rzuca nią przez całe pomieszczenie, a ta w wyniku upadku łamie się. Powolnym krokiem do gabinetu wchodzi... William Watkins! Ten patrzy się z uśmiechem na swojego pacjenta który jest aktualnie w niezłym amoku. Forest chwyta monitor komputera i jednym zrywem rzuca nim w szybę, a ta rozbija się! Watkins przymyka drzwi wejściowe.

William Watkins: Zniszcz przeszłość Foreście! Zniszcz ją! Wyzbądź się wszelakich więzów.

Beringer kopie w drugą szafkę z całych sił, ta pada na ziemię bez najmniejszego zawahania. W końcu Forest chwyta też sam komputer, jednym mocnym i szybkim zrywem wyrywa z niego wszelkie okablowanie. Od razu rzuca nim w ścianę z agresywnego półobrotu! Forest traci na chwilę równowagę, ale szybko chwyta się krzesła... którym po chwili również ciska o ścianę! Pacjent Williama wrzeszczy pełen nienawiści, podczas gdy terapeuta delektuje się tym widokiem.

William Watkins: Nie potrzebujesz już wskazówek, konsultacji, podnoszenia na duchu... jedyne czego potrzebujesz, to odczuwać złość. To pozwala Ci dalej żyć! To powoduje, że twoje życie ma jakikolwiek sens! *Forest wchodzi na biurko i podskakuje, upada barkiem na drewnie z niezłym impetem, te lekko chrupnęło* Zapomnij o wszystkich którzy Cię odrzucili. Których straciłeś. Jesteś pierdolonym sztormem! To Ty wychodzisz z głębin jako Lewiatan i pożerasz wszystko co Cię otacza!

Forest staje wyprostowany na biurku, wyciąga ze swojego gardła jeszcze jeden krzyk i wyskakuje wysoko, padając plecami na biurko, te podłamało się solidnie. A Forest zaczął jęczeć wściekle, odczuwając ból. W szparze drzwi widać twarz jakiejś kobiety. Watkins zasłania jej widok swoim ciałem

Kobieta: Doktorze Watkins, c-czy wszystko okej? B-Bo...

William Watkins: Świetnie... jest świetnie! CUDOWNIE! Nie mogło być lepiej!

Forest wstaje, momentalnie wbiega w okno głową, resztki szyby roztrzaskują się, a sam Jester wrzeszczy. Kobieta bierze nogi za pas i znika, co rozśmiesza jedynie Williama. Po chwili Forest stawia stopę na framudze okna i patrzy w dół... Watkins przygląda się temu z niezwykłym zafascynowaniem.

William Watkins: A jednak może być lepiej... *mówi cicho*

Watkins patrzy się na plecy ciężko oddychającego Foresta, w głowie wyobrażał sobie już skok Anglika. Dłonie Williama nie mogły ustać w miejscu, jego źrenice studiowały każdy, chociaż najmniejszy ruch Foresta. W końcu jednak Beringer odwrócił się do okna plecami i wziął głęboki oddech. Z jego czoła zaczęła już lecieć strużka krwi. Watkins wyglądał na nieco zawiedzionego, ale szybko przykrył to uśmiechem. Zanim terapeuta Foresta może coś dopowiedzieć, kamera gaśnie. 

Paul Heyman: No spodziewałem się... Ale serduszko podpowiadało co innego...

William Regal: Mówiłem Ci? Wiedziałem, że Jose wygra. Ale, to już za nami. Teraz czas na porcję emocji z Nitro! Battle Royal o nowy pas European!

Paul Heyman: Widziałem nazwiska zawodników które biorą udział w walce, przynajmniej tych zapowiedzianych. Powiem ci William... Mocne nazwiska, bardzo mocne. Tak mocne, że nie wiem na kogo postawić.

William Regal: Jak dla mnie zwycięzca może być tylko jeden - Austin Black. Nowy nabytek Nitro, ale widać po nim, że jest zdeterminowany. Na pewno mocno namiesza, a wygranie takiej walki z taką stawką tylko go rozpędzi.

Paul Heyman: W sumie jak tak teraz o tym myślę, to stawiam na Trenta Kenta. Doświadczony zawodnik. Ciekawy zawodnik. Czego chcieć więcej? Niczego! Więc stawiam na Kenta! A teraz - zaczynamy!

Jeff Hardy oraz Bray Wyatt znajdują się już w ringu, a tymczasem "Beat You Down" i na arenie pojawia się "Intercontinental Fighter" Austin Black! Widać po nim że jest mocno nabuzowany przed zbliżającą się walką, zatrzymuje się on jeszcze na rampie, gdzie wykonuje pokaz ciosów karate połączony z boksem, zwieńczony pokazem pirotechnicznym. Udając się do ringu, zbija kilka piątek z fanami, zaś niepełnosprawnemu chłopakowi podarował nawet swoją kamizelkę, co jest dużym zaskoczeniem, mając w pamięci jego pierwszy występ na Nitro. Gdy jest już w ringu, wskakuje na narożnik i zachęca publiczność do jeszcze większej reakcji, co mu się nawet udaje. Po wszystkim przykuca on w swoim cornerze, czekając na rozpoczęcie walki.

Rozbrzmiewa Elton John, a na rampe wybiega Trent Kent! Ten ma różowe okularki w kształcie serduszek na nosie. Rozkłada ręce i krzyczy "IT'S SATURDAY NIGHT!" Idzie przed siebie zawadiacko i rozgrzewa się, zakładając Wristlocki i Headlocki w trakcie chodu. "TRENT YOU SEXY BASTARD!" Jakiś mężczyzna krzyknął do Trenta, ten namierzył delikwenta i podszedł do niego. "Kiss me you pretty cunt, come on! KISS ME!" Trent uśmiecha się i całuje dziko mężczyzne w policzek, co spotyka się z żywą reakcją publiczności. Teraz większość osób w pierwszym rzędzie domaga się całusów, kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci! "Nie no kurwa dzieciaka nie tknę, nie chce iść za kraty!" Bisexual Beast wskakuje do ringu do ringu z białym ręcznikiem i wyrzuca go w publiczność. Fat Flamingo wchodzi na narożnik, drze się by pobudzić publikę i roluje palcami swoje wąsy.

Słychać "Cult of Personality" a to oczywiście oznacza wielką wrzawę! Kibice wstają z miejsc, a na arenie pojawia się CM Punk! Przykuca na rampie, a następnie patrzy na swój wyimaginowany zegarek i krzyczy "It's Clobberin Time!" po czym szybkim krokiem maszeruje w stronę kwadratowego pierścienia. Tam zaś wznosi swoją zabandażowaną rękę, a drugą wskazuje na literę "x" widniejącą na tej pierwszej.

Reszta uczestników tam sobie wchodzi

10 Men Battle Royal for European Championship
Bray Wyatt vs Willow The Wisp vs Austin Black vs Trent Kent vs Hulk Hogan vs CM Punk vs Artem Fedorov vs Artem Yefremov vs Tazz vs Big Show
Cała sielanka zameldowała się już w ringu, zatem największy rozpierdol pierwszego dnia Starrcade czas zacząć. Ku większemu zaskoczeniu, a może kurwa jednak nie... wszyscy rzucili się w kierunku Big Showa, który pod naporem szarży przeciwników, zostaje zepchnięty do narożnika. Po chwili jednak... z impetem odpycha od siebie swoich adwersarzy, ja pierdole, co to było. Teraz każdy próbuje po kolei, najpierw ruszył Willow... lecz otrzymał on KO Punch i jebnął węgorza na deski! To samo spotkało po kolei Austina Blacka, Trenta Kenta, CM Punka, Braya Wyatta, Hulka... jednak nie, ten zdołał zablokować cios, po czym sam wyprowadził soczysty knife-edge chop na klatkę piersiową The Gianta, jednak nie zrobiło to większego wrażenia. Hogan ty stary lumpie, nie te lata już, co? Tego zdania był Big Show, który wyniósł w górę Hogana... wykonując mu Body Slam, w dodatku wprost na pędzącego Tazza! Totalna dominacja ze strony Showa, czy ktoś go powstrzyma? Pytam się kurwa, czy ktoś go powstrzyma? Znalazło się takich dwóch, nie żadne ptaki czy samoloty, nawet nie superman... To kurwa Vodka Bros! Dwóch nieustraszonych rusków rzuciło się na olbrzyma, niczym stare baby na karpia w Lidlu, co obecnie ma miejsce w niejednym markecie. Większym zaskoczeniem jest to, iż Artemowie całkiem nieźle radzą sobie z Showem, z drugiej strony oni są dwaj a on kurwa jeden. Będąc na fali, chwytają go pod suplex... wówczas Big Show kontruje to na Suplex na obydwu ruskach! Biggie ewidentnie jest na fali, wszyscy leżą a on... kurwa tańczy?! Tak, dobrze widzicie, Show jest tak podniecony całą sytuacją, że zaczął kręcić wygibasy, w lewo w prawo, w górę w dół, pojebało go i to mocno... Jednak nagle zostaje zaskoczony potężnym Sucker Punchem od Trenta Kenta. Show chwyta się twarz, tymczasem do niego podbiegają CM Punk oraz Austin Black, którzy zawiązali tymczasowy sojusz, mający na celu wyeliminowanie olbrzyma. Zasypują go oni serią low kicków, na przemian z middle kickami, co przenosi się do narożnika, gdzie mamy próbę eliminacji! The Giant jednak jest dużo silniejszy i odpycha ich obu, po czym... podwójnym big bootem z ringu pozbywają się go obaj Artemowie! Big Show wyeliminowany i to przez... członków The Flushed Ones! Ci aż nie dowierzają, czego właśnie dokonali, podobnie jak publiczność oraz komentatorzy. Wreszcie im się coś kurwa w życiu udało, wspólnymi siłami odnieśli jakikolwiek sukces... I to by było na tyle, gdyż po chwili Fedorov został wyeliminowany przez Blacka, zaś Yefremov przez Punka! Radość rusków nie potrwała zbyt długo, obaj ze smutkiem postanowili udać się na backstage... W czym przeszkodził im wkurwiony na maksa Big Show! Chwycił ich obu za szyje, następnie zaś... wykonał Double Chokeslam na stół komentatorski! O ja jebie, co to było! Wracamy do wydarzeń w ringu, w jednym z narożników Tazz obija Trenta Kenta poprzez serie stompów, w drugim Bray Wyatt wbija to kolejny raz shoulder thrusty w Willowa, zaś w kolejnym Austin Black oraz CM Punk, będąc dalej w sojuszu zasypują gradem punchy Hulka Hogana, co to za skurwysyny to ja nie mam zdania, żeby dwóch młodych mężczyzn tak obijało starego dziada, miejcie kurwa wstyd. Chwilę później mamy irish whip w liny... i double clothesline od Hulka! Real American będąc na fali wynosi wysoko w góre Blacka... i mamy potężny Body Slam, aż Austin się dwa razy odbił od maty! Ten sam los spotkał CM Punka, po chwili Hogan odbił się od lin... i mamy Jumping Leg Drop na obydwu rywalach! Taki wysiłek kosztował jednak dużo sił, więc teraz postanowił odpocząć... Na co nie pozwolił mu Tazz, który ruszył na niego z serią punchy, które... tylko dodawały sił Hoganowi, który pod ich wpływem zaczął nabierać adrenaliny, po chwili doszło do ostrej szermierki na punche, jeden za drugim, koniec końców przerywa to... low blow od Tazza! Publiczność nagrodziła to solidnym heatem, który nie zrobił jednak większego wrażenia na Tazzie. Już chciał podnieść on Hulka, lecz został zdzielony w plecy mocną maczugą od Kenta, który następnie... chwyta go pod wrist lock a następnie przechodzi do headlocka! Mało tego, wykonuje w tej pozycji kokosa na łysą pałę Tazza, ma on kurwa wyobraźnie, nie ma co. Tazz jak to Tazz... ugryzł go w rękę, w efekcie czego Trent puszcza go, on sam zaś przejął ponownie inicjatywę. W dalszej części pojedynku, Willow w końcu doszedł do głosu i mamy serie punchy na głowę Wyatta, następnie Atomic Drop w połączeniu z Double Leg Dropem i Bray jebnął o mate. To jednak nie koniec, gdyż alter ego Jeffa Hardy'ego udało się do narożnika... i mamy Whisper In The Wind! Jednak nie, The New Face of Fear zdołał odskoczyć w bok i Wierzba uderza tylko i aż w mate. Po dłuższej chwili obaj się podnoszą i... Sister Abigail z zaskoczenia od Wyatta, który następnie łapie za fraki Willowa i... eliminuje go z dalszej części walki! Tymczasem Tazz ma już pod linami Trenta Kenta... wówczas dopadł go Hulk Hogan, wymierzając mocny chop na głowę, który skutecznie ogłuszył Tazza, po chwili wspólnie z Kentem... wyrzucili go ponad górne liny, co oczywiście oznacza eliminacje! Hogan i Kent zbijają żółwika, naradzają się i ruszają na Wyatta... Gdy nagle Trent chwycił za fraki Hulka, po czym wyrzucił przez go przez liny i Real American również żegna się z walką! Będący już poza ringiem Hogan jest w dużym szoku, nie wierzy w to co się stało, no trudno, trzeba było być kurwa mądrym w ringu i ufać tylko sobie. Godząc się z losem frajera opuszcza on arenę... jednak zostaje zaskoczony przez Tazza, w efekcie czego, ku uciesze publiczności, wywiązuje się między nimi bójka. Legendom powracającym na Starrcade wciąż mało! Ich zapędy przerywa jednak ochrona, która ich rozdziela a po chwili wyprowadza z areny. I w sumie to dobrze, bo by jeszcze zeszli na zawał i przez tych chujców by jeszcze federacje zamknęli. My wracamy jednak do wydarzeń w ringu, Bray Wyatt walczy z Austinem Blackiem, zaś CM Punk z Trentem Kentem. Jesteśmy przy pierwszej parze, Intercontinental Fighter dzielnie radzi sobie z The Fiendem, mamy kombinacje ciosów muay thai z jego strony, następnie przechodzi on do ciosów z łokcia w twarz, całość kończąc efektownym back fistem... a po nim jeszcze Capoeira Kick! Wyatt wpadł w narożnik, zaś Black wziął rozpęd i mamy Corner High Knee... skontrowany na Ura-nage! Bray szybko odbija się od lin i mamy Running Splash, ależ jebło! Tymczasem CM Punk chwycił Trenta Kenta za głowę... wykonując mu Neckbreaker! To jednak nie koniec, gdyż po chwili wszedł on na narożnik i... mamy Flying Elbow! Wracamy ponownie do Blacka i Wyatta, ten drugi położył sobie na liny oponenta, po czym odbił się od lin, wziął rozbieg i... Black Storm od Austina! Wyatt nie padł jednak na mate, gdyż Black zdołał go przechwycić sobie wprost na barki, po czym doszedł do lin... przez które wyrzucił go poza ring, co oznacza iż Bray Wyatt żegna się z dalszym udziałem w walce! Mamy już finałową trójkę, w której znaleźli się Austin Black, CM Punk oraz Trent Kent. Ci pierwsi ponownie zawiązali sojusz, rzucając się z serią punchy na większego od siebie przeciwnika, jednak ten wykorzystał swoje atuty i powalił najpierw jednego a potem drugiego. Punk zdołał się podnieść... tylko po to by otrzymać Sucker Punch a po nim Spinebuster! Po chwili do Kenta dopada Black, jednak i na niego Anglik ma sposób, w postaci... kombinacji ciosów Open Hand Chop oraz Knife-edge Chop. Martial Messiah chwycił się za klatkę piersiową, po chwili zaś wylądował na deskach poprzez Full Nelson Slam! Trent Kent na fali, kto by się kurwa spodziewał. Na pewno nie jego rywale, którzy teraz leżą i kwiczą z bólu. Kent podnosi Blacka do stójki, po czym wykonuje mu irish whip w liny, po którym... mamy potężny Lariat... uniknięty przez Austina, który przebiega pod ręką Trenta, następnie wskakując na liny... i mamy Black Storm! Sexy Bastard poleciał wprost na liny, zaś M.B.N. z całych sił próbował wyrzucić go przez liny... gdy z zaskoczenia dopadł ich CM Punk, naraz wyrzucając obu z ringu! Mamy zatem koniec walki, zwycięzcą i pierwszym w historii WCW European Championem zostaje CM Punk!
Paul Heyman - Na niego żaden z nas nie stawiał, a jednak - CM Punk w swoim debiucie zostaje European Championem. Co prawda, żaden z niego Europejczyk, no ale jest jak jest!
William Regal - Nie myślałem o nim po takim rozbracie z ringiem, jednak pozytywnie zaskoczył wszystkich i wygrał - gratulacje do Punka!
Paul Heyman - Teraz czas na walkę uważaną za jedną z ważniejszych całego Starrcade - The Reaper kontra Chris Jericho! Nie tylko będzie to Casket Match - Kariery obu zawodników staną na szali! I obawiam się, że to ostatnio raz kiedy widzimy w WCW Chrisa Jericho.
William Regal - żartujesz sobie Paul? Jericho musi to wygrać i udowodnić, że stać go jeszcze na osiąganie sukcesów w wrestlingu. Żniwiarz nie może tego wygrać. Wiem, że jest wspierany przez demony, ale mimo wszystko stawiam na Chrisa.
Paul Heyman: Obyś miał rację Williamie... Obyś miał rację...


[url=https://www.youtube.com/watch?v=uGIu6-WtwEs][/url]
Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2026, 20:14 przez Ryse.

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
303
13.08.2026, 20:14
#2

Słychać
tę muzykę i w drodze na ring jest już Chris Jericho! "Y2J"...albo i nie! Nie widzimy bowiem nic, bo światła zgasły i po chwili dopiero pojawia się znajoma kurtka zrobiona z lampek świątecznych...czy z czegoś takiego. W każdym razie widzimy Chrisa Jericho, który jest przyozdobiony lepiej niż niejedno bożonarodzeniowe drzewko. Chris w drodze do ringu wita się jeszcze z fanami, zbijając z nimi piątki, czy pozując do zdjęć. W końcu przechodzi przez liny i melduje się w kwadratowym pierścieniu z powagą spoglądając na wielki napis "Starrcade" wiszący gdzieś w okolicach titantronu.

