Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling E-Fed Tygodniówki Arena #1 - Chicago Illinois - 24.06.2026

Arena #1 - Chicago Illinois - 24.06.2026

Arena #1 - Chicago Illinois - 24.06.2026

195
24.06.2026, 14:11
#1
[Obrazek: pnmBk5y.png]

Singles Match

Elias Shadow vs Jeff Brown

Końcówka walki… Elias Shadow znajduje się aktualnie w swoim żywiole, co niestety dla Jeffa Browna oznacza nie tylko problemy fizyczne, ale też psychiczne. Young Viper odbija się od lin, zatrzymuje się na moment przed rywalem i pokazuje mu „67”, po czym od razu trafia Dropkickiem prosto w klatkę piersiową. Fake gangster z Newark wpada plecami w narożnik, a Elias tylko przekrzywia głowę, jakby właśnie wymyślił kolejny wyjątkowo irytujący pomysł. Brown próbuje wyjść z narożnika i wykonać Clothesline, ale Beta Wolf robi unik, odbija się od lin i dokłada Springboard Dropkick! Jeff pada na matę, a Elias przechodzi do pinu. 1... 2... kickout! Lone Wolf nie wygląda na zaskoczonego. Bardziej na rozbawionego. Zaczyna wykonywać jakieś kompletnie absurdalne ruchy rękami, jakby tłumaczył Brownowi, że ten nie ma „sigma aury”, po czym podnosi go za głowę. Jeff nagle odpycha go od siebie i trafia Slapem prosto w twarz! Publiczność reaguje śmiechem, a Brown zaczyna chodzić po ringu, rozkładając ręce, jakby właśnie przejął kontrolę nad całym Newark. Elias patrzy na niego przez chwilę bez ruchu, nagle inkasuje Eye Poke! Sędzia od razu upomina Browna, ale Jeff już rusza do lin i trafia Running Knee Strike! Young Viper pada na jedno kolano, a fake gangster zamiast kontynuować akcję, zaczyna poprawiać swoją pozycję i krzyczeć, że tak właśnie robią ludzie z ulicy. Ten błąd dużo go kosztuje. Elias podnosi głowę, uśmiecha się pod maską i trafia Skibidi Kickiem prosto w szczękę! Brown cofa się jak po wyłączeniu zasilania, a Shadow nie czeka ani sekundy. Springboard Dropkick po raz kolejny posyła Jeffa na matę. Pin! 1... 2... nie! Brown jeszcze zostaje w walce, choć bardziej chyba przypadkiem niż świadomie. Elias podnosi rywala, ustawia go do Brainrot Bustera, ale Brown zaczyna się szarpać i desperacko próbuje zsunąć się za plecy. Udaje mu się wyrwać, jednak tylko na chwilę. Jeff rusza po kolejny Clothesline, ale Lone Wolf schyla się pod jego ręką, odbija się od lin i trafia Enzuigiri! Brown pada na kolana, a Elias od razu łapie go i wynosi. Brainrot Buster! Connected! To mogłoby być wszystko, ale Young Viper najwyraźniej chce dodać jeszcze jeden brainrotowy akcent do tej walki. Elias wchodzi na narożnik, spogląda na publiczność i jeszcze raz pokazuje „67”. Jeff Brown powoli próbuje podnieść się z maty, ale jest już kompletnie zamroczony. Shadow wyskakuje z narożnika, w locie wykonuje charakterystyczny gest i spada prosto na rywala. 67 Splash! Trafiony zatopiony! Mamy pin! 1... 2... 3! Elias Shadow wygrywa
Singles Match

Dick A'Very Big vs Derrick Mantel

Końcówka walki… Derrick Mantel stoi na środku ringu i patrzy na Dicka A’Very Biga z miną człowieka, który właśnie zrozumiał, że naprawdę musi potraktować tę walkę poważnie, mimo że jego rywal zachowuje się, jakby pomylił galę wrestlingu z występem w klubie komediowym. The Big Joke opiera się o liny, próbuje złapać oddech i pokazuje publiczności, żeby ta dała mu chwilę na zbudowanie napięcia. Normal Guy nie zamierza jednak czekać na pointę. Rusza do przodu i momentalnie ścina Holendra potężnym Shoulder Blockiem! Dick pada na matę, po czym natychmiast próbuje podnieść rękę, jakby chciał poprosić o mikrofon albo przerwę techniczną. Derrick łapie go za głowę, podnosi bez większego problemu i ciska Irish Whipem w narożnik. Dutch Delight uderza plecami o poduszki, a Mantel dokłada Corner Clothesline! The Punchline osuwa się w narożniku, ale zanim zdąży zrobić cokolwiek poza teatralnym złapaniem się za klatkę piersiową, zawodnik z Sacramento wyciąga go na środek ringu i wykonuje Running Powerslam. Pin! 1... 2... Mantel sam przerywa przypięcie, podnosząc rywala z maty. Publiczność reaguje mieszanką śmiechu i buczenia, bo Dick wygląda, jakby chciał wytłumaczyć sędziemu, że to nie było w scenariuszu jego występu. Normal Guy nie daje mu nawet sekundy. Podnosi go ponownie i trafia Knife-Edge Chopem, po którym The Standing Ovation aż odchodzi do lin, robiąc minę człowieka, który dostał najgorszą recenzję życia. Derrick rusza za nim, chwyta go i dokłada Swinging Neckbreaker. Dick zostaje wbity w matę i przewraca się na brzuch, próbując odczołgać się w stronę lin. Mantel łapie go za nogę i przeciąga z powrotem na środek ringu. The Big Joke próbuje jeszcze wskazać coś za plecami przeciwnika, jakby chciał go nabrać na najstarszy numer świata, ale Derrick nawet nie odwraca głowy. Zamiast tego podnosi Dicka, wynosi go i wykonuje Death Valley Driver! The Punchline leży bez ruchu, a Normal Guy przechodzi do pinu. 1... 2... nie, Mantel znowu sam puszcza przypięcie! Derrick wyraźnie chce zakończyć ten występ po swojemu. Podnosi komika z Amsterdamu, który ledwo trzyma się na nogach i próbuje jeszcze wyciągnąć rękę w stronę publiczności, jakby szukał oklasków za samo przetrwanie. Mantel odpowiada bezlitośnie. Spin Kick! Dick obraca się po uderzeniu i ląduje na kolanach. Zawodnik z Sacramento odbija się od lin i dokłada Running Knee! The Standing Ovation pada na matę jak człowiek, którego własny żart właśnie zabił od środka. Normal Guy nie przeciąga tego dłużej. Ustawia Dicka na środku ringu, podnosi go raz jeszcze i aplikuje Fatal Blow! Holenderski stand-uper zostaje wbity w matę, a tym razem Derrick już nie przerywa. Przykrywa rywala, patrząc spokojnie na sędziego. 1... 2... 3! Derrick Mantel odnosi upragnione zwycięstwo.
Singles Match

