I Moriarty i Kofi technicznie to są kozaki, więc nie spodziewałem się niczego innego niż coś po prostu dobrego. Bardzo fajny opener jak na Collision i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że pozyskanie New Level, a w szczególności Kofiego to bardzo dobry ruch ze strony Khanowskiej.
To Conglomeration to takie zbyt poważne tutaj wyszło, nie z tego ich kojarzyłem do tej pory. Byłoby spoko gdyby nie Cassidy który z założenia poważny nie jest. Do Stronga i O'Reilly'ego owszem to pasuje.
Ace Austin ostatnio za dużo porażek bierze na siebie - czy tak miało być? Nie wiem, czy ja wiem czy taka trzeba bronić bookingowo resztę BBG? Ridersi teraz będą przeżywać dobry okres wiadomo dlaczego - ale nie mam nic przeciwko.
Myron kontra Martin było okej... jak na ROH w obecnej wersji. W sensie Darius od dawna zasługuje na więcej, bo kisi się w tym AEW na tym samym poziomie od lat - Myron też jest utalentowany, ale nie widzę ani jednego ani drugiego nigdzie wyżej niż właśnie obecne ROH i sporadyczne wystepy na Collision.
Aminata powinna prowadzić w rankingu nic nie znaczących wygranych - albo takich z których nic nie wynika. Może i Aminata poleci na Velvet albo Athenę w najbliższym czasie, ale nie oszukujmy się - nic z tego nie będzie.
Priest i Davis? Czy ja oglądam ROH Collision dzisiaj? Kiedy to się zmieniło? Wyniki dzisiejszych walk są tak oczywiste, że ciężko coś tu odczuwać innego, niż odhaczanie po prostu kolejnych walk. Priest przegrał z tym z kim powinien przegrać, a Davis wygrał z tym z kim powinien wygrać - ot co, cała historia.
Mox dużo bierze na siebie, żeby ostatecznie wygrać, spoko, tak wygląda prawie każda jego walka ostatnio. Nie czułem tutaj tego, że to jest ME - tak naprawdę pojawienie się Moxa sprawiło, że tym razem odczułem że to jest Collision a nie ROH - i dobrze. Chociaż tyle.
Oj dłużyło mi się to Collision, było takie ROH-owe. A szkoda bo roster AEW ma na tyle wielki i na tyle wysoki potencjał, że spokojnie Collision można byłoby wykorzystać lepiej niż niegdyś wykorzystywano AEW Dark czy Rampage. Miało nie być to to samo - a ostatecznie chyba się takie stało.