REAPER VS JERICHO - Casket Match

Gong rozpoczyna pojedynek. Przy ringu widzimy ustawioną trumnę, w której to finalnie znajdzie się któryś z zawodników, drewnianej ,,skrzyni” uważnie przyglądają się wrestlerzy. Widać, że Reaper jest niezwykle pewny siebie, Chtis natomiast wygląda na niezwykle skupionego i od razu po usłyszeniu gongu rusza w kierunku przeciwnika i stara się doprowadzić do zwarcia. Live Devil, nie pozwala mu na to i momentalnie go odpycha, a następnie zaprasza do kolejnej próby. Y2J początkowo daje się wciągnąć w grę Włocha, jednak w momencie gdy przymierza się do klinczu, wykonuje niespodziewanego Slapa, który trafia wprost w twarz jego największego koszmaru. Reaper pozostaje jednak niewzruszony i wręcz zachęca oponenta do kolejnych akcji. Ten niczym sługa Demona wykonuje jego polecenia i raz za razem wymierza lekceważące ,,liście” na jego twarz? Ile to jeszcze potrwa? Zdaje się, że zależy to tylko od samego Pożeracza Dusz, który najwyraźniej ma na to jakiś plan. W pewnym momencie, Chris jakby budzi się z transu w jakim się znalazł i zaskakuje swojego prześladowcę potężnym Middle Kickiem, który sprawia że Live Devil zgina się w pół, a następnie inkasuje DDT! Hand of God widząc swojego przeciwnika na deskach od razu dokłada Leg Drop, a następnie próbuje zaskoczyć przeciwnika mocnym nadepnięciem na jego rękę. Niestety Reaper to wszystko przewidział i chwycił go za kostkę, a następnie energicznym ruchem powalił na matę. Żniwiarz widząc, że jego przeciwnik powoli się podnosi odbija się od lin i zaskakuje go Diving Clotheslinem! A następnie spogląda w kierunku trumny, która ma otwarte wieko. Nightmare nonszalancko kopie teraz Chrisa, powodując, że ten turla się w pobliże miejsca, w którym jego kariera może się zakończyć. Seven teraz desperacko chwyta się lin i trzyma się nich, niczym dziecko dręczone przez nocne koszmary, które przyszło przytulić się do swojej matki. Kto wie, może on teraz tak się czuje? Turyńczyk nie decyduje się jednak na próbę kończenia tego pojedynku, wręcz przeciwnie odsuwa się od przeciwnika i pozwala mu stanąć na nogi. Century Messiah korzysta z tej okazji, łapie kilka głębszych oddechów, a następnie rusza na przeciwnika. Ponownie zachowuje się jednak tak jakby był w transie i bez opamiętania rozbija twarz, osobnika który zdaje się romansować z demonami. Te romanse, jednak zdają się na nic nie przydawać, a na pewno nie zapewniają one stalowej szczęki Reaperowi, który zaczyna chwiać się na nogach. Widzący to stary wyga, postanawia wykonać European Uppercut, który powoduje całkowite zwariowanie błędnika u przeciwnika. I mamy to….. Codebreaker zaaplikowany na jak się zdaje samym początku pojedynku! Chris bez chwili zawahania rozpoczyna ciągnięcie przeciwnika w stronę trumny, jednak mniej więcej na środku ringu, Reaper nagle się podrywa i patrzy głęboko w oczy Sevena, który niemal klęka pod wpływem tego piorunującego spojrzenia. Korzystając z momentu zaskoczenia rywala Reaper chwyta go za szyję, a następnie zaczyna dusić…. Ananconda Slam…. Connected! To musi być koniec tego pojedynku, jednak Żniwiarz nie ma zamiaru kończyć wręcz przeciwnie, wznosi on wzrok ku górze, a następnie wypowiada sekwencję słów po łacinie, która w tłumaczeniu brzmi ,,Demonie, czas uwolnić Twoje siły, udowodnij niedowiarkom, że Chris jest tak silny dzięki Tobie. Powstań Belfegorze i stań naprzeciw swojego Pana!” Po tych słowach z Y2J zaczyna dziać się coś, co jest dla wielu niezrozumiałe. Zaczyna się on wić po macie i wykrzywiać słowa w jakimś nieznanym języku! Po chwili staje naprzeciw Live Devila i zaczyna oblizywać swoje usta, a następnie… Rzuca się na swojego przeciwnika i powala go na matę, gdzie zaczyna wściekle okładać go pięściami. Włoch jednak cały czas się uśmiecha, najwyraźniej o to mu chodziło. Seven po kompletnym zdemolowaniu twarzy przeciwnika i doprowadzenia go do krwawienia, postanawia opuścić ring, a następnie wyciąga spod niego kij do kendo. Widać, że zemsta będzie słodka, a The Reaper wkrótce straci swój streak, a także zakończy karierę w WCW. Century Messiah natomiast zachowuje się jak nie on, teraz zz ogromną furia łamie kij na przeciwniku i najwyraźniej nie ma dosyć teraz dotyka zakrwawionej twarzy oponenta i smaruje sobie nią, swą własną twarz! Co się z nim stało, czyżby Żniwiarz faktycznie obudził demona, o którym mówił w ostatnich tygodniach? Na to wygląda, jednak teraz na jego twarzy nie ma już uśmiechu, chyba Belfgor odwrócił się od swojego pana i ma zamiar przejąć jego całą siłę. Oczy Jericho powoli zaczynają czernieć, a powieki opadają coraz niżej, on chyba przestaje walczyć i wkrótce w ringu obudzi się prawdziwy demon. Jericho podnosi swojego przeciwnika i bez chwili zawahania wykonuje Codebreaker, a następnie przechodzi do Walls of Jericho, Włoch bardzo mocno cierpi. Zdaje się, że faktycznie stracił on panowanie nad tym pojedynkiem, ostatecznie po dłuższej chwili udaje mu się złapać liny i wyswobodzić. Nadal jednak znajduje się on w głębokiej defensywie, raz za razem inkasuje on kolejne cepy, teraz pod ich naporem, opiera się o narożnik, gdzie trafia wprost na Corner Clothesline… Jednak nie! Reaperowi udaje się odsunąć i opętany Jericho zalicza bliskie spotkanie z cornerem. Chcą to wykorzystać Pożeracz Dusz wykonuje German Suplex, po którym ku zaskoczeniu wszystkich Y2J momentalnie staje na nogi. Ponowie rusza z wściekłością na przeciwnika i udaje mu się przejąć kontrolę w bocznym Headlocku, w którym to wykonuje kilka ciosów, na zalaną krwią twarz Turyńczyka. Mamy próbę Suplexu, jednak Live Devil orientuje się w zamiarach rywala i blokuje jego nogę. Teraz to on wynosi przeciwnika i wykonuje potężny Vertical Suplex! Po którym jednak pada na matę, widać że ostatnie minuty pojedynku kosztowały go wiele sił. Natomiast jeśli chodzi o Chrisa to ten zachowuje się jak młodzieniaszek i momentalnie jest na nogach, i od razu dosiada swojego rywala gdzie kontynuuje rozbijanie jego twarzy. Gdyby ta walka toczyła się w MMA to zapewne byłaby już zakończona. Jericho po dłuższej serii ciosów ponownie podnosi Reapera, do którego zwraca się określeniami typu ,,Mięczaku, demony zawsze będą niezależne, czas aby to Belfgor zasiadł na tronie” A następnie wykonuje Codebreaker i…. Wrzuca The Reapera do trumny…. To musi być koniec! Y2J chce już zamykać wieko od trumny, jednak ta…..Zaczyna płonąć, a w okolice ringu uderza błyskawica. Nikt nie wie co do końca się wydarzyło, sam Chris zdaje się wyjść ze stanu w jakim się znajdował. Jego oczy powróciły do normalnego stanu, natomiast trumna nadal płonie, zdaje się, że Seven nadal pamięta, że wrzucił tam Reapera, teraz zagląda do trumny i…. Nie zastaje w niej nikogo! Co się stało! Century Messiah odwraca się i…. Widzi stojącego za nim Reapera, który momentalnie chwyta go za szyję, a następnie zaczyna dusić, szepcąc do niego jakieś niezrozumiałe słowa. Widać, że działają one na Jericho, ponieważ pomimo mocno ściśniętego gardła zaczyna on się drzeć wniebogłosy, te krzyki jednak nie przynoszą pożądanego efektu i The Reaper wykonuje Anaconda Slam wprost do środka płonącej trumny, a następnie bez chwili zawahania zamyka jej wieko tym samym zostając zwycięzcą tego pojedynku!

Paul Heyman: Niestety miałem rację... Reaper wygrywa... I Chris Jericho kończy swoją wielką karierę! Szkoda... Wielka szkoda...

William Regal: No cóż... Smutny dzień dla świata pro wrestlingu. Smutny dzień dla wszystkich. Ale takie mamy realia - Chris zgodził się na tą walkę i niestety jest zmuszony opuścić WCW!

Paul Heyman: Wiesz co William, naprawdę się tego nie spodziewałem...

Wybrzmiewa słynny już Neon theme song, a to oznacza, że na arenie pojawia się nie kto inny, tylko Bruno Alves! Ale zaraz...czy on nie miał występować w dniu jutrzejszym? Nieistotne...sportowy świr podąża do kwadratowego pierścienia, gdzie bierze do ręki mikrofon.

Bruno Alves: Sportowe Świry jak się bawicie?! *zero reakcji, Bruno jakby tego nie ogarnął i dalej próbuje zagadać z publicznością* Czy chcecie zobaczyć waszego najlepszego kulturystę dziś w ringu?! *znowu zero reakcji, ewentualnie jakieś śmieszki w tle* Czy chcecie, czy nie... Ja zamierza walczyć! Widzicie, zajebałem już przedtreningóweczkę, spompowałem bica na zapleczu i teraz zapraszam kogokolwiek kto nie boi się wyjść do ringu zawalczyć z brazylijskim koszmarem. Rozjadę każdego jak brazylia na mistrzostwach świata w 2002! Mamusia zawsze mi powtarzała, że jestem stworzony do wielkich rzeczy. Jestem pieprzonym Ronaldinho wrestlingu. A teraz niech jakiś kozak przytarga dupę do ringu bo bicek znowu mnie zaczyna swędzieć!
Czy ktoś odpowie na wyzwanie Bruno? Chyba....TAK! Rozbrzmiewa TEN THEME SONG!! NWO is back! Publika natychmiast się ożywia, a już po chwili na rampie meldują się...Kevin Nash, Konnan, Syxx, Scott Steiner, Buff Bagwell, a nawet...Dennis Rodman! Oczywiście wszyscy w koszulkach NWO i w bardzo dobrych nastrojach. Docierają oni w końcu do ringu, stając naprzeciw Alvesowi.

Kevin Nash: Hey yo! Oczywiście to powiedzonko używane przez mojego drogiego przyjaciela, Scotta Halla. Szczerze, Scott miał być tu dzisiaj z nami, ale niestety...cóż, właśnie wczoraj zachorował. Chwilę nas tu nie było, co? Dwadzieścia długich lat! Tyle czasu minęło od ostatniego WCW Starrcade! Cholera, nie sądziłem, że doczekamy jeszcze takiej chwili...ale czym byłaby największa gala WCW bez New World Order!? *cheer* Wiecie, przez te wszystkie lata spędzone w ringu, w trasie i w otoczeniu Scotta Halla zdążyłem stracić niejedną komórkę mózgową, ale gdy pojawiłem się tutaj po dwudziestu latach i przyjrzałem się obecnym "gwiazdom"....muszę zadać pytanie - co do cholery stało się z tą branżą? Naprawdę nikt nie odpowie na otwarte wyzwanie podczas NAJWIĘKSZEJ gali w roku, żeby skopać dupsko temu tutaj *wskazuje na Alvesa* i jeszcze na tym zarobić!? Wiesz, Alves...to twój szczęśliwy dzień. Dzisiaj otrzymasz prawdziwą lekcję pro wrestlingu w starym stylu. Oczywiście, nie ode mnie. Ja mam już swoje lata, to prawda, jednak nie o to chodzi. Po prostu nie chcę cię upokarzać, bo wiesz przecież, że przeciwko mojemu talentowi nie pomoże ci żaden trening ani nawet cała wanna protein! Dostaniesz jednak okazję, by zmierzyć się z jednym z nas! Once you jump in nWo, you’re nWo for life!

Nash w swoim stylu postanawia wskazać na...Rodmana! Zatem to były gwiazdor NBA za moment stoczy walkę z Bruno Alvesem!

Singles Match
Bruno Alves vs Dennis Rodman

Pozostali członkowie NWO wychodzą poza ring, natomiast Rodman jest już gotowy. Mamy gong! Bruno natychmiast biegnie w kierunku emerytowanego koszykarza, jednak ten uderza go kolanem w brzuch. Brazylijczyk przez moment zwija się z bólu, jednak wraca, by wejść w klincz z Dennisem. Zwarcie nie trwa długo, gdyż Rodman zaskakuje Alvesa Headbuttem, po którym specjaliście od porażek zaczyna kręcić się w głowie. Członek NWO korzysta z tego, by wyrzucić rywala poza ring. Zaraz potem sam wychodzi, po czym rusza w stronę opartego o narożnik Alvesa...po to by sam uderzyć o słupek, gdyż Bruno odskakuje. Teraz zawodnik z Brazylii chce iść za ciosem...jednak jego drogę zagradzają pozostali goście z New World Order! Alves próbuje przepchnąć się obok Bagwella i Nasha, jednak ci nie pozwalają mu na to! Jeszcze nonszalancko odpychają Bruno, który zaczyna się denerwować. W końcu emeryci odsuwają się na bok, a Bruno rusza na Rodmana...i dostaje od niego Big Boot! Dennis podnosi rywala i umieszcza wewnątrz kwadratowego pierścienia. Sam również wchodzi...a zaraz za nim wchodzą także Konnan i Syxx. Rodman łapie Alvesa i wynosi na swoje barki...koledzy pomagają, aby Brazol się nie ześlizgnął z pleców podstarzałego koszykarza...i po chwili widzimy Razor's Edge! Taki mały tribute dla Scotta Halla, który, wiecie, jest chory i nie mógł dzisiaj przyjść. 1...2...3! Rodman wygrywa!

New World Order świętuje zwycięstwo Rodmana nad Alvesem, wymieniając się gestami "Too Sweet". Chcą już opuszczać ring, jednak...Scott Steiner postanawia powiedzieć coś na ucho Nashowi. Następnie bierze mikrofon do ręki.

Scott Steiner: Wstawaj, ty wyżelowana pizdo! *Alves powoli się podnosi* Kim ty jesteś, tancerzem chippendale!? Nazywasz się pro wrestlerem, ale ja tu widzę tylko wyżelowanego, napompowanego, pustogłowego miękkiego siurka! Jeśli jesteś mężczyzną, przyjmij MOJE wyzwanie na pojedynek! Tu i teraz! Generic Freak pokaże ci, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną! There's nothing finer than Scott Steiner!

Alves, trochę zmieszany, postanawia zgodzić się na jeszcze jedną walkę!

Singles Match
Bruno Alves vs Scott Steiner

Gong! Trochę zmęczony Alves podchodzi do Steinera celem wejścia w klincz...ale od razu inkasuje Overhead Belly-to-belly Suplex! Scott nie zamierza tracić ani chwili - podnosi rywala i...znowu Belly-to-belly! Po chwili to samo! Publika zaczyna skandować "Suplex City!", ale Steiner nie zatrzymuje się. Podnosi Alvesa i...jeszcze jedno Belly-to-belly! Chyba trochę się zmęczył, bo zaczyna poruszać się wolniej. Ale co tam, znowu podnosi i jeszcze raz wykonuje tę samą akcję. Mijają kolejne sekundy i znowu! I jeszcze raz! To już siedem! W końcu na apronie zjawia się Nash, który postanawia szepnać coś na ucho Steinerowi. Ten przytakuje, a nastepnie podnosi z maty Alvesa i...tym razem nie wykonuje belly-to-belly. Zamiast tego chwyta Bruno pod Vertical Suplex i...trzyma w górze. Serio, dość długo. Dobre dziesięć sekund już. A nawet więcej! Zaciął się kurwa, czy co? Chyba tak, bo nie zamierza puszczać. Już dwadzieścia sekund tak stoi z tym Alvesem! W końcu koledzy zaczynają wymachiwać rękami przed Steinerem, by już kończył. Chyba się opamiętał - dopełnia dzieła, wykonując Steiner Screwdriver! Oczywiście pinuje. 1...2...3! I kolejna porażka wpada na konto Bruno Alvesa!

Członkowie NWO są z siebie bardzo zadowoleni i po chwili świętowania chcą już opuszczać ring...ale w tym momencie wybrzmiewa ta muzyka! To nie żarty - jeszcze Big Showa tu brakowało! Kolejny powrót do WCW staje się faktem! Giant pojawia się na rampie w koszulce NWO...w bardzo dobrym nastroju, pozdrawiając fanów, a także kolegów w ringu, którzy zaczęli już się śmiać. Po dłuższym spacerze największy atleta świata dociera w końcu do kwadratowego pierścienia, gdzie wita się ze swoimi starymi kuplami, a następnie odwraca się w stronę leżącego Alvesa. Spogląda tak przez chwilę na niego...a następnie sięga do swojej kieszeni, wyciągając z niej plik banknotów...po czym wręcza go sędziemu, nakazując uderzenie w gong! A więc to jeszcze nie koniec cierpień Alvesa!

Singles Match
Bruno Alves vs Big Show

Sędzia uderza w gong, mimo że Alves jeszcze nie wstał. Brazylijczyk po kilkunastu sekundach podnosi się, ruszając powoli w kierunku Big Showa...KO Punch! Big Show stawia stopę na klasie rywala. 1...2...3! Czy ktoś kiedyś przejebał 3 walki na Starrcade w ciągu jednego dnia!?

Big Show zbija piątki i wykonuje gest "Too sweet" z pozostałymi członkami NWO, a po chwili grupa wychodzi z ringu w bardzo dobrych nastrojach, pozostawiając znokautowanego Alvesa, do którego zbliża się opieka medyczna.

William Regal: Co to kurde było?

Paul Heyman: Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Może po prostu przejdźmy do kolejnej walki..
.
William Regal: James River Waters kontra Leonardo Maes. Obaj niedawno dołączyli do szeregów Nitro, obaj są nowymi zawodnikami. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Waters wygra.

Paul Heyman: Zdziwię się, jeśli będzie inaczej. Maes to dobry zawodnik, ale z tym psycholem nie ma żadnych szans...

Na arenie gaśnie światło i nie słychać dosłownie nic, nagle jednak ciszę rozrywa "Phantom of The Opera" a to oznacza, że na rampie wkrótce pojawi się James River Waters! Na razie jednak widzimy jedynie kilkunastu akolitów, którzy ustawiają się przy wejściu do ringu. Teraz zaś nad klatką do której wkrótce wejdą obaj zawodnicy pojawia się wielki, płonący Pentagram, który nieco rozświetla arenę. Z zaplecza wychodzą kolejni akolici, którzy rozciągają czarny dywan wzdłuż rampy. W końcu muzyka z "Upiora w Operze" przestaje grać i słychać nową, a konkretnie to ten utwór. Przy titantronie pojawia się "The Sociopath", ubrany jest w swój słynny czarny płaszcz i ciasne, czarne spodnie. Widzimy, że jego szyję przyozdabia jakiś naszyjnik, który po wejściu do ringu zdejmuje wraz z płaszczem. Następnie patrzy się w kierunku rampy i coś, co wydawało nam się czarnym dywanem...zaczyna płonąć, a płomienie tworzą na tym napis "Revenge". James River Waters oblizuje się, a następnie z podniesioną głową czeka na swojego przeciwnika na środku ringu.

Na arenie gasną światła. Publiczność od razu zaczyna wydawać z siebie cheer, czekając na pojawienie się Leonardo Maesa. Po chwili jednak rozbrzmiewa utwór klasyczny(https://www.youtube.com/watch?v=b44-5M4e9nI), publiczność momentalnie się wycisza, wsłuchując się w jej piękne brzmienie. Na rampę pada snop światła wprost z reflektora, stoi tam mężczyzna ubrany w obcisłe białe spodenki sięgające do kolan. Na stopach ma równie jasne baletki, a jego tors jest pomalowany białą farbą. Twarz przysłania mu kryształowa maska. Mężczyzna zaczyna wykonywać subtelne ruchy dłońmi, ruszając przy okazji biodrami, co jakiś czas wzbogacając występ o kilka obrotów. Światło cały czas za nim podąża, nie pozwala zagubić mu się w ciemności. Tancerz wykonuje piękne wyskoki, podczas gdy publiczność jest wpatrzona w jego pełne gracji ruchy. Świetna praca nóg pozwala mu wprowadzić w swój układ naprawdę sporo płynności. W końcu tancerz przechodzi na lewą stronę rampy, nagle... zatrzymuje się, przy jego nogach jest czarna sakwa... mężczyzna żywo przykuca i otwiera sakwę, a z niej wyciąga czarne pióro. Przygląda się mu, po chwili na jego twarz pojawia się emocja bólu, On sam pada na kolana i odchyla się mocno w tył, przykładając dłoń do swojego czoła. Mężczyzna opuszcza ciemne pióro i pada na plecy, zaczyna się czołgać z trudnościami. Próbuje uciec... gdy nagle przed nim pojawia się kolejne pióro. Po jego trzęsących się dłoniach widać, że pojawił się w nim niepokój. W końcu mężczyzna w kryształowej masce przechodzi na kolana, odchyla głowę w tył... a z niebios zaczynają spadać na niego czarne pióra. Są ich dziesiątki, o ile nie setki. Reflektor znika. Chwila pełnej ciemności... w końcu wraca, a mężczyzna stoi na środku rampy. Powoli odsłania maskę, to Leonardo Maes. Jego twarz jest jednak pomalowana na czarno, Leo patrzy nienawistnym spojrzeniem na Watersa... Black Swan tu jest! Maes rusza przed siebie, nie przybija żadnych piątek ani nic, ogląda się tylko raz na Watersa, a raz na klatkę. Bez większych zastanowień wchodzi do ringu i przystaje w narożniku.

Waters vs Maes
Waters i Maes mierzą siebie wzrokiem, a następnie Leonardo rusza na Jamesa Rivera z impetem! Szybko powala go poprzez jakaś dziką szarżę i bez namysłu zaczyna okładać serią punchy! Teraz zaś "Madman" obraca swojego rywala i to on jest u góry i zdaje ciosy! Leo próbuje się podnieść, ale "The Sociopath" zaczyna...go gryźć! Wycelował w szyję niczym wampir! Po chwili nasz miły socjopata pluje krwią wprost na twarz swojego rywala, następnie oblizuje się i wstaje. W jego oczach widać czyste szaleństwo, ale Leonardo Maes również wstaje, sędzia pyta się go, czy wszystko z nim okej, ale ten jakby go nie słyszał - z wściekłością ponownie rusza na swojego przeciwnika i znowu powala go na matę, tam zaś zaczyna go po prostu dusić! Waters krzyczy jak zarzynane prosie, a Maes dociska coraz mocniej i mocniej, w końcu jednak James chwyta jedną z jego rąk, a a następnie uderza go z łokcia i jeszcze doklada do tego Headbutt! Na nosie Leo pojawia się krew, a "The Sociopath" tylko się uśmiecha i momentalnie chwyta za krzesełko, które wisiało gdzieś nad nim i uderza nim Maesa prosto w czaszkę! Ten cały już zalewa się krwią, a sędzia chyba nie jest przyzwyczajony do takich walk, bo zrobił się aż cały blady. James River Waters ponownie chwyta za krzesełko, przystawia je do szyi swojego przeciwnika i przydusza go, gdy ten znajduje się na macie. W końcu jednak odrzuca krzesło i czeka aż "Snowbird" wstanie. Ten robi to dość powoli, w końcu jednak wstaje, jego twarz dalej jest cała we krwi, ale wygląda na to, że on sam niewiele sobie z tego robi, bo raz jeszcze rusza z szarżą na swojego rywala! Tym razem jednak Waters przytomnie kopie go w brzuch, a następnie łapie i mamy Arm Drag Takedown, po sprowadzeniu na ziemię "Madman" momentalnie zakłada headlock, oj Trent Kent byłby z niego dumny! "Sassy Prince" chwilę męczy tak przeciwnika, po czym wstaje, posyła go na liny i za pomocą Clothesline'u wyrzuca z ringu! Teraz obaj znajdują się dalej w klatce, ale już poza kwadratowym pierścieniem, tuż obok nich znajduje się stół. Tylko, że nie drewniany, a...szklany. James River uśmiecha się w jego kierunku, a następnie wynosi swojego przeciwnika do Suplexu i...Maes to blokuje! Walczy z całych sił, by tylko nie zostać rzuconym na ten stół, teraz uderza Watersa w twarz łokciem, a następnie...gryzie go w ucho! Cholera jasna! Czy oni zwariowali?! W każdym razie "The Sociopath" jest zmuszony puścić "Birdmana" i teraz obaj przechodzą do wymiany punchy, trwa ona jednak dość krótko, bo Maes sprytnie podcina nogę rywala, a następnie wchodzi za niego i mamy Dragon Suplex! Od razu łączy to z pinem...1...nic z tego! Waters momentalnie się wyrywa, po czym wstaje i wyprowadza potężny Roundhouse Kick! Leonardo Maes się zachwiał, a James River łapie go od tyłu i...GERMAN SUPLEX NA SZKLANY STÓŁ! Wszystko jebło w drobny maczek! Nasz "Snowbird" zaliczył bardzo nieprzyjemne lądowanie i sędzia momentalnie idzie sprawdzić, czy jest w stanie on kontynuować walkę...ale chyba nie będzie mu to dane, bo Waters tłumaczy arbitrowi, że "Maes sam tego chciał, więc go kurwa zostaw" i bezceremonialnie nadeptuje na twarz rywalowi! Ałaaaa! To aż nas zabolało, a co dopiero biednego Leosia! Wiemy przynajmniej, że żyje, bo zakwiczał tak, że cały stadion słyszał! James River wygląda jakby był w kompletnym amoku, bo zaczyna się po prostu śmiać z tego wszystkiego, teraz zaś podnosi przeciwnika, ciska nim o krawędź ringu, sam zaś bierze rozbieg i...nadziewa się na Big Boota! Świetna kontra w wykonaniu Maesa! Po chwili Leo dokłada do tego Pele Kick! "Madman" pada na kolana, a "Birdman" nie traci czasu, krótki rozbieg i...Penalty Kick wprost na twarz przeciwnika! Booom! Teraz Leo mógłby chyba pinować, ale ewidentnie widać, że ten ma inny plan. Wkłada bowiem rękę po ring i sprawnym ruchem wyciąga stamtąd drabinę. Oj...szykuje się nam jakieś grubsze latanie. Leonardo Maes ustawia drabinę przy obolałbym rywalu, a następnie kieruje swój wzrok na kolejny stół, też specyficzny bo cały oplątany drutem kolczastym! Leo nie traci czasu, ustawia ów stół przy podnoszącym się Watersie i...ten nie daje mu skończyć, bo z zaskoczenia częstuje go Step Up Enzuigiri! Maes zaczyna się chwiać, a James River wychodzi na drabinę! Co on wymyślił?! Chyba się nie dowiemy, bo widzimy, że "Steadfast Creator" podąża za nim, próbuje chwycić swojego rywala za nogę, ten jedna się wyrywa, ale Leonardo sprytnie łapie go w pozycji do Powerbombu i..."Madman" przeskakuje nad nim, a następnie wykonuje Hurricanranę z drabiny...NA STÓŁ Z DRUTEM KOLCZASTYM! Aaaaaaj kurwa, ale boli! James River jakimś cudem nie wpadł na stół, ale Maes jest dosłownie cały we krwi i nie wiem ile on jeszcze wytrzyma..."The Sociopath" chyba nie zadaje sobie podoobnego pytania, bo wstaje dość szybko, następnie podnosi przeciwnika, wrzuca go do ringu, sam również tam wraca i...ponownie się uśmiecha. Teraz czai się niczym Shawn Michaels i chyba daje do zrozumienia, że szykuje się do wykonania Lost Soul! Jeśli trafi, to będzie to koniec! Waters czeka aż Leonardo Maes wstanie, ten robi to bardzo, ale to bardzo powoli, w końcu jednak jest na nogach, a James River wyprowadza Lost Soul! Ale...chybił! Nie trafił! Maes w ostatniej chwili zrobił unik, a teraz to on wyprowadza Birdman Punch! (Superman Punch) "Madman" chwieje się, ale nie upada na matę, a Leo widząc to postanawia coś dołożyć, bierze krótki rozbieg i...zakłada Rear Naked Choke z biegu! James River Waters jest w poważnych tarapatach! Obaj upadają na matę, a "Fallen Angel" próbuje się desperacko wyrwać z tego duszenia, raz jeszcze próbuje ugryźć swojego przeciwnika, ten jednak zbyt dobrze założył dźwignię i nici z tego! Waters odpycha się nogami, by nieco zmienić swoją pozycję i w końcu udaje mu się przewrócić swojego rywala, a następnie łapie go za nogę i...Figure Four Leglock założone! Na środku ringu! Ale zaraz, zaraz...James Rivers bez "s" robi mostek i przechodzi w Figure Eight! Maes walczy z bólem i dźwignią samą w sobie, próbuje się jakoś przekręcić, ale Waters nie daje mu takiej możliwości, przy okazji śmiejąc mu się w twarz, to jednak dodaje chyba sił naszemu "Snowbirdowi", bo czołga się po ringu, czołga i...udaje mu się chwycić metalowe krzesełko, które gdzieś tam leżało, a następnie uderzyć nim "Madmana" w głowę! James River oczywiście przerywa dźwignię, następnie wstaje zupełnie zamroczony, Leo również się podnosi i to właśnie on wyprowadza Handspring Enzuigiri, co publiczność przyjmuje ze sporym zadowoleniem! W ogóle widać, że kibice dobrze się bawią podczas tego meczu, bo większość z nich na stojąco ogląda ten pojedynek. Leonardo Maes ewidentnie zyskał nowe siły, bo teraz ciska swoim rywalem o narożnik, następnie sam wchodzi na drugą linę i zaczyna okładać go serią punchy, "The Sociopath" próbuje wynieść go do Powerbombu, ale ten momentalnie ten momentalnie to blokuje i kontruje na Tonrado DDT! "Fallen Angel" upada...bo w końcu jest upadły, nie? xD W każdym razie upada na matę, a czai się za jego plecami. Ten podnosi się i...czyżby kolejny Dragon Suplex? Nic z tego, bo James River wyrywa się z uchwytu, kopie rywala w brzuch i mamy wyniesienie, a następnie Piledriver! James River Waters podnosi się, następnie w swoim stylu oblizuje się i chyba będzie szykował coś specjalnego dla swojego przeciwnika, bowiem widzimy, że kieruje swój wzrok na jeden z woreczków zawieszonych nad ringiem. Ściąga go, a następnie rozsypuje na macie jego zawartość, którą okazują się...świetlówki! Waters jest z tego odkrycia bardzo zadowolony, bo raz jeszcze się oblizuje, a następnie chwyta bez zastanowienia swojego przeciwnika i...DDT Na świetlówki? Nic z tego! Maes broni się przed tym nogami i rękami, a następnie uderza Rivera w brzuch łokciem, raz jeszcze uderza go łokciem, tym razem w klatkę piersiową, aż go zatkało...po czym łapie go i mamy Dark Feathers! (Lumbar Check) Będzie pin? Leo próbuje się doczołgać James Rivera by go spinować, w końcu mu się to udaje i...1...2...nieeee! Było blisko, ale "Madman" jednak podrywa swój bark w górę! Ahhh! A mogło być tak pięknie! Obaj dalej leżą nieprzytomni na środku ringu, kibice zaczynają coraz głośniej dopingować Leonardo Maesa, choć słychać też grupkę starszych fanów, która skanduje "RIVER", obaj zawodnicy z trudem wstają i dochodzi do kolejnego zwarcia między nimi! Maes okazuje się silniejszy i posyła swojego rywala na liny, następnie częstuje go Back Body Dropem wprost na świetlówki! Ajjjj to musiało boleć! To musiało strasznie boleć! Plecy Watersa są teraz całe podziurawione, a z ów dziur sączy się oczywiście krew. "Madman" zaczyna głośno przeklinać, a jego przeciwnik chwyta go za włosy i...Słychać theme song Triple H'a?! Co on tu robi?! Widzimy, że Hunter pojawia się na rampie wraz ze swoją żoną, Stephanie McMahon, następnie oboje idą w kierunku klatki i każą ją otworzyć sędziemu, ten robi to bez większych problemów i GM Nitro wraz z Stephanie są już w środku. Na razie jednak tylko obserwują pojedynek i krzyczą w kierunku Maesa "dawaj, wykończ go!" Leonado jest nieco zdziwiony takim obrotem sytuacji, ale w końcu podnosi on Jamesa i...nadziewa się na Lost Soul! Za długo to wszystko trwało, za bardzo zdekoncentrowany był nasz Leo i tak musiało się to skończyć! Widzimy jednak, ze James River nie ma zamiaru pinować, on wychodzi z ringu, a następnie wyciąga spod niego kolejny stół. Ten wygląda zupełnie normalnie. Przynajmniej do czasu, gdy Waters nie postanawia wylać na niego benzyny, a następnie za pomocą zapalniczki go podpalić! Płonący stół ukazuje się właśnie wszystkim kibicom w Bostonie, a Triple H i Stephanie McMahon wyglądają na zszokowanych! James River Waters ustawia sobie Leonardo Maesa w pozycji do Powerbombu, bierze rozbieg i...Running Powerbomb na stół? Nic z tego! Maes jakimś cudem zeskoczył ze swojego rywala, a następnie wyprowadza szybkie kopnięcie na wątrobę i teraz to on ustawia sobie Watersa w pozycji do Powerbombu...Running Powerbomb na...PŁONĄCY STÓŁ! To musi być koniec! Maes wygląda jednak na kompletnie wykończonego, nie ma kompletnie sił by doczołgać się do swojego rywala, Stephanie McMahon podbiega do niego i pomaga mu wstać! Najwyraźniej chce mu podziękować za to, co dla niej zrobił. Widzimy jednak, że w kłębie dymu unoszącego się nad nim...podnosi się James River Waters! Wygląda teraz dosłownie niczym diabeł, który właśnie wydostał się z piekieł. Z jego ust sączy się krew, jego plecy również są całe zakrwawione i widać na nich mnóstwo śladów po świetlówkach, on jednak za pomocą lin jest w stanie wstać i...patrzy się na Leonardo Maesa, jakby chciał go zabić! Ten praktycznie odwzajemnia to spojrzenie, po czym rusza z kolejną już szarżą na "Madmana" i zaczyna wściekle obijać go pięściami! Obija go tak z 20 minut, aż Stephanie prosi go...przy przestał! Ten w końcu daje sobie spokój, a następnie patrzy zdziwiony na swoje dłonie, jakby nagle uświadomił sobie, co James River z nim zrobił i do czego go doprowadził....W końcu wstaje, wychodzi na narożnik, no i szykuje nam się Kamikaze?! (Coffin Drop) Taaak...albo i nie! Widzimy bowiem, że Triple H spycha z narożnika Maesa, a następnie...Stephanie McMahon uderza go z liścia w twarz! Ten zszokowany dosłownie zastygł w miejscu, a w międzyczasie James River podniósł się i...Lost Soul! Co tu się kurwa wydarzyło?! Dlaczego Triple H i Stephanie zdradzili Leonardo Maesa?! Widzimy jednak, że to nie koniec tego wszystkiego, bo Triple H momentalnie wyciąga z pod ringu Sledgehammera, następnie wręcza go "Madmanowi", ten uśmiecha się, a następnie zaczyna obijać młotkiem przeciwnika! Wygląda jakby był opętany! Stephanie patrzy na swojego wybawcę, jakbym nim...gardziła i głośno kibicuje Jamesowi Riverowi! Sędzia jest zszokowany tym, co się tu dzieje, ale chyba niewiele może zrobić w tej sytuacji. W końcu Triple H podnosi nieprzytomnego Maesa, a "The Sociopath" raz jeszcze wykonuje Lost Soul, a następnie upada na Leonardo Maesa i tym samym mamy pin...1...2...3!

Wszyscy kibice wyglądają na zszokowanych tym, co właśnie się stało, a medycy od razu biegną w kierunku ringu, by zająć się nieprzytomnym Maesem. Triple H zaś bierze mikrofon i chyba chce coś powiedzieć!

Triple H: To, co tu widzieliście...*patrzy się z niepokojem na Jamesa Rivera, który nagle...mdleje i upada na matę*

Hunter przerywa swoją wypowiedź i wraz ze Stephanie postanawiają zająć się Watersem, który chyba również musi zostać wywieziony z hali na noszach. Medycy pakują więc i Leonardo Maesa i Jamesa Rivera na nosze, a Triple H i Stephanie McMahon wraz z nimi opuszczają ring. W tle słychać bardzo głośną reakcję publiki, część bije brawo, część głośno buczy...no w każdym razie na pewno nie są obojętni.

Paul Heyman: Mówiłem? Mówiłem. Ale tego co tu się odjebało po tej walce, to chyba nikt się nie spodziewał... No nic, czas na Main Event! Wes Wallace kontra Sam Moore - kto wygra?

William Regal: Chciałbym, żeby ktos w końcu utarł nosa Wesowi, ale nie wydaje mi się, żeby był to Sam. Niestety - Wes.

Paul Heyman: A ja lubię Wesa. To porządny gość. Myślę jednak, że Sam może dużo namieszać. A że jest to Last Man Standing Match, to tym bardziej wiele może sie zdarzyć. Czas na show!

WES VS SAM
Na hali pojawia się cała orkiestra! I zaczynają śpiewać hymn USA! Po chwili światła rozbłyskają na czerwono, niebiesko i biało, a z rampy wydobywa się dym! W trakcie śpiewy orkiestry otwiera się właz w rampie, a z niego po chwili wyjeżdża podest, na którym znajduje się Sam Moore ubrany w strój w barwach flagi Stanów Zjednoczonych! Gdyby tego było mało, w ręku trzyma pochodnię, taką samą jak trzyma Statua Wolności! Pretendent do pasa Anarchy schodzi z podestu, po czym rusza do ringu! W trakcie hymn USA kończy się, a zaczyna się jego normalny theme song - Not Alone! Sam wkrótce dociera do ringu przy ogłuszającym buczeniu trybun, a po chwili wskakuje na narożnik tauntując. Po chwili wykonuje to na drugim z narożników, a następnie zeskakuje i oddaje pochodnię technicznemu, po czym staje w narożniku i czeka na Wesa.

Main Event pierwszej nocy Starrcade czas zacząć! Obaj zawodnicy są już w ringu, sędzia jeszcze odbiera od Wesa pas mistrzowski i pokazuje go obu zawodnikom, a speaker w trakcie tego zapowiada obu zapaśników.

Speaker: Panie i Panowie! Czas na Walkę Wieczoru! Będzie to pojedynek na zasadach Last Man Standing Matchu! Starcie bez dyskwalifikacji, bez wyliczeń poza ringowych, bez pinfalli oraz bez poddań. Jedyny sposobem na zwycięstwo jest doprowadzenie rywala do stanu, w którym nie da on rady podnieść się przed upływem dziesięciu sekund odliczanych przez sędziego! Zwycięzcą zostaje ostatnia osoba na nogach! A stawką pojedynku jest WCW Anarchy Championship! *Oczyszcza gardło, ogromny cheer od publiki* A teraz, czas przedstawić uczestników pojedynku! Pierwszy z nich, pretendent do tytułu! Pochodzący z Roachester w stanie Michigan, ważący 106 kg, oraz mierzący 189 cm! The Opportunist, SAM MOORE! *buczenie fanów, Sam to totalnie zlewa* Jego przeciwnikiem będzie aktualny Mistrz Anarchy, panujący już od 191 dni, pochodzący z Houston w Texasie, ważący 120 kg oraz mierzący 193 cm! Man of Mayhem, WES WALLACE! *potężny cheer*

Speaker wychodzi z ringu, a sędzia wznosi jeszcze do góry Anarchy Championship, po czym oddaje pas technicznemu i pyta jeszcze obu zawodników czy są gotowi, otrzymując od nich odpowiedzi twierdzące. Nakazuje zabić w gong, jednak jego dźwięk nigdy nie nadchodzi, ponieważ zagłusza go LE MANU! JA PIERDOLE! TO BEN ZAMORA! ON WRACA NA RING! TYLKO CO ROBI TUTAJ?! Kilkanaście sekund piosenki zdążyło już minąć, a Tongijczyka jak nie było, tak nie ma. Nadchodzi jednak drop i ktoś wychodzi na rampę! I nie jest to kurwa Ben Zamora! To jebany Pill Tautu! Ubrany jest jednak identycznie jak aktualny komentator Anarchy gdy jeszcze walczył, w szerokich spodenkach… I trzyma w rękach jakiś obdrapany neseser. O chuj tu chodzi? Pill powolnym, ociężałym krokiem wkracza do ringu i podaje neseser sędziemu, a ten nie wie co się odjaniepawla, no ale bierze przedmiot z rąk Pillena Taumory. Ten po chwili prosi o mikrofon który dostaje.

Pillen Taumora: Wróciłem! Nic nie zatrzyma Bena Zamory! Wykorzystuję moją walizkę i zostaje trzecim uczestnikiem Last Man Standing Matchu! W końcu ziści się to co musiało zostać odłożone przez moją kontuzję! JESTEŚCIE GOTOWI SPOTKAĆ SIĘ Z PIEPRZONĄ SEKWOJĄ?!

Wes i Sam chyba są gotowi, a co więcej zdecydowanie mają dość tego pierdolenia, bo mistrz szybko wyprowadza Hellraiser nieproszonemu gościowi, a pretendent od razu dobija Pillena Holly Graalem! Niecodzienna współpraca, ale w imię wyższego dobra! Po chwili Wes dorzuca do tego jeszcze Angry Chair, a Sam Muscle Buster! Tautu wytacza się z ringu! No cóż, sekwoja chyba została złamana... Jednak w końcu możemy zacząć walkę! I mamy gong! Panowie powoli okrążają ring, zataczając coraz to mniejsze koła, w końcu dochodzi do zwarcia! Wes widocznie przeważa w tej kwestii, szybko spychając przeciwnika do narożnika i tam serwując mu całą serię punchy! Moore próbuje się  z tego wyswobodzić, jednak ma z tym widoczne problemy, a Man of Mayhem wcale mu tego nie ułatwia! W końcu Self-Seekerowi udaje się odepchnąć rywala na środek ringu, tym samym wychodząc z opresji. Wallace od razu rusza w kierunku rywala, jednak ten sprytnie wysuwa się z ringu uciekając przed spotkaniem. No chyba nikt nie sądził, że Moore będzie na tyle nierozsądny, żeby wejść w otwartą walkę po raz drugi? Wes raczej również się tego spodziewał, bo momentalnie ruszya w pogoń za pretendentem. Oportunista w trakcie ucieczki obiega dookoła ring i po chwili wsuwa się do niego po drugiej stronie. To samo od razu robi Wes, więc Sam raz jeszcze ucieka z ringu! The Highwayman tylko westchnął i ponownie rusza w pościg za Moorem, który z kolei po raz kolejny wsuwa się do ringu! Anarchy Champion idąc w ślad za nim również wskakuje pod dolną liną, jednak momentalnie tego pożałował, przyjmując potężne kopnięcie na twarz, które zdecydowanie go ogłuszyło! The Cleaner łapie się za obolałą od poprzednich ataków głowę i z nienawiścią wymierza kolejnego kopniaka w twarz mistrza! A po chwili dokłada do tego jeszcze Leg Drop! Po akcji Sam wstaje, a sędzia zaczyna odliczanie! 1..2.. I Wes przy pomocy lin daje radę już wrócić na nogi! Szybko jednak zostaje uciszony przez Moore’a, który łapie go w odpowiedniej pozycji i aplikuje Reverse STO! To jednak nie koniec, bo do tego dokłada jeszcze Jumping Elbow Drop na plecy rywala! Po akcji od razu wyślizguje się z ringu i sięga pod płachtę, wyciągając stalowe krzesełko! Chyba czas rozpocząć zabawę! Wraz z krzesełkiem Self-Seeker wraca do ringu i klęczącemu Lone Riderowi wymierza potężnego chairshota w plecy! A po chwili jeszcze jednego! I jeszcze jednego! Wes pada na twarz, a Sam krzyczy do sędziego, że ma zacząć odliczać! Ten oczywiście idzie za ciosem i zaczyna odliczanie! 1…2…3.. I Wes znowu na nogach, chociaż widać po nim, że aktualnie nie bardzo wie gdzie się znajduje! Sam natomiast wykorzystuje tą sytuację i Irish Whipem wrzuca Anarchy Championa w narożnik, gdzie po chwili dokłada mu jeszcze Shining Wizard! Publiczność zdecydowanie nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw, bucząc na Moore’a ile wlezie, jednak ten totalnie się tym nie przejmuje, tylko chwyta wcześniej odrzucone krzesełko i rozstawia je na środku ringu. Po chwili wyciąga Lone Ridera z narożnika i… Snap Suplex na krzesełko! To musiało boleć nawet po tej znieczulicy od rumu i whiskey którą Wes serwuje sobie każdego dnia! Mimo wszystko Prizefighter raczej wie, że nie będzie w stanie zakończyć walki w taki sposób, dlatego od razu podnosi przeciwnika i wyrzuca go z ringu, a po chwili udaje się w ślad za nim! Ponownie się schyla i szuka czegoś, a chwilę później wyciąga kij do kendo i worek z pinezkami, które rozsypuje nie tyle co obok, co na Wallace’a! Ten próbuje się podnieść i Sam bardzo chętnie mu w tym pomaga, jednak tylko po to, by w następstwie uciszyć go Roundhouse Kickiem, a następnie zaaplikować Butterfly Suplex wprost na pinezki! Man of Mayhem w ostatniej chwili w magiczny sposób blokuje cios i po chwili samemu przechodzi do chwytu z którego momentalnie wychodzi Belly to Belly Suplex! NA PINEZKI! Sam wyje z bólu, pinezki albo pozostawały w jego plecach, albo pozostawiały po sobie dziury z których zaczyna się powoli sączyć krew! Wes powoli wstaje i opiera się o apron, a sędzia zaczyna liczyć! 1…2…3…4…5… Sam daje radę wstać! Lone Rider przeciera tylko twarz z potu i po chwili wymierza Bullet (Spear)! Ponownie na leżące za Moorem pinezki! Ja pierdole, jeszcze więcej małych stalowych gówienek powbijało się w plecy pretendenta, które teraz zaczęły widocznie krwawić! Wesa jednak to nie rusza i sięga on po kij do kendo wyciągnięty wcześniej przez rywala. I zaczynamy tango! Jedno uderzenie, dwa uderzenia, trzy, cztery, pięć, sześć! Siódme trafia już nie w korpus Prizefightera, tylko wprost w jego głowę i od razu się łamie! Wesley'a to jednak nie zadowala - podnosi szybko Sama i wymierza mu całą serię uderzeń łokciami w potylicę, całość kończąc uderzeniem w skroń, z której od razu bucha krew! Twarz Moore'a w szybkim tempie przybiera czerwonych barw, a Lone Rider w końcu pozwala sędziemu wykonać swoją pracę. I mamy odliczanie! 1...2...3...4...5...6...7... Moore już prawie jest na nogach, walczy z grawitacją! 8... I wstał! Wallace jakby jednak tego się spodziewał, ponieważ uśmiecha się szeroko i opiera ręce na udach, łapiąc oddech. Sam chwiejnym krokiem rusza w kierunku zaplecza, próbując uciec przed rywalem, po drodze ocierając z twarzy krew, co jednak przynosi marne skutki, krwi cały czas przybywa! Anarchy Champion udaje się w ślad za pretendentem, który bardzo szybko - zważywszy na stan w jakim się znajduje - dociera na zaplecze! The Highwayman jednak jest tak naprawdę tylko kilka metrów do tyłu i wkrótce również znika za kurtyną oddzielającą backstage od hali! Kamera szybko zmierza za zawodnikami, nagle słychać tylko huk i głośny krzyk! Operator kamery przyspiesza i dociera do miejsca zdarzenia, by pokazać wszystkim co zaszło - Wes leży na ziemi, a na nim leżą dwa telewizory! Znajdujemy się w Gorilla Position, z którego w popłochu uciekają oficjele WCW! Nad Mistrzem stoi zasapany Moore, który najwidoczniej w jakiś sposób dał radę zaskoczyć rywala i cisnął nim o telewizory pokazujące akcję, które momentalnie pękły i spadły na Wesa! Dookoła leżą odłamki szkła, jednak Self-Seeker nie zaprząta sobie tym głowy, tylko schyla się po przeciwnika i wrzuca go jeszcze w konsolę przy której zazwyczaj siedzi osoba zajmująca się produkcją gali! Coś trzasnęło, coś huknęło, zrobiło się zwarcie i buchnął mały płomień ognia, podpalający końcówki włosów Wallace'a! Sam zmęczony oparł się o ścianę i rozejrzał się w poszukiwaniu sędziego, a gdy już go znalazł, rzucił tylko dwa słowa. "Licz, kurwa!" No i sędzia zaczął odliczanie! 1...2...3...4...5...6...7...Wes wesparł się na rękach próbując się podnieść, jednak po chwili te nie wytrzymały i zawodnik znowu upadł na ziemię! 8... Wes znowu próbuje się podnieść, tym razem ręce wytrzymują jego ciężar, a po chwili Man of Mayhem łapie krawędzi stołu na którym znajduje się konsola i przy jego pomocy wraca do stójki! Na to gotowy był już Moore, który od razu złapał Wallace’a za przypalone włosy i wyszedł z nim z Gorilla Position, kierując się w stronę pobliskiej szatni… I cisnął mistrzem w drzwi, które pod naporem siły z jaką Sam odepchnął Wesa, oraz masy ciała zawodnika lądującego na nich… No cóż, po prostu się rozwaliły i Lone Rider wpadł do szatni! Sam od razu ruszył za nim do środka i rozejrzał się po pomieszczeniu, zauważając kątem oka butelkę z jakimś alkoholem! Bez zastanowienia chwycił za szklany przedmiot i rozbił go o głowę Wallace’a! ”Słyszałem Wes, że lubisz dobry alkohol, a więc proszę kurwa, pięknie proszę! To dla Ciebie!” Po tych słowach Moore przysiadł na pobliskim stole z którego chwilę wcześniej zgarnął butelkę whiskey i pozwolił sędziemu wykonać jego pracę! 1…2…3…4…5… Anarchy Champion zaczął się powoli podnosić, co zdecydowanie zirytowało pretendenta, który momentalnie złapał oszołomionego przeciwnika i sam postawił go do pionu, po czym znowu schwycił go za nadpalone włosy i wyszedł razem z nim z szatni, kierując się w głąb hali, po drodze uderzając kilkukrotnie głową Wesa w ścianę! Na twarzy i całej głowie The Highwaymana w końcu również pojawiła się krew, zlepiając jego włosy w grube strąki, napęczniałe od krwi. Sam w końcu zatrzymał się z rywalem dopiero na parkingu i chwycił go mocniej za kark, po chwili uderzając jego głową w maskę jakiegoś samochodu! Jednak nie! Man of Mayhem w ostatniej chwili wspiera się rękoma i blokuje uderzenie, a po chwili wyprowadza cztery uderzenia łokciem w brzuch przeciwnika i ratuje się z opresji! Następuje całkowita zamiana ról i to Wes zaczyna znowu atakować! Nie patyczkuje się jednak i od razu wbija głowę Sama w boczną szybę samochodu! Ta co prawda nie pęka, ale pojawia się na niej pajęczyna, więc Wesley ponownie uderza głową rywala o szybę, a ta w końcu puszcza pod naporem takiej siły i rozsypuje się w drobny mak! Lone Rider wyciąga rywala z samochodu i przez otwartą (hehe) szybę wkłada do środka rękę i otwiera w ten sposób drzwi, a następnie pociąga za wajchę znajdującą się obok siedzenia i otwiera bagażnik! Unosi pokrywę i po chwili szperania wyciąga stamtąd… zestaw pierwszej pomocy i trójkąt ostrzegawczy, a następnie odsłania koło zapasowe znajdujące się pod wykładziną. Wyciąga trochę oponę i układa ją w taki sposób, by móc na niej oprzeć głowę przeciwnika! Po chwili podchodzi do Sama, podnosi go, wkłada jego głowę do środka bagażnika, opiera ją o wspomniane wcześniej koło… I zatrzaskuje bagażnik! Ja pierdole, oni chcą się dziś chyba kurwa pozabijać! Klapa odbija się od tułowia Sama i podskakuje ponownie do góry! Wes ponawia atak! No to już chyba musi być kurwa koniec! Wallace otwiera całkiem bagażnik i wyciąga z niego Moore’a, rzucając go na ziemię po czym wskazuje podążającemu za nimi sędziemu, że może zacząć odliczać! 1…2…3…4…5…6…7…8…Sam łapie za krawędź otwartego bagażnika i przy jej pomocy próbuje się podnieść! 9… Już prawie jest na nogach, ale czy zdąży?! 10.. Jest! Wstał! Self-Seeker ratuje się w ostatniej chwili z opresji i wraca do pozycji stojącej. Jednak słania się na nogach, nie jest w stanie nic zrobić… Wes z podziwem skinął tylko głową i uderzeniem z łokcia powala ponownie rywala, po czym schyla się ponownie do środka samochodu… I znajduje tam paczkę fajek! Man of Mayhem wyciąga jedną fajkę z paczki i odpala ją, z błogosławieństwem się zaciągając, po czym rusza ponownie w kierunku Moore’a, którego zostawił wiszącego na bagażniku… Nic kurwa bardziej mylnego! Wes spogląda w miejsce w który powinien być Sam i od razu obrywa proszkiem z gaśnicy po oczach! Fajka oczywiście gaśnie, a oślepiony Wes zaczyna miotać się we wszystkie strony! Sam tylko ociera krew z twarzy, po czym chwyta w ręce apteczkę i wyciąga z niej bandaż! Znowu podnosi gaśnicę, raz jeszcze pryska jej wypełnieniem prosto w głupi ryj Wesa (w sensie tak sobie Sam pomyślał, że to głupi ryj Wesa, nie że tak ja mówię jakby co), po czym… Wyprowadza uderzenie w skroń rywala gaśnicą! Ten pada wręcz nieprzytomny na posadzkę, a Moore szybko związuje jego ręce bandażem znalezionym w apteczce i wrzuca go następnie do bagażnika, który zatrzaskuje całkowicie! Ależ sobie to kurwa sprytnie wymyślił pretendent! Zamykając Wallace’a w bagażniku w zasadzie zagwarantował sobie wygraną! Żeby jednak mieć 100% pewności, Sam siada jeszcze na bagażniku i ze spokoje wskazuje sędziemu, żeby zabrał się do roboty… 1… 2… 3… 4… 5… 6… 7… 8… 9… 10… Sam szczęśliwy osuwa się z bagażnika na posadzkę i całkowicie odpuszcza… Jednak w sumie… Sędzia nigdy nie doliczył do 10…! ”Myślałeś, że mnie to zatrzyma gnojku?” Sam siada, z niedowierzaniem patrząc na stojącego obok samochodu Wesa! Mistrz Anarchy musiał wydostać się przez tylne siedzenie do środka samochodu i w taki sposób uratować się przed porażką! Totalnie wybity z rytmu Oportunista nie może uwierzyć w to co się stało, próbuje się jednak podnieść, ale zostaje szybko uciszony przez kopiącego go prosto w twarz Lone Ridera! Ten bez żadnych skrupułów po prostu usiadł na ogłuszonego rywala i zaczął okładać go pięściami po całym ciele. Raz w twarz, raz pod żebra, kolejny znowu w twarz. W pewnym momencie Wes zaprzestał dalszego atakowania i rozejrzał się dookoła, zawieszając oko na gaśnicy leżącej nieopodal. Krótkie spojrzenie na zmasakrowaną twarz Sama i Wesley już zdecydował... Wstaje! Moore nie wie za bardzo o co chodzi, ale wie, że Wallace na pewno szykuje coś gorszego... Więc łapie go za nogę! Niespodziewający się tego Anarchy Champion wywrócił się, niefortunnie uderzając głową we wspomnianą gaśnicę! Można by było w tym momencie powiedzieć, że czoło Lone Ridera zostało rozcięte po zderzeniu z gaśnicą, ale czy to cokolwiek zmienia? Cała twarz Wesa i tak jest już czerwona od krwi, włosy nadpalone, spodnie w kilku miejscach podarte, a w większości również zakrwawione. Sam również jest cały we krwi, zwyczajowo biało-złoty strój do walki zmienił się w czerwony, lewe oko Self-Seekera zdążyło już przybrać zielony kolor świeżego siniaka... No nie jest to zdecydowanie najprzyjemniejszy dzień dla żadnego z zawodników. Obaj teraz zalegli na posadzce, a sędzia nie mając większego wyboru zaczyna odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8... Zawodnicy w końcu zbierają się do kupy i zaczynają podnosić, obaj jednak bardzo chwiejnie stają na nogach i łypią tylko groźnie jeden na drugiego spod oka niezdolni do dalszego ataku. Po chwili i jeden i drugi pada ponownie na ziemię! Sędzia ponownie zaczyna odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8...9... Jednak dali radę! Mistrz i pretendent opierają się o zniszczony przez nich wcześniej samochód i ze zmęczenia nadal nie są w stanie wyprowadzić żadnego sensownego ataku. Sam wyprowadza wręcz na ślepo jedno uderzenie które minęło się z Wesem o jakieś trzydzieści centymetrów, na co ten tylko zaśmiał się charcząc od krwi spływającej mu do ust. Moore w końcu chyba stwierdza, że to pierdoli, ponieważ odpycha się od samochodu na którym obaj siedzieli, po czym chwiejnym krokiem rusza przed siebie! Wallace chyba nie zauważył tego od razu, ponieważ chwilę zajęło mu ruszenie w pogoń za rywalem. "Wracaj tu! I tak mi nie uciekniesz Sam!" Padło tylko ze słów mistrza, nim wystartował. Sędzia podążył za zawodnikami. Sam po drodze złapał jakąś skrzynkę, którą podniósł i odrzucił w kierunku Wesa, jednak chybił. Po chwili opuścili parking, zmierzając ponownie do ringu! Pod rękę Prizefightera wpadło po chwili krzesełko, którym również cisnął w podążającego za nim mistrza! Tym razem trafił, a mistrz zachwiał się, jednak nie upadł. Przeklinając pod nosem bez ładu i składu Moore ruszył dalej i złapał w ręce coś, czego kamera nie zdążyła zarejestrować, po czym zniknął za kurtyną prowadzącą do ringu. Po chwili Wes, sędzia oraz kamera dogonili Sama i również przeszli przez kurtynę, BOOM! Potężnie huknęło! To Self-Seeker uderzył w głowę Wallace'a przedmiotem który wcześniej zgarnął! Przybliżenie na coś co rozwaliło się właśnie na głowie Wesa - to gitara! Można by powiedzieć, że Man of Mayhem został właśnie potraktowany własną bronią! Wallace runął jak długi a sędzia zaczął odliczać, Sam w międzyczasie ruszył w kierunku ringu. 1...2...3...4...5...6...7... Wes zaczął się zbierać, jednak nadal jest daleki od wstania! 8...9... Już prawie sięgnął krawędzi rampy prowadzącej do ringu... 10.. I jest, tak, wstał! To nadal nie koniec walki! Obserwujący to z daleka Sam tylko pokręcił z zażenowaniem głową po czym schylił się pod ring... I wyciągnął stamtąd kolejną gitarę! Po chwili ruszył do chwiejącego się Lone Ridera i zamachnął się ponownie gitarą... Unik!!! Nie wiem jakim cudem, ale Anarchy Champion odsunął się w ostatniej chwili i uniknął ciosu w głowę! Po czym od razu wbił się w Sama, powalając go na ziemię! Teraz to mistrz chwycił za gitarę i trzasnął nią w głowę Moore'a! Jednak trafił tylko w podłogę, ponieważ Sam również uniknął ciosu! Zawodnicy zaczęli czołgać się w kierunku ringu, najpierw na leżąco, po chwili klękając i kierując się do ringu na czworaka! W końcu Sam złapał krawędzi ringu i wdrapał się na apron, wtaczając się do środka pod dolną liną! Chwilę później Wes z gitarą trzymaną wciąż w rękach również wtoczył się do ringu... Kilka sekund minęło, zanim obaj zawodnicy dali radę się podnieść... I nie wiadomo jak Wes znalazł w sobie znowu siły by uderzyć gitarą! Prosto w głowę Sama! Mistrz również upadł i spojrzał na gitarę, która na jego szczęście jeszcze się nie rozwaliła... I chyba wpadł na jakiś pomysł! Wysunął się z ringu i sięgnął do składzika... Odnajdując tam jeszcze jedną gitarę! Ojj, nie nie nie!!! Oczy mistrza tylko zabłysły z pomysłu który układał się w jego głowie... Po chwili wtoczył się do ringu i ułożył gitarę na jego środku! Następnie ciało Sama również umieścił na środku ringu, układając jego głowę na gitarze! Uniósł drugą z gitar i... METAL MAYHEM! METAL MAYHEM! Gitara roztrzaskała się na głowie Moore'a, a Wes odsunął się prawie upadając, szczęśliwie dla niego trafił jednak do narożnika! Sędzia zaczął odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8...9...10...! KONIEC! WES WALLACE POZOSTAJE MISTRZEM ANARCHY!