MateuszMW vs Miguel Escobar

Wracamy do ringu po reklamach, gdzie Miguel Escobar utrzymuje niewielką, ale wyraźną kontrolę nad pojedynkiem. MateuszMW siedzi przy linach, trzymając się za obolałe żebra, a Prince of Spain stoi kilka kroków dalej z aroganckim uśmiechem, jakby od początku wiedział, że brutalna siła krakowiaka nie wystarczy przeciwko jego klasie. Divine podchodzi do rywala, wymierza mu Chop prosto w klatkę piersiową, a potem dokłada kolejny. Polish Fucker odpowiada wściekłym spojrzeniem i próbuje ruszyć do przodu, ale Señor Destrucción podcina go Chop Blockiem! Mateusz pada na jedno kolano, a Miguel natychmiast odbija się od lin i trafia Frio Fiesta! Pin! 1... 2... kickout! Escobar nawet nie wygląda na zaskoczonego. Bardziej na zniesmaczonego, że musi poświęcać The Big MW jeszcze kilka dodatkowych minut. Podnosi rywala i próbuje Back Suplexu, ale Mateusz kontruje łokciem w bok głowy. Potem drugi raz! Miguel puszcza uchwyt, a zawodnik z Krakowa odwraca się i trafia potężnym Superkickiem! Prince of Spain chwieje się na nogach, a Mateusz od razu rusza do lin. Jumping Clothesline! Trafiony zatopiony! Escobar pada, a Polish Fucker dokłada Splash w miejscu. Pin! 1... 2... nie! Mateusz nie czeka. Łapie Hiszpana za głowę, podnosi go i wykonuje DDT! Miguel zostaje wbity w matę, ale krakowiak też potrzebuje chwili, żeby złapać oddech. W końcu wstaje pierwszy i pokazuje publiczności, że czas zrobić porządek. Rusza w narożnik, czeka aż Divine się podniesie i biegnie z pełną prędkością. Corner Splash! Jednak nie! Escobar odskakuje w ostatnim momencie, a The Big MW z pełnym impetem wpada w narożnik! Miguel błyskawicznie wykorzystuje sytuację. Łapie rywala od tyłu i aplikuje Backstabber! Mateusz aż wygina się z bólu, a Señor Destrucción od razu przechodzi do pinu. 1... 2... nie! Kickout w ostatniej chwili! Escobar klęczy przy rywalu i kręci głową, jakby nie mógł uwierzyć, że ktoś taki dalej ma czelność walczyć. Divine podnosi Mateusza i próbuje Tambor en la Lavadora, ale Polish Fucker zaczyna się szarpać. Udaje mu się wyrwać, po czym trafia Knee Strike w brzuch i dokłada Powerslam! Miguel ląduje na macie, a krakowiak nagle nabiera energii. Wychodzi do narożnika, bierze buteleczkę z oliwką dziecięcą i zaczyna polewać nią łysą głowę. Publiczność reaguje głośno, bo wszyscy wiedzą, co to oznacza. Łysy Punch w drodze! Mateusz rusza, ale Escobar w ostatniej chwili uchyla się pod jego ramieniem. The Big MW ląduje na nogach, odwraca się i natychmiast inkasuje La Mandibula Cae! Krakowiak pada na kolana, kompletnie zamroczony. Miguel nie traci czasu. Podnosi go, przechwytuje uchwyt i wykonuje Tambor en la Lavadora! Pin! 1... 2... nie! Mateusz jeszcze odkopuje! Escobar ma już dość. Wstaje powoli, poprawia włosy i z pogardą patrzy na rywala, który ledwo wraca do pionu. Polish Fucker próbuje ostatniego zrywu i rusza po MW Kick, ale Divine przewiduje to, uchyla się i przechwytuje rękę przeciwnika. Adios! Mateusz zostaje wbity w matę, a Miguel natychmiast przechodzi do pinu, przytrzymując nogę rywala. 1... 2... 3! Miguel Escobar wygrywa
Main Event

Singles Match

Axel Blaze vs Mike F'N Brutal

Końcówka walki… Axel Blaze leży przy linach, ciężko oddychając po brutalnym ataku Mike’a F’N Brutala, a South Philly Scumbag stoi nad nim z twarzą człowieka, który nie chce już tylko wygrać. On chce złamać Axela. Brutal łapie go za włosy, podnosi na kolana i zaczyna krzyczeć mu prosto w twarz, że rock’n’rollowe bajki, dziedzictwo i honor nic nie znaczą, kiedy człowiek nie potrafi ustać na nogach. Po tych słowach wymierza Headbutt! Blaze pada na matę, ale od razu próbuje oprzeć się na dłoniach. Mike patrzy na to z niedowierzaniem i dokłada kolejny Headbutt! Axel znowu osuwa się na matę. Brutal przeciąga rywala do środka ringu i zapina Sleeper Hold. Legend In Making zostaje uwięziony, a Mike siada nisko, ciągnąc go do tyłu z całą swoją masą. Publiczność zaczyna klaskać, ale Axel słabnie. Ręka opada raz. Sędzia sprawdza drugi raz, ręka znów spada. Brutal uśmiecha się szeroko, przekonany, że właśnie odebrał Blaze’owi wszystko. Sędzia unosi rękę po raz trzeci… ale ta zatrzymuje się w powietrzu! Hala eksploduje! Axel zaciska pięść, próbuje wstać, z trudem łapie powietrze i wbija łokieć w żebra Brutala. Drugi łokieć! Trzeci! Mike puszcza uchwyt, a Blaze odbija się od lin… jednak Brutal przechwytuje go i wbija w matę potężnym Factory Reset! Pin! 1… 2… nie! Mike siada na macie i patrzy na sędziego z wściekłością. To miało być trzy. To musiało być trzy. Podnosi Axela, ustawia go pod This is Gonna Hurt! i przez moment wygląda, jakby cała walka miała skończyć się właśnie tutaj. Brutal wynosi rywala, ale Blaze zaczyna walczyć w powietrzu. Uderza kolanem, jeszcze raz, zsuwa się za plecy i odpycha Mike’a na liny. Brutal wraca z rozpędu, próbuje Dead Static, ale Axel schyla się pod lariatem i trafia Bicycle Knee Strike! Mike pada na jedno kolano. Blaze nie ma siły, żeby od razu iść za ciosem, ale publiczność niesie go coraz głośniej. Real Rock’n’Roller łapie Brutala za głowę i dokłada DDT! Pin! 1… 2… kickout! Obaj leżą. Sędzia zaczyna liczyć, a Axel powoli, bardzo powoli, podciąga się przy linach. Brutal wstaje zataczając się po drugiej stronie ringu. Mike rusza pierwszy i próbuje Running Corner Splash, lecz Blaze odsuwa się w ostatniej chwili! Brutal trafia w narożnik, a Axel dokłada Corner Clothesline! Potem drugi! Publiczność krzyczy razem z nim, gdy Blaze łapie rytm i zaczyna obijać klatkę Brutala serią Beats of Bodhran! Każde uderzenie brzmi jak kolejny takt rockowego koncertu. Mike próbuje go odepchnąć, ale Axel odpowiada European Uppercutem, potem Big Bootem! Brutal chwieje się na środku ringu. Axel wie, że to moment. Uderza dłonią w matę i czeka, aż Mike wstanie. High Life Warrior rusza po Fade To Black, ale Brutal wyrywa się w ostatniej sekundzie i kontruje Snap DDT! Pin! 1… 2… nie! Blaze odkopuje! Mike nie wierzy. Łapie się za głowę, potem za włosy Axela, podnosi go brutalnie i znowu ustawia pod This is Gonna Hurt! Publiczność buczy, Axel wygląda na odciętego… ale nagle ożywa! Knee Lift w brzuch! Inverted Facelock Forearm Smash! Brutal cofa się, ale nie pada. Mike ryczy i rusza z ostatnim Short-Arm Lariatem. Axel schyla się pod ciosem. Brutal odwraca się, a Blaze łapie go od tyłu i wykonuje Reverse Alabama Slam! Ring aż dudni. Mike próbuje jeszcze podnieść głowę, jakby sama złość miała utrzymać go przy życiu, ale Axel stoi już za nim. Publiczność wstaje z miejsc. Blaze chwyta Brutala, bierze głęboki oddech i z całej siły wykonuje Fade To Black! Trafiony zatopiony! Mamy pin! 1… 2… 3! Axel Blaze wygrywa! Przez chwilę nie jest w stanie nawet świętować. Leży obok Brutala, z trudem oddychając, jakby właśnie przeszedł przez piekło i wrócił na własnych nogach. Dopiero po kilku sekundach sędzia pomaga mu wstać i unosi jego rękę.


Arena dobiegła końca.

[Obrazek: a4578aa15d55c.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-2
Last Match: Axel Blaze def. Rob McŁowicz
Achievements:

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 2-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Jeff Brown
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
24.06.2026, 14:11 #1
[Obrazek: pnmBk5y.png]

Singles Match

Elias Shadow vs Jeff Brown

Końcówka walki… Elias Shadow znajduje się aktualnie w swoim żywiole, co niestety dla Jeffa Browna oznacza nie tylko problemy fizyczne, ale też psychiczne. Young Viper odbija się od lin, zatrzymuje się na moment przed rywalem i pokazuje mu „67”, po czym od razu trafia Dropkickiem prosto w klatkę piersiową. Fake gangster z Newark wpada plecami w narożnik, a Elias tylko przekrzywia głowę, jakby właśnie wymyślił kolejny wyjątkowo irytujący pomysł. Brown próbuje wyjść z narożnika i wykonać Clothesline, ale Beta Wolf robi unik, odbija się od lin i dokłada Springboard Dropkick! Jeff pada na matę, a Elias przechodzi do pinu. 1... 2... kickout! Lone Wolf nie wygląda na zaskoczonego. Bardziej na rozbawionego. Zaczyna wykonywać jakieś kompletnie absurdalne ruchy rękami, jakby tłumaczył Brownowi, że ten nie ma „sigma aury”, po czym podnosi go za głowę. Jeff nagle odpycha go od siebie i trafia Slapem prosto w twarz! Publiczność reaguje śmiechem, a Brown zaczyna chodzić po ringu, rozkładając ręce, jakby właśnie przejął kontrolę nad całym Newark. Elias patrzy na niego przez chwilę bez ruchu, nagle inkasuje Eye Poke! Sędzia od razu upomina Browna, ale Jeff już rusza do lin i trafia Running Knee Strike! Young Viper pada na jedno kolano, a fake gangster zamiast kontynuować akcję, zaczyna poprawiać swoją pozycję i krzyczeć, że tak właśnie robią ludzie z ulicy. Ten błąd dużo go kosztuje. Elias podnosi głowę, uśmiecha się pod maską i trafia Skibidi Kickiem prosto w szczękę! Brown cofa się jak po wyłączeniu zasilania, a Shadow nie czeka ani sekundy. Springboard Dropkick po raz kolejny posyła Jeffa na matę. Pin! 1... 2... nie! Brown jeszcze zostaje w walce, choć bardziej chyba przypadkiem niż świadomie. Elias podnosi rywala, ustawia go do Brainrot Bustera, ale Brown zaczyna się szarpać i desperacko próbuje zsunąć się za plecy. Udaje mu się wyrwać, jednak tylko na chwilę. Jeff rusza po kolejny Clothesline, ale Lone Wolf schyla się pod jego ręką, odbija się od lin i trafia Enzuigiri! Brown pada na kolana, a Elias od razu łapie go i wynosi. Brainrot Buster! Connected! To mogłoby być wszystko, ale Young Viper najwyraźniej chce dodać jeszcze jeden brainrotowy akcent do tej walki. Elias wchodzi na narożnik, spogląda na publiczność i jeszcze raz pokazuje „67”. Jeff Brown powoli próbuje podnieść się z maty, ale jest już kompletnie zamroczony. Shadow wyskakuje z narożnika, w locie wykonuje charakterystyczny gest i spada prosto na rywala. 67 Splash! Trafiony zatopiony! Mamy pin! 1... 2... 3! Elias Shadow wygrywa
Singles Match

Dick A'Very Big vs Derrick Mantel

Końcówka walki… Derrick Mantel stoi na środku ringu i patrzy na Dicka A’Very Biga z miną człowieka, który właśnie zrozumiał, że naprawdę musi potraktować tę walkę poważnie, mimo że jego rywal zachowuje się, jakby pomylił galę wrestlingu z występem w klubie komediowym. The Big Joke opiera się o liny, próbuje złapać oddech i pokazuje publiczności, żeby ta dała mu chwilę na zbudowanie napięcia. Normal Guy nie zamierza jednak czekać na pointę. Rusza do przodu i momentalnie ścina Holendra potężnym Shoulder Blockiem! Dick pada na matę, po czym natychmiast próbuje podnieść rękę, jakby chciał poprosić o mikrofon albo przerwę techniczną. Derrick łapie go za głowę, podnosi bez większego problemu i ciska Irish Whipem w narożnik. Dutch Delight uderza plecami o poduszki, a Mantel dokłada Corner Clothesline! The Punchline osuwa się w narożniku, ale zanim zdąży zrobić cokolwiek poza teatralnym złapaniem się za klatkę piersiową, zawodnik z Sacramento wyciąga go na środek ringu i wykonuje Running Powerslam. Pin! 1... 2... Mantel sam przerywa przypięcie, podnosząc rywala z maty. Publiczność reaguje mieszanką śmiechu i buczenia, bo Dick wygląda, jakby chciał wytłumaczyć sędziemu, że to nie było w scenariuszu jego występu. Normal Guy nie daje mu nawet sekundy. Podnosi go ponownie i trafia Knife-Edge Chopem, po którym The Standing Ovation aż odchodzi do lin, robiąc minę człowieka, który dostał najgorszą recenzję życia. Derrick rusza za nim, chwyta go i dokłada Swinging Neckbreaker. Dick zostaje wbity w matę i przewraca się na brzuch, próbując odczołgać się w stronę lin. Mantel łapie go za nogę i przeciąga z powrotem na środek ringu. The Big Joke próbuje jeszcze wskazać coś za plecami przeciwnika, jakby chciał go nabrać na najstarszy numer świata, ale Derrick nawet nie odwraca głowy. Zamiast tego podnosi Dicka, wynosi go i wykonuje Death Valley Driver! The Punchline leży bez ruchu, a Normal Guy przechodzi do pinu. 1... 2... nie, Mantel znowu sam puszcza przypięcie! Derrick wyraźnie chce zakończyć ten występ po swojemu. Podnosi komika z Amsterdamu, który ledwo trzyma się na nogach i próbuje jeszcze wyciągnąć rękę w stronę publiczności, jakby szukał oklasków za samo przetrwanie. Mantel odpowiada bezlitośnie. Spin Kick! Dick obraca się po uderzeniu i ląduje na kolanach. Zawodnik z Sacramento odbija się od lin i dokłada Running Knee! The Standing Ovation pada na matę jak człowiek, którego własny żart właśnie zabił od środka. Normal Guy nie przeciąga tego dłużej. Ustawia Dicka na środku ringu, podnosi go raz jeszcze i aplikuje Fatal Blow! Holenderski stand-uper zostaje wbity w matę, a tym razem Derrick już nie przerywa. Przykrywa rywala, patrząc spokojnie na sędziego. 1... 2... 3! Derrick Mantel odnosi upragnione zwycięstwo.
Singles Match

MateuszMW vs Miguel Escobar

Wracamy do ringu po reklamach, gdzie Miguel Escobar utrzymuje niewielką, ale wyraźną kontrolę nad pojedynkiem. MateuszMW siedzi przy linach, trzymając się za obolałe żebra, a Prince of Spain stoi kilka kroków dalej z aroganckim uśmiechem, jakby od początku wiedział, że brutalna siła krakowiaka nie wystarczy przeciwko jego klasie. Divine podchodzi do rywala, wymierza mu Chop prosto w klatkę piersiową, a potem dokłada kolejny. Polish Fucker odpowiada wściekłym spojrzeniem i próbuje ruszyć do przodu, ale Señor Destrucción podcina go Chop Blockiem! Mateusz pada na jedno kolano, a Miguel natychmiast odbija się od lin i trafia Frio Fiesta! Pin! 1... 2... kickout! Escobar nawet nie wygląda na zaskoczonego. Bardziej na zniesmaczonego, że musi poświęcać The Big MW jeszcze kilka dodatkowych minut. Podnosi rywala i próbuje Back Suplexu, ale Mateusz kontruje łokciem w bok głowy. Potem drugi raz! Miguel puszcza uchwyt, a zawodnik z Krakowa odwraca się i trafia potężnym Superkickiem! Prince of Spain chwieje się na nogach, a Mateusz od razu rusza do lin. Jumping Clothesline! Trafiony zatopiony! Escobar pada, a Polish Fucker dokłada Splash w miejscu. Pin! 1... 2... nie! Mateusz nie czeka. Łapie Hiszpana za głowę, podnosi go i wykonuje DDT! Miguel zostaje wbity w matę, ale krakowiak też potrzebuje chwili, żeby złapać oddech. W końcu wstaje pierwszy i pokazuje publiczności, że czas zrobić porządek. Rusza w narożnik, czeka aż Divine się podniesie i biegnie z pełną prędkością. Corner Splash! Jednak nie! Escobar odskakuje w ostatnim momencie, a The Big MW z pełnym impetem wpada w narożnik! Miguel błyskawicznie wykorzystuje sytuację. Łapie rywala od tyłu i aplikuje Backstabber! Mateusz aż wygina się z bólu, a Señor Destrucción od razu przechodzi do pinu. 1... 2... nie! Kickout w ostatniej chwili! Escobar klęczy przy rywalu i kręci głową, jakby nie mógł uwierzyć, że ktoś taki dalej ma czelność walczyć. Divine podnosi Mateusza i próbuje Tambor en la Lavadora, ale Polish Fucker zaczyna się szarpać. Udaje mu się wyrwać, po czym trafia Knee Strike w brzuch i dokłada Powerslam! Miguel ląduje na macie, a krakowiak nagle nabiera energii. Wychodzi do narożnika, bierze buteleczkę z oliwką dziecięcą i zaczyna polewać nią łysą głowę. Publiczność reaguje głośno, bo wszyscy wiedzą, co to oznacza. Łysy Punch w drodze! Mateusz rusza, ale Escobar w ostatniej chwili uchyla się pod jego ramieniem. The Big MW ląduje na nogach, odwraca się i natychmiast inkasuje La Mandibula Cae! Krakowiak pada na kolana, kompletnie zamroczony. Miguel nie traci czasu. Podnosi go, przechwytuje uchwyt i wykonuje Tambor en la Lavadora! Pin! 1... 2... nie! Mateusz jeszcze odkopuje! Escobar ma już dość. Wstaje powoli, poprawia włosy i z pogardą patrzy na rywala, który ledwo wraca do pionu. Polish Fucker próbuje ostatniego zrywu i rusza po MW Kick, ale Divine przewiduje to, uchyla się i przechwytuje rękę przeciwnika. Adios! Mateusz zostaje wbity w matę, a Miguel natychmiast przechodzi do pinu, przytrzymując nogę rywala. 1... 2... 3! Miguel Escobar wygrywa
Main Event

Singles Match

Axel Blaze vs Mike F'N Brutal

Końcówka walki… Axel Blaze leży przy linach, ciężko oddychając po brutalnym ataku Mike’a F’N Brutala, a South Philly Scumbag stoi nad nim z twarzą człowieka, który nie chce już tylko wygrać. On chce złamać Axela. Brutal łapie go za włosy, podnosi na kolana i zaczyna krzyczeć mu prosto w twarz, że rock’n’rollowe bajki, dziedzictwo i honor nic nie znaczą, kiedy człowiek nie potrafi ustać na nogach. Po tych słowach wymierza Headbutt! Blaze pada na matę, ale od razu próbuje oprzeć się na dłoniach. Mike patrzy na to z niedowierzaniem i dokłada kolejny Headbutt! Axel znowu osuwa się na matę. Brutal przeciąga rywala do środka ringu i zapina Sleeper Hold. Legend In Making zostaje uwięziony, a Mike siada nisko, ciągnąc go do tyłu z całą swoją masą. Publiczność zaczyna klaskać, ale Axel słabnie. Ręka opada raz. Sędzia sprawdza drugi raz, ręka znów spada. Brutal uśmiecha się szeroko, przekonany, że właśnie odebrał Blaze’owi wszystko. Sędzia unosi rękę po raz trzeci… ale ta zatrzymuje się w powietrzu! Hala eksploduje! Axel zaciska pięść, próbuje wstać, z trudem łapie powietrze i wbija łokieć w żebra Brutala. Drugi łokieć! Trzeci! Mike puszcza uchwyt, a Blaze odbija się od lin… jednak Brutal przechwytuje go i wbija w matę potężnym Factory Reset! Pin! 1… 2… nie! Mike siada na macie i patrzy na sędziego z wściekłością. To miało być trzy. To musiało być trzy. Podnosi Axela, ustawia go pod This is Gonna Hurt! i przez moment wygląda, jakby cała walka miała skończyć się właśnie tutaj. Brutal wynosi rywala, ale Blaze zaczyna walczyć w powietrzu. Uderza kolanem, jeszcze raz, zsuwa się za plecy i odpycha Mike’a na liny. Brutal wraca z rozpędu, próbuje Dead Static, ale Axel schyla się pod lariatem i trafia Bicycle Knee Strike! Mike pada na jedno kolano. Blaze nie ma siły, żeby od razu iść za ciosem, ale publiczność niesie go coraz głośniej. Real Rock’n’Roller łapie Brutala za głowę i dokłada DDT! Pin! 1… 2… kickout! Obaj leżą. Sędzia zaczyna liczyć, a Axel powoli, bardzo powoli, podciąga się przy linach. Brutal wstaje zataczając się po drugiej stronie ringu. Mike rusza pierwszy i próbuje Running Corner Splash, lecz Blaze odsuwa się w ostatniej chwili! Brutal trafia w narożnik, a Axel dokłada Corner Clothesline! Potem drugi! Publiczność krzyczy razem z nim, gdy Blaze łapie rytm i zaczyna obijać klatkę Brutala serią Beats of Bodhran! Każde uderzenie brzmi jak kolejny takt rockowego koncertu. Mike próbuje go odepchnąć, ale Axel odpowiada European Uppercutem, potem Big Bootem! Brutal chwieje się na środku ringu. Axel wie, że to moment. Uderza dłonią w matę i czeka, aż Mike wstanie. High Life Warrior rusza po Fade To Black, ale Brutal wyrywa się w ostatniej sekundzie i kontruje Snap DDT! Pin! 1… 2… nie! Blaze odkopuje! Mike nie wierzy. Łapie się za głowę, potem za włosy Axela, podnosi go brutalnie i znowu ustawia pod This is Gonna Hurt! Publiczność buczy, Axel wygląda na odciętego… ale nagle ożywa! Knee Lift w brzuch! Inverted Facelock Forearm Smash! Brutal cofa się, ale nie pada. Mike ryczy i rusza z ostatnim Short-Arm Lariatem. Axel schyla się pod ciosem. Brutal odwraca się, a Blaze łapie go od tyłu i wykonuje Reverse Alabama Slam! Ring aż dudni. Mike próbuje jeszcze podnieść głowę, jakby sama złość miała utrzymać go przy życiu, ale Axel stoi już za nim. Publiczność wstaje z miejsc. Blaze chwyta Brutala, bierze głęboki oddech i z całej siły wykonuje Fade To Black! Trafiony zatopiony! Mamy pin! 1… 2… 3! Axel Blaze wygrywa! Przez chwilę nie jest w stanie nawet świętować. Leży obok Brutala, z trudem oddychając, jakby właśnie przeszedł przez piekło i wrócił na własnych nogach. Dopiero po kilku sekundach sędzia pomaga mu wstać i unosi jego rękę.


Arena dobiegła końca.

[Obrazek: a4578aa15d55c.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-2
Last Match: Axel Blaze def. Rob McŁowicz
Achievements:

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 2-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Jeff Brown
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
25.06.2026, 17:31
#2
Nic nie daje ten komentarz - szkoda co prawda i nie obchodzą mnie wysrywy niektórych, że przecież taka była od początku koncepcja. Leję na to jak na instrukcje pewnego feralnego dnia i zamierzam skomentować tę galę, a właściwie zlepkę walk, bo nie po to ktoś je pisał i nie po to ktoś je układał w karcie i obmyślał ich koncepcję, żeby na nie lać. Zwłaszcza, że zależy mi na tym, żeby wypuszczono drugą edycję, bo dlaczego nie? Podbicie streaku zawsze spoko, choć śmiesznie to wygląda napisane przeze mnie przy rezultacie ME, ale o tym za chwilkę.

Shadow vs. Brown: Straszna cholera mnie łapie, jak uświadamiam sobię jak duży błąd zrobił EliasBro03 odchodząc od naszego piekiełka. Dlaczego? Z prostej przyczyny. No bo po co tak naprawdę powstała ta walka? No po to, żeby jakkolwiek uwiarygodnić Emosa przed walką z Brutalem na Ascencion do której ewidentnie zmierzamy, nie jest to już jakby tajemnica, ostatnie Colosseum jasno na to wskazuje. Uważam, że z aktywnym użytkownikiem który ma chęci - Elias naprawdę mógłby mi zagrozić, może ostatecznie skończyłoby się wygraną, bo jednak Brutal zaczyna być wyraźniejszy, co widać gołym okiem, zresztą na tygodniówce w gorszej formie Mike'a Elias został pokonany. W każdym razie inaczej to wygląda jak Eliasa prowadzi ktoś z CT, niż macierzysty użytkownik. Jego wygrana tutaj była obowiązkiem.

Dick'A'Very'Big vs. Mantel: Normal Guyowi taka forma walki też się przyda, ciężko mu się na razie przebić na Colosseum, ale spokojnie, kwestia czasu aż Normal nie będzie takim Normalem jakim chce być, w tym biznesie nikt nie jest normalny i Derrick szybko się o tym przekona. 

MateuszMW vs. Escobar: Dobra, jest pierwsza z walk które były rozstrzygane w promo zonach, zobaczę co tam w trawie zapiszczało, a bo w sumie czemu nie? Chyba od dzisiaj w moich komentarzach w walkach które były rozstrzygane przez Promo Zone zacznę też komentować proma, bo niektóre są naprawdę zajebiste, a szkoda żeby marnowały się tylko na ocenianiu cyferkami w tabelce przez wielmożnych Kreatywnych. O co chodzi z tą naoliwioną głową MateuszaMW? Chciałbym, aby właściciel postaci w którymś miejscu nam to wyjaśnił, bo naprawdę zaczyna mnie to coraz mocniej zastanawiać. To znaczy ja powiem tak, promo jest i to tak naciąganie - mocno średnie. Ja nie wiem czy dałbym tutaj trójkę jeśli oceniamy w skali szkolnej. Dlaczego? Żaden detektor AI mi tego pewnie nie udowodni, ale jak dla mnie - o ile samo promo nie zostało napisane przez AI - to na pewno jego koncepcja już tak. Jeśli jestem w błędzie - change my mind Mateusz, ale jakby samo to szczerze jakbym naprawdę był w CT i miał co do tego pewność - nie podjąłbym się oceniania tego proma. Dałbym zero, dałbym jeden - whatever, jaką tam najniższą skalę macie. Przestała mi się podobać postać Mateusza, przestałem widzieć w niej potencjał z prostej przyczyny - kolega Mateusz nie ma na nią totalnie pomysłu. Co innego Kamyk i jego Escobar, który bajeruje ze Steelem coraz śmielej, mam nadzieję że w promie nie zawiódł. W zasadzie po zobaczeniu tego, że jest dobry pomysł na postać Escobara i nie tylko jak widać bo Sara też zaczyna nabierać barw - jak i koncepcja na promo - to mógłbym zakończyć porównywanie tych prom i ocenianie ich, bo wszystko by zostało powiedziane. Nie szanują z należytym szacunkiem? Lepiej by brzmiało nie traktują. W zasadzie za mało o Mateuszu tutaj jest, można by odnieść wrażenie że Miguel walczy z Prestonem na Arenie. Szkoda, bo koncepcja Areny zakładała tylko i wyłącznie promo do przeciwnika - tutaj to nie zadziałało. Ale przez AI u Mateusza zwyciezca i tak byłby oczywisty, może gdyby się bardziej postarał to patrząc na to od czego jest Arena i jakie proma mają na nią być - to Mateusz mógłby coś tu ugrać, a tak to jest jak jest.

Brutal vs. Blaze: Tak naprawdę to ja nie wiem czy przed Brutalem jest coś cięższego, trudniejszego niż do tej pory przed nim postawiono. Riddle i Blaze odhaczeni, nie zostali pokonani ale jakiś kroczek w kierunku ich kolejnej walki kiedyś tam na dwudziestej, trzydziestej, czterdziestej edycji Colosseum został poczyniony. Należy zauważyć, za co chylę czoła dla bookera, że Blaze przez mało kogo o ile przez kogokolwiek został w ringu tak potraktowany jak przez Brutala, bardzo fajnie został Mike zabookowany mimo porażki. Ja nie wiem czy te porażki tak się nie wpisały w charakter Mike'a Brutala w LPW, że one już zaczynają być na tyle normalne, że tej postaci faktycznie niewiele to już robi i te jego zmiany przyszłościowe zaczną nabierać jeszcze większego sensu, choć chyba dosyc już tych porażek, co Michał? xD No bo tak naprawdę wszystko zależało odemnie, każda walka była zależna od Promo Zone'u, jeśli pretensje to tylko do siebie jeśli nie do maszyny losującej Rycha Peji. Widziałem oceny, widziałem opinie na temat proma mojego, bardzo mnie zmotywowały słowa, że było naprawdę blisko Remika, który przecież jest niekwestionowanym topem na tym forum, dlatego siła do działania dalej jakaś tam jest haha. Brutal niewielu się podoba, ale myślę że z czasem każdy znajdzie w tej postaci coś dla siebie - już powoli jest co kleić. Promo Brutala było typowym pstryczkiem w nos w stronę Blaze'a (a nawet i Remika - dzięki FoTi za inspirację z ShowOffem), tak samo zresztą jak news koncertowy. Co do proma Blaze'a? Zastanawiam się na ile ja się postarałem, żeby wyjść prawie na równi z Remikiem w promach, a na ile Remik po prostu zdjął nogę z gazu bo stwierdził, że nie musi się na mnie wysilać. Ciężko ocenić. No i obiektywnie mogę powiedzieć jedno - jeśli przyszłe edycje Areny będą przynosiły efekty w postaci takich prom jak moje (hehe, skromniś) czy Remika - to ta gala jak najbardziej ma sens - nie ma lepszej rzeczy do treningu niż praktyka, a tym właśnie były te proma. Nie chcę nikomu nic ujmować, napiszę to totalnie nie nawiązując do żadnego z moich oponentów, ale pisanie proma na Brutala to jest jedna z łatwiejszych rzeczy na tym forum - i ktoś ładnie napisał nie wiem już gdzie - doceniajcie takich rywali. Samo to, że Elias nawet ładnie wyszedł w promie na Brutala coś znaczy. Bardzo mocne promo od Remika, moim zdaniem trochę lepsze niż minimalnie (wedle oceny CT), ale cóż, wliczałem tę porażkę w straty. Niemniej jednak jestem zadowolony z tej bitwy na proma i z tej walki, Brutal mimo tych porażek staje się większym twardzielem, przynajmniej wedle mojego rozumowania. Końcówka tej walki tylko to potwierdza. No bo jeśli Brutal tak pokaleczył Axela F'N Blaze'a, to co zrobi z resztą stawki? 

Dawajcie mnie te kolejne Areny. Powiem więcej, moja deklaracja co do dostępności postaci czy to Brutala czy Otungi się nie zmienia. Chcę jak najwięcej występować na galach, nawet takich - w końcu po to tu jesteśmy. A wy się dalej migajcie przed walkami a potem wyśmiewajcie porażki, fajnie to wygląda z boku.

Chicago, LPW Ascencion 05.07.2026 r. - Niekoloryzowane, Eliasowane.
[Obrazek: hL53oWa.png]
Odpowiedz
Cytuj
Michał
Zawodowiec
25.06.2026, 17:31 #2
Nic nie daje ten komentarz - szkoda co prawda i nie obchodzą mnie wysrywy niektórych, że przecież taka była od początku koncepcja. Leję na to jak na instrukcje pewnego feralnego dnia i zamierzam skomentować tę galę, a właściwie zlepkę walk, bo nie po to ktoś je pisał i nie po to ktoś je układał w karcie i obmyślał ich koncepcję, żeby na nie lać. Zwłaszcza, że zależy mi na tym, żeby wypuszczono drugą edycję, bo dlaczego nie? Podbicie streaku zawsze spoko, choć śmiesznie to wygląda napisane przeze mnie przy rezultacie ME, ale o tym za chwilkę.

Shadow vs. Brown: Straszna cholera mnie łapie, jak uświadamiam sobię jak duży błąd zrobił EliasBro03 odchodząc od naszego piekiełka. Dlaczego? Z prostej przyczyny. No bo po co tak naprawdę powstała ta walka? No po to, żeby jakkolwiek uwiarygodnić Emosa przed walką z Brutalem na Ascencion do której ewidentnie zmierzamy, nie jest to już jakby tajemnica, ostatnie Colosseum jasno na to wskazuje. Uważam, że z aktywnym użytkownikiem który ma chęci - Elias naprawdę mógłby mi zagrozić, może ostatecznie skończyłoby się wygraną, bo jednak Brutal zaczyna być wyraźniejszy, co widać gołym okiem, zresztą na tygodniówce w gorszej formie Mike'a Elias został pokonany. W każdym razie inaczej to wygląda jak Eliasa prowadzi ktoś z CT, niż macierzysty użytkownik. Jego wygrana tutaj była obowiązkiem.

Dick'A'Very'Big vs. Mantel: Normal Guyowi taka forma walki też się przyda, ciężko mu się na razie przebić na Colosseum, ale spokojnie, kwestia czasu aż Normal nie będzie takim Normalem jakim chce być, w tym biznesie nikt nie jest normalny i Derrick szybko się o tym przekona. 

MateuszMW vs. Escobar: Dobra, jest pierwsza z walk które były rozstrzygane w promo zonach, zobaczę co tam w trawie zapiszczało, a bo w sumie czemu nie? Chyba od dzisiaj w moich komentarzach w walkach które były rozstrzygane przez Promo Zone zacznę też komentować proma, bo niektóre są naprawdę zajebiste, a szkoda żeby marnowały się tylko na ocenianiu cyferkami w tabelce przez wielmożnych Kreatywnych. O co chodzi z tą naoliwioną głową MateuszaMW? Chciałbym, aby właściciel postaci w którymś miejscu nam to wyjaśnił, bo naprawdę zaczyna mnie to coraz mocniej zastanawiać. To znaczy ja powiem tak, promo jest i to tak naciąganie - mocno średnie. Ja nie wiem czy dałbym tutaj trójkę jeśli oceniamy w skali szkolnej. Dlaczego? Żaden detektor AI mi tego pewnie nie udowodni, ale jak dla mnie - o ile samo promo nie zostało napisane przez AI - to na pewno jego koncepcja już tak. Jeśli jestem w błędzie - change my mind Mateusz, ale jakby samo to szczerze jakbym naprawdę był w CT i miał co do tego pewność - nie podjąłbym się oceniania tego proma. Dałbym zero, dałbym jeden - whatever, jaką tam najniższą skalę macie. Przestała mi się podobać postać Mateusza, przestałem widzieć w niej potencjał z prostej przyczyny - kolega Mateusz nie ma na nią totalnie pomysłu. Co innego Kamyk i jego Escobar, który bajeruje ze Steelem coraz śmielej, mam nadzieję że w promie nie zawiódł. W zasadzie po zobaczeniu tego, że jest dobry pomysł na postać Escobara i nie tylko jak widać bo Sara też zaczyna nabierać barw - jak i koncepcja na promo - to mógłbym zakończyć porównywanie tych prom i ocenianie ich, bo wszystko by zostało powiedziane. Nie szanują z należytym szacunkiem? Lepiej by brzmiało nie traktują. W zasadzie za mało o Mateuszu tutaj jest, można by odnieść wrażenie że Miguel walczy z Prestonem na Arenie. Szkoda, bo koncepcja Areny zakładała tylko i wyłącznie promo do przeciwnika - tutaj to nie zadziałało. Ale przez AI u Mateusza zwyciezca i tak byłby oczywisty, może gdyby się bardziej postarał to patrząc na to od czego jest Arena i jakie proma mają na nią być - to Mateusz mógłby coś tu ugrać, a tak to jest jak jest.

Brutal vs. Blaze: Tak naprawdę to ja nie wiem czy przed Brutalem jest coś cięższego, trudniejszego niż do tej pory przed nim postawiono. Riddle i Blaze odhaczeni, nie zostali pokonani ale jakiś kroczek w kierunku ich kolejnej walki kiedyś tam na dwudziestej, trzydziestej, czterdziestej edycji Colosseum został poczyniony. Należy zauważyć, za co chylę czoła dla bookera, że Blaze przez mało kogo o ile przez kogokolwiek został w ringu tak potraktowany jak przez Brutala, bardzo fajnie został Mike zabookowany mimo porażki. Ja nie wiem czy te porażki tak się nie wpisały w charakter Mike'a Brutala w LPW, że one już zaczynają być na tyle normalne, że tej postaci faktycznie niewiele to już robi i te jego zmiany przyszłościowe zaczną nabierać jeszcze większego sensu, choć chyba dosyc już tych porażek, co Michał? xD No bo tak naprawdę wszystko zależało odemnie, każda walka była zależna od Promo Zone'u, jeśli pretensje to tylko do siebie jeśli nie do maszyny losującej Rycha Peji. Widziałem oceny, widziałem opinie na temat proma mojego, bardzo mnie zmotywowały słowa, że było naprawdę blisko Remika, który przecież jest niekwestionowanym topem na tym forum, dlatego siła do działania dalej jakaś tam jest haha. Brutal niewielu się podoba, ale myślę że z czasem każdy znajdzie w tej postaci coś dla siebie - już powoli jest co kleić. Promo Brutala było typowym pstryczkiem w nos w stronę Blaze'a (a nawet i Remika - dzięki FoTi za inspirację z ShowOffem), tak samo zresztą jak news koncertowy. Co do proma Blaze'a? Zastanawiam się na ile ja się postarałem, żeby wyjść prawie na równi z Remikiem w promach, a na ile Remik po prostu zdjął nogę z gazu bo stwierdził, że nie musi się na mnie wysilać. Ciężko ocenić. No i obiektywnie mogę powiedzieć jedno - jeśli przyszłe edycje Areny będą przynosiły efekty w postaci takich prom jak moje (hehe, skromniś) czy Remika - to ta gala jak najbardziej ma sens - nie ma lepszej rzeczy do treningu niż praktyka, a tym właśnie były te proma. Nie chcę nikomu nic ujmować, napiszę to totalnie nie nawiązując do żadnego z moich oponentów, ale pisanie proma na Brutala to jest jedna z łatwiejszych rzeczy na tym forum - i ktoś ładnie napisał nie wiem już gdzie - doceniajcie takich rywali. Samo to, że Elias nawet ładnie wyszedł w promie na Brutala coś znaczy. Bardzo mocne promo od Remika, moim zdaniem trochę lepsze niż minimalnie (wedle oceny CT), ale cóż, wliczałem tę porażkę w straty. Niemniej jednak jestem zadowolony z tej bitwy na proma i z tej walki, Brutal mimo tych porażek staje się większym twardzielem, przynajmniej wedle mojego rozumowania. Końcówka tej walki tylko to potwierdza. No bo jeśli Brutal tak pokaleczył Axela F'N Blaze'a, to co zrobi z resztą stawki? 

Dawajcie mnie te kolejne Areny. Powiem więcej, moja deklaracja co do dostępności postaci czy to Brutala czy Otungi się nie zmienia. Chcę jak najwięcej występować na galach, nawet takich - w końcu po to tu jesteśmy. A wy się dalej migajcie przed walkami a potem wyśmiewajcie porażki, fajnie to wygląda z boku.

Chicago, LPW Ascencion 05.07.2026 r. - Niekoloryzowane, Eliasowane.
[Obrazek: hL53oWa.png]
Odpowiedz
Cytuj
25.06.2026, 23:36
#3
Komentarze pod Arenę nie są wymagane, ale mimo wszystko fajnie po sobie zostawić jakiś ślad i dlatego też padnie kilka słów z mojej strony, bo jednak odbyły się cztery walki, o których zawsze można coś napisać. Podzielam przy tym zdanie Michała i jestem chętny na kontynuację projektu oraz dalszy udział Derricka w tych galach. Dodatkowe walki zawsze dobrze robią bilansowi, który trzeba czasem mniej lub bardziej podreperować. Skoro taki mini wstęp za mną, to przejdę do samych walk.

Elias Shadow vs Jeff Brown: Pierwszy z nich to w sumie zmarnowany potencjał, który zostanie wykorzystany pod story z Brutalem, a później będzie pełnił on funkcję podobną do swojego rywala z Areny. Faworyt tutaj był oczywisty i dobrze, że Shadow mimo wszystko zgarnął wygraną. O ile nie mam za wiele dobrego do powiedzenia o jego pierwszym właścicielu, to mimo wszystko ta postać posiada pewien potencjał komediowy i powinien on zostać wykorzystany. Walka napisana była w lekko komediowym tonie, co idealnie pasuje do tych postaci. Wiem, że to są jedynie końcówki walk, ale dobrze, że nie była to walka do jednej mordy i Brown mimo wszystko miał swoje momenty. Dzięki temu samo czytanie walki i jej odbiór są nieco lepsze. Teraz pozostaje mi czekać, aż trafię kiedyś Jeffa na którejś Arenie.

Derrick Mantel vs Dick A'Very Big: Walka z udziałem mojej postaci i, jeśli oczy mnie nie mylą, było to jedyne starcie, które dosłownie było do jednej mordy i Dick chyba nie zadał ani jednego ciosu. Wstęp do końcówki jednak sugerował, że niekoniecznie tak było i w sumie nawet dobrze, że zostało to tak rozwiązane. Możecie się ze mną zgadzać bądź nie, ale będę z chęcią udostępniał swoją postać na najbliższe gale z tego cyklu, bo jeśli nadarzy się okazja rywalizowania na PZ, to w sumie mogę próbować jakoś uczynić go trochę ciekawszym, mniej normalnym, co, jak wielu wspomniało, bardzo mocno hamuje Mantela. Póki co jestem, że tak powiem, na "0" i zobaczymy, co przyniesie przyszłość dla Mantela na Colosseum, a także i na Arenie.

Miguel Escobar vs MateuszMW: Przed tym pojedynkiem faworyzowałem Escobara i ze swoim typem się nie myliłem. Co prawda ta walka rozstrzygała się na podstawie tego, co chłopaki dawali na PZ, ale ciężko mi było wierzyć w wariant, w którym Mateusz zgarnie wygraną. Nie myliłem się i Miguelowi udało się zgarnąć pierwszą wygraną, odniesioną z tym samym gościem, na którym udało mi się zgarnąć wygraną Mantelem. Podoba mi się to, że Kamyk coraz lepiej odnajduje się Miguelem i ma konkretniej upatrzony kierunek. Mateusz za to buduje sukcesywnie swój streak porażek i robi wszystko, aby ten trend nie ulegał zmianie. Oby tak dalej!

Axel Blaze vs Mike F'N Brutal: Najciekawsze starcie na papierze i takie też faktycznie było. W przeciwieństwie do poprzedników to starcie, rozgrywające się również na PZ, było zdecydowanie ciekawsze. Sam zachodziłem w myśl, czy Brutal wypadł tak dobrze, czy może Remik lekko odpuścił, aby walka była bardziej wyrównana. Opis walki, mimo niezbyt przyjemnego rezultatu dla Brutala, i tak go dostatecznie premiuje. Został on w tej walce zaprezentowany bardzo mocno i, co najważniejsze, wreszcie nie przegrał, klepiąc. Axel tego przegrać nie mógł, a Brutal po prostu był skazany na taki rezultat.

Sam zamysł gal mi się podoba i bardzo liczę na kontynuację tego formatu, bo jest to fajna odskocznia od przeładowanego z lekka Colosseum, które komentuje się godzinami. Tutaj to dosłownie kwestia może dwudziestu minut i wszystko ogarnięte, jak należy. I, by nie było, Mantel z chęcią zawita na kolejną Arenę, jak i każdą po niej. Więcej walk, więcej korzyści.

Derrick Mantel
3-0-4
[Obrazek: tablet138754-swerve-strickland2.jpg]
Odpowiedz
Cytuj
Slayer
Zawodowiec
25.06.2026, 23:36 #3
Komentarze pod Arenę nie są wymagane, ale mimo wszystko fajnie po sobie zostawić jakiś ślad i dlatego też padnie kilka słów z mojej strony, bo jednak odbyły się cztery walki, o których zawsze można coś napisać. Podzielam przy tym zdanie Michała i jestem chętny na kontynuację projektu oraz dalszy udział Derricka w tych galach. Dodatkowe walki zawsze dobrze robią bilansowi, który trzeba czasem mniej lub bardziej podreperować. Skoro taki mini wstęp za mną, to przejdę do samych walk.

Elias Shadow vs Jeff Brown: Pierwszy z nich to w sumie zmarnowany potencjał, który zostanie wykorzystany pod story z Brutalem, a później będzie pełnił on funkcję podobną do swojego rywala z Areny. Faworyt tutaj był oczywisty i dobrze, że Shadow mimo wszystko zgarnął wygraną. O ile nie mam za wiele dobrego do powiedzenia o jego pierwszym właścicielu, to mimo wszystko ta postać posiada pewien potencjał komediowy i powinien on zostać wykorzystany. Walka napisana była w lekko komediowym tonie, co idealnie pasuje do tych postaci. Wiem, że to są jedynie końcówki walk, ale dobrze, że nie była to walka do jednej mordy i Brown mimo wszystko miał swoje momenty. Dzięki temu samo czytanie walki i jej odbiór są nieco lepsze. Teraz pozostaje mi czekać, aż trafię kiedyś Jeffa na którejś Arenie.

Derrick Mantel vs Dick A'Very Big: Walka z udziałem mojej postaci i, jeśli oczy mnie nie mylą, było to jedyne starcie, które dosłownie było do jednej mordy i Dick chyba nie zadał ani jednego ciosu. Wstęp do końcówki jednak sugerował, że niekoniecznie tak było i w sumie nawet dobrze, że zostało to tak rozwiązane. Możecie się ze mną zgadzać bądź nie, ale będę z chęcią udostępniał swoją postać na najbliższe gale z tego cyklu, bo jeśli nadarzy się okazja rywalizowania na PZ, to w sumie mogę próbować jakoś uczynić go trochę ciekawszym, mniej normalnym, co, jak wielu wspomniało, bardzo mocno hamuje Mantela. Póki co jestem, że tak powiem, na "0" i zobaczymy, co przyniesie przyszłość dla Mantela na Colosseum, a także i na Arenie.

Miguel Escobar vs MateuszMW: Przed tym pojedynkiem faworyzowałem Escobara i ze swoim typem się nie myliłem. Co prawda ta walka rozstrzygała się na podstawie tego, co chłopaki dawali na PZ, ale ciężko mi było wierzyć w wariant, w którym Mateusz zgarnie wygraną. Nie myliłem się i Miguelowi udało się zgarnąć pierwszą wygraną, odniesioną z tym samym gościem, na którym udało mi się zgarnąć wygraną Mantelem. Podoba mi się to, że Kamyk coraz lepiej odnajduje się Miguelem i ma konkretniej upatrzony kierunek. Mateusz za to buduje sukcesywnie swój streak porażek i robi wszystko, aby ten trend nie ulegał zmianie. Oby tak dalej!

Axel Blaze vs Mike F'N Brutal: Najciekawsze starcie na papierze i takie też faktycznie było. W przeciwieństwie do poprzedników to starcie, rozgrywające się również na PZ, było zdecydowanie ciekawsze. Sam zachodziłem w myśl, czy Brutal wypadł tak dobrze, czy może Remik lekko odpuścił, aby walka była bardziej wyrównana. Opis walki, mimo niezbyt przyjemnego rezultatu dla Brutala, i tak go dostatecznie premiuje. Został on w tej walce zaprezentowany bardzo mocno i, co najważniejsze, wreszcie nie przegrał, klepiąc. Axel tego przegrać nie mógł, a Brutal po prostu był skazany na taki rezultat.

Sam zamysł gal mi się podoba i bardzo liczę na kontynuację tego formatu, bo jest to fajna odskocznia od przeładowanego z lekka Colosseum, które komentuje się godzinami. Tutaj to dosłownie kwestia może dwudziestu minut i wszystko ogarnięte, jak należy. I, by nie było, Mantel z chęcią zawita na kolejną Arenę, jak i każdą po niej. Więcej walk, więcej korzyści.

Derrick Mantel
3-0-4
[Obrazek: tablet138754-swerve-strickland2.jpg]
Odpowiedz
Cytuj
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości