Na arenie zapada ciemność, a halę wypełnia Ten utwór. To nie zwiastuje niczego dobrego, nagle na titaronie wyświetlają się nazwiska, Riddle, Lopez, Tyler, Starr, Storm, które po krótkiej chwili zaczynają płonąć, podobnie jak fragment rampy spod której nagle pojawia się The Reaper. Włoch ma założony ćwiekowany płaszcz, a jego głowę zdobią ogromne rogi, dodatkowo jest ona pomalowana na czerwono, czyżby nastąpiła kolejna przemiana Żniwiarza?! Teraz Live Devil chwyta płomień z zza którego się pojawił i następnie ciska nim w ziemię powodują rozświetlenie areny w płomiennych kolorach. Po wyglądającej na płonącą rampę powolnym krokiem do ringu zmierza Sage Of Darkness, który po dłuższej chwili melduje się za linami, gdzie oczekuje na swojego przeciwnika.
Słychać tę muzykę i w drodze na ring jest już Chris Jericho! "Y2J"...albo i nie! Nie widzimy bowiem nic, bo światła zgasły i po chwili dopiero pojawia się znajoma kurtka zrobiona z lampek świątecznych...czy z czegoś takiego. W każdym razie widzimy Chrisa Jericho, który jest przyozdobiony lepiej niż niejedno bożonarodzeniowe drzewko. Chris w drodze do ringu wita się jeszcze z fanami, zbijając z nimi piątki, czy pozując do zdjęć. W końcu przechodzi przez liny i melduje się w kwadratowym pierścieniu z powagą spoglądając na wielki napis "Starrcade" wiszący gdzieś w okolicach titantronu.
REAPER VS JERICHO - Casket Match
Gong rozpoczyna pojedynek. Przy ringu widzimy ustawioną trumnę, w której to finalnie znajdzie się któryś z zawodników, drewnianej ,,skrzyni” uważnie przyglądają się wrestlerzy. Widać, że Reaper jest niezwykle pewny siebie, Chtis natomiast wygląda na niezwykle skupionego i od razu po usłyszeniu gongu rusza w kierunku przeciwnika i stara się doprowadzić do zwarcia. Live Devil, nie pozwala mu na to i momentalnie go odpycha, a następnie zaprasza do kolejnej próby. Y2J początkowo daje się wciągnąć w grę Włocha, jednak w momencie gdy przymierza się do klinczu, wykonuje niespodziewanego Slapa, który trafia wprost w twarz jego największego koszmaru. Reaper pozostaje jednak niewzruszony i wręcz zachęca oponenta do kolejnych akcji. Ten niczym sługa Demona wykonuje jego polecenia i raz za razem wymierza lekceważące ,,liście” na jego twarz? Ile to jeszcze potrwa? Zdaje się, że zależy to tylko od samego Pożeracza Dusz, który najwyraźniej ma na to jakiś plan. W pewnym momencie, Chris jakby budzi się z transu w jakim się znalazł i zaskakuje swojego prześladowcę potężnym Middle Kickiem, który sprawia że Live Devil zgina się w pół, a następnie inkasuje DDT! Hand of God widząc swojego przeciwnika na deskach od razu dokłada Leg Drop, a następnie próbuje zaskoczyć przeciwnika mocnym nadepnięciem na jego rękę. Niestety Reaper to wszystko przewidział i chwycił go za kostkę, a następnie energicznym ruchem powalił na matę. Żniwiarz widząc, że jego przeciwnik powoli się podnosi odbija się od lin i zaskakuje go Diving Clotheslinem! A następnie spogląda w kierunku trumny, która ma otwarte wieko. Nightmare nonszalancko kopie teraz Chrisa, powodując, że ten turla się w pobliże miejsca, w którym jego kariera może się zakończyć. Seven teraz desperacko chwyta się lin i trzyma się nich, niczym dziecko dręczone przez nocne koszmary, które przyszło przytulić się do swojej matki. Kto wie, może on teraz tak się czuje? Turyńczyk nie decyduje się jednak na próbę kończenia tego pojedynku, wręcz przeciwnie odsuwa się od przeciwnika i pozwala mu stanąć na nogi. Century Messiah korzysta z tej okazji, łapie kilka głębszych oddechów, a następnie rusza na przeciwnika. Ponownie zachowuje się jednak tak jakby był w transie i bez opamiętania rozbija twarz, osobnika który zdaje się romansować z demonami. Te romanse, jednak zdają się na nic nie przydawać, a na pewno nie zapewniają one stalowej szczęki Reaperowi, który zaczyna chwiać się na nogach. Widzący to stary wyga, postanawia wykonać European Uppercut, który powoduje całkowite zwariowanie błędnika u przeciwnika. I mamy to….. Codebreaker zaaplikowany na jak się zdaje samym początku pojedynku! Chris bez chwili zawahania rozpoczyna ciągnięcie przeciwnika w stronę trumny, jednak mniej więcej na środku ringu, Reaper nagle się podrywa i patrzy głęboko w oczy Sevena, który niemal klęka pod wpływem tego piorunującego spojrzenia. Korzystając z momentu zaskoczenia rywala Reaper chwyta go za szyję, a następnie zaczyna dusić…. Ananconda Slam…. Connected! To musi być koniec tego pojedynku, jednak Żniwiarz nie ma zamiaru kończyć wręcz przeciwnie, wznosi on wzrok ku górze, a następnie wypowiada sekwencję słów po łacinie, która w tłumaczeniu brzmi ,,Demonie, czas uwolnić Twoje siły, udowodnij niedowiarkom, że Chris jest tak silny dzięki Tobie. Powstań Belfegorze i stań naprzeciw swojego Pana!” Po tych słowach z Y2J zaczyna dziać się coś, co jest dla wielu niezrozumiałe. Zaczyna się on wić po macie i wykrzywiać słowa w jakimś nieznanym języku! Po chwili staje naprzeciw Live Devila i zaczyna oblizywać swoje usta, a następnie… Rzuca się na swojego przeciwnika i powala go na matę, gdzie zaczyna wściekle okładać go pięściami. Włoch jednak cały czas się uśmiecha, najwyraźniej o to mu chodziło. Seven po kompletnym zdemolowaniu twarzy przeciwnika i doprowadzenia go do krwawienia, postanawia opuścić ring, a następnie wyciąga spod niego kij do kendo. Widać, że zemsta będzie słodka, a The Reaper wkrótce straci swój streak, a także zakończy karierę w WCW. Century Messiah natomiast zachowuje się jak nie on, teraz zz ogromną furia łamie kij na przeciwniku i najwyraźniej nie ma dosyć teraz dotyka zakrwawionej twarzy oponenta i smaruje sobie nią, swą własną twarz! Co się z nim stało, czyżby Żniwiarz faktycznie obudził demona, o którym mówił w ostatnich tygodniach? Na to wygląda, jednak teraz na jego twarzy nie ma już uśmiechu, chyba Belfgor odwrócił się od swojego pana i ma zamiar przejąć jego całą siłę. Oczy Jericho powoli zaczynają czernieć, a powieki opadają coraz niżej, on chyba przestaje walczyć i wkrótce w ringu obudzi się prawdziwy demon. Jericho podnosi swojego przeciwnika i bez chwili zawahania wykonuje Codebreaker, a następnie przechodzi do Walls of Jericho, Włoch bardzo mocno cierpi. Zdaje się, że faktycznie stracił on panowanie nad tym pojedynkiem, ostatecznie po dłuższej chwili udaje mu się złapać liny i wyswobodzić. Nadal jednak znajduje się on w głębokiej defensywie, raz za razem inkasuje on kolejne cepy, teraz pod ich naporem, opiera się o narożnik, gdzie trafia wprost na Corner Clothesline… Jednak nie! Reaperowi udaje się odsunąć i opętany Jericho zalicza bliskie spotkanie z cornerem. Chcą to wykorzystać Pożeracz Dusz wykonuje German Suplex, po którym ku zaskoczeniu wszystkich Y2J momentalnie staje na nogi. Ponowie rusza z wściekłością na przeciwnika i udaje mu się przejąć kontrolę w bocznym Headlocku, w którym to wykonuje kilka ciosów, na zalaną krwią twarz Turyńczyka. Mamy próbę Suplexu, jednak Live Devil orientuje się w zamiarach rywala i blokuje jego nogę. Teraz to on wynosi przeciwnika i wykonuje potężny Vertical Suplex! Po którym jednak pada na matę, widać że ostatnie minuty pojedynku kosztowały go wiele sił. Natomiast jeśli chodzi o Chrisa to ten zachowuje się jak młodzieniaszek i momentalnie jest na nogach, i od razu dosiada swojego rywala gdzie kontynuuje rozbijanie jego twarzy. Gdyby ta walka toczyła się w MMA to zapewne byłaby już zakończona. Jericho po dłuższej serii ciosów ponownie podnosi Reapera, do którego zwraca się określeniami typu ,,Mięczaku, demony zawsze będą niezależne, czas aby to Belfgor zasiadł na tronie” A następnie wykonuje Codebreaker i…. Wrzuca The Reapera do trumny…. To musi być koniec! Y2J chce już zamykać wieko od trumny, jednak ta…..Zaczyna płonąć, a w okolice ringu uderza błyskawica. Nikt nie wie co do końca się wydarzyło, sam Chris zdaje się wyjść ze stanu w jakim się znajdował. Jego oczy powróciły do normalnego stanu, natomiast trumna nadal płonie, zdaje się, że Seven nadal pamięta, że wrzucił tam Reapera, teraz zagląda do trumny i…. Nie zastaje w niej nikogo! Co się stało! Century Messiah odwraca się i…. Widzi stojącego za nim Reapera, który momentalnie chwyta go za szyję, a następnie zaczyna dusić, szepcąc do niego jakieś niezrozumiałe słowa. Widać, że działają one na Jericho, ponieważ pomimo mocno ściśniętego gardła zaczyna on się drzeć wniebogłosy, te krzyki jednak nie przynoszą pożądanego efektu i The Reaper wykonuje Anaconda Slam wprost do środka płonącej trumny, a następnie bez chwili zawahania zamyka jej wieko tym samym zostając zwycięzcą tego pojedynku!
Paul Heyman: Niestety miałem rację... Reaper wygrywa... I Chris Jericho kończy swoją wielką karierę! Szkoda... Wielka szkoda...
William Regal: No cóż... Smutny dzień dla świata pro wrestlingu. Smutny dzień dla wszystkich. Ale takie mamy realia - Chris zgodził się na tą walkę i niestety jest zmuszony opuścić WCW!
Paul Heyman: Wiesz co William, naprawdę się tego nie spodziewałem...
Wybrzmiewa słynny już Neon theme song, a to oznacza, że na arenie pojawia się nie kto inny, tylko Bruno Alves! Ale zaraz...czy on nie miał występować w dniu jutrzejszym? Nieistotne...sportowy świr podąża do kwadratowego pierścienia, gdzie bierze do ręki mikrofon.
Bruno Alves: Sportowe Świry jak się bawicie?! *zero reakcji, Bruno jakby tego nie ogarnął i dalej próbuje zagadać z publicznością* Czy chcecie zobaczyć waszego najlepszego kulturystę dziś w ringu?! *znowu zero reakcji, ewentualnie jakieś śmieszki w tle* Czy chcecie, czy nie... Ja zamierza walczyć! Widzicie, zajebałem już przedtreningóweczkę, spompowałem bica na zapleczu i teraz zapraszam kogokolwiek kto nie boi się wyjść do ringu zawalczyć z brazylijskim koszmarem. Rozjadę każdego jak brazylia na mistrzostwach świata w 2002! Mamusia zawsze mi powtarzała, że jestem stworzony do wielkich rzeczy. Jestem pieprzonym Ronaldinho wrestlingu. A teraz niech jakiś kozak przytarga dupę do ringu bo bicek znowu mnie zaczyna swędzieć!
Czy ktoś odpowie na wyzwanie Bruno? Chyba....TAK! Rozbrzmiewa TEN THEME SONG!! NWO is back! Publika natychmiast się ożywia, a już po chwili na rampie meldują się...Kevin Nash, Konnan, Syxx, Scott Steiner, Buff Bagwell, a nawet...Dennis Rodman! Oczywiście wszyscy w koszulkach NWO i w bardzo dobrych nastrojach. Docierają oni w końcu do ringu, stając naprzeciw Alvesowi.
Kevin Nash: Hey yo! Oczywiście to powiedzonko używane przez mojego drogiego przyjaciela, Scotta Halla. Szczerze, Scott miał być tu dzisiaj z nami, ale niestety...cóż, właśnie wczoraj zachorował. Chwilę nas tu nie było, co? Dwadzieścia długich lat! Tyle czasu minęło od ostatniego WCW Starrcade! Cholera, nie sądziłem, że doczekamy jeszcze takiej chwili...ale czym byłaby największa gala WCW bez New World Order!? *cheer* Wiecie, przez te wszystkie lata spędzone w ringu, w trasie i w otoczeniu Scotta Halla zdążyłem stracić niejedną komórkę mózgową, ale gdy pojawiłem się tutaj po dwudziestu latach i przyjrzałem się obecnym "gwiazdom"....muszę zadać pytanie - co do cholery stało się z tą branżą? Naprawdę nikt nie odpowie na otwarte wyzwanie podczas NAJWIĘKSZEJ gali w roku, żeby skopać dupsko temu tutaj *wskazuje na Alvesa* i jeszcze na tym zarobić!? Wiesz, Alves...to twój szczęśliwy dzień. Dzisiaj otrzymasz prawdziwą lekcję pro wrestlingu w starym stylu. Oczywiście, nie ode mnie. Ja mam już swoje lata, to prawda, jednak nie o to chodzi. Po prostu nie chcę cię upokarzać, bo wiesz przecież, że przeciwko mojemu talentowi nie pomoże ci żaden trening ani nawet cała wanna protein! Dostaniesz jednak okazję, by zmierzyć się z jednym z nas! Once you jump in nWo, you’re nWo for life!
Nash w swoim stylu postanawia wskazać na...Rodmana! Zatem to były gwiazdor NBA za moment stoczy walkę z Bruno Alvesem!
Singles Match
Bruno Alves vs Dennis Rodman
Pozostali członkowie NWO wychodzą poza ring, natomiast Rodman jest już gotowy. Mamy gong! Bruno natychmiast biegnie w kierunku emerytowanego koszykarza, jednak ten uderza go kolanem w brzuch. Brazylijczyk przez moment zwija się z bólu, jednak wraca, by wejść w klincz z Dennisem. Zwarcie nie trwa długo, gdyż Rodman zaskakuje Alvesa Headbuttem, po którym specjaliście od porażek zaczyna kręcić się w głowie. Członek NWO korzysta z tego, by wyrzucić rywala poza ring. Zaraz potem sam wychodzi, po czym rusza w stronę opartego o narożnik Alvesa...po to by sam uderzyć o słupek, gdyż Bruno odskakuje. Teraz zawodnik z Brazylii chce iść za ciosem...jednak jego drogę zagradzają pozostali goście z New World Order! Alves próbuje przepchnąć się obok Bagwella i Nasha, jednak ci nie pozwalają mu na to! Jeszcze nonszalancko odpychają Bruno, który zaczyna się denerwować. W końcu emeryci odsuwają się na bok, a Bruno rusza na Rodmana...i dostaje od niego Big Boot! Dennis podnosi rywala i umieszcza wewnątrz kwadratowego pierścienia. Sam również wchodzi...a zaraz za nim wchodzą także Konnan i Syxx. Rodman łapie Alvesa i wynosi na swoje barki...koledzy pomagają, aby Brazol się nie ześlizgnął z pleców podstarzałego koszykarza...i po chwili widzimy Razor's Edge! Taki mały tribute dla Scotta Halla, który, wiecie, jest chory i nie mógł dzisiaj przyjść. 1...2...3! Rodman wygrywa!
New World Order świętuje zwycięstwo Rodmana nad Alvesem, wymieniając się gestami "Too Sweet". Chcą już opuszczać ring, jednak...Scott Steiner postanawia powiedzieć coś na ucho Nashowi. Następnie bierze mikrofon do ręki.
Scott Steiner: Wstawaj, ty wyżelowana pizdo! *Alves powoli się podnosi* Kim ty jesteś, tancerzem chippendale!? Nazywasz się pro wrestlerem, ale ja tu widzę tylko wyżelowanego, napompowanego, pustogłowego miękkiego siurka! Jeśli jesteś mężczyzną, przyjmij MOJE wyzwanie na pojedynek! Tu i teraz! Generic Freak pokaże ci, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną! There's nothing finer than Scott Steiner!
Alves, trochę zmieszany, postanawia zgodzić się na jeszcze jedną walkę!
Singles Match
Bruno Alves vs Scott Steiner
Gong! Trochę zmęczony Alves podchodzi do Steinera celem wejścia w klincz...ale od razu inkasuje Overhead Belly-to-belly Suplex! Scott nie zamierza tracić ani chwili - podnosi rywala i...znowu Belly-to-belly! Po chwili to samo! Publika zaczyna skandować "Suplex City!", ale Steiner nie zatrzymuje się. Podnosi Alvesa i...jeszcze jedno Belly-to-belly! Chyba trochę się zmęczył, bo zaczyna poruszać się wolniej. Ale co tam, znowu podnosi i jeszcze raz wykonuje tę samą akcję. Mijają kolejne sekundy i znowu! I jeszcze raz! To już siedem! W końcu na apronie zjawia się Nash, który postanawia szepnać coś na ucho Steinerowi. Ten przytakuje, a nastepnie podnosi z maty Alvesa i...tym razem nie wykonuje belly-to-belly. Zamiast tego chwyta Bruno pod Vertical Suplex i...trzyma w górze. Serio, dość długo. Dobre dziesięć sekund już. A nawet więcej! Zaciął się kurwa, czy co? Chyba tak, bo nie zamierza puszczać. Już dwadzieścia sekund tak stoi z tym Alvesem! W końcu koledzy zaczynają wymachiwać rękami przed Steinerem, by już kończył. Chyba się opamiętał - dopełnia dzieła, wykonując Steiner Screwdriver! Oczywiście pinuje. 1...2...3! I kolejna porażka wpada na konto Bruno Alvesa!
Członkowie NWO są z siebie bardzo zadowoleni i po chwili świętowania chcą już opuszczać ring...ale w tym momencie wybrzmiewa ta muzyka! To nie żarty - jeszcze Big Showa tu brakowało! Kolejny powrót do WCW staje się faktem! Giant pojawia się na rampie w koszulce NWO...w bardzo dobrym nastroju, pozdrawiając fanów, a także kolegów w ringu, którzy zaczęli już się śmiać. Po dłuższym spacerze największy atleta świata dociera w końcu do kwadratowego pierścienia, gdzie wita się ze swoimi starymi kuplami, a następnie odwraca się w stronę leżącego Alvesa. Spogląda tak przez chwilę na niego...a następnie sięga do swojej kieszeni, wyciągając z niej plik banknotów...po czym wręcza go sędziemu, nakazując uderzenie w gong! A więc to jeszcze nie koniec cierpień Alvesa!
Singles Match
Bruno Alves vs Big Show
Sędzia uderza w gong, mimo że Alves jeszcze nie wstał. Brazylijczyk po kilkunastu sekundach podnosi się, ruszając powoli w kierunku Big Showa...KO Punch! Big Show stawia stopę na klasie rywala. 1...2...3! Czy ktoś kiedyś przejebał 3 walki na Starrcade w ciągu jednego dnia!?
Big Show zbija piątki i wykonuje gest "Too sweet" z pozostałymi członkami NWO, a po chwili grupa wychodzi z ringu w bardzo dobrych nastrojach, pozostawiając znokautowanego Alvesa, do którego zbliża się opieka medyczna.
William Regal: Co to kurde było?
Paul Heyman: Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Może po prostu przejdźmy do kolejnej walki..
.
William Regal: James River Waters kontra Leonardo Maes. Obaj niedawno dołączyli do szeregów Nitro, obaj są nowymi zawodnikami. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Waters wygra.
Paul Heyman: Zdziwię się, jeśli będzie inaczej. Maes to dobry zawodnik, ale z tym psycholem nie ma żadnych szans...
Na arenie gaśnie światło i nie słychać dosłownie nic, nagle jednak ciszę rozrywa "Phantom of The Opera" a to oznacza, że na rampie wkrótce pojawi się James River Waters! Na razie jednak widzimy jedynie kilkunastu akolitów, którzy ustawiają się przy wejściu do ringu. Teraz zaś nad klatką do której wkrótce wejdą obaj zawodnicy pojawia się wielki, płonący Pentagram, który nieco rozświetla arenę. Z zaplecza wychodzą kolejni akolici, którzy rozciągają czarny dywan wzdłuż rampy. W końcu muzyka z "Upiora w Operze" przestaje grać i słychać nową, a konkretnie to ten utwór. Przy titantronie pojawia się "The Sociopath", ubrany jest w swój słynny czarny płaszcz i ciasne, czarne spodnie. Widzimy, że jego szyję przyozdabia jakiś naszyjnik, który po wejściu do ringu zdejmuje wraz z płaszczem. Następnie patrzy się w kierunku rampy i coś, co wydawało nam się czarnym dywanem...zaczyna płonąć, a płomienie tworzą na tym napis "Revenge". James River Waters oblizuje się, a następnie z podniesioną głową czeka na swojego przeciwnika na środku ringu.
Na arenie gasną światła. Publiczność od razu zaczyna wydawać z siebie cheer, czekając na pojawienie się Leonardo Maesa. Po chwili jednak rozbrzmiewa utwór klasyczny(
https://www.youtube.com/watch?v=b44-5M4e9nI), publiczność momentalnie się wycisza, wsłuchując się w jej piękne brzmienie. Na rampę pada snop światła wprost z reflektora, stoi tam mężczyzna ubrany w obcisłe białe spodenki sięgające do kolan. Na stopach ma równie jasne baletki, a jego tors jest pomalowany białą farbą. Twarz przysłania mu kryształowa maska. Mężczyzna zaczyna wykonywać subtelne ruchy dłońmi, ruszając przy okazji biodrami, co jakiś czas wzbogacając występ o kilka obrotów. Światło cały czas za nim podąża, nie pozwala zagubić mu się w ciemności. Tancerz wykonuje piękne wyskoki, podczas gdy publiczność jest wpatrzona w jego pełne gracji ruchy. Świetna praca nóg pozwala mu wprowadzić w swój układ naprawdę sporo płynności. W końcu tancerz przechodzi na lewą stronę rampy, nagle... zatrzymuje się, przy jego nogach jest czarna sakwa... mężczyzna żywo przykuca i otwiera sakwę, a z niej wyciąga czarne pióro. Przygląda się mu, po chwili na jego twarz pojawia się emocja bólu, On sam pada na kolana i odchyla się mocno w tył, przykładając dłoń do swojego czoła. Mężczyzna opuszcza ciemne pióro i pada na plecy, zaczyna się czołgać z trudnościami. Próbuje uciec... gdy nagle przed nim pojawia się kolejne pióro. Po jego trzęsących się dłoniach widać, że pojawił się w nim niepokój. W końcu mężczyzna w kryształowej masce przechodzi na kolana, odchyla głowę w tył... a z niebios zaczynają spadać na niego czarne pióra. Są ich dziesiątki, o ile nie setki. Reflektor znika. Chwila pełnej ciemności... w końcu wraca, a mężczyzna stoi na środku rampy. Powoli odsłania maskę, to Leonardo Maes. Jego twarz jest jednak pomalowana na czarno, Leo patrzy nienawistnym spojrzeniem na Watersa... Black Swan tu jest! Maes rusza przed siebie, nie przybija żadnych piątek ani nic, ogląda się tylko raz na Watersa, a raz na klatkę. Bez większych zastanowień wchodzi do ringu i przystaje w narożniku.
Waters vs Maes
Waters i Maes mierzą siebie wzrokiem, a następnie Leonardo rusza na Jamesa Rivera z impetem! Szybko powala go poprzez jakaś dziką szarżę i bez namysłu zaczyna okładać serią punchy! Teraz zaś "Madman" obraca swojego rywala i to on jest u góry i zdaje ciosy! Leo próbuje się podnieść, ale "The Sociopath" zaczyna...go gryźć! Wycelował w szyję niczym wampir! Po chwili nasz miły socjopata pluje krwią wprost na twarz swojego rywala, następnie oblizuje się i wstaje. W jego oczach widać czyste szaleństwo, ale Leonardo Maes również wstaje, sędzia pyta się go, czy wszystko z nim okej, ale ten jakby go nie słyszał - z wściekłością ponownie rusza na swojego przeciwnika i znowu powala go na matę, tam zaś zaczyna go po prostu dusić! Waters krzyczy jak zarzynane prosie, a Maes dociska coraz mocniej i mocniej, w końcu jednak James chwyta jedną z jego rąk, a a następnie uderza go z łokcia i jeszcze doklada do tego Headbutt! Na nosie Leo pojawia się krew, a "The Sociopath" tylko się uśmiecha i momentalnie chwyta za krzesełko, które wisiało gdzieś nad nim i uderza nim Maesa prosto w czaszkę! Ten cały już zalewa się krwią, a sędzia chyba nie jest przyzwyczajony do takich walk, bo zrobił się aż cały blady. James River Waters ponownie chwyta za krzesełko, przystawia je do szyi swojego przeciwnika i przydusza go, gdy ten znajduje się na macie. W końcu jednak odrzuca krzesło i czeka aż "Snowbird" wstanie. Ten robi to dość powoli, w końcu jednak wstaje, jego twarz dalej jest cała we krwi, ale wygląda na to, że on sam niewiele sobie z tego robi, bo raz jeszcze rusza z szarżą na swojego rywala! Tym razem jednak Waters przytomnie kopie go w brzuch, a następnie łapie i mamy Arm Drag Takedown, po sprowadzeniu na ziemię "Madman" momentalnie zakłada headlock, oj Trent Kent byłby z niego dumny! "Sassy Prince" chwilę męczy tak przeciwnika, po czym wstaje, posyła go na liny i za pomocą Clothesline'u wyrzuca z ringu! Teraz obaj znajdują się dalej w klatce, ale już poza kwadratowym pierścieniem, tuż obok nich znajduje się stół. Tylko, że nie drewniany, a...szklany. James River uśmiecha się w jego kierunku, a następnie wynosi swojego przeciwnika do Suplexu i...Maes to blokuje! Walczy z całych sił, by tylko nie zostać rzuconym na ten stół, teraz uderza Watersa w twarz łokciem, a następnie...gryzie go w ucho! Cholera jasna! Czy oni zwariowali?! W każdym razie "The Sociopath" jest zmuszony puścić "Birdmana" i teraz obaj przechodzą do wymiany punchy, trwa ona jednak dość krótko, bo Maes sprytnie podcina nogę rywala, a następnie wchodzi za niego i mamy Dragon Suplex! Od razu łączy to z pinem...1...nic z tego! Waters momentalnie się wyrywa, po czym wstaje i wyprowadza potężny Roundhouse Kick! Leonardo Maes się zachwiał, a James River łapie go od tyłu i...GERMAN SUPLEX NA SZKLANY STÓŁ! Wszystko jebło w drobny maczek! Nasz "Snowbird" zaliczył bardzo nieprzyjemne lądowanie i sędzia momentalnie idzie sprawdzić, czy jest w stanie on kontynuować walkę...ale chyba nie będzie mu to dane, bo Waters tłumaczy arbitrowi, że "Maes sam tego chciał, więc go kurwa zostaw" i bezceremonialnie nadeptuje na twarz rywalowi! Ałaaaa! To aż nas zabolało, a co dopiero biednego Leosia! Wiemy przynajmniej, że żyje, bo zakwiczał tak, że cały stadion słyszał! James River wygląda jakby był w kompletnym amoku, bo zaczyna się po prostu śmiać z tego wszystkiego, teraz zaś podnosi przeciwnika, ciska nim o krawędź ringu, sam zaś bierze rozbieg i...nadziewa się na Big Boota! Świetna kontra w wykonaniu Maesa! Po chwili Leo dokłada do tego Pele Kick! "Madman" pada na kolana, a "Birdman" nie traci czasu, krótki rozbieg i...Penalty Kick wprost na twarz przeciwnika! Booom! Teraz Leo mógłby chyba pinować, ale ewidentnie widać, że ten ma inny plan. Wkłada bowiem rękę po ring i sprawnym ruchem wyciąga stamtąd drabinę. Oj...szykuje się nam jakieś grubsze latanie. Leonardo Maes ustawia drabinę przy obolałbym rywalu, a następnie kieruje swój wzrok na kolejny stół, też specyficzny bo cały oplątany drutem kolczastym! Leo nie traci czasu, ustawia ów stół przy podnoszącym się Watersie i...ten nie daje mu skończyć, bo z zaskoczenia częstuje go Step Up Enzuigiri! Maes zaczyna się chwiać, a James River wychodzi na drabinę! Co on wymyślił?! Chyba się nie dowiemy, bo widzimy, że "Steadfast Creator" podąża za nim, próbuje chwycić swojego rywala za nogę, ten jedna się wyrywa, ale Leonardo sprytnie łapie go w pozycji do Powerbombu i..."Madman" przeskakuje nad nim, a następnie wykonuje Hurricanranę z drabiny...NA STÓŁ Z DRUTEM KOLCZASTYM! Aaaaaaj kurwa, ale boli! James River jakimś cudem nie wpadł na stół, ale Maes jest dosłownie cały we krwi i nie wiem ile on jeszcze wytrzyma..."The Sociopath" chyba nie zadaje sobie podoobnego pytania, bo wstaje dość szybko, następnie podnosi przeciwnika, wrzuca go do ringu, sam również tam wraca i...ponownie się uśmiecha. Teraz czai się niczym Shawn Michaels i chyba daje do zrozumienia, że szykuje się do wykonania Lost Soul! Jeśli trafi, to będzie to koniec! Waters czeka aż Leonardo Maes wstanie, ten robi to bardzo, ale to bardzo powoli, w końcu jednak jest na nogach, a James River wyprowadza Lost Soul! Ale...chybił! Nie trafił! Maes w ostatniej chwili zrobił unik, a teraz to on wyprowadza Birdman Punch! (Superman Punch) "Madman" chwieje się, ale nie upada na matę, a Leo widząc to postanawia coś dołożyć, bierze krótki rozbieg i...zakłada Rear Naked Choke z biegu! James River Waters jest w poważnych tarapatach! Obaj upadają na matę, a "Fallen Angel" próbuje się desperacko wyrwać z tego duszenia, raz jeszcze próbuje ugryźć swojego przeciwnika, ten jednak zbyt dobrze założył dźwignię i nici z tego! Waters odpycha się nogami, by nieco zmienić swoją pozycję i w końcu udaje mu się przewrócić swojego rywala, a następnie łapie go za nogę i...Figure Four Leglock założone! Na środku ringu! Ale zaraz, zaraz...James Rivers bez "s" robi mostek i przechodzi w Figure Eight! Maes walczy z bólem i dźwignią samą w sobie, próbuje się jakoś przekręcić, ale Waters nie daje mu takiej możliwości, przy okazji śmiejąc mu się w twarz, to jednak dodaje chyba sił naszemu "Snowbirdowi", bo czołga się po ringu, czołga i...udaje mu się chwycić metalowe krzesełko, które gdzieś tam leżało, a następnie uderzyć nim "Madmana" w głowę! James River oczywiście przerywa dźwignię, następnie wstaje zupełnie zamroczony, Leo również się podnosi i to właśnie on wyprowadza Handspring Enzuigiri, co publiczność przyjmuje ze sporym zadowoleniem! W ogóle widać, że kibice dobrze się bawią podczas tego meczu, bo większość z nich na stojąco ogląda ten pojedynek. Leonardo Maes ewidentnie zyskał nowe siły, bo teraz ciska swoim rywalem o narożnik, następnie sam wchodzi na drugą linę i zaczyna okładać go serią punchy, "The Sociopath" próbuje wynieść go do Powerbombu, ale ten momentalnie ten momentalnie to blokuje i kontruje na Tonrado DDT! "Fallen Angel" upada...bo w końcu jest upadły, nie? xD W każdym razie upada na matę, a czai się za jego plecami. Ten podnosi się i...czyżby kolejny Dragon Suplex? Nic z tego, bo James River wyrywa się z uchwytu, kopie rywala w brzuch i mamy wyniesienie, a następnie Piledriver! James River Waters podnosi się, następnie w swoim stylu oblizuje się i chyba będzie szykował coś specjalnego dla swojego przeciwnika, bowiem widzimy, że kieruje swój wzrok na jeden z woreczków zawieszonych nad ringiem. Ściąga go, a następnie rozsypuje na macie jego zawartość, którą okazują się...świetlówki! Waters jest z tego odkrycia bardzo zadowolony, bo raz jeszcze się oblizuje, a następnie chwyta bez zastanowienia swojego przeciwnika i...DDT Na świetlówki? Nic z tego! Maes broni się przed tym nogami i rękami, a następnie uderza Rivera w brzuch łokciem, raz jeszcze uderza go łokciem, tym razem w klatkę piersiową, aż go zatkało...po czym łapie go i mamy Dark Feathers! (Lumbar Check) Będzie pin? Leo próbuje się doczołgać James Rivera by go spinować, w końcu mu się to udaje i...1...2...nieeee! Było blisko, ale "Madman" jednak podrywa swój bark w górę! Ahhh! A mogło być tak pięknie! Obaj dalej leżą nieprzytomni na środku ringu, kibice zaczynają coraz głośniej dopingować Leonardo Maesa, choć słychać też grupkę starszych fanów, która skanduje "RIVER", obaj zawodnicy z trudem wstają i dochodzi do kolejnego zwarcia między nimi! Maes okazuje się silniejszy i posyła swojego rywala na liny, następnie częstuje go Back Body Dropem wprost na świetlówki! Ajjjj to musiało boleć! To musiało strasznie boleć! Plecy Watersa są teraz całe podziurawione, a z ów dziur sączy się oczywiście krew. "Madman" zaczyna głośno przeklinać, a jego przeciwnik chwyta go za włosy i...Słychać theme song Triple H'a?! Co on tu robi?! Widzimy, że Hunter pojawia się na rampie wraz ze swoją żoną, Stephanie McMahon, następnie oboje idą w kierunku klatki i każą ją otworzyć sędziemu, ten robi to bez większych problemów i GM Nitro wraz z Stephanie są już w środku. Na razie jednak tylko obserwują pojedynek i krzyczą w kierunku Maesa "dawaj, wykończ go!" Leonado jest nieco zdziwiony takim obrotem sytuacji, ale w końcu podnosi on Jamesa i...nadziewa się na Lost Soul! Za długo to wszystko trwało, za bardzo zdekoncentrowany był nasz Leo i tak musiało się to skończyć! Widzimy jednak, ze James River nie ma zamiaru pinować, on wychodzi z ringu, a następnie wyciąga spod niego kolejny stół. Ten wygląda zupełnie normalnie. Przynajmniej do czasu, gdy Waters nie postanawia wylać na niego benzyny, a następnie za pomocą zapalniczki go podpalić! Płonący stół ukazuje się właśnie wszystkim kibicom w Bostonie, a Triple H i Stephanie McMahon wyglądają na zszokowanych! James River Waters ustawia sobie Leonardo Maesa w pozycji do Powerbombu, bierze rozbieg i...Running Powerbomb na stół? Nic z tego! Maes jakimś cudem zeskoczył ze swojego rywala, a następnie wyprowadza szybkie kopnięcie na wątrobę i teraz to on ustawia sobie Watersa w pozycji do Powerbombu...Running Powerbomb na...PŁONĄCY STÓŁ! To musi być koniec! Maes wygląda jednak na kompletnie wykończonego, nie ma kompletnie sił by doczołgać się do swojego rywala, Stephanie McMahon podbiega do niego i pomaga mu wstać! Najwyraźniej chce mu podziękować za to, co dla niej zrobił. Widzimy jednak, że w kłębie dymu unoszącego się nad nim...podnosi się James River Waters! Wygląda teraz dosłownie niczym diabeł, który właśnie wydostał się z piekieł. Z jego ust sączy się krew, jego plecy również są całe zakrwawione i widać na nich mnóstwo śladów po świetlówkach, on jednak za pomocą lin jest w stanie wstać i...patrzy się na Leonardo Maesa, jakby chciał go zabić! Ten praktycznie odwzajemnia to spojrzenie, po czym rusza z kolejną już szarżą na "Madmana" i zaczyna wściekle obijać go pięściami! Obija go tak z 20 minut, aż Stephanie prosi go...przy przestał! Ten w końcu daje sobie spokój, a następnie patrzy zdziwiony na swoje dłonie, jakby nagle uświadomił sobie, co James River z nim zrobił i do czego go doprowadził....W końcu wstaje, wychodzi na narożnik, no i szykuje nam się Kamikaze?! (Coffin Drop) Taaak...albo i nie! Widzimy bowiem, że Triple H spycha z narożnika Maesa, a następnie...Stephanie McMahon uderza go z liścia w twarz! Ten zszokowany dosłownie zastygł w miejscu, a w międzyczasie James River podniósł się i...Lost Soul! Co tu się kurwa wydarzyło?! Dlaczego Triple H i Stephanie zdradzili Leonardo Maesa?! Widzimy jednak, że to nie koniec tego wszystkiego, bo Triple H momentalnie wyciąga z pod ringu Sledgehammera, następnie wręcza go "Madmanowi", ten uśmiecha się, a następnie zaczyna obijać młotkiem przeciwnika! Wygląda jakby był opętany! Stephanie patrzy na swojego wybawcę, jakbym nim...gardziła i głośno kibicuje Jamesowi Riverowi! Sędzia jest zszokowany tym, co się tu dzieje, ale chyba niewiele może zrobić w tej sytuacji. W końcu Triple H podnosi nieprzytomnego Maesa, a "The Sociopath" raz jeszcze wykonuje Lost Soul, a następnie upada na Leonardo Maesa i tym samym mamy pin...1...2...3!
Wszyscy kibice wyglądają na zszokowanych tym, co właśnie się stało, a medycy od razu biegną w kierunku ringu, by zająć się nieprzytomnym Maesem. Triple H zaś bierze mikrofon i chyba chce coś powiedzieć!
Triple H: To, co tu widzieliście...*patrzy się z niepokojem na Jamesa Rivera, który nagle...mdleje i upada na matę*
Hunter przerywa swoją wypowiedź i wraz ze Stephanie postanawiają zająć się Watersem, który chyba również musi zostać wywieziony z hali na noszach. Medycy pakują więc i Leonardo Maesa i Jamesa Rivera na nosze, a Triple H i Stephanie McMahon wraz z nimi opuszczają ring. W tle słychać bardzo głośną reakcję publiki, część bije brawo, część głośno buczy...no w każdym razie na pewno nie są obojętni.
Paul Heyman: Mówiłem? Mówiłem. Ale tego co tu się odjebało po tej walce, to chyba nikt się nie spodziewał... No nic, czas na Main Event! Wes Wallace kontra Sam Moore - kto wygra?
William Regal: Chciałbym, żeby ktos w końcu utarł nosa Wesowi, ale nie wydaje mi się, żeby był to Sam. Niestety - Wes.
Paul Heyman: A ja lubię Wesa. To porządny gość. Myślę jednak, że Sam może dużo namieszać. A że jest to Last Man Standing Match, to tym bardziej wiele może sie zdarzyć. Czas na show!
WES VS SAM
Na hali pojawia się cała orkiestra! I zaczynają śpiewać hymn USA! Po chwili światła rozbłyskają na czerwono, niebiesko i biało, a z rampy wydobywa się dym! W trakcie śpiewy orkiestry otwiera się właz w rampie, a z niego po chwili wyjeżdża podest, na którym znajduje się Sam Moore ubrany w strój w barwach flagi Stanów Zjednoczonych! Gdyby tego było mało, w ręku trzyma pochodnię, taką samą jak trzyma Statua Wolności! Pretendent do pasa Anarchy schodzi z podestu, po czym rusza do ringu! W trakcie hymn USA kończy się, a zaczyna się jego normalny theme song - Not Alone! Sam wkrótce dociera do ringu przy ogłuszającym buczeniu trybun, a po chwili wskakuje na narożnik tauntując. Po chwili wykonuje to na drugim z narożników, a następnie zeskakuje i oddaje pochodnię technicznemu, po czym staje w narożniku i czeka na Wesa.
Main Event pierwszej nocy Starrcade czas zacząć! Obaj zawodnicy są już w ringu, sędzia jeszcze odbiera od Wesa pas mistrzowski i pokazuje go obu zawodnikom, a speaker w trakcie tego zapowiada obu zapaśników.
Speaker: Panie i Panowie! Czas na Walkę Wieczoru! Będzie to pojedynek na zasadach Last Man Standing Matchu! Starcie bez dyskwalifikacji, bez wyliczeń poza ringowych, bez pinfalli oraz bez poddań. Jedyny sposobem na zwycięstwo jest doprowadzenie rywala do stanu, w którym nie da on rady podnieść się przed upływem dziesięciu sekund odliczanych przez sędziego! Zwycięzcą zostaje ostatnia osoba na nogach! A stawką pojedynku jest WCW Anarchy Championship! *Oczyszcza gardło, ogromny cheer od publiki* A teraz, czas przedstawić uczestników pojedynku! Pierwszy z nich, pretendent do tytułu! Pochodzący z Roachester w stanie Michigan, ważący 106 kg, oraz mierzący 189 cm! The Opportunist, SAM MOORE! *buczenie fanów, Sam to totalnie zlewa* Jego przeciwnikiem będzie aktualny Mistrz Anarchy, panujący już od 191 dni, pochodzący z Houston w Texasie, ważący 120 kg oraz mierzący 193 cm! Man of Mayhem, WES WALLACE! *potężny cheer*
Speaker wychodzi z ringu, a sędzia wznosi jeszcze do góry Anarchy Championship, po czym oddaje pas technicznemu i pyta jeszcze obu zawodników czy są gotowi, otrzymując od nich odpowiedzi twierdzące. Nakazuje zabić w gong, jednak jego dźwięk nigdy nie nadchodzi, ponieważ zagłusza go LE MANU! JA PIERDOLE! TO BEN ZAMORA! ON WRACA NA RING! TYLKO CO ROBI TUTAJ?! Kilkanaście sekund piosenki zdążyło już minąć, a Tongijczyka jak nie było, tak nie ma. Nadchodzi jednak drop i ktoś wychodzi na rampę! I nie jest to kurwa Ben Zamora! To jebany Pill Tautu! Ubrany jest jednak identycznie jak aktualny komentator Anarchy gdy jeszcze walczył, w szerokich spodenkach… I trzyma w rękach jakiś obdrapany neseser. O chuj tu chodzi? Pill powolnym, ociężałym krokiem wkracza do ringu i podaje neseser sędziemu, a ten nie wie co się odjaniepawla, no ale bierze przedmiot z rąk Pillena Taumory. Ten po chwili prosi o mikrofon który dostaje.
Pillen Taumora: Wróciłem! Nic nie zatrzyma Bena Zamory! Wykorzystuję moją walizkę i zostaje trzecim uczestnikiem Last Man Standing Matchu! W końcu ziści się to co musiało zostać odłożone przez moją kontuzję! JESTEŚCIE GOTOWI SPOTKAĆ SIĘ Z PIEPRZONĄ SEKWOJĄ?!
Wes i Sam chyba są gotowi, a co więcej zdecydowanie mają dość tego pierdolenia, bo mistrz szybko wyprowadza Hellraiser nieproszonemu gościowi, a pretendent od razu dobija Pillena Holly Graalem! Niecodzienna współpraca, ale w imię wyższego dobra! Po chwili Wes dorzuca do tego jeszcze Angry Chair, a Sam Muscle Buster! Tautu wytacza się z ringu! No cóż, sekwoja chyba została złamana... Jednak w końcu możemy zacząć walkę! I mamy gong! Panowie powoli okrążają ring, zataczając coraz to mniejsze koła, w końcu dochodzi do zwarcia! Wes widocznie przeważa w tej kwestii, szybko spychając przeciwnika do narożnika i tam serwując mu całą serię punchy! Moore próbuje się z tego wyswobodzić, jednak ma z tym widoczne problemy, a Man of Mayhem wcale mu tego nie ułatwia! W końcu Self-Seekerowi udaje się odepchnąć rywala na środek ringu, tym samym wychodząc z opresji. Wallace od razu rusza w kierunku rywala, jednak ten sprytnie wysuwa się z ringu uciekając przed spotkaniem. No chyba nikt nie sądził, że Moore będzie na tyle nierozsądny, żeby wejść w otwartą walkę po raz drugi? Wes raczej również się tego spodziewał, bo momentalnie ruszya w pogoń za pretendentem. Oportunista w trakcie ucieczki obiega dookoła ring i po chwili wsuwa się do niego po drugiej stronie. To samo od razu robi Wes, więc Sam raz jeszcze ucieka z ringu! The Highwayman tylko westchnął i ponownie rusza w pościg za Moorem, który z kolei po raz kolejny wsuwa się do ringu! Anarchy Champion idąc w ślad za nim również wskakuje pod dolną liną, jednak momentalnie tego pożałował, przyjmując potężne kopnięcie na twarz, które zdecydowanie go ogłuszyło! The Cleaner łapie się za obolałą od poprzednich ataków głowę i z nienawiścią wymierza kolejnego kopniaka w twarz mistrza! A po chwili dokłada do tego jeszcze Leg Drop! Po akcji Sam wstaje, a sędzia zaczyna odliczanie! 1..2.. I Wes przy pomocy lin daje radę już wrócić na nogi! Szybko jednak zostaje uciszony przez Moore’a, który łapie go w odpowiedniej pozycji i aplikuje Reverse STO! To jednak nie koniec, bo do tego dokłada jeszcze Jumping Elbow Drop na plecy rywala! Po akcji od razu wyślizguje się z ringu i sięga pod płachtę, wyciągając stalowe krzesełko! Chyba czas rozpocząć zabawę! Wraz z krzesełkiem Self-Seeker wraca do ringu i klęczącemu Lone Riderowi wymierza potężnego chairshota w plecy! A po chwili jeszcze jednego! I jeszcze jednego! Wes pada na twarz, a Sam krzyczy do sędziego, że ma zacząć odliczać! Ten oczywiście idzie za ciosem i zaczyna odliczanie! 1…2…3.. I Wes znowu na nogach, chociaż widać po nim, że aktualnie nie bardzo wie gdzie się znajduje! Sam natomiast wykorzystuje tą sytuację i Irish Whipem wrzuca Anarchy Championa w narożnik, gdzie po chwili dokłada mu jeszcze Shining Wizard! Publiczność zdecydowanie nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw, bucząc na Moore’a ile wlezie, jednak ten totalnie się tym nie przejmuje, tylko chwyta wcześniej odrzucone krzesełko i rozstawia je na środku ringu. Po chwili wyciąga Lone Ridera z narożnika i… Snap Suplex na krzesełko! To musiało boleć nawet po tej znieczulicy od rumu i whiskey którą Wes serwuje sobie każdego dnia! Mimo wszystko Prizefighter raczej wie, że nie będzie w stanie zakończyć walki w taki sposób, dlatego od razu podnosi przeciwnika i wyrzuca go z ringu, a po chwili udaje się w ślad za nim! Ponownie się schyla i szuka czegoś, a chwilę później wyciąga kij do kendo i worek z pinezkami, które rozsypuje nie tyle co obok, co na Wallace’a! Ten próbuje się podnieść i Sam bardzo chętnie mu w tym pomaga, jednak tylko po to, by w następstwie uciszyć go Roundhouse Kickiem, a następnie zaaplikować Butterfly Suplex wprost na pinezki! Man of Mayhem w ostatniej chwili w magiczny sposób blokuje cios i po chwili samemu przechodzi do chwytu z którego momentalnie wychodzi Belly to Belly Suplex! NA PINEZKI! Sam wyje z bólu, pinezki albo pozostawały w jego plecach, albo pozostawiały po sobie dziury z których zaczyna się powoli sączyć krew! Wes powoli wstaje i opiera się o apron, a sędzia zaczyna liczyć! 1…2…3…4…5… Sam daje radę wstać! Lone Rider przeciera tylko twarz z potu i po chwili wymierza Bullet (Spear)! Ponownie na leżące za Moorem pinezki! Ja pierdole, jeszcze więcej małych stalowych gówienek powbijało się w plecy pretendenta, które teraz zaczęły widocznie krwawić! Wesa jednak to nie rusza i sięga on po kij do kendo wyciągnięty wcześniej przez rywala. I zaczynamy tango! Jedno uderzenie, dwa uderzenia, trzy, cztery, pięć, sześć! Siódme trafia już nie w korpus Prizefightera, tylko wprost w jego głowę i od razu się łamie! Wesley'a to jednak nie zadowala - podnosi szybko Sama i wymierza mu całą serię uderzeń łokciami w potylicę, całość kończąc uderzeniem w skroń, z której od razu bucha krew! Twarz Moore'a w szybkim tempie przybiera czerwonych barw, a Lone Rider w końcu pozwala sędziemu wykonać swoją pracę. I mamy odliczanie! 1...2...3...4...5...6...7... Moore już prawie jest na nogach, walczy z grawitacją! 8... I wstał! Wallace jakby jednak tego się spodziewał, ponieważ uśmiecha się szeroko i opiera ręce na udach, łapiąc oddech. Sam chwiejnym krokiem rusza w kierunku zaplecza, próbując uciec przed rywalem, po drodze ocierając z twarzy krew, co jednak przynosi marne skutki, krwi cały czas przybywa! Anarchy Champion udaje się w ślad za pretendentem, który bardzo szybko - zważywszy na stan w jakim się znajduje - dociera na zaplecze! The Highwayman jednak jest tak naprawdę tylko kilka metrów do tyłu i wkrótce również znika za kurtyną oddzielającą backstage od hali! Kamera szybko zmierza za zawodnikami, nagle słychać tylko huk i głośny krzyk! Operator kamery przyspiesza i dociera do miejsca zdarzenia, by pokazać wszystkim co zaszło - Wes leży na ziemi, a na nim leżą dwa telewizory! Znajdujemy się w Gorilla Position, z którego w popłochu uciekają oficjele WCW! Nad Mistrzem stoi zasapany Moore, który najwidoczniej w jakiś sposób dał radę zaskoczyć rywala i cisnął nim o telewizory pokazujące akcję, które momentalnie pękły i spadły na Wesa! Dookoła leżą odłamki szkła, jednak Self-Seeker nie zaprząta sobie tym głowy, tylko schyla się po przeciwnika i wrzuca go jeszcze w konsolę przy której zazwyczaj siedzi osoba zajmująca się produkcją gali! Coś trzasnęło, coś huknęło, zrobiło się zwarcie i buchnął mały płomień ognia, podpalający końcówki włosów Wallace'a! Sam zmęczony oparł się o ścianę i rozejrzał się w poszukiwaniu sędziego, a gdy już go znalazł, rzucił tylko dwa słowa. "Licz, kurwa!" No i sędzia zaczął odliczanie! 1...2...3...4...5...6...7...Wes wesparł się na rękach próbując się podnieść, jednak po chwili te nie wytrzymały i zawodnik znowu upadł na ziemię! 8... Wes znowu próbuje się podnieść, tym razem ręce wytrzymują jego ciężar, a po chwili Man of Mayhem łapie krawędzi stołu na którym znajduje się konsola i przy jego pomocy wraca do stójki! Na to gotowy był już Moore, który od razu złapał Wallace’a za przypalone włosy i wyszedł z nim z Gorilla Position, kierując się w stronę pobliskiej szatni… I cisnął mistrzem w drzwi, które pod naporem siły z jaką Sam odepchnął Wesa, oraz masy ciała zawodnika lądującego na nich… No cóż, po prostu się rozwaliły i Lone Rider wpadł do szatni! Sam od razu ruszył za nim do środka i rozejrzał się po pomieszczeniu, zauważając kątem oka butelkę z jakimś alkoholem! Bez zastanowienia chwycił za szklany przedmiot i rozbił go o głowę Wallace’a! ”Słyszałem Wes, że lubisz dobry alkohol, a więc proszę kurwa, pięknie proszę! To dla Ciebie!” Po tych słowach Moore przysiadł na pobliskim stole z którego chwilę wcześniej zgarnął butelkę whiskey i pozwolił sędziemu wykonać jego pracę! 1…2…3…4…5… Anarchy Champion zaczął się powoli podnosić, co zdecydowanie zirytowało pretendenta, który momentalnie złapał oszołomionego przeciwnika i sam postawił go do pionu, po czym znowu schwycił go za nadpalone włosy i wyszedł razem z nim z szatni, kierując się w głąb hali, po drodze uderzając kilkukrotnie głową Wesa w ścianę! Na twarzy i całej głowie The Highwaymana w końcu również pojawiła się krew, zlepiając jego włosy w grube strąki, napęczniałe od krwi. Sam w końcu zatrzymał się z rywalem dopiero na parkingu i chwycił go mocniej za kark, po chwili uderzając jego głową w maskę jakiegoś samochodu! Jednak nie! Man of Mayhem w ostatniej chwili wspiera się rękoma i blokuje uderzenie, a po chwili wyprowadza cztery uderzenia łokciem w brzuch przeciwnika i ratuje się z opresji! Następuje całkowita zamiana ról i to Wes zaczyna znowu atakować! Nie patyczkuje się jednak i od razu wbija głowę Sama w boczną szybę samochodu! Ta co prawda nie pęka, ale pojawia się na niej pajęczyna, więc Wesley ponownie uderza głową rywala o szybę, a ta w końcu puszcza pod naporem takiej siły i rozsypuje się w drobny mak! Lone Rider wyciąga rywala z samochodu i przez otwartą (hehe) szybę wkłada do środka rękę i otwiera w ten sposób drzwi, a następnie pociąga za wajchę znajdującą się obok siedzenia i otwiera bagażnik! Unosi pokrywę i po chwili szperania wyciąga stamtąd… zestaw pierwszej pomocy i trójkąt ostrzegawczy, a następnie odsłania koło zapasowe znajdujące się pod wykładziną. Wyciąga trochę oponę i układa ją w taki sposób, by móc na niej oprzeć głowę przeciwnika! Po chwili podchodzi do Sama, podnosi go, wkłada jego głowę do środka bagażnika, opiera ją o wspomniane wcześniej koło… I zatrzaskuje bagażnik! Ja pierdole, oni chcą się dziś chyba kurwa pozabijać! Klapa odbija się od tułowia Sama i podskakuje ponownie do góry! Wes ponawia atak! No to już chyba musi być kurwa koniec! Wallace otwiera całkiem bagażnik i wyciąga z niego Moore’a, rzucając go na ziemię po czym wskazuje podążającemu za nimi sędziemu, że może zacząć odliczać! 1…2…3…4…5…6…7…8…Sam łapie za krawędź otwartego bagażnika i przy jej pomocy próbuje się podnieść! 9… Już prawie jest na nogach, ale czy zdąży?! 10.. Jest! Wstał! Self-Seeker ratuje się w ostatniej chwili z opresji i wraca do pozycji stojącej. Jednak słania się na nogach, nie jest w stanie nic zrobić… Wes z podziwem skinął tylko głową i uderzeniem z łokcia powala ponownie rywala, po czym schyla się ponownie do środka samochodu… I znajduje tam paczkę fajek! Man of Mayhem wyciąga jedną fajkę z paczki i odpala ją, z błogosławieństwem się zaciągając, po czym rusza ponownie w kierunku Moore’a, którego zostawił wiszącego na bagażniku… Nic kurwa bardziej mylnego! Wes spogląda w miejsce w który powinien być Sam i od razu obrywa proszkiem z gaśnicy po oczach! Fajka oczywiście gaśnie, a oślepiony Wes zaczyna miotać się we wszystkie strony! Sam tylko ociera krew z twarzy, po czym chwyta w ręce apteczkę i wyciąga z niej bandaż! Znowu podnosi gaśnicę, raz jeszcze pryska jej wypełnieniem prosto w głupi ryj Wesa (w sensie tak sobie Sam pomyślał, że to głupi ryj Wesa, nie że tak ja mówię jakby co), po czym… Wyprowadza uderzenie w skroń rywala gaśnicą! Ten pada wręcz nieprzytomny na posadzkę, a Moore szybko związuje jego ręce bandażem znalezionym w apteczce i wrzuca go następnie do bagażnika, który zatrzaskuje całkowicie! Ależ sobie to kurwa sprytnie wymyślił pretendent! Zamykając Wallace’a w bagażniku w zasadzie zagwarantował sobie wygraną! Żeby jednak mieć 100% pewności, Sam siada jeszcze na bagażniku i ze spokoje wskazuje sędziemu, żeby zabrał się do roboty… 1… 2… 3… 4… 5… 6… 7… 8… 9… 10… Sam szczęśliwy osuwa się z bagażnika na posadzkę i całkowicie odpuszcza… Jednak w sumie… Sędzia nigdy nie doliczył do 10…! ”Myślałeś, że mnie to zatrzyma gnojku?” Sam siada, z niedowierzaniem patrząc na stojącego obok samochodu Wesa! Mistrz Anarchy musiał wydostać się przez tylne siedzenie do środka samochodu i w taki sposób uratować się przed porażką! Totalnie wybity z rytmu Oportunista nie może uwierzyć w to co się stało, próbuje się jednak podnieść, ale zostaje szybko uciszony przez kopiącego go prosto w twarz Lone Ridera! Ten bez żadnych skrupułów po prostu usiadł na ogłuszonego rywala i zaczął okładać go pięściami po całym ciele. Raz w twarz, raz pod żebra, kolejny znowu w twarz. W pewnym momencie Wes zaprzestał dalszego atakowania i rozejrzał się dookoła, zawieszając oko na gaśnicy leżącej nieopodal. Krótkie spojrzenie na zmasakrowaną twarz Sama i Wesley już zdecydował... Wstaje! Moore nie wie za bardzo o co chodzi, ale wie, że Wallace na pewno szykuje coś gorszego... Więc łapie go za nogę! Niespodziewający się tego Anarchy Champion wywrócił się, niefortunnie uderzając głową we wspomnianą gaśnicę! Można by było w tym momencie powiedzieć, że czoło Lone Ridera zostało rozcięte po zderzeniu z gaśnicą, ale czy to cokolwiek zmienia? Cała twarz Wesa i tak jest już czerwona od krwi, włosy nadpalone, spodnie w kilku miejscach podarte, a w większości również zakrwawione. Sam również jest cały we krwi, zwyczajowo biało-złoty strój do walki zmienił się w czerwony, lewe oko Self-Seekera zdążyło już przybrać zielony kolor świeżego siniaka... No nie jest to zdecydowanie najprzyjemniejszy dzień dla żadnego z zawodników. Obaj teraz zalegli na posadzce, a sędzia nie mając większego wyboru zaczyna odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8... Zawodnicy w końcu zbierają się do kupy i zaczynają podnosić, obaj jednak bardzo chwiejnie stają na nogach i łypią tylko groźnie jeden na drugiego spod oka niezdolni do dalszego ataku. Po chwili i jeden i drugi pada ponownie na ziemię! Sędzia ponownie zaczyna odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8...9... Jednak dali radę! Mistrz i pretendent opierają się o zniszczony przez nich wcześniej samochód i ze zmęczenia nadal nie są w stanie wyprowadzić żadnego sensownego ataku. Sam wyprowadza wręcz na ślepo jedno uderzenie które minęło się z Wesem o jakieś trzydzieści centymetrów, na co ten tylko zaśmiał się charcząc od krwi spływającej mu do ust. Moore w końcu chyba stwierdza, że to pierdoli, ponieważ odpycha się od samochodu na którym obaj siedzieli, po czym chwiejnym krokiem rusza przed siebie! Wallace chyba nie zauważył tego od razu, ponieważ chwilę zajęło mu ruszenie w pogoń za rywalem. "Wracaj tu! I tak mi nie uciekniesz Sam!" Padło tylko ze słów mistrza, nim wystartował. Sędzia podążył za zawodnikami. Sam po drodze złapał jakąś skrzynkę, którą podniósł i odrzucił w kierunku Wesa, jednak chybił. Po chwili opuścili parking, zmierzając ponownie do ringu! Pod rękę Prizefightera wpadło po chwili krzesełko, którym również cisnął w podążającego za nim mistrza! Tym razem trafił, a mistrz zachwiał się, jednak nie upadł. Przeklinając pod nosem bez ładu i składu Moore ruszył dalej i złapał w ręce coś, czego kamera nie zdążyła zarejestrować, po czym zniknął za kurtyną prowadzącą do ringu. Po chwili Wes, sędzia oraz kamera dogonili Sama i również przeszli przez kurtynę, BOOM! Potężnie huknęło! To Self-Seeker uderzył w głowę Wallace'a przedmiotem który wcześniej zgarnął! Przybliżenie na coś co rozwaliło się właśnie na głowie Wesa - to gitara! Można by powiedzieć, że Man of Mayhem został właśnie potraktowany własną bronią! Wallace runął jak długi a sędzia zaczął odliczać, Sam w międzyczasie ruszył w kierunku ringu. 1...2...3...4...5...6...7... Wes zaczął się zbierać, jednak nadal jest daleki od wstania! 8...9... Już prawie sięgnął krawędzi rampy prowadzącej do ringu... 10.. I jest, tak, wstał! To nadal nie koniec walki! Obserwujący to z daleka Sam tylko pokręcił z zażenowaniem głową po czym schylił się pod ring... I wyciągnął stamtąd kolejną gitarę! Po chwili ruszył do chwiejącego się Lone Ridera i zamachnął się ponownie gitarą... Unik!!! Nie wiem jakim cudem, ale Anarchy Champion odsunął się w ostatniej chwili i uniknął ciosu w głowę! Po czym od razu wbił się w Sama, powalając go na ziemię! Teraz to mistrz chwycił za gitarę i trzasnął nią w głowę Moore'a! Jednak trafił tylko w podłogę, ponieważ Sam również uniknął ciosu! Zawodnicy zaczęli czołgać się w kierunku ringu, najpierw na leżąco, po chwili klękając i kierując się do ringu na czworaka! W końcu Sam złapał krawędzi ringu i wdrapał się na apron, wtaczając się do środka pod dolną liną! Chwilę później Wes z gitarą trzymaną wciąż w rękach również wtoczył się do ringu... Kilka sekund minęło, zanim obaj zawodnicy dali radę się podnieść... I nie wiadomo jak Wes znalazł w sobie znowu siły by uderzyć gitarą! Prosto w głowę Sama! Mistrz również upadł i spojrzał na gitarę, która na jego szczęście jeszcze się nie rozwaliła... I chyba wpadł na jakiś pomysł! Wysunął się z ringu i sięgnął do składzika... Odnajdując tam jeszcze jedną gitarę! Ojj, nie nie nie!!! Oczy mistrza tylko zabłysły z pomysłu który układał się w jego głowie... Po chwili wtoczył się do ringu i ułożył gitarę na jego środku! Następnie ciało Sama również umieścił na środku ringu, układając jego głowę na gitarze! Uniósł drugą z gitar i... METAL MAYHEM! METAL MAYHEM! Gitara roztrzaskała się na głowie Moore'a, a Wes odsunął się prawie upadając, szczęśliwie dla niego trafił jednak do narożnika! Sędzia zaczął odliczać! 1...2...3...4...5...6...7...8...9...10...! KONIEC! WES WALLACE POZOSTAJE MISTRZEM ANARCHY!
A więc koniec! Nic już nie zatrzyma Wesa pezed 200 dniem z pasem Anarchy! Wallace rzuca jeszcze gitarę, którą zadał ostatnio cios i wydaje z siebie długi i cholernie głośny krzyk! Jest piekielnie zmęczony, ale daje rade stać i odbiera obecnie swój tytuł. Man of Mayhem patrzy się na pas, po czym rusza i wchodzi na narożnik. Wes wznosi mistrzostwo wysoko w górę, a wszystkiemu towarzyszą fajerwerki. Wśród widowni widać podziw występem obu zawodników i słychać brawa od dosłownie każdego. Wallace stojąc na narożniku ponownie patrzy się na swój tytuł i tym widokiem... chyba skończyliśmy galę bo więcej nie mam xD