A więc koniec! Nic już nie zatrzyma Wesa pezed 200 dniem z pasem Anarchy! Wallace rzuca jeszcze gitarę, którą zadał ostatnio cios i wydaje z siebie długi i cholernie głośny krzyk! Jest piekielnie zmęczony, ale daje rade stać i odbiera obecnie swój tytuł. Man of Mayhem patrzy się na pas, po czym rusza i wchodzi na narożnik. Wes wznosi mistrzostwo wysoko w górę, a wszystkiemu towarzyszą fajerwerki. Wśród widowni widać podziw występem obu zawodników i słychać brawa od dosłownie każdego. Wallace stojąc na narożniku ponownie patrzy się na swój tytuł i tym widokiem... chyba skończyliśmy galę bo więcej nie mam xD

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
13.08.2026, 20:14 #2

Słychać
tę muzykę i w drodze na ring jest już Chris Jericho! "Y2J"...albo i nie! Nie widzimy bowiem nic, bo światła zgasły i po chwili dopiero pojawia się znajoma kurtka zrobiona z lampek świątecznych...czy z czegoś takiego. W każdym razie widzimy Chrisa Jericho, który jest przyozdobiony lepiej niż niejedno bożonarodzeniowe drzewko. Chris w drodze do ringu wita się jeszcze z fanami, zbijając z nimi piątki, czy pozując do zdjęć. W końcu przechodzi przez liny i melduje się w kwadratowym pierścieniu z powagą spoglądając na wielki napis "Starrcade" wiszący gdzieś w okolicach titantronu.

REAPER VS JERICHO - Casket Match

Gong rozpoczyna pojedynek. Przy ringu widzimy ustawioną trumnę, w której to finalnie znajdzie się któryś z zawodników, drewnianej ,,skrzyni” uważnie przyglądają się wrestlerzy. Widać, że Reaper jest niezwykle pewny siebie, Chtis natomiast wygląda na niezwykle skupionego i od razu po usłyszeniu gongu rusza w kierunku przeciwnika i stara się doprowadzić do zwarcia. Live Devil, nie pozwala mu na to i momentalnie go odpycha, a następnie zaprasza do kolejnej próby. Y2J początkowo daje się wciągnąć w grę Włocha, jednak w momencie gdy przymierza się do klinczu, wykonuje niespodziewanego Slapa, który trafia wprost w twarz jego największego koszmaru. Reaper pozostaje jednak niewzruszony i wręcz zachęca oponenta do kolejnych akcji. Ten niczym sługa Demona wykonuje jego polecenia i raz za razem wymierza lekceważące ,,liście” na jego twarz? Ile to jeszcze potrwa? Zdaje się, że zależy to tylko od samego Pożeracza Dusz, który najwyraźniej ma na to jakiś plan. W pewnym momencie, Chris jakby budzi się z transu w jakim się znalazł i zaskakuje swojego prześladowcę potężnym Middle Kickiem, który sprawia że Live Devil zgina się w pół, a następnie inkasuje DDT! Hand of God widząc swojego przeciwnika na deskach od razu dokłada Leg Drop, a następnie próbuje zaskoczyć przeciwnika mocnym nadepnięciem na jego rękę. Niestety Reaper to wszystko przewidział i chwycił go za kostkę, a następnie energicznym ruchem powalił na matę. Żniwiarz widząc, że jego przeciwnik powoli się podnosi odbija się od lin i zaskakuje go Diving Clotheslinem! A następnie spogląda w kierunku trumny, która ma otwarte wieko. Nightmare nonszalancko kopie teraz Chrisa, powodując, że ten turla się w pobliże miejsca, w którym jego kariera może się zakończyć. Seven teraz desperacko chwyta się lin i trzyma się nich, niczym dziecko dręczone przez nocne koszmary, które przyszło przytulić się do swojej matki. Kto wie, może on teraz tak się czuje? Turyńczyk nie decyduje się jednak na próbę kończenia tego pojedynku, wręcz przeciwnie odsuwa się od przeciwnika i pozwala mu stanąć na nogi. Century Messiah korzysta z tej okazji, łapie kilka głębszych oddechów, a następnie rusza na przeciwnika. Ponownie zachowuje się jednak tak jakby był w transie i bez opamiętania rozbija twarz, osobnika który zdaje się romansować z demonami. Te romanse, jednak zdają się na nic nie przydawać, a na pewno nie zapewniają one stalowej szczęki Reaperowi, który zaczyna chwiać się na nogach. Widzący to stary wyga, postanawia wykonać European Uppercut, który powoduje całkowite zwariowanie błędnika u przeciwnika. I mamy to….. Codebreaker zaaplikowany na jak się zdaje samym początku pojedynku! Chris bez chwili zawahania rozpoczyna ciągnięcie przeciwnika w stronę trumny, jednak mniej więcej na środku ringu, Reaper nagle się podrywa i patrzy głęboko w oczy Sevena, który niemal klęka pod wpływem tego piorunującego spojrzenia. Korzystając z momentu zaskoczenia rywala Reaper chwyta go za szyję, a następnie zaczyna dusić…. Ananconda Slam…. Connected! To musi być koniec tego pojedynku, jednak Żniwiarz nie ma zamiaru kończyć wręcz przeciwnie, wznosi on wzrok ku górze, a następnie wypowiada sekwencję słów po łacinie, która w tłumaczeniu brzmi ,,Demonie, czas uwolnić Twoje siły, udowodnij niedowiarkom, że Chris jest tak silny dzięki Tobie. Powstań Belfegorze i stań naprzeciw swojego Pana!” Po tych słowach z Y2J zaczyna dziać się coś, co jest dla wielu niezrozumiałe. Zaczyna się on wić po macie i wykrzywiać słowa w jakimś nieznanym języku! Po chwili staje naprzeciw Live Devila i zaczyna oblizywać swoje usta, a następnie… Rzuca się na swojego przeciwnika i powala go na matę, gdzie zaczyna wściekle okładać go pięściami. Włoch jednak cały czas się uśmiecha, najwyraźniej o to mu chodziło. Seven po kompletnym zdemolowaniu twarzy przeciwnika i doprowadzenia go do krwawienia, postanawia opuścić ring, a następnie wyciąga spod niego kij do kendo. Widać, że zemsta będzie słodka, a The Reaper wkrótce straci swój streak, a także zakończy karierę w WCW. Century Messiah natomiast zachowuje się jak nie on, teraz zz ogromną furia łamie kij na przeciwniku i najwyraźniej nie ma dosyć teraz dotyka zakrwawionej twarzy oponenta i smaruje sobie nią, swą własną twarz! Co się z nim stało, czyżby Żniwiarz faktycznie obudził demona, o którym mówił w ostatnich tygodniach? Na to wygląda, jednak teraz na jego twarzy nie ma już uśmiechu, chyba Belfgor odwrócił się od swojego pana i ma zamiar przejąć jego całą siłę. Oczy Jericho powoli zaczynają czernieć, a powieki opadają coraz niżej, on chyba przestaje walczyć i wkrótce w ringu obudzi się prawdziwy demon. Jericho podnosi swojego przeciwnika i bez chwili zawahania wykonuje Codebreaker, a następnie przechodzi do Walls of Jericho, Włoch bardzo mocno cierpi. Zdaje się, że faktycznie stracił on panowanie nad tym pojedynkiem, ostatecznie po dłuższej chwili udaje mu się złapać liny i wyswobodzić. Nadal jednak znajduje się on w głębokiej defensywie, raz za razem inkasuje on kolejne cepy, teraz pod ich naporem, opiera się o narożnik, gdzie trafia wprost na Corner Clothesline… Jednak nie! Reaperowi udaje się odsunąć i opętany Jericho zalicza bliskie spotkanie z cornerem. Chcą to wykorzystać Pożeracz Dusz wykonuje German Suplex, po którym ku zaskoczeniu wszystkich Y2J momentalnie staje na nogi. Ponowie rusza z wściekłością na przeciwnika i udaje mu się przejąć kontrolę w bocznym Headlocku, w którym to wykonuje kilka ciosów, na zalaną krwią twarz Turyńczyka. Mamy próbę Suplexu, jednak Live Devil orientuje się w zamiarach rywala i blokuje jego nogę. Teraz to on wynosi przeciwnika i wykonuje potężny Vertical Suplex! Po którym jednak pada na matę, widać że ostatnie minuty pojedynku kosztowały go wiele sił. Natomiast jeśli chodzi o Chrisa to ten zachowuje się jak młodzieniaszek i momentalnie jest na nogach, i od razu dosiada swojego rywala gdzie kontynuuje rozbijanie jego twarzy. Gdyby ta walka toczyła się w MMA to zapewne byłaby już zakończona. Jericho po dłuższej serii ciosów ponownie podnosi Reapera, do którego zwraca się określeniami typu ,,Mięczaku, demony zawsze będą niezależne, czas aby to Belfgor zasiadł na tronie” A następnie wykonuje Codebreaker i…. Wrzuca The Reapera do trumny…. To musi być koniec! Y2J chce już zamykać wieko od trumny, jednak ta…..Zaczyna płonąć, a w okolice ringu uderza błyskawica. Nikt nie wie co do końca się wydarzyło, sam Chris zdaje się wyjść ze stanu w jakim się znajdował. Jego oczy powróciły do normalnego stanu, natomiast trumna nadal płonie, zdaje się, że Seven nadal pamięta, że wrzucił tam Reapera, teraz zagląda do trumny i…. Nie zastaje w niej nikogo! Co się stało! Century Messiah odwraca się i…. Widzi stojącego za nim Reapera, który momentalnie chwyta go za szyję, a następnie zaczyna dusić, szepcąc do niego jakieś niezrozumiałe słowa. Widać, że działają one na Jericho, ponieważ pomimo mocno ściśniętego gardła zaczyna on się drzeć wniebogłosy, te krzyki jednak nie przynoszą pożądanego efektu i The Reaper wykonuje Anaconda Slam wprost do środka płonącej trumny, a następnie bez chwili zawahania zamyka jej wieko tym samym zostając zwycięzcą tego pojedynku!

Paul Heyman: Niestety miałem rację... Reaper wygrywa... I Chris Jericho kończy swoją wielką karierę! Szkoda... Wielka szkoda...

William Regal: No cóż... Smutny dzień dla świata pro wrestlingu. Smutny dzień dla wszystkich. Ale takie mamy realia - Chris zgodził się na tą walkę i niestety jest zmuszony opuścić WCW!

Paul Heyman: Wiesz co William, naprawdę się tego nie spodziewałem...

Wybrzmiewa słynny już Neon theme song, a to oznacza, że na arenie pojawia się nie kto inny, tylko Bruno Alves! Ale zaraz...czy on nie miał występować w dniu jutrzejszym? Nieistotne...sportowy świr podąża do kwadratowego pierścienia, gdzie bierze do ręki mikrofon.

Bruno Alves: Sportowe Świry jak się bawicie?! *zero reakcji, Bruno jakby tego nie ogarnął i dalej próbuje zagadać z publicznością* Czy chcecie zobaczyć waszego najlepszego kulturystę dziś w ringu?! *znowu zero reakcji, ewentualnie jakieś śmieszki w tle* Czy chcecie, czy nie... Ja zamierza walczyć! Widzicie, zajebałem już przedtreningóweczkę, spompowałem bica na zapleczu i teraz zapraszam kogokolwiek kto nie boi się wyjść do ringu zawalczyć z brazylijskim koszmarem. Rozjadę każdego jak brazylia na mistrzostwach świata w 2002! Mamusia zawsze mi powtarzała, że jestem stworzony do wielkich rzeczy. Jestem pieprzonym Ronaldinho wrestlingu. A teraz niech jakiś kozak przytarga dupę do ringu bo bicek znowu mnie zaczyna swędzieć!
Czy ktoś odpowie na wyzwanie Bruno? Chyba....TAK! Rozbrzmiewa TEN THEME SONG!! NWO is back! Publika natychmiast się ożywia, a już po chwili na rampie meldują się...Kevin Nash, Konnan, Syxx, Scott Steiner, Buff Bagwell, a nawet...Dennis Rodman! Oczywiście wszyscy w koszulkach NWO i w bardzo dobrych nastrojach. Docierają oni w końcu do ringu, stając naprzeciw Alvesowi.

Kevin Nash: Hey yo! Oczywiście to powiedzonko używane przez mojego drogiego przyjaciela, Scotta Halla. Szczerze, Scott miał być tu dzisiaj z nami, ale niestety...cóż, właśnie wczoraj zachorował. Chwilę nas tu nie było, co? Dwadzieścia długich lat! Tyle czasu minęło od ostatniego WCW Starrcade! Cholera, nie sądziłem, że doczekamy jeszcze takiej chwili...ale czym byłaby największa gala WCW bez New World Order!? *cheer* Wiecie, przez te wszystkie lata spędzone w ringu, w trasie i w otoczeniu Scotta Halla zdążyłem stracić niejedną komórkę mózgową, ale gdy pojawiłem się tutaj po dwudziestu latach i przyjrzałem się obecnym "gwiazdom"....muszę zadać pytanie - co do cholery stało się z tą branżą? Naprawdę nikt nie odpowie na otwarte wyzwanie podczas NAJWIĘKSZEJ gali w roku, żeby skopać dupsko temu tutaj *wskazuje na Alvesa* i jeszcze na tym zarobić!? Wiesz, Alves...to twój szczęśliwy dzień. Dzisiaj otrzymasz prawdziwą lekcję pro wrestlingu w starym stylu. Oczywiście, nie ode mnie. Ja mam już swoje lata, to prawda, jednak nie o to chodzi. Po prostu nie chcę cię upokarzać, bo wiesz przecież, że przeciwko mojemu talentowi nie pomoże ci żaden trening ani nawet cała wanna protein! Dostaniesz jednak okazję, by zmierzyć się z jednym z nas! Once you jump in nWo, you’re nWo for life!

Nash w swoim stylu postanawia wskazać na...Rodmana! Zatem to były gwiazdor NBA za moment stoczy walkę z Bruno Alvesem!

Singles Match
Bruno Alves vs Dennis Rodman

Pozostali członkowie NWO wychodzą poza ring, natomiast Rodman jest już gotowy. Mamy gong! Bruno natychmiast biegnie w kierunku emerytowanego koszykarza, jednak ten uderza go kolanem w brzuch. Brazylijczyk przez moment zwija się z bólu, jednak wraca, by wejść w klincz z Dennisem. Zwarcie nie trwa długo, gdyż Rodman zaskakuje Alvesa Headbuttem, po którym specjaliście od porażek zaczyna kręcić się w głowie. Członek NWO korzysta z tego, by wyrzucić rywala poza ring. Zaraz potem sam wychodzi, po czym rusza w stronę opartego o narożnik Alvesa...po to by sam uderzyć o słupek, gdyż Bruno odskakuje. Teraz zawodnik z Brazylii chce iść za ciosem...jednak jego drogę zagradzają pozostali goście z New World Order! Alves próbuje przepchnąć się obok Bagwella i Nasha, jednak ci nie pozwalają mu na to! Jeszcze nonszalancko odpychają Bruno, który zaczyna się denerwować. W końcu emeryci odsuwają się na bok, a Bruno rusza na Rodmana...i dostaje od niego Big Boot! Dennis podnosi rywala i umieszcza wewnątrz kwadratowego pierścienia. Sam również wchodzi...a zaraz za nim wchodzą także Konnan i Syxx. Rodman łapie Alvesa i wynosi na swoje barki...koledzy pomagają, aby Brazol się nie ześlizgnął z pleców podstarzałego koszykarza...i po chwili widzimy Razor's Edge! Taki mały tribute dla Scotta Halla, który, wiecie, jest chory i nie mógł dzisiaj przyjść. 1...2...3! Rodman wygrywa!

New World Order świętuje zwycięstwo Rodmana nad Alvesem, wymieniając się gestami "Too Sweet". Chcą już opuszczać ring, jednak...Scott Steiner postanawia powiedzieć coś na ucho Nashowi. Następnie bierze mikrofon do ręki.

Scott Steiner: Wstawaj, ty wyżelowana pizdo! *Alves powoli się podnosi* Kim ty jesteś, tancerzem chippendale!? Nazywasz się pro wrestlerem, ale ja tu widzę tylko wyżelowanego, napompowanego, pustogłowego miękkiego siurka! Jeśli jesteś mężczyzną, przyjmij MOJE wyzwanie na pojedynek! Tu i teraz! Generic Freak pokaże ci, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną! There's nothing finer than Scott Steiner!

Alves, trochę zmieszany, postanawia zgodzić się na jeszcze jedną walkę!

Singles Match
Bruno Alves vs Scott Steiner

Gong! Trochę zmęczony Alves podchodzi do Steinera celem wejścia w klincz...ale od razu inkasuje Overhead Belly-to-belly Suplex! Scott nie zamierza tracić ani chwili - podnosi rywala i...znowu Belly-to-belly! Po chwili to samo! Publika zaczyna skandować "Suplex City!", ale Steiner nie zatrzymuje się. Podnosi Alvesa i...jeszcze jedno Belly-to-belly! Chyba trochę się zmęczył, bo zaczyna poruszać się wolniej. Ale co tam, znowu podnosi i jeszcze raz wykonuje tę samą akcję. Mijają kolejne sekundy i znowu! I jeszcze raz! To już siedem! W końcu na apronie zjawia się Nash, który postanawia szepnać coś na ucho Steinerowi. Ten przytakuje, a nastepnie podnosi z maty Alvesa i...tym razem nie wykonuje belly-to-belly. Zamiast tego chwyta Bruno pod Vertical Suplex i...trzyma w górze. Serio, dość długo. Dobre dziesięć sekund już. A nawet więcej! Zaciął się kurwa, czy co? Chyba tak, bo nie zamierza puszczać. Już dwadzieścia sekund tak stoi z tym Alvesem! W końcu koledzy zaczynają wymachiwać rękami przed Steinerem, by już kończył. Chyba się opamiętał - dopełnia dzieła, wykonując Steiner Screwdriver! Oczywiście pinuje. 1...2...3! I kolejna porażka wpada na konto Bruno Alvesa!

Członkowie NWO są z siebie bardzo zadowoleni i po chwili świętowania chcą już opuszczać ring...ale w tym momencie wybrzmiewa ta muzyka! To nie żarty - jeszcze Big Showa tu brakowało! Kolejny powrót do WCW staje się faktem! Giant pojawia się na rampie w koszulce NWO...w bardzo dobrym nastroju, pozdrawiając fanów, a także kolegów w ringu, którzy zaczęli już się śmiać. Po dłuższym spacerze największy atleta świata dociera w końcu do kwadratowego pierścienia, gdzie wita się ze swoimi starymi kuplami, a następnie odwraca się w stronę leżącego Alvesa. Spogląda tak przez chwilę na niego...a następnie sięga do swojej kieszeni, wyciągając z niej plik banknotów...po czym wręcza go sędziemu, nakazując uderzenie w gong! A więc to jeszcze nie koniec cierpień Alvesa!

Singles Match
Bruno Alves vs Big Show

Sędzia uderza w gong, mimo że Alves jeszcze nie wstał. Brazylijczyk po kilkunastu sekundach podnosi się, ruszając powoli w kierunku Big Showa...KO Punch! Big Show stawia stopę na klasie rywala. 1...2...3! Czy ktoś kiedyś przejebał 3 walki na Starrcade w ciągu jednego dnia!?

Big Show zbija piątki i wykonuje gest "Too sweet" z pozostałymi członkami NWO, a po chwili grupa wychodzi z ringu w bardzo dobrych nastrojach, pozostawiając znokautowanego Alvesa, do którego zbliża się opieka medyczna.

William Regal: Co to kurde było?

Paul Heyman: Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Może po prostu przejdźmy do kolejnej walki..
.
William Regal: James River Waters kontra Leonardo Maes. Obaj niedawno dołączyli do szeregów Nitro, obaj są nowymi zawodnikami. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Waters wygra.

Paul Heyman: Zdziwię się, jeśli będzie inaczej. Maes to dobry zawodnik, ale z tym psycholem nie ma żadnych szans...

Na arenie gaśnie światło i nie słychać dosłownie nic, nagle jednak ciszę rozrywa "Phantom of The Opera" a to oznacza, że na rampie wkrótce pojawi się James River Waters! Na razie jednak widzimy jedynie kilkunastu akolitów, którzy ustawiają się przy wejściu do ringu. Teraz zaś nad klatką do której wkrótce wejdą obaj zawodnicy pojawia się wielki, płonący Pentagram, który nieco rozświetla arenę. Z zaplecza wychodzą kolejni akolici, którzy rozciągają czarny dywan wzdłuż rampy. W końcu muzyka z "Upiora w Operze" przestaje grać i słychać nową, a konkretnie to ten utwór. Przy titantronie pojawia się "The Sociopath", ubrany jest w swój słynny czarny płaszcz i ciasne, czarne spodnie. Widzimy, że jego szyję przyozdabia jakiś naszyjnik, który po wejściu do ringu zdejmuje wraz z płaszczem. Następnie patrzy się w kierunku rampy i coś, co wydawało nam się czarnym dywanem...zaczyna płonąć, a płomienie tworzą na tym napis "Revenge". James River Waters oblizuje się, a następnie z podniesioną głową czeka na swojego przeciwnika na środku ringu.

Na arenie gasną światła. Publiczność od razu zaczyna wydawać z siebie cheer, czekając na pojawienie się Leonardo Maesa. Po chwili jednak rozbrzmiewa utwór klasyczny(https://www.youtube.com/watch?v=b44-5M4e9nI), publiczność momentalnie się wycisza, wsłuchując się w jej piękne brzmienie. Na rampę pada snop światła wprost z reflektora, stoi tam mężczyzna ubrany w obcisłe białe spodenki sięgające do kolan. Na stopach ma równie jasne baletki, a jego tors jest pomalowany białą farbą. Twarz przysłania mu kryształowa maska. Mężczyzna zaczyna wykonywać subtelne ruchy dłońmi, ruszając przy okazji biodrami, co jakiś czas wzbogacając występ o kilka obrotów. Światło cały czas za nim podąża, nie pozwala zagubić mu się w ciemności. Tancerz wykonuje piękne wyskoki, podczas gdy publiczność jest wpatrzona w jego pełne gracji ruchy. Świetna praca nóg pozwala mu wprowadzić w swój układ naprawdę sporo płynności. W końcu tancerz przechodzi na lewą stronę rampy, nagle... zatrzymuje się, przy jego nogach jest czarna sakwa... mężczyzna żywo przykuca i otwiera sakwę, a z niej wyciąga czarne pióro. Przygląda się mu, po chwili na jego twarz pojawia się emocja bólu, On sam pada na kolana i odchyla się mocno w tył, przykładając dłoń do swojego czoła. Mężczyzna opuszcza ciemne pióro i pada na plecy, zaczyna się czołgać z trudnościami. Próbuje uciec... gdy nagle przed nim pojawia się kolejne pióro. Po jego trzęsących się dłoniach widać, że pojawił się w nim niepokój. W końcu mężczyzna w kryształowej masce przechodzi na kolana, odchyla głowę w tył... a z niebios zaczynają spadać na niego czarne pióra. Są ich dziesiątki, o ile nie setki. Reflektor znika. Chwila pełnej ciemności... w końcu wraca, a mężczyzna stoi na środku rampy. Powoli odsłania maskę, to Leonardo Maes. Jego twarz jest jednak pomalowana na czarno, Leo patrzy nienawistnym spojrzeniem na Watersa... Black Swan tu jest! Maes rusza przed siebie, nie przybija żadnych piątek ani nic, ogląda się tylko raz na Watersa, a raz na klatkę. Bez większych zastanowień wchodzi do ringu i przystaje w narożniku.

Waters vs Maes
Waters i Maes mierzą siebie wzrokiem, a następnie Leonardo rusza na Jamesa Rivera z impetem! Szybko powala go poprzez jakaś dziką szarżę i bez namysłu zaczyna okładać serią punchy! Teraz zaś "Madman" obraca swojego rywala i to on jest u góry i zdaje ciosy! Leo próbuje się podnieść, ale "The Sociopath" zaczyna...go gryźć! Wycelował w szyję niczym wampir! Po chwili nasz miły socjopata pluje krwią wprost na twarz swojego rywala, następnie oblizuje się i wstaje. W jego oczach widać czyste szaleństwo, ale Leonardo Maes również wstaje, sędzia pyta się go, czy wszystko z nim okej, ale ten jakby go nie słyszał - z wściekłością ponownie rusza na swojego przeciwnika i znowu powala go na matę, tam zaś zaczyna go po prostu dusić! Waters krzyczy jak zarzynane prosie, a Maes dociska coraz mocniej i mocniej, w końcu jednak James chwyta jedną z jego rąk, a a następnie uderza go z łokcia i jeszcze doklada do tego Headbutt! Na nosie Leo pojawia się krew, a "The Sociopath" tylko się uśmiecha i momentalnie chwyta za krzesełko, które wisiało gdzieś nad nim i uderza nim Maesa prosto w czaszkę! Ten cały już zalewa się krwią, a sędzia chyba nie jest przyzwyczajony do takich walk, bo zrobił się aż cały blady. James River Waters ponownie chwyta za krzesełko, przystawia je do szyi swojego przeciwnika i przydusza go, gdy ten znajduje się na macie. W końcu jednak odrzuca krzesło i czeka aż "Snowbird" wstanie. Ten robi to dość powoli, w końcu jednak wstaje, jego twarz dalej jest cała we krwi, ale wygląda na to, że on sam niewiele sobie z tego robi, bo raz jeszcze rusza z szarżą na swojego rywala! Tym razem jednak Waters przytomnie kopie go w brzuch, a następnie łapie i mamy Arm Drag Takedown, po sprowadzeniu na ziemię "Madman" momentalnie zakłada headlock, oj Trent Kent byłby z niego dumny! "Sassy Prince" chwilę męczy tak przeciwnika, po czym wstaje, posyła go na liny i za pomocą Clothesline'u wyrzuca z ringu! Teraz obaj znajdują się dalej w klatce, ale już poza kwadratowym pierścieniem, tuż obok nich znajduje się stół. Tylko, że nie drewniany, a...szklany. James River uśmiecha się w jego kierunku, a następnie wynosi swojego przeciwnika do Suplexu i...Maes to blokuje! Walczy z całych sił, by tylko nie zostać rzuconym na ten stół, teraz uderza Watersa w twarz łokciem, a następnie...gryzie go w ucho! Cholera jasna! Czy oni zwariowali?! W każdym razie "The Sociopath" jest zmuszony puścić "Birdmana" i teraz obaj przechodzą do wymiany punchy, trwa ona jednak dość krótko, bo Maes sprytnie podcina nogę rywala, a następnie wchodzi za niego i mamy Dragon Suplex! Od razu łączy to z pinem...1...nic z tego! Waters momentalnie się wyrywa, po czym wstaje i wyprowadza potężny Roundhouse Kick! Leonardo Maes się zachwiał, a James River łapie go od tyłu i...GERMAN SUPLEX NA SZKLANY STÓŁ! Wszystko jebło w drobny maczek! Nasz "Snowbird" zaliczył bardzo nieprzyjemne lądowanie i sędzia momentalnie idzie sprawdzić, czy jest w stanie on kontynuować walkę...ale chyba nie będzie mu to dane, bo Waters tłumaczy arbitrowi, że "Maes sam tego chciał, więc go kurwa zostaw" i bezceremonialnie nadeptuje na twarz rywalowi! Ałaaaa! To aż nas zabolało, a co dopiero biednego Leosia! Wiemy przynajmniej, że żyje, bo zakwiczał tak, że cały stadion słyszał! James River wygląda jakby był w kompletnym amoku, bo zaczyna się po prostu śmiać z tego wszystkiego, teraz zaś podnosi przeciwnika, ciska nim o krawędź ringu, sam zaś bierze rozbieg i...nadziewa się na Big Boota! Świetna kontra w wykonaniu Maesa! Po chwili Leo dokłada do tego Pele Kick! "Madman" pada na kolana, a "Birdman" nie traci czasu, krótki rozbieg i...Penalty Kick wprost na twarz przeciwnika! Booom! Teraz Leo mógłby chyba pinować, ale ewidentnie widać, że ten ma inny plan. Wkłada bowiem rękę po ring i sprawnym ruchem wyciąga stamtąd drabinę. Oj...szykuje się nam jakieś grubsze latanie. Leonardo Maes ustawia drabinę przy obolałbym rywalu, a następnie kieruje swój wzrok na kolejny stół, też specyficzny bo cały oplątany drutem kolczastym! Leo nie traci czasu, ustawia ów stół przy podnoszącym się Watersie i...ten nie daje mu skończyć, bo z zaskoczenia częstuje go Step Up Enzuigiri! Maes zaczyna się chwiać, a James River wychodzi na drabinę! Co on wymyślił?! Chyba się nie dowiemy, bo widzimy, że "Steadfast Creator" podąża za nim, próbuje chwycić swojego rywala za nogę, ten jedna się wyrywa, ale Leonardo sprytnie łapie go w pozycji do Powerbombu i..."Madman" przeskakuje nad nim, a następnie wykonuje Hurricanranę z drabiny...NA STÓŁ Z DRUTEM KOLCZASTYM! Aaaaaaj kurwa, ale boli! James River jakimś cudem nie wpadł na stół, ale Maes jest dosłownie cały we krwi i nie wiem ile on jeszcze wytrzyma..."The Sociopath" chyba nie zadaje sobie podoobnego pytania, bo wstaje dość szybko, następnie podnosi przeciwnika, wrzuca go do ringu, sam również tam wraca i...ponownie się uśmiecha. Teraz czai się niczym Shawn Michaels i chyba daje do zrozumienia, że szykuje się do wykonania Lost Soul! Jeśli trafi, to będzie to koniec! Waters czeka aż Leonardo Maes wstanie, ten robi to bardzo, ale to bardzo powoli, w końcu jednak jest na nogach, a James River wyprowadza Lost Soul! Ale...chybił! Nie trafił! Maes w ostatniej chwili zrobił unik, a teraz to on wyprowadza Birdman Punch! (Superman Punch) "Madman" chwieje się, ale nie upada na matę, a Leo widząc to postanawia coś dołożyć, bierze krótki rozbieg i...zakłada Rear Naked Choke z biegu! James River Waters jest w poważnych tarapatach! Obaj upadają na matę, a "Fallen Angel" próbuje się desperacko wyrwać z tego duszenia, raz jeszcze próbuje ugryźć swojego przeciwnika, ten jednak zbyt dobrze założył dźwignię i nici z tego! Waters odpycha się nogami, by nieco zmienić swoją pozycję i w końcu udaje mu się przewrócić swojego rywala, a następnie łapie go za nogę i...Figure Four Leglock założone! Na środku ringu! Ale zaraz, zaraz...James Rivers bez "s" robi mostek i przechodzi w Figure Eight! Maes walczy z bólem i dźwignią samą w sobie, próbuje się jakoś przekręcić, ale Waters nie daje mu takiej możliwości, przy okazji śmiejąc mu się w twarz, to jednak dodaje chyba sił naszemu "Snowbirdowi", bo czołga się po ringu, czołga i...udaje mu się chwycić metalowe krzesełko, które gdzieś tam leżało, a następnie uderzyć nim "Madmana" w głowę! James River oczywiście przerywa dźwignię, następnie wstaje zupełnie zamroczony, Leo również się podnosi i to właśnie on wyprowadza Handspring Enzuigiri, co publiczność przyjmuje ze sporym zadowoleniem! W ogóle widać, że kibice dobrze się bawią podczas tego meczu, bo większość z nich na stojąco ogląda ten pojedynek. Leonardo Maes ewidentnie zyskał nowe siły, bo teraz ciska swoim rywalem o narożnik, następnie sam wchodzi na drugą linę i zaczyna okładać go serią punchy, "The Sociopath" próbuje wynieść go do Powerbombu, ale ten momentalnie ten momentalnie to blokuje i kontruje na Tonrado DDT! "Fallen Angel" upada...bo w końcu jest upadły, nie? xD W każdym razie upada na matę, a czai się za jego plecami. Ten podnosi się i...czyżby kolejny Dragon Suplex? Nic z tego, bo James River wyrywa się z uchwytu, kopie rywala w brzuch i mamy wyniesienie, a następnie Piledriver! James River Waters podnosi się, następnie w swoim stylu oblizuje się i chyba będzie szykował coś specjalnego dla swojego przeciwnika, bowiem widzimy, że kieruje swój wzrok na jeden z woreczków zawieszonych nad ringiem. Ściąga go, a następnie rozsypuje na macie jego zawartość, którą okazują się...świetlówki! Waters jest z tego odkrycia bardzo zadowolony, bo raz jeszcze się oblizuje, a następnie chwyta bez zastanowienia swojego przeciwnika i...DDT Na świetlówki? Nic z tego! Maes broni się przed tym nogami i rękami, a następnie uderza Rivera w brzuch łokciem, raz jeszcze uderza go łokciem, tym razem w klatkę piersiową, aż go zatkało...po czym łapie go i mamy Dark Feathers! (Lumbar Check) Będzie pin? Leo próbuje się doczołgać James Rivera by go spinować, w końcu mu się to udaje i...1...2...nieeee! Było blisko, ale "Madman" jednak podrywa swój bark w górę! Ahhh! A mogło być tak pięknie! Obaj dalej leżą nieprzytomni na środku ringu, kibice zaczynają coraz głośniej dopingować Leonardo Maesa, choć słychać też grupkę starszych fanów, która skanduje "RIVER", obaj zawodnicy z trudem wstają i dochodzi do kolejnego zwarcia między nimi! Maes okazuje się silniejszy i posyła swojego rywala na liny, następnie częstuje go Back Body Dropem wprost na świetlówki! Ajjjj to musiało boleć! To musiało strasznie boleć! Plecy Watersa są teraz całe podziurawione, a z ów dziur sączy się oczywiście krew. "Madman" zaczyna głośno przeklinać, a jego przeciwnik chwyta go za włosy i...Słychać theme song Triple H'a?! Co on tu robi?! Widzimy, że Hunter pojawia się na rampie wraz ze swoją żoną, Stephanie McMahon, następnie oboje idą w kierunku klatki i każą ją otworzyć sędziemu, ten robi to bez większych problemów i GM Nitro wraz z Stephanie są już w środku. Na razie jednak tylko obserwują pojedynek i krzyczą w kierunku Maesa "dawaj, wykończ go!" Leonado jest nieco zdziwiony takim obrotem sytuacji, ale w końcu podnosi on Jamesa i...nadziewa się na Lost Soul! Za długo to wszystko trwało, za bardzo zdekoncentrowany był nasz Leo i tak musiało się to skończyć! Widzimy jednak, ze James River nie ma zamiaru pinować, on wychodzi z ringu, a następnie wyciąga spod niego kolejny stół. Ten wygląda zupełnie normalnie. Przynajmniej do czasu, gdy Waters nie postanawia wylać na niego benzyny, a następnie za pomocą zapalniczki go podpalić! Płonący stół ukazuje się właśnie wszystkim kibicom w Bostonie, a Triple H i Stephanie McMahon wyglądają na zszokowanych! James River Waters ustawia sobie Leonardo Maesa w pozycji do Powerbombu, bierze rozbieg i...Running Powerbomb na stół? Nic z tego! Maes jakimś cudem zeskoczył ze swojego rywala, a następnie wyprowadza szybkie kopnięcie na wątrobę i teraz to on ustawia sobie Watersa w pozycji do Powerbombu...Running Powerbomb na...PŁONĄCY STÓŁ! To musi być koniec! Maes wygląda jednak na kompletnie wykończonego, nie ma kompletnie sił by doczołgać się do swojego rywala, Stephanie McMahon podbiega do niego i pomaga mu wstać! Najwyraźniej chce mu podziękować za to, co dla niej zrobił. Widzimy jednak, że w kłębie dymu unoszącego się nad nim...podnosi się James River Waters! Wygląda teraz dosłownie niczym diabeł, który właśnie wydostał się z piekieł. Z jego ust sączy się krew, jego plecy również są całe zakrwawione i widać na nich mnóstwo śladów po świetlówkach, on jednak za pomocą lin jest w stanie wstać i...patrzy się na Leonardo Maesa, jakby chciał go zabić! Ten praktycznie odwzajemnia to spojrzenie, po czym rusza z kolejną już szarżą na "Madmana" i zaczyna wściekle obijać go pięściami! Obija go tak z 20 minut, aż Stephanie prosi go...przy przestał! Ten w końcu daje sobie spokój, a następnie patrzy zdziwiony na swoje dłonie, jakby nagle uświadomił sobie, co James River z nim zrobił i do czego go doprowadził....W końcu wstaje, wychodzi na narożnik, no i szykuje nam się Kamikaze?! (Coffin Drop) Taaak...albo i nie! Widzimy bowiem, że Triple H spycha z narożnika Maesa, a następnie...Stephanie McMahon uderza go z liścia w twarz! Ten zszokowany dosłownie zastygł w miejscu, a w międzyczasie James River podniósł się i...Lost Soul! Co tu się kurwa wydarzyło?! Dlaczego Triple H i Stephanie zdradzili Leonardo Maesa?! Widzimy jednak, że to nie koniec tego wszystkiego, bo Triple H momentalnie wyciąga z pod ringu Sledgehammera, następnie wręcza go "Madmanowi", ten uśmiecha się, a następnie zaczyna obijać młotkiem przeciwnika! Wygląda jakby był opętany! Stephanie patrzy na swojego wybawcę, jakbym nim...gardziła i głośno kibicuje Jamesowi Riverowi! Sędzia jest zszokowany tym, co się tu dzieje, ale chyba niewiele może zrobić w tej sytuacji. W końcu Triple H podnosi nieprzytomnego Maesa, a "The Sociopath" raz jeszcze wykonuje Lost Soul, a następnie upada na Leonardo Maesa i tym samym mamy pin...1...2...3!

Wszyscy kibice wyglądają na zszokowanych tym, co właśnie się stało, a medycy od razu biegną w kierunku ringu, by zająć się nieprzytomnym Maesem. Triple H zaś bierze mikrofon i chyba chce coś powiedzieć!

Triple H: To, co tu widzieliście...*patrzy się z niepokojem na Jamesa Rivera, który nagle...mdleje i upada na matę*

Hunter przerywa swoją wypowiedź i wraz ze Stephanie postanawiają zająć się Watersem, który chyba również musi zostać wywieziony z hali na noszach. Medycy pakują więc i Leonardo Maesa i Jamesa Rivera na nosze, a Triple H i Stephanie McMahon wraz z nimi opuszczają ring. W tle słychać bardzo głośną reakcję publiki, część bije brawo, część głośno buczy...no w każdym razie na pewno nie są obojętni.

Paul Heyman: Mówiłem? Mówiłem. Ale tego co tu się odjebało po tej walce, to chyba nikt się nie spodziewał... No nic, czas na Main Event! Wes Wallace kontra Sam Moore - kto wygra?

William Regal: Chciałbym, żeby ktos w końcu utarł nosa Wesowi, ale nie wydaje mi się, żeby był to Sam. Niestety - Wes.

Paul Heyman: A ja lubię Wesa. To porządny gość. Myślę jednak, że Sam może dużo namieszać. A że jest to Last Man Standing Match, to tym bardziej wiele może sie zdarzyć. Czas na show!

WES VS SAM
Na hali pojawia się cała orkiestra! I zaczynają śpiewać hymn USA! Po chwili światła rozbłyskają na czerwono, niebiesko i biało, a z rampy wydobywa się dym! W trakcie śpiewy orkiestry otwiera się właz w rampie, a z niego po chwili wyjeżdża podest, na którym znajduje się Sam Moore ubrany w strój w barwach flagi Stanów Zjednoczonych! Gdyby tego było mało, w ręku trzyma pochodnię, taką samą jak trzyma Statua Wolności! Pretendent do pasa Anarchy schodzi z podestu, po czym rusza do ringu! W trakcie hymn USA kończy się, a zaczyna się jego normalny theme song - Not Alone! Sam wkrótce dociera do ringu przy ogłuszającym buczeniu trybun, a po chwili wskakuje na narożnik tauntując. Po chwili wykonuje to na drugim z narożników, a następnie zeskakuje i oddaje pochodnię technicznemu, po czym staje w narożniku i czeka na Wesa.

Main Event pierwszej nocy Starrcade czas zacząć! Obaj zawodnicy są już w ringu, sędzia jeszcze odbiera od Wesa pas mistrzowski i pokazuje go obu zawodnikom, a speaker w trakcie tego zapowiada obu zapaśników.

Speaker: Panie i Panowie! Czas na Walkę Wieczoru! Będzie to pojedynek na zasadach Last Man Standing Matchu! Starcie bez dyskwalifikacji, bez wyliczeń poza ringowych, bez pinfalli oraz bez poddań. Jedyny sposobem na zwycięstwo jest doprowadzenie rywala do stanu, w którym nie da on rady podnieść się przed upływem dziesięciu sekund odliczanych przez sędziego! Zwycięzcą zostaje ostatnia osoba na nogach! A stawką pojedynku jest WCW Anarchy Championship! *Oczyszcza gardło, ogromny cheer od publiki* A teraz, czas przedstawić uczestników pojedynku! Pierwszy z nich, pretendent do tytułu! Pochodzący z Roachester w stanie Michigan, ważący 106 kg, oraz mierzący 189 cm! The Opportunist, SAM MOORE! *buczenie fanów, Sam to totalnie zlewa* Jego przeciwnikiem będzie aktualny Mistrz Anarchy, panujący już od 191 dni, pochodzący z Houston w Texasie, ważący 120 kg oraz mierzący 193 cm! Man of Mayhem, WES WALLACE! *potężny cheer*

Speaker wychodzi z ringu, a sędzia wznosi jeszcze do góry Anarchy Championship, po czym oddaje pas technicznemu i pyta jeszcze obu zawodników czy są gotowi, otrzymując od nich odpowiedzi twierdzące. Nakazuje zabić w gong, jednak jego dźwięk nigdy nie nadchodzi, ponieważ zagłusza go LE MANU! JA PIERDOLE! TO BEN ZAMORA! ON WRACA NA RING! TYLKO CO ROBI TUTAJ?! Kilkanaście sekund piosenki zdążyło już minąć, a Tongijczyka jak nie było, tak nie ma. Nadchodzi jednak drop i ktoś wychodzi na rampę! I nie jest to kurwa Ben Zamora! To jebany Pill Tautu! Ubrany jest jednak identycznie jak aktualny komentator Anarchy gdy jeszcze walczył, w szerokich spodenkach… I trzyma w rękach jakiś obdrapany neseser. O chuj tu chodzi? Pill powolnym, ociężałym krokiem wkracza do ringu i podaje neseser sędziemu, a ten nie wie co się odjaniepawla, no ale bierze przedmiot z rąk Pillena Taumory. Ten po chwili prosi o mikrofon który dostaje.

Pillen Taumora: Wróciłem! Nic nie zatrzyma Bena Zamory! Wykorzystuję moją walizkę i zostaje trzecim uczestnikiem Last Man Standing Matchu! W końcu ziści się to co musiało zostać odłożone przez moją kontuzję! JESTEŚCIE GOTOWI SPOTKAĆ SIĘ Z PIEPRZONĄ SEKWOJĄ?!

Wes i Sam chyba są gotowi, a co więcej zdecydowanie mają dość tego pierdolenia, bo mistrz szybko wyprowadza Hellraiser nieproszonemu gościowi, a pretendent od razu dobija Pillena Holly Graalem! Niecodzienna współpraca, ale w imię wyższego dobra! Po chwili Wes dorzuca do tego jeszcze Angry Chair, a Sam Muscle Buster! Tautu wytacza się z ringu! No cóż, sekwoja chyba została złamana... Jednak w końcu możemy zacząć walkę! I mamy gong! Panowie powoli okrążają ring, zataczając coraz to mniejsze koła, w końcu dochodzi do zwarcia! Wes widocznie przeważa w tej kwestii, szybko spychając przeciwnika do narożnika i tam serwując mu całą serię punchy! Moore próbuje się  z tego wyswobodzić, jednak ma z tym widoczne problemy, a Man of Mayhem wcale mu tego nie ułatwia! W końcu Self-Seekerowi udaje się odepchnąć rywala na środek ringu, tym samym wychodząc z opresji. Wallace od razu rusza w kierunku rywala, jednak ten sprytnie wysuwa się z ringu uciekając przed spotkaniem. No chyba nikt nie sądził, że Moore będzie na tyle nierozsądny, żeby wejść w otwartą walkę po raz drugi? Wes raczej również się tego spodziewał, bo momentalnie ruszya w pogoń za pretendentem. Oportunista w trakcie ucieczki obiega dookoła ring i po chwili wsuwa się do niego po drugiej stronie. To samo od razu robi Wes, więc Sam raz jeszcze ucieka z ringu! The Highwayman tylko westchnął i ponownie rusza w pościg za Moorem, który z kolei po raz kolejny wsuwa się do ringu! Anarchy Champion idąc w ślad za nim również wskakuje pod dolną liną, jednak momentalnie tego pożałował, przyjmując potężne kopnięcie na twarz, które zdecydowanie go ogłuszyło! The Cleaner łapie się za obolałą od poprzednich ataków głowę i z nienawiścią wymierza kolejnego kopniaka w twarz mistrza! A po chwili dokłada do tego jeszcze Leg Drop! Po akcji Sam wstaje, a sędzia zaczyna odliczanie! 1..2.. I Wes przy pomocy lin daje radę już wrócić na nogi! Szybko jednak zostaje uciszony przez Moore’a, który łapie go w odpowiedniej pozycji i aplikuje Reverse STO! To jednak nie koniec, bo do tego dokłada jeszcze Jumping Elbow Drop na plecy rywala! Po akcji od razu wyślizguje się z ringu i sięga pod płachtę, wyciągając stalowe krzesełko! Chyba czas rozpocząć zabawę! Wraz z krzesełkiem Self-Seeker wraca do ringu i klęczącemu Lone Riderowi wymierza potężnego chairshota w plecy! A po chwili jeszcze jednego! I jeszcze jednego! Wes pada na twarz, a Sam krzyczy do sędziego, że ma zacząć odliczać! Ten oczywiście idzie za ciosem i zaczyna odliczanie! 1…2…3.. I Wes znowu na nogach, chociaż widać po nim, że aktualnie nie bardzo wie gdzie się znajduje! Sam natomiast wykorzystuje tą sytuację i Irish Whipem wrzuca Anarchy Championa w narożnik, gdzie po chwili dokłada mu jeszcze Shining Wizard! Publiczność zdecydowanie nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw, bucząc na Moore’a ile wlezie, jednak ten totalnie się tym nie przejmuje, tylko chwyta wcześniej odrzucone krzesełko i rozstawia je na środku ringu. Po chwili wyciąga Lone Ridera z narożnika i… Snap Suplex na krzesełko! To musiało boleć nawet po tej znieczulicy od rumu i whiskey którą Wes serwuje sobie każdego dnia! Mimo wszystko Prizefighter raczej wie, że nie będzie w stanie zakończyć walki w taki sposób, dlatego od razu podnosi przeciwnika i wyrzuca go z ringu, a po chwili udaje się w ślad za nim! Ponownie się schyla i szuka czegoś, a chwilę później wyciąga kij do kendo i worek z pinezkami, które rozsypuje nie tyle co obok, co na Wallace’a! Ten próbuje się podnieść i Sam bardzo chętnie mu w tym pomaga, jednak tylko po to, by w następstwie uciszyć go Roundhouse Kickiem, a następnie zaaplikować Butterfly Suplex wprost na pinezki! Man of Mayhem w ostatniej chwili w magiczny sposób blokuje cios i po chwili samemu przechodzi do chwytu z którego momentalnie wychodzi Belly to Belly Suplex! NA PINEZKI! Sam wyje z bólu, pinezki albo pozostawały w jego plecach, albo pozostawiały po sobie dziury z których zaczyna się powoli sączyć krew! Wes powoli wstaje i opiera się o apron, a sędzia zaczyna liczyć! 1…2…3…4…5… Sam daje radę wstać! Lone Rider przeciera tylko twarz z potu i po chwili wymierza Bullet (Spear)! Ponownie na leżące za Moorem pinezki! Ja pierdole, jeszcze więcej małych stalowych gówienek powbijało się w plecy pretendenta, które teraz zaczęły widocznie krwawić! Wesa jednak to nie rusza i sięga on po kij do kendo wyciągnięty wcześniej przez rywala. I zaczynamy tango! Jedno uderzenie, dwa uderzenia, trzy, cztery, pięć, sześć! Siódme trafia już nie w korpus Prizefightera, tylko wprost w jego głowę i od razu się łamie! Wesley'a to jednak nie zadowala - podnosi szybko Sama i wymierza mu całą serię uderzeń łokciami w potylicę, całość kończąc uderzeniem w skroń, z której od razu bucha krew! Twarz Moore'a w szybkim tempie przybiera czerwonych barw, a Lone Rider w końcu pozwala sędziemu wykonać swoją pracę. I mamy odliczanie! 1...2...3...4...5...6...7... Moore już prawie jest na nogach, walczy z grawitacją! 8... I wstał! Wallace jakby jednak tego się spodziewał, ponieważ uśmiecha się szeroko i opiera ręce na udach, łapiąc oddech. Sam chwiejnym krokiem rusza w kierunku zaplecza, próbując uciec przed rywalem, po drodze ocierając z twarzy krew, co jednak przynosi marne skutki, krwi cały czas przybywa! Anarchy Champion udaje się w ślad za pretendentem, który bardzo szybko - zważywszy na stan w jakim się znajduje - dociera na zaplecze! The Highwayman jednak jest tak naprawdę tylko kilka metrów do tyłu i wkrótce również znika za kurtyną oddzielającą backstage od hali! Kamera szybko zmierza za zawodnikami, nagle słychać tylko huk i głośny krzyk! Operator kamery przyspiesza i dociera do miejsca zdarzenia, by pokazać wszystkim co zaszło - Wes leży na ziemi, a na nim leżą dwa telewizory! Znajdujemy się w Gorilla Position, z którego w popłochu uciekają oficjele WCW! Nad Mistrzem stoi zasapany Moore, który najwidoczniej w jakiś sposób dał radę zaskoczyć rywala i cisnął nim o telewizory pokazujące akcję, które momentalnie pękły i spadły na Wesa! Dookoła leżą odłamki szkła, jednak Self-Seeker nie zaprząta sobie tym głowy, tylko schyla się po przeciwnika i wrzuca go jeszcze w konsolę przy której zazwyczaj siedzi osoba zajmująca się produkcją gali! Coś trzasnęło, coś huknęło, zrobiło się zwarcie i buchnął mały płomień ognia, podpalający końcówki włosów Wallace'a! Sam zmęczony oparł się o ścianę i rozejrzał się w poszukiwaniu sędziego, a gdy już go znalazł, rzucił tylko dwa słowa. "Licz, kurwa!" No i sędzia zaczął odliczanie! 1...2...3...4...5...6...7...Wes wesparł się na rękach próbując się podnieść, jednak po chwili te nie wytrzymały i zawodnik znowu upadł na ziemię! 8... Wes znowu próbuje się podnieść, tym razem ręce wytrzymują jego ciężar, a po chwili Man of Mayhem łapie krawędzi stołu na którym znajduje się konsola i przy jego pomocy wraca do stójki! Na to gotowy był już Moore, który od razu złapał Wallace’a za przypalone włosy i wyszedł z nim z Gorilla Position, kierując się w stronę pobliskiej szatni… I cisnął mistrzem w drzwi, które pod naporem siły z jaką Sam odepchnął Wesa, oraz masy ciała zawodnika lądującego na nich… No cóż, po prostu się rozwaliły i Lone Rider wpadł do szatni! Sam od razu ruszył za nim do środka i rozejrzał się po pomieszczeniu, zauważając kątem oka butelkę z jakimś alkoholem! Bez zastanowienia chwycił za szklany przedmiot i rozbił go o głowę Wallace’a! ”Słyszałem Wes, że lubisz dobry alkohol, a więc proszę kurwa, pięknie proszę! To dla Ciebie!” Po tych słowach Moore przysiadł na pobliskim stole z którego chwilę wcześniej zgarnął butelkę whiskey i pozwolił sędziemu wykonać jego pracę! 1…2…3…4…5… Anarchy Champion zaczął się powoli podnosić, co zdecydowanie zirytowało pretendenta, który momentalnie złapał oszołomionego przeciwnika i sam postawił go do pionu, po czym znowu schwycił go za nadpalone włosy i wyszedł razem z nim z szatni, kierując się w głąb hali, po drodze uderzając kilkukrotnie głową Wesa w ścianę! Na twarzy i całej głowie The Highwaymana w końcu również pojawiła się krew, zlepiając jego włosy w grube strąki, napęczniałe od krwi. Sam w końcu zatrzymał się z rywalem dopiero na parkingu i chwycił go mocniej za kark, po chwili uderzając jego głową w maskę jakiegoś samochodu! Jednak nie! Man of Mayhem w ostatniej chwili wspiera się rękoma i blokuje uderzenie, a po chwili wyprowadza cztery uderzenia łokciem w brzuch przeciwnika i ratuje się z opresji! Następuje całkowita zamiana ról i to Wes zaczyna znowu atakować! Nie patyczkuje się jednak i od razu wbija głowę Sama w boczną szybę samochodu! Ta co prawda nie pęka, ale pojawia się na niej pajęczyna, więc Wesley ponownie uderza głową rywala o szybę, a ta w końcu puszcza pod naporem takiej siły i rozsypuje się w drobny mak! Lone Rider wyciąga rywala z samochodu i przez otwartą (hehe) szybę wkłada do środka rękę i otwiera w ten sposób drzwi, a następnie pociąga za wajchę znajdującą się obok siedzenia i otwiera bagażnik! Unosi pokrywę i po chwili szperania wyciąga stamtąd… zestaw pierwszej pomocy i trójkąt ostrzegawczy, a następnie odsłania koło zapasowe znajdujące się pod wykładziną. Wyciąga trochę oponę i układa ją w taki sposób, by móc na niej oprzeć głowę przeciwnika! Po chwili podchodzi do Sama, podnosi go, wkłada jego głowę do środka bagażnika, opiera ją o wspomniane wcześniej koło… I zatrzaskuje bagażnik! Ja pierdole, oni chcą się dziś chyba kurwa pozabijać! Klapa odbija się od tułowia Sama i podskakuje ponownie do góry! Wes ponawia atak! No to już chyba musi być kurwa koniec! Wallace otwiera całkiem bagażnik i wyciąga z niego Moore’a, rzucając go na ziemię po czym wskazuje podążającemu za nimi sędziemu, że może zacząć odliczać! 1…2…3…4…5…6…7…8…Sam łapie za krawędź otwartego bagażnika i przy jej pomocy próbuje się podnieść! 9… Już prawie jest na nogach, ale czy zdąży?! 10.. Jest! Wstał! Self-Seeker ratuje się w ostatniej chwili z opresji i wraca do pozycji stojącej. Jednak słania się na nogach, nie jest w stanie nic zrobić… Wes z podziwem skinął tylko głową i uderzeniem z łokcia powala ponownie rywala, po czym schyla się ponownie do środka samochodu… I znajduje tam paczkę fajek! Man of Mayhem wyciąga jedną fajkę z paczki i odpala ją, z błogosławieństwem się zaciągając, po czym rusza ponownie w kierunku Moore’a, którego zostawił wiszącego na bagażniku… Nic kurwa bardziej mylnego! Wes spogląda w miejsce w który powinien być Sam i od razu obrywa proszkiem z gaśnicy po oczach! Fajka oczywiście gaśnie, a oślepiony Wes zaczyna miotać się we wszystkie strony! Sam tylko ociera krew z twarzy, po czym chwyta w ręce apteczkę i wyciąga z niej bandaż! Znowu podnosi gaśnicę, raz jeszcze pryska jej wypełnieniem prosto w głupi ryj Wesa (w sensie tak sobie Sam pomyślał, że to głupi ryj Wesa, nie że tak ja mówię jakby co), po czym… Wyprowadza uderzenie w skroń rywala gaśnicą! Ten pada wręcz nieprzytomny na posadzkę, a Moore szybko związuje jego ręce bandażem znalezionym w apteczce i wrzuca go następnie do bagażnika, który zatrzaskuje całkowicie! Ależ sobie to kurwa sprytnie wymyślił pretendent! Zamykając Wallace’a w bagażniku w zasadzie zagwarantował sobie wygraną! Żeby jednak mieć 100% pewności, Sam siada jeszcze na bagażniku i ze spokoje wskazuje sędziemu, żeby zabrał się do roboty… 1… 2… 3… 4… 5… 6… 7… 8… 9… 10… Sam szczęśliwy osuwa się z bagażnika na posadzkę i całkowicie odpuszcza… Jednak w sumie… Sędzia nigdy nie doliczył do 10…! ”Myślałeś, że mnie to zatrzyma gnojku?” Sam siada, z niedowierzaniem patrząc na stojącego obok samochodu Wesa! Mistrz Anarchy musiał wydostać się przez tylne siedzenie do środka samochodu i w taki sposób uratować się przed porażką! Totalnie wybity z rytmu Oportunista nie może uwierzyć w to co się stało, próbuje się jednak podnieść, ale zostaje szybko uciszony przez kopiącego go prosto w twarz Lone Ridera! Ten bez żadnych skrupułów po prostu usiadł na ogłuszonego rywala i zaczął okładać go pięściami po całym ciele. Raz w twarz, raz pod żebra, kolejny znowu w twarz. W pewnym momencie Wes zaprzestał dalszego atakowania i rozejrzał się dookoła, zawieszając oko na gaśnicy leżącej nieopodal. Krótkie spojrzenie na zmasakrowaną twarz Sama i Wesley już zdecydował... Wstaje! Moore nie wie za bardzo o co chodzi, ale wie, że Wallace na pewno szykuje coś gorszego... Więc łapie go za nogę! Niespodziewający się tego Anarchy Champion wywrócił się, niefortunnie uderzając głową we wspomnianą gaśnicę! Można by było w tym momencie powiedzieć, że czoło Lone Ridera zostało rozcięte po zderzeniu z gaśnicą, ale czy to cokolwiek zmienia? Cała twarz Wesa i tak jest już czerwona od krwi, włosy nadpalone, spodnie w kilku miejscach podarte, a w większości również zakrwawione. Sam również jest cały we krwi, zwyczajowo biało-złoty strój do walki zmienił się w czerwony, lewe oko Self-Seekera zdążyło już przybrać zielony kolor świeżego siniaka... No nie jest to zdecydowanie najprzyjemniejszy dzień dla żadnego z zawodników. Obaj teraz zalegli na posadzce, a sędzia nie mając większego wyboru zaczyna odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8... Zawodnicy w końcu zbierają się do kupy i zaczynają podnosić, obaj jednak bardzo chwiejnie stają na nogach i łypią tylko groźnie jeden na drugiego spod oka niezdolni do dalszego ataku. Po chwili i jeden i drugi pada ponownie na ziemię! Sędzia ponownie zaczyna odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8...9... Jednak dali radę! Mistrz i pretendent opierają się o zniszczony przez nich wcześniej samochód i ze zmęczenia nadal nie są w stanie wyprowadzić żadnego sensownego ataku. Sam wyprowadza wręcz na ślepo jedno uderzenie które minęło się z Wesem o jakieś trzydzieści centymetrów, na co ten tylko zaśmiał się charcząc od krwi spływającej mu do ust. Moore w końcu chyba stwierdza, że to pierdoli, ponieważ odpycha się od samochodu na którym obaj siedzieli, po czym chwiejnym krokiem rusza przed siebie! Wallace chyba nie zauważył tego od razu, ponieważ chwilę zajęło mu ruszenie w pogoń za rywalem. "Wracaj tu! I tak mi nie uciekniesz Sam!" Padło tylko ze słów mistrza, nim wystartował. Sędzia podążył za zawodnikami. Sam po drodze złapał jakąś skrzynkę, którą podniósł i odrzucił w kierunku Wesa, jednak chybił. Po chwili opuścili parking, zmierzając ponownie do ringu! Pod rękę Prizefightera wpadło po chwili krzesełko, którym również cisnął w podążającego za nim mistrza! Tym razem trafił, a mistrz zachwiał się, jednak nie upadł. Przeklinając pod nosem bez ładu i składu Moore ruszył dalej i złapał w ręce coś, czego kamera nie zdążyła zarejestrować, po czym zniknął za kurtyną prowadzącą do ringu. Po chwili Wes, sędzia oraz kamera dogonili Sama i również przeszli przez kurtynę, BOOM! Potężnie huknęło! To Self-Seeker uderzył w głowę Wallace'a przedmiotem który wcześniej zgarnął! Przybliżenie na coś co rozwaliło się właśnie na głowie Wesa - to gitara! Można by powiedzieć, że Man of Mayhem został właśnie potraktowany własną bronią! Wallace runął jak długi a sędzia zaczął odliczać, Sam w międzyczasie ruszył w kierunku ringu. 1...2...3...4...5...6...7... Wes zaczął się zbierać, jednak nadal jest daleki od wstania! 8...9... Już prawie sięgnął krawędzi rampy prowadzącej do ringu... 10.. I jest, tak, wstał! To nadal nie koniec walki! Obserwujący to z daleka Sam tylko pokręcił z zażenowaniem głową po czym schylił się pod ring... I wyciągnął stamtąd kolejną gitarę! Po chwili ruszył do chwiejącego się Lone Ridera i zamachnął się ponownie gitarą... Unik!!! Nie wiem jakim cudem, ale Anarchy Champion odsunął się w ostatniej chwili i uniknął ciosu w głowę! Po czym od razu wbił się w Sama, powalając go na ziemię! Teraz to mistrz chwycił za gitarę i trzasnął nią w głowę Moore'a! Jednak trafił tylko w podłogę, ponieważ Sam również uniknął ciosu! Zawodnicy zaczęli czołgać się w kierunku ringu, najpierw na leżąco, po chwili klękając i kierując się do ringu na czworaka! W końcu Sam złapał krawędzi ringu i wdrapał się na apron, wtaczając się do środka pod dolną liną! Chwilę później Wes z gitarą trzymaną wciąż w rękach również wtoczył się do ringu... Kilka sekund minęło, zanim obaj zawodnicy dali radę się podnieść... I nie wiadomo jak Wes znalazł w sobie znowu siły by uderzyć gitarą! Prosto w głowę Sama! Mistrz również upadł i spojrzał na gitarę, która na jego szczęście jeszcze się nie rozwaliła... I chyba wpadł na jakiś pomysł! Wysunął się z ringu i sięgnął do składzika... Odnajdując tam jeszcze jedną gitarę! Ojj, nie nie nie!!! Oczy mistrza tylko zabłysły z pomysłu który układał się w jego głowie... Po chwili wtoczył się do ringu i ułożył gitarę na jego środku! Następnie ciało Sama również umieścił na środku ringu, układając jego głowę na gitarze! Uniósł drugą z gitar i... METAL MAYHEM! METAL MAYHEM! Gitara roztrzaskała się na głowie Moore'a, a Wes odsunął się prawie upadając, szczęśliwie dla niego trafił jednak do narożnika! Sędzia zaczął odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8...9...10...! KONIEC! WES WALLACE POZOSTAJE MISTRZEM ANARCHY!

A więc koniec! Nic już nie zatrzyma Wesa pezed 200 dniem z pasem Anarchy! Wallace rzuca jeszcze gitarę, którą zadał ostatnio cios i wydaje z siebie długi i cholernie głośny krzyk! Jest piekielnie zmęczony, ale daje rade stać i odbiera obecnie swój tytuł. Man of Mayhem patrzy się na pas, po czym rusza i wchodzi na narożnik. Wes wznosi mistrzostwo wysoko w górę, a wszystkiemu towarzyszą fajerwerki. Wśród widowni widać podziw występem obu zawodników i słychać brawa od dosłownie każdego. Wallace stojąc na narożniku ponownie patrzy się na swój tytuł i tym widokiem... chyba skończyliśmy galę bo więcej nie mam xD

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości