<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Legion Pro Wrestling - Materiały Archiwalne]]></title>
		<link>https://www.l-p-w.pl/</link>
		<description><![CDATA[Legion Pro Wrestling - https://www.l-p-w.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2026 17:06:07 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Sludge Factory - rozrywkowy program WCW Anarchy]]></title>
			<link>https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=224</link>
			<pubDate>Sat, 15 Aug 2026 19:15:17 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://www.l-p-w.pl/member.php?action=profile&uid=22">Panter</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=224</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #008e02;" class="mycode_color"><span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">SLUDGE FACTORY</span></span></span><br />
<br />
Wraz z Jakubem i Carnivalem prowadząc na WCW brand Anarchy pewnego pięknego dnia wpadliśmy na pomysł, aby jeszcze bardziej wykorzystać jobberów, którzy przewinęli się przez naszą federację. Tak właśnie powstał Sludge Factory - program dla postaci z największym potencjałem komediowym, najbardziej gnojonych albo po prostu - porzuconych, z którymi można było zrobić coś specyficznego.<br />
<br />
Program z zamysłu był jak bardzo głupi, mocno  wulgarny i jak najbardziej kontrowersyjny - aczkolwiek zyskał na tyle popularność, że w pewnym momencie stał się prawdopodobnie najbardziej oczekiwanym wątkiem na Anarchy xd No i cóż, robiliśmy go potem w zasadzie co tydzień. Wyszedł z tego po prostu z zamysłu komediowy przerywnik między głównymi wątkami.<br />
<br />
Dopisze się jeszcze kto odpowiadał za jaką postać, na ten moment wrzucam otwarcie programu.<br />
<hr class="mycode_hr" />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u"><span style="color: #008e02;" class="mycode_color">SLUDGE FACTORY</span></span></span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Epizod 1 - Przedstawienie uczestników</span><br />
<br />
Znajdujemy się obecnie w jakimś domu. No biednie umeblowany, jakiś stół, krzesła, parę szafek. No rozrywek za dużych tutaj nie ma. W obiektywie za to widzimy również pewną postać… To Joseph E. Shorter, który najwyraźniej nie jest w humorze…<br />
<br />
Joseph E. Shorter: Kurwa, włączać tą kamerę, bo jarać mi się chce… *słyszy głos w słuchawce* A, to się nagrywa, okey. A więc dzień dobry! Chociaż czy taki dobry, to ja kurwa nie wiem. Tutaj Joseph E. Shorter. Powoli możemy ruszać z tym jakże „ambitnym” projektem, jakim jest Sludge Factory. A czym jest ten cały projekt? Zapierdalam z odpowiedzią. Wszystkiego nie mogę zdradzić, więc króciutko - „największe” gwiazdy naszej federacji zostaną zamknięte razem w śmierdzącym kurwidołku, jakim jest ten dom, w którym się obecnie znajdujemy. Czekają ich przeróżne zadania, łatwiejsze i trudniejsze… Chociaż dla nich nawet zrobienie płatków na mleku może być problematyczne. Wzajemna rywalizacja, wypierdalanie z programu na życzenie widzów, to wszystko przed nami. Szykujcie się na wojnę tak potężną, jak moja ze skarbówką. Zanim to jednak nastąpi, pora pokazać, kim są nasi „szczęśliwcy”. A więc teraz przejdziemy do zapowiedzi naszych wspania… naszych uczestników. Na pierwszy ogień idzie wielka beznadzieja Ameryki. Tak jak ja, słowo kultura ma wytatuowane w swoim umyśle. Zaczął nieźle, skończył chujowo. No bo kurwa, jeśli ktoś znalazł się w tym miejscu, to raczej nie świadczy o nim dobrze. Tak jak on chciał zbawić Stany Zjednoczone, ja chciałem kiedyś wypłacić robolowi całą zaliczkę. No nie udało się kurwa, ale to chyba ostatnia rzecz, która nas łączy. Człowiek, który imion ma więcej niż zaliczonych wygranych… Jothan… albo Johtan Brannon!<br />
 <br />
Obraz z kamery przenosi nas do jakiegoś pokoju. Przy stole siedzi Jothan Brannon, który nerwowo stuka palcami w blat. Następnie Amerykanin pije wodę z kubka, na którym możemy dostrzec flagę ameryki. Gdy Brannon słyszy, że to wszystko już się kameruje, to wzdryga się.<br />
<br />
Jothan Brannon: O, cześć. Witam rodaków! Jest mi niezmiernie miło, że mogę wystąpić w tym programie. Naprawdę cieszy mnie, że nasza AMERYKAŃSKA federacja dała mi taką szansę. Możemy być dumni z WWC. Chciałbym również podziękować Shotrerowi, że prowadzi to show. Mój rodak to jest odpowiednia osoba, by udźwignąć ten ciężar. Tak jak nasz kraj dźwiga ciężar bycia mocarstwem numer jeden na świecie. Jaki jestem? Na pewno kocham nasz nar...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Kurwa starczy tego pierdolenia. Miało być króciutko. Naszym następnym uczestnikiem jest gość, który dostaje drugą szansę. Chyba to będzie już o dwie za dużo… *myśli* No kurwa nie wiem co o nim powiedzieć. To jest zwykła centówka pośród miliardów innych centówek… Chociaż to i tak za duży nominał. Nie wyróżnia się chyba niczym… Phill… *poprawia okulary* Pill, co to za zjebane imię… Pill Tautu.<br />
 <br />
Pill Tautu: Wygrywałem tutaj w WCW z najlepszymi... Ba! Byłem tutaj pierwszym mistrzem wagi ciężkiej. Po ciężkim boju pokonałem Jose Lopeza i ściągnąłem moje złoto, które później utraciłem na rzecz Page'a... Uznałem, że to czas by odejść w cień i dać szansę innym, lecz teraz poczułem, że bycie właścicielem to za mało. Chcę pokazać, że moja legenda jest wieczna! Nazywam się Dan Dowson i powiększę kolekcje trofeów, wygrywając ten program!<br />
<br />
Kamerzysta pyta Pilla, co on pierdoli i tłumaczy mu, że nie jest żadnym Dowsonem.<br />
<br />
Pill Tautu: C-co? T-to niemożliwe! Jak to?! W takim razie kim jestem? KIM JESTEM? Kim ja jestem...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: *trochę w szoku chłop* Uznajmy, że tego nie było. Pora przedstawić kolejnego zawodnika. Fanatyk reprezentacji Brazylii, cały dom zajebany starymi albumami z naklejkami, mentalnie na poziomie San Marino, z którym pewnie też by przepierdolił. Gość, od którego wszyscy się odwrócili… Po jego ostatnich wyczynach nie jestem tym zdziwiony. Chodząca kompromitacja, ryj mu obija dosłownie każdy, nie wychodzi mu kurwa nic. Gdzie się nie pojawia, obskakuje wpierdol. Osobiście bałbym się dać mu nawet wodę do ugotowania… I to kurwa w czajniku. I najważniejsze pytanie… Czy dał już radę *poprawia okulary, zerka na kartkę* „przełknąć gorycz porażki musząc się pogodzić z swoją klęską?” Bruno Alves, oto on.<br />
 <br />
Kamera przenosi się do pokoju, w którym siedzi Bruno Alves. Na stoliku, tuż obok niego leży puszka z jakimiś suplementami, oraz najnowszy Ifon X12PRO63,99GB, w kolorach - kto by się spodziewał - żółtym i zielonym. Brazylijczyk nie patrzy nawet w kamerę, tylko na swojego bicka którego cały czas napina. Po chwili kamerzysta daje mu znak, że może zacząć mówić.<br />
<br />
Bruno Alves: Olá para todos os fanáticos por esportes! *uśmiech się szeroko do kamery, a w tle słychać tylko głośne plaśnięcie od facepalma którego zajebał kamerzysta* jak wszyscy wiecie, nazywam się Bruno Alves. Jestem tu najbardziej wysportowanym zawodnikiem ze wszystkich. Takie przeszkody, to dla mnie nic. Pokażę wam wszystkim gdzie raki zimują! A pomoże mi w tym ten oto specyfik! *Bruno unosi puchę białka firmy FAME, po czym otwiera je i od razu wpierdala do ryja całą miarkę proszku* Mmm woyy?! *kamerzysta chyba zrozumiał to pierdolenie, bo podaje mu butelkę, a ten wlewa sobie do ryja wody i wszystko połyka* Najlepsze gówno, jeśli chcecie mieć takiego bicka jak ja! Mówię wam, siłka to styl życia, który pozwoli mi wygrać ten program!<br />
<br />
Nagle telefon zaczyna wibrować i słychać "In The End" zespołu Linkin Park. Bruno tylko wskazuje na telefon po czym go podnosi i szeroko się uśmiecha, a następnie pokazuje ekran do kamery. Osoba dzwoniąca do Bruno podpisana jest jako Mamasita.<br />
<br />
Brunoa Alves: Cześć Mamusiu! Nie, nie przeszkadzasz, nie robię nic ważnego... Tak, jadłem obiad mamo! Ja Ciebie też kocham mamusiu...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Kurwa, mam dość. A zostało jeszcze pięciu… *zerka w kartkę* O, teraz będzie petarda. Opluty, obsmarowany, rozjebany – tak mogę opisać następnego uczestnika. Jego pobyt w federacji był dla niego kurewsko ciężki. Można powiedzieć, że tak ciężki, jak ciężkie było oglądanie go. Gangster, raper… a raczej marna imitacja gangstera i rapera. Spełniał się także w roli prywatnego schodka, wycieraczki do butów, tarczy na ślinę, worka bokserskiego i piłki bejsbolowej – to właśnie on. Teraz dostaje kolejną szansę i nawet sam to przyznam… Chyba nikt nie nadaje się do tego programu bardziej. Najbardziej pomiatana osoba w historii tej federacji. Oto Jeff Brown, bitch. *mruga do kamery, bo wiecie, raperzy tak mówią*<br />
 <br />
Tym razem obraz z kamery ukazuje nam boisko do koszykówki. Na nim znajduje się Jeff Brown, który nieporadnie bawi się piłką. W końcu rusza w kierunku kosza. Oczywiście nawet nie kozłuje, no ale mniejsza... Brown wykonuje piękny przeciągnięty dwutakt, który oczywiście się nie udaje i piłka jedynie odbija się od tablicy, po czym wraca na boisko.<br />
<br />
Jeff Brown: To się wytnie i zrobi tak, żeby wpadło, co nie? *kamerzysta mówi, że oczywiście* No i gitara. Słuchajcie kurwa czarnuchy! Jestem Jeff Brown i ze mną nie ma żartów. Właśnie tak. Właśnie taki jestem. Ostry jak... kurwa strasznie ostry! Mam zamiar wygrać ten program i usadzić resztę patałachów na dupie. O tak bejbe. Tak jest! A jeśli któryś się spruje, to mam na niego sposób... *Brown próbuje wyciągnąć klamę z tyłu spodni, ale oczywiście jej nie ma* Yyy... może dam jakiś pokaz skillsów? Sprawdzajcie to... ehe... aha... dobra, dobra... raz...raz... yo! Lepiej nie zadzierajcie ze mną ziomki, bo będziecie jeść przez słomkiii. O tak, ty sukoooo! Jebnę cię butą... czy tam butem... mniejsza w to i tak jestem super! Ty jesteś fiutem, a ja se wygram ten program tutej!<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Kurwa… *kręci głową* Przejdźmy dalej, na szczęście coraz bliżej końca. To już będzie szósty uczestnik. Pomocny, nieszkodliwy, określany mianem „dobrego kumpla”. Inne cechy charakterystyczne? Brak. *myśli* Pierdolę, nie wiem, co więcej powiedzieć. Jack Anderson.<br />
 <br />
Obraz z kamery pokazuje już kolejnego zawodnika. Jack siedzi przed kamerą i przegląda coś w telefonie, uśmiechając się pod nosem. Po chwili kamerzysta daje mu znak, że może zaczynać, a ten odkłada telefon i poprawia się na krześle, po czym unosi do góry rękę i macha do kamery.<br />
<br />
Jack Anderson: Siema! *dalej macha i zadowolony patrzy w obiektyw i tak przez kilkanaście sekund. Po chwili najprawdopodobniej operator coś do niego mówi, a Jack przestaje machać i patrzy się na człowieka za kamerą.* Ale jak to więcej? Miałem się przywitać, to się przywitałem. Dobra, czekaj chwilę. *Jack poprawia się na krześle raz jeszcze, przełyka ślinę i znowu patrzy w obiektyw* Siema! Nazywam się Jack Anderson i wygram ten program! *znowu macha i patrzy na operatora z uśmiechem, a w tle słychać tylko kolejnego facepalma.*<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Ten był przynajmniej konkretny i nie pierdolił od rzeczy. A teraz przyszedł czas na kogoś, kogo nikt się nie spodziewał. Mroczny, tajemniczy, bezlitosny, potwornie groźny i prawdziwy mafiozo… Przynajmniej tak miałem o nim powiedzieć, bo dostałem jakiś dziwny list do domu… Jebać. Nienawidzi Ameryki tak mocno, jak ja podpisywania z kimś umowy o pracę. Jedyne wpływy, jakie mógł ostatnimi czasy jednak osiągnąć, to te w szpitalu, z którego wyszedł jakiś czas temu, tak zajebisty miał pobyt w federacji… Oto Magnano… *mroczny głos* Carlo Magnano.<br />
 <br />
Ponownie kamera przenosi nas do pewnego pokoju. Widzimy, że krzesło odwrócone jest w drugą stronę, na stole stoi szklanka i butelka whisky. Po chwili z telefonu zaczyna leżeć jakaś muzyka mafijna (akurat nie z Ojca Chrzestnego) i w tym momencie Carlo wraz z krzesłem powoli odwraca się w stronę kamery. W japie trzyma cygaro…<br />
 <br />
Carlo Magnano: *powoli nalewa whisky i zaczyna mówić powoli i bardzo spokojnym głosem* Gambino… Colombo… Bonnano… I wreszcie… Magnano. *zaciąga się cygarem* Te rodziny przez wiele lat terroryzowały Stany Zjednoczone. Moja familia przejęła konieczne wpływy… Kontakty w Meksyku… Kontakty w Kolumbii… Kontakty w Hondurasie… I teraz… *wytrzeszcza oczy w kamerę* Czas na ostateczną klęskę waszego narodu… *krótki śmiech* Mam dla was bardzo… Bardzo złe wieści… Sprowadzimy na wasz naród potworną plagę… *zaczyna bawić się szklanką* Zniszczymy tych, którzy będą próbowali się sprzeciwić… Rodzina Magnano przejmuje władzę… *znowu zaciąga się cygarem* Dlaczego wam o tym mówię? *krótki śmiech* Nie obawiamy się nikogo… Nikt nie będzie się w stanie przygotować na terror rodziny Magnano… Prawdziwa mafia… Powraca. *uśmiecha się, wypija łyka whisky… i skrzywił się jak ja pierdole, ojoj, ktoś tu sobie coli nie dodał* Wyłącz to, bo odjebiemy ciebie i twoją rodzinę! Wyłączyłeś to wcześniej, tak kurwa!?<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Pizda. Jakby w wykończeniówce pracował, to by wiedział, jak się wódkę do mordy leje. Ciekawi mnie, kto w tym kurwidołku będzie mu grypsy sprzedawał… Nieważne. *zerka na kartkę* O, teraz będzie nawet ciekawie. Właściciele fast-foodów go nienawidzą. Chodząca reklama… a może antyreklama? W tym wypadku na pewno musi być przez nich opłacany. Kurwa, przekręty lepsze niż te, co ja odpierdalałem… Marzył o karierze, jednak na starcie spalił się bardziej niż olej na którym w barach nakurwiają frytki… Sam w to nie wierzę… Ronald McDonald!<br />
 <br />
Ponownie przenosimy się do znanego już pokoju, a tam na stole mnóstwo toreb z maka. Ronald wyciąga z nich wszystko co jest, dosłownie.<br />
 <br />
Ronald McDonald: HAHAHAHAHA! Wspaniałe kuponiki, promocje, a to wszystko w najlepszym fast-foodzie NA ŚWIECIE! *wyciąga z toreb przeróżne burgery i rozrzuca* Cheesburger, Chikkerek, BigMaczek! Do wyboru, do koloru! A już dzisiaj promocja! Kupony na powiększony zestaw McRoyal, a także zestaw McWrap! To nie wszystko! McFlurry dwa w cenie jednego, a cheesburgery cztery w cenie dwóch! *rozrzuca dalej jedzenie* I najważniejsze, najlepsze frytki na świecie! Gdzie takie zjecie? *rozpierdala frytki po całym pomieszczeniu* Welcome to McDonald’s! *dalej rozpierdala i zaczyna wcinać BigMaczka*<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Hmm… To mnie przekonało. Może to nie gratis, ale też całkiem uczciwa cena. A na koniec chyba mój ulubieniec. Pracownik marzenie. No bo kurwa, każesz mu zapierdalać bez umowy? Będzie zapierdalał. Każesz mu zamieść podłogę? Zamiecie. Każesz mu robić bez wypłaty? Będzie robił. Każesz mu oddać wypłatę… której z drugiej strony i tak mu nie dajesz? To ci odda! A jak nie będzie miał, to ukradnie, rzuci pieniądze i jeszcze pokryje szkody! Kurwa… *zdejmuje okulary, przeciera łezkę* Gdzie ty byłeś, jak prowadziłem te wszystkie lewe biznesy… *zakłada okulary* Nieważne… Jak stąd wyjdziesz, głęboko wierzę, że razem zdołamy wyruchać państwo na wielu niezapłaconych podatkach… Oto Salvador!<br />
 <br />
Kamera przenosi się do pomieszczenia, w którym wcześniej przedstawiali się inni członkowie Sludge Factory, jednak tym razem nikt nie siedzi na krześle przed kamerą, za to ktoś z furią zamiata syf pozostawiony przez McDonalda. Po chwili lekkie zbliżenie na sprzątająca osobę pozwala nam stwierdzić, że jest to Salvador! Mistrz Miotły zostaje przywołany do kamery przez operatora, jednak tylko macha ręką.<br />
<br />
Salvador: A kto to posprząta, jak ja zajmę się innymi, mniej ważnymi rzeczami? Nie mam czasu na głupoty Mark. Ktoś musi to wszystko posprzątać. Jak ja nie znoszę tego McDonalda...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: A nie mówiłem?! Salvador, razem możemy zdziałać rzeczy wielkie! Przynajmniej ja już mam swojego faworyta. No nic… To będzie zajebiście długi tydzień, ale niestety… Chociaż raczej stety, następne „wielkie emocje” związane z programem obejrzymy na następnym Anarchy. Mogę obiecać jedno… Takiej chujni jeszcze nie widzieliście. Jeśli miałbym coś poradzić, to bez widelca w ręku przy gniazdku się nie obędzie. Ewentualnie proponuję oglądać to w wannie z wodą jednocześnie susząc włosy. Kurwa, będzie się działo…<br />
 <br />
Joseph E. Shorter dopytuje, czy w końcu może zajarać szluga, po czym obraz z kamery gaśnie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #008e02;" class="mycode_color"><span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">SLUDGE FACTORY</span></span></span><br />
<br />
Wraz z Jakubem i Carnivalem prowadząc na WCW brand Anarchy pewnego pięknego dnia wpadliśmy na pomysł, aby jeszcze bardziej wykorzystać jobberów, którzy przewinęli się przez naszą federację. Tak właśnie powstał Sludge Factory - program dla postaci z największym potencjałem komediowym, najbardziej gnojonych albo po prostu - porzuconych, z którymi można było zrobić coś specyficznego.<br />
<br />
Program z zamysłu był jak bardzo głupi, mocno  wulgarny i jak najbardziej kontrowersyjny - aczkolwiek zyskał na tyle popularność, że w pewnym momencie stał się prawdopodobnie najbardziej oczekiwanym wątkiem na Anarchy xd No i cóż, robiliśmy go potem w zasadzie co tydzień. Wyszedł z tego po prostu z zamysłu komediowy przerywnik między głównymi wątkami.<br />
<br />
Dopisze się jeszcze kto odpowiadał za jaką postać, na ten moment wrzucam otwarcie programu.<br />
<hr class="mycode_hr" />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u"><span style="color: #008e02;" class="mycode_color">SLUDGE FACTORY</span></span></span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Epizod 1 - Przedstawienie uczestników</span><br />
<br />
Znajdujemy się obecnie w jakimś domu. No biednie umeblowany, jakiś stół, krzesła, parę szafek. No rozrywek za dużych tutaj nie ma. W obiektywie za to widzimy również pewną postać… To Joseph E. Shorter, który najwyraźniej nie jest w humorze…<br />
<br />
Joseph E. Shorter: Kurwa, włączać tą kamerę, bo jarać mi się chce… *słyszy głos w słuchawce* A, to się nagrywa, okey. A więc dzień dobry! Chociaż czy taki dobry, to ja kurwa nie wiem. Tutaj Joseph E. Shorter. Powoli możemy ruszać z tym jakże „ambitnym” projektem, jakim jest Sludge Factory. A czym jest ten cały projekt? Zapierdalam z odpowiedzią. Wszystkiego nie mogę zdradzić, więc króciutko - „największe” gwiazdy naszej federacji zostaną zamknięte razem w śmierdzącym kurwidołku, jakim jest ten dom, w którym się obecnie znajdujemy. Czekają ich przeróżne zadania, łatwiejsze i trudniejsze… Chociaż dla nich nawet zrobienie płatków na mleku może być problematyczne. Wzajemna rywalizacja, wypierdalanie z programu na życzenie widzów, to wszystko przed nami. Szykujcie się na wojnę tak potężną, jak moja ze skarbówką. Zanim to jednak nastąpi, pora pokazać, kim są nasi „szczęśliwcy”. A więc teraz przejdziemy do zapowiedzi naszych wspania… naszych uczestników. Na pierwszy ogień idzie wielka beznadzieja Ameryki. Tak jak ja, słowo kultura ma wytatuowane w swoim umyśle. Zaczął nieźle, skończył chujowo. No bo kurwa, jeśli ktoś znalazł się w tym miejscu, to raczej nie świadczy o nim dobrze. Tak jak on chciał zbawić Stany Zjednoczone, ja chciałem kiedyś wypłacić robolowi całą zaliczkę. No nie udało się kurwa, ale to chyba ostatnia rzecz, która nas łączy. Człowiek, który imion ma więcej niż zaliczonych wygranych… Jothan… albo Johtan Brannon!<br />
 <br />
Obraz z kamery przenosi nas do jakiegoś pokoju. Przy stole siedzi Jothan Brannon, który nerwowo stuka palcami w blat. Następnie Amerykanin pije wodę z kubka, na którym możemy dostrzec flagę ameryki. Gdy Brannon słyszy, że to wszystko już się kameruje, to wzdryga się.<br />
<br />
Jothan Brannon: O, cześć. Witam rodaków! Jest mi niezmiernie miło, że mogę wystąpić w tym programie. Naprawdę cieszy mnie, że nasza AMERYKAŃSKA federacja dała mi taką szansę. Możemy być dumni z WWC. Chciałbym również podziękować Shotrerowi, że prowadzi to show. Mój rodak to jest odpowiednia osoba, by udźwignąć ten ciężar. Tak jak nasz kraj dźwiga ciężar bycia mocarstwem numer jeden na świecie. Jaki jestem? Na pewno kocham nasz nar...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Kurwa starczy tego pierdolenia. Miało być króciutko. Naszym następnym uczestnikiem jest gość, który dostaje drugą szansę. Chyba to będzie już o dwie za dużo… *myśli* No kurwa nie wiem co o nim powiedzieć. To jest zwykła centówka pośród miliardów innych centówek… Chociaż to i tak za duży nominał. Nie wyróżnia się chyba niczym… Phill… *poprawia okulary* Pill, co to za zjebane imię… Pill Tautu.<br />
 <br />
Pill Tautu: Wygrywałem tutaj w WCW z najlepszymi... Ba! Byłem tutaj pierwszym mistrzem wagi ciężkiej. Po ciężkim boju pokonałem Jose Lopeza i ściągnąłem moje złoto, które później utraciłem na rzecz Page'a... Uznałem, że to czas by odejść w cień i dać szansę innym, lecz teraz poczułem, że bycie właścicielem to za mało. Chcę pokazać, że moja legenda jest wieczna! Nazywam się Dan Dowson i powiększę kolekcje trofeów, wygrywając ten program!<br />
<br />
Kamerzysta pyta Pilla, co on pierdoli i tłumaczy mu, że nie jest żadnym Dowsonem.<br />
<br />
Pill Tautu: C-co? T-to niemożliwe! Jak to?! W takim razie kim jestem? KIM JESTEM? Kim ja jestem...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: *trochę w szoku chłop* Uznajmy, że tego nie było. Pora przedstawić kolejnego zawodnika. Fanatyk reprezentacji Brazylii, cały dom zajebany starymi albumami z naklejkami, mentalnie na poziomie San Marino, z którym pewnie też by przepierdolił. Gość, od którego wszyscy się odwrócili… Po jego ostatnich wyczynach nie jestem tym zdziwiony. Chodząca kompromitacja, ryj mu obija dosłownie każdy, nie wychodzi mu kurwa nic. Gdzie się nie pojawia, obskakuje wpierdol. Osobiście bałbym się dać mu nawet wodę do ugotowania… I to kurwa w czajniku. I najważniejsze pytanie… Czy dał już radę *poprawia okulary, zerka na kartkę* „przełknąć gorycz porażki musząc się pogodzić z swoją klęską?” Bruno Alves, oto on.<br />
 <br />
Kamera przenosi się do pokoju, w którym siedzi Bruno Alves. Na stoliku, tuż obok niego leży puszka z jakimiś suplementami, oraz najnowszy Ifon X12PRO63,99GB, w kolorach - kto by się spodziewał - żółtym i zielonym. Brazylijczyk nie patrzy nawet w kamerę, tylko na swojego bicka którego cały czas napina. Po chwili kamerzysta daje mu znak, że może zacząć mówić.<br />
<br />
Bruno Alves: Olá para todos os fanáticos por esportes! *uśmiech się szeroko do kamery, a w tle słychać tylko głośne plaśnięcie od facepalma którego zajebał kamerzysta* jak wszyscy wiecie, nazywam się Bruno Alves. Jestem tu najbardziej wysportowanym zawodnikiem ze wszystkich. Takie przeszkody, to dla mnie nic. Pokażę wam wszystkim gdzie raki zimują! A pomoże mi w tym ten oto specyfik! *Bruno unosi puchę białka firmy FAME, po czym otwiera je i od razu wpierdala do ryja całą miarkę proszku* Mmm woyy?! *kamerzysta chyba zrozumiał to pierdolenie, bo podaje mu butelkę, a ten wlewa sobie do ryja wody i wszystko połyka* Najlepsze gówno, jeśli chcecie mieć takiego bicka jak ja! Mówię wam, siłka to styl życia, który pozwoli mi wygrać ten program!<br />
<br />
Nagle telefon zaczyna wibrować i słychać "In The End" zespołu Linkin Park. Bruno tylko wskazuje na telefon po czym go podnosi i szeroko się uśmiecha, a następnie pokazuje ekran do kamery. Osoba dzwoniąca do Bruno podpisana jest jako Mamasita.<br />
<br />
Brunoa Alves: Cześć Mamusiu! Nie, nie przeszkadzasz, nie robię nic ważnego... Tak, jadłem obiad mamo! Ja Ciebie też kocham mamusiu...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Kurwa, mam dość. A zostało jeszcze pięciu… *zerka w kartkę* O, teraz będzie petarda. Opluty, obsmarowany, rozjebany – tak mogę opisać następnego uczestnika. Jego pobyt w federacji był dla niego kurewsko ciężki. Można powiedzieć, że tak ciężki, jak ciężkie było oglądanie go. Gangster, raper… a raczej marna imitacja gangstera i rapera. Spełniał się także w roli prywatnego schodka, wycieraczki do butów, tarczy na ślinę, worka bokserskiego i piłki bejsbolowej – to właśnie on. Teraz dostaje kolejną szansę i nawet sam to przyznam… Chyba nikt nie nadaje się do tego programu bardziej. Najbardziej pomiatana osoba w historii tej federacji. Oto Jeff Brown, bitch. *mruga do kamery, bo wiecie, raperzy tak mówią*<br />
 <br />
Tym razem obraz z kamery ukazuje nam boisko do koszykówki. Na nim znajduje się Jeff Brown, który nieporadnie bawi się piłką. W końcu rusza w kierunku kosza. Oczywiście nawet nie kozłuje, no ale mniejsza... Brown wykonuje piękny przeciągnięty dwutakt, który oczywiście się nie udaje i piłka jedynie odbija się od tablicy, po czym wraca na boisko.<br />
<br />
Jeff Brown: To się wytnie i zrobi tak, żeby wpadło, co nie? *kamerzysta mówi, że oczywiście* No i gitara. Słuchajcie kurwa czarnuchy! Jestem Jeff Brown i ze mną nie ma żartów. Właśnie tak. Właśnie taki jestem. Ostry jak... kurwa strasznie ostry! Mam zamiar wygrać ten program i usadzić resztę patałachów na dupie. O tak bejbe. Tak jest! A jeśli któryś się spruje, to mam na niego sposób... *Brown próbuje wyciągnąć klamę z tyłu spodni, ale oczywiście jej nie ma* Yyy... może dam jakiś pokaz skillsów? Sprawdzajcie to... ehe... aha... dobra, dobra... raz...raz... yo! Lepiej nie zadzierajcie ze mną ziomki, bo będziecie jeść przez słomkiii. O tak, ty sukoooo! Jebnę cię butą... czy tam butem... mniejsza w to i tak jestem super! Ty jesteś fiutem, a ja se wygram ten program tutej!<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Kurwa… *kręci głową* Przejdźmy dalej, na szczęście coraz bliżej końca. To już będzie szósty uczestnik. Pomocny, nieszkodliwy, określany mianem „dobrego kumpla”. Inne cechy charakterystyczne? Brak. *myśli* Pierdolę, nie wiem, co więcej powiedzieć. Jack Anderson.<br />
 <br />
Obraz z kamery pokazuje już kolejnego zawodnika. Jack siedzi przed kamerą i przegląda coś w telefonie, uśmiechając się pod nosem. Po chwili kamerzysta daje mu znak, że może zaczynać, a ten odkłada telefon i poprawia się na krześle, po czym unosi do góry rękę i macha do kamery.<br />
<br />
Jack Anderson: Siema! *dalej macha i zadowolony patrzy w obiektyw i tak przez kilkanaście sekund. Po chwili najprawdopodobniej operator coś do niego mówi, a Jack przestaje machać i patrzy się na człowieka za kamerą.* Ale jak to więcej? Miałem się przywitać, to się przywitałem. Dobra, czekaj chwilę. *Jack poprawia się na krześle raz jeszcze, przełyka ślinę i znowu patrzy w obiektyw* Siema! Nazywam się Jack Anderson i wygram ten program! *znowu macha i patrzy na operatora z uśmiechem, a w tle słychać tylko kolejnego facepalma.*<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Ten był przynajmniej konkretny i nie pierdolił od rzeczy. A teraz przyszedł czas na kogoś, kogo nikt się nie spodziewał. Mroczny, tajemniczy, bezlitosny, potwornie groźny i prawdziwy mafiozo… Przynajmniej tak miałem o nim powiedzieć, bo dostałem jakiś dziwny list do domu… Jebać. Nienawidzi Ameryki tak mocno, jak ja podpisywania z kimś umowy o pracę. Jedyne wpływy, jakie mógł ostatnimi czasy jednak osiągnąć, to te w szpitalu, z którego wyszedł jakiś czas temu, tak zajebisty miał pobyt w federacji… Oto Magnano… *mroczny głos* Carlo Magnano.<br />
 <br />
Ponownie kamera przenosi nas do pewnego pokoju. Widzimy, że krzesło odwrócone jest w drugą stronę, na stole stoi szklanka i butelka whisky. Po chwili z telefonu zaczyna leżeć jakaś muzyka mafijna (akurat nie z Ojca Chrzestnego) i w tym momencie Carlo wraz z krzesłem powoli odwraca się w stronę kamery. W japie trzyma cygaro…<br />
 <br />
Carlo Magnano: *powoli nalewa whisky i zaczyna mówić powoli i bardzo spokojnym głosem* Gambino… Colombo… Bonnano… I wreszcie… Magnano. *zaciąga się cygarem* Te rodziny przez wiele lat terroryzowały Stany Zjednoczone. Moja familia przejęła konieczne wpływy… Kontakty w Meksyku… Kontakty w Kolumbii… Kontakty w Hondurasie… I teraz… *wytrzeszcza oczy w kamerę* Czas na ostateczną klęskę waszego narodu… *krótki śmiech* Mam dla was bardzo… Bardzo złe wieści… Sprowadzimy na wasz naród potworną plagę… *zaczyna bawić się szklanką* Zniszczymy tych, którzy będą próbowali się sprzeciwić… Rodzina Magnano przejmuje władzę… *znowu zaciąga się cygarem* Dlaczego wam o tym mówię? *krótki śmiech* Nie obawiamy się nikogo… Nikt nie będzie się w stanie przygotować na terror rodziny Magnano… Prawdziwa mafia… Powraca. *uśmiecha się, wypija łyka whisky… i skrzywił się jak ja pierdole, ojoj, ktoś tu sobie coli nie dodał* Wyłącz to, bo odjebiemy ciebie i twoją rodzinę! Wyłączyłeś to wcześniej, tak kurwa!?<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Pizda. Jakby w wykończeniówce pracował, to by wiedział, jak się wódkę do mordy leje. Ciekawi mnie, kto w tym kurwidołku będzie mu grypsy sprzedawał… Nieważne. *zerka na kartkę* O, teraz będzie nawet ciekawie. Właściciele fast-foodów go nienawidzą. Chodząca reklama… a może antyreklama? W tym wypadku na pewno musi być przez nich opłacany. Kurwa, przekręty lepsze niż te, co ja odpierdalałem… Marzył o karierze, jednak na starcie spalił się bardziej niż olej na którym w barach nakurwiają frytki… Sam w to nie wierzę… Ronald McDonald!<br />
 <br />
Ponownie przenosimy się do znanego już pokoju, a tam na stole mnóstwo toreb z maka. Ronald wyciąga z nich wszystko co jest, dosłownie.<br />
 <br />
Ronald McDonald: HAHAHAHAHA! Wspaniałe kuponiki, promocje, a to wszystko w najlepszym fast-foodzie NA ŚWIECIE! *wyciąga z toreb przeróżne burgery i rozrzuca* Cheesburger, Chikkerek, BigMaczek! Do wyboru, do koloru! A już dzisiaj promocja! Kupony na powiększony zestaw McRoyal, a także zestaw McWrap! To nie wszystko! McFlurry dwa w cenie jednego, a cheesburgery cztery w cenie dwóch! *rozrzuca dalej jedzenie* I najważniejsze, najlepsze frytki na świecie! Gdzie takie zjecie? *rozpierdala frytki po całym pomieszczeniu* Welcome to McDonald’s! *dalej rozpierdala i zaczyna wcinać BigMaczka*<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: Hmm… To mnie przekonało. Może to nie gratis, ale też całkiem uczciwa cena. A na koniec chyba mój ulubieniec. Pracownik marzenie. No bo kurwa, każesz mu zapierdalać bez umowy? Będzie zapierdalał. Każesz mu zamieść podłogę? Zamiecie. Każesz mu robić bez wypłaty? Będzie robił. Każesz mu oddać wypłatę… której z drugiej strony i tak mu nie dajesz? To ci odda! A jak nie będzie miał, to ukradnie, rzuci pieniądze i jeszcze pokryje szkody! Kurwa… *zdejmuje okulary, przeciera łezkę* Gdzie ty byłeś, jak prowadziłem te wszystkie lewe biznesy… *zakłada okulary* Nieważne… Jak stąd wyjdziesz, głęboko wierzę, że razem zdołamy wyruchać państwo na wielu niezapłaconych podatkach… Oto Salvador!<br />
 <br />
Kamera przenosi się do pomieszczenia, w którym wcześniej przedstawiali się inni członkowie Sludge Factory, jednak tym razem nikt nie siedzi na krześle przed kamerą, za to ktoś z furią zamiata syf pozostawiony przez McDonalda. Po chwili lekkie zbliżenie na sprzątająca osobę pozwala nam stwierdzić, że jest to Salvador! Mistrz Miotły zostaje przywołany do kamery przez operatora, jednak tylko macha ręką.<br />
<br />
Salvador: A kto to posprząta, jak ja zajmę się innymi, mniej ważnymi rzeczami? Nie mam czasu na głupoty Mark. Ktoś musi to wszystko posprzątać. Jak ja nie znoszę tego McDonalda...<br />
 <br />
Joseph E. Shorter: A nie mówiłem?! Salvador, razem możemy zdziałać rzeczy wielkie! Przynajmniej ja już mam swojego faworyta. No nic… To będzie zajebiście długi tydzień, ale niestety… Chociaż raczej stety, następne „wielkie emocje” związane z programem obejrzymy na następnym Anarchy. Mogę obiecać jedno… Takiej chujni jeszcze nie widzieliście. Jeśli miałbym coś poradzić, to bez widelca w ręku przy gniazdku się nie obędzie. Ewentualnie proponuję oglądać to w wannie z wodą jednocześnie susząc włosy. Kurwa, będzie się działo…<br />
 <br />
Joseph E. Shorter dopytuje, czy w końcu może zajarać szluga, po czym obraz z kamery gaśnie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[WCW Fall Brawl]]></title>
			<link>https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=223</link>
			<pubDate>Sat, 15 Aug 2026 13:59:41 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://www.l-p-w.pl/member.php?action=profile&uid=1">Ryse</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=223</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Fall Brawl czas zacząć! Cała arena zostaje wypełniona <a href="https://www.youtube.com/watch?v=BlPToAsLm7o" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">GItarowymi riffami</a> A na długiej pokaźnej rampie oświetlonej na niebiesko i bordowo rozpoczyna się pokaz pirotechniki! Po około minucie dym wydobywający się z fajerwerków opada, a zza niego wyłania nam się stojący obok rampy czołg, pomalowany w barwy obu brandów. Po rzucie kamerą na wypełnioną arenę przenosimy się do stolika komentatorskiego, który tworzą Mike Tenay, a także Sting!</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Wojnę czas rozpocząć, z pięknego Cleveland witają Państwa, Generalny Manager Nitro Sting.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> A także naczelny komentator czerwonej tygodniówki Mike Tenay. Jak zapewne widzicie, dziś oficjele federacji zdecydowali się na lepszy duet komentatorski niż ten który oglądaliście ostatnio. Już za chwilę rozpoczniemy najbardziej emocjonującą galę roku. To dziś poznamy, kto jest lepszy Nitro, czy Amarchy?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna, zanim czeka nas wisienka na torcie w postaci War Games, to na show będzie działo się naprawdę wiele. Zaczniemy z wysokiego C, ponieważ galę otworzy pojedynek dwóch niekwestionowanych mistrzów swoich brandów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Obaj zawodnicy nie pałają do siebie ogromną sympatią, więc szykuje nam się tutaj prawdziwa wojna bez sentymentów z której zwycięsko może wyjść tylko jeden z nich. Zanim przejdziemy do tej walki, to powiedz Sting? Jakie masz przewidywania co do całego show? Paul i Steve zdecydowali się być blisko swojej drużyny, Ty natomiast siedzisz tutaj ze mną.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Wierzę w swoich chłopców i wiem, że są w stanie wykonać swoje zadanie jakim jest pokonanie Anarchy bez mojej pomocy. Moxley Roffe, Morre i Dickinson nie potrzebują niańki, są to dorośli mężczyźni, którzy wiedzą co robić. Nie trzymajmy widzów w niepewności Show czas zacząć!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na rampie pojawia się cała grupa skąpo ubranych, młodych i pięknych kobiet o bardzo ładnych kształtach. Słyszymy muzykę imprezową, a dziewczyny rytmicznie tańczą swój układ choreograficzny i ewidentnie bardzo dobrze się przy tym bawią. Nagle rozbrzmiewa Whole Lotta Love! Fani szaleją, a na rampę wjeżdża nowiutki samochód terenowy w limonkowym kolorze, który coś za sobą ciągnie... To platforma, na której rozsypany jest piasek plażowy, a na nim dwa leżaki, za którymi stoi Mickey Page w czerwonych spodenkach ratownika wodnego! Pas mistrzowski spoczywa dumnie na jego ramieniu, a czarne okulary przeciwsłoneczne chyba mają chronić jego wzrok przed blaskiem, który bije od jego idealnie wypolerowanego złota. World Heavyweight Champion przygląda się uważnie dziewczętom, który zdecydowanie zwróciły na niego swoją uwagę. W tym momencie każda zaczęła się prężyć i prezentować swoje wdzięki w jego kierunku. W końcu wskazuje na jedną z nich i zaprasza do siebie. Dopiero kiedy wyłania się z grupy widzimy, że to nie kto inny jak sama Mariyah Cassey! Kobieta dołącza do swojego mężczyzny na platformie i po niezwykle namiętnym pocałunku zajmują miejsca na leżaczkach. Para macha wszystkim zgromadzonym widzom, pozostałe dziewczyny rozstępują się, a samochód rusza do ringu ciągnąc za sobą platformę. W końcu kiedy dotarli, Mickey zanurkował pod ring, a gdy z niego wyszedł był już ubrany w swój strój do walki... A w dłoni trzymał maszynę do strzelania koszulkami!!! Publika oszalała kiedy nasłuchiwał, z której strony owacje są najgłośniejsze i tam strzelał swoim merchem! Po tym show przekazał swój pas swojej kobiecie i po kolejnym namiętnym pocałunku wszedł do ringu, aby dogrzać się przed starciem.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">ANGRY CHAIR! Ależ głośna reakcja na trybunach! Jedni buczą, lecz są też tacy, którzy wyraźnie wspierają pojawiającego się na rampie zawodnika! Wes Wallace ubrany w jeansy, koszulkę Avenged Sevenfold i kurtkę motocyklową powoli wychodzi i ogląda się po zgromadzonej widowni, a następnie klasycznie odpala papierosa. Man of Mayhem kieruje swój wzrok teraz w stronę ringu, gdzie stoi Mickey Page, a następnie wysoko w górę wznosi pas mistrzowski, przy wręcz ogłuszającym krzyku ze strony fanów wspierających Anarchy! Wes po tym bardzo pewnym krokiem zmierza w stronę ringu, który okrąża jeszcze chcąc dokończyć papierosa i jednocześnie nie spuszczając z oka swojego dzisiejszego rywala. Wchodząc po schodach Lone Rider wyrzuca niedopałek i staje naprzeciw Page’a, po czym z lekkim uśmiechem wydmuchuje w jego stronę resztki dymu papierosowego! Mickey na szczęście nie dał się sprowokować w najmniejszym stopniu, przez co mamy piękne face to face! Panowie stojąc naprzeciw siebie przez dobre kilkanaście sekund wymieniają kilka słów przy bardzo głośnej wrzawie zgromadzonej widowni, co ostatecznie kończy Wes udając się do swojego narożnika, gdzie przygotowuje się już do rozpoczęcia walki.</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">1. Champion v</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">s Champion</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color"> Singles</span> <span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Match</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">Mickey Page</span>color=#fffa1e[/color] <span style="color: #fffa1e;" class="mycode_color">vs</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"> Wes Wallace</span>color=#fffa1e[/color]</span></div>
<br />
Obaj zawodnicy są już w ringu, a sędzia sprawdza jeszcze czy nie mają przy sobie żadnych nielegalnych przedmiotów. Po upewnieniu się o ich braku daje znak stolikowi technicznemu. Mamy gong! Wielki szlagier pomiędzy głównymi mistrzami Nitro oraz Anarchy właśnie się rozpoczyna! Zapaśnicy nie rzucają się sobie od razu do gardeł, tylko powoli zataczają koła dookoła ringu, próbując wyczuć rywala. Mimo wcześniejszych przechwałek padających z ust jednego i drugiego, widać respekt  do przeciwnika. Po kilku korkach Wes zatrzymuje się jednak i unosi do góry rękę, wsłuchując się w ogłuszający ryk publiczności. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">LET’S GO WALLACE! MI-CKEY PAGE! LET’S GO WALLACE! MI-CKEY PAGE!</span> niesie się po całej arenie, a obaj gladiatorzy rozglądają się dookoła. W końcu ich spojrzenia się spotykają i obaj zgodnie przytakują – jeśli ludzie chcą show, to obaj są gotowi im to dać! Podchody zaczynają się po raz kolejny. W końcu po kilku próbach, następuje zwarcie i typowa próba sił! Widać, że World Heavyweight Champion jest tu zdecydowanie mocniejszy, z łatwością przeciągając głowę rywala i przechodząc do klasycznego Headlocku. Wallace próbuje się wyrwać, na co Mickey reaguje, sprytnie przenosząc cały swój ciężar na prawą stronę i sprytnym przejściem wykręca rękę rywala za jego plecami. Man of Mayhem jednak to szybko kontruje i po chwili to on trzyma lewą kończynę przeciwnika w Hammerlocku! Ależ piękny, techniczny początek walki! Anarchy Champion przechodzi płynnie do Wrist Locku, jednak American Playboy odpycha go na liny. Wes próbuje to wykorzystać i nabiera przy ich pomocy prędkości, jednak tylko po to by przedstawiciel Nitro powalił go Japanese Arm Dragiem! Szybki powrót do stójki i po chwili jesteśmy świadkami kolejnego Japanese Arm Dragu! I jeszcze jeden, tym razem jednak Mickey przytrzymuje rękę rywala i po chwili wykręca ją w parterze! Kilka chwil później niestety musi odpuścić uchwyt, ponieważ Wallace dociera do lin za które chwyta. Zawodnicy rozdzielają się i powstają. Publiczność zaczyna reagować jeszcze bardziej żywiołowo, dopingując obu zawodników którzy ponownie rzucają się w wir walki. Mickey rusza biegiem w kierunku Wesa, jednak ten pada mu nogami unikając kontaktu. Miami Playboy odbija się od lin po raz drugi, tym razem jednak przedstawiciel Anarchy unika ciosu za pomocą Leapfrogu. Przy kolejnej próbie ataku Lone Rider sprytnie kontruje Hip Tossem i powala rywala na matę! Ależ pięknie się odegrał! Page wstaje i rozjuszony rusza na oponenta, jednak ten tylko unika ciosu i sam od razu wyprowadza całą serię uderzeń z łokcia, które ogłuszają WH Championa. Widząc w tym swoją okazję, Wallace wykonuje Belly to Belly Suplex, po którym mamy pierwszą próbę pinu! 1… I odbicie! Niezrażony tym Highwayman podnosi się i widząc, że Every Girl Dream idzie w ślad za nim, postanawia odbić się od lin by nabrać prędkości i wyprowadzić Running Lariat! Kolejna próba pinu. 1… I znowu odbicie! Page mimo tego, że zamroczony, to wciąż jest zbyt świeży by dać się podejść w taki sposób. Teksańczyk podnosi go więc, przytrzymuje za włosy i wyprowadza całą serię uderzeń kolanem w głowę, po której dokłada jeszcze Hangman’s Neckbreaker! Tym razem jednak nie próbuje zakończyć walki, tylko wspina się na pobliski narożnik i przysiada na nim, stopy opierając na drugiej linie. Przegarnia swoje przydługie, suche włosy, którym zdecydowanie przydałby się preparat do nawilżania włosów Ransoma, po czym zeskakuje z narożnika wykonując Diving Senton! Tym razem przypina! 1…2. Kick-Out! Wes jest już widocznie niezadowolony, jednak zaciska zęby i ponownie chwyta przeciwnika, tym razem wyprowadzając całą serię punchy w parterze! Robi to z taką zaciekłością, że sędzia po chwili każe mu przerwać atak, a gdy to nie przynosi żadnego skutku, zaczyna się odliczanie! 1…2…3…4… Anarchy Champion w końcu się opamiętuje i zaprzestaje ataku, dając sobie chwilę na złapanie oddechu. Następnie podnosi Page’a, który wyrywa się z otępienia i zrywa uchwyt! Wallace szybko wyprowadza Gut Kick, a następnie potężną maczugę w plecy pochylonego rywala, tym samym odzyskując stracone na chwilę prowadzenie. Szybka kontrola miejsca w którym się znajdują, i Lone Rider zapina Camel Clutch! Mickey próbuje wyswobodzić się z uścisku, jednak nie jest to najłatwiejsze zadanie. Widać, jak główny Mistrz Nitro traci powoli siły, jednak w pewnym momencie podnosi do góry rękę, pokazując, że nadal walczy! Zaczyna się powolna droga w kierunku lin, którą przedstawiciel Anarchy przytomnie przerywa, puszczając uchwyt, oplatając rękoma przeciwnika w pasie i wyprowadzając Bridging German Suplex! 1…2…! Kick Out! Wes po nieudanej próbie zakończenia pojedynku wstaje i łapie oddech, a następnie podnosi przeciwnika, którego wysyła w narożnik Irish Whipem. A w zasadzie to próbuje to zrobić, bo Miami Playboy znajduje w sobie siły by się temu przeciwstawić i zapiera się całym ciężarem ciała! Kilka chwil siłowania się później, to jednak Mickey wysyła rywala w narożnik Irish Whipem, a następnie pod wpływem adrenaliny rusza za nim, wykonując Body Avalanche! Wallace po otrzymanym ciosie odchodzi kilka kroków od narożnika i na dokładkę otrzymuje Bulldoga! Mamy próbę zakończenia walki ze strony World Heavyweight Championa! 1…2.! I odbicie! Mickey po chwilowym przypływie sił teraz ma jednak problem z podniesieniem się, tak samo zresztą jak Man of Mayhem. Sędzia zaczyna odliczać! 1…2…3…4… Obaj jednak podnoszą się przy przeciwległych narożnikach i w tym samym czasie postanawiają natrzeć na rywala! Page jest jednak szybszy i to on aplikuje pierwszy cios – mamy Lariat! Po chwili kolejny Lariat! Wes podnosi się jednak bardzo szybko i samemu próbuje wyprowadzić chociażby jednego celnego puncha, którego Mickey sprytnie unika przechodząc pod jego ręką i po chwili jesteśmy świadkami German Suplexu! Publiczność aż wstała z miejsc, pod wrażeniem sprawności z jaką The Chosen One wciąż się porusza, mimo tak przykrego początku. Ten jednak nie zwalnia, tylko podnosi Wallace’a i wynosi go na barki, kierując się z nim do narożnika! Anarchy Champion dosłownie w ostatniej chwili wyprowadza całą serię punchy w głowę trzymającego go przeciwnika, po czym ześlizguje się za jego plecy, odwraca go w swoją stronę i aplikuje Michinoku Driver, od razu pinując! 1…2…! Kick Out! Wes nie może w to uwierzyć i zaczyna wykłócać się z sędzią, że na pewno powinno być trzecie uderzenie w matę. Arbiter jednak nie jest tego samego zdania i nakazuje zawodnikom kontynuować walkę. W międzyczasie American Playboy zdążył już się podnieść, więc Lone Rider nie tracąc zbyt wiele czasu rusza w kierunku przeciwnika i po chwili jesteśmy świadkami Tornado DDT, po którym następuje kolejna próba pinu! 1…2…! Shoulder Up! A więc walka trwa dalej. Na twarzy głównego Mistrza Anarchy da się już zauważyć cień zniesmaczenia, jednak nie pozostaje mu nic innego, niż kontynuować ofensywę, co ma swoje miejsce w postaci Texas Cloverleaf! Wallace zacieśnia uchwyt, krzycząc do Page’a by ten się poddał, jednak WH Champion wciąż walczy, próbując dostać się do lin. Będąc już kilka centymetrów od złapania ich, zostaje ponownie przeciągnięty na środek ringu! Arbiter z uwagą patrzy na ruchy Miami Playboya, który ponownie próbuje doczołgać się do lin! Wes próbuje przeciągnąć go po raz kolejny do centrum ringu. Zawodnik z Miami wykorzystuje to chwilowe poluźnienie uchwytu i przetacza się na plecy, nogami odpychając od siebie rywala, który wpada na olinowanie, po drodze uderzając również w sędziego! Ten potrącony pada na matę i nie daje znaku życia! W międzyczasie Mickey podskakuje do stójki i wyprowadza Gut Kick odwracającemu się do niego Anarchy Championowi, bo czym wynosi go na barki i wykonuje swój firmowy cios, Pleasure Seeker! Mamy pin! Jednak sędzia nie odlicza! Chick Magnet po kilku sekundach podnosi głowę i rozgląda się za arbitrem, którego po chwili dostrzega, jak powoli zbiera się koło narożnika, całkowicie nie widząc akcji mającej miejsce w tym momencie! Przedstawiciel Nitro podchodzi do zdezorientowanego sędziego i pomaga mu wstać, wskazując palcem na leżącego Wesa! Sędzia zdążył już otrząsnąć się po przyjętym ciosie, więc Mickey ponownie pada do pinu! 1…2…! Kick Out! Tak długa zwłoka sprawiła, że akcja kończąca Page’a nie mogła jednak być ostatnim ciosem w tej walce. Trochę wybity z rytmu zawodnik podnosi więc swojego rywala raz jeszcze i ponownie wynosi go na barki! Kolejny Pleasure Seeker! Jednak nie! Lone Rider w ostatniej chwili wyprowadza kilka uderzeń łokciem w głowę oponenta i zsuwa się za jego plecy, po czym od razu odbija się od lin znajdujących się naprzeciw! Every Girl Dream odwraca się na pięcie i inkasuje Bullet! Mamy pin! 1…2…! Kick Out! Zawiedziony, jednak najpewniej spodziewający się takiego rezultatu Highwayman uderza pięścią w matę, po czym podnosi się i odchodzi do narożnika. Wyciąga rękę w kierunku podnoszącego się powoli Page’a, imitując nią broń. Oddaje „strzał”, po czym rusza biegiem na przeciwnika i aplikuje Bullet po raz drugi! Kolejna próba zakończenia pojedynku! 1…2…3.! Nic z tego, Mickey po raz kolejny unosi bark! Zdenerwowany Man of Mayhem podrywa się do stójki i po chwili pociąga za sobą również rywala, którego w lekkiej desperacji zaczyna okładać całą serią Forearmów, po której dokłada jeszcze Too Much Whiskey! WH Champion po przyjętym ciosie chwieje się na nogach, próbując utrzymać równowagę. Wes jednak szybko się podrywa i wynosi przeciwnika pod Angry Chair! Cios jednak nie dochodzi do skutku, ponieważ The Chosen One w ostatnim momencie wyprowadza trzy punche w skroń trzymającego go przeciwnika, po czym zeskakuje na matę, od razu przechwytując lekko zamroczonego Wallace’a i aplikując Death Valley Driver! To jest to! Mamy pin! 1…2…3.! KICK OUT! Nie może być! Anarchy Champion odkopuje, a walka trwa dalej! A w zasadzie powinna trwać, bo na ten moment żaden z zapaśników nie ma sił by ją kontynuować. Obaj leżą w bezruchu, próbując za wszelką cenę się podnieść. Sędzia zaczął nawet odliczać. 1…2…3…4…5… Panowie zaczynają się podnosić, jednak nadal nie powrócili do stójki. 6…7…8…9.. I są gotowi! Jednak totalnie wykończeni, chwiejąc się na nogach, powoli zbliżają się do siebie. I zaczyna się wymiana cios za cios! Wes wyprowadza punch w skroń Mickey’a, który cofa się dwa kroki do tyłu i prawie pada, jednak pozostaje na nogach. Highwayman gestem pokazuje, żeby Miami Playboy pokazał na co go stać, co też ten ochoczo czyni, samemu również wyprowadzając punch, który wytrąca Wallace’a z równowagi. Jednak po chwili udaje mu się oprzytomnieć i wyprowadzić kolejne uderzenie pięścią! Every Girl Dream znowu zatacza się do tyłu, jednak w ostateczności nie pozostaje nikomu dłużny i on też uderza po raz kolejny! I znowu Wes! I Page! Cała wymiana trwa dość długo, jednak w ostatecznym rozrachunku to Mistrz Anarchy przejmuje inicjatywę, w pewnym momencie wyprowadzając całą serię punchy, po której WH Champion wpada na liny, od których się odbija tylko po to, by zainkasować Hellraiser! Znokautowany zawodnik pada na deski, a w ślad za nim idzie jego oprawca, który próbuje zakończyć tą walkę! 1…2…3..! Kick Out! Kick Out! Wallace nie może w to uwierzyć i zaszokowany tylko patrzy na sędziego, niemo poruszając ustami. Decyzja arbitra jest jednak jasna, więc Wes po krótkiej kłótni z oficjelem wpada na nowy plan. Będąc na środku ringu wpada na nowy pomysł zakończenia walki – In Chains zapięte! Mickey zaczyna się szamotać, jednak nie jest w stanie uwolnić się z zabójczego uchwytu! W pewnym momencie jakikolwiek ruch ze strony zawodnika z Miami ustaje, a sędzia podnosi do góry jego rękę, chcąc sprawdzić, czy jest on w stanie kontynuować pojedynek, jednak ta opada! Sędzia ponawia ten sam manewr, a kończyna Page’a ponownie opada! Publiczność w coraz większym szoku obserwuje, jak arbiter unosi rękę World Heavyweight Championa po raz trzeci, a ta ponownie opada… JEDNAK NIE! W ostatniej chwili Mickey utrzymuje ją w powietrzu i daje tym samym znak, że wciąż jest w walce! Cała arena popada w ekstazę, dopingując swojego ulubieńca z całych sił. Ten pod wpływem dopingu fanów w końcu uwalnia się z dźwigni! Jednak od razu zostaje podniesiony i otrzymuje Angry Chair! TO NA PEWNO KONIEC! Wallace pinuje, unosząc rękę do góry w geście zwycięstwa! 1…2…3… KICK OUT! To niemożliwe! Wes nie może w to uwierzyć, prawie zaczyna rwać z głowy włosy, domagając się od sędziego wyjaśnień. Ten tłumaczy mu, że Miami Playboy zdążył oderwać łopatkę od maty tuż przed trzecim klepnięciem, więc sędziując uczciwie nie mógł zakończyć walki. Lone Rider już go jednak nie słucha, podnosząc rywala i chwytając go pod Blackway Driver! To na pewno będzie koniec! Jednak zawodnik Nitro wykręca się w jakiś magiczny sposób i sam wynosi oponenta na barki, zapinając Sunset! Highwayman jest w niewiarygodnych opałach, a przed chwilą miał przecież kończyć walkę! Na twarzy Wallace’a widać wielki ból, jednak wciąż nie odklepuje. Sędzia pyta, czy ten chce się poddać, jednak pada odpowiedź przecząca. W końcu jednak Wes podnosi do góry rękę i widać jak bardzo walczy by nie odklepać! Wreszcie zaciska pięść i uderza nią w twarz swojego oprawcy, który pod wpływem ciosu upuszcza go za swoje plecy! Man of Mayhem szybko się podnosi, jednak Every Girl Dream zdążył już się otrząsnąć i wyprowadza Gut Kick, a następnie chwyta przeciwnika w Double Underhooku, po czym wyprowadza Sweet Dreams! Mamy pin! 1…2…3… KICK OUT! Tym razem to Wallace pozostaje w walce, w ostatniej chwili odkopując! Niesamowite! Obaj zawodnicy po raz kolejny w tym pojedynku mają problem z podniesieniem się, dlatego sędzia znowu zaczyna odliczanie! 1…2…3…4…5…6…7…8…9…10. JEDNAK NIE! W ostatniej chwili obydwaj podnoszą się z maty i pokazują, że są gotowi do dalszej walki! Słaniając się na nogach jeden doskakuje do drugiego i bez większego ładu i składu zaczynają się przepychać. W końcu jednak Page’owi udaje się przejąć inicjatywę i resztkami sił wynosi Wallace’a pod Pleasure Seeker! Ten jednak ześlizguje się ostatecznie z barków rywala i samemu od razu przechodzi do Blackway Drive! CONNECTED! To już na pewno jest koniec! 1…2…3…! TAK! Wes Wallace pokonuje Page’a i odnotowuje pierwsze zwycięstwo dzisiejszej nocy! Anarchy prowadzi z Nitro 1-0! Anarchy Champion jednak nie ma sił się z tego cieszyć, totalnie wypruty leży na macie, a sędzia po prostu w tej pozycji unosi jego rękę do góry ogłaszając go zwycięzcą tego pojedynku!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Ależ świetna walka, Panowie dali z siebie absolutnie wszystko. Mickey jestem z Ciebie cholernie dumny, każdy skazywał Cię na porażkę, ale mam nadzieję, że tym występem zamknąłeś usta krytykom. Wes gratulację, ale pamiętaj, że 1-0 to tylko początek i moi zawodnicy zrobią wszystko, aby ostatecznie zwyciężyć całą rywalizację.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Zdecydowanie się z Panem zgodzę, to było przepiękne starcie, w którym mieliśmy wszystko. Panowie zostawili sporo serca i potu, aby rozgrzać publiczność. Widać, że to zadanie zostało wykonane w 100%, ponieważ do tej pory słychać ogromne brawa niosące się po arenie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Obaj Panowie sobie na to zasłużyli, wiem że o tym starciu jutro usłyszymy w wiadomościach, a teraz czas przejść do kolejnego punktu gali, którym jest, no cóż…. Pojedynek The Flushed Ones z Jeanem-Pier Dolnickiem oraz Maxwellem Ransomem, emocje gwarantowane….<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Jeśli przy ringu nie będzie zbyt wiele alkoholu, to panowie na pewno dadzą sobie radę. Najważniejsze jest to, aby po tym pojedynku pozostali cali i zdrowi, a także wrócili do swoich rodzin w jednym kawałku. Tu nie będzie miękkiej gry, w ringu stanie naprzeciw siebie 4 twardzielów, którzy zrobią wszystko, aby pokazać swoją wyższość nad drugą drużyną. Jeśli nasi Artemowie sprawią, że Ransom nie będzie mógł nawilżyć swoich włosów, to na pewno wygramy, prawda Panie Sting?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Też mam taką nadzieję, do tej pory nie wiem jakim cudem, to The Flushed Ones dostali swoją szansę na Fall Brawl, no ale cóż był to wybór naszego kapitana. Nie przedłużając starcie czas zacząć!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">SAAATELITEE! To oznacza, że za chwilę zjawi się Jean-Pierre Dolnick! Fani szaleją. Zaraz, zaraz.... co tu się odpierdala? Zamiast grubasa naszym oczom ukazuje się zespół, który wykonuje jego theme song oraz kilka tancerek! Po chwili Kongijczyk również się pojawia i chyba nie jest zadowolony. Zagląda jeszcze przez moment na zaplecze i coś krzyczy. Następnie towarzysz Ransoma łapie się za głowę i częstuje twórców swojej wejściowej piosenki wulgaryzmami. Tancerki zaczynają twerkować i totalnie wkurwiony Jean-Pierre wygania wszystkich na zaplecze! W końcu udała mu się ta sztuka, ale widać kosztowało go to trochę energii. Warto zaznaczyć, że przy okazji klepnął jedną tancerkę soczyście w tyłek, co sprawiło, że chociaż przez chwilę na jego twarzy zagościł uśmiech. Następnie czarnoskóry zawodnik spokojnym krokiem zmierza w kierunku ringu. Po drodze jakiś fan chce go poczęstować jedzeniem. Dolnick odmawia i tłumaczy, że nie może, ponieważ zaraz ma walkę. Grubas dumny z siebie robi kilka kroków do przodu, lecz po chwili wraca i ostatecznie bierze jedzonko. Potem powoli idzie do ringu i konsumuje smakołyki. W końcu wyrzuca je i wchodzi do kwadratowego pierścienia. </span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">DJ ASSAS1N – FRAG OUT! Cheer jest przeogromny, a nagle na arenie pojawia się uśmiechnięty Maxwell Ransom! Big Handsome Man ma ze sobą torbę ratowniczą i wesoło zmierzając do ringu rozdaje ludziom preparaty na zwilżanie włosów! Kamera pokazuje nam teraz Jean-Pierre Dolnicka, który wkurwiony krzyczy coś w stronę swojego partnera z drużyny, jednak ten jest zbyt zajęty, aby zwrócić na to uwagę. W końcu Maxwell wchodzi do ringu i poprawia swoje wilgotne włosy, a następnie staje obok Grubasa. Ten dalej krzyczy w jego stronę bardzo brzydkie zdania, chociażby „coś ty kurwa odjebał, na chuj ten zespół, jesteś popierdolony”. Ransom się zawstydził, lecz po chwili znowu na jego ustach pojawia się uśmiech, gdy zauważa piękną kobietę, która macha w jego stronę.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><a href="https://www.youtube.com/watch?v=e7kJRGPgvRQ" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Vodka Vodka</a> Wypełnia całą arenę, po chwili cała hala nawet dzieci skandują ,,Vodka Vodka” A po kilkunastu sekundach na rampie pojawiają się Artem I Wielki, oraz Artem II Spłukany!, którzy chcą wejść do ringu ze Smirnoffem. Widzą to Sting niemal podrywa się ze swojego miejsca przy stoliku komentatorskim, widząc to Rosjanie bez chwili namysłu zerują buteleczkę. Nie zrobiło to nich większego wrażenia, ponieważ nawet się nie chwieją tylko rozstawiają szeroko ręce. I niczym samoloty do hangaru, wlatują do ringu gdzie meldują się w swoim narożniku. </span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">2. Tag Te</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">am Match </span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Jean-Pierre Dolnick &amp; Maxwell Ransom</span> <span style="color: #fffa1e;" class="mycode_color">vs</span> <span style="color: #c10300;" class="mycode_color">The Flushed Ones</span></span></div>
<br />
Gong rozpoczyna pojedynek, jako pierwsi w ringu znajdują się Maxwell, a także Artem I Wielki. Rosjanin od razu próbuje przejść do stylu walki pijanego mistrza i zamaszystymi ciosami stara się ustrzelić głowę zawodnika, który zawsze dba o to, aby jego włosy były wilgotne. Widać, że dobrze je przygotował, ponieważ pięści tylko prześlizgują się po bujnej fryzurze Ransoma. Big Handsome Man przechodzi za plecy swojego oponenta i łapie go w pełnego Nelsona. Rusek wygląda strasznie nieporadnie i próbuje wymachiwać rękoma…. Nic z tego! Full Nelson Slam i jego twarz zalicza niebezpiecznie bliski kontakt z podłożem ringu. Mamy próbę pinu 1...2… Kick Out! No cóż było blisko, ale nie tym razem. Moscow Devil, chyba zaczyna odczuwać skutki Smirnoffa i chyba zaraz będzie wymiotować, widząc tą sytuację Maxwell postanawia się od niego odsunąć. To był błąd, Son of Hell tylko żartował i natychmiast się podnosi! Solidne kopnięcie w pięknie umięśniony brzuch rywala i mamy Powerbomb! To nie koniec atrakcji… Czas na Elbow Drop…. Który trafia tylko w matę! No cóż, może trzeba było nie pić? Jak to mówią? Dobry Rosjanin to i na trzeźwo zawalczy… Może zawalczy, ale po co się męczyć? Jeśli chodzi o zmęczenie, to Maxwell zaczyna je odczuwać, widać to po jego włosach, które straciły już swój blask, Big Hansome Man nie może tego ścierpieć i dokonuje zmiany. Bardzo leniwym wejściem Jean melduje się w kwadratowym pierścieniu. Tak samo robi drugi z Artemów, który przypomnijmy niegdyś miał szansę na zdobycie mistrzostwa, niestety miłość do wódki była większa niż ta do treningów i znajduje się on teraz tu gdzie jest. Widać, że jest on bardzo zdeterminowany od razu rusza na Grubasa i mamy Enzuigiri… Które nie robi żadnego wrażenia na zawodniku z Konga, który teraz ziewa. Próba Spearu od Artema kończy się tym, ze jego głowa ląduje pod spoconą pachną Dolnicka, ten widać ma dość zabawy. Krzyczy do Ransoma koniec pierdolenia, szykuj mi obiad, a następnie wykonuje Potężne Odepchnięcie! Które miało siłę tornada nawiedzającego co jakiś czas wybrzeża USA! Artem pod jego wpływem pierdolnął na matę to koniec Congo Drop! 1...2...3! Drugi z Artemów nie pomógł, bo właśnie pił kolejną małpkę!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">SAAATELLITEEEEEEE! Aż mi nie chce przez palce przejść, że Ransom i Dolnick wygrali! Maxwell zaczyna twerkować na środku ringu pod rytm muzyki, jednak po chwili mówi coś swojemu partnerowi na ucho. Wilgotniak prosi o mikrofon, który po chwili dostaje. Już chce coś powiedzieć, gdy przypomina sobie o najważniejszym. Któryś z pracowników od razu domyśla się o co chodzi, a Ransom otrzymuje także preparat do nawilżania włosów. W czasie, gdy Maxwell poprawia swoją fryzurę, Dolnick odpoczywa i nakazuje swojemu partnerowi się streszczać. W końcu Big Handsome Man zaczyna mówić.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Maxwell Ransom:</span> Widzieliście to?! cheer Tak się pokonuje Nitro kochani! Nie chcieli nas w drużynie i pokazaliśmy teraz każdemu, że to był spory błąd! Zobaczymy, jak wam teraz pójdzie bez nas, my spełniliśmy swoje zadanie i zapisaliśmy punkt na korzyść Anarchy! cheer, Maxwell przerywa bo widocznie wkurwia go chrupanie Dolnicka, który dostał od kogoś chipsy, po chwili jednak się uśmiecha Zasłużyłeś Jean… uśmiech Musimy zbierać siły, bo wpadłem na genialny pomysł! A co wy na to, abyśmy byli jedynymi osobami na dzisiejszej gali, które wygrają co najmniej dwie walki? cheer w chuj, Dolnick nie wierzy co słyszy Wtedy wszyscy posikają się z zazdrości! Dlatego wyzywam kogokolwiek z Nitro do walki z najlepszym duetem w całym WCW! cheeeer Wyłazić tchórze! Maxwell jest zadowolony z siebie, Dolnick coś do niego krzyczy, przez co Ransom się zawstydził<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź. Warrior! Na rampie pojawia się rozjuszony James Storm z mikrofonem w ręku i zmierzając do ringu rozpoczyna przemowę.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James Storm:</span> Wystarczy! Na pewno nie będę dłużej tego tolerować! Żarty się skończyły! Myślicie, że jesteście takimi kozakami?! Kolejni mi tu robią cyrk z tego wspaniałego sportu, jak nie Petarda to Ransom i Dolnick. Swoją drogą, typie, dobrze, że nie mówisz w moim ojczystym języku, bo pierdolnąłbyś sobie w łeb już przy narodzinach. Wracając do tematu, znowu czuję się, jakby ktoś napluł mi w ryj! Dzisiaj czas nauczyć kolejne osoby szacunku do walki i pokazać jaką postawę należy prezentować w ringu. Lubisz mieć wilgotne włosy? Dzisiaj będą bardzo wilgotne... Kiedy będziesz spłukiwać z nich swoją własną juchę!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Czyżbyśmy byli świadkami jeszcze jednego starcia z udziałem Maxwella i Jean-Pierre'a? James Storm jest chętny do walki, jednak póki co pozostaje sam, ale ten problem może za chwilę zostać rozwiązany, bo Dolnick ewidentnie nie chce brać w tym udziału. Już podchodzi do lin i przechodzi przez nie...gdy w tym momencie wybrzmiewa "We're Comin' Down!" i na rampie zjawia się D-Von Dudley! Widzący to Grubas z Konga zatrzymuje się, nie dowierzając w to, co widzi. Z kolei weteran wrestlingu szybkim krokiem kieruje się do środka, niejako zmuszając Jean-Pierre'a, by pozostał w kwadratowym pierścieniu! A więc wygląda na to, że posiadający zdecydowanie za długi język Ransom dostał to, czego oczekiwał - kolejną walkę! Tym razem jednak może nie pójść tak łatwo!</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">3. Tag Te</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">am Match </span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Jean-Pierre Dolnick &amp; Maxwell Ransom</span> <span style="color: #fffa1e;" class="mycode_color">vs</span> <span style="color: #c10300;" class="mycode_color">James Storm &amp; D-Von Dudley</span></span></div>
<br />
A więc czeka nas jeszcze bonusowe starcie! Mimo, że Jean-Pierre bardzo chciał się oddalić, to pojawienie się Dudleya uniemożliwiło mu to. Wrócił więc do ringu, jednak od razu wyraźnie pokazuje Ransomowi, że to wilgotniak ma walczyć, a on będzie sobie stał z boku. Po drugiej stronie w ringu pozostaje Storm i czas uderzyć w gong! Zaczyna się spokojnie, od klinczu, który z łatwością wygrywa polski zawodnik, który szybko przechodzi do Waist Locku. Maxwellowi udaje się rozerwać chwyt, po czym wykręca on rękę Jamesa, wymierza Gut Kick, a następnie T-Bone Suplex, po którym przechodzi do próby przypięcia. Oczywiście to nie wystarcza - James odkopuje po 1, ale dla Ransoma i tak wydaje się to zaskakujące. Postanawia on jednak kontynuować walkę i po nieudanym pinie podnosi Jamesa i ustawia go przy najbliższym narożniku. Następnie postanawia się rozpędzić i wbija się...jak można się domyślić, w pusty korner, gdyż dał Warriorowi wystarczająco dużo czasu na reakcję. Bad Brother błyskawicznie wykorzystuje sytuację i wykonuje German Suplex Ransomowi. Ten w miarę szybko wstaje, ale tylko po to, by otrzymać Running Knee Strike. Po tej akcji Storm postanawia spróbować czegoś bardziej technicznego i przechodzi do Surfboard Stretchu. Maxwell cierpi, jednak przez zablokowane ręce nawet nie ma jak odklepać. Po kilku sekundach James puszcza chwyt i pozostawia obolałego Ransoma, samemu dokonując zmiany z Dudleyem. ECW Original po wejściu do kwadratowego pierścienia przechwytuje wstającego Ransoma i aplikuje mu Jawbreaker. Johnny Bravo wrestlingu chwieje się na nogach, zaś Dudley sprowadza go z powrotem na matę, wykonując Neckbreaker. Maxwell po upadku próbuje czołgać się w stronę swojego narożnika, ale wygląda na to, że jego kompan ani myśli wchodzić na jego miejsce, bo nie tylko nie wyciągnął ręki w jego kierunku, ale też odsuwa swoje dłonie jak najdalej, by Ransom go nie sięgnął. Wygląda więc na to, że Big Handsome Man musi radzić sobie z problemem sam, a problem do najprostszych nie należy. Deadly Brother właśnie przechwytuje go i sprowadza znów do pozycji stojącej, a następnie wchodzi w Suplex Clutch i wynosi Ransoma do pionu. Mija kilka dłuższych, szczególnie dla posiadacza wilgotnych włosów, sekund, po czym Dudley wykonuje Delayed Vertical Suplex! Mało tego, po tej akcji jeszcze odbija się od lin i dokłada Ransomowi Running Leg Drop. Po tej akcji wstaje i podchodzi do odpoczywającego na apronie Dolnicka. Zachęca go do tego, by ruszył swoją leniwą dupę do ringu. Jean-Pierre nie zamierza jednak tak łatwo opuszczać swojego wygodnego stanowiska i tylko gestem odgania rywala. Sytuację próbuje wykorzystać Maxwell, któremu udaje się wykonać Roll-up na Dudleyu. 1...2...kickout! Niewiele zabrakło do sensacyjnego rozstrzygnięcia. Obaj walczący wstają, jednak przewagę wciąż ma ECW Veteran, który przechwytuje Mr. Humid Hair i umieszcza go w narożniku, przy którym cały czas stoi Grubas z Konga. Dudley nie zamierza się dłużej patyczkować - wymierza Ransomowi całą serię punchy, niejako prowokując Dolnicka do ataku. Ten próbuje złapać go swoją wielką łapą, jednak D-Von z łatwością unika tego "ataku", po czym śmieje się w twarz coraz bardziej sfrustrowanemu Kongijczykowi. Ten w końcu traci cierpliwość, bo nikt nie będzie się z niego śmiał i w końcu klepie w bark Maxwella, samemu gramoląc się do ringu! Dochodzi wreszcie do konfrontacji, na którą wszyscy czekali, w końcu kto nie chciałby zobaczyć walki dwóch grubych murzy...to znaczy czarnoskórych zawodników? Obaj przez jakiś czas wymieniają się "uprzejmościami", a po chwili...Potężne odepchnięcie! Grubas (ten z Konga) właśnie wykonał jedną ze swoich firmowych akcji! Dudley aż się zachwiał na nogach, a publika szaleje! Wrestling Oldboy nie pozostaje dłużny i postanawia wykonać tę samą akcję Dolnickowi! A to perfidny złodziej movesetu! W przypadku Jean-Pierre'a masa jednak robi swoje i dzięki temu nie traci on równowagi. Zamiast tego wymierza Dudleyowi silny punch. D-Von odpowiada tym samym i rozpoczyna się wymiana ognia. Sprawniejszy okazuje się, o dziwo, starszy z wrestlerów, który już po chwili zaczyna dominować i decyduje się wykonać kombinację, z której znany jest jego stary kumpel Bubba - kilka prostych ciosów zwieńczonych akcją Bionic Elbow! Oczywiście to za mało, by powalić Grubasa z Konga, jednak Dudley zdobywa dzięki temu przewagę. Postanawia odbić się od liny i wykonać Spear! To jednak nadal za mało! Dolnick trzyma się za brzuch i opiera o liny, jednak wciąż dzielnie stoi na nogach! Brother Devon próbuje zatem czegoś innego - stara się wykonać Suplex...ale to już nie te lata. I nie te gabaryty u przeciwnika. Grubasowi udaje się zablokować akcję, a następnie wykorzystać swoją przewagę fizyczną i sam wykonuje D-Vonowi Front Suplex. Następnie decyduje się podejść do niego i wykonać mu potężny Standing Splash...jednak czyni to tak wolno, że nawet prawie 50-letni wrestler, jakim jest Dudley, jest w stanie odsunąć się w porę, przez co Dolnick po prostu zajebał swoim cielskiem o matę! Tymczasem stojący dotychczas na apronie Ransom zastanawia się, jak pomóc koledze. Rozgląda się po publiczności, aż w końcu jego uwagę przykuwa jeden z siedzących w pierwszym rzędzie młodych mężczyzn, do złudzenia przypominający samego Maxwella. Big Handsome Manowi nie chodzi jednak o podobieństwo, a o akcesorium, które ów gagatek trzyma w ręku, a jest nim preparat zwilżający włosy, na dodatek posiadający na etykiecie twarz samego Maxwella! Johnny Bravo wrestlingu przekonuje fana, by dał mu preparat, na co ten się zgadza. Ransom natychmiast oblewa swoje włosy, po czym wraca na apron...i stara się przekazać buteleczkę leżącemu na macie Dolnickowi! Na jego nieszczęście zauważa to sędzia, który nakazuje Ransomowi zabrać przedmiot z ringu. Ten najwyraźniej nie rozumie, o co chodzi pasiastemu i...postanawia polać głowę arbitra tym preparatem! Sędzia wścieka się i stara się wyrwać butelkę Maxwellowi, ale przez to całe zamieszanie obaj panowie nie widzą tego, co dzieje się w ringu, a dzieje się niemało! D-Von dokonał już zmiany ze Stormem, jednak obecnie znajduje się nie na apronie, a na narożniku, z kolei James trzyma za nogi leżącego Jean-Pierre'a. Whassuuuuup? D-Von wykonuje Diving Headbutt prosto na jaja Dolnicka! Ten aż zawył z bólu, co oznacza, że jednak posiada genitalia, ale pewnie teraz wolałby ich nie mieć...zwłaszcza, że nawet nie jest w stanie ich sięgnąć! Leżąc, próbuje za to dosięgnąć ręki Maxwella i w końcu to się udaje. Big Handsome Man, już bez preparatu na wilgotne włosy, wpada do ringu i udaje mu się nawet powalić Dudleya wykonując Clothesline! Ten wytacza się poza ring, podobnie jak Dolnick, a nakręcony Maxwell podbiega do Jamesa i wykonuje mu Irish Whip, a następnie Spinebuster! Niesamowite, że to się udało! Na tym się nie kończy. Wilgotniak od razu podnosi z maty Storma i wchodzi w Headlock, by po odbiciu się od lin wykonać Humidifier...ale nic z tego nie wychodzi, gdyż Striking Man from Poland przechwytuje go, a następnie sadza na swoich barkach i wykonuje Ushigoroshi! Ransom aż łapie się za głowę, która wciąż jest wilgotna, a z kolei James może powoli się szykować do zakończenia tego pojedynku. Ransom powoli wstaje, po czym inkasuje Stunner! Tymczasem do ringu wchodzi Dudley, który zaczyna coś szeptać na ucho Razorowi. Ten postanawia podnieść rywala i przekazać go swojemu tag team partnerowi. D-Von podrzuca Maxwella, wykonując Flapjack, a James wykonuje na lecącym oponencie Cutter! 3D! To musi być koniec, bo Dolnicka już nawet nie ma na apronie, tylko skierował się w stronę wyjścia. 1...2...3! Tak jest, to koniec!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Storm i Dudley świętują przez chwilę swoje zwycięstwo przy theme songu tego pierwszego, jednak wygląda na to, że to nie koniec zabawy, gdyż James najwyraźniej jeszcze ma coś w zanadrzu. Postanawia klepnąć swojego kolegę z zespołu w klatkę piersiową, krzycząc "D-VON! ONE! TWO! THREE! GET THE TABLES!!" i już po chwili Dudley opuszcza ring, po czym wyciąga spod płachty drewniany stół i natychmiast wsuwa go do ringu. Storm rozkłada go, zaś D-Von podnosi obolałego Maxwella z maty i już po chwili mamy kolejne 3D, tym razem na stół, który oczywiście zostaje złamany! Na koniec wybrzmiewa jeszcze theme song D-Vona i panowie mogą dalej świętować zdobycie pierwszego tej nocy punktu dla Monday Nitro.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Bardzo ładnie Panowie….<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Przepraszam bardzo z czego jest Pan taki dumny? Z tego, że Flushed Ones skompromitowali się w walce ? Czy z tego, że prawdziwy zawodnicy pokonali tych pół amatorów. Ech Panie Gm…<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Zdobyty punkt to zdobyty punkt i tego faktu nie zmienisz. Złapaliśmy kontakt z Anarchy i teraz czas pójść za ciosem! Już za chwilę czeka na nas starcie, nieobliczalnego Professora Paina z Łowcą Marvinem Jonesem!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Zapewne pan Profesor świetnie rozpracował sobie najbliższego przeciwnika i pokaże nam, że to Łowca stanie się ofiarą, co udowodnił już ostatnio, niemal paląc go żywcem. Liczę, że ta walka rozgrzeje nam publiczność do czerwoności. Czy Nitro doprowadzi do remisu? Tego dowiecie się już wkrótce!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Here Comes to Pain i na arenie pojawia się sam Professor, który ma na sobie założony miotacz płomieni, którym ostatnio postraszył Anarchy. Po upływie kilkunastu sekund piosenki Pain wystrzeliwuje strugę ognia w powietrze, a następnie zdejmuje swój ekwipunek. Beznamiętnie podąża do ringu, a gdy się tam znajduje zdejmuje swoją kurtkę, pod którą ma koszulkę z napisem Marvin Gonna Die! </span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Wybrzmiewa theme song Marvina Jonesa, co oznacza pojawienie się TV Championa na arenie! Zawodnik przystaje na rampie i przykłada dłoń nad oczy, w ten sposób rozglądając się po zebranych na trybunach widzach. Po chwili kieruje się do ringu do którego wchodzi, a następnie wskakuje na najbliższy narożnik. Tam odpina zapięty na biodrach pas i unosi go wysoko w górę, celebrując ze swoimi fanami. Łowca następnie zeskakuje z narożnika i to samo ponawia na kolejnym z nich. Po całej celebracji Marvin zbliża się do sędziego i całując pas na pożegnanie, oddaje go sędziemu, po czym ustawia się w narożniku i dogrzewa przed walką.</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">4. Singles Match f</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">or TV Championship</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Marvin Jones vs</span> <span style="color: #c10300;" class="mycode_color">Professor Pain</span></span></div>
<br />
Rozpoczynamy pojedynek o pas TV! Marvin Jones z animuszem rusza na swojego rywala, szybka próba Clohtesline''u, ale zupełnie chybiona! Pain robi unik, po czym wypłaca czarnuchowi potężny prawy podbródkowy. Jones zachwiał się, jakby przed chwilą obalił 0,7. Professor kontynuuje swój atak, jeszcze jeden prawy, po czym mamy Irish Whip i...Big Boot! Marvin zderzył się włąśnie z matą, a jego przeciwnik momentalnie do niego doskakuje i teraz widzimy jak obija go w przysiadzie. Obija go i obija i...obija. Mogibyśmy jeszcze parę razy dodać, że go obija, ale byłaby to nieprawda, bo teraz widzimy, że "Bonecrusher" podnosi obolałego Marvina, po czym ciska nim w narożnik i...dobija go tam poteżnym Clothesline'm! Pain raz jeszcze bierze rozbieg i...Corner Dropkick! Marvin Jones chwieje się jakby...no, wiecie jak. Nasz uroczy psychopata z Nitro nie czeka jednak na to, aż ten zdecyduje się czy się przewróci, czy nie, tylko bierze go za fraki i wyrzuca z ringu! Po chwili sam również opuszcza kwadratowy pierścień i...jeb! Cisnął Marvinem jak szmatą do podłogi, wprost na metalowe schodki, które oczywiście uległy rozdupceniu! Pain wrzuca swojego przeciwnika do ringu, sam również tam wraca i...wygląda jakby zastanawiał się co dalej zrobić z czarnuchem. W końcu wymyślił! Wykręćmy mu rękę w łokciu! Tak też się dzieje i widzimy, jak Pain znęca się nad Jonesem, ten kwiczy i wyje z bólu, sędzia sprawdza czy czasami się nie poddaje, ale w końcu na pomoc przychodzą mu liny. Marvin łapie się jednej z nich i arbiter prosi Professora o przerwanie dźwigni. "IQ Devil" robi to bardzo niechętnie, po czym próbuje raz jeszcze wyrzucić Jonesa z ringu, ale ten zaczyna stawiać opór. Obaj panowie wymieniają teraz punche między sobą, o dziwo to TV Champion zyskuje przewagę i sprowadza przeciwnika do narożnika, tam zaś wychodzi na drugą linę i...Powerbomb! Powerbomb od Paina! Zrobił to zupełnie z zaskoczenia! Mamy pin...1...2...nie, nie było nawet blisko. Professor Pain wygląda jednak na zdeterminowanego, podnosi Marvina i...Relase Northern Lights Suplex! Teraz Pain wychodzi na narożnik i...Senton Bomb! Jeszcze raz mamy pin...1...2...no, było bliżej, ale dalej nie tak blisko, jak miał Trzaskowski do Dudy. "Painmaker" wygląda jakby zaczynał go nużyć ten pojedynek, z wściekłością szarpie swojego rywala, podnosi go i...Get out! Wykonane! Teraz czai się za plecami Marvina i czeka aż ten się podniesie, a gdy tak się w końcu dzieje, to łapie go i...próba Bonebreakera...ale nic z tego! Nasz kochany TV Champ się uwalnia i...zakłada Sleeper Hold! Udało mu się! Teraz to Professor jest w tarapatach, widzimy jednak, że dość agresywnie wierzga po ringu i próbuje natychmiastowo się uwolnić, w końcu szarpie mocniej jedną dłonią i...palec w oko! Sędzia nie jest tym zachwycony, ale widać postanowił przymknąć na to...oko, w sumie podobnie, jak Marvin. Jones chce uderzyć rywala i zamachuje się potężnie prawą ręką, ale "Bonecrusher" robi unik i to on wychodzi z European Uppercutem! Jebnął mu tak mocno, że nawet kibice się przestraszyli. Pain idzie dalej za ciosem, ciska teraz przeciwnika na matę, po czym...Kimura Lock! A...jednak nie! Marvin nie daje się złapać i..."IQ Devil" zachodzi go od tyłu...Rear Naked Choke! Zapięte! Na środku ringu! TV Champion walczy i próbuje jakoś się uwolnić, widzimy jednak, że Professor zaczyna go dusić coraz mocniej i mocniej! Ewidentnie sprawia mu to frajdę! W końcu sam postanawia przerwać tę dźwignię i...rzuca "Łowcę" w narożnik, w taki sposób, że ten trafia ramieniem w metalowy słupek. Pain po chwili ustawia sobie zamroczonego Jonesa na linach i...naciąga jedną na drugą, po czy wkłada tam głowę swojego rywala! On chyba chce go udusić! Sędzia natychmiast na to reaguje i pomaga Marvinowi Jonesowi uwolnić się z opałów, a Professor Pain tylko śmieje się z całej tej sytuacji. Zamroczony mistrz wraca na środek ringu i...Bonebreaker! Kompletnie znikąd! Teraz wystarczy pinować, ale...nic z tego! "Painmaker" podnosi momentalnie czarnucha i...jeszcze jeden Bonebreaker! Przecież on go zabije, jak tak dalej będzie to wyglądać...Teraz Pain zakłada Killer Instinct! Na nieprzytomnym przeciwniku...sędzia widząc to, od razu podnosi rękę Marvina, ta oczywiście opada po raz pierwszy, następnie...po raz drugi i...tak jest! Po raz trzeci! To oznacza tylko jedno! Professor Pain zostaje nowym TV Championem i to w jakże przekonującym stylu!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> A nie mówiłem? Może i Pain to chory pojeb, ale dał nam to czego chcieliśmy i doprowadzamy do remisu. I co teraz Paul? Gdzie Twoje wielkie Anarchy? Chcesz nam coś powiedzieć?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Spokojnie Sting to dopiero 4 pojedynek tej gali, a Ty już czujesz się jak zwycięzca całego wieczoru. Radzę stonować emocję, bo teraz członek Nitro stanie przed nie lada wyzwaniem. Sammy Guevara postawi swój tytuł na szali, to samo zrobi również Nathan Martin, a nagrodą dla nich będzie świeżo wprowadzony tytuł Interkontynentalny. Emocje są gwarantowane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Jeśli słuchałbyś uważnie Nathana to wiedziałbyś, że dla niego ma to być bardzo łatwa przeprawa. No cóż Panie Martin muszę Pana zmartwić, ponieważ panicz Guevara to bardzo dobry zawodnik, a na pewno lepszy od tego waszego strasznego Salvadora! Sammy czas pokazać im miejsce w szeregu, daj Nitro prowadzenie kolego!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Słychać "Sky's The Limit", a to oznacza tylko jedno -  w drodze na ring jest już nasz Light Heavyweight Champion, Sammy Guevara! "Insta Boy" pokazuje się w okolicach titantronu, ma na sobie czarną skórzaną kurtkę, okulary przeciwsłoneczne i...towarzyszy mu Margot Robbie! Czyżby romans dalej trwał? Na to wygląda! Margot wchodzi do ringu wraz z Guevarą, a następnie...całuje go w usta, Sammy pokazuje, że chce więcej, wiec Robbie podchodzi do niego i...robi mu malinkę na szyi! Zassała się jak odkurzacz Zelmer! Margot raz jeszcze całuje się z Sammym, tym razem z języczkiem, a trwa to z dobre pół minuty, w końcu para kończy to przedstawienie, aktorka zasiada w pierwszym rzędzie, a Guevara zaczyna przygotowywać się do walki. Ufff było gorąco...tylko czy my w WCW już gdzieś czegoś podobnego nie widzieliśmy? </span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">W tym momencie słyszymy jakże cudowny theme song Nathana Martina! Ten fakt spotyka się z mieszaną reakcją kibiców. Na arenie światła robią się czarno białe i drogę do ringu wypełnia dym. W końcu na rampie pojawia się Cruiserweight Champion. Jest ubrany w strój do walki oraz zwykłą białą koszulkę. W dłoni trzyma... marker? The Solipsist zmierza do ringu i w połowie drogi zatrzymuje się, przy okazji patrząc na Guevare. Uśmiechnięty Kanadyjczyk pstryka palcami i dym powoli znika. Potem zdejmuje koszulkę i zaczyna coś na niej pisać. Gdy kończy, pokazuje ją wszystkim i widnieje na niej napis: ''J**** G******.'' Martin wyrzuca ją w stronę fanów i wchodzi do ringu. Tam ziewając, opiera się o jeden z narożników. </span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">4. Champion v</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">s Champion</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color"> TLC</span> <span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Match for Intercontinental Championship </span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">Sammy Guevara vs </span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Nathan Martin&copy;</span></span></div>
<br />
Panowie są już gotowi, a to oznacza tylko jedno - możemy zacząć! Guevara vs Martin for The Intercontinental Championship! Sammy bez namysłu rusza na Nathana, ale ten robi dokładnie to samo! Panicz próbuje sprowadzić go do parteru poprzez Arm Drag Takedown, ale nasz Cruiserweight Champion okazuje się sprytniejszy, łapie "Insta Boya" w okolicach tali i...to on sprowadza go do parteru! Teraz próbuje puncha, ale nic z tego, Guevara robi natychmiastowy unik i...soczysty liść ląduje na twarzy Nathana Martina! Ten zrobił się czerwony, nie wiadomo tylko, czy ze złości, czy z powodu liścia. Tak czy inaczej, obaj panowie wstają z maty i dochodzi do wielkiej wojny na chopy i punche, obaj idą łeb w łeb, cios za cios, w końcu wygląda na to, że Sammy po prostu jest szybszy i to on zyskuje przewagę, dokłada do tego jeszcze kopnięcie w brzuch i...Irish Whip, a następnie Spinning Wheel Kick! Nathan pada na matę, a Guevara wykonuje piękny Standing Moonsault! Następnie zaczyna obracać się po ringu w dość dziwny sposob, a następnie podkłada sobie rękę pod głowę, zakłada nogę na nogę i...szybko widzimy, że nie był to najlepszy pomysł, bo Nathan Martin wstał dużo szybciej, niż Sammy się spodziewał i mamy Lower Your Head! Czyli Penalty Kick..."Insta Boy" pada nieprzytomny na matę, a jego rywal postanawia opuścić ring, ale tylko na chwilę, widzimy bowiem, że już wraca do kwadratowego pierścienia, z tym, że w drodze powrotnej wziął ze sobą krzesełko, no więc się zaczyna! Nathan bierze rozbieg i...trafia na Superkick od Guevary! Sammy uderzył w krzesełko w ten sposób, że to wylądowało wprost na ryju Martina! Ten pada oczywiście jak rażony piorunem, a nasz "Panicz" bez wahania łapie krzesło i...zaczyna nim nakurwiać! Tak, nie da się tego inaczej nazwać, bo Sammy Guevara właśnie nakurwia swojego rywala, jeden cios krzesłem, drugi, trzeci, czwarty, kto dobry w matematykę może liczyć dalej, ale nie ma to większego sensu. "Insta Boy" wychodzi teraz z ringu, a następnie szuka czegoś pod nim...szuka, szuka i...w końcu znalazł i to nie byle co, tylko kij z drutem kolczastym! Guevara bez wahania podchodzi z tym do Martina i...zaczyna nim jeździć po głowie swojego rywala! Cruiserweight Champion momentalnie zalewa się krwią, ale o dziwo powoli się podnosi i...chair shoot w głowę! Teraz Nathan Martin wygląda jak flaga Polski, jeśli odejmiemy z niej biały kolor. Sammy udaje się raz jeszcze poza ring i po chwili wraca, z tym, że najpierw wsuwa do kwadratowego pierścienia stół. Teraz Guevara rozkłada swoje znalezisko, po czym ustawia na nim "Pyscho Leafa", sam zaś wychodzi na narożnik i...450 Splash wprost na stól z Nathanem Martinem! Boom! Pięknie to wyszło, stoliczek oczywiście rozdupcony, a "Panicz" momentalnie wręcz podnosi się i z uśmiechem psychopaty patrzy się na publikę...ta wyraźnie jest wprost zachwycona tempem tego pojedynku, a Guevara nie zamierza nawet na chwilę przestać. Możemy zaobserwować jak Light Heavyweight Champion krzyczy w kierunku przeciwnika "Ty pierdolona łajzo, ty chuju miękki, ty..." generalnie to Sammy pozwala sobie na wiele, w końcu szarpie on za włosy Nate'a, po czym...zakłada Figure Four Leglock! Tak jest! Na środku ringu! Tylko co z tego, skoro tu trzeba wyjść na drabinę i ściągnąć pas? Widzimy jednak, że Nathan Martin powoli zaczyna walczyć...tak jest! Udaje mu się nawet przerollować i...próba założenia Sharpshootera, ale nic z tego, bo "Panicz" wie, co tu się swięci, momentalnie blokuje tę dźwignię, a następnie bierze rozbieg i...nie trafia z Running High Knee! Za to "Psycho Leaf" trafia z Superman Punchem! Sammy Guevara pada na matę, a reprezentant Anarchy może w końcu na chwilę złapać oddech. Tak też właśnie robi, widzimy jak opiera się o liny i ewidentnie rozmyśla co dalej zrobić z "Insta Boyem". W końcu postanawia użyć krzesełka, którym to wcześniej parokrotnie zarobił. Czeka aż rywal się podniesie i...chair shoot! Jeden na plecy, drugi na plecy i...trzeci w tył głowy! Guevara ponownie pada na matę, a Nathan Martin wkłada mu rękę w krzesełko, a następnie wychodzi na narożnik i...skaczę stamtąd, oczywiście następując dwiema nogami na uwięzioną rękę Sammy'ego! Słychać tylko przeraźliwy kwik reprezentanta Nitro! Publiczność to chyba zgraja pojebów, bo widzimy, że oni bawią się świetnie. "Nate" wygląda na bardzo dumnego i zadowolonego z siebie, teraz widzimy jak pastwi się nad Guevarą, parokrotnie uderzając go z otwartej dłoni w twarz, ten zaś powoli się podnosi i...nadziewa się na Calf Kick! Nathan Martin lapie chwiejącego się przeciwnika i mamy Avalanche German Suplex! Boom! Sammy poleciał niczym Adam Małysz w Trondheim, z tym, że chyba nie miał takiego wiatru pod narty, bo upadł wprost na ten swój głupi ryj..."The Creator" wychodzi teraz na narożnik, po czym błyskawicznie skacze z niego i mamy Diving Elbow Drop! Sammy Guevara wygląda na mocno obolałego, a jego rywal udaje się właśnie poza ring w poszukiwaniu...drabiny! W końcu bierze pierwszą lepszą, bo to przecież TLC Match, więc mamy ich tu w pizdu i jeszcze trochę. "Nate" rozklada drabinę na środku ringu i zaczyna się po niej wspinać, Sammy jednak widzi, co tu się święci i momentalnie podrywa się z maty, a następnie wbiega za Nathanem i...obaj zaczynają się szarpać, ale to "Insta Boy" okazuje się sprytniejszy, bo wykonuje Russian Leg Sweep z drabiny! Obaj spadają na ring! Rzecz jasna to Teksańczyk podnosi się pierwszy, widzimy jednak, że jest już mocno zmęczony, bo oddycha dość szybko i ciężko, w końcu postanawia raz jeszcze wyjść z kwadratowego pierścienia, po czym wyciąga z pod niego jakiś worek, na razie nie widzimy co w nim jest. Po chwili Sammy rozsypuje zawartość worka na jednym ze stołów, które widzimy obok ringu. Teraz już wiemy, co tam było...pinezki! Ten chory pojeb szykuje coś pojebanego, nie ma co do tego żadnych wątpliwości! Guevara podchodzi teraz do swojego przeciwnika i...nadziewa się na Enzuigiri! Zupełnie z zaskoczenia! "Le Sex God" pada na matę, a jego przeciwnik momentalnie doskakuje do niego i w przysiadzie zaczyna obijać jego piękną facjatę, krew spływa wprost z czoła Nathana Martina na twarz Sammy'ego Guevary! "Nate" postanawia to wykorzystać i wciera swoja własną krew we włosy "Panicza" ten w odwecie postanawia...ugryźć swojego rywala w szyję! Co on kurwa właśnie zrobił?! W ogóle co oni robią?! Ani jeden ani drugi nie są normalni, to jest już pewne! Zresztą teraz widzimy, że obaj podnoszą się i ponownie dochodzi do wściekłej wymiany punchy, tym razem lepszy okazuje się Martin, który szybko sprowadza "Insta Boya" do narożnika, tam zaś wychodzi na drugą linę, a Guevara próbuje Powerbombu, Nathan jednak sprytnie zeskakuje z ramion Sammy'ego i po chwili częstuje go Pele Kickiem! Light Heavyweight Champion pada na matę, a reprezentant Anarchy próbuje zapiać Sharpshootera...ale napotyka na pewne problemy, a mianowicie na kontrę w wykonaniu "Panicza", który próbuje odegrać się poprzez Figure Four LegLock...ale z tego też nici, bo Nate łapie jedną z nóg Sammy'ego i...tak, teraz to on zapina Figure Four LegLock! Widzimy jednak, że Sammy sprytnie sięga po krzesłko, które znajdowało się nieopodal i...head shot! Noo kurwa! Teraz to już Nathan wygląda jak Rambo z "Rambo Ostatnia Krew". Guevara podnosi się dość powoli, wciaż trzymając się za swoją prawą nogę, w ręku dalej ma krzesełko, które postanawia nałożyć na szyję swojego rywala! Teraz z tak ustawionym Martinem, wynosi go na swoje barki i...Burning GTS! Z krzesłem założonym na szyję! Ałłłaaaa! To musiało kurewsko boleć! Tak zresztą to wygląda, bo Nathan Martin wije się teraz w bólu na środku ringu, a Sammy Guevara postanawia raz jeszcze rozłożyć drabinę, centralnie pod mistrzostwem interkontynentalnym. Powoli zaczyna po niej wychodzić, widać jednak, że jest zmęczony. W końcu jednak udaje mu się zbliżyć do szczytu, ale na macie Nathan Martin robi wszystko by jednak nie pozwolić mu wygrać tego pojedynku, ostatkiem sił zrywa się i...popycha drabinę! Ta zaczyna się chwiać, "Nate" widząc to, postanawia wziąć rozbieg i...Dropkick wprost w drabinę! Drabina i Sammy lecą i...Guevara ląduje idealnie na stole z pinezkami, który to przygotował przecież dla swojego przeciwnika! Słychać krzyk, jęk, czy jak to tam chcecie sobie nazwać. W każdym razie Sammy Guevara cierpi i to bardzo, ale to bardzo...Nathan Martin jest jednak zbyt zmęczony by cokolwiek zrobić, z trudem w ogóle podnosi się, a następnie przeciera sobie krew na swojej twarzy, próbuje jakoś ustawić z powrotem drabinę, ale widzimy, że jest tak wykończony, że nawet to sprawia mu trudność. W końcu jednak mu się udaje, powoli zaczyna wychodzić, w międzyczasie Guevara w końcu wstaje ze stołu, jego ciało to teraz mieszanina krwi i pinezek! Martin jest coraz wyżej i wyżej, ale Sammy zdołał już wrócić do ringu i również zaczyna wychodzić po drabinie. Obaj teraz spotykają się praktycznie na szczycie tej drabiny i dochodzi do wymiany punchy! Cios za cios...teraz Guevara pluje na swojego przeciwnika, a Nathan...oddaje mu tym samym! Nie wiadomo czy więcej było w tym śliny, czy krwi, ale z pewnością ta zniewaga...krwi wymaga. Dlatego też "Insta Boy" i "Pyscho Leaf" w tym samym momencie wpadają na dokładnie ten sam pomysł i...podwójny headbutt! Obaj jednak dalej trzymają się drabiny! Ta zaczyna się chwiać, widzimy jednak, że panowie dają z siebie wszystko i desperacko próbują zachować równowagę, w końcu Nathan zaczyna po prostu dusić swojego rywala, ale ten również kładzie ręce na szyi Cruiserweight Championa, żaden z nich nie ma zamiaru dać za wygraną, ale...zaraz, zaraz! Co tu się do cholery dzieje?! Ktoś pojawił się w ringu i...popycha drabinę! Cholera jasna! Obaj zawodnicy spadają oczywiście na matę, ale kurwa...co tu robi...Abyss?! Legendarny zawodnik z TNA właśnie pojawił się w WCW! Tylko po co?! Widzimy, że The Monster momentalnie doskakuje do Nathana Martina, podnosi go i...Black Hole Slam! Ale zaraz...Sammy Guevara kwituje to wszystko promienistym uśmiechem i...klepie Abbysa w plecy! Następnie ten rozkłada dla "Panicza" drabinę i...zakłada Sleeper Hold na Nathanie Martinie! Guevara spokojnie wychodzi po drabinie, w końcu udaje mu sie wejść na sam szczyt i...ściągnąć pas! Tak więc to Sammy Guevara zostaje pierwszym w historii WCW, Intercontinental Championem!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Guevara wygląda na bardzo zadowolonego z siebie, strużki krwi wciąż leją się z jego czoła, ale teraz "Insta Boy" chyba się tym nie za bardzo przejmuje, podnosi on bowiem swój nowy pas w geście tryumfu, a następnie przy asyście Abyssa  i oczywiście rozradowanej Margot Robbie opuszcza arenę...</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Czy teraz grzechy Sammyego zostaną mu odpuszczone Panie Sting? Nitro za jego sprawą prowadzi, a w dodatku na naszej tygodniówce melduje się nowe mistrzostwo.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Pewnych rzeczy nie da się zapomnieć, tak więc odpowiedź brzmi nie, jednak gratulację faktu wygranej i tego, że Nitro po raz pierwszy dzisiaj wychodzi na prowadzenie. Mam nadzieję, że reszta osób tego nie spieprzy i już do końca gali nie oddamy swojego prowadzenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">MikeTenay:</span> Jak do tej pory jesteśmy świadkami świetnego widowiska, wszyscy zawodnicy wspinają się na swoje wyżyny czy tak będzie w kolejnej walce? Ric Flair to przecież była gwiazda, a Steve to wybitny trener.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Dobrze, że podkreśliłeś fakt, że to były zawodnik i były wybitny trener. Mam nadzieję, że to starcie nie zakończy się jakimś zawałem, albo co gorsza czyjąś śmiercią. Jeśli chcecie możecie teraz iść do toalety, bo nikt tutaj nie spodziewa się fajerwerków.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Take me home, country roads!!! Frajer Hunter melduje się na arenie! Publiczność w całej swej okazałości wstaje z miejsc, a Gathard pewnym krokiem wychodzi na rampe! W prawej dłoni trzyma zacisnięty kij bejsbolowy, a w lewej zdjęcie Flaira przewiązane czarną wstążką! Najlepszy trener w historii wpierdala się do ringu, po czym stawia zdjęcie Rica na narożniku i rozbija je pałką! Techniczni przybiegają i zbierają okruszki szkła, a Steve staje w narożniku i wpatruje się uważnie w wyjście z zaplecza, czekając na swojego przeciwnika!</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><a href="https://www.youtube.com/watch?v=23KSIKYCB-M" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Woo</a> I każdy wie kto jest już w drodze do ringu. To sam Nature Boy Ric Flair, który wiedząc na co się przygotować wchodzi do ringu z kastetem na swoich potężnych dłoniach. To nie będzie miłe spotkanie, Flair przed wejściem do ringu nonszalancko przeciera podeszwy swoich butów, a następnie wchodzi pod trzecią liną. W jego oczach widać złość, która może mu pomóc w tym starciu</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Fall Brawl czas zacząć! Cała arena zostaje wypełniona <a href="https://www.youtube.com/watch?v=BlPToAsLm7o" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">GItarowymi riffami</a> A na długiej pokaźnej rampie oświetlonej na niebiesko i bordowo rozpoczyna się pokaz pirotechniki! Po około minucie dym wydobywający się z fajerwerków opada, a zza niego wyłania nam się stojący obok rampy czołg, pomalowany w barwy obu brandów. Po rzucie kamerą na wypełnioną arenę przenosimy się do stolika komentatorskiego, który tworzą Mike Tenay, a także Sting!</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Wojnę czas rozpocząć, z pięknego Cleveland witają Państwa, Generalny Manager Nitro Sting.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> A także naczelny komentator czerwonej tygodniówki Mike Tenay. Jak zapewne widzicie, dziś oficjele federacji zdecydowali się na lepszy duet komentatorski niż ten który oglądaliście ostatnio. Już za chwilę rozpoczniemy najbardziej emocjonującą galę roku. To dziś poznamy, kto jest lepszy Nitro, czy Amarchy?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna, zanim czeka nas wisienka na torcie w postaci War Games, to na show będzie działo się naprawdę wiele. Zaczniemy z wysokiego C, ponieważ galę otworzy pojedynek dwóch niekwestionowanych mistrzów swoich brandów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Obaj zawodnicy nie pałają do siebie ogromną sympatią, więc szykuje nam się tutaj prawdziwa wojna bez sentymentów z której zwycięsko może wyjść tylko jeden z nich. Zanim przejdziemy do tej walki, to powiedz Sting? Jakie masz przewidywania co do całego show? Paul i Steve zdecydowali się być blisko swojej drużyny, Ty natomiast siedzisz tutaj ze mną.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Wierzę w swoich chłopców i wiem, że są w stanie wykonać swoje zadanie jakim jest pokonanie Anarchy bez mojej pomocy. Moxley Roffe, Morre i Dickinson nie potrzebują niańki, są to dorośli mężczyźni, którzy wiedzą co robić. Nie trzymajmy widzów w niepewności Show czas zacząć!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na rampie pojawia się cała grupa skąpo ubranych, młodych i pięknych kobiet o bardzo ładnych kształtach. Słyszymy muzykę imprezową, a dziewczyny rytmicznie tańczą swój układ choreograficzny i ewidentnie bardzo dobrze się przy tym bawią. Nagle rozbrzmiewa Whole Lotta Love! Fani szaleją, a na rampę wjeżdża nowiutki samochód terenowy w limonkowym kolorze, który coś za sobą ciągnie... To platforma, na której rozsypany jest piasek plażowy, a na nim dwa leżaki, za którymi stoi Mickey Page w czerwonych spodenkach ratownika wodnego! Pas mistrzowski spoczywa dumnie na jego ramieniu, a czarne okulary przeciwsłoneczne chyba mają chronić jego wzrok przed blaskiem, który bije od jego idealnie wypolerowanego złota. World Heavyweight Champion przygląda się uważnie dziewczętom, który zdecydowanie zwróciły na niego swoją uwagę. W tym momencie każda zaczęła się prężyć i prezentować swoje wdzięki w jego kierunku. W końcu wskazuje na jedną z nich i zaprasza do siebie. Dopiero kiedy wyłania się z grupy widzimy, że to nie kto inny jak sama Mariyah Cassey! Kobieta dołącza do swojego mężczyzny na platformie i po niezwykle namiętnym pocałunku zajmują miejsca na leżaczkach. Para macha wszystkim zgromadzonym widzom, pozostałe dziewczyny rozstępują się, a samochód rusza do ringu ciągnąc za sobą platformę. W końcu kiedy dotarli, Mickey zanurkował pod ring, a gdy z niego wyszedł był już ubrany w swój strój do walki... A w dłoni trzymał maszynę do strzelania koszulkami!!! Publika oszalała kiedy nasłuchiwał, z której strony owacje są najgłośniejsze i tam strzelał swoim merchem! Po tym show przekazał swój pas swojej kobiecie i po kolejnym namiętnym pocałunku wszedł do ringu, aby dogrzać się przed starciem.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">ANGRY CHAIR! Ależ głośna reakcja na trybunach! Jedni buczą, lecz są też tacy, którzy wyraźnie wspierają pojawiającego się na rampie zawodnika! Wes Wallace ubrany w jeansy, koszulkę Avenged Sevenfold i kurtkę motocyklową powoli wychodzi i ogląda się po zgromadzonej widowni, a następnie klasycznie odpala papierosa. Man of Mayhem kieruje swój wzrok teraz w stronę ringu, gdzie stoi Mickey Page, a następnie wysoko w górę wznosi pas mistrzowski, przy wręcz ogłuszającym krzyku ze strony fanów wspierających Anarchy! Wes po tym bardzo pewnym krokiem zmierza w stronę ringu, który okrąża jeszcze chcąc dokończyć papierosa i jednocześnie nie spuszczając z oka swojego dzisiejszego rywala. Wchodząc po schodach Lone Rider wyrzuca niedopałek i staje naprzeciw Page’a, po czym z lekkim uśmiechem wydmuchuje w jego stronę resztki dymu papierosowego! Mickey na szczęście nie dał się sprowokować w najmniejszym stopniu, przez co mamy piękne face to face! Panowie stojąc naprzeciw siebie przez dobre kilkanaście sekund wymieniają kilka słów przy bardzo głośnej wrzawie zgromadzonej widowni, co ostatecznie kończy Wes udając się do swojego narożnika, gdzie przygotowuje się już do rozpoczęcia walki.</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">1. Champion v</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">s Champion</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color"> Singles</span> <span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Match</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">Mickey Page</span>color=#fffa1e[/color] <span style="color: #fffa1e;" class="mycode_color">vs</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"> Wes Wallace</span>color=#fffa1e[/color]</span></div>
<br />
Obaj zawodnicy są już w ringu, a sędzia sprawdza jeszcze czy nie mają przy sobie żadnych nielegalnych przedmiotów. Po upewnieniu się o ich braku daje znak stolikowi technicznemu. Mamy gong! Wielki szlagier pomiędzy głównymi mistrzami Nitro oraz Anarchy właśnie się rozpoczyna! Zapaśnicy nie rzucają się sobie od razu do gardeł, tylko powoli zataczają koła dookoła ringu, próbując wyczuć rywala. Mimo wcześniejszych przechwałek padających z ust jednego i drugiego, widać respekt  do przeciwnika. Po kilku korkach Wes zatrzymuje się jednak i unosi do góry rękę, wsłuchując się w ogłuszający ryk publiczności. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">LET’S GO WALLACE! MI-CKEY PAGE! LET’S GO WALLACE! MI-CKEY PAGE!</span> niesie się po całej arenie, a obaj gladiatorzy rozglądają się dookoła. W końcu ich spojrzenia się spotykają i obaj zgodnie przytakują – jeśli ludzie chcą show, to obaj są gotowi im to dać! Podchody zaczynają się po raz kolejny. W końcu po kilku próbach, następuje zwarcie i typowa próba sił! Widać, że World Heavyweight Champion jest tu zdecydowanie mocniejszy, z łatwością przeciągając głowę rywala i przechodząc do klasycznego Headlocku. Wallace próbuje się wyrwać, na co Mickey reaguje, sprytnie przenosząc cały swój ciężar na prawą stronę i sprytnym przejściem wykręca rękę rywala za jego plecami. Man of Mayhem jednak to szybko kontruje i po chwili to on trzyma lewą kończynę przeciwnika w Hammerlocku! Ależ piękny, techniczny początek walki! Anarchy Champion przechodzi płynnie do Wrist Locku, jednak American Playboy odpycha go na liny. Wes próbuje to wykorzystać i nabiera przy ich pomocy prędkości, jednak tylko po to by przedstawiciel Nitro powalił go Japanese Arm Dragiem! Szybki powrót do stójki i po chwili jesteśmy świadkami kolejnego Japanese Arm Dragu! I jeszcze jeden, tym razem jednak Mickey przytrzymuje rękę rywala i po chwili wykręca ją w parterze! Kilka chwil później niestety musi odpuścić uchwyt, ponieważ Wallace dociera do lin za które chwyta. Zawodnicy rozdzielają się i powstają. Publiczność zaczyna reagować jeszcze bardziej żywiołowo, dopingując obu zawodników którzy ponownie rzucają się w wir walki. Mickey rusza biegiem w kierunku Wesa, jednak ten pada mu nogami unikając kontaktu. Miami Playboy odbija się od lin po raz drugi, tym razem jednak przedstawiciel Anarchy unika ciosu za pomocą Leapfrogu. Przy kolejnej próbie ataku Lone Rider sprytnie kontruje Hip Tossem i powala rywala na matę! Ależ pięknie się odegrał! Page wstaje i rozjuszony rusza na oponenta, jednak ten tylko unika ciosu i sam od razu wyprowadza całą serię uderzeń z łokcia, które ogłuszają WH Championa. Widząc w tym swoją okazję, Wallace wykonuje Belly to Belly Suplex, po którym mamy pierwszą próbę pinu! 1… I odbicie! Niezrażony tym Highwayman podnosi się i widząc, że Every Girl Dream idzie w ślad za nim, postanawia odbić się od lin by nabrać prędkości i wyprowadzić Running Lariat! Kolejna próba pinu. 1… I znowu odbicie! Page mimo tego, że zamroczony, to wciąż jest zbyt świeży by dać się podejść w taki sposób. Teksańczyk podnosi go więc, przytrzymuje za włosy i wyprowadza całą serię uderzeń kolanem w głowę, po której dokłada jeszcze Hangman’s Neckbreaker! Tym razem jednak nie próbuje zakończyć walki, tylko wspina się na pobliski narożnik i przysiada na nim, stopy opierając na drugiej linie. Przegarnia swoje przydługie, suche włosy, którym zdecydowanie przydałby się preparat do nawilżania włosów Ransoma, po czym zeskakuje z narożnika wykonując Diving Senton! Tym razem przypina! 1…2. Kick-Out! Wes jest już widocznie niezadowolony, jednak zaciska zęby i ponownie chwyta przeciwnika, tym razem wyprowadzając całą serię punchy w parterze! Robi to z taką zaciekłością, że sędzia po chwili każe mu przerwać atak, a gdy to nie przynosi żadnego skutku, zaczyna się odliczanie! 1…2…3…4… Anarchy Champion w końcu się opamiętuje i zaprzestaje ataku, dając sobie chwilę na złapanie oddechu. Następnie podnosi Page’a, który wyrywa się z otępienia i zrywa uchwyt! Wallace szybko wyprowadza Gut Kick, a następnie potężną maczugę w plecy pochylonego rywala, tym samym odzyskując stracone na chwilę prowadzenie. Szybka kontrola miejsca w którym się znajdują, i Lone Rider zapina Camel Clutch! Mickey próbuje wyswobodzić się z uścisku, jednak nie jest to najłatwiejsze zadanie. Widać, jak główny Mistrz Nitro traci powoli siły, jednak w pewnym momencie podnosi do góry rękę, pokazując, że nadal walczy! Zaczyna się powolna droga w kierunku lin, którą przedstawiciel Anarchy przytomnie przerywa, puszczając uchwyt, oplatając rękoma przeciwnika w pasie i wyprowadzając Bridging German Suplex! 1…2…! Kick Out! Wes po nieudanej próbie zakończenia pojedynku wstaje i łapie oddech, a następnie podnosi przeciwnika, którego wysyła w narożnik Irish Whipem. A w zasadzie to próbuje to zrobić, bo Miami Playboy znajduje w sobie siły by się temu przeciwstawić i zapiera się całym ciężarem ciała! Kilka chwil siłowania się później, to jednak Mickey wysyła rywala w narożnik Irish Whipem, a następnie pod wpływem adrenaliny rusza za nim, wykonując Body Avalanche! Wallace po otrzymanym ciosie odchodzi kilka kroków od narożnika i na dokładkę otrzymuje Bulldoga! Mamy próbę zakończenia walki ze strony World Heavyweight Championa! 1…2.! I odbicie! Mickey po chwilowym przypływie sił teraz ma jednak problem z podniesieniem się, tak samo zresztą jak Man of Mayhem. Sędzia zaczyna odliczać! 1…2…3…4… Obaj jednak podnoszą się przy przeciwległych narożnikach i w tym samym czasie postanawiają natrzeć na rywala! Page jest jednak szybszy i to on aplikuje pierwszy cios – mamy Lariat! Po chwili kolejny Lariat! Wes podnosi się jednak bardzo szybko i samemu próbuje wyprowadzić chociażby jednego celnego puncha, którego Mickey sprytnie unika przechodząc pod jego ręką i po chwili jesteśmy świadkami German Suplexu! Publiczność aż wstała z miejsc, pod wrażeniem sprawności z jaką The Chosen One wciąż się porusza, mimo tak przykrego początku. Ten jednak nie zwalnia, tylko podnosi Wallace’a i wynosi go na barki, kierując się z nim do narożnika! Anarchy Champion dosłownie w ostatniej chwili wyprowadza całą serię punchy w głowę trzymającego go przeciwnika, po czym ześlizguje się za jego plecy, odwraca go w swoją stronę i aplikuje Michinoku Driver, od razu pinując! 1…2…! Kick Out! Wes nie może w to uwierzyć i zaczyna wykłócać się z sędzią, że na pewno powinno być trzecie uderzenie w matę. Arbiter jednak nie jest tego samego zdania i nakazuje zawodnikom kontynuować walkę. W międzyczasie American Playboy zdążył już się podnieść, więc Lone Rider nie tracąc zbyt wiele czasu rusza w kierunku przeciwnika i po chwili jesteśmy świadkami Tornado DDT, po którym następuje kolejna próba pinu! 1…2…! Shoulder Up! A więc walka trwa dalej. Na twarzy głównego Mistrza Anarchy da się już zauważyć cień zniesmaczenia, jednak nie pozostaje mu nic innego, niż kontynuować ofensywę, co ma swoje miejsce w postaci Texas Cloverleaf! Wallace zacieśnia uchwyt, krzycząc do Page’a by ten się poddał, jednak WH Champion wciąż walczy, próbując dostać się do lin. Będąc już kilka centymetrów od złapania ich, zostaje ponownie przeciągnięty na środek ringu! Arbiter z uwagą patrzy na ruchy Miami Playboya, który ponownie próbuje doczołgać się do lin! Wes próbuje przeciągnąć go po raz kolejny do centrum ringu. Zawodnik z Miami wykorzystuje to chwilowe poluźnienie uchwytu i przetacza się na plecy, nogami odpychając od siebie rywala, który wpada na olinowanie, po drodze uderzając również w sędziego! Ten potrącony pada na matę i nie daje znaku życia! W międzyczasie Mickey podskakuje do stójki i wyprowadza Gut Kick odwracającemu się do niego Anarchy Championowi, bo czym wynosi go na barki i wykonuje swój firmowy cios, Pleasure Seeker! Mamy pin! Jednak sędzia nie odlicza! Chick Magnet po kilku sekundach podnosi głowę i rozgląda się za arbitrem, którego po chwili dostrzega, jak powoli zbiera się koło narożnika, całkowicie nie widząc akcji mającej miejsce w tym momencie! Przedstawiciel Nitro podchodzi do zdezorientowanego sędziego i pomaga mu wstać, wskazując palcem na leżącego Wesa! Sędzia zdążył już otrząsnąć się po przyjętym ciosie, więc Mickey ponownie pada do pinu! 1…2…! Kick Out! Tak długa zwłoka sprawiła, że akcja kończąca Page’a nie mogła jednak być ostatnim ciosem w tej walce. Trochę wybity z rytmu zawodnik podnosi więc swojego rywala raz jeszcze i ponownie wynosi go na barki! Kolejny Pleasure Seeker! Jednak nie! Lone Rider w ostatniej chwili wyprowadza kilka uderzeń łokciem w głowę oponenta i zsuwa się za jego plecy, po czym od razu odbija się od lin znajdujących się naprzeciw! Every Girl Dream odwraca się na pięcie i inkasuje Bullet! Mamy pin! 1…2…! Kick Out! Zawiedziony, jednak najpewniej spodziewający się takiego rezultatu Highwayman uderza pięścią w matę, po czym podnosi się i odchodzi do narożnika. Wyciąga rękę w kierunku podnoszącego się powoli Page’a, imitując nią broń. Oddaje „strzał”, po czym rusza biegiem na przeciwnika i aplikuje Bullet po raz drugi! Kolejna próba zakończenia pojedynku! 1…2…3.! Nic z tego, Mickey po raz kolejny unosi bark! Zdenerwowany Man of Mayhem podrywa się do stójki i po chwili pociąga za sobą również rywala, którego w lekkiej desperacji zaczyna okładać całą serią Forearmów, po której dokłada jeszcze Too Much Whiskey! WH Champion po przyjętym ciosie chwieje się na nogach, próbując utrzymać równowagę. Wes jednak szybko się podrywa i wynosi przeciwnika pod Angry Chair! Cios jednak nie dochodzi do skutku, ponieważ The Chosen One w ostatnim momencie wyprowadza trzy punche w skroń trzymającego go przeciwnika, po czym zeskakuje na matę, od razu przechwytując lekko zamroczonego Wallace’a i aplikując Death Valley Driver! To jest to! Mamy pin! 1…2…3.! KICK OUT! Nie może być! Anarchy Champion odkopuje, a walka trwa dalej! A w zasadzie powinna trwać, bo na ten moment żaden z zapaśników nie ma sił by ją kontynuować. Obaj leżą w bezruchu, próbując za wszelką cenę się podnieść. Sędzia zaczął nawet odliczać. 1…2…3…4…5… Panowie zaczynają się podnosić, jednak nadal nie powrócili do stójki. 6…7…8…9.. I są gotowi! Jednak totalnie wykończeni, chwiejąc się na nogach, powoli zbliżają się do siebie. I zaczyna się wymiana cios za cios! Wes wyprowadza punch w skroń Mickey’a, który cofa się dwa kroki do tyłu i prawie pada, jednak pozostaje na nogach. Highwayman gestem pokazuje, żeby Miami Playboy pokazał na co go stać, co też ten ochoczo czyni, samemu również wyprowadzając punch, który wytrąca Wallace’a z równowagi. Jednak po chwili udaje mu się oprzytomnieć i wyprowadzić kolejne uderzenie pięścią! Every Girl Dream znowu zatacza się do tyłu, jednak w ostateczności nie pozostaje nikomu dłużny i on też uderza po raz kolejny! I znowu Wes! I Page! Cała wymiana trwa dość długo, jednak w ostatecznym rozrachunku to Mistrz Anarchy przejmuje inicjatywę, w pewnym momencie wyprowadzając całą serię punchy, po której WH Champion wpada na liny, od których się odbija tylko po to, by zainkasować Hellraiser! Znokautowany zawodnik pada na deski, a w ślad za nim idzie jego oprawca, który próbuje zakończyć tą walkę! 1…2…3..! Kick Out! Kick Out! Wallace nie może w to uwierzyć i zaszokowany tylko patrzy na sędziego, niemo poruszając ustami. Decyzja arbitra jest jednak jasna, więc Wes po krótkiej kłótni z oficjelem wpada na nowy plan. Będąc na środku ringu wpada na nowy pomysł zakończenia walki – In Chains zapięte! Mickey zaczyna się szamotać, jednak nie jest w stanie uwolnić się z zabójczego uchwytu! W pewnym momencie jakikolwiek ruch ze strony zawodnika z Miami ustaje, a sędzia podnosi do góry jego rękę, chcąc sprawdzić, czy jest on w stanie kontynuować pojedynek, jednak ta opada! Sędzia ponawia ten sam manewr, a kończyna Page’a ponownie opada! Publiczność w coraz większym szoku obserwuje, jak arbiter unosi rękę World Heavyweight Championa po raz trzeci, a ta ponownie opada… JEDNAK NIE! W ostatniej chwili Mickey utrzymuje ją w powietrzu i daje tym samym znak, że wciąż jest w walce! Cała arena popada w ekstazę, dopingując swojego ulubieńca z całych sił. Ten pod wpływem dopingu fanów w końcu uwalnia się z dźwigni! Jednak od razu zostaje podniesiony i otrzymuje Angry Chair! TO NA PEWNO KONIEC! Wallace pinuje, unosząc rękę do góry w geście zwycięstwa! 1…2…3… KICK OUT! To niemożliwe! Wes nie może w to uwierzyć, prawie zaczyna rwać z głowy włosy, domagając się od sędziego wyjaśnień. Ten tłumaczy mu, że Miami Playboy zdążył oderwać łopatkę od maty tuż przed trzecim klepnięciem, więc sędziując uczciwie nie mógł zakończyć walki. Lone Rider już go jednak nie słucha, podnosząc rywala i chwytając go pod Blackway Driver! To na pewno będzie koniec! Jednak zawodnik Nitro wykręca się w jakiś magiczny sposób i sam wynosi oponenta na barki, zapinając Sunset! Highwayman jest w niewiarygodnych opałach, a przed chwilą miał przecież kończyć walkę! Na twarzy Wallace’a widać wielki ból, jednak wciąż nie odklepuje. Sędzia pyta, czy ten chce się poddać, jednak pada odpowiedź przecząca. W końcu jednak Wes podnosi do góry rękę i widać jak bardzo walczy by nie odklepać! Wreszcie zaciska pięść i uderza nią w twarz swojego oprawcy, który pod wpływem ciosu upuszcza go za swoje plecy! Man of Mayhem szybko się podnosi, jednak Every Girl Dream zdążył już się otrząsnąć i wyprowadza Gut Kick, a następnie chwyta przeciwnika w Double Underhooku, po czym wyprowadza Sweet Dreams! Mamy pin! 1…2…3… KICK OUT! Tym razem to Wallace pozostaje w walce, w ostatniej chwili odkopując! Niesamowite! Obaj zawodnicy po raz kolejny w tym pojedynku mają problem z podniesieniem się, dlatego sędzia znowu zaczyna odliczanie! 1…2…3…4…5…6…7…8…9…10. JEDNAK NIE! W ostatniej chwili obydwaj podnoszą się z maty i pokazują, że są gotowi do dalszej walki! Słaniając się na nogach jeden doskakuje do drugiego i bez większego ładu i składu zaczynają się przepychać. W końcu jednak Page’owi udaje się przejąć inicjatywę i resztkami sił wynosi Wallace’a pod Pleasure Seeker! Ten jednak ześlizguje się ostatecznie z barków rywala i samemu od razu przechodzi do Blackway Drive! CONNECTED! To już na pewno jest koniec! 1…2…3…! TAK! Wes Wallace pokonuje Page’a i odnotowuje pierwsze zwycięstwo dzisiejszej nocy! Anarchy prowadzi z Nitro 1-0! Anarchy Champion jednak nie ma sił się z tego cieszyć, totalnie wypruty leży na macie, a sędzia po prostu w tej pozycji unosi jego rękę do góry ogłaszając go zwycięzcą tego pojedynku!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Ależ świetna walka, Panowie dali z siebie absolutnie wszystko. Mickey jestem z Ciebie cholernie dumny, każdy skazywał Cię na porażkę, ale mam nadzieję, że tym występem zamknąłeś usta krytykom. Wes gratulację, ale pamiętaj, że 1-0 to tylko początek i moi zawodnicy zrobią wszystko, aby ostatecznie zwyciężyć całą rywalizację.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Zdecydowanie się z Panem zgodzę, to było przepiękne starcie, w którym mieliśmy wszystko. Panowie zostawili sporo serca i potu, aby rozgrzać publiczność. Widać, że to zadanie zostało wykonane w 100%, ponieważ do tej pory słychać ogromne brawa niosące się po arenie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Obaj Panowie sobie na to zasłużyli, wiem że o tym starciu jutro usłyszymy w wiadomościach, a teraz czas przejść do kolejnego punktu gali, którym jest, no cóż…. Pojedynek The Flushed Ones z Jeanem-Pier Dolnickiem oraz Maxwellem Ransomem, emocje gwarantowane….<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Jeśli przy ringu nie będzie zbyt wiele alkoholu, to panowie na pewno dadzą sobie radę. Najważniejsze jest to, aby po tym pojedynku pozostali cali i zdrowi, a także wrócili do swoich rodzin w jednym kawałku. Tu nie będzie miękkiej gry, w ringu stanie naprzeciw siebie 4 twardzielów, którzy zrobią wszystko, aby pokazać swoją wyższość nad drugą drużyną. Jeśli nasi Artemowie sprawią, że Ransom nie będzie mógł nawilżyć swoich włosów, to na pewno wygramy, prawda Panie Sting?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Też mam taką nadzieję, do tej pory nie wiem jakim cudem, to The Flushed Ones dostali swoją szansę na Fall Brawl, no ale cóż był to wybór naszego kapitana. Nie przedłużając starcie czas zacząć!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">SAAATELITEE! To oznacza, że za chwilę zjawi się Jean-Pierre Dolnick! Fani szaleją. Zaraz, zaraz.... co tu się odpierdala? Zamiast grubasa naszym oczom ukazuje się zespół, który wykonuje jego theme song oraz kilka tancerek! Po chwili Kongijczyk również się pojawia i chyba nie jest zadowolony. Zagląda jeszcze przez moment na zaplecze i coś krzyczy. Następnie towarzysz Ransoma łapie się za głowę i częstuje twórców swojej wejściowej piosenki wulgaryzmami. Tancerki zaczynają twerkować i totalnie wkurwiony Jean-Pierre wygania wszystkich na zaplecze! W końcu udała mu się ta sztuka, ale widać kosztowało go to trochę energii. Warto zaznaczyć, że przy okazji klepnął jedną tancerkę soczyście w tyłek, co sprawiło, że chociaż przez chwilę na jego twarzy zagościł uśmiech. Następnie czarnoskóry zawodnik spokojnym krokiem zmierza w kierunku ringu. Po drodze jakiś fan chce go poczęstować jedzeniem. Dolnick odmawia i tłumaczy, że nie może, ponieważ zaraz ma walkę. Grubas dumny z siebie robi kilka kroków do przodu, lecz po chwili wraca i ostatecznie bierze jedzonko. Potem powoli idzie do ringu i konsumuje smakołyki. W końcu wyrzuca je i wchodzi do kwadratowego pierścienia. </span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">DJ ASSAS1N – FRAG OUT! Cheer jest przeogromny, a nagle na arenie pojawia się uśmiechnięty Maxwell Ransom! Big Handsome Man ma ze sobą torbę ratowniczą i wesoło zmierzając do ringu rozdaje ludziom preparaty na zwilżanie włosów! Kamera pokazuje nam teraz Jean-Pierre Dolnicka, który wkurwiony krzyczy coś w stronę swojego partnera z drużyny, jednak ten jest zbyt zajęty, aby zwrócić na to uwagę. W końcu Maxwell wchodzi do ringu i poprawia swoje wilgotne włosy, a następnie staje obok Grubasa. Ten dalej krzyczy w jego stronę bardzo brzydkie zdania, chociażby „coś ty kurwa odjebał, na chuj ten zespół, jesteś popierdolony”. Ransom się zawstydził, lecz po chwili znowu na jego ustach pojawia się uśmiech, gdy zauważa piękną kobietę, która macha w jego stronę.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><a href="https://www.youtube.com/watch?v=e7kJRGPgvRQ" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Vodka Vodka</a> Wypełnia całą arenę, po chwili cała hala nawet dzieci skandują ,,Vodka Vodka” A po kilkunastu sekundach na rampie pojawiają się Artem I Wielki, oraz Artem II Spłukany!, którzy chcą wejść do ringu ze Smirnoffem. Widzą to Sting niemal podrywa się ze swojego miejsca przy stoliku komentatorskim, widząc to Rosjanie bez chwili namysłu zerują buteleczkę. Nie zrobiło to nich większego wrażenia, ponieważ nawet się nie chwieją tylko rozstawiają szeroko ręce. I niczym samoloty do hangaru, wlatują do ringu gdzie meldują się w swoim narożniku. </span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">2. Tag Te</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">am Match </span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Jean-Pierre Dolnick &amp; Maxwell Ransom</span> <span style="color: #fffa1e;" class="mycode_color">vs</span> <span style="color: #c10300;" class="mycode_color">The Flushed Ones</span></span></div>
<br />
Gong rozpoczyna pojedynek, jako pierwsi w ringu znajdują się Maxwell, a także Artem I Wielki. Rosjanin od razu próbuje przejść do stylu walki pijanego mistrza i zamaszystymi ciosami stara się ustrzelić głowę zawodnika, który zawsze dba o to, aby jego włosy były wilgotne. Widać, że dobrze je przygotował, ponieważ pięści tylko prześlizgują się po bujnej fryzurze Ransoma. Big Handsome Man przechodzi za plecy swojego oponenta i łapie go w pełnego Nelsona. Rusek wygląda strasznie nieporadnie i próbuje wymachiwać rękoma…. Nic z tego! Full Nelson Slam i jego twarz zalicza niebezpiecznie bliski kontakt z podłożem ringu. Mamy próbę pinu 1...2… Kick Out! No cóż było blisko, ale nie tym razem. Moscow Devil, chyba zaczyna odczuwać skutki Smirnoffa i chyba zaraz będzie wymiotować, widząc tą sytuację Maxwell postanawia się od niego odsunąć. To był błąd, Son of Hell tylko żartował i natychmiast się podnosi! Solidne kopnięcie w pięknie umięśniony brzuch rywala i mamy Powerbomb! To nie koniec atrakcji… Czas na Elbow Drop…. Który trafia tylko w matę! No cóż, może trzeba było nie pić? Jak to mówią? Dobry Rosjanin to i na trzeźwo zawalczy… Może zawalczy, ale po co się męczyć? Jeśli chodzi o zmęczenie, to Maxwell zaczyna je odczuwać, widać to po jego włosach, które straciły już swój blask, Big Hansome Man nie może tego ścierpieć i dokonuje zmiany. Bardzo leniwym wejściem Jean melduje się w kwadratowym pierścieniu. Tak samo robi drugi z Artemów, który przypomnijmy niegdyś miał szansę na zdobycie mistrzostwa, niestety miłość do wódki była większa niż ta do treningów i znajduje się on teraz tu gdzie jest. Widać, że jest on bardzo zdeterminowany od razu rusza na Grubasa i mamy Enzuigiri… Które nie robi żadnego wrażenia na zawodniku z Konga, który teraz ziewa. Próba Spearu od Artema kończy się tym, ze jego głowa ląduje pod spoconą pachną Dolnicka, ten widać ma dość zabawy. Krzyczy do Ransoma koniec pierdolenia, szykuj mi obiad, a następnie wykonuje Potężne Odepchnięcie! Które miało siłę tornada nawiedzającego co jakiś czas wybrzeża USA! Artem pod jego wpływem pierdolnął na matę to koniec Congo Drop! 1...2...3! Drugi z Artemów nie pomógł, bo właśnie pił kolejną małpkę!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">SAAATELLITEEEEEEE! Aż mi nie chce przez palce przejść, że Ransom i Dolnick wygrali! Maxwell zaczyna twerkować na środku ringu pod rytm muzyki, jednak po chwili mówi coś swojemu partnerowi na ucho. Wilgotniak prosi o mikrofon, który po chwili dostaje. Już chce coś powiedzieć, gdy przypomina sobie o najważniejszym. Któryś z pracowników od razu domyśla się o co chodzi, a Ransom otrzymuje także preparat do nawilżania włosów. W czasie, gdy Maxwell poprawia swoją fryzurę, Dolnick odpoczywa i nakazuje swojemu partnerowi się streszczać. W końcu Big Handsome Man zaczyna mówić.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Maxwell Ransom:</span> Widzieliście to?! cheer Tak się pokonuje Nitro kochani! Nie chcieli nas w drużynie i pokazaliśmy teraz każdemu, że to był spory błąd! Zobaczymy, jak wam teraz pójdzie bez nas, my spełniliśmy swoje zadanie i zapisaliśmy punkt na korzyść Anarchy! cheer, Maxwell przerywa bo widocznie wkurwia go chrupanie Dolnicka, który dostał od kogoś chipsy, po chwili jednak się uśmiecha Zasłużyłeś Jean… uśmiech Musimy zbierać siły, bo wpadłem na genialny pomysł! A co wy na to, abyśmy byli jedynymi osobami na dzisiejszej gali, które wygrają co najmniej dwie walki? cheer w chuj, Dolnick nie wierzy co słyszy Wtedy wszyscy posikają się z zazdrości! Dlatego wyzywam kogokolwiek z Nitro do walki z najlepszym duetem w całym WCW! cheeeer Wyłazić tchórze! Maxwell jest zadowolony z siebie, Dolnick coś do niego krzyczy, przez co Ransom się zawstydził<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź. Warrior! Na rampie pojawia się rozjuszony James Storm z mikrofonem w ręku i zmierzając do ringu rozpoczyna przemowę.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James Storm:</span> Wystarczy! Na pewno nie będę dłużej tego tolerować! Żarty się skończyły! Myślicie, że jesteście takimi kozakami?! Kolejni mi tu robią cyrk z tego wspaniałego sportu, jak nie Petarda to Ransom i Dolnick. Swoją drogą, typie, dobrze, że nie mówisz w moim ojczystym języku, bo pierdolnąłbyś sobie w łeb już przy narodzinach. Wracając do tematu, znowu czuję się, jakby ktoś napluł mi w ryj! Dzisiaj czas nauczyć kolejne osoby szacunku do walki i pokazać jaką postawę należy prezentować w ringu. Lubisz mieć wilgotne włosy? Dzisiaj będą bardzo wilgotne... Kiedy będziesz spłukiwać z nich swoją własną juchę!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Czyżbyśmy byli świadkami jeszcze jednego starcia z udziałem Maxwella i Jean-Pierre'a? James Storm jest chętny do walki, jednak póki co pozostaje sam, ale ten problem może za chwilę zostać rozwiązany, bo Dolnick ewidentnie nie chce brać w tym udziału. Już podchodzi do lin i przechodzi przez nie...gdy w tym momencie wybrzmiewa "We're Comin' Down!" i na rampie zjawia się D-Von Dudley! Widzący to Grubas z Konga zatrzymuje się, nie dowierzając w to, co widzi. Z kolei weteran wrestlingu szybkim krokiem kieruje się do środka, niejako zmuszając Jean-Pierre'a, by pozostał w kwadratowym pierścieniu! A więc wygląda na to, że posiadający zdecydowanie za długi język Ransom dostał to, czego oczekiwał - kolejną walkę! Tym razem jednak może nie pójść tak łatwo!</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">3. Tag Te</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">am Match </span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Jean-Pierre Dolnick &amp; Maxwell Ransom</span> <span style="color: #fffa1e;" class="mycode_color">vs</span> <span style="color: #c10300;" class="mycode_color">James Storm &amp; D-Von Dudley</span></span></div>
<br />
A więc czeka nas jeszcze bonusowe starcie! Mimo, że Jean-Pierre bardzo chciał się oddalić, to pojawienie się Dudleya uniemożliwiło mu to. Wrócił więc do ringu, jednak od razu wyraźnie pokazuje Ransomowi, że to wilgotniak ma walczyć, a on będzie sobie stał z boku. Po drugiej stronie w ringu pozostaje Storm i czas uderzyć w gong! Zaczyna się spokojnie, od klinczu, który z łatwością wygrywa polski zawodnik, który szybko przechodzi do Waist Locku. Maxwellowi udaje się rozerwać chwyt, po czym wykręca on rękę Jamesa, wymierza Gut Kick, a następnie T-Bone Suplex, po którym przechodzi do próby przypięcia. Oczywiście to nie wystarcza - James odkopuje po 1, ale dla Ransoma i tak wydaje się to zaskakujące. Postanawia on jednak kontynuować walkę i po nieudanym pinie podnosi Jamesa i ustawia go przy najbliższym narożniku. Następnie postanawia się rozpędzić i wbija się...jak można się domyślić, w pusty korner, gdyż dał Warriorowi wystarczająco dużo czasu na reakcję. Bad Brother błyskawicznie wykorzystuje sytuację i wykonuje German Suplex Ransomowi. Ten w miarę szybko wstaje, ale tylko po to, by otrzymać Running Knee Strike. Po tej akcji Storm postanawia spróbować czegoś bardziej technicznego i przechodzi do Surfboard Stretchu. Maxwell cierpi, jednak przez zablokowane ręce nawet nie ma jak odklepać. Po kilku sekundach James puszcza chwyt i pozostawia obolałego Ransoma, samemu dokonując zmiany z Dudleyem. ECW Original po wejściu do kwadratowego pierścienia przechwytuje wstającego Ransoma i aplikuje mu Jawbreaker. Johnny Bravo wrestlingu chwieje się na nogach, zaś Dudley sprowadza go z powrotem na matę, wykonując Neckbreaker. Maxwell po upadku próbuje czołgać się w stronę swojego narożnika, ale wygląda na to, że jego kompan ani myśli wchodzić na jego miejsce, bo nie tylko nie wyciągnął ręki w jego kierunku, ale też odsuwa swoje dłonie jak najdalej, by Ransom go nie sięgnął. Wygląda więc na to, że Big Handsome Man musi radzić sobie z problemem sam, a problem do najprostszych nie należy. Deadly Brother właśnie przechwytuje go i sprowadza znów do pozycji stojącej, a następnie wchodzi w Suplex Clutch i wynosi Ransoma do pionu. Mija kilka dłuższych, szczególnie dla posiadacza wilgotnych włosów, sekund, po czym Dudley wykonuje Delayed Vertical Suplex! Mało tego, po tej akcji jeszcze odbija się od lin i dokłada Ransomowi Running Leg Drop. Po tej akcji wstaje i podchodzi do odpoczywającego na apronie Dolnicka. Zachęca go do tego, by ruszył swoją leniwą dupę do ringu. Jean-Pierre nie zamierza jednak tak łatwo opuszczać swojego wygodnego stanowiska i tylko gestem odgania rywala. Sytuację próbuje wykorzystać Maxwell, któremu udaje się wykonać Roll-up na Dudleyu. 1...2...kickout! Niewiele zabrakło do sensacyjnego rozstrzygnięcia. Obaj walczący wstają, jednak przewagę wciąż ma ECW Veteran, który przechwytuje Mr. Humid Hair i umieszcza go w narożniku, przy którym cały czas stoi Grubas z Konga. Dudley nie zamierza się dłużej patyczkować - wymierza Ransomowi całą serię punchy, niejako prowokując Dolnicka do ataku. Ten próbuje złapać go swoją wielką łapą, jednak D-Von z łatwością unika tego "ataku", po czym śmieje się w twarz coraz bardziej sfrustrowanemu Kongijczykowi. Ten w końcu traci cierpliwość, bo nikt nie będzie się z niego śmiał i w końcu klepie w bark Maxwella, samemu gramoląc się do ringu! Dochodzi wreszcie do konfrontacji, na którą wszyscy czekali, w końcu kto nie chciałby zobaczyć walki dwóch grubych murzy...to znaczy czarnoskórych zawodników? Obaj przez jakiś czas wymieniają się "uprzejmościami", a po chwili...Potężne odepchnięcie! Grubas (ten z Konga) właśnie wykonał jedną ze swoich firmowych akcji! Dudley aż się zachwiał na nogach, a publika szaleje! Wrestling Oldboy nie pozostaje dłużny i postanawia wykonać tę samą akcję Dolnickowi! A to perfidny złodziej movesetu! W przypadku Jean-Pierre'a masa jednak robi swoje i dzięki temu nie traci on równowagi. Zamiast tego wymierza Dudleyowi silny punch. D-Von odpowiada tym samym i rozpoczyna się wymiana ognia. Sprawniejszy okazuje się, o dziwo, starszy z wrestlerów, który już po chwili zaczyna dominować i decyduje się wykonać kombinację, z której znany jest jego stary kumpel Bubba - kilka prostych ciosów zwieńczonych akcją Bionic Elbow! Oczywiście to za mało, by powalić Grubasa z Konga, jednak Dudley zdobywa dzięki temu przewagę. Postanawia odbić się od liny i wykonać Spear! To jednak nadal za mało! Dolnick trzyma się za brzuch i opiera o liny, jednak wciąż dzielnie stoi na nogach! Brother Devon próbuje zatem czegoś innego - stara się wykonać Suplex...ale to już nie te lata. I nie te gabaryty u przeciwnika. Grubasowi udaje się zablokować akcję, a następnie wykorzystać swoją przewagę fizyczną i sam wykonuje D-Vonowi Front Suplex. Następnie decyduje się podejść do niego i wykonać mu potężny Standing Splash...jednak czyni to tak wolno, że nawet prawie 50-letni wrestler, jakim jest Dudley, jest w stanie odsunąć się w porę, przez co Dolnick po prostu zajebał swoim cielskiem o matę! Tymczasem stojący dotychczas na apronie Ransom zastanawia się, jak pomóc koledze. Rozgląda się po publiczności, aż w końcu jego uwagę przykuwa jeden z siedzących w pierwszym rzędzie młodych mężczyzn, do złudzenia przypominający samego Maxwella. Big Handsome Manowi nie chodzi jednak o podobieństwo, a o akcesorium, które ów gagatek trzyma w ręku, a jest nim preparat zwilżający włosy, na dodatek posiadający na etykiecie twarz samego Maxwella! Johnny Bravo wrestlingu przekonuje fana, by dał mu preparat, na co ten się zgadza. Ransom natychmiast oblewa swoje włosy, po czym wraca na apron...i stara się przekazać buteleczkę leżącemu na macie Dolnickowi! Na jego nieszczęście zauważa to sędzia, który nakazuje Ransomowi zabrać przedmiot z ringu. Ten najwyraźniej nie rozumie, o co chodzi pasiastemu i...postanawia polać głowę arbitra tym preparatem! Sędzia wścieka się i stara się wyrwać butelkę Maxwellowi, ale przez to całe zamieszanie obaj panowie nie widzą tego, co dzieje się w ringu, a dzieje się niemało! D-Von dokonał już zmiany ze Stormem, jednak obecnie znajduje się nie na apronie, a na narożniku, z kolei James trzyma za nogi leżącego Jean-Pierre'a. Whassuuuuup? D-Von wykonuje Diving Headbutt prosto na jaja Dolnicka! Ten aż zawył z bólu, co oznacza, że jednak posiada genitalia, ale pewnie teraz wolałby ich nie mieć...zwłaszcza, że nawet nie jest w stanie ich sięgnąć! Leżąc, próbuje za to dosięgnąć ręki Maxwella i w końcu to się udaje. Big Handsome Man, już bez preparatu na wilgotne włosy, wpada do ringu i udaje mu się nawet powalić Dudleya wykonując Clothesline! Ten wytacza się poza ring, podobnie jak Dolnick, a nakręcony Maxwell podbiega do Jamesa i wykonuje mu Irish Whip, a następnie Spinebuster! Niesamowite, że to się udało! Na tym się nie kończy. Wilgotniak od razu podnosi z maty Storma i wchodzi w Headlock, by po odbiciu się od lin wykonać Humidifier...ale nic z tego nie wychodzi, gdyż Striking Man from Poland przechwytuje go, a następnie sadza na swoich barkach i wykonuje Ushigoroshi! Ransom aż łapie się za głowę, która wciąż jest wilgotna, a z kolei James może powoli się szykować do zakończenia tego pojedynku. Ransom powoli wstaje, po czym inkasuje Stunner! Tymczasem do ringu wchodzi Dudley, który zaczyna coś szeptać na ucho Razorowi. Ten postanawia podnieść rywala i przekazać go swojemu tag team partnerowi. D-Von podrzuca Maxwella, wykonując Flapjack, a James wykonuje na lecącym oponencie Cutter! 3D! To musi być koniec, bo Dolnicka już nawet nie ma na apronie, tylko skierował się w stronę wyjścia. 1...2...3! Tak jest, to koniec!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Storm i Dudley świętują przez chwilę swoje zwycięstwo przy theme songu tego pierwszego, jednak wygląda na to, że to nie koniec zabawy, gdyż James najwyraźniej jeszcze ma coś w zanadrzu. Postanawia klepnąć swojego kolegę z zespołu w klatkę piersiową, krzycząc "D-VON! ONE! TWO! THREE! GET THE TABLES!!" i już po chwili Dudley opuszcza ring, po czym wyciąga spod płachty drewniany stół i natychmiast wsuwa go do ringu. Storm rozkłada go, zaś D-Von podnosi obolałego Maxwella z maty i już po chwili mamy kolejne 3D, tym razem na stół, który oczywiście zostaje złamany! Na koniec wybrzmiewa jeszcze theme song D-Vona i panowie mogą dalej świętować zdobycie pierwszego tej nocy punktu dla Monday Nitro.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Bardzo ładnie Panowie….<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Przepraszam bardzo z czego jest Pan taki dumny? Z tego, że Flushed Ones skompromitowali się w walce ? Czy z tego, że prawdziwy zawodnicy pokonali tych pół amatorów. Ech Panie Gm…<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Zdobyty punkt to zdobyty punkt i tego faktu nie zmienisz. Złapaliśmy kontakt z Anarchy i teraz czas pójść za ciosem! Już za chwilę czeka na nas starcie, nieobliczalnego Professora Paina z Łowcą Marvinem Jonesem!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Zapewne pan Profesor świetnie rozpracował sobie najbliższego przeciwnika i pokaże nam, że to Łowca stanie się ofiarą, co udowodnił już ostatnio, niemal paląc go żywcem. Liczę, że ta walka rozgrzeje nam publiczność do czerwoności. Czy Nitro doprowadzi do remisu? Tego dowiecie się już wkrótce!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Here Comes to Pain i na arenie pojawia się sam Professor, który ma na sobie założony miotacz płomieni, którym ostatnio postraszył Anarchy. Po upływie kilkunastu sekund piosenki Pain wystrzeliwuje strugę ognia w powietrze, a następnie zdejmuje swój ekwipunek. Beznamiętnie podąża do ringu, a gdy się tam znajduje zdejmuje swoją kurtkę, pod którą ma koszulkę z napisem Marvin Gonna Die! </span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Wybrzmiewa theme song Marvina Jonesa, co oznacza pojawienie się TV Championa na arenie! Zawodnik przystaje na rampie i przykłada dłoń nad oczy, w ten sposób rozglądając się po zebranych na trybunach widzach. Po chwili kieruje się do ringu do którego wchodzi, a następnie wskakuje na najbliższy narożnik. Tam odpina zapięty na biodrach pas i unosi go wysoko w górę, celebrując ze swoimi fanami. Łowca następnie zeskakuje z narożnika i to samo ponawia na kolejnym z nich. Po całej celebracji Marvin zbliża się do sędziego i całując pas na pożegnanie, oddaje go sędziemu, po czym ustawia się w narożniku i dogrzewa przed walką.</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">4. Singles Match f</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">or TV Championship</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Marvin Jones vs</span> <span style="color: #c10300;" class="mycode_color">Professor Pain</span></span></div>
<br />
Rozpoczynamy pojedynek o pas TV! Marvin Jones z animuszem rusza na swojego rywala, szybka próba Clohtesline''u, ale zupełnie chybiona! Pain robi unik, po czym wypłaca czarnuchowi potężny prawy podbródkowy. Jones zachwiał się, jakby przed chwilą obalił 0,7. Professor kontynuuje swój atak, jeszcze jeden prawy, po czym mamy Irish Whip i...Big Boot! Marvin zderzył się włąśnie z matą, a jego przeciwnik momentalnie do niego doskakuje i teraz widzimy jak obija go w przysiadzie. Obija go i obija i...obija. Mogibyśmy jeszcze parę razy dodać, że go obija, ale byłaby to nieprawda, bo teraz widzimy, że "Bonecrusher" podnosi obolałego Marvina, po czym ciska nim w narożnik i...dobija go tam poteżnym Clothesline'm! Pain raz jeszcze bierze rozbieg i...Corner Dropkick! Marvin Jones chwieje się jakby...no, wiecie jak. Nasz uroczy psychopata z Nitro nie czeka jednak na to, aż ten zdecyduje się czy się przewróci, czy nie, tylko bierze go za fraki i wyrzuca z ringu! Po chwili sam również opuszcza kwadratowy pierścień i...jeb! Cisnął Marvinem jak szmatą do podłogi, wprost na metalowe schodki, które oczywiście uległy rozdupceniu! Pain wrzuca swojego przeciwnika do ringu, sam również tam wraca i...wygląda jakby zastanawiał się co dalej zrobić z czarnuchem. W końcu wymyślił! Wykręćmy mu rękę w łokciu! Tak też się dzieje i widzimy, jak Pain znęca się nad Jonesem, ten kwiczy i wyje z bólu, sędzia sprawdza czy czasami się nie poddaje, ale w końcu na pomoc przychodzą mu liny. Marvin łapie się jednej z nich i arbiter prosi Professora o przerwanie dźwigni. "IQ Devil" robi to bardzo niechętnie, po czym próbuje raz jeszcze wyrzucić Jonesa z ringu, ale ten zaczyna stawiać opór. Obaj panowie wymieniają teraz punche między sobą, o dziwo to TV Champion zyskuje przewagę i sprowadza przeciwnika do narożnika, tam zaś wychodzi na drugą linę i...Powerbomb! Powerbomb od Paina! Zrobił to zupełnie z zaskoczenia! Mamy pin...1...2...nie, nie było nawet blisko. Professor Pain wygląda jednak na zdeterminowanego, podnosi Marvina i...Relase Northern Lights Suplex! Teraz Pain wychodzi na narożnik i...Senton Bomb! Jeszcze raz mamy pin...1...2...no, było bliżej, ale dalej nie tak blisko, jak miał Trzaskowski do Dudy. "Painmaker" wygląda jakby zaczynał go nużyć ten pojedynek, z wściekłością szarpie swojego rywala, podnosi go i...Get out! Wykonane! Teraz czai się za plecami Marvina i czeka aż ten się podniesie, a gdy tak się w końcu dzieje, to łapie go i...próba Bonebreakera...ale nic z tego! Nasz kochany TV Champ się uwalnia i...zakłada Sleeper Hold! Udało mu się! Teraz to Professor jest w tarapatach, widzimy jednak, że dość agresywnie wierzga po ringu i próbuje natychmiastowo się uwolnić, w końcu szarpie mocniej jedną dłonią i...palec w oko! Sędzia nie jest tym zachwycony, ale widać postanowił przymknąć na to...oko, w sumie podobnie, jak Marvin. Jones chce uderzyć rywala i zamachuje się potężnie prawą ręką, ale "Bonecrusher" robi unik i to on wychodzi z European Uppercutem! Jebnął mu tak mocno, że nawet kibice się przestraszyli. Pain idzie dalej za ciosem, ciska teraz przeciwnika na matę, po czym...Kimura Lock! A...jednak nie! Marvin nie daje się złapać i..."IQ Devil" zachodzi go od tyłu...Rear Naked Choke! Zapięte! Na środku ringu! TV Champion walczy i próbuje jakoś się uwolnić, widzimy jednak, że Professor zaczyna go dusić coraz mocniej i mocniej! Ewidentnie sprawia mu to frajdę! W końcu sam postanawia przerwać tę dźwignię i...rzuca "Łowcę" w narożnik, w taki sposób, że ten trafia ramieniem w metalowy słupek. Pain po chwili ustawia sobie zamroczonego Jonesa na linach i...naciąga jedną na drugą, po czy wkłada tam głowę swojego rywala! On chyba chce go udusić! Sędzia natychmiast na to reaguje i pomaga Marvinowi Jonesowi uwolnić się z opałów, a Professor Pain tylko śmieje się z całej tej sytuacji. Zamroczony mistrz wraca na środek ringu i...Bonebreaker! Kompletnie znikąd! Teraz wystarczy pinować, ale...nic z tego! "Painmaker" podnosi momentalnie czarnucha i...jeszcze jeden Bonebreaker! Przecież on go zabije, jak tak dalej będzie to wyglądać...Teraz Pain zakłada Killer Instinct! Na nieprzytomnym przeciwniku...sędzia widząc to, od razu podnosi rękę Marvina, ta oczywiście opada po raz pierwszy, następnie...po raz drugi i...tak jest! Po raz trzeci! To oznacza tylko jedno! Professor Pain zostaje nowym TV Championem i to w jakże przekonującym stylu!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> A nie mówiłem? Może i Pain to chory pojeb, ale dał nam to czego chcieliśmy i doprowadzamy do remisu. I co teraz Paul? Gdzie Twoje wielkie Anarchy? Chcesz nam coś powiedzieć?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Spokojnie Sting to dopiero 4 pojedynek tej gali, a Ty już czujesz się jak zwycięzca całego wieczoru. Radzę stonować emocję, bo teraz członek Nitro stanie przed nie lada wyzwaniem. Sammy Guevara postawi swój tytuł na szali, to samo zrobi również Nathan Martin, a nagrodą dla nich będzie świeżo wprowadzony tytuł Interkontynentalny. Emocje są gwarantowane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Jeśli słuchałbyś uważnie Nathana to wiedziałbyś, że dla niego ma to być bardzo łatwa przeprawa. No cóż Panie Martin muszę Pana zmartwić, ponieważ panicz Guevara to bardzo dobry zawodnik, a na pewno lepszy od tego waszego strasznego Salvadora! Sammy czas pokazać im miejsce w szeregu, daj Nitro prowadzenie kolego!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Słychać "Sky's The Limit", a to oznacza tylko jedno -  w drodze na ring jest już nasz Light Heavyweight Champion, Sammy Guevara! "Insta Boy" pokazuje się w okolicach titantronu, ma na sobie czarną skórzaną kurtkę, okulary przeciwsłoneczne i...towarzyszy mu Margot Robbie! Czyżby romans dalej trwał? Na to wygląda! Margot wchodzi do ringu wraz z Guevarą, a następnie...całuje go w usta, Sammy pokazuje, że chce więcej, wiec Robbie podchodzi do niego i...robi mu malinkę na szyi! Zassała się jak odkurzacz Zelmer! Margot raz jeszcze całuje się z Sammym, tym razem z języczkiem, a trwa to z dobre pół minuty, w końcu para kończy to przedstawienie, aktorka zasiada w pierwszym rzędzie, a Guevara zaczyna przygotowywać się do walki. Ufff było gorąco...tylko czy my w WCW już gdzieś czegoś podobnego nie widzieliśmy? </span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">W tym momencie słyszymy jakże cudowny theme song Nathana Martina! Ten fakt spotyka się z mieszaną reakcją kibiców. Na arenie światła robią się czarno białe i drogę do ringu wypełnia dym. W końcu na rampie pojawia się Cruiserweight Champion. Jest ubrany w strój do walki oraz zwykłą białą koszulkę. W dłoni trzyma... marker? The Solipsist zmierza do ringu i w połowie drogi zatrzymuje się, przy okazji patrząc na Guevare. Uśmiechnięty Kanadyjczyk pstryka palcami i dym powoli znika. Potem zdejmuje koszulkę i zaczyna coś na niej pisać. Gdy kończy, pokazuje ją wszystkim i widnieje na niej napis: ''J**** G******.'' Martin wyrzuca ją w stronę fanów i wchodzi do ringu. Tam ziewając, opiera się o jeden z narożników. </span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">4. Champion v</span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">s Champion</span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color"> TLC</span> <span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Match for Intercontinental Championship </span><span style="color: #c10300;" class="mycode_color">Sammy Guevara vs </span><span style="color: #00369b;" class="mycode_color">Nathan Martin&copy;</span></span></div>
<br />
Panowie są już gotowi, a to oznacza tylko jedno - możemy zacząć! Guevara vs Martin for The Intercontinental Championship! Sammy bez namysłu rusza na Nathana, ale ten robi dokładnie to samo! Panicz próbuje sprowadzić go do parteru poprzez Arm Drag Takedown, ale nasz Cruiserweight Champion okazuje się sprytniejszy, łapie "Insta Boya" w okolicach tali i...to on sprowadza go do parteru! Teraz próbuje puncha, ale nic z tego, Guevara robi natychmiastowy unik i...soczysty liść ląduje na twarzy Nathana Martina! Ten zrobił się czerwony, nie wiadomo tylko, czy ze złości, czy z powodu liścia. Tak czy inaczej, obaj panowie wstają z maty i dochodzi do wielkiej wojny na chopy i punche, obaj idą łeb w łeb, cios za cios, w końcu wygląda na to, że Sammy po prostu jest szybszy i to on zyskuje przewagę, dokłada do tego jeszcze kopnięcie w brzuch i...Irish Whip, a następnie Spinning Wheel Kick! Nathan pada na matę, a Guevara wykonuje piękny Standing Moonsault! Następnie zaczyna obracać się po ringu w dość dziwny sposob, a następnie podkłada sobie rękę pod głowę, zakłada nogę na nogę i...szybko widzimy, że nie był to najlepszy pomysł, bo Nathan Martin wstał dużo szybciej, niż Sammy się spodziewał i mamy Lower Your Head! Czyli Penalty Kick..."Insta Boy" pada nieprzytomny na matę, a jego rywal postanawia opuścić ring, ale tylko na chwilę, widzimy bowiem, że już wraca do kwadratowego pierścienia, z tym, że w drodze powrotnej wziął ze sobą krzesełko, no więc się zaczyna! Nathan bierze rozbieg i...trafia na Superkick od Guevary! Sammy uderzył w krzesełko w ten sposób, że to wylądowało wprost na ryju Martina! Ten pada oczywiście jak rażony piorunem, a nasz "Panicz" bez wahania łapie krzesło i...zaczyna nim nakurwiać! Tak, nie da się tego inaczej nazwać, bo Sammy Guevara właśnie nakurwia swojego rywala, jeden cios krzesłem, drugi, trzeci, czwarty, kto dobry w matematykę może liczyć dalej, ale nie ma to większego sensu. "Insta Boy" wychodzi teraz z ringu, a następnie szuka czegoś pod nim...szuka, szuka i...w końcu znalazł i to nie byle co, tylko kij z drutem kolczastym! Guevara bez wahania podchodzi z tym do Martina i...zaczyna nim jeździć po głowie swojego rywala! Cruiserweight Champion momentalnie zalewa się krwią, ale o dziwo powoli się podnosi i...chair shoot w głowę! Teraz Nathan Martin wygląda jak flaga Polski, jeśli odejmiemy z niej biały kolor. Sammy udaje się raz jeszcze poza ring i po chwili wraca, z tym, że najpierw wsuwa do kwadratowego pierścienia stół. Teraz Guevara rozkłada swoje znalezisko, po czym ustawia na nim "Pyscho Leafa", sam zaś wychodzi na narożnik i...450 Splash wprost na stól z Nathanem Martinem! Boom! Pięknie to wyszło, stoliczek oczywiście rozdupcony, a "Panicz" momentalnie wręcz podnosi się i z uśmiechem psychopaty patrzy się na publikę...ta wyraźnie jest wprost zachwycona tempem tego pojedynku, a Guevara nie zamierza nawet na chwilę przestać. Możemy zaobserwować jak Light Heavyweight Champion krzyczy w kierunku przeciwnika "Ty pierdolona łajzo, ty chuju miękki, ty..." generalnie to Sammy pozwala sobie na wiele, w końcu szarpie on za włosy Nate'a, po czym...zakłada Figure Four Leglock! Tak jest! Na środku ringu! Tylko co z tego, skoro tu trzeba wyjść na drabinę i ściągnąć pas? Widzimy jednak, że Nathan Martin powoli zaczyna walczyć...tak jest! Udaje mu się nawet przerollować i...próba założenia Sharpshootera, ale nic z tego, bo "Panicz" wie, co tu się swięci, momentalnie blokuje tę dźwignię, a następnie bierze rozbieg i...nie trafia z Running High Knee! Za to "Psycho Leaf" trafia z Superman Punchem! Sammy Guevara pada na matę, a reprezentant Anarchy może w końcu na chwilę złapać oddech. Tak też właśnie robi, widzimy jak opiera się o liny i ewidentnie rozmyśla co dalej zrobić z "Insta Boyem". W końcu postanawia użyć krzesełka, którym to wcześniej parokrotnie zarobił. Czeka aż rywal się podniesie i...chair shoot! Jeden na plecy, drugi na plecy i...trzeci w tył głowy! Guevara ponownie pada na matę, a Nathan Martin wkłada mu rękę w krzesełko, a następnie wychodzi na narożnik i...skaczę stamtąd, oczywiście następując dwiema nogami na uwięzioną rękę Sammy'ego! Słychać tylko przeraźliwy kwik reprezentanta Nitro! Publiczność to chyba zgraja pojebów, bo widzimy, że oni bawią się świetnie. "Nate" wygląda na bardzo dumnego i zadowolonego z siebie, teraz widzimy jak pastwi się nad Guevarą, parokrotnie uderzając go z otwartej dłoni w twarz, ten zaś powoli się podnosi i...nadziewa się na Calf Kick! Nathan Martin lapie chwiejącego się przeciwnika i mamy Avalanche German Suplex! Boom! Sammy poleciał niczym Adam Małysz w Trondheim, z tym, że chyba nie miał takiego wiatru pod narty, bo upadł wprost na ten swój głupi ryj..."The Creator" wychodzi teraz na narożnik, po czym błyskawicznie skacze z niego i mamy Diving Elbow Drop! Sammy Guevara wygląda na mocno obolałego, a jego rywal udaje się właśnie poza ring w poszukiwaniu...drabiny! W końcu bierze pierwszą lepszą, bo to przecież TLC Match, więc mamy ich tu w pizdu i jeszcze trochę. "Nate" rozklada drabinę na środku ringu i zaczyna się po niej wspinać, Sammy jednak widzi, co tu się święci i momentalnie podrywa się z maty, a następnie wbiega za Nathanem i...obaj zaczynają się szarpać, ale to "Insta Boy" okazuje się sprytniejszy, bo wykonuje Russian Leg Sweep z drabiny! Obaj spadają na ring! Rzecz jasna to Teksańczyk podnosi się pierwszy, widzimy jednak, że jest już mocno zmęczony, bo oddycha dość szybko i ciężko, w końcu postanawia raz jeszcze wyjść z kwadratowego pierścienia, po czym wyciąga z pod niego jakiś worek, na razie nie widzimy co w nim jest. Po chwili Sammy rozsypuje zawartość worka na jednym ze stołów, które widzimy obok ringu. Teraz już wiemy, co tam było...pinezki! Ten chory pojeb szykuje coś pojebanego, nie ma co do tego żadnych wątpliwości! Guevara podchodzi teraz do swojego przeciwnika i...nadziewa się na Enzuigiri! Zupełnie z zaskoczenia! "Le Sex God" pada na matę, a jego przeciwnik momentalnie doskakuje do niego i w przysiadzie zaczyna obijać jego piękną facjatę, krew spływa wprost z czoła Nathana Martina na twarz Sammy'ego Guevary! "Nate" postanawia to wykorzystać i wciera swoja własną krew we włosy "Panicza" ten w odwecie postanawia...ugryźć swojego rywala w szyję! Co on kurwa właśnie zrobił?! W ogóle co oni robią?! Ani jeden ani drugi nie są normalni, to jest już pewne! Zresztą teraz widzimy, że obaj podnoszą się i ponownie dochodzi do wściekłej wymiany punchy, tym razem lepszy okazuje się Martin, który szybko sprowadza "Insta Boya" do narożnika, tam zaś wychodzi na drugą linę, a Guevara próbuje Powerbombu, Nathan jednak sprytnie zeskakuje z ramion Sammy'ego i po chwili częstuje go Pele Kickiem! Light Heavyweight Champion pada na matę, a reprezentant Anarchy próbuje zapiać Sharpshootera...ale napotyka na pewne problemy, a mianowicie na kontrę w wykonaniu "Panicza", który próbuje odegrać się poprzez Figure Four LegLock...ale z tego też nici, bo Nate łapie jedną z nóg Sammy'ego i...tak, teraz to on zapina Figure Four LegLock! Widzimy jednak, że Sammy sprytnie sięga po krzesłko, które znajdowało się nieopodal i...head shot! Noo kurwa! Teraz to już Nathan wygląda jak Rambo z "Rambo Ostatnia Krew". Guevara podnosi się dość powoli, wciaż trzymając się za swoją prawą nogę, w ręku dalej ma krzesełko, które postanawia nałożyć na szyję swojego rywala! Teraz z tak ustawionym Martinem, wynosi go na swoje barki i...Burning GTS! Z krzesłem założonym na szyję! Ałłłaaaa! To musiało kurewsko boleć! Tak zresztą to wygląda, bo Nathan Martin wije się teraz w bólu na środku ringu, a Sammy Guevara postanawia raz jeszcze rozłożyć drabinę, centralnie pod mistrzostwem interkontynentalnym. Powoli zaczyna po niej wychodzić, widać jednak, że jest zmęczony. W końcu jednak udaje mu się zbliżyć do szczytu, ale na macie Nathan Martin robi wszystko by jednak nie pozwolić mu wygrać tego pojedynku, ostatkiem sił zrywa się i...popycha drabinę! Ta zaczyna się chwiać, "Nate" widząc to, postanawia wziąć rozbieg i...Dropkick wprost w drabinę! Drabina i Sammy lecą i...Guevara ląduje idealnie na stole z pinezkami, który to przygotował przecież dla swojego przeciwnika! Słychać krzyk, jęk, czy jak to tam chcecie sobie nazwać. W każdym razie Sammy Guevara cierpi i to bardzo, ale to bardzo...Nathan Martin jest jednak zbyt zmęczony by cokolwiek zrobić, z trudem w ogóle podnosi się, a następnie przeciera sobie krew na swojej twarzy, próbuje jakoś ustawić z powrotem drabinę, ale widzimy, że jest tak wykończony, że nawet to sprawia mu trudność. W końcu jednak mu się udaje, powoli zaczyna wychodzić, w międzyczasie Guevara w końcu wstaje ze stołu, jego ciało to teraz mieszanina krwi i pinezek! Martin jest coraz wyżej i wyżej, ale Sammy zdołał już wrócić do ringu i również zaczyna wychodzić po drabinie. Obaj teraz spotykają się praktycznie na szczycie tej drabiny i dochodzi do wymiany punchy! Cios za cios...teraz Guevara pluje na swojego przeciwnika, a Nathan...oddaje mu tym samym! Nie wiadomo czy więcej było w tym śliny, czy krwi, ale z pewnością ta zniewaga...krwi wymaga. Dlatego też "Insta Boy" i "Pyscho Leaf" w tym samym momencie wpadają na dokładnie ten sam pomysł i...podwójny headbutt! Obaj jednak dalej trzymają się drabiny! Ta zaczyna się chwiać, widzimy jednak, że panowie dają z siebie wszystko i desperacko próbują zachować równowagę, w końcu Nathan zaczyna po prostu dusić swojego rywala, ale ten również kładzie ręce na szyi Cruiserweight Championa, żaden z nich nie ma zamiaru dać za wygraną, ale...zaraz, zaraz! Co tu się do cholery dzieje?! Ktoś pojawił się w ringu i...popycha drabinę! Cholera jasna! Obaj zawodnicy spadają oczywiście na matę, ale kurwa...co tu robi...Abyss?! Legendarny zawodnik z TNA właśnie pojawił się w WCW! Tylko po co?! Widzimy, że The Monster momentalnie doskakuje do Nathana Martina, podnosi go i...Black Hole Slam! Ale zaraz...Sammy Guevara kwituje to wszystko promienistym uśmiechem i...klepie Abbysa w plecy! Następnie ten rozkłada dla "Panicza" drabinę i...zakłada Sleeper Hold na Nathanie Martinie! Guevara spokojnie wychodzi po drabinie, w końcu udaje mu sie wejść na sam szczyt i...ściągnąć pas! Tak więc to Sammy Guevara zostaje pierwszym w historii WCW, Intercontinental Championem!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Guevara wygląda na bardzo zadowolonego z siebie, strużki krwi wciąż leją się z jego czoła, ale teraz "Insta Boy" chyba się tym nie za bardzo przejmuje, podnosi on bowiem swój nowy pas w geście tryumfu, a następnie przy asyście Abyssa  i oczywiście rozradowanej Margot Robbie opuszcza arenę...</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mike Tenay:</span> Czy teraz grzechy Sammyego zostaną mu odpuszczone Panie Sting? Nitro za jego sprawą prowadzi, a w dodatku na naszej tygodniówce melduje się nowe mistrzostwo.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Pewnych rzeczy nie da się zapomnieć, tak więc odpowiedź brzmi nie, jednak gratulację faktu wygranej i tego, że Nitro po raz pierwszy dzisiaj wychodzi na prowadzenie. Mam nadzieję, że reszta osób tego nie spieprzy i już do końca gali nie oddamy swojego prowadzenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">MikeTenay:</span> Jak do tej pory jesteśmy świadkami świetnego widowiska, wszyscy zawodnicy wspinają się na swoje wyżyny czy tak będzie w kolejnej walce? Ric Flair to przecież była gwiazda, a Steve to wybitny trener.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sting:</span> Dobrze, że podkreśliłeś fakt, że to były zawodnik i były wybitny trener. Mam nadzieję, że to starcie nie zakończy się jakimś zawałem, albo co gorsza czyjąś śmiercią. Jeśli chcecie możecie teraz iść do toalety, bo nikt tutaj nie spodziewa się fajerwerków.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Take me home, country roads!!! Frajer Hunter melduje się na arenie! Publiczność w całej swej okazałości wstaje z miejsc, a Gathard pewnym krokiem wychodzi na rampe! W prawej dłoni trzyma zacisnięty kij bejsbolowy, a w lewej zdjęcie Flaira przewiązane czarną wstążką! Najlepszy trener w historii wpierdala się do ringu, po czym stawia zdjęcie Rica na narożniku i rozbija je pałką! Techniczni przybiegają i zbierają okruszki szkła, a Steve staje w narożniku i wpatruje się uważnie w wyjście z zaplecza, czekając na swojego przeciwnika!</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><a href="https://www.youtube.com/watch?v=23KSIKYCB-M" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Woo</a> I każdy wie kto jest już w drodze do ringu. To sam Nature Boy Ric Flair, który wiedząc na co się przygotować wchodzi do ringu z kastetem na swoich potężnych dłoniach. To nie będzie miłe spotkanie, Flair przed wejściem do ringu nonszalancko przeciera podeszwy swoich butów, a następnie wchodzi pod trzecią liną. W jego oczach widać złość, która może mu pomóc w tym starciu</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[WCW Starcade 2020*chyba) Dzień 1]]></title>
			<link>https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=221</link>
			<pubDate>Thu, 13 Aug 2026 20:13:47 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://www.l-p-w.pl/member.php?action=profile&uid=1">Ryse</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=221</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie dzisiejszych i jutrzejszych zmagań zapada ciemność, po krótkiej chwili na titaronie wyświetla się odliczanie od 10 do 1, gdy na ekranie pojawia się 0 nad stadionem rozpoczyna się przepiękny pokaz pirotechniki. Fajerwerki wybuchając robiąc wspaniałe widowisko, ich ostatnia salwa tworzy na niebie kilka gwiazd, a po chwili na ekranie wyświetla się logo Starcade. Wszystko to dzieje się oczywiście przy towarzystwie naszego wspaniałego <a href="https://www.youtube.com/watch?v=VDvr08sCPOc&amp;feature=emb_title" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Theme Songu</a> Kamera w dalszym ciągu pokazuje nam rampę na której teraz pojawiają się tancerki, które znajdują się na platformie z logiem Starrcade. Nagle obok nich z rampy zaczynają wydobywać się płomienie, a w górę strzelać fajerwerki, ależ wspaniałe widowisko! Teraz kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego przy którym znajdują się już Paul Heyman, a także William Regal <br />
</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Panie i Panowie, chłopcy i dziewczynki... To już dziś! Starrcade czas zacząć! A komentować je dla was będą Paul Heyman oraz William Regal!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Witam wszystkich zgromadzonych przed telewizorami! Cóż to będzie za cudowny wieczór, tyle emocji, tyle ważnych walk... I takie duo komentatorskie!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Zgadza się Williamie, to na pewno będzie cudowny wieczór! A my tutaj... No dzisiaj chyba czas zawiesić topór i wziąć się za poważną pracę!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Zgadzam się w 100%. A więc przejdźmy do rzeczy... Pierwszą walką będzie Unsanctioned Match w którym zmierzą się Professor Pain oraz Masked Man! Nadal jestem ciekaw kto będzie tym zamaskowanym zawodnikiem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Ja mam pewną teorię, ale nie podzielę się nią z wami. Sam jestem ciekaw czy mam rację. Za chwilę się okaże. Stawiam na Masked Mana. Głównie z racji tego, kogo typuję jako osobę skrywającą się pod maską. I jeśli mam rację... To cóż, trochę na głupków wychodzą Ci wasi zawodnicy że go nie poznali.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Od razu na głupków... Wiesz jak jest w ringu Paul. Ferwor walki, emocje... To wszystko przysłania Ci zdrową ocenę. Ale z jednym się zgodzę - ja również stawiam na Masked Mana! A teraz czas chyba na widowisko!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=OWhfiziwnNU" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Zenka Kupatase, co się dzieje</a>, legendarny wokalista grupy Kabanos znajduje się na rampie w stroju jednorożca i śpiewa o oczku w głowie. Fani są wyraźnie zdezorientowani, a po chwili na arenie pojawia się Professor Pain wraz ze swoim miotaczem ognia. Kamera przesuwa nas nieco dalej, a tam mamy ustawiony stos z pluszowych owieczek, który po chwili zaczyna płonąć! Ależ on jest niesamowity. Professor odkłada swój miotacz ognia, a następnie przybija żółwika na odległość z Zenkiem. Po tym AKCENCIE przechodzi on pod trzecią liną i melduje się na macie, czekając na swojego rywala <br />
</span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">PAIN VS MASKED</span></div>
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Cała arena teraz zamilkła i wszyscy z niecierpliwością czekają na Mystery Mana. Zegar zaczyna odliczanie od 10! 9! 8! 7! 6! 5! 4! 3! 2! 1! No i słychać "Sky's The Limit" a to oczywiście oznacza, że w drodze na ring jest...no właśnie...nikt. Nikt bowiem nie pojaia się na rampie. Chociaż nie! Teraz widzimy, że nad titantronem ustawiony jest cały zespół Green Day! Billie Joe chwyta za mikrofon, no i po chwili na arenie rozlega się <a href="https://www.youtube.com/watch?v=0LJCEROH4u0" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ten utwór</a> a rampie pojawia się Mystery Man! Ma na sobie czarną bluzę z kapturem, więc dalej nie widzimy kim on jest. W końcu jednak postać delikatnie podciąga kaptur, po czym zrzuca całą bluzę i widzimy, że to...SAMMY GUEVARA! "Insta Boy" przeżuwa gumę, a następnie dziarskim krokiem kroczy do ringu, podchodzi do lin, gdzie wyciera sobie buty o apron, a następnie cofa się i...</span><br />
<br />
No i wygląda na to, że nie będziemy dłużej czekać, bo Guevara wyciąga spod ringu krzesełko i rusza z nim na Paina! Szybko uderza go w brzuch, a następnie parokrotnie w plecy! Pain pada na matę, a Sammy wygląda jakby był w szale! Dalej napierdziela go krzesłem, ten jednak wygląda na wyjątkowo twardego, bo próbuje wstać i...w końcu mu się udaje! Professor wyrywa Sammy'emu krzesełko z ręki, po czym próbuje go uderzyć, ten jednak robi unik i wykonuje Standing Dropkick! Krzesełko wypada z rąk "IQ Devila" a panowie przechodzą do zwarcia. Tutaj silniejszy okazuje się Pain, który szybko spycha swojego rywala na liny, następnie łapie go za rękę i mamy Irish Whip! Dokłada do tego jeszcze Shoulder Tackle, czeka aż "Le Sex God" się podniesie, wynosi go do góry i Sammy kontruje próbę Suplexu na Tornado DDT! Guevara szybko dokłada Running Shooting Star Press, po czym momentalnie wybiega z ringu i ponownie szuka czegoś pod nim. Teksańczyk po chwili wraca z...kubłem na śmieci. Próbuje go nałożyć Professorowi na głowę, ten jednak widzi, co się święci i przytomnie kopie swojego rywala w okolice wątroby, a następnie uderza go poteżnym chopem. Teraz Pain posyła Sammy'ego do narożnika, sam zaś bierze rozbieg i mamy Extermination! (corner clothesline) Guevara chwieje się, a Professor zachodzi go od tyłu niczym Trent Kent zaszedł Jamesa Rivera i...nie, nie daje mu klapsa, tylko zakłada Rear Naked Choke! Sammy widać liczył na to pierwsze, bo wygląda na zupełnie zaskoczonego! Próbuje jednak się uwolnić, zanim zejdą do parteru i w tym celu chwyta się liny, Pain jednak dociska coraz mocniej i mocniej! Guevara jednak przytomnie gryzie go w rękę! Professor chyba się tego nie spodziewał, bo aż odskoczył! "Insta Boy" tylko się uśmiecha, po czym wyprowadza poteżnego Roundhouse Kicka! Jego rywal się chwieje, a Sammy ustawia go sobie na narożniku, sam również tam wychodzi i wygląda na to, że szykuje nam się Superplex! Pain jednak walczy by do tego nie dopuścić, uderza Guevarę kilka razy w głowę punchami, po czym łapie go za szyję i...dostaje łokcia, a następnie "Le Sex God" dokłada Hurricanranę z narożnika! Pain ląduje na macie, a Sammy wznosi rękę w geście tryumfu, po czym teatralnie kłania się widowni. Były IC podnosi swojego rywala, a następnie ciska go liny i wyrzuca z ringu za pomocą Clothesline'u! Sam zaś rozgląda się wokół, bierze rozbieg i wykonuje Suicide Dive wprost na podnoszącego się Professora Paina. Teraz obaj leżą poza ringiem, a sędzia idzie sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku. Podnoszą się dość wolno, ale się podnoszą, więc prawdopodobnie wstaną. Tak też się dzieje i obaj są już na nogach! Ponownie dochodzi do wymiany punchy, tym razem jednak lepszy okazuje się Guevara, który po prostu szybciej napierdalał Paina po ryju, niż Pain jego...Sammy łapie "IQ Devila" za rękę i ciska nim w barierki odgradzające ich od kibiców. Następnie wbija się w niego Spearem! Barierka oczywiście ulega zniszczeniu, a "Le Sex God" tylko wystawia język i wygląda na bardzo zadowolonego z siebie! Sammy Guevara jednak nie zamierza tracić czasu, szybko się podnosi, a następnie wraca do ringu. Tam zaś podchodzi do narożnika, a następnie...kładzie się na nim. To dość ciekawa postawa zważywszy na to z kim walczy, ale cóż, może w tym szaleństwie jest metoda? Professor Pain w końcu podnosi się, patrzy ze złością na Guevarę, który dalej leży na narożniku, następnie bierze do ręki jakieś krzesełko i wraca do kwadratowego pierścienia, bierze zamach i..."Insta Boy" zeskakuje z narożnika, przeskakuje nad swoimi przeciwnikiem, a następnie częstuje go Superkickiem wprost na krzesełko! "Painmaker" pada jak rażony piorunem, a Teksańczyk wychodzi na narożnik i...450 Splash wykonany! Pin! 1...2...nie! Z Professorem Painem to nie pójdzie tak łatwo, oj nie! Były Light Heavyweight Champion z wściekłością uderza pięścią o matę, a teraz widzimy, że na jego twarzy maluje się coraz większa agresja. Sammy wychodzi z ringu, by poszukać czegoś pod nim. Szuka, szuka i...w końcu wyciąga, wiecie co? No wiecie, czy nie? Stół. Następnie rozkłada ten stół na środku ringu, podchodzi do swojego przeciwnika i...wyłapuje poteżnego prawego! Guevara aż się zachwiał, a Professor nie tracąc czasu dokłada mu kolejne punche, po czym mamy jeszcze Headbutt! "insta Boy" chwieje się, a Pain ustawia go sobie na narożniku, następnie sam również tam wychodzi i...czyżby Superplex na stól?! Taaak! Stół rozjebany, a obaj zawodnicy leżą nieprzytomnie na środku kwadratowego pierścienia! Sędzia znowu sprawdza czy wszystko z nimi okej, ale wściekły "IQ Devil" mówi mu żeby "spierdalał", więc ten grzecznie odchodzi. "Evil Genius" uśmiecha się sam do siebie, podnosi swojego rywala za włosy do góry, a następnie mamy próbę Northern Light Suplexu, ale Sammy Guevara sprytnie go blokuje, po czym wykonuje Roll up! 1...2...no niewiele brakło! Pain musi się mieć na baczności! Sammy bierze rozbieg i...Pain robi unik, a następnie częstuje przeciwnika Dropkickiem! Ten pada na matę, a "Painmaker" najwyraźniej ma zamiar skorzystać z jakiejś specjalnej broni, bo udaje się pod ring. Ojoj...oj kurwa, joj. Wygląda na to, że jajca się skończyły, bo Professor Pain wraca właśnie do ringu wyposażony w gaśnice. Czyżby miał zastąpić nią swój słynny miotacz ognia, który to kiedyś nosił na plecach? Być może! "IQ Devil" czeka aż Guevara się podniesie, następnie odblokowuje gaśnicę i...Sammy zostaje zasypany białym proszkiem! Pain śmieje się z tego tak, że pewnie go brzuch boli. Kibice również mają niezłą frajdę, tylko nasz piękny chłopiec coś nie bardzo jest zadowolony. Teraz widzimy, że Professor odrzuca gaśnicę na bok, kopie rywala w brzuch, po czym wykonuje Bonebreaker! (Killswitch) To musi być koniec! Tylko, że...to nie będzie koniec, bo Professor Pain nie ma zamiaru pinować. On zaczyna obchodzić nieprzytomnego Guevarę, a następnie podnosi go, chwyta za twarz, coś do niego mówi i...zakłada Killer Instinct! (Crucifix armbar) Sammy momentalnie poczuł ogromny pół w ręce, ale widzimy, że zamierza walczyć! Jakby nagle się ocknął! Zaczyna wierzgać po ringu, próbując się jakoś uwolnić, szarpie się i szarpię, teraz próbuje uderzyć drugą ręką Paina, ten jednak ściska ją i...Guevara szarpie go do siebie, a Pain jest zmuszony przerwać swoją dźwignie! Sammy uwolnił się, ale widać, że jego ramie jest mocno obolałe, "Le Sex God" chwyta się za nie, a "IQ Devil" widząc to rusza na niego z Lariatem, ale...unik! Professor Pain dał się nabrać, najwyraźniej z byłym IC nie jest tak źle, jak to wyglądało! Teraz to on rusza na swojego rywala z impetem, powala go poprzez Running High Knee, a następnie zakłada Sharpshooter na środku ringu! To może być koniec tej walki! Widzimy, że "Evil Genius" nie ma już zbyt wiele sił, ale pomimo tego próbuje jakoś doczolgać się do lin, te jednak są stosunkowo daleko. Teraz Pain wspomaga się jeszcze łokciami i jest już coraz bliżej i...bliżej i...w końcu mu się udaje! Dostał się do lin, trzyma się nich kurczowo, by tylko Guevara puścił dźwignię, no i po chwili tak rzeczywiście się dzieje. Sammy rozgląda się po widowni, czeka aż jego rywal wstanie i mamy Superkick w tył głowy! Professor Pain chwieje się, a "Insta Boy" wynosi go do swojej akcji kończącej - Burning GTS! Udało się! Teraz wystarczy pin...ale Guevara nie pinuje, on uśmiecha się, wystawia język i...raz jeszcze wynosi Paina do Burning GTS...wykonane! Słychać jeszcze jak Sammy Guevara pozdrawia swojego przeciwnika słowami "Bye, bye, bitch!" po czym mamy w końcu pin...1...2...3! "Insta Boy" wraca w wielkim stylu, pokonując swojego wielkiego rywala, na największej gali w roku!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> No i wiedziałem, że to będzie Guevara. Nic się nie myliłem! W końcu zemścił się za dwa miesiąca poniżania i pomiatania ze strony Paina!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> No cóż, bywa różnie, ale ja jestem zaskoczony. Mimo wszystko cieszę się, że Sammy w końcu odegrał się na Painie. Zasłużył na to. Teraz ten zawodnik chyba w końcu ruszy po wielkie wyróżnienia!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Ale, mniejsza już o Sammy'ego, któremu szczerze raz jeszcze gratuluję. Czas na pierwszą walkę ze strony Anarchy. Walka o pas Miliona Dolarów. Masz jakieś typy kto będzie przeciwnikiem obecnego mistrza?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Nikt nie przychodzi mi do głowy. Jednak... Wierzę, że kto by to nie był, to Lee poradzi sobie wyśmienicie i obroni tytuł. Jestem tego w 100% pewien.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Ja się nie wypowiadam, bo wszystko wiem. Czy obroni? Tego też nie będę niestety mógł powiedzieć. Przekonamy się już za chwilę! Panie i Panowie, czas na drugą walkę wieczoru!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Limitless! Na rampie pojawia się Keith Lee z pasem przewieszonym przez ramię! Zawodnik rozgląda się po dziesiątkach tysięcy fanów zebranych na arenie... Po czym unosi Million Dollar Championship do góry! Publiczność zaczyna cheerować, a Blackzilla nakłada pas z powrotem na ramie i rusza powoli do ringu! Po drodze przybija kilka piątek fanom wystawiającym w jego kierunku dłonie, po czym melduje się w ringu! Zawodnik wskakuje na narożnik i ponownie unosi do góry pas, a fani ponownie dopingują swojego ulubieńca! Następnie Keith schodzi z narożnika i oddaje pas sędziemu, odwracając się w kierunku wyjścia z zaplecza, oczekując swojego rywala!<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Wybija Dance of the Knights! Co jest, do chuja? Fani solidnie buczą, a na rampie pojawia się Jean-Pierre Dolnick! Obok niego idzie jego asystentka, która każe mu wracać i nie walczyć. Grubas ubrany w strój do walki nawet tego nie słucha. Dolnick bierze mikrofon i wchodzi z nim do ringu. Przy okazji każe zostać poza nim swojej asystentce.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jean-Pierre Dolnick: </span>Słuchaj tluścioszku... nic do ciebie nie mam, bo cię nawet nie znam, ale skoro szukasz wyzwania, to stoi ono przed tobą kurwa! *heat* Mam zamiar odebrać ci to twoje cacko. I do walki z Ransomem wejdę jako mistrz! Tak jest. Zwiększę presje ciążącą na tym patałachu i pokażę, że on w takich momentach zawsze daje dupy! *heat*<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Jean dziarsko upuszcza mikrofon i wykazuje gotowość do walki. <br />
</span><br />
Słychać gong i zaczynamy to wielkie starcie, godne największej gali w roku! Grubas wygląda na niezwykle pewnego siebie, bo z impetem rusza na Keitha, dochodzi do wymiany sił...No i tutaj mamy kurwa problem, bo obaj są silni jak syberyjskie niedźwiedzie! Jednak to Lee wychodzi zwycięsko z tego starcia, mamy Irish Whip a następnie Shoulder Block, ale GRUBAS DALEJ STOI! Lee próbuje więc raz jeszcze i tym razem widzimy, że Jean-Pierre zaczyna się chwiać, wiec Keith łapie go i...wynosi do Powerslamu! Taaak jest! Jak on to zrobił?! Przecież to bydle waży z 200kg! Dokładnie to 181, ale bądźmy szczerzy, że jak zje to spokojnie te 19 kilo mu wpada. A tak się składa, że on do walk nie wychodzi głodny. Wróćmy jednak do ringu, bo tam Grubas zaczyna głośno narzekać na swoje położenie, słychać między innymi teksty typu "Na chuj mi to było?", czy "Kurwa mogłem siedzieć w domu". Generalnie widać po nim, że najchętniej to już wyszedłby z ringu, ale mu przecież teraz honor nie pozwoli. Bo to zupełnie inny człowiek jest...aktualnie jednak Keith Lee próbuje go podnieść i...o dziwo mu się udaje! Teraz ciska nim o narożnik, a następnie wbija się w niego potężnym Clothesline'm! Liny właśnie przetrwały trzęsienie ziemi, więc widać, że pan Trajpel Ejcz i pan Paul Heyman nie szczędzili piniendzy. "Blakzilla" kontynuuje swoją ofensywę, posyła właśnie Grubego z Konga do przeciwległego narożnika i raz jeszcze próbuje Clohtesline'u, ale GRUBAS WSTAŁ. Musiało to być wielkimi literami napisane i głośno powiedziane, bo sytuacja sama w sobie jest wielka! Grubas właśnie skontrował szarżę Lee na Big Boota! Ba! Big Boot przy tym, to jest mały trampek. On mu po prostu zasadzić w ryja ze swojej potężnej stopy. Nawet wielka stopa przy stopie Dolnicka to jest mała stopa. Keith potężnie to odczuł, ma szczęście, że Świniak teraz udaje kulturalnego, bo tak to mógłby odczuć coś jeszcze...Widzimy jednak, że "Limitless" dość szybko doszedł do siebie, uśmiechnął się tylko pod nosem, po czym nagle zapierdolił potężnego European Uppercuta na brodę Dolnicka! Temu mimowolnie coś wyleciało z ryja, miejmy nadzieje, że była to tylko ślina i ewentualnie resztki jedzenia. Kieth szybko dołożył do tego parę punchy, a następnie Headbutta! Jean-Pierre ponownie cofnął się o parę kroków w...wiadomo kurwa, że w tył, bo przecież nie cofamy się do przodu! W każdym razie, chłopak musiał oprzeć się o narożnik i ponownie słychać jego komentarze "Zaraz zwymiotuje", czy "Jebany sos Onion Tomato". Wygląda więc na to, że po prostu McWrapik się nie przyjął. Wracamy jednak do wydarzeń w ringu, bo tam Keith Lee sugeruje nam, że chyba będzie chciał zakończyć ten spektakl. Raz jeszcze ciska on Grubym o liny, ten powoli się od niech odbija, a następnie ląduje w rękach "Blackzilli", który wykonuje Spinebuster! Jak on go uniósł? Tego nie wie nikt, nie wie nikt...Bo z dziewczynami...a to nie Opole, więc w sumie wróćmy znowu do tego, co się dzieje. A dzieje się, bo Keith właśnie wychodzi na narożnik i...czyżby szykował nam się Moonsault? Taaak jest! On to jednak rzeczywiście jest akrobata! Z taką wagą? Mamy pin...1...2...nieee! Grubas jakimś cudem odkopał! Zaraz, zaraz! On nie odkopał! On po prostu się zakrztusił! Najwyraźniej Dolnick rzeczywiście ma jakieś problemy żołądkowe i nie czuje się dziś najlepiej. Widzimy, że podchodzi do sędziego i zaczyna się z nim kłócić. "Nie można tego przełożyć na jutro? Boli mnie kurwa brzuch, pajacu jebany, nie widzisz?!" Sędzia nie robi sobie nic z tych obleg i każe kontynuować pojedynek, Jean-Pierre nie wygląda na zadowolonego, ale po chwili z wściekłością rusza na Lee i...POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! ALE....Keith Lee ani drgnął! Big Jean jednak nie daje za wygraną, głaska się delikatnie po brzuchu i...raz jeszcze POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! Tym razem się udało! Keith nie wytrzymał i runął na matę, a Grubas z Konga runął na niego! Pin...1...2...kurwaaaa, było blisko! Naprawdę było blisko! Kongijczyk czuje jednak, że jest bliski wygranej, ciągnie więc on Lee w stronę narożnika, sam zaś bierze rozbieg, następnie rozpędza się - czyli po prostu zaczyna trochę szybciej iść i...Congo Gift?! Nic z tego! "Limitless" kopie go w jego brudne, czarne dup...w tyłek go kopie i ten aż odlatuje na parę metrów! Widać jednak, że to go potężnie rozzłościło, bo rusza z kolejną szarżą, ale Keith robi unik i Grubas ląduje twarzą w narożniku! "Game Changer" ustawia go sobie tam, a następnie wykonuje Scoop Slam! Pod ringiem chyba coś pierdolnęło, bo było słychać jakiś niepokojący dźwięk stamtąd, ale na razie wszystko wygląda dobrze. No może poza Jean-Pierre Dolnickiem, który leży na środku kwadratowego pierścienia bez chęci do życia. Keith Lee stoi nad nim, pozdrawia publiczność, po czym wykonuje piękny Standing Moonsault! Kibice są oczywiście zachwyceni, a Lee? Daje nam znać, że chyba będziemy kończyć tę walkę! Czy on będzie chciał wykonać Ground Zero na tym Świniorze? Na to wygląda! Łapie on Dolnicka...ale ten chyba wie co się święci, bo sprytnie się wyrywa, a następnie...ucieka! Keith łapie go jednak w okolicach narożnika, a następnie wynosi na swoje barki i...sadza na górnej linie. Sam również ram wychodzi i...JEZUS MARIA, to już teraz wygląda źle! "Blackzilla" spogląda jeszcze na kibiców, po czym...SUPERPLEX! JEEEEST! Ring nie mógł tego wytrzymać i nie wytrzymał, bo zawiasy kompletnie się zerwały! Keith Lee i Jean-Pierre Dolnick rozwalili doszczętnie ring! Teraz Lee postanawia spinować swojego rywala...1...2...3! Uff! Mamy to już za sobą, ale było to z pewnością starcie godne Starrcade!<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Widzimy, że Grubasa chyba nie do końca wie co się stało, bo gdy wokół niego pojawiają się pracownicy techniczny, którzy właśnie będą naprawiać ring, to ten każe im "wypierdalać". W końcu jednak udaje się go uspokoić i schodzi on na zaplecze, a ring powoli zostaje naprawiany...<br />
</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Ale... Że Dolnick? Naprawdę? Nie macie nikogo innego w rosterze kto mógłby zawalczyć?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> No to było otwarte wyzwanie, każdy mógł przyjść do Steve'a i zgłosić się do walki. Jean po prostu był pierwszy. Szkoda mi chłopaka, miał ciężki okres w życiu, a teraz przegrał jeszcze na najważniejszej gali w roku. Ale trudno się mówi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Teraz chyba czas na nieco ważniejszy pojedynek - Jose Lopez kontra Austin Artest. Tu masz jakiegoś faworyta?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Nie lubię tego nowego Lopeza. Zawsze go szanowałem, ale ostatnio ten zawodnik totalnie się zmienił i nie jest już tym samym przyjaznym Hiszpanem co kiedyś. Mam nadzieję, że Artest go pokona.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> No cóż, ja mimo tego, że większą sympatią pałam do Artesta, to patrząc przez pryzmat rozsądku, stawiam na Lopeza. Zawodnik jest w gazie i na pewno nie pozwoli się zatrzymać.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Zobaczymy jak to finalnie będzie. Co by się nie stało, walka na pewno będzie bardzo ciekawa. To co, chyba czas zaczynać?<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie rozbrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=127w6YqHOfs" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">TEN NIEZNANY DOTĄD THEME SONG...</a>więc fani nie reagują. To oczywiste, co nie? Gdy muzyka się rozkręca, to na rampie pojawia się Jose Lopez! Lopezzo ubrany jest w swój strój do walki. Słyszymy mieszaną reakcję. Przeważa jednak buczenie. Hiszpan rozgląda się dookoła, lekko się rozgrzewając. W końcu rusza przed siebie. Po drodze podchodzi do jednej z kamer i pyta, gdzie podziały się fajerwerki dla niego. Następnie Jose zmierza już do ringu. Gdy jest już w kwadratowym pierścieniu, to opiera się o narożnik i czeka na swojego rywala.</span><br />
<br />
Na arenie rozbrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=IPQ7mvL5_04" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">The End is Where We Begin</a>, na co fani reagują sporym cheerem! Po chwili na rampie pojawia się sam Austin Artest! New Savior ubrany w białe spodnie do walki ze złotymi emblematami kilka sekund rozgląda się po zgromadzonej widowni, po czym rusza w stronę kwadratowego pierścienia. Będąc na miejscu ogląda się na Lopeza, po czym wchodzi na narożnik, gdzie rozkłada ręce, a powoduje to jeszcze większy cheer wśród fanów. Austin po tym staje w swoim kornerze i lekko rozgrzewa się, jednocześnie patrząc na dzisiejszego rywala, wygląda przy tym na bardzo skupionego.<br />
<br />
Panowie stoją w przeciwległych do siebie narożnikach. U Artesta na twarzy gości ogromne skupienie. Lopez również jest skupiony, ale u niego widać także lekki uśmieszek. W końcu sędzia daje znak, słyszymy gong i walka się rozpoczyna! Zawodnicy powoli podchodzą do siebie i mamy standardowo klincz. Gabaryty mają podobne, więc nikt nie ma jakiejś większej przewagi. Austin sprytnie przechodzi za plecy rywala i trzyma go w Waist Locku. Lopezzo rozrywa uchwyt i wykręca rękę Amerykanina. Jak poradzi sobie z tym weteran? Standardowo. Robi przewrót do przodu i teraz to on wykręca rękę Hiszpana. Austin ponownie przechodzi za jego plecy i lekko go odpycha. Następnie wykonuje Schoolboy Pin... jednak nie do końca, bo nie pinuje tylko przechodzi w Boston Crab. A przynajmniej próbuje. Chico Malo tak łatwo się nie da, więc wyrywa jedną nogę i odkopuje wroga. Potem szybko wstaje i rusza na niego. Nie jest do dobra decyzja, ponieważ Jose od razu inkasuje Arm Drag. Arsene nie puszcza jego ręki, tylko szybko go podnosi i wynosi do Vertical Suplexu. Lopezzo uderza go kolanem w głowę i upada na nogi. Następnie rusza w kierunku lin. Artest to jednak doświadczony zawodnik, więc łapie go za spodenki i nie pozwala mu na to. Po chwili Amerykanin dodaje Back Suplex! Ależ ofensywa w jego wykonaniu. A to nie koniec, bo weteran szybko pomaga wstać oponentowi i posyła go Irish Whipem w liny. Robi to po to, by poczęstować nadbiegającego Hiszpana Dropkickiem. El Hermoso jednak łapie się sznurów, a Austin upada na nogi. Nie wybił się na tyle mocno, by potraktować powietrze Dropkickiem. Na twarzy Lopeza widać, że jest zdziwiony tak dobrą dyspozycją przeciwnika. Hiszpan rzuca stwierdzenie, że całkiem nieźle idzie Austinowi, ale to i tak nie wystarczy. Ten jednak ignoruje to i pokazuje, by Jose do niego podszedł. Tak też Spanish Star robi. I ponownie mamy klincz? Nie... Lopez wykonuje Low Kick. Po chwili dorzuca drugi. Następnie mamy kilka uderzeń w twarz i Irish Whip do narożnika. Jose momentalnie rusza za swoim przeciwnikiem, ale Arsene łapie się górnych lin rękoma i wybija do góry. Spanish Star nie daje się na to i łapie go. Ma teraz rywala na swoim barku. Następnie przerzuca go i Amerykanin znajduje się na obu barkach. Czy będzie firmówka Jose Lopeza? Próba akcji o nazwie Lop-ez... i Austin Artest unikna tego. Jest teraz za nim i wypłaca mu German Suplex! Lopezzo upada na nogi i wykonuje momentalnie Springboard DDT! Udane. Co następne? Corner Springboard Moonsault. Artest wystawia kolana, ale Chico Malo łapie je i upada na nogi. Następnie mówi, że nie z nim takie numery i przeciąga rywala na środek ringu. Potem przekręca go na brzuch z zamiarem zapięcia Submissiona o nazwie Muta Lock. Arsene szybko ponownie przekręca się na plecy. Chico Malo zbliża się w jego kierunku i wypłaca mu kilka punchy w twarz. Ten starszy wrestler wszystko sobie zaplanował. Korzysta z faktu, że rywal jest blisko, łapie go za rękę i nogą przerzuca nad sobą. Amerykanin nie puszcza ręki i szybciutko zapina Armbar! Ależ on jest dobry technicznie. Lopezzo nie ma zamiaru odklepywać i Arsene to widzi, więc przechodzi do dosiadu. El Hermoso to raczej się nie podoba, więc przechwytuje nogami głowę Artesta. Teraz momentalnie z nim wstaje i wykonuje Butterfly Backbreaker. Pin 1..2 KICKOUT! Spanish Star łapie oddech i rozmyśla nad kolejnym ruchem. W końcu podnosi się i pomaga wstać oponentowi. Robi to po to, by wykonać La patada de las palmas! Austin kontruje to Dropkickiem, ale Chico Malo nie wybija się z lin, tylko markuje swoją akcję i zeskakuje lekko na matę. Tym razem powietrze poczuło smak Dropkicka w wykonaniu Artesta. Lopez kwituje to jednym słowem ''idiota''. Następnie posiadacz 4 porażek na PPV podchodzi do swojego rywala i wynosi go na barki. Arsene jednak traktuje jego twarz łokciem i zeskakuje za plecy. Potem próbuje Russian Legsweepu. El Hermoso wyrywa się i wykonuje Dragon Suplex! Diamond na deskach, a Lopezzo zmierza w kierunku narożnika i... imituje palcami pistolet, po czym wystrzela w rywala. Wes Wallace to ty? Jose rusza i czy będzie Bullet... Nie, bo to nie jest Wes. Hiszpan wykonuje Shining Wizard! Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo jedynie uśmiecha się i poprawia włosy. Teraz ma chwilę odpoczynku. W końcu kątem oka spogląda na narożnik i zmierza w jego kierunku. Następnie wchodzi na niego i ustawia się tyłem. To prawdopodobnie będzie Es El Final. Spanish Star jednak pokazuje fanom środkowy palec i schodzi z kornera. Ci zaczynają na niego buczeć, a on tylko się uśmiecha. Sytuację wykorzystuje Artest, który przed chwilą się podniósł. Lopez się odwraca i inkasuje Roundhouse Kick! Po tym ciosie wpada w liny, odbija się od nich i otrzymuje Spinning Spinebuster! Pin 1..2 KICKOUT! Doświadczony Amerykanin chwile siedzi i odpoczywa. Przy okazji rozmyśla, co powinien teraz zrobić. Chyba na coś wpadł, bo wstaje i czeka, aż jego rywal uczyni to samo. Gdy Jose również się podnosi, to Arsene wynosi go do Electric Chair Dropu. Hiszpański gwiazdor jednak nie da tak łatwo pieprznąć sobą o matę, więc zaczyna uderzać w twarz rywala. Austin Artest ma na to sposób. Upuszcza oponenta przed siebie i momentalnie łapie go w German Suplex. Akcja udana! Pin 1..2 KICKOUT! Zmęczenie daje się już we znaki weteranowi. W końcu trochę nie walczył... Chociaż patrząc na umiejętności to nie widać tego. Dość słodzenia. Austin też nie ma zamiaru słodzić. Wstaje i podnosi Lopeza. Następnie idzie z nim w kierunku kornera i wykonuje Tornado DDT! El Hermoso nie pozwala na to i wyrzuca Artesta poza ring. Ten jednak łapie się lin i pozostaje na apronie. Następnie częstuje Lopeza kopnięciem znad górnej liny. Potem szybko wchodzi na narożnik i mamy Diving Crossbody. Spanish Star łapie go, upada z nim, wstaje i przerzuca na barki. Robi to po to, by wykonać swoją firmową akcję o nazwie Lop-ez! No prawie, bo Jose zamiast kopać to wypłaca slapa w twarz. Fani wybuczeli to zachowanie. Anti Heroe nadstawia teraz polik i chce, by Diamond mu oddał. Wkurzony Amerykanin patrzy spod byka i tak stoją przez chwile. Hiszpan palcem zachęca go, by ten podszedł. Austin momentalnie doskakuje do niego, łapie tę rekę i podcina go. Wszystko po to by... zapiąć Cobra Crossface Clutch! To może być koniec. Jose szarpie się i ostatecznie nie pozwala na to. Wie, że to mogłoby zakończyć ten pojedynek. Old Savior nie da rady dobrze wykonać swojej dźwigni, więc puszcza młodszego zawodnika i obaj szybko wstają. Jose rusza jako pierwszy i unika puncha. Następnie odbija się od lin, ponownie unika uderzenia i robi wślizg, którym zatrzymuje dalszy bieg. Artest zmierza już w jego kierunku i wypłaca Big Boot. Lopezzo odsuwa się od tego kopnięcia. Jest teraz za plecami oponenta, więc wykorzystuje to i łapie go w Hasta Luego! Były trener Wesa Wallace'a wyrywa się i kontruje to w Colorado Dream! Jednak nie. El Hermoso wypłaca mu Headbutta i wykonuje Reverse STO, po czym momentalnie przechodzi w Sin Aire! To może być koniec. Wielu klepało po tej akcji. Nie odklepie tego Artest, bo sprytnie łapie nogę Lopeza i zapina Heel Hook. Hiszpan cierpi, ale po czasie łapie się liny. Nie jest aż tak miękką cipą, by to odklepać. Old Savior puszcza dźwignie i zbiera siły. W końcu podnosi się i sprawia, by Lopezzo również stał. Teraz mamy wyniesienie do Diamond Bomb! Czy uda mu się zaaplikować swoją akcję kończącą? Nie uda. Hiszpański zapaśnik zeskakuje z barków rywala i wykonuje La patada de las palmas! Artest na deskach, a Jose przygląda się mu i mówi, że ta walka zaczyna go już irytować. El Hermoso stoi nad swoim rywalem, który już prawie nie ma sił i czeka, aż się podniesie. Arsene powoli wstaje, trzymając się Lopeza. Jose spogląda na niego złowrogo, łapie go za włosy i chyba będzie Hasta Luego! Dobry wujek Austin sprzedaje Pele Kick! Amerykański zapaśnik wykorzystuje fakt, że Jose jest zamroczony i wykonuje The Saviours Wings! Lopezzo w ostatniej chwili wyrywa się i mamy Backslide Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo nie puszcza uchwytu i momentalnie wkłada głowę Artesta między nogi, a następnie wynosi go do góry. Czy on chce ośmieszyć wroga i wykonać Angry Chair? Prawdopodobnie tak, ale Austin zna ten ruch jak mało kto, więc kontruje to w DDT i od razu zapina Fujiwara Armbar! Lopez cierpi, ale nie ma zamiaru się poddać. Nogą zaczyna szukać liny. Kątem oka zauważa to Arsene, więc wstaje, trzymając rękę Lopeza i podnosi go. Następnie przyciąga go do siebie i wypłaca Backhand Chop. Po chwili dorzuca drugi i trzeci. Publika żywo reaguje na te uderzenia. Następnie Old Savior rusza w kierunku lin. Lopez szybko łapie go za włosy i nie pozwala mu na to, wykonując Dragon Suplex! Skoro jego przeciwnik bawił się w combosy, to on nie chce być gorszy, więc wstaje wraz z Artestem i dokłada drugi. Chwilę później robi to po raz trzeci! Trzeba przyznać, że kondycyjnie to on wygląda całkiem nieźle. Chociaż widać, że kosztowało go to sporo sił. Pin 1..2.. KICKOUT! Były pretendent do Anarchy Championship jest poirytowany. Przeklina pod nosem i odpoczywa. W końcu wstaje i czeka, aż Arsene również to uczyni. Tak też się dzieje. Posiadacz własnej szkółki wrestlingowej podnosi się przy pomocy narożnika. Anti Heroe podchodzi do niego, przechodzi z nim na środek ringu i łapie w Hasta Luego! Austin wyrywa głowę i kładzie się na plecach. Jednocześnie trzyma ręce Lopeza i przerzuca go nogami nad sobą. Teraz może wykonać European Clutch (Double wrist-clutch flip into a bridging cradle pin hehe). Pin 1..2..... KICKOUT! Niemożliwe! Obaj szybko wstają i zaczyna się wymiana ciosów. Przewagę zyskuje Lopez, który zachował więcej energii. Hiszpan przestaje atakować i wchodzi na pobliski korner. Artest resztkami sił zrywa się do niego i zaczyna go obijać. Następnie zabiera go z narożnika i wynosi na barki. To będzie Diamond Bomb! No nie będzie! Lopez zeskakuje za plecy oponenta i łapie go w Hasta Luego. Jednak Austin Artest jakimś cudem wyrywa się i wypłaca Roundhouse Kick! El Hermoso unika i w końcu sprzedaje Hasta Luego! Udane! Pin 1..2...3! Koniec. Zwycięża Jose Lopez.<br />
<br />
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Video Promo </cite><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Kamera przenosi nas do gabinetu doktora Williama Watkinsa. O dziwo ten jest pusty... ale gdzieś z zewnątrz dobiegają krzyki. Po chwili cisza... trwa ona jakiś czas. Znikąd słychać trzask drzwi, które rąbnęły, ktoś wparował do gabinetu Watkinsa z niezwykłą agresją. Tym kimś jest Forest Beringer! Ten bez zastanowienia chwyta jedną szafkę wypełnioną książkami i zaczyna nią narywać! Rwie z całych sił i drze się przy tym. W końcu drewniany mebel pada a książki zasypują całą podłogę. Beringer nie kończy na tym, chwyta lampę i rzuca nią przez całe pomieszczenie, a ta w wyniku upadku łamie się. Powolnym krokiem do gabinetu wchodzi... William Watkins! Ten patrzy się z uśmiechem na swojego pacjenta który jest aktualnie w niezłym amoku. Forest chwyta monitor komputera i jednym zrywem rzuca nim w szybę, a ta rozbija się! Watkins przymyka drzwi wejściowe. </span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> Zniszcz przeszłość Foreście! Zniszcz ją! Wyzbądź się wszelakich więzów.<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Beringer kopie w drugą szafkę z całych sił, ta pada na ziemię bez najmniejszego zawahania. W końcu Forest chwyta też sam komputer, jednym mocnym i szybkim zrywem wyrywa z niego wszelkie okablowanie. Od razu rzuca nim w ścianę z agresywnego półobrotu! Forest traci na chwilę równowagę, ale szybko chwyta się krzesła... którym po chwili również ciska o ścianę! Pacjent Williama wrzeszczy pełen nienawiści, podczas gdy terapeuta delektuje się tym widokiem. </span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> Nie potrzebujesz już wskazówek, konsultacji, podnoszenia na duchu... jedyne czego potrzebujesz, to odczuwać złość. To pozwala Ci dalej żyć! To powoduje, że twoje życie ma jakikolwiek sens! *Forest wchodzi na biurko i podskakuje, upada barkiem na drewnie z niezłym impetem, te lekko chrupnęło* Zapomnij o wszystkich którzy Cię odrzucili. Których straciłeś. Jesteś pierdolonym sztormem! To Ty wychodzisz z głębin jako Lewiatan i pożerasz wszystko co Cię otacza!<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Forest staje wyprostowany na biurku, wyciąga ze swojego gardła jeszcze jeden krzyk i wyskakuje wysoko, padając plecami na biurko, te podłamało się solidnie. A Forest zaczął jęczeć wściekle, odczuwając ból. W szparze drzwi widać twarz jakiejś kobiety. Watkins zasłania jej widok swoim ciałem</span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Kobieta:</span> Doktorze Watkins, c-czy wszystko okej? B-Bo...<br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> Świetnie... jest świetnie! CUDOWNIE! Nie mogło być lepiej!<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Forest wstaje, momentalnie wbiega w okno głową, resztki szyby roztrzaskują się, a sam Jester wrzeszczy. Kobieta bierze nogi za pas i znika, co rozśmiesza jedynie Williama. Po chwili Forest stawia stopę na framudze okna i patrzy w dół... Watkins przygląda się temu z niezwykłym zafascynowaniem.</span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> A jednak może być lepiej... *mówi cicho*<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Watkins patrzy się na plecy ciężko oddychającego Foresta, w głowie wyobrażał sobie już skok Anglika. Dłonie Williama nie mogły ustać w miejscu, jego źrenice studiowały każdy, chociaż najmniejszy ruch Foresta. W końcu jednak Beringer odwrócił się do okna plecami i wziął głęboki oddech. Z jego czoła zaczęła już lecieć strużka krwi. Watkins wyglądał na nieco zawiedzionego, ale szybko przykrył to uśmiechem. Zanim terapeuta Foresta może coś dopowiedzieć, kamera gaśnie.  </span></blockquote><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> No spodziewałem się... Ale serduszko podpowiadało co innego...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Mówiłem Ci? Wiedziałem, że Jose wygra. Ale, to już za nami. Teraz czas na porcję emocji z Nitro! Battle Royal o nowy pas European!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Widziałem nazwiska zawodników które biorą udział w walce, przynajmniej tych zapowiedzianych. Powiem ci William... Mocne nazwiska, bardzo mocne. Tak mocne, że nie wiem na kogo postawić. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Jak dla mnie zwycięzca może być tylko jeden - Austin Black. Nowy nabytek Nitro, ale widać po nim, że jest zdeterminowany. Na pewno mocno namiesza, a wygranie takiej walki z taką stawką tylko go rozpędzi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> W sumie jak tak teraz o tym myślę, to stawiam na Trenta Kenta. Doświadczony zawodnik. Ciekawy zawodnik. Czego chcieć więcej? Niczego! Więc stawiam na Kenta! A teraz - zaczynamy!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Jeff Hardy oraz Bray Wyatt znajdują się już w ringu, a tymczasem <a href="https://www.youtube.com/watch?v=hJREobwKPVo" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Beat You Down"</a> i na arenie pojawia się "Intercontinental Fighter" Austin Black! Widać po nim że jest mocno nabuzowany przed zbliżającą się walką, zatrzymuje się on jeszcze na rampie, gdzie wykonuje pokaz ciosów karate połączony z boksem, zwieńczony pokazem pirotechnicznym. Udając się do ringu, zbija kilka piątek z fanami, zaś niepełnosprawnemu chłopakowi podarował nawet swoją kamizelkę, co jest dużym zaskoczeniem, mając w pamięci jego pierwszy występ na Nitro. Gdy jest już w ringu, wskakuje na narożnik i zachęca publiczność do jeszcze większej reakcji, co mu się nawet udaje. Po wszystkim przykuca on w swoim cornerze, czekając na rozpoczęcie walki.<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Rozbrzmiewa Elton John, a na rampe wybiega Trent Kent! Ten ma różowe okularki w kształcie serduszek na nosie. Rozkłada ręce i krzyczy "IT'S SATURDAY NIGHT!" Idzie przed siebie zawadiacko i rozgrzewa się, zakładając Wristlocki i Headlocki w trakcie chodu. "TRENT YOU SEXY BASTARD!" Jakiś mężczyzna krzyknął do Trenta, ten namierzył delikwenta i podszedł do niego. "Kiss me you pretty cunt, come on! KISS ME!" Trent uśmiecha się i całuje dziko mężczyzne w policzek, co spotyka się z żywą reakcją publiczności. Teraz większość osób w pierwszym rzędzie domaga się całusów, kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci! "Nie no kurwa dzieciaka nie tknę, nie chce iść za kraty!" Bisexual Beast wskakuje do ringu do ringu z białym ręcznikiem i wyrzuca go w publiczność. Fat Flamingo wchodzi na narożnik, drze się by pobudzić publikę i roluje palcami swoje wąsy. <br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Słychać "Cult of Personality" a to oczywiście oznacza wielką wrzawę! Kibice wstają z miejsc, a na arenie pojawia się CM Punk! Przykuca na rampie, a następnie patrzy na swój wyimaginowany zegarek i krzyczy "It's Clobberin Time!" po czym szybkim krokiem maszeruje w stronę kwadratowego pierścienia. Tam zaś wznosi swoją zabandażowaną rękę, a drugą wskazuje na literę "x" widniejącą na tej pierwszej.<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Reszta uczestników tam sobie wchodzi</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">10 Men Battle Royal for European Championship</span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bray Wyatt vs Willow The Wisp vs Austin Black vs Trent Kent vs Hulk Hogan vs CM Punk vs Artem Fedorov vs Artem Yefremov vs Tazz vs Big Show</span></div>
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Cała sielanka zameldowała się już w ringu, zatem największy rozpierdol pierwszego dnia Starrcade czas zacząć. Ku większemu zaskoczeniu, a może kurwa jednak nie... wszyscy rzucili się w kierunku Big Showa, który pod naporem szarży przeciwników, zostaje zepchnięty do narożnika. Po chwili jednak... z impetem odpycha od siebie swoich adwersarzy, ja pierdole, co to było. Teraz każdy próbuje po kolei, najpierw ruszył Willow... lecz otrzymał on KO Punch i jebnął węgorza na deski! To samo spotkało po kolei Austina Blacka, Trenta Kenta, CM Punka, Braya Wyatta, Hulka... jednak nie, ten zdołał zablokować cios, po czym sam wyprowadził soczysty knife-edge chop na klatkę piersiową The Gianta, jednak nie zrobiło to większego wrażenia. Hogan ty stary lumpie, nie te lata już, co? Tego zdania był Big Show, który wyniósł w górę Hogana... wykonując mu Body Slam, w dodatku wprost na pędzącego Tazza! Totalna dominacja ze strony Showa, czy ktoś go powstrzyma? Pytam się kurwa, czy ktoś go powstrzyma? Znalazło się takich dwóch, nie żadne ptaki czy samoloty, nawet nie superman... To kurwa Vodka Bros! Dwóch nieustraszonych rusków rzuciło się na olbrzyma, niczym stare baby na karpia w Lidlu, co obecnie ma miejsce w niejednym markecie. Większym zaskoczeniem jest to, iż Artemowie całkiem nieźle radzą sobie z Showem, z drugiej strony oni są dwaj a on kurwa jeden. Będąc na fali, chwytają go pod suplex... wówczas Big Show kontruje to na Suplex na obydwu ruskach! Biggie ewidentnie jest na fali, wszyscy leżą a on... kurwa tańczy?! Tak, dobrze widzicie, Show jest tak podniecony całą sytuacją, że zaczął kręcić wygibasy, w lewo w prawo, w górę w dół, pojebało go i to mocno... Jednak nagle zostaje zaskoczony potężnym Sucker Punchem od Trenta Kenta. Show chwyta się twarz, tymczasem do niego podbiegają CM Punk oraz Austin Black, którzy zawiązali tymczasowy sojusz, mający na celu wyeliminowanie olbrzyma. Zasypują go oni serią low kicków, na przemian z middle kickami, co przenosi się do narożnika, gdzie mamy próbę eliminacji! The Giant jednak jest dużo silniejszy i odpycha ich obu, po czym... podwójnym big bootem z ringu pozbywają się go obaj Artemowie! Big Show wyeliminowany i to przez... członków The Flushed Ones! Ci aż nie dowierzają, czego właśnie dokonali, podobnie jak publiczność oraz komentatorzy. Wreszcie im się coś kurwa w życiu udało, wspólnymi siłami odnieśli jakikolwiek sukces... I to by było na tyle, gdyż po chwili Fedorov został wyeliminowany przez Blacka, zaś Yefremov przez Punka! Radość rusków nie potrwała zbyt długo, obaj ze smutkiem postanowili udać się na backstage... W czym przeszkodził im wkurwiony na maksa Big Show! Chwycił ich obu za szyje, następnie zaś... wykonał Double Chokeslam na stół komentatorski! O ja jebie, co to było! Wracamy do wydarzeń w ringu, w jednym z narożników Tazz obija Trenta Kenta poprzez serie stompów, w drugim Bray Wyatt wbija to kolejny raz shoulder thrusty w Willowa, zaś w kolejnym Austin Black oraz CM Punk, będąc dalej w sojuszu zasypują gradem punchy Hulka Hogana, co to za skurwysyny to ja nie mam zdania, żeby dwóch młodych mężczyzn tak obijało starego dziada, miejcie kurwa wstyd. Chwilę później mamy irish whip w liny... i double clothesline od Hulka! Real American będąc na fali wynosi wysoko w góre Blacka... i mamy potężny Body Slam, aż Austin się dwa razy odbił od maty! Ten sam los spotkał CM Punka, po chwili Hogan odbił się od lin... i mamy Jumping Leg Drop na obydwu rywalach! Taki wysiłek kosztował jednak dużo sił, więc teraz postanowił odpocząć... Na co nie pozwolił mu Tazz, który ruszył na niego z serią punchy, które... tylko dodawały sił Hoganowi, który pod ich wpływem zaczął nabierać adrenaliny, po chwili doszło do ostrej szermierki na punche, jeden za drugim, koniec końców przerywa to... low blow od Tazza! Publiczność nagrodziła to solidnym heatem, który nie zrobił jednak większego wrażenia na Tazzie. Już chciał podnieść on Hulka, lecz został zdzielony w plecy mocną maczugą od Kenta, który następnie... chwyta go pod wrist lock a następnie przechodzi do headlocka! Mało tego, wykonuje w tej pozycji kokosa na łysą pałę Tazza, ma on kurwa wyobraźnie, nie ma co. Tazz jak to Tazz... ugryzł go w rękę, w efekcie czego Trent puszcza go, on sam zaś przejął ponownie inicjatywę. W dalszej części pojedynku, Willow w końcu doszedł do głosu i mamy serie punchy na głowę Wyatta, następnie Atomic Drop w połączeniu z Double Leg Dropem i Bray jebnął o mate. To jednak nie koniec, gdyż alter ego Jeffa Hardy'ego udało się do narożnika... i mamy Whisper In The Wind! Jednak nie, The New Face of Fear zdołał odskoczyć w bok i Wierzba uderza tylko i aż w mate. Po dłuższej chwili obaj się podnoszą i... Sister Abigail z zaskoczenia od Wyatta, który następnie łapie za fraki Willowa i... eliminuje go z dalszej części walki! Tymczasem Tazz ma już pod linami Trenta Kenta... wówczas dopadł go Hulk Hogan, wymierzając mocny chop na głowę, który skutecznie ogłuszył Tazza, po chwili wspólnie z Kentem... wyrzucili go ponad górne liny, co oczywiście oznacza eliminacje! Hogan i Kent zbijają żółwika, naradzają się i ruszają na Wyatta... Gdy nagle Trent chwycił za fraki Hulka, po czym wyrzucił przez go przez liny i Real American również żegna się z walką! Będący już poza ringiem Hogan jest w dużym szoku, nie wierzy w to co się stało, no trudno, trzeba było być kurwa mądrym w ringu i ufać tylko sobie. Godząc się z losem frajera opuszcza on arenę... jednak zostaje zaskoczony przez Tazza, w efekcie czego, ku uciesze publiczności, wywiązuje się między nimi bójka. Legendom powracającym na Starrcade wciąż mało! Ich zapędy przerywa jednak ochrona, która ich rozdziela a po chwili wyprowadza z areny. I w sumie to dobrze, bo by jeszcze zeszli na zawał i przez tych chujców by jeszcze federacje zamknęli. My wracamy jednak do wydarzeń w ringu, Bray Wyatt walczy z Austinem Blackiem, zaś CM Punk z Trentem Kentem. Jesteśmy przy pierwszej parze, Intercontinental Fighter dzielnie radzi sobie z The Fiendem, mamy kombinacje ciosów muay thai z jego strony, następnie przechodzi on do ciosów z łokcia w twarz, całość kończąc efektownym back fistem... a po nim jeszcze Capoeira Kick! Wyatt wpadł w narożnik, zaś Black wziął rozpęd i mamy Corner High Knee... skontrowany na Ura-nage! Bray szybko odbija się od lin i mamy Running Splash, ależ jebło! Tymczasem CM Punk chwycił Trenta Kenta za głowę... wykonując mu Neckbreaker! To jednak nie koniec, gdyż po chwili wszedł on na narożnik i... mamy Flying Elbow! Wracamy ponownie do Blacka i Wyatta, ten drugi położył sobie na liny oponenta, po czym odbił się od lin, wziął rozbieg i... Black Storm od Austina! Wyatt nie padł jednak na mate, gdyż Black zdołał go przechwycić sobie wprost na barki, po czym doszedł do lin... przez które wyrzucił go poza ring, co oznacza iż Bray Wyatt żegna się z dalszym udziałem w walce! Mamy już finałową trójkę, w której znaleźli się Austin Black, CM Punk oraz Trent Kent. Ci pierwsi ponownie zawiązali sojusz, rzucając się z serią punchy na większego od siebie przeciwnika, jednak ten wykorzystał swoje atuty i powalił najpierw jednego a potem drugiego. Punk zdołał się podnieść... tylko po to by otrzymać Sucker Punch a po nim Spinebuster! Po chwili do Kenta dopada Black, jednak i na niego Anglik ma sposób, w postaci... kombinacji ciosów Open Hand Chop oraz Knife-edge Chop. Martial Messiah chwycił się za klatkę piersiową, po chwili zaś wylądował na deskach poprzez Full Nelson Slam! Trent Kent na fali, kto by się kurwa spodziewał. Na pewno nie jego rywale, którzy teraz leżą i kwiczą z bólu. Kent podnosi Blacka do stójki, po czym wykonuje mu irish whip w liny, po którym... mamy potężny Lariat... uniknięty przez Austina, który przebiega pod ręką Trenta, następnie wskakując na liny... i mamy Black Storm! Sexy Bastard poleciał wprost na liny, zaś M.B.N. z całych sił próbował wyrzucić go przez liny... gdy z zaskoczenia dopadł ich CM Punk, naraz wyrzucając obu z ringu! Mamy zatem koniec walki, zwycięzcą i pierwszym w historii WCW European Championem zostaje CM Punk!</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Paul Heyman - Na niego żaden z nas nie stawiał, a jednak - CM Punk w swoim debiucie zostaje European Championem. Co prawda, żaden z niego Europejczyk, no ale jest jak jest!</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">William Regal - Nie myślałem o nim po takim rozbracie z ringiem, jednak pozytywnie zaskoczył wszystkich i wygrał - gratulacje do Punka!</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Paul Heyman - Teraz czas na walkę uważaną za jedną z ważniejszych całego Starrcade - The Reaper kontra Chris Jericho! Nie tylko będzie to Casket Match - Kariery obu zawodników staną na szali! I obawiam się, że to ostatnio raz kiedy widzimy w WCW Chrisa Jericho.</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">William Regal - żartujesz sobie Paul? Jericho musi to wygrać i udowodnić, że stać go jeszcze na osiąganie sukcesów w wrestlingu. Żniwiarz nie może tego wygrać. Wiem, że jest wspierany przez demony, ale mimo wszystko stawiam na Chrisa.</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Paul Heyman: Obyś miał rację Williamie... Obyś miał rację...<br />
</span><br />
<br />
[url=https://www.youtube.com/watch?v=uGIu6-WtwEs][/url]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie dzisiejszych i jutrzejszych zmagań zapada ciemność, po krótkiej chwili na titaronie wyświetla się odliczanie od 10 do 1, gdy na ekranie pojawia się 0 nad stadionem rozpoczyna się przepiękny pokaz pirotechniki. Fajerwerki wybuchając robiąc wspaniałe widowisko, ich ostatnia salwa tworzy na niebie kilka gwiazd, a po chwili na ekranie wyświetla się logo Starcade. Wszystko to dzieje się oczywiście przy towarzystwie naszego wspaniałego <a href="https://www.youtube.com/watch?v=VDvr08sCPOc&amp;feature=emb_title" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Theme Songu</a> Kamera w dalszym ciągu pokazuje nam rampę na której teraz pojawiają się tancerki, które znajdują się na platformie z logiem Starrcade. Nagle obok nich z rampy zaczynają wydobywać się płomienie, a w górę strzelać fajerwerki, ależ wspaniałe widowisko! Teraz kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego przy którym znajdują się już Paul Heyman, a także William Regal <br />
</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Panie i Panowie, chłopcy i dziewczynki... To już dziś! Starrcade czas zacząć! A komentować je dla was będą Paul Heyman oraz William Regal!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Witam wszystkich zgromadzonych przed telewizorami! Cóż to będzie za cudowny wieczór, tyle emocji, tyle ważnych walk... I takie duo komentatorskie!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Zgadza się Williamie, to na pewno będzie cudowny wieczór! A my tutaj... No dzisiaj chyba czas zawiesić topór i wziąć się za poważną pracę!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Zgadzam się w 100%. A więc przejdźmy do rzeczy... Pierwszą walką będzie Unsanctioned Match w którym zmierzą się Professor Pain oraz Masked Man! Nadal jestem ciekaw kto będzie tym zamaskowanym zawodnikiem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Ja mam pewną teorię, ale nie podzielę się nią z wami. Sam jestem ciekaw czy mam rację. Za chwilę się okaże. Stawiam na Masked Mana. Głównie z racji tego, kogo typuję jako osobę skrywającą się pod maską. I jeśli mam rację... To cóż, trochę na głupków wychodzą Ci wasi zawodnicy że go nie poznali.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Od razu na głupków... Wiesz jak jest w ringu Paul. Ferwor walki, emocje... To wszystko przysłania Ci zdrową ocenę. Ale z jednym się zgodzę - ja również stawiam na Masked Mana! A teraz czas chyba na widowisko!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=OWhfiziwnNU" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Zenka Kupatase, co się dzieje</a>, legendarny wokalista grupy Kabanos znajduje się na rampie w stroju jednorożca i śpiewa o oczku w głowie. Fani są wyraźnie zdezorientowani, a po chwili na arenie pojawia się Professor Pain wraz ze swoim miotaczem ognia. Kamera przesuwa nas nieco dalej, a tam mamy ustawiony stos z pluszowych owieczek, który po chwili zaczyna płonąć! Ależ on jest niesamowity. Professor odkłada swój miotacz ognia, a następnie przybija żółwika na odległość z Zenkiem. Po tym AKCENCIE przechodzi on pod trzecią liną i melduje się na macie, czekając na swojego rywala <br />
</span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">PAIN VS MASKED</span></div>
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Cała arena teraz zamilkła i wszyscy z niecierpliwością czekają na Mystery Mana. Zegar zaczyna odliczanie od 10! 9! 8! 7! 6! 5! 4! 3! 2! 1! No i słychać "Sky's The Limit" a to oczywiście oznacza, że w drodze na ring jest...no właśnie...nikt. Nikt bowiem nie pojaia się na rampie. Chociaż nie! Teraz widzimy, że nad titantronem ustawiony jest cały zespół Green Day! Billie Joe chwyta za mikrofon, no i po chwili na arenie rozlega się <a href="https://www.youtube.com/watch?v=0LJCEROH4u0" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ten utwór</a> a rampie pojawia się Mystery Man! Ma na sobie czarną bluzę z kapturem, więc dalej nie widzimy kim on jest. W końcu jednak postać delikatnie podciąga kaptur, po czym zrzuca całą bluzę i widzimy, że to...SAMMY GUEVARA! "Insta Boy" przeżuwa gumę, a następnie dziarskim krokiem kroczy do ringu, podchodzi do lin, gdzie wyciera sobie buty o apron, a następnie cofa się i...</span><br />
<br />
No i wygląda na to, że nie będziemy dłużej czekać, bo Guevara wyciąga spod ringu krzesełko i rusza z nim na Paina! Szybko uderza go w brzuch, a następnie parokrotnie w plecy! Pain pada na matę, a Sammy wygląda jakby był w szale! Dalej napierdziela go krzesłem, ten jednak wygląda na wyjątkowo twardego, bo próbuje wstać i...w końcu mu się udaje! Professor wyrywa Sammy'emu krzesełko z ręki, po czym próbuje go uderzyć, ten jednak robi unik i wykonuje Standing Dropkick! Krzesełko wypada z rąk "IQ Devila" a panowie przechodzą do zwarcia. Tutaj silniejszy okazuje się Pain, który szybko spycha swojego rywala na liny, następnie łapie go za rękę i mamy Irish Whip! Dokłada do tego jeszcze Shoulder Tackle, czeka aż "Le Sex God" się podniesie, wynosi go do góry i Sammy kontruje próbę Suplexu na Tornado DDT! Guevara szybko dokłada Running Shooting Star Press, po czym momentalnie wybiega z ringu i ponownie szuka czegoś pod nim. Teksańczyk po chwili wraca z...kubłem na śmieci. Próbuje go nałożyć Professorowi na głowę, ten jednak widzi, co się święci i przytomnie kopie swojego rywala w okolice wątroby, a następnie uderza go poteżnym chopem. Teraz Pain posyła Sammy'ego do narożnika, sam zaś bierze rozbieg i mamy Extermination! (corner clothesline) Guevara chwieje się, a Professor zachodzi go od tyłu niczym Trent Kent zaszedł Jamesa Rivera i...nie, nie daje mu klapsa, tylko zakłada Rear Naked Choke! Sammy widać liczył na to pierwsze, bo wygląda na zupełnie zaskoczonego! Próbuje jednak się uwolnić, zanim zejdą do parteru i w tym celu chwyta się liny, Pain jednak dociska coraz mocniej i mocniej! Guevara jednak przytomnie gryzie go w rękę! Professor chyba się tego nie spodziewał, bo aż odskoczył! "Insta Boy" tylko się uśmiecha, po czym wyprowadza poteżnego Roundhouse Kicka! Jego rywal się chwieje, a Sammy ustawia go sobie na narożniku, sam również tam wychodzi i wygląda na to, że szykuje nam się Superplex! Pain jednak walczy by do tego nie dopuścić, uderza Guevarę kilka razy w głowę punchami, po czym łapie go za szyję i...dostaje łokcia, a następnie "Le Sex God" dokłada Hurricanranę z narożnika! Pain ląduje na macie, a Sammy wznosi rękę w geście tryumfu, po czym teatralnie kłania się widowni. Były IC podnosi swojego rywala, a następnie ciska go liny i wyrzuca z ringu za pomocą Clothesline'u! Sam zaś rozgląda się wokół, bierze rozbieg i wykonuje Suicide Dive wprost na podnoszącego się Professora Paina. Teraz obaj leżą poza ringiem, a sędzia idzie sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku. Podnoszą się dość wolno, ale się podnoszą, więc prawdopodobnie wstaną. Tak też się dzieje i obaj są już na nogach! Ponownie dochodzi do wymiany punchy, tym razem jednak lepszy okazuje się Guevara, który po prostu szybciej napierdalał Paina po ryju, niż Pain jego...Sammy łapie "IQ Devila" za rękę i ciska nim w barierki odgradzające ich od kibiców. Następnie wbija się w niego Spearem! Barierka oczywiście ulega zniszczeniu, a "Le Sex God" tylko wystawia język i wygląda na bardzo zadowolonego z siebie! Sammy Guevara jednak nie zamierza tracić czasu, szybko się podnosi, a następnie wraca do ringu. Tam zaś podchodzi do narożnika, a następnie...kładzie się na nim. To dość ciekawa postawa zważywszy na to z kim walczy, ale cóż, może w tym szaleństwie jest metoda? Professor Pain w końcu podnosi się, patrzy ze złością na Guevarę, który dalej leży na narożniku, następnie bierze do ręki jakieś krzesełko i wraca do kwadratowego pierścienia, bierze zamach i..."Insta Boy" zeskakuje z narożnika, przeskakuje nad swoimi przeciwnikiem, a następnie częstuje go Superkickiem wprost na krzesełko! "Painmaker" pada jak rażony piorunem, a Teksańczyk wychodzi na narożnik i...450 Splash wykonany! Pin! 1...2...nie! Z Professorem Painem to nie pójdzie tak łatwo, oj nie! Były Light Heavyweight Champion z wściekłością uderza pięścią o matę, a teraz widzimy, że na jego twarzy maluje się coraz większa agresja. Sammy wychodzi z ringu, by poszukać czegoś pod nim. Szuka, szuka i...w końcu wyciąga, wiecie co? No wiecie, czy nie? Stół. Następnie rozkłada ten stół na środku ringu, podchodzi do swojego przeciwnika i...wyłapuje poteżnego prawego! Guevara aż się zachwiał, a Professor nie tracąc czasu dokłada mu kolejne punche, po czym mamy jeszcze Headbutt! "insta Boy" chwieje się, a Pain ustawia go sobie na narożniku, następnie sam również tam wychodzi i...czyżby Superplex na stól?! Taaak! Stół rozjebany, a obaj zawodnicy leżą nieprzytomnie na środku kwadratowego pierścienia! Sędzia znowu sprawdza czy wszystko z nimi okej, ale wściekły "IQ Devil" mówi mu żeby "spierdalał", więc ten grzecznie odchodzi. "Evil Genius" uśmiecha się sam do siebie, podnosi swojego rywala za włosy do góry, a następnie mamy próbę Northern Light Suplexu, ale Sammy Guevara sprytnie go blokuje, po czym wykonuje Roll up! 1...2...no niewiele brakło! Pain musi się mieć na baczności! Sammy bierze rozbieg i...Pain robi unik, a następnie częstuje przeciwnika Dropkickiem! Ten pada na matę, a "Painmaker" najwyraźniej ma zamiar skorzystać z jakiejś specjalnej broni, bo udaje się pod ring. Ojoj...oj kurwa, joj. Wygląda na to, że jajca się skończyły, bo Professor Pain wraca właśnie do ringu wyposażony w gaśnice. Czyżby miał zastąpić nią swój słynny miotacz ognia, który to kiedyś nosił na plecach? Być może! "IQ Devil" czeka aż Guevara się podniesie, następnie odblokowuje gaśnicę i...Sammy zostaje zasypany białym proszkiem! Pain śmieje się z tego tak, że pewnie go brzuch boli. Kibice również mają niezłą frajdę, tylko nasz piękny chłopiec coś nie bardzo jest zadowolony. Teraz widzimy, że Professor odrzuca gaśnicę na bok, kopie rywala w brzuch, po czym wykonuje Bonebreaker! (Killswitch) To musi być koniec! Tylko, że...to nie będzie koniec, bo Professor Pain nie ma zamiaru pinować. On zaczyna obchodzić nieprzytomnego Guevarę, a następnie podnosi go, chwyta za twarz, coś do niego mówi i...zakłada Killer Instinct! (Crucifix armbar) Sammy momentalnie poczuł ogromny pół w ręce, ale widzimy, że zamierza walczyć! Jakby nagle się ocknął! Zaczyna wierzgać po ringu, próbując się jakoś uwolnić, szarpie się i szarpię, teraz próbuje uderzyć drugą ręką Paina, ten jednak ściska ją i...Guevara szarpie go do siebie, a Pain jest zmuszony przerwać swoją dźwignie! Sammy uwolnił się, ale widać, że jego ramie jest mocno obolałe, "Le Sex God" chwyta się za nie, a "IQ Devil" widząc to rusza na niego z Lariatem, ale...unik! Professor Pain dał się nabrać, najwyraźniej z byłym IC nie jest tak źle, jak to wyglądało! Teraz to on rusza na swojego rywala z impetem, powala go poprzez Running High Knee, a następnie zakłada Sharpshooter na środku ringu! To może być koniec tej walki! Widzimy, że "Evil Genius" nie ma już zbyt wiele sił, ale pomimo tego próbuje jakoś doczolgać się do lin, te jednak są stosunkowo daleko. Teraz Pain wspomaga się jeszcze łokciami i jest już coraz bliżej i...bliżej i...w końcu mu się udaje! Dostał się do lin, trzyma się nich kurczowo, by tylko Guevara puścił dźwignię, no i po chwili tak rzeczywiście się dzieje. Sammy rozgląda się po widowni, czeka aż jego rywal wstanie i mamy Superkick w tył głowy! Professor Pain chwieje się, a "Insta Boy" wynosi go do swojej akcji kończącej - Burning GTS! Udało się! Teraz wystarczy pin...ale Guevara nie pinuje, on uśmiecha się, wystawia język i...raz jeszcze wynosi Paina do Burning GTS...wykonane! Słychać jeszcze jak Sammy Guevara pozdrawia swojego przeciwnika słowami "Bye, bye, bitch!" po czym mamy w końcu pin...1...2...3! "Insta Boy" wraca w wielkim stylu, pokonując swojego wielkiego rywala, na największej gali w roku!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> No i wiedziałem, że to będzie Guevara. Nic się nie myliłem! W końcu zemścił się za dwa miesiąca poniżania i pomiatania ze strony Paina!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> No cóż, bywa różnie, ale ja jestem zaskoczony. Mimo wszystko cieszę się, że Sammy w końcu odegrał się na Painie. Zasłużył na to. Teraz ten zawodnik chyba w końcu ruszy po wielkie wyróżnienia!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Ale, mniejsza już o Sammy'ego, któremu szczerze raz jeszcze gratuluję. Czas na pierwszą walkę ze strony Anarchy. Walka o pas Miliona Dolarów. Masz jakieś typy kto będzie przeciwnikiem obecnego mistrza?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Nikt nie przychodzi mi do głowy. Jednak... Wierzę, że kto by to nie był, to Lee poradzi sobie wyśmienicie i obroni tytuł. Jestem tego w 100% pewien.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Ja się nie wypowiadam, bo wszystko wiem. Czy obroni? Tego też nie będę niestety mógł powiedzieć. Przekonamy się już za chwilę! Panie i Panowie, czas na drugą walkę wieczoru!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Limitless! Na rampie pojawia się Keith Lee z pasem przewieszonym przez ramię! Zawodnik rozgląda się po dziesiątkach tysięcy fanów zebranych na arenie... Po czym unosi Million Dollar Championship do góry! Publiczność zaczyna cheerować, a Blackzilla nakłada pas z powrotem na ramie i rusza powoli do ringu! Po drodze przybija kilka piątek fanom wystawiającym w jego kierunku dłonie, po czym melduje się w ringu! Zawodnik wskakuje na narożnik i ponownie unosi do góry pas, a fani ponownie dopingują swojego ulubieńca! Następnie Keith schodzi z narożnika i oddaje pas sędziemu, odwracając się w kierunku wyjścia z zaplecza, oczekując swojego rywala!<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Wybija Dance of the Knights! Co jest, do chuja? Fani solidnie buczą, a na rampie pojawia się Jean-Pierre Dolnick! Obok niego idzie jego asystentka, która każe mu wracać i nie walczyć. Grubas ubrany w strój do walki nawet tego nie słucha. Dolnick bierze mikrofon i wchodzi z nim do ringu. Przy okazji każe zostać poza nim swojej asystentce.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jean-Pierre Dolnick: </span>Słuchaj tluścioszku... nic do ciebie nie mam, bo cię nawet nie znam, ale skoro szukasz wyzwania, to stoi ono przed tobą kurwa! *heat* Mam zamiar odebrać ci to twoje cacko. I do walki z Ransomem wejdę jako mistrz! Tak jest. Zwiększę presje ciążącą na tym patałachu i pokażę, że on w takich momentach zawsze daje dupy! *heat*<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Jean dziarsko upuszcza mikrofon i wykazuje gotowość do walki. <br />
</span><br />
Słychać gong i zaczynamy to wielkie starcie, godne największej gali w roku! Grubas wygląda na niezwykle pewnego siebie, bo z impetem rusza na Keitha, dochodzi do wymiany sił...No i tutaj mamy kurwa problem, bo obaj są silni jak syberyjskie niedźwiedzie! Jednak to Lee wychodzi zwycięsko z tego starcia, mamy Irish Whip a następnie Shoulder Block, ale GRUBAS DALEJ STOI! Lee próbuje więc raz jeszcze i tym razem widzimy, że Jean-Pierre zaczyna się chwiać, wiec Keith łapie go i...wynosi do Powerslamu! Taaak jest! Jak on to zrobił?! Przecież to bydle waży z 200kg! Dokładnie to 181, ale bądźmy szczerzy, że jak zje to spokojnie te 19 kilo mu wpada. A tak się składa, że on do walk nie wychodzi głodny. Wróćmy jednak do ringu, bo tam Grubas zaczyna głośno narzekać na swoje położenie, słychać między innymi teksty typu "Na chuj mi to było?", czy "Kurwa mogłem siedzieć w domu". Generalnie widać po nim, że najchętniej to już wyszedłby z ringu, ale mu przecież teraz honor nie pozwoli. Bo to zupełnie inny człowiek jest...aktualnie jednak Keith Lee próbuje go podnieść i...o dziwo mu się udaje! Teraz ciska nim o narożnik, a następnie wbija się w niego potężnym Clothesline'm! Liny właśnie przetrwały trzęsienie ziemi, więc widać, że pan Trajpel Ejcz i pan Paul Heyman nie szczędzili piniendzy. "Blakzilla" kontynuuje swoją ofensywę, posyła właśnie Grubego z Konga do przeciwległego narożnika i raz jeszcze próbuje Clohtesline'u, ale GRUBAS WSTAŁ. Musiało to być wielkimi literami napisane i głośno powiedziane, bo sytuacja sama w sobie jest wielka! Grubas właśnie skontrował szarżę Lee na Big Boota! Ba! Big Boot przy tym, to jest mały trampek. On mu po prostu zasadzić w ryja ze swojej potężnej stopy. Nawet wielka stopa przy stopie Dolnicka to jest mała stopa. Keith potężnie to odczuł, ma szczęście, że Świniak teraz udaje kulturalnego, bo tak to mógłby odczuć coś jeszcze...Widzimy jednak, że "Limitless" dość szybko doszedł do siebie, uśmiechnął się tylko pod nosem, po czym nagle zapierdolił potężnego European Uppercuta na brodę Dolnicka! Temu mimowolnie coś wyleciało z ryja, miejmy nadzieje, że była to tylko ślina i ewentualnie resztki jedzenia. Kieth szybko dołożył do tego parę punchy, a następnie Headbutta! Jean-Pierre ponownie cofnął się o parę kroków w...wiadomo kurwa, że w tył, bo przecież nie cofamy się do przodu! W każdym razie, chłopak musiał oprzeć się o narożnik i ponownie słychać jego komentarze "Zaraz zwymiotuje", czy "Jebany sos Onion Tomato". Wygląda więc na to, że po prostu McWrapik się nie przyjął. Wracamy jednak do wydarzeń w ringu, bo tam Keith Lee sugeruje nam, że chyba będzie chciał zakończyć ten spektakl. Raz jeszcze ciska on Grubym o liny, ten powoli się od niech odbija, a następnie ląduje w rękach "Blackzilli", który wykonuje Spinebuster! Jak on go uniósł? Tego nie wie nikt, nie wie nikt...Bo z dziewczynami...a to nie Opole, więc w sumie wróćmy znowu do tego, co się dzieje. A dzieje się, bo Keith właśnie wychodzi na narożnik i...czyżby szykował nam się Moonsault? Taaak jest! On to jednak rzeczywiście jest akrobata! Z taką wagą? Mamy pin...1...2...nieee! Grubas jakimś cudem odkopał! Zaraz, zaraz! On nie odkopał! On po prostu się zakrztusił! Najwyraźniej Dolnick rzeczywiście ma jakieś problemy żołądkowe i nie czuje się dziś najlepiej. Widzimy, że podchodzi do sędziego i zaczyna się z nim kłócić. "Nie można tego przełożyć na jutro? Boli mnie kurwa brzuch, pajacu jebany, nie widzisz?!" Sędzia nie robi sobie nic z tych obleg i każe kontynuować pojedynek, Jean-Pierre nie wygląda na zadowolonego, ale po chwili z wściekłością rusza na Lee i...POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! ALE....Keith Lee ani drgnął! Big Jean jednak nie daje za wygraną, głaska się delikatnie po brzuchu i...raz jeszcze POTEŻNE ODEPCHNIĘCIE! Tym razem się udało! Keith nie wytrzymał i runął na matę, a Grubas z Konga runął na niego! Pin...1...2...kurwaaaa, było blisko! Naprawdę było blisko! Kongijczyk czuje jednak, że jest bliski wygranej, ciągnie więc on Lee w stronę narożnika, sam zaś bierze rozbieg, następnie rozpędza się - czyli po prostu zaczyna trochę szybciej iść i...Congo Gift?! Nic z tego! "Limitless" kopie go w jego brudne, czarne dup...w tyłek go kopie i ten aż odlatuje na parę metrów! Widać jednak, że to go potężnie rozzłościło, bo rusza z kolejną szarżą, ale Keith robi unik i Grubas ląduje twarzą w narożniku! "Game Changer" ustawia go sobie tam, a następnie wykonuje Scoop Slam! Pod ringiem chyba coś pierdolnęło, bo było słychać jakiś niepokojący dźwięk stamtąd, ale na razie wszystko wygląda dobrze. No może poza Jean-Pierre Dolnickiem, który leży na środku kwadratowego pierścienia bez chęci do życia. Keith Lee stoi nad nim, pozdrawia publiczność, po czym wykonuje piękny Standing Moonsault! Kibice są oczywiście zachwyceni, a Lee? Daje nam znać, że chyba będziemy kończyć tę walkę! Czy on będzie chciał wykonać Ground Zero na tym Świniorze? Na to wygląda! Łapie on Dolnicka...ale ten chyba wie co się święci, bo sprytnie się wyrywa, a następnie...ucieka! Keith łapie go jednak w okolicach narożnika, a następnie wynosi na swoje barki i...sadza na górnej linie. Sam również ram wychodzi i...JEZUS MARIA, to już teraz wygląda źle! "Blackzilla" spogląda jeszcze na kibiców, po czym...SUPERPLEX! JEEEEST! Ring nie mógł tego wytrzymać i nie wytrzymał, bo zawiasy kompletnie się zerwały! Keith Lee i Jean-Pierre Dolnick rozwalili doszczętnie ring! Teraz Lee postanawia spinować swojego rywala...1...2...3! Uff! Mamy to już za sobą, ale było to z pewnością starcie godne Starrcade!<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Widzimy, że Grubasa chyba nie do końca wie co się stało, bo gdy wokół niego pojawiają się pracownicy techniczny, którzy właśnie będą naprawiać ring, to ten każe im "wypierdalać". W końcu jednak udaje się go uspokoić i schodzi on na zaplecze, a ring powoli zostaje naprawiany...<br />
</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Ale... Że Dolnick? Naprawdę? Nie macie nikogo innego w rosterze kto mógłby zawalczyć?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> No to było otwarte wyzwanie, każdy mógł przyjść do Steve'a i zgłosić się do walki. Jean po prostu był pierwszy. Szkoda mi chłopaka, miał ciężki okres w życiu, a teraz przegrał jeszcze na najważniejszej gali w roku. Ale trudno się mówi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Teraz chyba czas na nieco ważniejszy pojedynek - Jose Lopez kontra Austin Artest. Tu masz jakiegoś faworyta?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Nie lubię tego nowego Lopeza. Zawsze go szanowałem, ale ostatnio ten zawodnik totalnie się zmienił i nie jest już tym samym przyjaznym Hiszpanem co kiedyś. Mam nadzieję, że Artest go pokona.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> No cóż, ja mimo tego, że większą sympatią pałam do Artesta, to patrząc przez pryzmat rozsądku, stawiam na Lopeza. Zawodnik jest w gazie i na pewno nie pozwoli się zatrzymać.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Zobaczymy jak to finalnie będzie. Co by się nie stało, walka na pewno będzie bardzo ciekawa. To co, chyba czas zaczynać?<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie rozbrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=127w6YqHOfs" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">TEN NIEZNANY DOTĄD THEME SONG...</a>więc fani nie reagują. To oczywiste, co nie? Gdy muzyka się rozkręca, to na rampie pojawia się Jose Lopez! Lopezzo ubrany jest w swój strój do walki. Słyszymy mieszaną reakcję. Przeważa jednak buczenie. Hiszpan rozgląda się dookoła, lekko się rozgrzewając. W końcu rusza przed siebie. Po drodze podchodzi do jednej z kamer i pyta, gdzie podziały się fajerwerki dla niego. Następnie Jose zmierza już do ringu. Gdy jest już w kwadratowym pierścieniu, to opiera się o narożnik i czeka na swojego rywala.</span><br />
<br />
Na arenie rozbrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=IPQ7mvL5_04" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">The End is Where We Begin</a>, na co fani reagują sporym cheerem! Po chwili na rampie pojawia się sam Austin Artest! New Savior ubrany w białe spodnie do walki ze złotymi emblematami kilka sekund rozgląda się po zgromadzonej widowni, po czym rusza w stronę kwadratowego pierścienia. Będąc na miejscu ogląda się na Lopeza, po czym wchodzi na narożnik, gdzie rozkłada ręce, a powoduje to jeszcze większy cheer wśród fanów. Austin po tym staje w swoim kornerze i lekko rozgrzewa się, jednocześnie patrząc na dzisiejszego rywala, wygląda przy tym na bardzo skupionego.<br />
<br />
Panowie stoją w przeciwległych do siebie narożnikach. U Artesta na twarzy gości ogromne skupienie. Lopez również jest skupiony, ale u niego widać także lekki uśmieszek. W końcu sędzia daje znak, słyszymy gong i walka się rozpoczyna! Zawodnicy powoli podchodzą do siebie i mamy standardowo klincz. Gabaryty mają podobne, więc nikt nie ma jakiejś większej przewagi. Austin sprytnie przechodzi za plecy rywala i trzyma go w Waist Locku. Lopezzo rozrywa uchwyt i wykręca rękę Amerykanina. Jak poradzi sobie z tym weteran? Standardowo. Robi przewrót do przodu i teraz to on wykręca rękę Hiszpana. Austin ponownie przechodzi za jego plecy i lekko go odpycha. Następnie wykonuje Schoolboy Pin... jednak nie do końca, bo nie pinuje tylko przechodzi w Boston Crab. A przynajmniej próbuje. Chico Malo tak łatwo się nie da, więc wyrywa jedną nogę i odkopuje wroga. Potem szybko wstaje i rusza na niego. Nie jest do dobra decyzja, ponieważ Jose od razu inkasuje Arm Drag. Arsene nie puszcza jego ręki, tylko szybko go podnosi i wynosi do Vertical Suplexu. Lopezzo uderza go kolanem w głowę i upada na nogi. Następnie rusza w kierunku lin. Artest to jednak doświadczony zawodnik, więc łapie go za spodenki i nie pozwala mu na to. Po chwili Amerykanin dodaje Back Suplex! Ależ ofensywa w jego wykonaniu. A to nie koniec, bo weteran szybko pomaga wstać oponentowi i posyła go Irish Whipem w liny. Robi to po to, by poczęstować nadbiegającego Hiszpana Dropkickiem. El Hermoso jednak łapie się sznurów, a Austin upada na nogi. Nie wybił się na tyle mocno, by potraktować powietrze Dropkickiem. Na twarzy Lopeza widać, że jest zdziwiony tak dobrą dyspozycją przeciwnika. Hiszpan rzuca stwierdzenie, że całkiem nieźle idzie Austinowi, ale to i tak nie wystarczy. Ten jednak ignoruje to i pokazuje, by Jose do niego podszedł. Tak też Spanish Star robi. I ponownie mamy klincz? Nie... Lopez wykonuje Low Kick. Po chwili dorzuca drugi. Następnie mamy kilka uderzeń w twarz i Irish Whip do narożnika. Jose momentalnie rusza za swoim przeciwnikiem, ale Arsene łapie się górnych lin rękoma i wybija do góry. Spanish Star nie daje się na to i łapie go. Ma teraz rywala na swoim barku. Następnie przerzuca go i Amerykanin znajduje się na obu barkach. Czy będzie firmówka Jose Lopeza? Próba akcji o nazwie Lop-ez... i Austin Artest unikna tego. Jest teraz za nim i wypłaca mu German Suplex! Lopezzo upada na nogi i wykonuje momentalnie Springboard DDT! Udane. Co następne? Corner Springboard Moonsault. Artest wystawia kolana, ale Chico Malo łapie je i upada na nogi. Następnie mówi, że nie z nim takie numery i przeciąga rywala na środek ringu. Potem przekręca go na brzuch z zamiarem zapięcia Submissiona o nazwie Muta Lock. Arsene szybko ponownie przekręca się na plecy. Chico Malo zbliża się w jego kierunku i wypłaca mu kilka punchy w twarz. Ten starszy wrestler wszystko sobie zaplanował. Korzysta z faktu, że rywal jest blisko, łapie go za rękę i nogą przerzuca nad sobą. Amerykanin nie puszcza ręki i szybciutko zapina Armbar! Ależ on jest dobry technicznie. Lopezzo nie ma zamiaru odklepywać i Arsene to widzi, więc przechodzi do dosiadu. El Hermoso to raczej się nie podoba, więc przechwytuje nogami głowę Artesta. Teraz momentalnie z nim wstaje i wykonuje Butterfly Backbreaker. Pin 1..2 KICKOUT! Spanish Star łapie oddech i rozmyśla nad kolejnym ruchem. W końcu podnosi się i pomaga wstać oponentowi. Robi to po to, by wykonać La patada de las palmas! Austin kontruje to Dropkickiem, ale Chico Malo nie wybija się z lin, tylko markuje swoją akcję i zeskakuje lekko na matę. Tym razem powietrze poczuło smak Dropkicka w wykonaniu Artesta. Lopez kwituje to jednym słowem ''idiota''. Następnie posiadacz 4 porażek na PPV podchodzi do swojego rywala i wynosi go na barki. Arsene jednak traktuje jego twarz łokciem i zeskakuje za plecy. Potem próbuje Russian Legsweepu. El Hermoso wyrywa się i wykonuje Dragon Suplex! Diamond na deskach, a Lopezzo zmierza w kierunku narożnika i... imituje palcami pistolet, po czym wystrzela w rywala. Wes Wallace to ty? Jose rusza i czy będzie Bullet... Nie, bo to nie jest Wes. Hiszpan wykonuje Shining Wizard! Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo jedynie uśmiecha się i poprawia włosy. Teraz ma chwilę odpoczynku. W końcu kątem oka spogląda na narożnik i zmierza w jego kierunku. Następnie wchodzi na niego i ustawia się tyłem. To prawdopodobnie będzie Es El Final. Spanish Star jednak pokazuje fanom środkowy palec i schodzi z kornera. Ci zaczynają na niego buczeć, a on tylko się uśmiecha. Sytuację wykorzystuje Artest, który przed chwilą się podniósł. Lopez się odwraca i inkasuje Roundhouse Kick! Po tym ciosie wpada w liny, odbija się od nich i otrzymuje Spinning Spinebuster! Pin 1..2 KICKOUT! Doświadczony Amerykanin chwile siedzi i odpoczywa. Przy okazji rozmyśla, co powinien teraz zrobić. Chyba na coś wpadł, bo wstaje i czeka, aż jego rywal uczyni to samo. Gdy Jose również się podnosi, to Arsene wynosi go do Electric Chair Dropu. Hiszpański gwiazdor jednak nie da tak łatwo pieprznąć sobą o matę, więc zaczyna uderzać w twarz rywala. Austin Artest ma na to sposób. Upuszcza oponenta przed siebie i momentalnie łapie go w German Suplex. Akcja udana! Pin 1..2 KICKOUT! Zmęczenie daje się już we znaki weteranowi. W końcu trochę nie walczył... Chociaż patrząc na umiejętności to nie widać tego. Dość słodzenia. Austin też nie ma zamiaru słodzić. Wstaje i podnosi Lopeza. Następnie idzie z nim w kierunku kornera i wykonuje Tornado DDT! El Hermoso nie pozwala na to i wyrzuca Artesta poza ring. Ten jednak łapie się lin i pozostaje na apronie. Następnie częstuje Lopeza kopnięciem znad górnej liny. Potem szybko wchodzi na narożnik i mamy Diving Crossbody. Spanish Star łapie go, upada z nim, wstaje i przerzuca na barki. Robi to po to, by wykonać swoją firmową akcję o nazwie Lop-ez! No prawie, bo Jose zamiast kopać to wypłaca slapa w twarz. Fani wybuczeli to zachowanie. Anti Heroe nadstawia teraz polik i chce, by Diamond mu oddał. Wkurzony Amerykanin patrzy spod byka i tak stoją przez chwile. Hiszpan palcem zachęca go, by ten podszedł. Austin momentalnie doskakuje do niego, łapie tę rekę i podcina go. Wszystko po to by... zapiąć Cobra Crossface Clutch! To może być koniec. Jose szarpie się i ostatecznie nie pozwala na to. Wie, że to mogłoby zakończyć ten pojedynek. Old Savior nie da rady dobrze wykonać swojej dźwigni, więc puszcza młodszego zawodnika i obaj szybko wstają. Jose rusza jako pierwszy i unika puncha. Następnie odbija się od lin, ponownie unika uderzenia i robi wślizg, którym zatrzymuje dalszy bieg. Artest zmierza już w jego kierunku i wypłaca Big Boot. Lopezzo odsuwa się od tego kopnięcia. Jest teraz za plecami oponenta, więc wykorzystuje to i łapie go w Hasta Luego! Były trener Wesa Wallace'a wyrywa się i kontruje to w Colorado Dream! Jednak nie. El Hermoso wypłaca mu Headbutta i wykonuje Reverse STO, po czym momentalnie przechodzi w Sin Aire! To może być koniec. Wielu klepało po tej akcji. Nie odklepie tego Artest, bo sprytnie łapie nogę Lopeza i zapina Heel Hook. Hiszpan cierpi, ale po czasie łapie się liny. Nie jest aż tak miękką cipą, by to odklepać. Old Savior puszcza dźwignie i zbiera siły. W końcu podnosi się i sprawia, by Lopezzo również stał. Teraz mamy wyniesienie do Diamond Bomb! Czy uda mu się zaaplikować swoją akcję kończącą? Nie uda. Hiszpański zapaśnik zeskakuje z barków rywala i wykonuje La patada de las palmas! Artest na deskach, a Jose przygląda się mu i mówi, że ta walka zaczyna go już irytować. El Hermoso stoi nad swoim rywalem, który już prawie nie ma sił i czeka, aż się podniesie. Arsene powoli wstaje, trzymając się Lopeza. Jose spogląda na niego złowrogo, łapie go za włosy i chyba będzie Hasta Luego! Dobry wujek Austin sprzedaje Pele Kick! Amerykański zapaśnik wykorzystuje fakt, że Jose jest zamroczony i wykonuje The Saviours Wings! Lopezzo w ostatniej chwili wyrywa się i mamy Backslide Pin 1..2.. KICKOUT! Chico Malo nie puszcza uchwytu i momentalnie wkłada głowę Artesta między nogi, a następnie wynosi go do góry. Czy on chce ośmieszyć wroga i wykonać Angry Chair? Prawdopodobnie tak, ale Austin zna ten ruch jak mało kto, więc kontruje to w DDT i od razu zapina Fujiwara Armbar! Lopez cierpi, ale nie ma zamiaru się poddać. Nogą zaczyna szukać liny. Kątem oka zauważa to Arsene, więc wstaje, trzymając rękę Lopeza i podnosi go. Następnie przyciąga go do siebie i wypłaca Backhand Chop. Po chwili dorzuca drugi i trzeci. Publika żywo reaguje na te uderzenia. Następnie Old Savior rusza w kierunku lin. Lopez szybko łapie go za włosy i nie pozwala mu na to, wykonując Dragon Suplex! Skoro jego przeciwnik bawił się w combosy, to on nie chce być gorszy, więc wstaje wraz z Artestem i dokłada drugi. Chwilę później robi to po raz trzeci! Trzeba przyznać, że kondycyjnie to on wygląda całkiem nieźle. Chociaż widać, że kosztowało go to sporo sił. Pin 1..2.. KICKOUT! Były pretendent do Anarchy Championship jest poirytowany. Przeklina pod nosem i odpoczywa. W końcu wstaje i czeka, aż Arsene również to uczyni. Tak też się dzieje. Posiadacz własnej szkółki wrestlingowej podnosi się przy pomocy narożnika. Anti Heroe podchodzi do niego, przechodzi z nim na środek ringu i łapie w Hasta Luego! Austin wyrywa głowę i kładzie się na plecach. Jednocześnie trzyma ręce Lopeza i przerzuca go nogami nad sobą. Teraz może wykonać European Clutch (Double wrist-clutch flip into a bridging cradle pin hehe). Pin 1..2..... KICKOUT! Niemożliwe! Obaj szybko wstają i zaczyna się wymiana ciosów. Przewagę zyskuje Lopez, który zachował więcej energii. Hiszpan przestaje atakować i wchodzi na pobliski korner. Artest resztkami sił zrywa się do niego i zaczyna go obijać. Następnie zabiera go z narożnika i wynosi na barki. To będzie Diamond Bomb! No nie będzie! Lopez zeskakuje za plecy oponenta i łapie go w Hasta Luego. Jednak Austin Artest jakimś cudem wyrywa się i wypłaca Roundhouse Kick! El Hermoso unika i w końcu sprzedaje Hasta Luego! Udane! Pin 1..2...3! Koniec. Zwycięża Jose Lopez.<br />
<br />
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Video Promo </cite><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Kamera przenosi nas do gabinetu doktora Williama Watkinsa. O dziwo ten jest pusty... ale gdzieś z zewnątrz dobiegają krzyki. Po chwili cisza... trwa ona jakiś czas. Znikąd słychać trzask drzwi, które rąbnęły, ktoś wparował do gabinetu Watkinsa z niezwykłą agresją. Tym kimś jest Forest Beringer! Ten bez zastanowienia chwyta jedną szafkę wypełnioną książkami i zaczyna nią narywać! Rwie z całych sił i drze się przy tym. W końcu drewniany mebel pada a książki zasypują całą podłogę. Beringer nie kończy na tym, chwyta lampę i rzuca nią przez całe pomieszczenie, a ta w wyniku upadku łamie się. Powolnym krokiem do gabinetu wchodzi... William Watkins! Ten patrzy się z uśmiechem na swojego pacjenta który jest aktualnie w niezłym amoku. Forest chwyta monitor komputera i jednym zrywem rzuca nim w szybę, a ta rozbija się! Watkins przymyka drzwi wejściowe. </span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> Zniszcz przeszłość Foreście! Zniszcz ją! Wyzbądź się wszelakich więzów.<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Beringer kopie w drugą szafkę z całych sił, ta pada na ziemię bez najmniejszego zawahania. W końcu Forest chwyta też sam komputer, jednym mocnym i szybkim zrywem wyrywa z niego wszelkie okablowanie. Od razu rzuca nim w ścianę z agresywnego półobrotu! Forest traci na chwilę równowagę, ale szybko chwyta się krzesła... którym po chwili również ciska o ścianę! Pacjent Williama wrzeszczy pełen nienawiści, podczas gdy terapeuta delektuje się tym widokiem. </span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> Nie potrzebujesz już wskazówek, konsultacji, podnoszenia na duchu... jedyne czego potrzebujesz, to odczuwać złość. To pozwala Ci dalej żyć! To powoduje, że twoje życie ma jakikolwiek sens! *Forest wchodzi na biurko i podskakuje, upada barkiem na drewnie z niezłym impetem, te lekko chrupnęło* Zapomnij o wszystkich którzy Cię odrzucili. Których straciłeś. Jesteś pierdolonym sztormem! To Ty wychodzisz z głębin jako Lewiatan i pożerasz wszystko co Cię otacza!<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Forest staje wyprostowany na biurku, wyciąga ze swojego gardła jeszcze jeden krzyk i wyskakuje wysoko, padając plecami na biurko, te podłamało się solidnie. A Forest zaczął jęczeć wściekle, odczuwając ból. W szparze drzwi widać twarz jakiejś kobiety. Watkins zasłania jej widok swoim ciałem</span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Kobieta:</span> Doktorze Watkins, c-czy wszystko okej? B-Bo...<br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> Świetnie... jest świetnie! CUDOWNIE! Nie mogło być lepiej!<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Forest wstaje, momentalnie wbiega w okno głową, resztki szyby roztrzaskują się, a sam Jester wrzeszczy. Kobieta bierze nogi za pas i znika, co rozśmiesza jedynie Williama. Po chwili Forest stawia stopę na framudze okna i patrzy w dół... Watkins przygląda się temu z niezwykłym zafascynowaniem.</span><br />
 <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Watkins:</span> A jednak może być lepiej... *mówi cicho*<br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Watkins patrzy się na plecy ciężko oddychającego Foresta, w głowie wyobrażał sobie już skok Anglika. Dłonie Williama nie mogły ustać w miejscu, jego źrenice studiowały każdy, chociaż najmniejszy ruch Foresta. W końcu jednak Beringer odwrócił się do okna plecami i wziął głęboki oddech. Z jego czoła zaczęła już lecieć strużka krwi. Watkins wyglądał na nieco zawiedzionego, ale szybko przykrył to uśmiechem. Zanim terapeuta Foresta może coś dopowiedzieć, kamera gaśnie.  </span></blockquote><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> No spodziewałem się... Ale serduszko podpowiadało co innego...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Mówiłem Ci? Wiedziałem, że Jose wygra. Ale, to już za nami. Teraz czas na porcję emocji z Nitro! Battle Royal o nowy pas European!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Widziałem nazwiska zawodników które biorą udział w walce, przynajmniej tych zapowiedzianych. Powiem ci William... Mocne nazwiska, bardzo mocne. Tak mocne, że nie wiem na kogo postawić. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Jak dla mnie zwycięzca może być tylko jeden - Austin Black. Nowy nabytek Nitro, ale widać po nim, że jest zdeterminowany. Na pewno mocno namiesza, a wygranie takiej walki z taką stawką tylko go rozpędzi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> W sumie jak tak teraz o tym myślę, to stawiam na Trenta Kenta. Doświadczony zawodnik. Ciekawy zawodnik. Czego chcieć więcej? Niczego! Więc stawiam na Kenta! A teraz - zaczynamy!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Jeff Hardy oraz Bray Wyatt znajdują się już w ringu, a tymczasem <a href="https://www.youtube.com/watch?v=hJREobwKPVo" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Beat You Down"</a> i na arenie pojawia się "Intercontinental Fighter" Austin Black! Widać po nim że jest mocno nabuzowany przed zbliżającą się walką, zatrzymuje się on jeszcze na rampie, gdzie wykonuje pokaz ciosów karate połączony z boksem, zwieńczony pokazem pirotechnicznym. Udając się do ringu, zbija kilka piątek z fanami, zaś niepełnosprawnemu chłopakowi podarował nawet swoją kamizelkę, co jest dużym zaskoczeniem, mając w pamięci jego pierwszy występ na Nitro. Gdy jest już w ringu, wskakuje na narożnik i zachęca publiczność do jeszcze większej reakcji, co mu się nawet udaje. Po wszystkim przykuca on w swoim cornerze, czekając na rozpoczęcie walki.<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Rozbrzmiewa Elton John, a na rampe wybiega Trent Kent! Ten ma różowe okularki w kształcie serduszek na nosie. Rozkłada ręce i krzyczy "IT'S SATURDAY NIGHT!" Idzie przed siebie zawadiacko i rozgrzewa się, zakładając Wristlocki i Headlocki w trakcie chodu. "TRENT YOU SEXY BASTARD!" Jakiś mężczyzna krzyknął do Trenta, ten namierzył delikwenta i podszedł do niego. "Kiss me you pretty cunt, come on! KISS ME!" Trent uśmiecha się i całuje dziko mężczyzne w policzek, co spotyka się z żywą reakcją publiczności. Teraz większość osób w pierwszym rzędzie domaga się całusów, kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci! "Nie no kurwa dzieciaka nie tknę, nie chce iść za kraty!" Bisexual Beast wskakuje do ringu do ringu z białym ręcznikiem i wyrzuca go w publiczność. Fat Flamingo wchodzi na narożnik, drze się by pobudzić publikę i roluje palcami swoje wąsy. <br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Słychać "Cult of Personality" a to oczywiście oznacza wielką wrzawę! Kibice wstają z miejsc, a na arenie pojawia się CM Punk! Przykuca na rampie, a następnie patrzy na swój wyimaginowany zegarek i krzyczy "It's Clobberin Time!" po czym szybkim krokiem maszeruje w stronę kwadratowego pierścienia. Tam zaś wznosi swoją zabandażowaną rękę, a drugą wskazuje na literę "x" widniejącą na tej pierwszej.<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Reszta uczestników tam sobie wchodzi</span><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">10 Men Battle Royal for European Championship</span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bray Wyatt vs Willow The Wisp vs Austin Black vs Trent Kent vs Hulk Hogan vs CM Punk vs Artem Fedorov vs Artem Yefremov vs Tazz vs Big Show</span></div>
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Cała sielanka zameldowała się już w ringu, zatem największy rozpierdol pierwszego dnia Starrcade czas zacząć. Ku większemu zaskoczeniu, a może kurwa jednak nie... wszyscy rzucili się w kierunku Big Showa, który pod naporem szarży przeciwników, zostaje zepchnięty do narożnika. Po chwili jednak... z impetem odpycha od siebie swoich adwersarzy, ja pierdole, co to było. Teraz każdy próbuje po kolei, najpierw ruszył Willow... lecz otrzymał on KO Punch i jebnął węgorza na deski! To samo spotkało po kolei Austina Blacka, Trenta Kenta, CM Punka, Braya Wyatta, Hulka... jednak nie, ten zdołał zablokować cios, po czym sam wyprowadził soczysty knife-edge chop na klatkę piersiową The Gianta, jednak nie zrobiło to większego wrażenia. Hogan ty stary lumpie, nie te lata już, co? Tego zdania był Big Show, który wyniósł w górę Hogana... wykonując mu Body Slam, w dodatku wprost na pędzącego Tazza! Totalna dominacja ze strony Showa, czy ktoś go powstrzyma? Pytam się kurwa, czy ktoś go powstrzyma? Znalazło się takich dwóch, nie żadne ptaki czy samoloty, nawet nie superman... To kurwa Vodka Bros! Dwóch nieustraszonych rusków rzuciło się na olbrzyma, niczym stare baby na karpia w Lidlu, co obecnie ma miejsce w niejednym markecie. Większym zaskoczeniem jest to, iż Artemowie całkiem nieźle radzą sobie z Showem, z drugiej strony oni są dwaj a on kurwa jeden. Będąc na fali, chwytają go pod suplex... wówczas Big Show kontruje to na Suplex na obydwu ruskach! Biggie ewidentnie jest na fali, wszyscy leżą a on... kurwa tańczy?! Tak, dobrze widzicie, Show jest tak podniecony całą sytuacją, że zaczął kręcić wygibasy, w lewo w prawo, w górę w dół, pojebało go i to mocno... Jednak nagle zostaje zaskoczony potężnym Sucker Punchem od Trenta Kenta. Show chwyta się twarz, tymczasem do niego podbiegają CM Punk oraz Austin Black, którzy zawiązali tymczasowy sojusz, mający na celu wyeliminowanie olbrzyma. Zasypują go oni serią low kicków, na przemian z middle kickami, co przenosi się do narożnika, gdzie mamy próbę eliminacji! The Giant jednak jest dużo silniejszy i odpycha ich obu, po czym... podwójnym big bootem z ringu pozbywają się go obaj Artemowie! Big Show wyeliminowany i to przez... członków The Flushed Ones! Ci aż nie dowierzają, czego właśnie dokonali, podobnie jak publiczność oraz komentatorzy. Wreszcie im się coś kurwa w życiu udało, wspólnymi siłami odnieśli jakikolwiek sukces... I to by było na tyle, gdyż po chwili Fedorov został wyeliminowany przez Blacka, zaś Yefremov przez Punka! Radość rusków nie potrwała zbyt długo, obaj ze smutkiem postanowili udać się na backstage... W czym przeszkodził im wkurwiony na maksa Big Show! Chwycił ich obu za szyje, następnie zaś... wykonał Double Chokeslam na stół komentatorski! O ja jebie, co to było! Wracamy do wydarzeń w ringu, w jednym z narożników Tazz obija Trenta Kenta poprzez serie stompów, w drugim Bray Wyatt wbija to kolejny raz shoulder thrusty w Willowa, zaś w kolejnym Austin Black oraz CM Punk, będąc dalej w sojuszu zasypują gradem punchy Hulka Hogana, co to za skurwysyny to ja nie mam zdania, żeby dwóch młodych mężczyzn tak obijało starego dziada, miejcie kurwa wstyd. Chwilę później mamy irish whip w liny... i double clothesline od Hulka! Real American będąc na fali wynosi wysoko w góre Blacka... i mamy potężny Body Slam, aż Austin się dwa razy odbił od maty! Ten sam los spotkał CM Punka, po chwili Hogan odbił się od lin... i mamy Jumping Leg Drop na obydwu rywalach! Taki wysiłek kosztował jednak dużo sił, więc teraz postanowił odpocząć... Na co nie pozwolił mu Tazz, który ruszył na niego z serią punchy, które... tylko dodawały sił Hoganowi, który pod ich wpływem zaczął nabierać adrenaliny, po chwili doszło do ostrej szermierki na punche, jeden za drugim, koniec końców przerywa to... low blow od Tazza! Publiczność nagrodziła to solidnym heatem, który nie zrobił jednak większego wrażenia na Tazzie. Już chciał podnieść on Hulka, lecz został zdzielony w plecy mocną maczugą od Kenta, który następnie... chwyta go pod wrist lock a następnie przechodzi do headlocka! Mało tego, wykonuje w tej pozycji kokosa na łysą pałę Tazza, ma on kurwa wyobraźnie, nie ma co. Tazz jak to Tazz... ugryzł go w rękę, w efekcie czego Trent puszcza go, on sam zaś przejął ponownie inicjatywę. W dalszej części pojedynku, Willow w końcu doszedł do głosu i mamy serie punchy na głowę Wyatta, następnie Atomic Drop w połączeniu z Double Leg Dropem i Bray jebnął o mate. To jednak nie koniec, gdyż alter ego Jeffa Hardy'ego udało się do narożnika... i mamy Whisper In The Wind! Jednak nie, The New Face of Fear zdołał odskoczyć w bok i Wierzba uderza tylko i aż w mate. Po dłuższej chwili obaj się podnoszą i... Sister Abigail z zaskoczenia od Wyatta, który następnie łapie za fraki Willowa i... eliminuje go z dalszej części walki! Tymczasem Tazz ma już pod linami Trenta Kenta... wówczas dopadł go Hulk Hogan, wymierzając mocny chop na głowę, który skutecznie ogłuszył Tazza, po chwili wspólnie z Kentem... wyrzucili go ponad górne liny, co oczywiście oznacza eliminacje! Hogan i Kent zbijają żółwika, naradzają się i ruszają na Wyatta... Gdy nagle Trent chwycił za fraki Hulka, po czym wyrzucił przez go przez liny i Real American również żegna się z walką! Będący już poza ringiem Hogan jest w dużym szoku, nie wierzy w to co się stało, no trudno, trzeba było być kurwa mądrym w ringu i ufać tylko sobie. Godząc się z losem frajera opuszcza on arenę... jednak zostaje zaskoczony przez Tazza, w efekcie czego, ku uciesze publiczności, wywiązuje się między nimi bójka. Legendom powracającym na Starrcade wciąż mało! Ich zapędy przerywa jednak ochrona, która ich rozdziela a po chwili wyprowadza z areny. I w sumie to dobrze, bo by jeszcze zeszli na zawał i przez tych chujców by jeszcze federacje zamknęli. My wracamy jednak do wydarzeń w ringu, Bray Wyatt walczy z Austinem Blackiem, zaś CM Punk z Trentem Kentem. Jesteśmy przy pierwszej parze, Intercontinental Fighter dzielnie radzi sobie z The Fiendem, mamy kombinacje ciosów muay thai z jego strony, następnie przechodzi on do ciosów z łokcia w twarz, całość kończąc efektownym back fistem... a po nim jeszcze Capoeira Kick! Wyatt wpadł w narożnik, zaś Black wziął rozpęd i mamy Corner High Knee... skontrowany na Ura-nage! Bray szybko odbija się od lin i mamy Running Splash, ależ jebło! Tymczasem CM Punk chwycił Trenta Kenta za głowę... wykonując mu Neckbreaker! To jednak nie koniec, gdyż po chwili wszedł on na narożnik i... mamy Flying Elbow! Wracamy ponownie do Blacka i Wyatta, ten drugi położył sobie na liny oponenta, po czym odbił się od lin, wziął rozbieg i... Black Storm od Austina! Wyatt nie padł jednak na mate, gdyż Black zdołał go przechwycić sobie wprost na barki, po czym doszedł do lin... przez które wyrzucił go poza ring, co oznacza iż Bray Wyatt żegna się z dalszym udziałem w walce! Mamy już finałową trójkę, w której znaleźli się Austin Black, CM Punk oraz Trent Kent. Ci pierwsi ponownie zawiązali sojusz, rzucając się z serią punchy na większego od siebie przeciwnika, jednak ten wykorzystał swoje atuty i powalił najpierw jednego a potem drugiego. Punk zdołał się podnieść... tylko po to by otrzymać Sucker Punch a po nim Spinebuster! Po chwili do Kenta dopada Black, jednak i na niego Anglik ma sposób, w postaci... kombinacji ciosów Open Hand Chop oraz Knife-edge Chop. Martial Messiah chwycił się za klatkę piersiową, po chwili zaś wylądował na deskach poprzez Full Nelson Slam! Trent Kent na fali, kto by się kurwa spodziewał. Na pewno nie jego rywale, którzy teraz leżą i kwiczą z bólu. Kent podnosi Blacka do stójki, po czym wykonuje mu irish whip w liny, po którym... mamy potężny Lariat... uniknięty przez Austina, który przebiega pod ręką Trenta, następnie wskakując na liny... i mamy Black Storm! Sexy Bastard poleciał wprost na liny, zaś M.B.N. z całych sił próbował wyrzucić go przez liny... gdy z zaskoczenia dopadł ich CM Punk, naraz wyrzucając obu z ringu! Mamy zatem koniec walki, zwycięzcą i pierwszym w historii WCW European Championem zostaje CM Punk!</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Paul Heyman - Na niego żaden z nas nie stawiał, a jednak - CM Punk w swoim debiucie zostaje European Championem. Co prawda, żaden z niego Europejczyk, no ale jest jak jest!</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">William Regal - Nie myślałem o nim po takim rozbracie z ringiem, jednak pozytywnie zaskoczył wszystkich i wygrał - gratulacje do Punka!</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Paul Heyman - Teraz czas na walkę uważaną za jedną z ważniejszych całego Starrcade - The Reaper kontra Chris Jericho! Nie tylko będzie to Casket Match - Kariery obu zawodników staną na szali! I obawiam się, że to ostatnio raz kiedy widzimy w WCW Chrisa Jericho.</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">William Regal - żartujesz sobie Paul? Jericho musi to wygrać i udowodnić, że stać go jeszcze na osiąganie sukcesów w wrestlingu. Żniwiarz nie może tego wygrać. Wiem, że jest wspierany przez demony, ale mimo wszystko stawiam na Chrisa.</span><br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Paul Heyman: Obyś miał rację Williamie... Obyś miał rację...<br />
</span><br />
<br />
[url=https://www.youtube.com/watch?v=uGIu6-WtwEs][/url]]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[(NIEWYEMITOWANY) Royal Rumble Match - WCW Spring Stampede 2021]]></title>
			<link>https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=220</link>
			<pubDate>Thu, 13 Aug 2026 19:41:52 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://www.l-p-w.pl/member.php?action=profile&uid=9">Raptor</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=220</guid>
			<description><![CDATA[Bez przedłużania - zaczynamy! Sammy Guevara nie czeka ani sekundy, tylko od razu rusza z ofensywą w stronę rywala. Kilkoma ciosami sprowadza Dennisa w kierunku lin, po czym chwyta go za nogę i stara się przerzucić nad linami. Nic jednak z tego nie wychodzi, ponieważ Francuz uwalnia się z pomocą uderzenia łokciem. Sammy chwyta się za facjatę i odchodzi na odległość kilku kroków, z czego może skorzystać Dennis, który postanawia się rozpędzić, odbijając od lin. Pierwsza próba ataku kończy się unikiem Guevary, mamy kolejne odbicie od lin i tym razem Samcio wyprowadza Dropkick, posyłając oponenta na deski. Nie traci czasu, tylko od razu podnosi Dufoura i po złapaniu go za kark próbuje wyeliminować. Dennis przelatuje nad linami, jednak zatrzymuje się na krawędzi ringu. Le Sex God decyduje się na wzięcie rozbiegu i....nadziewa się na kontrę ze strony rywala. Glimmer of Slime po zneutralizowaniu przeciwnika chwyta oburącz za górną linę i aplikuje byłemu przydupasowi Jamesa Rivera Slingshot Forearm Smash. Guevara oczywiście ląduje na glebie, z czego korzysta jego przeciwnik, który aplikuje Standing Moonsault. Zaraz potem podnosi Teksańczyka i prowadzi go w pobliże lin, gdzie stara się wyeliminować. Rozpoczyna się przepychanka, w której twórca grupy Circus Maximus stara się wyrzucić swojego przeciwnika ponad linami. Sammy jednak stawia opór, a w końcu udaje mu się trafić silnym punchem Dufoura, dzięki czemu ten zmuszony jest odejść na kilka kroków. W międzyczasie rozpoczyna się pierwsze odliczanie. 10...9...8...7...6...5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
Wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=rnS-05XoXs4" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">taki oto theme song</a>. Nikt nie wie, o co chodzi, jednak po kilku sekundach na rampie zjawia się...James Clarke! <br />
<br />
Fani witają go mieszaną reakcją (to znaczy niektórzy buczą, a reszta ma go w dupie). Warto zwrócić uwagę na osobliwy kostium, który James postanowił przywdziać, a mianowicie ubrał się jak...ksiądz. Nawet ma w ręku jakąś książkę, to być może biblia, ale nie możemy być pewni, ponieważ nie ma na niej żadnych oznaczeń. W drugiej ręce za to trzyma kadzidło, którym raz za razem kiwa, powodując rozprzestrzenianie się bliżej nieokreślonego dymu (możemy zakładać, że ów dym ma jakieś powiązanie z theme songiem Clarke'a). Po dłuższej chwili maszerowania i pozdrawiania fanów kaznodzieja dociera w końcu do ringu, gdzie otwiera swoją nieoznakowaną książkę i zaczyna czytać jej losowy fragment Dufourowi i Guevarze. Trwa to jednak krótko, ponieważ dwójka wrestlerów szybko traci cierpliwość, chwyta nawróconego przez świętą Marię Janinę za łeb i pozbywają się go, doprowadzając do pierwszej eliminacji w dniu dzisiejszym! Teraz Dennis i Sammy mogą wrócić do walki między sobą i tak też czynią. Tym razem to Francuz okazuje się sprytniejszy - unika ciosu ze strony rywala, po czym natychmiast aplikuje mu Belly-to-back Suplex. Guevara szybko podnosi się z maty, jednak tam czeka już na niego przygotowany rywal, który przechwytuje go, po czym wykonuje Inverted Atomic Drop, a zaraz potem posyła Teksańczyka ponownie na deski, wykonując Reverse DDT. Teraz Dennis rozgląda się z uśmiechem po arenie, po czym wykonuje na leżącym rywalu Elbow Drop. Zaraz potem wstaje i powtarza ten ruch! I jeszcze raz! I znowu! Po czwartym ataku z rzędu Lofty Peacock zaznacza palcami uśmiech na swojej twarzy, po czym finalizuje kombinację, aplikując piąty Elbow Drop! Show Must Go On! Samcio na ten moment ma dość, postanawia przeczołgać się w stronę narożnika. Na jego szczęście uwagę Dufoura przyciągnął właśnie zegar, który wskazuje ostatnie sekundy przed pojawieniem się kolejnego zawodnika. 3...2...1...0! Kto to będzie?<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=IpEXM1Yziws" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ANGRY CHAIR!!</a> W drodze na ring najdłużej panujący mistrz w tej federacji - Wes Wallace!<br />
<br />
Wesley zdecydował się na tradycyjną formę wejścia, bez swojego motocykla. Podąża z kamienną twarzą do ringu, nie spuszczając wzroku z Dufoura, który także wpatruje się skupiony w swojego rywala z poprzedniego miesiąca, a także z pierwszej walki dzisiejszej gali. Widać, że emocje między tą dwójką nadal nie opadły. Wallace wchodzi do środka i od razu staje twarzą w twarz z Dufourem. Po wymianie spojrzeń dochodzi także do wymiany ciosów. Jeden za drugiego, z każdym kolejnym punchem zaciekłość z obu stron zdaje się tylko wzrastać. W końcu Dufour odpiera atak ze strony rywala, samemu wyprowadzając European Uppercut. Zaraz potem odbija się od lin i...dostaje Big Boota na ryj i ląduje na macie. Wes nie ma zamiaru tak łatwo odpuszczać i zaczyna stompować leżącego rywala. Kolejne kopnięcia sprawiają, że Dennis coraz bardziej przesuwa się w stronę narożnika. Gdy w końcu znajduje się przy rogu, Man of Mayhem decyduje się wspomóc linami i poddusza butem Francuza przy jednej z nich. Po kilku sekundach odpuszcza...ale tylko na chwilę, ponieważ zaraz potem podnosi swojego przeciwnika, po czym cofa się kilka kroków i wyprowadza Hellraiser! Dennis pada, zaś do Wesa podchodzi właśnie Guevara, który rzuca się na znacznie większego od siebie byłego Anarchy Championa, dosłownie wskakując mu na plecy! Wallace zrzuca go jednak, ale Le Sex God nie zamierza tak łatwo odpuszczać. Unika pierwszego ciosu ze strony Lone Ridera, po czym wyprowadza Low Kick! Na Wesie nie robi to większego wrażenia, więc Sammy próbuje znowu. Drugi Low Kick i znowu tylko lekka reakcja Wallace'a. Zaraz potem smakosz fajek łapie Panicza Guevarę, wykonując Irish Whip. Próba Clothesline'u nieudana, ponowne odbicie Sammy'ego, który znów unika, wskakuje na liny i wykonuje Springboard Dropkick, prawie powalając Wallace'a na matę! Ten zachwiał się na nogach i na moment stracił orientację, z czego postanawia skorzystać waleczny Samcio. Bierze on długi rozbieg, po czym startuje do kolejnego ataku...BAD MOON RISING! Jak głoszą słowa pewnej piosenki - Sammy Guevara padł! Wesowi udało się pozbyć na pewien czas obu rywali, jednak za moment pojawi się kolejny, ponieważ odliczanie właśnie dobiegło końca! Lone Rider odwraca się w kierunku rampy, czekając na kolejnego przeciwnika.<br />
<br />
Wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=GZnbhjfaXZA" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">taki oto theme song</a>, co oznacza pojawienie się El Chupa...znaczy się El Phantasmo. Fani pewnie spodziewali się więcej. <br />
<br />
Phantasmo wbiega do ringu i natychmiast staje oko w oko z Wesem Wallace'em. Od razu wyprowadza cios, który na Lone Riderze nie robi większego wrażenia. Kanadyjczyk próbuje jeszcze dwukrotnie wyrządzić krzywdę Wesowi, jednak ten w dalszym ciągu stoi. Jedyne, co się zmienia, to stopień cierpliwości Wesa. Konkretnie tę cierpliwość właśnie stracił i wyprowadza Headbutt, który niemal odcina prąd Phantasmo! Ten chwieje się na nogach, zaś Wallace przechwytuje go i wykonuje German Suplex! ELP poleciał w kierunku jednego z narożników, jednak Wallace'owi wciąż mało. Podnosi go z maty, ale tylko po to, by wykonać Falcon Arrow. Po tej akcji Wesley zauważa, że Dufour właśnie wstał i teraz nabiera sił przy narożniku. Wraca zatem do niego i od razu zasypuje go serią ciosów i kopnięć. Po chwili dorzuca też obolałemu Francuzowi kilka uderzeń łokciami, a następnie Irish Whipem posyła w przeciwległy róg ringu. On sam momentalnie biegnie za nim, wbijając się w rywala Running Corner Clotheslinem. Następnie podchodzi do podnoszącego się powoli Sammy'ego Guevary i wyprowadza Michinoku Driver. Guevara zwija się z bólu, jednak stara się w miarę szybko podnieść. Być może nie powinien był tego robić, ponieważ ponownie wpada w łapska Wallace'a, który tym razem częstuje go Cravate Suplexem. Zaraz potem podnosi Sammy'ego i stara się wyrzucić ponad górną liną. Sammy faktycznie przelatuje nad linami, jednak udaje mu się za nie złapać, dzięki czemu unika on eliminacji. Wciąż zwisa nad podłogą, walcząc o powrót do ringu, zaś uwagę Wesa przykuł licznik, który właśnie wskazuje na dołączenie do walki kolejnej osoby.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=_5PdqUE42ug" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Scream"</a> oznacza, że do walki dołącza właśnie Sam Moore! <br />
<br />
Fani witają go w pozytywny sposób, czego nie można powiedzieć o Wesie, który z powagą patrzy na zbliżającego się rywala. Oczywiście dochodzi do konfrontacji rywali ze Starrcade. Mamy wymianę spojrzeń...jednak w tym momencie obok rywali pojawia się...El Phantasmo. Najwyraźniej zachciało mu się walki z obydwoma uczestnikami walki o mistrzostwo Anarchy sprzed kilku miesięcy. Atakuje on najpierw Moore'a, a potem Wesa, na zmianę wymierzając punche jednemu i drugiemu. Jak łatwo się domyślić, nie trwa to długo. Moore szybko netralizuje Chupacabrę silnym Knee Liftem, a zaraz potem Wes dokłada Too Much Whiskey! Moore bierze rozbieg i chwiejącego się Phantasmo częstuje Rocket Kickiem, natomiast Wes ustawia się przy narożniku imitując strzał z pistoletu w oczekiwaniu, aż Kanadyjczyk się pozbiera. Gdy Phantasmo w końcu wstaje, Lone Rider rozpędza się i wykonuje Bullet! Teraz Wes wraz z Samem podnoszą Phantasmo z maty i ustawiają przy linach, po czym obydwaj decydują się wziąć rozbieg i poprzez Double Clothesline wyeliminować intruza z ringu! Chwila współpracy między rywalami ze Starrcade nie zmienia się jednak w dłuższy sojusz - natychmiast po eliminacji Phantasmo Wes próbuje znienacka wyeliminować także Sama! Ten jednak zatrzymuje się na apronie, a następnie odpiera atak ze strony Lone Ridera. Po chwili z pomocą lin wskakuje do ringu, przeskakując przy okazji nad pogromcą Mike'a Brutala, a następnie wykonuje Shotgun Dropkick, po którym Wallace ląduje w narożniku. The Cleaner podchodzi do niego i aplikuje Step-up Enzuigiri, po którym jednak Man of Mayhem wciąż stoi na nogach. Samuel postanawia wykonać Irish Whip, wysyłając Wesa w przeciwległy róg. Ten zatrzymuje się w narożniku, po czym Moore rusza w jego stronę...jednak szarża kończy się na wystawionym bucie palacza dużej ilości tytoniu. Wallace postanawia najwyraźniej zakończyć kwestię Moore'a w tej walce już teraz - wymierza mu Gut Kick, a po chwili podnosi go pod Powerbomb! Czyżby Angry Chair? Za szybko się zdecydował - Moore ześlizguje się z jego barków, a następnie z zaskoczenia wyprowadza Turning Point! Wallace na ziemi! Sam z pewnością spróbuje go wyeliminować. Podnosi go z maty, po czym prowadzi w stronę narożnika, gdzie stara się wypchnąć rywala poza ring. Tymczasem odliczanie dobiega końca. Kto wejdzie z numerem siedem?<br />
<br />
Wybrzmiewa właśnie <a href="https://www.youtube.com/watch?v=uGcsIdGOuZY" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">piosenka, którą możecie usłyszeć na dowolnym e-fedzie wrestlingowym.</a> Kilka sekund po jej wybrzmieniu na rampie zjawia się Bob Smith, który nie wywołuje żadnej reakcji ani na widowni, ani wśród wrestlerów walczących między sobą. <br />
<br />
Dociera w końcu do ringu i widzi, że Dufour stara się wyrzucić Sammy'ego, natomiast Moore cały czas próbuje wypełnić los Wallace'a. Silent Bob postanawia przyłączyć się do tej drugiej pary i pomóc Moore'owi. Widzieliście kiedyś, żeby w ten sposób ktokolwiek kogokolwiek wyeliminował z Royal Rumble Matchu? Tutaj również tego nie ujrzycie. Wallace cały czas zapiera się, uniemożliwiając rywalom eliminację. W końcu wyprowadza kilka ciosów jednegmu i drugiemu, uwalniając się. Jest jednak mocno poturbowany po akcji kończącej Sama i nie daje rady kontynuować ataku. Z pomocą przychodzi mu niezbyt ogarnięty Bob, który po niepowodzeniu decyduje się zmienić cel i atakuje Moore'a. Konkretnie wykonuje mu punch, no bo co innego. Po chwili dokłada jeszcze Forearm Smash. Moore chwieje się na nogach! Nie no, bez tego wykrzyknika, to nie jest aż tak ekscytujące. Bob jednak poczuł swoją szansę i właśnie wyprowadza Suplex. Udało mu się powalić Moore'a na glebę, jednak nie na długo. Wayward Son wstaje z pomocą lin, natomiast Smith postanawia spróbować eliminacji, która jak wiadomo nie wyjdzie - to znaczy poprzez wypchnięcie go z ringu. Zostawmy go, tym bardziej że Sammy Guevara znowu ma kłopoty. Przed momentem Dufour wrzucił go na apron, a teraz stara się go wykończyć European Uppercutem. Guevarą zarzuciło co najmniej tak, jakby był na statku podczas sztormu, a nie w ringu, ale w dalszym ciągu nie daje on za wygraną! Widać ogromną determinację u Sammy'ego, który kurczowo trzyma się lin. Kolejna próba wyeliminowania go ze strony Dufoura kończy się kontrą w postaci Forearm Smasha, dzięki któremu Samcio zyskuje chwilę na nabranie sił. Tymczasem licznik wskazuje 3...2...1...0!<br />
<br />
Rozlega się <a href="https://www.youtube.com/watch?v=6CADyg5gLyo" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ten potężny theme song</a>, a na arenie pojawia się nie kto inny, tylko Jack Anderson.<br />
<br />
Reakcja fanów? Żadna. Reakcja rywali w ringu? Żadna. Reakcja sędziego? Żadna. Reakcja Andersona na brak reakcji ze strony kogokolwiek? Również żadna. Po prostu chłop sobie idzie i wygląda to tak samo, jak domyślna wejściówka z dowolnej gry wrestlingowej. Anderson w końcu dociera do ringu i...nie, nie robi nic ciekawego. Podchodzi do Smitha i próbuje pomóc mu wypchnąć Moore'a z ringu. Wiadomo, że to się nie uda, więc zajmijmy się czymś innym. Wallace tymczasem odzyskuje siły i postanawia ruszyć w kierunku Dufoura, który znęca się nad Guevarą. To znaczy już się nie znęca, ponieważ właśnie otrzymuje Fallaway Slam od Wesa. Man of Mayhem podąża za nim i uniemożliwia Francuzowi podniesienie się, gdyż od razu siada na nim i zasypuje go gradem ciosów w parterze. Dennis stara się bronić, jednak i tak nie udaje mu się uniknąć kilku uderzeń, które spadają na jego twarz. Brutalna ofensywa ze strony Wesa trwa w najlepsze i nikt nie zamierza jej przerywać. Po chwili na twarzy Dufoura pojawia się krew. Dopiero w tym momencie Wesley podnosi go i wrzuca w narożnik, a następnie stara się wyeliminować z ringu. Tymczasem Moore uporał się z dwoma pionami i zajął się walką z Sammym Guevarą. Przed chwilą zaaplikował mu Fireman's Carry Gutbuster, po którym Samcio ledwo trzyma się na nogach, a teraz wykonuje Clothesline przerzucający Guevarę nad górną liną i...niespodzianka - Sammy znowu uchronił się przed eliminacją. Były członek White House nie zamierza jednak tak łatwo odpuszczać i przechwytuje głowę byłego reprezentanta Revenge, po czym przeciąga go między linami, wykonując Prize Winner! Tymczasem spójrzmy na rampę, ponieważ odliczanie właśnie dobiega końca!<br />
<br />
Ponownie słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=uGcsIdGOuZY" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Hero" w wykonaniu Skillet.</a> John Wilson podąża w stronę kwadratowego pierścienia.<br />
<br />
Słynny tag team Bros Brothers wreszcie razem. Kto nie marzył o tym widoku? No pewnie każdy normalny fan wrestlingu. Wilson właśnie wchodzi do środka i - niesamowite - fani w ogóle nie zareagowali. Pozostali walczący wrestlerzy również mają to w dupie. To znaczy większość z nich, ponieważ Wilson przyciągnął uwagę swojego przyjaciela Boba...oraz Jacka Andersona. Cała trójka stoi teraz w środku ringu, patrząc na siebie nawzajem. Nikt nie wykonuje żadnych ruchów. Trudno powiedzieć, czy jest to manewr taktyczny, czy po prostu nie wiedzą, co zrobić. W końcu Anderson...wyciąga rękę w stronę Wilsona. Ten postanawia ją uścisnąć. Po chwili on sam podaje rękę Smithowi. Ten z kolei Andersonowi. O co chodzi? Nikt nie wie, nikt nie reaguje, nikogo to kurwa nie obchodzi. Po prostu sobie stoją. Jak powiedzieliby sami zainteresowani - są zdeterminowani i zrobią wszystko, żeby wygrać ten pojedynek (mimo, że nie jest to pojedynek). W końcu sielankę przerywają Wallace, Guevara i Moore, którzy atakują całą trójkę i szybko sprowadzają ich do parteru. Zaraz potem każdy z trójki Anderson-Wilson-Smith zostaje zaciągnięty do innego narożnika, gdzie atakują ich pozostali wrestlerzy. Nie mija wiele czasu, a w wyniku współpracy Moore'a i Dufoura Anderson zostaje znokautowany firmową akcją tego drugiego - Put a Smile! W tym samym czasie Sammy Guevara zupełnie zdominował Boba Smitha, którego poczęstował jakimiś dwoma tuzinami kopnięć w praktycznie wszystkie części ciała, a zaraz potem udaje mu się podnieść tego kloca w górę i położyć na swoich barkach. Nie mija wiele czasu, a jeden z duetu Bros Brothers otrzymuje Burning GTS! Może John Wilson radzi sobie lepiej od swojego kompana? Chyba jednak nie, zwłaszcza że trafił w łapska Wesa Wallace'a. Przed momentem zainkasował od Lone Ridera Too Much Whiskey, a teraz Man of Mayhem podnosi go i wykonuje Angry Chair! Na dodatek rzucił nim prosto w jego kolegę z drużyny. Wesley jednak przerywa ofensywę, zauważając, że publika rozpoczęła odliczanie. Za moment dowiemy się, komu przypadł numer dziesięć w tym starciu. 5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=04F4xlWSFh0" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Let the bodies hit the floor...<br />
Let the bodies hit the floor...<br />
Let the bodies hit the floor...<br />
Let the bodies hit the....<br />
FLOOOOOOOOOOR!<br />
</a><br />
<br />
NO WAY! To się nie dzieje! Wes Wallace patrzy w stronę rampy, na której zjawia się....Pill Tautu. PILL. KURWA. TAUTU. Ma on na sobie bandanę oraz koszulkę z napisem EC F'N W (czy jakoś tak). Oczywiście nie mogło zabraknąć najważniejszego rekwizytu Mike'a Brutala, czyli stalowego krzesła. Reakcja Lone Ridera nie może być inna - Wallace zaczyna się śmiać. Pike Tautal nie zwraca jednak na to uwagi, tylko energicznie podąża do ringu wraz ze swoim krzesłem. Adrenalina aż z niego kipi. Wślizguje się do środka, po czym podnosi swoje krzesło w górę i...zaczyna napierdalać się nim po własnym łbie. Cóż za zaskoczenie! Wygląda jednak na to, że łeb Tautala nie był na to przygotowany, gdyż po mocnym uderzeniu o mało nie wypada on z ringu! Zatrzymuje go jednak sam Wes Wallace, który chwyta go za szmaty i mówi mu coś prosto w twarz. Zaraz potem Pike Tautal zostaje przechwycony przez palacza papierosów, który aplikuje Blackway Drive! Tautu padł nieprzytomny na glebę! Teraz Man of Mayhem podnosi go i bez najmniejszego problemu eliminuje z tego starcia! Wesley jednak zapomniał zupełnie o pozostałych uczestnikach tej walki. Kilka sekund po odpadnięciu "Brutala" za plecami Wallace'a pojawia się Dennis Dufour, który częstuje go Put a Smile! To powinno wyeliminować Wesa na dłuższy czas, ale czy na stałe? Chyba nie, ponieważ Dennis zostaje zaskoczony z tyłu przez Samcia, który wykonuje mu Superkick w tył głowy, posyłając go na deski! Guevara rozgląda się po arenie, jednak nie widzi, że za nim znalazł się jeszcze ktoś. Po chwili InstaBoy odwraca się i...inkasuje Turning Point od Sama Moore'a! W tym momencie tylko New Face od Wrestling stoi na nogach...ale ta sytuacja już za moment ulegnie zmianie. 5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=n2s4pCxQK3M" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"The Thing That Should Not Be"!</a> Na arenie zjawia się Damien Moss! <br />
<br />
Nie może być inaczej - cała uwaga Moore'a kieruje się teraz na rampie, na której właśnie zjawił się jego pogromca z New Blood Rising! Po kilkunastu sekundach człowiek, który zniszczył White House, wślizguje się do ringu...i natychmiast posyła Moore'a na deski potężnym Running Big Bootem! Zaraz potem zauważa podnoszącego się powoli Jacka Andersona. Postanawia złapać go za plecami i wykonać Inverted Exploder Suplex....POZA RING! Ależ to była brutalna eliminacja! Nie wiadomo w ogóle, czy Anderson to przeżył! Bloody Angel w ogóle jednak nie zwraca na to uwagi - dosłownie kilka sekund po zmasakrowaniu Andersona bierze rozbieg i wbija się w Boba Smitha potężnym Clotheslinem, eliminując go z ringu! Po chwili zauważa także Wilsona, który zbiera się przy narożniku. Przechwytuje go, wynosi na swoje barki, po czym podchodzi do lin i wykonuje Symphony of Destruction, również poza ring! Wilson po raz drugi ląduje na swoim przyjacielu, tym razem jednak obydwaj zostali wyeliminowani! To już trzy skalpy na koncie Damiena Mossa, który teraz odwraca się i...widzi tuż przed sobą Wesa Wallace'a! Panowie przez kilka dłuższych chwil wymieniają spojrzenia i "uprzejmości", po czym....Moss zostaje zaatakowany przez Moore'a, który spycha go w kierunku narożnika! Między panami dochodzi do regularnej bijatyki, raz jeden przeważa, a raz drugi. Wallace z kolei po raz kolejny zwraca uwagę na licznik, który właśnie wskazuje 0! <br />
<br />
Wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=hbQ0Zc8u1xM" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Rainbow Body"</a>, a to oznacza nadejście Andy'ego Roffe'a! <br />
<br />
Wallace patrzy przez cały czas w kierunku rampy, na której jednak nikt się nie pojawia. Nie ma pojęcia o tym, że Andy właśnie wślizgnął się do ringu z innej strony, na dodatek przechwytując krzesło, które zostawił za sobą Pike Tautal. Kilka sekund później Man of Mayhem obrywa stalowym przedmiotem w plecy i osuwa się na matę! AMM postanawia ruszyć za ciosem i już po chwili Moss także inkasuje chairshota! Andy rzuca krzesełko na bok, zauważa Sammy'ego Guevarę i łapie go, wykonując Final Cut! Zaraz po tej akcji podnosi InstaBoya i próbuje wyeliminować go z ringu, jednak nie udaje mu się to. Roffe podejmuje kolejną próbę, tym razem z Wesem, jednak ten również zatrzymuje się na apronie. Na twarzy Andy Movie Makera widać złość, połączoną z desperacją. Zaczyna krzyczeć w stronę widzów, że to jemu należy się to zwycięstwo, podobnie jak tytuł mistrza Anarchy. Zaraz potem zauważa siedzącego w narożniku Dennisa Dufoura. Podchodzi więc do niego i zaczyna wściekle stompować. Francuz nie ma siły nawet na opór wobec wściekłej ofensywy ze strony Roffe'a. Golden Raspberry Winner wygląda, jakby zupełnie się zatracił. Zapomina jednak o tym, co dzieje się wokół niego...a tak się składa, że za jego plecami pojawił się Sam Moore. Po chwili na wymianę spojrzeń rozpoczyna się walka. Dosłownie w tym samym czasie wymierzają sobie nawzajem ciosy! Trwa to dobrą chwilę, w końcu jednak Roffe zdobywa kontrolę, przechwytując ręce swojego przeciwnika, po czym...Final Cut! Nie! Moore w ostatnim momencie wyswobodził się, po czym samemu próbuje Turning Point...jednak ta akcja również zostaje zablokowana! Mamy kolejną wymianę spojrzeń, podczas której obaj wrestlerzy chcą wręcz skoczyć sobie do gardeł. Ich emocje ostudza dopiero...odliczanie, które właśnie się rozległo. Kto to będzie?<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=TzCNMXRrbEs&amp;feature=emb_logo" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">PUPPET SHOW!</a> Muzyka Edgara Dickinsona wybrzmiała i po chwili Król Pióra faktycznie melduje się na arenie!<br />
<br />
Edgar w drodze do ringu nie wykazuje żadnych emocji. Spokojnym krokiem podąża do środka i po przekroczeniu lin pojawia się tuż obok Moore'a i Roffe'a. Wpatruje się raz w jednego, raz w drugiego. W końcu Andy postanawia ruszyć w jego stronę i...inkasuje Low Blow od Poety! Specjalista od filmów nie zdążył nawet upaść, ponieważ natychmiast zostaje złapany przez Edgara, który dokłada mu DDT! Dickinson szybko podnosi się i staje oko w oko z Moore'em. Cleaner chce wymierzyć mu cios, jednak Edgar przechwytuje jego rękę, a następnie wykręca ją. Chwilę potem chwyta oburącz za szyję Moore'a, po czym rusza do przodu, wbijając Sama z całą siłą w narożnik! To nie koniec - Strażnik słów zaczyna dusić Moore'a przy rogu! Wygląda, jakby całkowicie oszalał! Wayvard Son próbuje się szarpać, jednak na niewiele się to zdaje. Dopiero po dłuższej chwili puszcza prawie nieprzytomnego Moore'a, po czym odchodzi na kilka kroków...po to by wykonać Just a word! Moore pada nieprzytomny, natomiast Edgar zostaje w tym momencie złapany przez Damiena Mossa, który wynosi go na swoje barki. Symphony of Dest...nie ma takiej opcji, Król pióra ześlizguje się z pleców rywala...po czym błyskawicznie zakłada Sleeper Hold! Moss próbuje się szarpać, jednak Edgar trzyma to duszenie bardzo ciasno. Damien powoli słabnie, aż w końcu osuwa się do parteru, gdzie Irlandczyk w dalszym ciągu go dusi. Dopiero w momencie, gdy Moss przestaje się ruszać, Edgar puszcza. Na tym jednak nie koniec - odnajduje się Wes Wallace, któremu udaje się zepchnąć Dickinsona do narożnika, gdzie zaczyna obijać go serią punchy, a także kopnięć. Po pewnym czasie jednak Edgarowi udaje się odwrócić sytuację i teraz to Wes znajduje się w tarapatach. Tymczasem przyszła pora na kolejnego uczestnika Royal Rumble Matchu. 3...2...1...0!<br />
<br />
Rozlega się <a href="https://www.youtube.com/watch?v=MxE-YeW5Kms" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Magnetic North"</a> i niemal natychmiast na arenę wbiega Miles Lavine!<br />
<br />
Nie mija wiele czasu i Miles wślizguje się do kwadratowego pierścienia, gdzie niemal od razu wdaje się w wymianę ciosów z Edgarem Dickinsonem. Po kilku punchach z obu stron Piratowi udaje się uniknąć ataku ze strony oponeneta, po czym samemu wymierza Spin Kick, po którym Edgar prawie traci równowagę, odbijając się od lin. Zaraz po odbiciu inkasuje jeszcze Step-up Enzuigiri, po którym Strażnik słów ląduje na glebie. Miles za kolejny cel uznaje Wallace'a, na którym już po krótkiej chwili wykonuje Tornado DDT. Zaraz potem odnajduje się także Dennis Dufour, ale jego zapędy kończą się bardzo szybko, gdyż Lavine aplikuje mu Swinging Neckbreaker. Chwilę potem do ataku rusza Sammy, który unika pierwszego ciosu Milesa, po czym wskakuje na liny, odbijając się od nich....i inkasuje w locie Knee Strike, po którym pada bez życia na matę! Pirat zauważa także, że tuż przy narożniku zaczął podnosić się Sam Moore. Niewiele myśląc rusza więc, po czym wbija się w Cleanera, wykonując Corner Knee Strike! Kolejnym celem szalonego pirata okazuje się Moss, który właśnie się podnosi i nie widzi tego, co za nim się dzieje. Sea Wolf postanawia zajść go od tyłu i założyć Half Nelson. Nie mija wiele czasu i egzekwuje swoją akcję kończącą...albo i nie egzekwuje, ponieważ większy i silniejszy Destruction Incarnate zrywa chwyt, po czym sam przechodzi za plecy rywala i wykonuje mu Reverse Alabama Slam. Po tej akcji podnosi rywala i stara się go wyeliminować, a my spójrzmy na odliczanie. 3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=7tFJXonU7uQ" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Italian Patriot"</a> właśnie wybrzmiał! Kolejnym uczestnikiem tej walki jest nie kto inny, tylko Carlo Magnano!<br />
<br />
Warto zauważyć, że pan mafiozo postanowił przyjść dzisiaj z obstawą, to znaczy jakimiś dwoma wysokimi osiłkami w garniturach i okularach przeciwsłonecznych. Jeden z nich trzyma nawet tajemniczą walizkę. Z kolei sam Carlo ma tylko wrestlingowe gacie i buty, a także długi, rozpięty płaszcz. Mimo, że ich muzyka wejściowa zachęca raczej do tańca niż powagi, to panowie zachowują się śmiertelnie poważnie. Co najmniej tak, jakby za moment mieli kogoś zabetonować w podłodze jego własnego mieszkania, jego rodzinę wrzucić do wielkiego zbiornika z rekinami, a ich życiowe oszczędności przepuścić na hazard, dziwki i narkotyki. (oczywiście w rzeczywistości nigdy żadnej z tych rzeczy Carlo nie zrobił) Idą bardzo wolno w kierunku ringu, ale w końcu udaje im się tam dotrzeć. Trudno powiedzieć, czy Carlo chce zrobić wrażenie, czy raczej ma pełne gacie na myśl o wpierdolu, który za moment dostanie. Jest wreszcie w środku, a wraz z nim na apron wchodzi jeden z jego osiłków, konkretnie ten z walizką w ręku. Otwiera tajemniczy bagaż, w którym ukazują się...cygara różnej wielkości. Carlo postanawia wziąć do ręki jedno z nich. Zauważa przy tym, że tuż przed nim znalazł się Andy Roffe. Magnano pokazuje mu, by zaczekał chwilę. W końcu bierze jedno z cygar i nakazuje swojemu towarzyszowi podpalić. Włoch wreszcie zaciąga się...oczywiście krztusząc się tak, że aż zrobił się cały czerwony na twarzy. Każe więc swojemu osiłkowi "natychmiast zabrać to gówno sprzed jego oczu", po czym przystępuje wreszcie do walki. A nie, jeszcze płaszcz. Postanawia wcześniej go zdjąć...po czym błyskawicznie rzuca go na twarz zaskoczonego Andy'ego Roffe'a i samemu rzuca się na speca od filmów z pięściami! Bezwładnie atakuje przykrytego płaszczem rywala, który nic nie widzi! W tym momencie wszyscy zawodnicy walczą w parach, jednak żaden nie jest w stanie zmniejszyć populacji w ringu. Wallace z Dickinsonem, Lavine z Moore'em, Guevara i Dufour z Mossem i teraz Magnano z Roffe'em. Za moment jednak liczba zawodników w ringu wzrośnie do dziesięciu. Odliczanie bowiem dobiegło właśnie końca!<br />
<br />
Słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=1USBcuF94LQ" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ten potężny theme song</a>, a to oznacza nic innego, tylko kłopoty! Na arenie zjawia się bowiem...Joseph E. Shorter we własnej osobie!<br />
<br />
Magnano na sam dźwięk theme songu dostaje dreszczy i czuje, jak po skroni zaczyna spływać mu zimny pot. Od razu przerywa swoją niezdarną ofensywę, odwracając się z przerażeniem w kierunku nadchodzącego Shortera. Ten, o dziwo, nawet nie drze mordy, tylko idzie do ringu z zamiarem wykonania wyroku. W końcu dociera na miejsce, wchodzi po schodach i niezgrabnie przekracza liny, dołączając do walki. Natychmiast wychodzi naprzeciw Magnano i...o panie. Shorter jakby nagle wybucha! Zaczyna tłuc biednego Magnano po łbie, zmuszając go do wycofania się w kierunku narożnika. Tam częstuje go całą serią ciosów, a publika postanawia odliczać! 1! 2! 3! 4! 5! 6! 7! 8! 9! 10! Joseph postanawia na moment zdjąć swoje okulary...ależ Headbutt! Magnano przelatuje nad linami i ląduje poza ringiem! Joseph jeszcze wykrzykuje jakieś niezbyt miłe zwroty w jego kierunku, podczas gdy Włoch stara się pozbierać i jak najszybciej uciec w bezpieczne miejsce. Gdy dawny pracodawca grubasa z Konga zrobił się cały czerwony od tego darcia mordy, postanawia na chwilę przystopować, po czym odwraca się...a tam czeka już na niego Damien Moss. Shorter jest wyraźnie zaskoczony, jednak po chwili dochodzi do siebie i...zaczyna rzucać jakimiś następnymi ordynarnymi wyzwiskami w jego stronę! W kierunku Mossa lecą kwestie w stylu, że chłop to ma mieć krótkie włosy, że z takiego robola to nie byłoby pożytku i takie tam. Damien nie zamierza tego słuchać, tylko chwyta szefa Sludge Factory za kark i po chwili także Shorter żegna się z ringiem! Publika jest wyraźnie rozczarowana takimi poczynaniami Mossa, jednak buczenie szybko zmienia się w...odliczanie, ponieważ już za chwilę do walki dołączy kolejna osoba!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=LODkVkpaVQA" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"I get knocked down"!</a> Bruno Alves już pojawia się na arenie i sprintem rusza w stronę kwadratowego pierścienia!<br />
<br />
Może to jest ten dzień? Czy dzisiaj Alves przełamie swoją niemoc, która trwa od...początku jego kariery w WCW? Cóż...raczej nie, zwłaszcza że nawet nie dotarł do ringu, a Shorter sprzedaje mu potężnego sierpowego, po którym Bruno pada bez życia na glebę tuż pod ringiem! Może zatem wróćmy do tego, co dzieje się w środku. Guevara po raz nie wiadomo który dzisiaj znalazł się na apronie i stara się obronić przed eliminacją, tym razem z rąk Lavine'a i Dufoura. Z kolei Moore właśnie został przerzucony za liny przez Mossa, który teraz stara się go wyeliminować, lecz nadziewa się na kontrę w wykonaniu Cleanera, który chwilę potem, używając lin, atakuje Damiena przy pomocy Slingshot Crossbody. Po chwili jednak zostaje zaskoczony przez Andy'ego Roffe'a, który wdrapał się na narożnik i teraz wykonuje Diving Clothesline. Następnie podnosi Moore'a z maty, a do obu zawodników dołącza Wes Wallace, który decyduje się pomóc Andy'emu w wykończeniu przeciwnika. Przechwytuje on ręce Sama za jego plecami, umożliwiając Andy'emu na wymierzenie kilku bolesnych uderzeń w korpus Wayvard Sona. Zaraz potem Wes aplikuje Tiger Suplex, a gdy Moore podnosi się przy pomocy lin, otrzymuje Running Dropkick od Andy'ego, przelatując nad ograniczeniem ringu! To chyba jego koniec...albo i nie, bo złapał się w ostatniej chwili. Teraz Sam zwisa nad podłogą, trzymając się rękami za liny. W końcu udaje mu się jednak złapać kontakt z krawędzią ringu, na której spoczywa, po czym odwraca się, neutralizuje Wesa High Kickiem i udaje mu się powrócić do środka. Tymczasem fani zaczęli już odliczać i za moment do walki dołączy kolejna osoba!<br />
<br />
Słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=YP3W-E0OamU" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Black or White"</a> w wykonaniu Michaela Jacksona, a już po chwili do ringu kieruje się Jeffrey Rimbaud!<br />
<br />
Jeffrey wygląda...interesująco. Można powiedzieć, że idealnie wpasował się w swój theme song, bowiem prawą połowę swojej twarzy ma pomalowaną na czarno. Do tego ubrał się w <a href="https://image.ceneostatic.pl/data/products/54037920/i-adult-deluxe-elvis-presley-costume.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">taki oto</a> kostium Elvisa Presleya. Nawet przykleił sobie trochę sztucznych kłaków na klatkę piersiową. W dodatku do ringu postanowił podejść...moonwalkiem. W ten sposób udało mu się przykuć uwagę swoich rywali (z pewnością większą, niż udało się to Andersonowi, Wilsonowi i Smithowi, no bo hello, oni nie przykuwają uwagi absolutnie nikogo). W końcu Rimbaud jest przy ringu, gdzie zauważa leżącego wciąż po brutalnym nokaucie z rąk Shortera Bruno Alvesa. Postanawia być wspaniałomyślny i pomaga mu wstać, a po chwili razem wślizgują się do ringu. Będąc już w środku, Jeffrey naradza się przez moment z Bruno, wskazując na jednego z rywali przy narożniku. Alves rusza w tamtą stronę, po czym...zostaje złapany za łeb przez Rimbauda, który eliminuje go z ringu! Czyli to jednak jeszcze nie ten dzień. Chameleon jest z siebie bardzo dumny, aż zaczął tańczyć po tej eliminacji. Po chwili odwraca się, zauważając w porę nabiegającego w jego stronę Wesa Wallace'a. Ten próbuje Clothesline'u, który jednak nie dochodzi do skutku, gdyż Jeffrey unika...robiąc przy tym szpagat. Jeszcze rozkłada przy tym ręce, pokazując swoją grację. Następny atak Wesa także nie dochodzi do skutku, gdyż Enfant Terrible robi przewrót w przód, a następnie układa się w mniej więcej <a href="https://img-en-yibada-2017-yibada1.netdna-ssl.com/data/images/full/126297/andrade-cien-almas-taunts-his-opponent-during-his-nxt-debut.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">takiej pozycji</a>, tylko na ringu a nie między linami. Jeszcze posyła całusa w kierunku Lone Ridera. Ten rusza w jego kierunku, jednak Rimbaud szybko wstaje, przeskakując za plecy Wesa, po czym neutralizuje go Backstabberem. Za jego plecami pojawił się jednak Sammy Guevara, który już czeka na to, aż koleżka się odwróci. W końcu Rimbaud to robi, a Samcio momentalnie wskakuje na liny, aplikując mu Springboard Cutter! No to chyba mamy Jeffreya na jakiś czas z głowy. Sammy rozgląda się, zauważając, że Edgar Dickinson również doszedł do siebie. Dochodzi do konfrontacji, w której obydwaj przez pewien czas badają teren, krążąc wokół środka ringu i nie spuszczając wzroku z oponenta. W tym czasie jednak dostajemy kolejne odliczanie.<br />
<br />
To nie mógł być nikt inny - z numerem 19 na arenie pojawia się Liam Rooses, oczywiście przy swoim <a href="https://www.youtube.com/watch?v=XQtftST1tGw" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">theme songu.</a><br />
<br />
Sammy patrzy w kierunku rampy, na której pojawił się już Liam. Edgar jest zwrócony do rampy plecami, jednak po chwili również odwraca się, obserwując nadchodzącego Pink Boya. Różowy jest już przy ringu, a w tym momencie...Sammy wbija się w kolano Dickinsona, powodując jego upadek! Teraz na nogach zostaje tylko on i wchodzący do ringu Rooses. Obydwaj patrzą na siebie, ale już nie w taki sposób, jak w czasach Revenge - teraz u obu widać niechęć do drugiej strony. Liam zaczyna prowokować swojego dawnego przyjaciela do ataku, jednak Sammy zachowuje spokój. Po chwili...Guevara zostaje złapany za plecami przez Edgara, który w odwecie za poprzedni atak teraz aplikuje mu German Suplex! Liam tylko uśmiecha się pod nosem, natomiast Król Pióra postanawia iść za ciosem i przeciąga Samcia na środek ringu, gdzie zapina Figure Four Leglock, czyli "MUUUSE"! Sammy zaczyna krzyczeć z bólu, jednocześnie starając się wydostać z tego brutalnego chwytu. Liam z kolei obserwuje to wszystko z uśmiechem, a po chwili postanawia podejśc do Jeffreya Rimbauda i pomóc mu wstać. Obaj po chwili ruszają z ofensywą w stronę leżącego Sammy'ego, który po krótkiej chwili inkasuje jeszcze serię stompów! Bardzo nieciekawie wygląda aktualnie sytuacja Guevary! Jeśli zaś chodzi o pozostałych, to chwilowo utworzył się sojusz między Dufourem, Moore'em i Lavine'em, a ich celem stał się Damien Moss. Aktualnie Bloody Angel znajduje się w narożniku i stara się odpierać ataki rywali. Moore zarobił European Uppercut, jednak po chwili Lavine i Dufour zaczynają okładać Damiena silnymi punchami, na które ten nie bardzo jest w stanie odpowiedzieć. W międzyczasie publika zaczęła odliczać - przed nami numer 20!<br />
<br />
Po zakończeniu odliczania wybrzmiewa...dawno niesłyszane <a href="https://www.youtube.com/watch?v=F-2AOSIUpUE" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Hang'em High!</a> Johnny Hansen powraca! Przez kilka sekund nikogo nie widać, aż wreszcie na rampie zjawia się....Pill Tautu. Tak, proszę państwa, drugi okrągły numer zgarnia ta sama osoba, co pierwszy.<br />
<br />
Widzimy, że Tautu ubrany jest w typowy kowbojski strój - czarny kapelusz, koszulę, płaszcz, chustę na szyi, jeansowe spodnie, a przy pasie OGROMNĄ klamrę, taką w kowbojskim stylu. Do tego oczywiście długie kowbojki, przy których błyszczą się ostrogi. Można pogadać o jego stroju, bo Tautu idzie tak wolno, że jeszcze została mu daleka droga do ringu. Ewidentnie chłop robi wrażenie, prawie jak Clint Eastwood w firmie Za garść dolarów. No, tylko że Tautu nie ma takiego fajnego ponczo. Dobra, w końcu dotarł. Chyba z minuta minęła. Nawet Great Khali nie chodził tak wolno. Po chwili Pillnny Taunsen odsłania część swojego płaszcza, gdzie trzyma...Colta. W sensie taki rewolwer, jakby ktoś nie wiedział. Po chwili celuje nim w kierunku wrestlerów w ringu i...rozmyśla się, a na jego twarzy pojawia się uśmiech. Następnie kieruje się w stronę schodów. Po wejściu na apron zdejmuje swój kapelusz, który postanawia położyć na narożniku. Następnie wkracza do środka, gdzie po zdjęciu płaszcza postanawia, bezpiecznie, dołączyć do walczących w narożniku Mossa i Moore'a. Powiedzmy w tym momencie, że ofensywa trójki Dickinson-Rimbaud-Rooses przeciwko Sammy'emu Guevarze zakończyła się, gdy Tautu celebrował swoje drugie wejście na ring. Konkretnie Wes zajął się Rimbaudem, a Lavine Roosesem. Sammy zaś walczy w dalszym ciągu z Edgarem, jednak kiepsko sobie radzi. Dickinson właśnie przerzuca go nad linami i...znowu Sammy daje radę uniknąć eliminacji. Zdeterminowany chłopak jest. W podobnej sytuacji do niego znajduje się teraz Dufour, którego z kolei poza ring stara się wypchnąć Andy Roffe. Warto przypomnieć, że obaj balansujący na krawędzi ringu wrestlerzy są tutaj od samego początku. Tymczasem trwa kolejne liczenie. 3...2...1...0!<br />
<br />
Na arenie rozlega się...<a href="https://www.youtube.com/watch?v=-7CLpWDeg-I" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">piosenka Elektrycznych gitar?</a> No nie chce być inaczej! "Co ty tutaj robisz" gra sobie w najlepsze, ale co to oznacza? Kto za moment wejdzie na ring? Na rampie zjawia się....WILLY WALKER! Co on tutaj ro...dobra, nie muszę już zadawać tego pytania. To prawdziwy Willy Walker, stworzony przez Spring Stampede i na tejże gali powracający do WCW!<br />
<br />
Stan Willy'ego...budzi wątpliwości. Facet ma pewne problemy z prostym krokiem, a jego koszulka (żonobijka, dodajmy) zawiera w sobie wyraźne ślady użytkowania. On sam ma w ręku mikrofon, więc wygląda na to, że będzie miał nam coś do powiedzenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Willy Walker:</span> WCW, kurła....wróciłem! Cieszycie się? *heat/brak reakcji* To chuj wam w dupę! Dobrze wiecie, że zawsze byłem tu naaaajlepszy! WCW zawsze było, jest i będzie moim domem! To właśnie tutaj zaczęła się moja piękna kariera. Tu, na Stamping Stampede, po raz pierwszy zmierzyłem się o mistrzostwo US, które TEN CZŁOWIEK ukradł. *wskazuje na Tautu-Hansena, który nie wie o co chodzi*  Hansen, ty skurwysynie...chuj ci w dupę. Dobrze tak podpierdalać komuś pas? A wiesz, że na to są paragrafy? Jestem wkurwiony. Mój trener jest wkurwiony, moja żona jest wkurwiona, moja babcia jest wkurwiona, normalnie jedno wielkie wkurwienie. Oddawać mój pas! A zresztą...chuj z tym, dzisiaj wygrywam Royal Rumble Match i wezmę sobie lepszy pas! I nie pozwolę sobie, żeby jegomość policjant odgrażał mi się i obrażał, myśląc że jak ma jakąś władzę to może robić co mu się żywnie podoba. A no i jeszcze jedno - wszystkim jebanym śmieszkom z internetu mówię stanowcze SPIERDALAJ. Ludzie kurwa jak coś wam się nie podoba to piszcie konkretnie co i dlaczego, chyba że was to przerasta. Wiecie jak się na to mówi? Hejt! Tak, był już jeden taki co niemal wszystko hejtował a nie potrafił wyjaśnić dlaczego. I lepiej dla was, żeby ta walka nie została uznana za nieodbytą, bo wtedy tak was obsmaruję w internecie, że się kurwy nie pozbieracie!<br />
<br />
Willy wreszcie dociera do kwadratowego pierścienia i chce stanąć oko w oko z Pillnnym Taunsenem, jednak jego drogę przecina Miles Lavine, który wbija go w narożnik. Tautu-Hansen też zresztą ma problemy, ponieważ Moore przejmuje nad nim kontrolę i parodia zwycięzcy poprzedniego Royal Rumble Matchu także ląduje w narożniku. Spójrzmy jednak w inną część ringu, ponieważ tam trwają kłopoty Sammy'ego Guevary. Przed chwilą został rzucony przez Edgara w taki sposób, że facjatą uderzył o narożnik, a teraz Poeta postanawia iść za ciosem i wymierza mu Epilog! Sammy opada bezwładnie na liny, a Edzio stara się przerzucić go ponad nimi i wreszcie wyeliminować. Podchodzi więc...jednak Guevara wsadza mu palec do oka, przez co ma okazję zyskać kilka sekund. Edgar po chwili wraca do siebie i....zostaje przerzucony nad linami przez Samcia. Ląduje na krawędzi ringu, a Guevara stara się pozbyć niewygodnego artysty. Edgar jednak ma więcej sił i po uniknięciu pierwszego ciosu przeciąga Guevarę na apron, po czym rozpoczyna się walka na krawędzi między tą dwójką. Po wymianie ciosów Edgar wchodzi nawet w Front Facelock, jednak Sammy rusza do przodu, dzięki czemu przerywa chwyt. Tymczasem za moment do walki dołączy kolejny wrestler!<br />
<br />
Po odliczeniu od 10 do 0 wybrzmiewa...<a href="https://www.youtube.com/watch?v=HQmmM_qwG4k" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Whole Lotta Love"!</a> Theme Song Mickey'ego Page'a właśnie wybrzmiał! Czy tym razem ujrzymy faktyczny powrót? Wygląda na to, że...tak! TAK! MICKEY PAGE IS BACK!<br />
<br />
Publika wręcz oszalała, widząc powrót byłego mistrza WCW po kilkumiesięcznej przerwie! Od razu widać po nim, że jest głodny kolejnych sukcesów. Nie traci zbyt wiele czasu na celebrację, tylko postanawia dość szybko ruszyć w kierunku kwadratowego pierścienia. W tym samym czasie Willy Walker jakimś cudem, chyba przy pomocy oddechu, uporał się z Lavinem. Chwilę potem także Pillnny Taunsen uwolnił się z rąk Sama Moore'a. W międzyczasie Page wszedł już do ringu i...mamy konfrontację trzech starych znajomych! No...prawie. Triple Threat Match o mistrzostwo Stanów Zjednoczonych z zeszłorocznego Spring Stampede to w pewnym sensie klasyk. Teraz cała trójka uczestników tamtej walki staje naprzeciw siebie w Royal Rumble Matchu! Znaczy, no wiecie, Hansena nie ma, ale jest prawie Hansen. Przez chwilę panowie wymieniają spojrzenia, po czym...Tautu biegnie w kierunku Page'a, jednak zostaje szybko zneutralizowany poprzez Spinebuster! Teraz Walker rusza w stronę Mickey'ego...ale nadziewa się na Miami Kiss, po którym pada na matę! Niedługo później Taunsen się zbiera, jednak zostaje przechwycony przez Page'a, który posyła go poza ring, eliminując już po raz drugi z tego starcia! Następnie były World Heavyweight Champion zabiera się za Walkera, którego podnosi, po czym aplikuje Snake Eyes, a zaraz potem ustawia go na swoich barkach i wykonuje Pleasure Seeker! Teraz pozostaje formalność - Mickey podnosi Walkera i z łatwością wyrzuca poza ring. Z twarzy Page'a można wyczytać, że bardzo poważnie traktuje swój powrót. Rozgląda się po widowni, wsłuchując się w aplauz. Po chwili jednak wyczuwa czyjś oddech na swoich plecach. Odwraca się i...za jego plecami stoi już Wes Wallace! Przez kilka sekund wrestlerzy wymieniają spojrzenia, a po chwili dochodzi między nimi do rękoczynów! Wymiana ciosów trwa w najlepsze i obaj nawet nie zwracają uwagi na to, że publiczność rozpoczęła już odliczanie.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=9zVIbSdz6rM" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Jakieś żenujące gówno właśnie wybrzmiało</a>, zatem można się domyślić, że kolejny wrestler nie zaimponuje publiczności. Istotnie tak właśnie się dzieje - na arenie zjawia się bowiem Chris Cold, od razu powitany gwizdami. <br />
<br />
Zaraz po pojawieniu się na rampie zaplątał się w kable i o mało nie wylądował na glebie. Potem rusza, jeszcze wymachując nerwowo łapami w stronę publiczności, po czym wyciąga z kieszeni talię kart. Krzyczy w stronę wszystkich, żeby patrzyli na niego, bo teraz pokaże wam, jak powinno się robić sztuczki...co oczywiście w ogóle się nie udaje, bo wszystkie karty wypadają mu z ręki. Fani się śmieją, co tylko bardziej rozwściecza Krupiera, który postanawia podejść do jednego z nich i zeżreć mu trochę popcornu. Bardzo zadowolony z siebie wchodzi w końcu na apron i przeskakuje nad linami...a 3 sekundy później dostaje Superkick od Edgara Dickinsona i wylatuje! Gratulacje, możesz sobie zbić piątkę z Paddym Jacksonem, wytrzymałeś niewiele dłużej niż on w zeszłym roku. Cold oczywiście jest bardzo zirytowany i chce wrócić do ringu, jednak zatrzymują go sędziowie. Kilka sekund później...wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=9Jgm1uqLQ88" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">jakaś kolejna dziwna piosenka!</a> Ale zaraz...przecież nie było nawet odliczania! To nie czas na kolejnego zawodnika, jednak w tym momencie na arenie zjawia się...SALVADOR! Hiszpan, chowając ręce za plecami, rusza z powagą w stronę zaskoczonego Colda, a kilka kroków za nim...znajdują się jacyś dwaj pracownicy, którzy prowadzą gigantyczny odkurzacz! Co tu się odpierdala? Salvador podchodzi do Colda, po czym...pryska mu w twarz odświeżaczem powietrza! Zaraz potem wskazuje gestem do swoich towarzyszy, by włączyli ten potężny rekwizyt. Sekundę później głośny dźwięk odkurzacza rozchodzi się po całej arenie, a Salvador chwyta za rurę, której zakończenie przypomina nieco gigantyczny przepychacz. Po chwili "szczotka" ląduje na łbie Colda, momentalnie przyczepiając się do niego! Salvador krzyczy "Pełna moc!", a Cold zaczyna się szarpać, jednak na nic się to zdaje! Salvador przy pomocy wielkiego odkurzacza prowadzi Krukarza w stronę zaplecza, a fani dziękują mu za to. Nikt nawet nie zauważył, że właśnie dobiegło końca następne odliczanie.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=D3C4avLxn7Q" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Maui Hawaiian Superman"</a> wybrzmiało i Tony Angel pojawił się nawet na arenie, na co fani nie zwrócili większej uwagi, gdyż byli zajęci Coldem. <br />
<br />
Filigranowy wrestler przechodzi zaskoczony obok tych dantejskich scen, jednak decyduje się skupić na akcji w ringu. W końcu wbiega do środka i od razu unika ciosu ze strony Mossa, po czym odbija się od lin i wykonuje Springboard Crossbody. Szybko po tej akcji wstaje i zauważa biegnącego Dufoura, którego częstuje Pele Kickiem! Teraz w kierunku Tony'ego podąża Page, który próbuje Irish Whipu. Tony po odbiciu się od lin unika Clothesline'u, po czym znów się odbija i wskakuje na barki rywala, wykonując piękną Hurricanranę! Page upadł bardzo niefortunnie, gdyż wylądował na linach. Dla Hawaiian Supermana to woda na młyn - niemal natychmiast rozpędza się, po czym aplikuje Tiger Feint Kick! Every Girl Dream wylądował na macie, natomiast Flying Kid przez moment przymierza się do skoku, po czym wykonuje na Page'u Superman Show Off! Piękna akcja, jednak Tony'emu wciąż mało. Zauważa, że przy narożniku pozostał osamotniony Wes Wallace. Niewiele myśląc, Tony rusza w jego stronę, aplikując Corner High Knee! My jednak spójrzmy w inne rejony ringu, gdyż tam również sporo się dzieje! Rimbaud i Rooses cały czas doskonale współpracują, a tym razem ich celem stał się Miles Lavine. Ciosu pirata unika Liam, który zaraz potem przechwytuje go i aplikuje Belly-to-back Suplex. Następnie przytrzymuje Milesa na ziemi, a Jeffrey wspina się na narożnik, gdzie posyła całusa w stronę...no właśnie nie wiadomo, czy Liama, czy swojej ofiary. W każdym razie mamy Diving Elbow Drop dla Lavine'a. Zaraz potem obaj zawodnicy podnoszą Kapitana, po czym starają się przerzucić go nad linami. Ależ oni są zaciekli, prawie jak...psy. Dwa wściekłe psy. W ich przypadku to takie dwa wściekłe pudle, ale jak Miles właśnie się przekonuje - pudel również potrafi ugryźć. Sea Wolf jednak szarpie się, kopnięciami uwalniając się z objęć rywali. Po chwili przy pomocy Enzuigiri neutralizuje na moment Roosesa, jednak w tej chwili podbiega do niego Rimbaud, który silnym Clothesline'em posyła go...na apron. Lavine uchronił się przed eliminacją, jednak w dalszym ciągu musi zmagać się z rozjuszonym Bad Boyem. Jeffrey próbuje wykonać swoją akcję kończącą - Guillotine, na stojącym na apronie rywalu, ten jednak unika. Po chwili Miles wykonuje High Kick, po którym Rimbaudowi niemal odcina prąd. Utrzymuje się jednak na nogach, jednak Lavine korzysta z jego zamroczenia, przechwytując go za nogi i przerzucając nad sobą, co oznacza ni mniej ni więcej, jak to, że Rimbaud został wyeliminowany! Spójrzmy przy okazji na rampę, bo odliczanie dobiega końca.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=Ay5Kmhs4d7Y" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Theme song Suicide'a</a> właśnie wybrzmiał i zamaskowany wrestler biegnie do kwadratowego pierścienia, ale może wróćmy do wydarzeń w środku!<br />
<br />
Eliminacja Rimbauda musiała rozwścieczyć Liama Roosesa. Tak też się dzieje - różowy wojownik złapał Lavine'a za głowę i wściekle obija nią o narożnik. Dopiero po kilku uderzeniach Miles neutralizuje go silnym ciosem w splot słoneczny. Potrzebuje chwili wytchnienia, jednak w końcu udaje mu się wdrapać na narożnik z zamiarem wykonania skoku. W tym momencie...zostaje złapany za włosy przez Rimbauda, który właśnie wskoczył na apron, co uniemożliwia mu wykonanie skoku! Korzysta na tym Rooses, który sprawnie wskakuje na narożnik i przy pomocy Enzuigiri pozbywa się Pirata z ringu! Liam, usatysfakcjonowany swoją zemstą, postanawia jeszcze pomachać Lavine'owi na pożegnanie, jednak przy tym zupełnie zapomniał o całej reszcie zawodników w ringu. Tak się bowiem składa, że tuż za nim stoi już Sammy Guevara, który....częstuje go potężnym Superkickiem w tył głowy! Dawno nikt tak mocno nie dostał z buta na łeb! Rooses opadł bezwładnie na narożnik, jednak Samcio nie zatrzymuje się. Wynosi go na swoje barki i wykonuje Burning GTS! Zaraz potem podnosi półprzytomnego koleżkę urodzonego w Belgii, po czym chwyta go za kark i eliminuje! Po drodze jeszcze posyła całusa na odchodne w kierunku wściekłego Rimbauda. Zaraz potem odwraca się i...inkasuje Dropkick od Suicide'a, w wyniku którego wypa...nie wypada! Raz jeszcze - Guevara ląduje na apronie i ratuje się przed eliminacją! Tuż obok niego zaś...Wes Wallace właśnie przerzuca Tony'ego Angela nad sobą, wyrzucając go poza ring! Hawajski zawodnik...nie zostaje jednak wyeliminowany! Udało mu się wylądować na barierce, co prawda odczuł to, jednak w dalszym ciągu jest w tej walce! Siedząc na barierkach, patrzy przez chwilę to na Guevarę na apronie, to na zaskoczonego Rimbauda stojącego jakieś 1,5 metra od niego. W końcu postanawia...skoczyć na tego drugiego! Tony Angel ląduje w objęciach Jeffreya Rimbauda, ale co ważniejsze wrestler z Paryża nie przewrócił się, a Tony wciąż nie dotyka podłogi. Liam Rooses wytrzeszcza oczy na widok tego, że jego przyjaciel właśnie przytula innego wrestlera! Chwilę potem...Tony'emu udaje się sięgnąć lin, po czym z ich pomocą wspina się znów na apron, a zbędnego balastu w postaci Rimbauda pozbywa się przy pomocy kilku kopnięć. Publika nagradza jego starania gromkimi brawami, zaś pomiędzy Jeffreyem i Liamem...chyba dochodzi do kłótni. Nie mamy teraz jednak na to czasu, bo właśnie rozpoczęło się kolejne odliczanie. 5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=CmXWkMlKFkI" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Kickstart My Heart"</a> zwiastuje pojawienie się Setha Rollinsa!<br />
<br />
Kingslayer rusza sprintem do ringu i od razu powala Andy'ego Roffe'a Slingblade'em. Zaraz potem przechwytuje Moore'a i jemu aplikuje Falcon Arrow! Zaraz potem unika ciosu Wesa Wallace'a, którego po chwili wysyła na kurs kolizyjny z narożnikiem! Pojawia się również Guevara, który chce zaatakować Setha, jednak nic mu z tego nie wychodzi i zostaje zneutralizowany silnym Knee Strike! Rollins nie pozwala mu upaść, tylko wchodzi z nim w Piledriver Clutch, po czym wynosi w górę i udaje mu się wykonać Turnbuckle Powerbomb...prosto w Wesa Wallace'a! Seth po tej akcji zauważa jeszcze Edgara, którego neutralizuje Gut Kickiem, a gdy Poeta pochyla się do przodu, Kingslayer odbija się od lin i wyprowadza Curb Stomp! Po tej akcji postanawia dołączyć do Dennisa Dufoura, który szarpie się przy narożniku z Page'em, a na pierwszy plan w tej chwili wysuwa się Tony Angel, który atakuje Damiena Mossa całą serią Low Kicków. Po chwili Sower of Violence inkasuje jeszcze Enzuigiri! Moss jednak nie upadł, więc Tony postanawia poprawić, odbijając się od lin i wykonując Shining Wizard! Damiena mocno to sponiewierało, jednak w dalszym ciągu trzyma się on na nogach. Angel postanawia więc znów się rozpędzić, a po chwili wskakuje na liny, odbijając się i...obrywa potężnym Uppercutem, lądując na glebie! Moss tylko przeciera usta ze złością, po czym łapie leżącego rywala za nogi i podnosi, egzekwując Reverse Alabama Slam! Widać teraz, że Bloody Angel stracił cierpliwość! Cofa się kilka kroków w stronę narożnika, po czym rusza w kierunku leżącego oponenta...EXECUTION! To musi być koniec Angela w tej walce! Moss podnosi nieprzytomnego Hawajczyka i z największą łatwością wyrzuca nad górną liną, tym razem eliminując go na dobre. W międzyczasie Suicide powalił Missile Dropkickiem Guevarę, a teraz podbiega do stojącego przy narożniku Wallace'a, któremu aplikuje "End it All". Chwilę potem podnosi Lone Ridera z maty, po czym wykonuje Suicide Solution! Trudno nawet doliczyć się, ile akcji kończących przyjął dzisiaj Wes. Silna konkurencja dla wizyt Sammy'ego Guevary na apronie. Zerknijmy w międzyczasie na miejsce przeznaczone na wejścia do ringu, gdyż kolejne odliczanie właśnie dobiegło końca!<br />
<br />
Przy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=8wYMJ1xCQPA" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">muzyce mówiącej bardzo wiele</a> na arenie zjawia się...oczywiście Karson Kyler.<br />
<br />
Lekko skołowany wrestler podąża do kwadratowego pierścienia. W tym samym czasie trwa walka pomiędzy Mossem i Guevarą, w której większy z wrestlerów zyskuje sobie przewagę, dominując coraz mocniej nad Samciem i przyduszając go przy narożniku. Page także dobrze sobie radzi, zdobywając kontrolę nad Dufourem. W innym narożniku z kolei Wes Wallace był w tarapatach, jednak właśnie w tej chwili potężnym ciosem powala Andy'ego Roffe'a. Z kolei Edgar po chwili duszenia Dufoura odwraca się w stronę środka ringu. Czterech wymienionych wrestlerów - Dickinson, Moss, Wallace i Page patrzą teraz na siebie, stojąc przy narożnikach, a po chwili...do ringu wślizguje się Karson Kyler, zatrzymując się dokładnie na środku. Cóż, nie był to najmądrzejszy pomysł, gdyż właśnie Kyler skupił na sobie uwagę całej czwórki! Edgar, Damien, Wes i Mickey zbliżają się coraz bardziej do Karsona, blokując mu jakąkolwiek drogę ucieczki. Po chwili cała czwórka rzuca się na niego z pięściami, szybko sprowadzając do parteru. Tam jeszcze przez dłuższą chwilę trwa okładanie The Apocalyptic Mana przez czterech potworów i dopiero, gdy Karson przestaje się ruszać, odpuszczają. Czterech zawodników, którzy na moment postanowili zawiązać sojusz, rozgląda się po arenie. Po chwili jednak...Page zostaje zaskoczony przez Mossa, który wynosi go na swoje barki i wykonuje Symphony of Destruction! Zaraz potem Every Girl Dream zostaje podniesiony przez Wesa, który dokłada Angry Chair! W międzyczasie Edgar wdrapuje się na narożnik i aplikuje stamtąd Page'owi Plot Twist! Dickinson, Moss i Wallace uzgadniają ze sobą, żeby wykończyć całe pozostałe grono. Tak też się dzieje i już po chwili każdy z tej trójki wściekle okłada pozostałych rywali przy narożniku. Wes wykonuje Irish Whip Moore'owi, który potem obrywa Big Bootem od Mossa. Tymczasem publiczność znów zaczęła liczyć. 3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=hOlGNeVZrRU" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Four Rusted Horses"</a> rozlega się na arenie, a to oznacza, że w drodze na ring jest już David Starr!<br />
<br />
Jewish Cannon ze spokojem rusza w stronę ringu. Wie, że w obecnej sytuacji nie ma co się spieszyć. Udaje mu się wślizgnąć niezauważonym przez Wallace'a, Mossa i Dickinsona. Postanawia zająć się tymi, którzy aktualnie znajdują się na glebie. Podnosi Suicide'a z maty, po czym stara się go wyeliminować, jednak to się nie udaje. Po chwili to samo próbuje najpierw z Roffe'em, a potem z Guevarą, jednak każdy z nich ratuje się przed eliminacją. Po chwili w stronę Davida obraca się Edgar. Poeta rusza z szarżą, jednak David neutralizuje go, wykonując najpierw Gut Kick, a potem Jumping DDT. Zaraz potem w kierunku Starra biegnie Moss, który trafia jednak na Arm Drag Takedown. Zaraz potem pojawia się Wallace, jednak i z nim The 104 Minute Man dobrze sobie radzi - Olympic Slam sprowadza Lone Ridera na matę. Damien Moss jednak szybko się podnosi i już po chwili atakuje Starra zza pleców, powodując jego upadek. Niedługo później Edgar i Wes podnoszą się i teraz to The Cream In Your Coffee staje się celem dominującej w ostatnich minutach trójki. Bezlitośnie okładają oni Starra, a już po chwili Edgar podnosi go i przytrzymuje, po to by Wes wykonał Hellraiser! To nie koniec - Moss przejmuje Davida i wykonuje Inverted Exploder Suplex! Davidowi udaje się dość szybko pozbierać, ale na to Damien był już gotowy - ponownie przechwytuje go i wykonuje Symphony of Destruction! Tę masakrę przerywa dopiero...odliczanie, więc panowie kierują swój wzrok w stronę rampy. 3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=LUuaqKuMmrY" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">LET ME IN!</a> Wybrzmiewa muzyka wejściowa Braya Wyatta, a cała arena przyjmuje kolor ciemnoczerwony. <br />
<br />
Edgar, Damien i Wes patrzą cały czas na rampę, jednak na niej nikt się nie pojawia. Po kilkunastu sekundach muzyka w końcu cichnie, a światło na arenie wraca do normalnego stanu. Zaskoczeni wrestlerzy ciągle patrzą w stronę rampy, nie zauważając, że The Fiend...wygrzebał się spod ringu i właśnie wślizguje się do środka, czego cała trójka nie zauważyła! Dopiero w momencie, gdy jest on w środku, panowie odwracają się. Bray momentalnie wstaje, powoli zbliżając się do zaskoczonych wrestlerów. Panowie postanawiają, że otoczą demona. Tak też się dzieje - Wes zajmuje jedną ze stron, Moss drugą, zaś Edgar...nagle zmienia front, atakując Wallace'a przy pomocy Low Blow! W tym momencie Fiend rzuca się na Mossa, zakładając mu Mandible Claw! Sower of Violence szarpie się, jednak nie ma szans w starciu z Belzebubem. Po chwili słabnie, aż w końcu upada na matę, zaś Wyatt w końcu postanawia odpuścić. Powoli się podnosi, obserwując arenę dzisiejszych zmagań. Edgar przygląda się mu z boku. Po chwili Bray...rusza z szybkością błyskawicy w stronę opartych na linach Suicide'a i Karsona Kylera, z łatwością eliminując ich z ringu! Po chwili do Fienda podbiega Guevara, który inkasuje Ura-nage Slam! Następny jest Dufour, który próbuje Clothesline'u, jednak Eater of Worlds robi unik, samemu się rozpędza, po czym powala Dennisa potężnym Running Crossbody! W międzyczasie Edgar przechwycił Sama Moore'a, po czym posyła go prosto w łapska Fienda, który aplikuje Sister Abigail! Całkowita dominacja Braya właśnie zapanowała. Jedynie Roffe i Rollins gdzieś tam walczą na boku, ale Bray za cel postanawia obrać sobie grubszego zwierza, a konkretnie Wesa. Wraz z Edgarem podnoszą go, po czym kierują go w kierunku narożnika, a tam Bray Wyatt zaczyna podduszać Mana of Mayhem. Wes szarpie się, jednak widać po nim ogromne zmęczenie tym starciem. Spójrzmy przy okazji na odliczanie, gdyż przed nami ostatni uczestnik tego Royal Rumble Matchu. 3...2...1...0!<br />
<br />
Przypomnijmy, że numery 10 i 20 zgarnął Pill Tautu. Czy teraz też tak będzie? Właśnie wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=BSNb1LXXk40" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"LE MANUU"!</a> Theme song Bena Zamory, ale co to oznacza? Znowu Tautu!? Przez dłuższą chwilę...nikt się nie pojawia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Bez przedłużania - zaczynamy! Sammy Guevara nie czeka ani sekundy, tylko od razu rusza z ofensywą w stronę rywala. Kilkoma ciosami sprowadza Dennisa w kierunku lin, po czym chwyta go za nogę i stara się przerzucić nad linami. Nic jednak z tego nie wychodzi, ponieważ Francuz uwalnia się z pomocą uderzenia łokciem. Sammy chwyta się za facjatę i odchodzi na odległość kilku kroków, z czego może skorzystać Dennis, który postanawia się rozpędzić, odbijając od lin. Pierwsza próba ataku kończy się unikiem Guevary, mamy kolejne odbicie od lin i tym razem Samcio wyprowadza Dropkick, posyłając oponenta na deski. Nie traci czasu, tylko od razu podnosi Dufoura i po złapaniu go za kark próbuje wyeliminować. Dennis przelatuje nad linami, jednak zatrzymuje się na krawędzi ringu. Le Sex God decyduje się na wzięcie rozbiegu i....nadziewa się na kontrę ze strony rywala. Glimmer of Slime po zneutralizowaniu przeciwnika chwyta oburącz za górną linę i aplikuje byłemu przydupasowi Jamesa Rivera Slingshot Forearm Smash. Guevara oczywiście ląduje na glebie, z czego korzysta jego przeciwnik, który aplikuje Standing Moonsault. Zaraz potem podnosi Teksańczyka i prowadzi go w pobliże lin, gdzie stara się wyeliminować. Rozpoczyna się przepychanka, w której twórca grupy Circus Maximus stara się wyrzucić swojego przeciwnika ponad linami. Sammy jednak stawia opór, a w końcu udaje mu się trafić silnym punchem Dufoura, dzięki czemu ten zmuszony jest odejść na kilka kroków. W międzyczasie rozpoczyna się pierwsze odliczanie. 10...9...8...7...6...5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
Wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=rnS-05XoXs4" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">taki oto theme song</a>. Nikt nie wie, o co chodzi, jednak po kilku sekundach na rampie zjawia się...James Clarke! <br />
<br />
Fani witają go mieszaną reakcją (to znaczy niektórzy buczą, a reszta ma go w dupie). Warto zwrócić uwagę na osobliwy kostium, który James postanowił przywdziać, a mianowicie ubrał się jak...ksiądz. Nawet ma w ręku jakąś książkę, to być może biblia, ale nie możemy być pewni, ponieważ nie ma na niej żadnych oznaczeń. W drugiej ręce za to trzyma kadzidło, którym raz za razem kiwa, powodując rozprzestrzenianie się bliżej nieokreślonego dymu (możemy zakładać, że ów dym ma jakieś powiązanie z theme songiem Clarke'a). Po dłuższej chwili maszerowania i pozdrawiania fanów kaznodzieja dociera w końcu do ringu, gdzie otwiera swoją nieoznakowaną książkę i zaczyna czytać jej losowy fragment Dufourowi i Guevarze. Trwa to jednak krótko, ponieważ dwójka wrestlerów szybko traci cierpliwość, chwyta nawróconego przez świętą Marię Janinę za łeb i pozbywają się go, doprowadzając do pierwszej eliminacji w dniu dzisiejszym! Teraz Dennis i Sammy mogą wrócić do walki między sobą i tak też czynią. Tym razem to Francuz okazuje się sprytniejszy - unika ciosu ze strony rywala, po czym natychmiast aplikuje mu Belly-to-back Suplex. Guevara szybko podnosi się z maty, jednak tam czeka już na niego przygotowany rywal, który przechwytuje go, po czym wykonuje Inverted Atomic Drop, a zaraz potem posyła Teksańczyka ponownie na deski, wykonując Reverse DDT. Teraz Dennis rozgląda się z uśmiechem po arenie, po czym wykonuje na leżącym rywalu Elbow Drop. Zaraz potem wstaje i powtarza ten ruch! I jeszcze raz! I znowu! Po czwartym ataku z rzędu Lofty Peacock zaznacza palcami uśmiech na swojej twarzy, po czym finalizuje kombinację, aplikując piąty Elbow Drop! Show Must Go On! Samcio na ten moment ma dość, postanawia przeczołgać się w stronę narożnika. Na jego szczęście uwagę Dufoura przyciągnął właśnie zegar, który wskazuje ostatnie sekundy przed pojawieniem się kolejnego zawodnika. 3...2...1...0! Kto to będzie?<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=IpEXM1Yziws" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ANGRY CHAIR!!</a> W drodze na ring najdłużej panujący mistrz w tej federacji - Wes Wallace!<br />
<br />
Wesley zdecydował się na tradycyjną formę wejścia, bez swojego motocykla. Podąża z kamienną twarzą do ringu, nie spuszczając wzroku z Dufoura, który także wpatruje się skupiony w swojego rywala z poprzedniego miesiąca, a także z pierwszej walki dzisiejszej gali. Widać, że emocje między tą dwójką nadal nie opadły. Wallace wchodzi do środka i od razu staje twarzą w twarz z Dufourem. Po wymianie spojrzeń dochodzi także do wymiany ciosów. Jeden za drugiego, z każdym kolejnym punchem zaciekłość z obu stron zdaje się tylko wzrastać. W końcu Dufour odpiera atak ze strony rywala, samemu wyprowadzając European Uppercut. Zaraz potem odbija się od lin i...dostaje Big Boota na ryj i ląduje na macie. Wes nie ma zamiaru tak łatwo odpuszczać i zaczyna stompować leżącego rywala. Kolejne kopnięcia sprawiają, że Dennis coraz bardziej przesuwa się w stronę narożnika. Gdy w końcu znajduje się przy rogu, Man of Mayhem decyduje się wspomóc linami i poddusza butem Francuza przy jednej z nich. Po kilku sekundach odpuszcza...ale tylko na chwilę, ponieważ zaraz potem podnosi swojego przeciwnika, po czym cofa się kilka kroków i wyprowadza Hellraiser! Dennis pada, zaś do Wesa podchodzi właśnie Guevara, który rzuca się na znacznie większego od siebie byłego Anarchy Championa, dosłownie wskakując mu na plecy! Wallace zrzuca go jednak, ale Le Sex God nie zamierza tak łatwo odpuszczać. Unika pierwszego ciosu ze strony Lone Ridera, po czym wyprowadza Low Kick! Na Wesie nie robi to większego wrażenia, więc Sammy próbuje znowu. Drugi Low Kick i znowu tylko lekka reakcja Wallace'a. Zaraz potem smakosz fajek łapie Panicza Guevarę, wykonując Irish Whip. Próba Clothesline'u nieudana, ponowne odbicie Sammy'ego, który znów unika, wskakuje na liny i wykonuje Springboard Dropkick, prawie powalając Wallace'a na matę! Ten zachwiał się na nogach i na moment stracił orientację, z czego postanawia skorzystać waleczny Samcio. Bierze on długi rozbieg, po czym startuje do kolejnego ataku...BAD MOON RISING! Jak głoszą słowa pewnej piosenki - Sammy Guevara padł! Wesowi udało się pozbyć na pewien czas obu rywali, jednak za moment pojawi się kolejny, ponieważ odliczanie właśnie dobiegło końca! Lone Rider odwraca się w kierunku rampy, czekając na kolejnego przeciwnika.<br />
<br />
Wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=GZnbhjfaXZA" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">taki oto theme song</a>, co oznacza pojawienie się El Chupa...znaczy się El Phantasmo. Fani pewnie spodziewali się więcej. <br />
<br />
Phantasmo wbiega do ringu i natychmiast staje oko w oko z Wesem Wallace'em. Od razu wyprowadza cios, który na Lone Riderze nie robi większego wrażenia. Kanadyjczyk próbuje jeszcze dwukrotnie wyrządzić krzywdę Wesowi, jednak ten w dalszym ciągu stoi. Jedyne, co się zmienia, to stopień cierpliwości Wesa. Konkretnie tę cierpliwość właśnie stracił i wyprowadza Headbutt, który niemal odcina prąd Phantasmo! Ten chwieje się na nogach, zaś Wallace przechwytuje go i wykonuje German Suplex! ELP poleciał w kierunku jednego z narożników, jednak Wallace'owi wciąż mało. Podnosi go z maty, ale tylko po to, by wykonać Falcon Arrow. Po tej akcji Wesley zauważa, że Dufour właśnie wstał i teraz nabiera sił przy narożniku. Wraca zatem do niego i od razu zasypuje go serią ciosów i kopnięć. Po chwili dorzuca też obolałemu Francuzowi kilka uderzeń łokciami, a następnie Irish Whipem posyła w przeciwległy róg ringu. On sam momentalnie biegnie za nim, wbijając się w rywala Running Corner Clotheslinem. Następnie podchodzi do podnoszącego się powoli Sammy'ego Guevary i wyprowadza Michinoku Driver. Guevara zwija się z bólu, jednak stara się w miarę szybko podnieść. Być może nie powinien był tego robić, ponieważ ponownie wpada w łapska Wallace'a, który tym razem częstuje go Cravate Suplexem. Zaraz potem podnosi Sammy'ego i stara się wyrzucić ponad górną liną. Sammy faktycznie przelatuje nad linami, jednak udaje mu się za nie złapać, dzięki czemu unika on eliminacji. Wciąż zwisa nad podłogą, walcząc o powrót do ringu, zaś uwagę Wesa przykuł licznik, który właśnie wskazuje na dołączenie do walki kolejnej osoby.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=_5PdqUE42ug" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Scream"</a> oznacza, że do walki dołącza właśnie Sam Moore! <br />
<br />
Fani witają go w pozytywny sposób, czego nie można powiedzieć o Wesie, który z powagą patrzy na zbliżającego się rywala. Oczywiście dochodzi do konfrontacji rywali ze Starrcade. Mamy wymianę spojrzeń...jednak w tym momencie obok rywali pojawia się...El Phantasmo. Najwyraźniej zachciało mu się walki z obydwoma uczestnikami walki o mistrzostwo Anarchy sprzed kilku miesięcy. Atakuje on najpierw Moore'a, a potem Wesa, na zmianę wymierzając punche jednemu i drugiemu. Jak łatwo się domyślić, nie trwa to długo. Moore szybko netralizuje Chupacabrę silnym Knee Liftem, a zaraz potem Wes dokłada Too Much Whiskey! Moore bierze rozbieg i chwiejącego się Phantasmo częstuje Rocket Kickiem, natomiast Wes ustawia się przy narożniku imitując strzał z pistoletu w oczekiwaniu, aż Kanadyjczyk się pozbiera. Gdy Phantasmo w końcu wstaje, Lone Rider rozpędza się i wykonuje Bullet! Teraz Wes wraz z Samem podnoszą Phantasmo z maty i ustawiają przy linach, po czym obydwaj decydują się wziąć rozbieg i poprzez Double Clothesline wyeliminować intruza z ringu! Chwila współpracy między rywalami ze Starrcade nie zmienia się jednak w dłuższy sojusz - natychmiast po eliminacji Phantasmo Wes próbuje znienacka wyeliminować także Sama! Ten jednak zatrzymuje się na apronie, a następnie odpiera atak ze strony Lone Ridera. Po chwili z pomocą lin wskakuje do ringu, przeskakując przy okazji nad pogromcą Mike'a Brutala, a następnie wykonuje Shotgun Dropkick, po którym Wallace ląduje w narożniku. The Cleaner podchodzi do niego i aplikuje Step-up Enzuigiri, po którym jednak Man of Mayhem wciąż stoi na nogach. Samuel postanawia wykonać Irish Whip, wysyłając Wesa w przeciwległy róg. Ten zatrzymuje się w narożniku, po czym Moore rusza w jego stronę...jednak szarża kończy się na wystawionym bucie palacza dużej ilości tytoniu. Wallace postanawia najwyraźniej zakończyć kwestię Moore'a w tej walce już teraz - wymierza mu Gut Kick, a po chwili podnosi go pod Powerbomb! Czyżby Angry Chair? Za szybko się zdecydował - Moore ześlizguje się z jego barków, a następnie z zaskoczenia wyprowadza Turning Point! Wallace na ziemi! Sam z pewnością spróbuje go wyeliminować. Podnosi go z maty, po czym prowadzi w stronę narożnika, gdzie stara się wypchnąć rywala poza ring. Tymczasem odliczanie dobiega końca. Kto wejdzie z numerem siedem?<br />
<br />
Wybrzmiewa właśnie <a href="https://www.youtube.com/watch?v=uGcsIdGOuZY" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">piosenka, którą możecie usłyszeć na dowolnym e-fedzie wrestlingowym.</a> Kilka sekund po jej wybrzmieniu na rampie zjawia się Bob Smith, który nie wywołuje żadnej reakcji ani na widowni, ani wśród wrestlerów walczących między sobą. <br />
<br />
Dociera w końcu do ringu i widzi, że Dufour stara się wyrzucić Sammy'ego, natomiast Moore cały czas próbuje wypełnić los Wallace'a. Silent Bob postanawia przyłączyć się do tej drugiej pary i pomóc Moore'owi. Widzieliście kiedyś, żeby w ten sposób ktokolwiek kogokolwiek wyeliminował z Royal Rumble Matchu? Tutaj również tego nie ujrzycie. Wallace cały czas zapiera się, uniemożliwiając rywalom eliminację. W końcu wyprowadza kilka ciosów jednegmu i drugiemu, uwalniając się. Jest jednak mocno poturbowany po akcji kończącej Sama i nie daje rady kontynuować ataku. Z pomocą przychodzi mu niezbyt ogarnięty Bob, który po niepowodzeniu decyduje się zmienić cel i atakuje Moore'a. Konkretnie wykonuje mu punch, no bo co innego. Po chwili dokłada jeszcze Forearm Smash. Moore chwieje się na nogach! Nie no, bez tego wykrzyknika, to nie jest aż tak ekscytujące. Bob jednak poczuł swoją szansę i właśnie wyprowadza Suplex. Udało mu się powalić Moore'a na glebę, jednak nie na długo. Wayward Son wstaje z pomocą lin, natomiast Smith postanawia spróbować eliminacji, która jak wiadomo nie wyjdzie - to znaczy poprzez wypchnięcie go z ringu. Zostawmy go, tym bardziej że Sammy Guevara znowu ma kłopoty. Przed momentem Dufour wrzucił go na apron, a teraz stara się go wykończyć European Uppercutem. Guevarą zarzuciło co najmniej tak, jakby był na statku podczas sztormu, a nie w ringu, ale w dalszym ciągu nie daje on za wygraną! Widać ogromną determinację u Sammy'ego, który kurczowo trzyma się lin. Kolejna próba wyeliminowania go ze strony Dufoura kończy się kontrą w postaci Forearm Smasha, dzięki któremu Samcio zyskuje chwilę na nabranie sił. Tymczasem licznik wskazuje 3...2...1...0!<br />
<br />
Rozlega się <a href="https://www.youtube.com/watch?v=6CADyg5gLyo" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ten potężny theme song</a>, a na arenie pojawia się nie kto inny, tylko Jack Anderson.<br />
<br />
Reakcja fanów? Żadna. Reakcja rywali w ringu? Żadna. Reakcja sędziego? Żadna. Reakcja Andersona na brak reakcji ze strony kogokolwiek? Również żadna. Po prostu chłop sobie idzie i wygląda to tak samo, jak domyślna wejściówka z dowolnej gry wrestlingowej. Anderson w końcu dociera do ringu i...nie, nie robi nic ciekawego. Podchodzi do Smitha i próbuje pomóc mu wypchnąć Moore'a z ringu. Wiadomo, że to się nie uda, więc zajmijmy się czymś innym. Wallace tymczasem odzyskuje siły i postanawia ruszyć w kierunku Dufoura, który znęca się nad Guevarą. To znaczy już się nie znęca, ponieważ właśnie otrzymuje Fallaway Slam od Wesa. Man of Mayhem podąża za nim i uniemożliwia Francuzowi podniesienie się, gdyż od razu siada na nim i zasypuje go gradem ciosów w parterze. Dennis stara się bronić, jednak i tak nie udaje mu się uniknąć kilku uderzeń, które spadają na jego twarz. Brutalna ofensywa ze strony Wesa trwa w najlepsze i nikt nie zamierza jej przerywać. Po chwili na twarzy Dufoura pojawia się krew. Dopiero w tym momencie Wesley podnosi go i wrzuca w narożnik, a następnie stara się wyeliminować z ringu. Tymczasem Moore uporał się z dwoma pionami i zajął się walką z Sammym Guevarą. Przed chwilą zaaplikował mu Fireman's Carry Gutbuster, po którym Samcio ledwo trzyma się na nogach, a teraz wykonuje Clothesline przerzucający Guevarę nad górną liną i...niespodzianka - Sammy znowu uchronił się przed eliminacją. Były członek White House nie zamierza jednak tak łatwo odpuszczać i przechwytuje głowę byłego reprezentanta Revenge, po czym przeciąga go między linami, wykonując Prize Winner! Tymczasem spójrzmy na rampę, ponieważ odliczanie właśnie dobiega końca!<br />
<br />
Ponownie słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=uGcsIdGOuZY" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Hero" w wykonaniu Skillet.</a> John Wilson podąża w stronę kwadratowego pierścienia.<br />
<br />
Słynny tag team Bros Brothers wreszcie razem. Kto nie marzył o tym widoku? No pewnie każdy normalny fan wrestlingu. Wilson właśnie wchodzi do środka i - niesamowite - fani w ogóle nie zareagowali. Pozostali walczący wrestlerzy również mają to w dupie. To znaczy większość z nich, ponieważ Wilson przyciągnął uwagę swojego przyjaciela Boba...oraz Jacka Andersona. Cała trójka stoi teraz w środku ringu, patrząc na siebie nawzajem. Nikt nie wykonuje żadnych ruchów. Trudno powiedzieć, czy jest to manewr taktyczny, czy po prostu nie wiedzą, co zrobić. W końcu Anderson...wyciąga rękę w stronę Wilsona. Ten postanawia ją uścisnąć. Po chwili on sam podaje rękę Smithowi. Ten z kolei Andersonowi. O co chodzi? Nikt nie wie, nikt nie reaguje, nikogo to kurwa nie obchodzi. Po prostu sobie stoją. Jak powiedzieliby sami zainteresowani - są zdeterminowani i zrobią wszystko, żeby wygrać ten pojedynek (mimo, że nie jest to pojedynek). W końcu sielankę przerywają Wallace, Guevara i Moore, którzy atakują całą trójkę i szybko sprowadzają ich do parteru. Zaraz potem każdy z trójki Anderson-Wilson-Smith zostaje zaciągnięty do innego narożnika, gdzie atakują ich pozostali wrestlerzy. Nie mija wiele czasu, a w wyniku współpracy Moore'a i Dufoura Anderson zostaje znokautowany firmową akcją tego drugiego - Put a Smile! W tym samym czasie Sammy Guevara zupełnie zdominował Boba Smitha, którego poczęstował jakimiś dwoma tuzinami kopnięć w praktycznie wszystkie części ciała, a zaraz potem udaje mu się podnieść tego kloca w górę i położyć na swoich barkach. Nie mija wiele czasu, a jeden z duetu Bros Brothers otrzymuje Burning GTS! Może John Wilson radzi sobie lepiej od swojego kompana? Chyba jednak nie, zwłaszcza że trafił w łapska Wesa Wallace'a. Przed momentem zainkasował od Lone Ridera Too Much Whiskey, a teraz Man of Mayhem podnosi go i wykonuje Angry Chair! Na dodatek rzucił nim prosto w jego kolegę z drużyny. Wesley jednak przerywa ofensywę, zauważając, że publika rozpoczęła odliczanie. Za moment dowiemy się, komu przypadł numer dziesięć w tym starciu. 5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=04F4xlWSFh0" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Let the bodies hit the floor...<br />
Let the bodies hit the floor...<br />
Let the bodies hit the floor...<br />
Let the bodies hit the....<br />
FLOOOOOOOOOOR!<br />
</a><br />
<br />
NO WAY! To się nie dzieje! Wes Wallace patrzy w stronę rampy, na której zjawia się....Pill Tautu. PILL. KURWA. TAUTU. Ma on na sobie bandanę oraz koszulkę z napisem EC F'N W (czy jakoś tak). Oczywiście nie mogło zabraknąć najważniejszego rekwizytu Mike'a Brutala, czyli stalowego krzesła. Reakcja Lone Ridera nie może być inna - Wallace zaczyna się śmiać. Pike Tautal nie zwraca jednak na to uwagi, tylko energicznie podąża do ringu wraz ze swoim krzesłem. Adrenalina aż z niego kipi. Wślizguje się do środka, po czym podnosi swoje krzesło w górę i...zaczyna napierdalać się nim po własnym łbie. Cóż za zaskoczenie! Wygląda jednak na to, że łeb Tautala nie był na to przygotowany, gdyż po mocnym uderzeniu o mało nie wypada on z ringu! Zatrzymuje go jednak sam Wes Wallace, który chwyta go za szmaty i mówi mu coś prosto w twarz. Zaraz potem Pike Tautal zostaje przechwycony przez palacza papierosów, który aplikuje Blackway Drive! Tautu padł nieprzytomny na glebę! Teraz Man of Mayhem podnosi go i bez najmniejszego problemu eliminuje z tego starcia! Wesley jednak zapomniał zupełnie o pozostałych uczestnikach tej walki. Kilka sekund po odpadnięciu "Brutala" za plecami Wallace'a pojawia się Dennis Dufour, który częstuje go Put a Smile! To powinno wyeliminować Wesa na dłuższy czas, ale czy na stałe? Chyba nie, ponieważ Dennis zostaje zaskoczony z tyłu przez Samcia, który wykonuje mu Superkick w tył głowy, posyłając go na deski! Guevara rozgląda się po arenie, jednak nie widzi, że za nim znalazł się jeszcze ktoś. Po chwili InstaBoy odwraca się i...inkasuje Turning Point od Sama Moore'a! W tym momencie tylko New Face od Wrestling stoi na nogach...ale ta sytuacja już za moment ulegnie zmianie. 5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=n2s4pCxQK3M" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"The Thing That Should Not Be"!</a> Na arenie zjawia się Damien Moss! <br />
<br />
Nie może być inaczej - cała uwaga Moore'a kieruje się teraz na rampie, na której właśnie zjawił się jego pogromca z New Blood Rising! Po kilkunastu sekundach człowiek, który zniszczył White House, wślizguje się do ringu...i natychmiast posyła Moore'a na deski potężnym Running Big Bootem! Zaraz potem zauważa podnoszącego się powoli Jacka Andersona. Postanawia złapać go za plecami i wykonać Inverted Exploder Suplex....POZA RING! Ależ to była brutalna eliminacja! Nie wiadomo w ogóle, czy Anderson to przeżył! Bloody Angel w ogóle jednak nie zwraca na to uwagi - dosłownie kilka sekund po zmasakrowaniu Andersona bierze rozbieg i wbija się w Boba Smitha potężnym Clotheslinem, eliminując go z ringu! Po chwili zauważa także Wilsona, który zbiera się przy narożniku. Przechwytuje go, wynosi na swoje barki, po czym podchodzi do lin i wykonuje Symphony of Destruction, również poza ring! Wilson po raz drugi ląduje na swoim przyjacielu, tym razem jednak obydwaj zostali wyeliminowani! To już trzy skalpy na koncie Damiena Mossa, który teraz odwraca się i...widzi tuż przed sobą Wesa Wallace'a! Panowie przez kilka dłuższych chwil wymieniają spojrzenia i "uprzejmości", po czym....Moss zostaje zaatakowany przez Moore'a, który spycha go w kierunku narożnika! Między panami dochodzi do regularnej bijatyki, raz jeden przeważa, a raz drugi. Wallace z kolei po raz kolejny zwraca uwagę na licznik, który właśnie wskazuje 0! <br />
<br />
Wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=hbQ0Zc8u1xM" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Rainbow Body"</a>, a to oznacza nadejście Andy'ego Roffe'a! <br />
<br />
Wallace patrzy przez cały czas w kierunku rampy, na której jednak nikt się nie pojawia. Nie ma pojęcia o tym, że Andy właśnie wślizgnął się do ringu z innej strony, na dodatek przechwytując krzesło, które zostawił za sobą Pike Tautal. Kilka sekund później Man of Mayhem obrywa stalowym przedmiotem w plecy i osuwa się na matę! AMM postanawia ruszyć za ciosem i już po chwili Moss także inkasuje chairshota! Andy rzuca krzesełko na bok, zauważa Sammy'ego Guevarę i łapie go, wykonując Final Cut! Zaraz po tej akcji podnosi InstaBoya i próbuje wyeliminować go z ringu, jednak nie udaje mu się to. Roffe podejmuje kolejną próbę, tym razem z Wesem, jednak ten również zatrzymuje się na apronie. Na twarzy Andy Movie Makera widać złość, połączoną z desperacją. Zaczyna krzyczeć w stronę widzów, że to jemu należy się to zwycięstwo, podobnie jak tytuł mistrza Anarchy. Zaraz potem zauważa siedzącego w narożniku Dennisa Dufoura. Podchodzi więc do niego i zaczyna wściekle stompować. Francuz nie ma siły nawet na opór wobec wściekłej ofensywy ze strony Roffe'a. Golden Raspberry Winner wygląda, jakby zupełnie się zatracił. Zapomina jednak o tym, co dzieje się wokół niego...a tak się składa, że za jego plecami pojawił się Sam Moore. Po chwili na wymianę spojrzeń rozpoczyna się walka. Dosłownie w tym samym czasie wymierzają sobie nawzajem ciosy! Trwa to dobrą chwilę, w końcu jednak Roffe zdobywa kontrolę, przechwytując ręce swojego przeciwnika, po czym...Final Cut! Nie! Moore w ostatnim momencie wyswobodził się, po czym samemu próbuje Turning Point...jednak ta akcja również zostaje zablokowana! Mamy kolejną wymianę spojrzeń, podczas której obaj wrestlerzy chcą wręcz skoczyć sobie do gardeł. Ich emocje ostudza dopiero...odliczanie, które właśnie się rozległo. Kto to będzie?<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=TzCNMXRrbEs&amp;feature=emb_logo" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">PUPPET SHOW!</a> Muzyka Edgara Dickinsona wybrzmiała i po chwili Król Pióra faktycznie melduje się na arenie!<br />
<br />
Edgar w drodze do ringu nie wykazuje żadnych emocji. Spokojnym krokiem podąża do środka i po przekroczeniu lin pojawia się tuż obok Moore'a i Roffe'a. Wpatruje się raz w jednego, raz w drugiego. W końcu Andy postanawia ruszyć w jego stronę i...inkasuje Low Blow od Poety! Specjalista od filmów nie zdążył nawet upaść, ponieważ natychmiast zostaje złapany przez Edgara, który dokłada mu DDT! Dickinson szybko podnosi się i staje oko w oko z Moore'em. Cleaner chce wymierzyć mu cios, jednak Edgar przechwytuje jego rękę, a następnie wykręca ją. Chwilę potem chwyta oburącz za szyję Moore'a, po czym rusza do przodu, wbijając Sama z całą siłą w narożnik! To nie koniec - Strażnik słów zaczyna dusić Moore'a przy rogu! Wygląda, jakby całkowicie oszalał! Wayvard Son próbuje się szarpać, jednak na niewiele się to zdaje. Dopiero po dłuższej chwili puszcza prawie nieprzytomnego Moore'a, po czym odchodzi na kilka kroków...po to by wykonać Just a word! Moore pada nieprzytomny, natomiast Edgar zostaje w tym momencie złapany przez Damiena Mossa, który wynosi go na swoje barki. Symphony of Dest...nie ma takiej opcji, Król pióra ześlizguje się z pleców rywala...po czym błyskawicznie zakłada Sleeper Hold! Moss próbuje się szarpać, jednak Edgar trzyma to duszenie bardzo ciasno. Damien powoli słabnie, aż w końcu osuwa się do parteru, gdzie Irlandczyk w dalszym ciągu go dusi. Dopiero w momencie, gdy Moss przestaje się ruszać, Edgar puszcza. Na tym jednak nie koniec - odnajduje się Wes Wallace, któremu udaje się zepchnąć Dickinsona do narożnika, gdzie zaczyna obijać go serią punchy, a także kopnięć. Po pewnym czasie jednak Edgarowi udaje się odwrócić sytuację i teraz to Wes znajduje się w tarapatach. Tymczasem przyszła pora na kolejnego uczestnika Royal Rumble Matchu. 3...2...1...0!<br />
<br />
Rozlega się <a href="https://www.youtube.com/watch?v=MxE-YeW5Kms" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Magnetic North"</a> i niemal natychmiast na arenę wbiega Miles Lavine!<br />
<br />
Nie mija wiele czasu i Miles wślizguje się do kwadratowego pierścienia, gdzie niemal od razu wdaje się w wymianę ciosów z Edgarem Dickinsonem. Po kilku punchach z obu stron Piratowi udaje się uniknąć ataku ze strony oponeneta, po czym samemu wymierza Spin Kick, po którym Edgar prawie traci równowagę, odbijając się od lin. Zaraz po odbiciu inkasuje jeszcze Step-up Enzuigiri, po którym Strażnik słów ląduje na glebie. Miles za kolejny cel uznaje Wallace'a, na którym już po krótkiej chwili wykonuje Tornado DDT. Zaraz potem odnajduje się także Dennis Dufour, ale jego zapędy kończą się bardzo szybko, gdyż Lavine aplikuje mu Swinging Neckbreaker. Chwilę potem do ataku rusza Sammy, który unika pierwszego ciosu Milesa, po czym wskakuje na liny, odbijając się od nich....i inkasuje w locie Knee Strike, po którym pada bez życia na matę! Pirat zauważa także, że tuż przy narożniku zaczął podnosić się Sam Moore. Niewiele myśląc rusza więc, po czym wbija się w Cleanera, wykonując Corner Knee Strike! Kolejnym celem szalonego pirata okazuje się Moss, który właśnie się podnosi i nie widzi tego, co za nim się dzieje. Sea Wolf postanawia zajść go od tyłu i założyć Half Nelson. Nie mija wiele czasu i egzekwuje swoją akcję kończącą...albo i nie egzekwuje, ponieważ większy i silniejszy Destruction Incarnate zrywa chwyt, po czym sam przechodzi za plecy rywala i wykonuje mu Reverse Alabama Slam. Po tej akcji podnosi rywala i stara się go wyeliminować, a my spójrzmy na odliczanie. 3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=7tFJXonU7uQ" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Italian Patriot"</a> właśnie wybrzmiał! Kolejnym uczestnikiem tej walki jest nie kto inny, tylko Carlo Magnano!<br />
<br />
Warto zauważyć, że pan mafiozo postanowił przyjść dzisiaj z obstawą, to znaczy jakimiś dwoma wysokimi osiłkami w garniturach i okularach przeciwsłonecznych. Jeden z nich trzyma nawet tajemniczą walizkę. Z kolei sam Carlo ma tylko wrestlingowe gacie i buty, a także długi, rozpięty płaszcz. Mimo, że ich muzyka wejściowa zachęca raczej do tańca niż powagi, to panowie zachowują się śmiertelnie poważnie. Co najmniej tak, jakby za moment mieli kogoś zabetonować w podłodze jego własnego mieszkania, jego rodzinę wrzucić do wielkiego zbiornika z rekinami, a ich życiowe oszczędności przepuścić na hazard, dziwki i narkotyki. (oczywiście w rzeczywistości nigdy żadnej z tych rzeczy Carlo nie zrobił) Idą bardzo wolno w kierunku ringu, ale w końcu udaje im się tam dotrzeć. Trudno powiedzieć, czy Carlo chce zrobić wrażenie, czy raczej ma pełne gacie na myśl o wpierdolu, który za moment dostanie. Jest wreszcie w środku, a wraz z nim na apron wchodzi jeden z jego osiłków, konkretnie ten z walizką w ręku. Otwiera tajemniczy bagaż, w którym ukazują się...cygara różnej wielkości. Carlo postanawia wziąć do ręki jedno z nich. Zauważa przy tym, że tuż przed nim znalazł się Andy Roffe. Magnano pokazuje mu, by zaczekał chwilę. W końcu bierze jedno z cygar i nakazuje swojemu towarzyszowi podpalić. Włoch wreszcie zaciąga się...oczywiście krztusząc się tak, że aż zrobił się cały czerwony na twarzy. Każe więc swojemu osiłkowi "natychmiast zabrać to gówno sprzed jego oczu", po czym przystępuje wreszcie do walki. A nie, jeszcze płaszcz. Postanawia wcześniej go zdjąć...po czym błyskawicznie rzuca go na twarz zaskoczonego Andy'ego Roffe'a i samemu rzuca się na speca od filmów z pięściami! Bezwładnie atakuje przykrytego płaszczem rywala, który nic nie widzi! W tym momencie wszyscy zawodnicy walczą w parach, jednak żaden nie jest w stanie zmniejszyć populacji w ringu. Wallace z Dickinsonem, Lavine z Moore'em, Guevara i Dufour z Mossem i teraz Magnano z Roffe'em. Za moment jednak liczba zawodników w ringu wzrośnie do dziesięciu. Odliczanie bowiem dobiegło właśnie końca!<br />
<br />
Słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=1USBcuF94LQ" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">ten potężny theme song</a>, a to oznacza nic innego, tylko kłopoty! Na arenie zjawia się bowiem...Joseph E. Shorter we własnej osobie!<br />
<br />
Magnano na sam dźwięk theme songu dostaje dreszczy i czuje, jak po skroni zaczyna spływać mu zimny pot. Od razu przerywa swoją niezdarną ofensywę, odwracając się z przerażeniem w kierunku nadchodzącego Shortera. Ten, o dziwo, nawet nie drze mordy, tylko idzie do ringu z zamiarem wykonania wyroku. W końcu dociera na miejsce, wchodzi po schodach i niezgrabnie przekracza liny, dołączając do walki. Natychmiast wychodzi naprzeciw Magnano i...o panie. Shorter jakby nagle wybucha! Zaczyna tłuc biednego Magnano po łbie, zmuszając go do wycofania się w kierunku narożnika. Tam częstuje go całą serią ciosów, a publika postanawia odliczać! 1! 2! 3! 4! 5! 6! 7! 8! 9! 10! Joseph postanawia na moment zdjąć swoje okulary...ależ Headbutt! Magnano przelatuje nad linami i ląduje poza ringiem! Joseph jeszcze wykrzykuje jakieś niezbyt miłe zwroty w jego kierunku, podczas gdy Włoch stara się pozbierać i jak najszybciej uciec w bezpieczne miejsce. Gdy dawny pracodawca grubasa z Konga zrobił się cały czerwony od tego darcia mordy, postanawia na chwilę przystopować, po czym odwraca się...a tam czeka już na niego Damien Moss. Shorter jest wyraźnie zaskoczony, jednak po chwili dochodzi do siebie i...zaczyna rzucać jakimiś następnymi ordynarnymi wyzwiskami w jego stronę! W kierunku Mossa lecą kwestie w stylu, że chłop to ma mieć krótkie włosy, że z takiego robola to nie byłoby pożytku i takie tam. Damien nie zamierza tego słuchać, tylko chwyta szefa Sludge Factory za kark i po chwili także Shorter żegna się z ringiem! Publika jest wyraźnie rozczarowana takimi poczynaniami Mossa, jednak buczenie szybko zmienia się w...odliczanie, ponieważ już za chwilę do walki dołączy kolejna osoba!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=LODkVkpaVQA" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"I get knocked down"!</a> Bruno Alves już pojawia się na arenie i sprintem rusza w stronę kwadratowego pierścienia!<br />
<br />
Może to jest ten dzień? Czy dzisiaj Alves przełamie swoją niemoc, która trwa od...początku jego kariery w WCW? Cóż...raczej nie, zwłaszcza że nawet nie dotarł do ringu, a Shorter sprzedaje mu potężnego sierpowego, po którym Bruno pada bez życia na glebę tuż pod ringiem! Może zatem wróćmy do tego, co dzieje się w środku. Guevara po raz nie wiadomo który dzisiaj znalazł się na apronie i stara się obronić przed eliminacją, tym razem z rąk Lavine'a i Dufoura. Z kolei Moore właśnie został przerzucony za liny przez Mossa, który teraz stara się go wyeliminować, lecz nadziewa się na kontrę w wykonaniu Cleanera, który chwilę potem, używając lin, atakuje Damiena przy pomocy Slingshot Crossbody. Po chwili jednak zostaje zaskoczony przez Andy'ego Roffe'a, który wdrapał się na narożnik i teraz wykonuje Diving Clothesline. Następnie podnosi Moore'a z maty, a do obu zawodników dołącza Wes Wallace, który decyduje się pomóc Andy'emu w wykończeniu przeciwnika. Przechwytuje on ręce Sama za jego plecami, umożliwiając Andy'emu na wymierzenie kilku bolesnych uderzeń w korpus Wayvard Sona. Zaraz potem Wes aplikuje Tiger Suplex, a gdy Moore podnosi się przy pomocy lin, otrzymuje Running Dropkick od Andy'ego, przelatując nad ograniczeniem ringu! To chyba jego koniec...albo i nie, bo złapał się w ostatniej chwili. Teraz Sam zwisa nad podłogą, trzymając się rękami za liny. W końcu udaje mu się jednak złapać kontakt z krawędzią ringu, na której spoczywa, po czym odwraca się, neutralizuje Wesa High Kickiem i udaje mu się powrócić do środka. Tymczasem fani zaczęli już odliczać i za moment do walki dołączy kolejna osoba!<br />
<br />
Słyszymy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=YP3W-E0OamU" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Black or White"</a> w wykonaniu Michaela Jacksona, a już po chwili do ringu kieruje się Jeffrey Rimbaud!<br />
<br />
Jeffrey wygląda...interesująco. Można powiedzieć, że idealnie wpasował się w swój theme song, bowiem prawą połowę swojej twarzy ma pomalowaną na czarno. Do tego ubrał się w <a href="https://image.ceneostatic.pl/data/products/54037920/i-adult-deluxe-elvis-presley-costume.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">taki oto</a> kostium Elvisa Presleya. Nawet przykleił sobie trochę sztucznych kłaków na klatkę piersiową. W dodatku do ringu postanowił podejść...moonwalkiem. W ten sposób udało mu się przykuć uwagę swoich rywali (z pewnością większą, niż udało się to Andersonowi, Wilsonowi i Smithowi, no bo hello, oni nie przykuwają uwagi absolutnie nikogo). W końcu Rimbaud jest przy ringu, gdzie zauważa leżącego wciąż po brutalnym nokaucie z rąk Shortera Bruno Alvesa. Postanawia być wspaniałomyślny i pomaga mu wstać, a po chwili razem wślizgują się do ringu. Będąc już w środku, Jeffrey naradza się przez moment z Bruno, wskazując na jednego z rywali przy narożniku. Alves rusza w tamtą stronę, po czym...zostaje złapany za łeb przez Rimbauda, który eliminuje go z ringu! Czyli to jednak jeszcze nie ten dzień. Chameleon jest z siebie bardzo dumny, aż zaczął tańczyć po tej eliminacji. Po chwili odwraca się, zauważając w porę nabiegającego w jego stronę Wesa Wallace'a. Ten próbuje Clothesline'u, który jednak nie dochodzi do skutku, gdyż Jeffrey unika...robiąc przy tym szpagat. Jeszcze rozkłada przy tym ręce, pokazując swoją grację. Następny atak Wesa także nie dochodzi do skutku, gdyż Enfant Terrible robi przewrót w przód, a następnie układa się w mniej więcej <a href="https://img-en-yibada-2017-yibada1.netdna-ssl.com/data/images/full/126297/andrade-cien-almas-taunts-his-opponent-during-his-nxt-debut.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">takiej pozycji</a>, tylko na ringu a nie między linami. Jeszcze posyła całusa w kierunku Lone Ridera. Ten rusza w jego kierunku, jednak Rimbaud szybko wstaje, przeskakując za plecy Wesa, po czym neutralizuje go Backstabberem. Za jego plecami pojawił się jednak Sammy Guevara, który już czeka na to, aż koleżka się odwróci. W końcu Rimbaud to robi, a Samcio momentalnie wskakuje na liny, aplikując mu Springboard Cutter! No to chyba mamy Jeffreya na jakiś czas z głowy. Sammy rozgląda się, zauważając, że Edgar Dickinson również doszedł do siebie. Dochodzi do konfrontacji, w której obydwaj przez pewien czas badają teren, krążąc wokół środka ringu i nie spuszczając wzroku z oponenta. W tym czasie jednak dostajemy kolejne odliczanie.<br />
<br />
To nie mógł być nikt inny - z numerem 19 na arenie pojawia się Liam Rooses, oczywiście przy swoim <a href="https://www.youtube.com/watch?v=XQtftST1tGw" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">theme songu.</a><br />
<br />
Sammy patrzy w kierunku rampy, na której pojawił się już Liam. Edgar jest zwrócony do rampy plecami, jednak po chwili również odwraca się, obserwując nadchodzącego Pink Boya. Różowy jest już przy ringu, a w tym momencie...Sammy wbija się w kolano Dickinsona, powodując jego upadek! Teraz na nogach zostaje tylko on i wchodzący do ringu Rooses. Obydwaj patrzą na siebie, ale już nie w taki sposób, jak w czasach Revenge - teraz u obu widać niechęć do drugiej strony. Liam zaczyna prowokować swojego dawnego przyjaciela do ataku, jednak Sammy zachowuje spokój. Po chwili...Guevara zostaje złapany za plecami przez Edgara, który w odwecie za poprzedni atak teraz aplikuje mu German Suplex! Liam tylko uśmiecha się pod nosem, natomiast Król Pióra postanawia iść za ciosem i przeciąga Samcia na środek ringu, gdzie zapina Figure Four Leglock, czyli "MUUUSE"! Sammy zaczyna krzyczeć z bólu, jednocześnie starając się wydostać z tego brutalnego chwytu. Liam z kolei obserwuje to wszystko z uśmiechem, a po chwili postanawia podejśc do Jeffreya Rimbauda i pomóc mu wstać. Obaj po chwili ruszają z ofensywą w stronę leżącego Sammy'ego, który po krótkiej chwili inkasuje jeszcze serię stompów! Bardzo nieciekawie wygląda aktualnie sytuacja Guevary! Jeśli zaś chodzi o pozostałych, to chwilowo utworzył się sojusz między Dufourem, Moore'em i Lavine'em, a ich celem stał się Damien Moss. Aktualnie Bloody Angel znajduje się w narożniku i stara się odpierać ataki rywali. Moore zarobił European Uppercut, jednak po chwili Lavine i Dufour zaczynają okładać Damiena silnymi punchami, na które ten nie bardzo jest w stanie odpowiedzieć. W międzyczasie publika zaczęła odliczać - przed nami numer 20!<br />
<br />
Po zakończeniu odliczania wybrzmiewa...dawno niesłyszane <a href="https://www.youtube.com/watch?v=F-2AOSIUpUE" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Hang'em High!</a> Johnny Hansen powraca! Przez kilka sekund nikogo nie widać, aż wreszcie na rampie zjawia się....Pill Tautu. Tak, proszę państwa, drugi okrągły numer zgarnia ta sama osoba, co pierwszy.<br />
<br />
Widzimy, że Tautu ubrany jest w typowy kowbojski strój - czarny kapelusz, koszulę, płaszcz, chustę na szyi, jeansowe spodnie, a przy pasie OGROMNĄ klamrę, taką w kowbojskim stylu. Do tego oczywiście długie kowbojki, przy których błyszczą się ostrogi. Można pogadać o jego stroju, bo Tautu idzie tak wolno, że jeszcze została mu daleka droga do ringu. Ewidentnie chłop robi wrażenie, prawie jak Clint Eastwood w firmie Za garść dolarów. No, tylko że Tautu nie ma takiego fajnego ponczo. Dobra, w końcu dotarł. Chyba z minuta minęła. Nawet Great Khali nie chodził tak wolno. Po chwili Pillnny Taunsen odsłania część swojego płaszcza, gdzie trzyma...Colta. W sensie taki rewolwer, jakby ktoś nie wiedział. Po chwili celuje nim w kierunku wrestlerów w ringu i...rozmyśla się, a na jego twarzy pojawia się uśmiech. Następnie kieruje się w stronę schodów. Po wejściu na apron zdejmuje swój kapelusz, który postanawia położyć na narożniku. Następnie wkracza do środka, gdzie po zdjęciu płaszcza postanawia, bezpiecznie, dołączyć do walczących w narożniku Mossa i Moore'a. Powiedzmy w tym momencie, że ofensywa trójki Dickinson-Rimbaud-Rooses przeciwko Sammy'emu Guevarze zakończyła się, gdy Tautu celebrował swoje drugie wejście na ring. Konkretnie Wes zajął się Rimbaudem, a Lavine Roosesem. Sammy zaś walczy w dalszym ciągu z Edgarem, jednak kiepsko sobie radzi. Dickinson właśnie przerzuca go nad linami i...znowu Sammy daje radę uniknąć eliminacji. Zdeterminowany chłopak jest. W podobnej sytuacji do niego znajduje się teraz Dufour, którego z kolei poza ring stara się wypchnąć Andy Roffe. Warto przypomnieć, że obaj balansujący na krawędzi ringu wrestlerzy są tutaj od samego początku. Tymczasem trwa kolejne liczenie. 3...2...1...0!<br />
<br />
Na arenie rozlega się...<a href="https://www.youtube.com/watch?v=-7CLpWDeg-I" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">piosenka Elektrycznych gitar?</a> No nie chce być inaczej! "Co ty tutaj robisz" gra sobie w najlepsze, ale co to oznacza? Kto za moment wejdzie na ring? Na rampie zjawia się....WILLY WALKER! Co on tutaj ro...dobra, nie muszę już zadawać tego pytania. To prawdziwy Willy Walker, stworzony przez Spring Stampede i na tejże gali powracający do WCW!<br />
<br />
Stan Willy'ego...budzi wątpliwości. Facet ma pewne problemy z prostym krokiem, a jego koszulka (żonobijka, dodajmy) zawiera w sobie wyraźne ślady użytkowania. On sam ma w ręku mikrofon, więc wygląda na to, że będzie miał nam coś do powiedzenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Willy Walker:</span> WCW, kurła....wróciłem! Cieszycie się? *heat/brak reakcji* To chuj wam w dupę! Dobrze wiecie, że zawsze byłem tu naaaajlepszy! WCW zawsze było, jest i będzie moim domem! To właśnie tutaj zaczęła się moja piękna kariera. Tu, na Stamping Stampede, po raz pierwszy zmierzyłem się o mistrzostwo US, które TEN CZŁOWIEK ukradł. *wskazuje na Tautu-Hansena, który nie wie o co chodzi*  Hansen, ty skurwysynie...chuj ci w dupę. Dobrze tak podpierdalać komuś pas? A wiesz, że na to są paragrafy? Jestem wkurwiony. Mój trener jest wkurwiony, moja żona jest wkurwiona, moja babcia jest wkurwiona, normalnie jedno wielkie wkurwienie. Oddawać mój pas! A zresztą...chuj z tym, dzisiaj wygrywam Royal Rumble Match i wezmę sobie lepszy pas! I nie pozwolę sobie, żeby jegomość policjant odgrażał mi się i obrażał, myśląc że jak ma jakąś władzę to może robić co mu się żywnie podoba. A no i jeszcze jedno - wszystkim jebanym śmieszkom z internetu mówię stanowcze SPIERDALAJ. Ludzie kurwa jak coś wam się nie podoba to piszcie konkretnie co i dlaczego, chyba że was to przerasta. Wiecie jak się na to mówi? Hejt! Tak, był już jeden taki co niemal wszystko hejtował a nie potrafił wyjaśnić dlaczego. I lepiej dla was, żeby ta walka nie została uznana za nieodbytą, bo wtedy tak was obsmaruję w internecie, że się kurwy nie pozbieracie!<br />
<br />
Willy wreszcie dociera do kwadratowego pierścienia i chce stanąć oko w oko z Pillnnym Taunsenem, jednak jego drogę przecina Miles Lavine, który wbija go w narożnik. Tautu-Hansen też zresztą ma problemy, ponieważ Moore przejmuje nad nim kontrolę i parodia zwycięzcy poprzedniego Royal Rumble Matchu także ląduje w narożniku. Spójrzmy jednak w inną część ringu, ponieważ tam trwają kłopoty Sammy'ego Guevary. Przed chwilą został rzucony przez Edgara w taki sposób, że facjatą uderzył o narożnik, a teraz Poeta postanawia iść za ciosem i wymierza mu Epilog! Sammy opada bezwładnie na liny, a Edzio stara się przerzucić go ponad nimi i wreszcie wyeliminować. Podchodzi więc...jednak Guevara wsadza mu palec do oka, przez co ma okazję zyskać kilka sekund. Edgar po chwili wraca do siebie i....zostaje przerzucony nad linami przez Samcia. Ląduje na krawędzi ringu, a Guevara stara się pozbyć niewygodnego artysty. Edgar jednak ma więcej sił i po uniknięciu pierwszego ciosu przeciąga Guevarę na apron, po czym rozpoczyna się walka na krawędzi między tą dwójką. Po wymianie ciosów Edgar wchodzi nawet w Front Facelock, jednak Sammy rusza do przodu, dzięki czemu przerywa chwyt. Tymczasem za moment do walki dołączy kolejny wrestler!<br />
<br />
Po odliczeniu od 10 do 0 wybrzmiewa...<a href="https://www.youtube.com/watch?v=HQmmM_qwG4k" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Whole Lotta Love"!</a> Theme Song Mickey'ego Page'a właśnie wybrzmiał! Czy tym razem ujrzymy faktyczny powrót? Wygląda na to, że...tak! TAK! MICKEY PAGE IS BACK!<br />
<br />
Publika wręcz oszalała, widząc powrót byłego mistrza WCW po kilkumiesięcznej przerwie! Od razu widać po nim, że jest głodny kolejnych sukcesów. Nie traci zbyt wiele czasu na celebrację, tylko postanawia dość szybko ruszyć w kierunku kwadratowego pierścienia. W tym samym czasie Willy Walker jakimś cudem, chyba przy pomocy oddechu, uporał się z Lavinem. Chwilę potem także Pillnny Taunsen uwolnił się z rąk Sama Moore'a. W międzyczasie Page wszedł już do ringu i...mamy konfrontację trzech starych znajomych! No...prawie. Triple Threat Match o mistrzostwo Stanów Zjednoczonych z zeszłorocznego Spring Stampede to w pewnym sensie klasyk. Teraz cała trójka uczestników tamtej walki staje naprzeciw siebie w Royal Rumble Matchu! Znaczy, no wiecie, Hansena nie ma, ale jest prawie Hansen. Przez chwilę panowie wymieniają spojrzenia, po czym...Tautu biegnie w kierunku Page'a, jednak zostaje szybko zneutralizowany poprzez Spinebuster! Teraz Walker rusza w stronę Mickey'ego...ale nadziewa się na Miami Kiss, po którym pada na matę! Niedługo później Taunsen się zbiera, jednak zostaje przechwycony przez Page'a, który posyła go poza ring, eliminując już po raz drugi z tego starcia! Następnie były World Heavyweight Champion zabiera się za Walkera, którego podnosi, po czym aplikuje Snake Eyes, a zaraz potem ustawia go na swoich barkach i wykonuje Pleasure Seeker! Teraz pozostaje formalność - Mickey podnosi Walkera i z łatwością wyrzuca poza ring. Z twarzy Page'a można wyczytać, że bardzo poważnie traktuje swój powrót. Rozgląda się po widowni, wsłuchując się w aplauz. Po chwili jednak wyczuwa czyjś oddech na swoich plecach. Odwraca się i...za jego plecami stoi już Wes Wallace! Przez kilka sekund wrestlerzy wymieniają spojrzenia, a po chwili dochodzi między nimi do rękoczynów! Wymiana ciosów trwa w najlepsze i obaj nawet nie zwracają uwagi na to, że publiczność rozpoczęła już odliczanie.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=9zVIbSdz6rM" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Jakieś żenujące gówno właśnie wybrzmiało</a>, zatem można się domyślić, że kolejny wrestler nie zaimponuje publiczności. Istotnie tak właśnie się dzieje - na arenie zjawia się bowiem Chris Cold, od razu powitany gwizdami. <br />
<br />
Zaraz po pojawieniu się na rampie zaplątał się w kable i o mało nie wylądował na glebie. Potem rusza, jeszcze wymachując nerwowo łapami w stronę publiczności, po czym wyciąga z kieszeni talię kart. Krzyczy w stronę wszystkich, żeby patrzyli na niego, bo teraz pokaże wam, jak powinno się robić sztuczki...co oczywiście w ogóle się nie udaje, bo wszystkie karty wypadają mu z ręki. Fani się śmieją, co tylko bardziej rozwściecza Krupiera, który postanawia podejść do jednego z nich i zeżreć mu trochę popcornu. Bardzo zadowolony z siebie wchodzi w końcu na apron i przeskakuje nad linami...a 3 sekundy później dostaje Superkick od Edgara Dickinsona i wylatuje! Gratulacje, możesz sobie zbić piątkę z Paddym Jacksonem, wytrzymałeś niewiele dłużej niż on w zeszłym roku. Cold oczywiście jest bardzo zirytowany i chce wrócić do ringu, jednak zatrzymują go sędziowie. Kilka sekund później...wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=9Jgm1uqLQ88" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">jakaś kolejna dziwna piosenka!</a> Ale zaraz...przecież nie było nawet odliczania! To nie czas na kolejnego zawodnika, jednak w tym momencie na arenie zjawia się...SALVADOR! Hiszpan, chowając ręce za plecami, rusza z powagą w stronę zaskoczonego Colda, a kilka kroków za nim...znajdują się jacyś dwaj pracownicy, którzy prowadzą gigantyczny odkurzacz! Co tu się odpierdala? Salvador podchodzi do Colda, po czym...pryska mu w twarz odświeżaczem powietrza! Zaraz potem wskazuje gestem do swoich towarzyszy, by włączyli ten potężny rekwizyt. Sekundę później głośny dźwięk odkurzacza rozchodzi się po całej arenie, a Salvador chwyta za rurę, której zakończenie przypomina nieco gigantyczny przepychacz. Po chwili "szczotka" ląduje na łbie Colda, momentalnie przyczepiając się do niego! Salvador krzyczy "Pełna moc!", a Cold zaczyna się szarpać, jednak na nic się to zdaje! Salvador przy pomocy wielkiego odkurzacza prowadzi Krukarza w stronę zaplecza, a fani dziękują mu za to. Nikt nawet nie zauważył, że właśnie dobiegło końca następne odliczanie.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=D3C4avLxn7Q" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Maui Hawaiian Superman"</a> wybrzmiało i Tony Angel pojawił się nawet na arenie, na co fani nie zwrócili większej uwagi, gdyż byli zajęci Coldem. <br />
<br />
Filigranowy wrestler przechodzi zaskoczony obok tych dantejskich scen, jednak decyduje się skupić na akcji w ringu. W końcu wbiega do środka i od razu unika ciosu ze strony Mossa, po czym odbija się od lin i wykonuje Springboard Crossbody. Szybko po tej akcji wstaje i zauważa biegnącego Dufoura, którego częstuje Pele Kickiem! Teraz w kierunku Tony'ego podąża Page, który próbuje Irish Whipu. Tony po odbiciu się od lin unika Clothesline'u, po czym znów się odbija i wskakuje na barki rywala, wykonując piękną Hurricanranę! Page upadł bardzo niefortunnie, gdyż wylądował na linach. Dla Hawaiian Supermana to woda na młyn - niemal natychmiast rozpędza się, po czym aplikuje Tiger Feint Kick! Every Girl Dream wylądował na macie, natomiast Flying Kid przez moment przymierza się do skoku, po czym wykonuje na Page'u Superman Show Off! Piękna akcja, jednak Tony'emu wciąż mało. Zauważa, że przy narożniku pozostał osamotniony Wes Wallace. Niewiele myśląc, Tony rusza w jego stronę, aplikując Corner High Knee! My jednak spójrzmy w inne rejony ringu, gdyż tam również sporo się dzieje! Rimbaud i Rooses cały czas doskonale współpracują, a tym razem ich celem stał się Miles Lavine. Ciosu pirata unika Liam, który zaraz potem przechwytuje go i aplikuje Belly-to-back Suplex. Następnie przytrzymuje Milesa na ziemi, a Jeffrey wspina się na narożnik, gdzie posyła całusa w stronę...no właśnie nie wiadomo, czy Liama, czy swojej ofiary. W każdym razie mamy Diving Elbow Drop dla Lavine'a. Zaraz potem obaj zawodnicy podnoszą Kapitana, po czym starają się przerzucić go nad linami. Ależ oni są zaciekli, prawie jak...psy. Dwa wściekłe psy. W ich przypadku to takie dwa wściekłe pudle, ale jak Miles właśnie się przekonuje - pudel również potrafi ugryźć. Sea Wolf jednak szarpie się, kopnięciami uwalniając się z objęć rywali. Po chwili przy pomocy Enzuigiri neutralizuje na moment Roosesa, jednak w tej chwili podbiega do niego Rimbaud, który silnym Clothesline'em posyła go...na apron. Lavine uchronił się przed eliminacją, jednak w dalszym ciągu musi zmagać się z rozjuszonym Bad Boyem. Jeffrey próbuje wykonać swoją akcję kończącą - Guillotine, na stojącym na apronie rywalu, ten jednak unika. Po chwili Miles wykonuje High Kick, po którym Rimbaudowi niemal odcina prąd. Utrzymuje się jednak na nogach, jednak Lavine korzysta z jego zamroczenia, przechwytując go za nogi i przerzucając nad sobą, co oznacza ni mniej ni więcej, jak to, że Rimbaud został wyeliminowany! Spójrzmy przy okazji na rampę, bo odliczanie dobiega końca.<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=Ay5Kmhs4d7Y" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Theme song Suicide'a</a> właśnie wybrzmiał i zamaskowany wrestler biegnie do kwadratowego pierścienia, ale może wróćmy do wydarzeń w środku!<br />
<br />
Eliminacja Rimbauda musiała rozwścieczyć Liama Roosesa. Tak też się dzieje - różowy wojownik złapał Lavine'a za głowę i wściekle obija nią o narożnik. Dopiero po kilku uderzeniach Miles neutralizuje go silnym ciosem w splot słoneczny. Potrzebuje chwili wytchnienia, jednak w końcu udaje mu się wdrapać na narożnik z zamiarem wykonania skoku. W tym momencie...zostaje złapany za włosy przez Rimbauda, który właśnie wskoczył na apron, co uniemożliwia mu wykonanie skoku! Korzysta na tym Rooses, który sprawnie wskakuje na narożnik i przy pomocy Enzuigiri pozbywa się Pirata z ringu! Liam, usatysfakcjonowany swoją zemstą, postanawia jeszcze pomachać Lavine'owi na pożegnanie, jednak przy tym zupełnie zapomniał o całej reszcie zawodników w ringu. Tak się bowiem składa, że tuż za nim stoi już Sammy Guevara, który....częstuje go potężnym Superkickiem w tył głowy! Dawno nikt tak mocno nie dostał z buta na łeb! Rooses opadł bezwładnie na narożnik, jednak Samcio nie zatrzymuje się. Wynosi go na swoje barki i wykonuje Burning GTS! Zaraz potem podnosi półprzytomnego koleżkę urodzonego w Belgii, po czym chwyta go za kark i eliminuje! Po drodze jeszcze posyła całusa na odchodne w kierunku wściekłego Rimbauda. Zaraz potem odwraca się i...inkasuje Dropkick od Suicide'a, w wyniku którego wypa...nie wypada! Raz jeszcze - Guevara ląduje na apronie i ratuje się przed eliminacją! Tuż obok niego zaś...Wes Wallace właśnie przerzuca Tony'ego Angela nad sobą, wyrzucając go poza ring! Hawajski zawodnik...nie zostaje jednak wyeliminowany! Udało mu się wylądować na barierce, co prawda odczuł to, jednak w dalszym ciągu jest w tej walce! Siedząc na barierkach, patrzy przez chwilę to na Guevarę na apronie, to na zaskoczonego Rimbauda stojącego jakieś 1,5 metra od niego. W końcu postanawia...skoczyć na tego drugiego! Tony Angel ląduje w objęciach Jeffreya Rimbauda, ale co ważniejsze wrestler z Paryża nie przewrócił się, a Tony wciąż nie dotyka podłogi. Liam Rooses wytrzeszcza oczy na widok tego, że jego przyjaciel właśnie przytula innego wrestlera! Chwilę potem...Tony'emu udaje się sięgnąć lin, po czym z ich pomocą wspina się znów na apron, a zbędnego balastu w postaci Rimbauda pozbywa się przy pomocy kilku kopnięć. Publika nagradza jego starania gromkimi brawami, zaś pomiędzy Jeffreyem i Liamem...chyba dochodzi do kłótni. Nie mamy teraz jednak na to czasu, bo właśnie rozpoczęło się kolejne odliczanie. 5...4...3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=CmXWkMlKFkI" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Kickstart My Heart"</a> zwiastuje pojawienie się Setha Rollinsa!<br />
<br />
Kingslayer rusza sprintem do ringu i od razu powala Andy'ego Roffe'a Slingblade'em. Zaraz potem przechwytuje Moore'a i jemu aplikuje Falcon Arrow! Zaraz potem unika ciosu Wesa Wallace'a, którego po chwili wysyła na kurs kolizyjny z narożnikiem! Pojawia się również Guevara, który chce zaatakować Setha, jednak nic mu z tego nie wychodzi i zostaje zneutralizowany silnym Knee Strike! Rollins nie pozwala mu upaść, tylko wchodzi z nim w Piledriver Clutch, po czym wynosi w górę i udaje mu się wykonać Turnbuckle Powerbomb...prosto w Wesa Wallace'a! Seth po tej akcji zauważa jeszcze Edgara, którego neutralizuje Gut Kickiem, a gdy Poeta pochyla się do przodu, Kingslayer odbija się od lin i wyprowadza Curb Stomp! Po tej akcji postanawia dołączyć do Dennisa Dufoura, który szarpie się przy narożniku z Page'em, a na pierwszy plan w tej chwili wysuwa się Tony Angel, który atakuje Damiena Mossa całą serią Low Kicków. Po chwili Sower of Violence inkasuje jeszcze Enzuigiri! Moss jednak nie upadł, więc Tony postanawia poprawić, odbijając się od lin i wykonując Shining Wizard! Damiena mocno to sponiewierało, jednak w dalszym ciągu trzyma się on na nogach. Angel postanawia więc znów się rozpędzić, a po chwili wskakuje na liny, odbijając się i...obrywa potężnym Uppercutem, lądując na glebie! Moss tylko przeciera usta ze złością, po czym łapie leżącego rywala za nogi i podnosi, egzekwując Reverse Alabama Slam! Widać teraz, że Bloody Angel stracił cierpliwość! Cofa się kilka kroków w stronę narożnika, po czym rusza w kierunku leżącego oponenta...EXECUTION! To musi być koniec Angela w tej walce! Moss podnosi nieprzytomnego Hawajczyka i z największą łatwością wyrzuca nad górną liną, tym razem eliminując go na dobre. W międzyczasie Suicide powalił Missile Dropkickiem Guevarę, a teraz podbiega do stojącego przy narożniku Wallace'a, któremu aplikuje "End it All". Chwilę potem podnosi Lone Ridera z maty, po czym wykonuje Suicide Solution! Trudno nawet doliczyć się, ile akcji kończących przyjął dzisiaj Wes. Silna konkurencja dla wizyt Sammy'ego Guevary na apronie. Zerknijmy w międzyczasie na miejsce przeznaczone na wejścia do ringu, gdyż kolejne odliczanie właśnie dobiegło końca!<br />
<br />
Przy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=8wYMJ1xCQPA" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">muzyce mówiącej bardzo wiele</a> na arenie zjawia się...oczywiście Karson Kyler.<br />
<br />
Lekko skołowany wrestler podąża do kwadratowego pierścienia. W tym samym czasie trwa walka pomiędzy Mossem i Guevarą, w której większy z wrestlerów zyskuje sobie przewagę, dominując coraz mocniej nad Samciem i przyduszając go przy narożniku. Page także dobrze sobie radzi, zdobywając kontrolę nad Dufourem. W innym narożniku z kolei Wes Wallace był w tarapatach, jednak właśnie w tej chwili potężnym ciosem powala Andy'ego Roffe'a. Z kolei Edgar po chwili duszenia Dufoura odwraca się w stronę środka ringu. Czterech wymienionych wrestlerów - Dickinson, Moss, Wallace i Page patrzą teraz na siebie, stojąc przy narożnikach, a po chwili...do ringu wślizguje się Karson Kyler, zatrzymując się dokładnie na środku. Cóż, nie był to najmądrzejszy pomysł, gdyż właśnie Kyler skupił na sobie uwagę całej czwórki! Edgar, Damien, Wes i Mickey zbliżają się coraz bardziej do Karsona, blokując mu jakąkolwiek drogę ucieczki. Po chwili cała czwórka rzuca się na niego z pięściami, szybko sprowadzając do parteru. Tam jeszcze przez dłuższą chwilę trwa okładanie The Apocalyptic Mana przez czterech potworów i dopiero, gdy Karson przestaje się ruszać, odpuszczają. Czterech zawodników, którzy na moment postanowili zawiązać sojusz, rozgląda się po arenie. Po chwili jednak...Page zostaje zaskoczony przez Mossa, który wynosi go na swoje barki i wykonuje Symphony of Destruction! Zaraz potem Every Girl Dream zostaje podniesiony przez Wesa, który dokłada Angry Chair! W międzyczasie Edgar wdrapuje się na narożnik i aplikuje stamtąd Page'owi Plot Twist! Dickinson, Moss i Wallace uzgadniają ze sobą, żeby wykończyć całe pozostałe grono. Tak też się dzieje i już po chwili każdy z tej trójki wściekle okłada pozostałych rywali przy narożniku. Wes wykonuje Irish Whip Moore'owi, który potem obrywa Big Bootem od Mossa. Tymczasem publiczność znów zaczęła liczyć. 3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=hOlGNeVZrRU" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"Four Rusted Horses"</a> rozlega się na arenie, a to oznacza, że w drodze na ring jest już David Starr!<br />
<br />
Jewish Cannon ze spokojem rusza w stronę ringu. Wie, że w obecnej sytuacji nie ma co się spieszyć. Udaje mu się wślizgnąć niezauważonym przez Wallace'a, Mossa i Dickinsona. Postanawia zająć się tymi, którzy aktualnie znajdują się na glebie. Podnosi Suicide'a z maty, po czym stara się go wyeliminować, jednak to się nie udaje. Po chwili to samo próbuje najpierw z Roffe'em, a potem z Guevarą, jednak każdy z nich ratuje się przed eliminacją. Po chwili w stronę Davida obraca się Edgar. Poeta rusza z szarżą, jednak David neutralizuje go, wykonując najpierw Gut Kick, a potem Jumping DDT. Zaraz potem w kierunku Starra biegnie Moss, który trafia jednak na Arm Drag Takedown. Zaraz potem pojawia się Wallace, jednak i z nim The 104 Minute Man dobrze sobie radzi - Olympic Slam sprowadza Lone Ridera na matę. Damien Moss jednak szybko się podnosi i już po chwili atakuje Starra zza pleców, powodując jego upadek. Niedługo później Edgar i Wes podnoszą się i teraz to The Cream In Your Coffee staje się celem dominującej w ostatnich minutach trójki. Bezlitośnie okładają oni Starra, a już po chwili Edgar podnosi go i przytrzymuje, po to by Wes wykonał Hellraiser! To nie koniec - Moss przejmuje Davida i wykonuje Inverted Exploder Suplex! Davidowi udaje się dość szybko pozbierać, ale na to Damien był już gotowy - ponownie przechwytuje go i wykonuje Symphony of Destruction! Tę masakrę przerywa dopiero...odliczanie, więc panowie kierują swój wzrok w stronę rampy. 3...2...1...0!<br />
<br />
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=LUuaqKuMmrY" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">LET ME IN!</a> Wybrzmiewa muzyka wejściowa Braya Wyatta, a cała arena przyjmuje kolor ciemnoczerwony. <br />
<br />
Edgar, Damien i Wes patrzą cały czas na rampę, jednak na niej nikt się nie pojawia. Po kilkunastu sekundach muzyka w końcu cichnie, a światło na arenie wraca do normalnego stanu. Zaskoczeni wrestlerzy ciągle patrzą w stronę rampy, nie zauważając, że The Fiend...wygrzebał się spod ringu i właśnie wślizguje się do środka, czego cała trójka nie zauważyła! Dopiero w momencie, gdy jest on w środku, panowie odwracają się. Bray momentalnie wstaje, powoli zbliżając się do zaskoczonych wrestlerów. Panowie postanawiają, że otoczą demona. Tak też się dzieje - Wes zajmuje jedną ze stron, Moss drugą, zaś Edgar...nagle zmienia front, atakując Wallace'a przy pomocy Low Blow! W tym momencie Fiend rzuca się na Mossa, zakładając mu Mandible Claw! Sower of Violence szarpie się, jednak nie ma szans w starciu z Belzebubem. Po chwili słabnie, aż w końcu upada na matę, zaś Wyatt w końcu postanawia odpuścić. Powoli się podnosi, obserwując arenę dzisiejszych zmagań. Edgar przygląda się mu z boku. Po chwili Bray...rusza z szybkością błyskawicy w stronę opartych na linach Suicide'a i Karsona Kylera, z łatwością eliminując ich z ringu! Po chwili do Fienda podbiega Guevara, który inkasuje Ura-nage Slam! Następny jest Dufour, który próbuje Clothesline'u, jednak Eater of Worlds robi unik, samemu się rozpędza, po czym powala Dennisa potężnym Running Crossbody! W międzyczasie Edgar przechwycił Sama Moore'a, po czym posyła go prosto w łapska Fienda, który aplikuje Sister Abigail! Całkowita dominacja Braya właśnie zapanowała. Jedynie Roffe i Rollins gdzieś tam walczą na boku, ale Bray za cel postanawia obrać sobie grubszego zwierza, a konkretnie Wesa. Wraz z Edgarem podnoszą go, po czym kierują go w kierunku narożnika, a tam Bray Wyatt zaczyna podduszać Mana of Mayhem. Wes szarpie się, jednak widać po nim ogromne zmęczenie tym starciem. Spójrzmy przy okazji na odliczanie, gdyż przed nami ostatni uczestnik tego Royal Rumble Matchu. 3...2...1...0!<br />
<br />
Przypomnijmy, że numery 10 i 20 zgarnął Pill Tautu. Czy teraz też tak będzie? Właśnie wybrzmiewa <a href="https://www.youtube.com/watch?v=BSNb1LXXk40" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">"LE MANUU"!</a> Theme song Bena Zamory, ale co to oznacza? Znowu Tautu!? Przez dłuższą chwilę...nikt się nie pojawia.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[WCW Starrcade 2020 (dzień 2)]]></title>
			<link>https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=219</link>
			<pubDate>Thu, 13 Aug 2026 19:02:08 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://www.l-p-w.pl/member.php?action=profile&uid=9">Raptor</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=219</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Druga noc Starrcade! Zaczynamy! Kamera przejeżdża po trybunach na których zebrane są dziesiątki tysięcy fanów, a po chwili ląduje na komentatorach! Kamera, Akcja!</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Zaczynamy drugi część zabawy! Działo się wczoraj, co nie, Paul?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Działo się? Powiem szczerze, że nawet ja byłem tym wszystkim zszokowany. Na razie największa gala w roku wygląda wprost fantastycznie, a jesteśmy przecież dopiero na półmetku.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Wróćmy jeszcze na chwilę do wydarzeń ze wczoraj, Wes Wallace dalej mistrzem...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Wallace to jest ewenement na skalę światową. Naprawdę niezwykle się cieszę, że mam takiego zawodnika na Anarchy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Powiem Ci tak zupełnie szczerze, że trochę Ci go zazdroszczę. Wiem, że ostatnio byłem niemiły, ale nie ukrywam, że trochę przemawiała przeze mnie zazdrość, tylko trochę. uśmiecha się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> To ja Ci powiem, że czekam na rozwiązanie sprawy z tytułem IC, w końcu Edgar Dickinson i Chris Cold żrą się od paru miesięcy, a w tle jest jeszcze Nick Jeffers...całkiem ciekawie tam macie, na tym Nitro. również się uśmiecha<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Ja kibicuje Edgarowi. Podoba mi się jego podejście do wrestlingu, do życia, jego styl no...i generalnie można powiedzieć, że trochę przypomina mnie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>No dobrze. To co? Zobaczymy czy twój ulubieniec da radę? Startujemy!<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nick Jeffers czeka już w ringu, najwidoczniej wszedł w trakcie rozmowy panów przy stoliku. Światła na arenie zupełnie zgasły, gdy nagle zaczął grać nieznany nikomu theme. O co tu chodzi? Na podświetlonym stage'u pojawia się dwudziestu mężczyzn... odzianych w stylu spartańskich wojowników! Dziesięciu z jednej, dziesięciu z drugiej strony, zaczyna wykrzykiwać słynny spartański okrzyk, unosząc wysoko w górę swoje włócznie. Pokaz ten trwa kilkanaście sekund, aż niespodziewanie z pod titantronu zaczął wydobywać się... olbrzymi rydwan, ciągnięty przez dwóch potężnych kloców, nie trzeba się domyślać jak ubranych. Na rydwanie siedzi tajemnicza postać, odziana w szatę królewską o kolorze krwistym, na głowie ma zaś hełm, którego szczyt zdobi złocista korona. Pojazd zatrzymuje się a nieznany nikomu osobnik zdejmuje z głowy swoją koronę... i naszym oczom ukazuje się nie kto inny jak CHRIS COLD! Na hali rozbrzmiał już standardowy theme song zawodnika, publiczność zareagowała potężnym buczeniem, jeden dziadek tak głośno się darł że aż mu jego sztuczna szczęka wyleciała, którą to zaczął szukać. Pretendent do tytułu Interkontynentalnego, ubrany w złote getry wrestlingowe oraz śnieżnobiałe buty, powoli zaczął kierować się w stronę ringu, kompletnie nie zważając na to co dzieje się dookoła jego osoby. Gdy znalazł się w kwadratowym pierścieniu, wszedł po kolei na każdy z narożników, skąd jasno dawał do zrozumienia, kto opuści dzisiejszą walkę jako mistrz. Po wszystkim, przykucnął on w swoim cornerze, czekając na swoich przeciwników.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Część świateł na arenie gaśnie, tak że pozostają tylko te rażące zimnym halogenem.  Na telebimach wyświetla się wielka oprawna w skórę księga, jej stronice zaczynają się przewracać, pokazując na swoich stronicach serię obrazków z kariery Edgara, wyraźnie widoczne są takie elementy jak debiut na Anarchy, zwycięstwo na Fall Brawl czy feta po zdobyciu mistrzostwa interkontynentalnego. W końcu docieramy do końca i książka się zatrzaskuje po czym staje w płomieniach. W tym samym momencie na całej arenie na publikę zaczyna spadać konfetti do złudzenia przypominające spalone książki, może to są spalone książki. Nie ma jednak czasu się nad tym zastanawiać, ponieważ wybucha "Puppet Show"! Tym razem wykonywane oczywiście na żywo! Gruba "Avatar" wyjechała na drogę do ringu na platformie ozdobionej strumieniem ognia płynącym wzdłuż jej krawędzi. Oczy wszystkich odrywają się od pokazu grupy, kiedy zjawia się Edgar Dickinson! A ten zjawia nam się z powietrza, zlatuje na linach z okolic sufitu w stronę ringu. Poeta ma doczepione do pleców ogromne czarne skrzydła, zresztą i jego płaszcz nie jest z klasycznego materiału z czarnych piór. "Król Pióra" w końcu ląduje na narożniku, gdzie techniczni odpinają od niego uprzęże, a mistrz ściąga z bioder swój błyszczący, na jego czarnym tle, bielą i złotem pas. Poeta przez chwilę unosi mistrzostwo wysoko w górę, żeby w końcu stanąć w centrum ringu, gdzie dwornie ukłonił się w stronę kończącego jego theme song zespołu. Po czym nie oglądając się na swoich dzisiejszych rywali, zasygnalizował, że jest gotowy do walki.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">1. Triple Threat Elimination Match for WCW Intercontinental Championship<br />
Edgar Dickinson &copy; vs Chris Cold vs Nick Jeffers</span><br />
<br />
Całe te pierdolone towarzystwo raczyło się pojawić w ringu, więc najwyższy czas rozpocząć walkę, na szali której znajduje się Mistrzostwo Interkontynentalne. Edgar nie tracąc czasu, z wielkim wkurwieniem rzucił się na Colda, którego zasypał to gradem punchy, jeden... drugi... trzeci... czwarty... piąty... Do akcji włączył się Jeffers, który... Tu nie ma żadnego zaskoczenia, postanowił pomóc Dickinsonowi w szarży, również bardzo wkurwiony na Chrisa, za to co ten ostatnio odpierdalał. Wykonuje on mu serie low kicków, jeden... drugi... trzeci... czwarty... piąty... po chwili Edgar wykonuje gut kick, zaś odbija się od lin i... clothesline powalający Colda. Wygląda na to, że zawiązał nam się sojusz, mający na celu eliminacje go z walki. Nick oraz Edgar chwytają pod pachy Christophera, po czym mamy Double Suplex! To jednak nie koniec, Jeffers chwycił za głowę Colda, przez kilka sekund go tak podduszał... i mamy Devil Lock DDT, międzyczasie Edgar wszedł na narożnik, dokładając Frog Splash! To sobie Cold nieźle przepierdolił. Mało tego Simply Man raz jeszcze go podniósł, swoją nogą oplótł jego nogę, zablokował jego rękę, tymczasem Poeta odbił się od lin, wziął rozbieg... i mamy combo akcji Single Leg Dropkick oraz Russian Leg Sweep! Natural Born Killer po przyjęciu serii akcji, zdołał wyczołgać się przez apron poza ring, gdzie pomału dochodzi do siebie. Inne plany ma Edgar, który raz jeszcze odbija się od lin, bierze duży rozbieg i... na tym koniec, gdyż znikąd został on zaskoczony przez Jeffersa, który powalił go poprzez mocny Spinning Wheel Kick! Tym samym Ice J zakończył wcześniej zawiązany sojusz, chwilę później na stojącym już przeciwniku wykonał Step Up Enzuigiri, po którym Poeta mocno się zachwiał, więc Nicky mocno odpycha go w stronę lin... po czym mamy Samoan Drop! Najbardziej niedoceniany wrestler w federacji ma teraz swoje pięć minut, zobaczymy jak on swój czas wykorzysta. Wchodzi on w dosiad, blokując rywala z każdej strony, zasypując jego głowę poprzez serie ciosów MMA Elbows, jeden... drugi... trzeci... czwarty... piąty... szósty... aż tu nagle jeb w plecy poprzez Double Foot Stomp od Colda, który zdołał już dojść do siebie. Toxic Maker, podnosi Jeffersa do pozycji stojącej, po czym wykonuje mu Jumping Enzuigiri Kick, następnie mając słaniającego się rywala, odbija się od lin i... mamy Rolling Elbow! Pitbull wykonał pełen obrót, będąc dalej oszołomionym, wykorzystując to Cold, odbija się raz jeszcze od lin... wymierzając potężny Yakuza Kick! Będący na fali wnoszącej Chris, udaje się do narożnika, powoli wdrapuje się na jego szczyt i... zostaje strącony przez Edgara, któryż to wykonał na byłym mistrzu Light Heavyweight, efektowny Frankensteiner! NBK z hukiem wylądował na macie, tymczasem obecny Intercontinental Champion wykorzystując to że jest w okolicy narożnika, wszedł na niego raz jeszcze, skąd... wykonał Diving Double Foot Stomp! Mamy przypięcie, 1...2...KICK OUT To wciąż za mało na Christophera, Edgar musi z siebie wykrzesać dużo więcej. Mający to uwadze Champion, podnosi pretendenta do stójki, chwilę na niego patrzy i... mamy Rymowankę! Jeden... drugi... trzeci raz, następnie odbija się od lin, mija rywala, raz jeszcze odbija się od lin, teraz to Chris mija jego, który szybko zdołał się ocknąć, teraz obaj odbijają się od lin i... OMG! HOLLY SHIT! Just a Word oraz Blade Crushes wykonane jednocześnie! Ja pierdole, ależ to była kolizja, co tu się teraz odjebało to wielki szok, zarówno ze strony publiczności, jak i komentatorów. Nigdy wcześniej nie byliśmy świadkami wykonania tej akcji przez dwóch zawodników, na raz samym sobie. Sędzia kompletnie zdezorientowany, nie wie co ma robić, więc zaczyna wyliczać,1...2...3...4...5...6...7...są już na kolanach, podpierając się nawzajem 8...9...10..Jednak nie, panowie w ostatniej chwili stanęli na równe nogi! Tutaj obu należy się wielki szacunek, przede wszystkim Edgarowi, że wciąż ma siły walczyć, pomimo otrzymanych dwóch akcji kończących ze strony przeciwników. Tymczasem... dochodzi do ostrej wymiany ciosów, puch za punch, kick za kick, elbow za elbow... Ależ awantura, kłopoty kłopoty Najmana... Kurwa, przecież on tu nie walczy, to Wrestling a nie MMA. Zawodnicy mocno się nienawidzący, nie oszczędzają się, rzucając w swoją stronę cokolwiek, czy to cepy czy kopnięcia, w końcu swoim sprytem wykazał się Cold, wykonując gut kick w brzuch rywala, następnie odbił się od lin... i tu go zaskoczył Edgar, wykonując Scoop Powerslam! Jednak nic z tego, Chris w porę chwycił się za liny, po czym z rozbiegu wymierzył Float Over DDT! Strażnik słów przetoczył się do narożnika, gdzie... na dokładkę otrzymał Shotgun Dropkick! Po wykonaniu akcji, Agent of Chaos przejechał palcami po skroni, dając jasno do zrozumienia że zamierza kończyć już ten pojedynek. Czeka aż przeciwnik się podniesie, po czym składa palce w pistolet, wykonuje strzał, wykonuje rozbieg i... mamy Blade Crushes na stojącym rywalu! Jednak nie! Edgar w porę uniknął akcji, następnie odbił się od lin i... mamy Ostrze i Pióro! Cold mocno oszołomiony, lecz zdołał się podnieść, tylko po to by... otrzymać po raz drugi w tej walce Just a Word! Udane, Edgar nie pierdoli się w tańcu i niczym John Travolta, rzucił się do pinu 1...2...I KICK OUT Cold w ostatniej chwili... położył nogę na linie, co zauważył arbiter, przerywając liczenie. Poeta jest w wielkim szoku, od wygranej dzieliły go dosłownie setne sekund, przy czym jest on bardzo wkurwiony, że nie dopilnował on tego by zrobić tego na środku ringu. Postanawiając odrobić pracę domową, przeciągnął on Colda na sam środek ringu, następnie udał się do narożnika, ślamazarnie ale jednak po chwili wdrapał się na sam środek narożnika, skąd... wykonał Plot Twist! I udało mu się... prawie! Chris w ostatniej chwili wystawił kolana, następnie zaś oplótł przeciwnika... po raz drugi w tej walce zapinając Punished Severely! Edgar próbuje wydostać się, wierzgając się na każdy możliwy sposób. Mija dłuższa chwila a on... kompletnie odpłynął! Widząc to arbiter, dla pewności uniósł jego rękę w górę... raz... drugi... czy będzie trzeci raz? Tak jest, Poeta nie daje żadnych oznak, co oznacza iż zwycięzcą walki i nowym Mistrzem Interkontynentalnym zostaje Chris Cold!<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Chris Cold zostaje nowym IC! Brawo...no i co, zrzedła mina?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>To, że jestem szanuję Edgara, nie znaczy od razu, że musisz robić ze mnie jakiegoś fanboya.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Racja. Wszyscy wiemy, że jesteś fanboyem kogoś innego. No, ale to nazwisko dziś nie padnie, więc możesz już wyjąć ręce spod stołu, drogi kolego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Nie wiem skąd w Tobie tyle jadu, Paul...przecież wydawało mi się, że zaczęliśmy się dogadywać. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić państwa na krótką przerwę!<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">PRZERWA TECHNICZNA, SALVADOR WYCIERA RING, A NA TITANTRONIE REKLAMY SNICKERSÓW, AKCJE CHARYTATYWNE I INNE PIERDOŁY</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Po przerwie kamera wita nas widokiem Nature Boya w ringu. Ric Flair ubrany w biały trzyczęściowy garnitur z mikrofonem w dłoniach spokojnie czeka, aż wrzawa na trybunach nieco się uspokoi.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ric Flair:</span> Dobry wieczór WCW! cheer Rozwieję obawy części z was i powiem, że czuję się bardzo dobrze i możecie być pewni, że moja wizyta na Starrcade nie jest tylko wizytą starszego pana żeby na chwilę zwiększyć oglądalność. Mam w tej federacji swoje interesy, a to co się ostatnimi czasy tutaj dzieje, zmusza mnie żebym znowu zaczął doglądać ich osobiście. A potrafię zadbać o swoje sprawy, przypomnijcie sobie tylko...<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">BODYBUILDER! Bruno Alves melduje się na arenie! Zawodnik pośpiesznie rusza do ringu i wkrótce się w nim melduje!</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bruno Alves:</span> *pierdoli coś po portugalsku i nikt nie wie o chuj mu chodzi*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ric Flair:</span> Co? kim ty w ogóle... Aaa z reszta nie ważne, mogę zacząć robienie porządku i od ciebie. Ric ściąga marynarkę Bijcie w gong.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">2. Singles Match</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bruno Alves vs Ric Flair</span><br />
<br />
Gong właśnie wybrzmiewa! Alvesowi jak widać mało po wczoraj, to i dzisiaj przyszedł żeby dostać po mordzie od starego dziada. Flair rozpoczyna walkę w swoim stylu - "WOOOO!" wraz z całą areną i tak kilka razy. W końcu Bruno traci cierpliwość i atakuje...ale zostaje zaskoczony przez Rica, który łapie go za nos i mocno ciągnie go do przodu. Przegraniec łapie się za swój głupi ryj, natomiast Ric postanawia wykonać mu Irish Whip. Alves odbija się od lin, a Ric wykonuje mu Hip Toss! Niby stary dziad, ale jeszcze coś tam potrafi. Oczywiście po tej akcji Flair zaczyna celebrować, prezentując swój charakterystyczny chód/taniec/chuj wie jak to się nazywa...no wiecie. O to chodzi. Tylko bardziej jak stary dziad, którym jest. Zauważa, że Alves wstaje, więc chwyta go i chce sprowadzić do narożnika. Bruno jednak kontruje i to Ric ląduje w rogu ringu. Teraz Brazol postanawia od razu wziąć rozbieg i...jak się domyślacie, oczywiście wpada w pusty narożnik. Mimo, że Flair porusza się wolno i Bruno spokojnie mógł zareagować, gdy ten się odsunął. No ale nie zareagował, jego problem. Ric za to skrzętnie z tego korzysta, wykonując oczywiście Backhand Chop na jego klatę! Że towarzyszy temu chant "WOOOO!", chyba nie muszę mówić. Tę kombinację powtarza jeszcze kilka razy, a następnie chwyta Alvesa, wykonując Butterfly Suplex! No dobra, raczej Release Butterfly Suplex, niech się dziadziuś nie przemęcza. Niedługo potem Nature Boy chwyta Alvesa za nogę, zakładając Figure Four Leglock! To musi być koniec, panowie są na środku ringu! Alves nie ma wyjścia! Klepie! Brawo dla Flaira, właśnie został najstarszym zwycięzcą walki w WCW! Czy ktoś kiedyś to przebije? Chyba tylko on sam, jeśli przyjdzie na Starrcade za rok.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ric Flair przez chwilę celebruje swoje zwycięstwo, a następnie udaje się na zaplecze. Kamera pokazuje nam jeszcze przez moment podnoszącego się Bruno Alvesa...jednak to nie koniec jego kłopotów! W końcu na dziś zaplanowane dla niego było inne starcie! I chyba ono właśnie za moment się zacznie! Wybrzmiewa bowiem TEN THEME SONG!!! Fani natychmiast zaczynają cheerować! Po całym stadionie niesie się "GOOOOLDBERG, GOOOOLDBERG!". Muzyka gra, aż w końcu, po dłuższej chwili zjawia się...Pill Tautu? Tak, to on! Ubrany dokładnie w strój zapaśniczy Billa Goldberga, wchodzi na arenę, oczywiście natychmiast uciszając publikę, która zaczyna buczeć. Rzecz jasna Tautu wykonuje typową dla Goldberga rozgrzewkę na rampie, a następnie udaje się do kwadratowego pierścienia, gdzie sięga po mikrofon i zatrzymuje się przed zdezorientowanym Alvesem.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pill Tautu:</span> Bruno Alves...YOU'RE NEXT!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Tautu wyrzuca mikrofon, a sędzia nakazuje uderzyć w gong!</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">3. Singles Match</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bruno Alves vs Pill "Goldberg" Tautu</span><br />
<br />
Mamy gong w kolejnym emocjonującym pojedynku! Fani domagają się prawdziwego Goldberga, ale jego tu nie ma, więc skupmy się na tych, którzy są! Bruno Alves rusza w kierunku Tautu-berga, który powala go na matę Spearem! Kilka sekund później Pill podnosi Alvesa z maty, by wynieść go w górę. Utrzymuje tak Alvesa w pionie przez kilka sekund...Jackhammer! 1...2...3! "Goldberg" zwycięża!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pill Tautu wygrał dzisiejszą walkę, jednak trudno powiedzieć, żeby ktoś poza nim samym był z tego faktu zadowolony. Fani buczą na niego. W czasie, gdy gra "jego" muzyka, na arenie...pojawia się prawdziwy Goldberg! Publiczność, zauważając go, momentalnie zaczynają śpiewać w rytm jego theme songu, zaś Bill powoli rusza w stronę ringu, obserwując totalnie zaskoczonego Tautuberga! W końcu dociera do środka. Sędziego już nie ma, więc na walkę nie ma co liczyć. Tautu jest wyraźnie wkurzony, że ktoś chce go podrabiać. Rusza...jednak otrzymuje Spear! Zaraz potem Goldberg (ten prawdziwy) usuwa z ringu Goldberga (tego nieprawdziwego) i przez chwilę tauntuje na narożniku, pozdrawiając fanów.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Kamera przenosi się ponownie do stolika, jednak coś przerywa rozmowę komentatorów… Coś pojawia się na titantronie! Przenosimy się do...no właśnie wygląda to jak duży apartament w hotelu, nawet bardzo dużo. No i widać od razu, że sporo takie coś kosztuje, bo przepych aż bije po oczach. Uwagę zwraca głównie ogromna wanna umiejscowiona na środku pokoju. Widzimy w niej Stephanie McMahon i Triple H'a. Obok na sofie spoczywa Jake "The Snake Roberts", Sammy Guevara siedzi obok niego, ale wygląda na zbyt zajętego swoim iPhone'm, by w ogóle wiedzieć, co się wokół niego dzieje. No, a James River Waters...właśnie kroi coś w kuchni.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> Od razu mówię, że na żadne mięso nie możecie liczyć, nie wiem czy wiecie, ale ja jestem wege. uśmiecha się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> nagle się ocknął Kto jest wege, ten rucha ko...A w sumie to nieważne. Waters patrzy się na niego jak na debila<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters: </span>Wracając do tematu. Nie będzie mięsa, ale powinno wam to smakować, bo kupiłem warzywa u baby na straganie, a nie w supermarkecie, więc jest szansa, że nie wstrzyknęli w niego całego tego gówno. W ogóle zauważyliście, że warzywa już nie smakują jak dawniej? To wszystko przez GMO, bo jakby założenie tego jest takie, że wszystkie owocki i warzywa będą zajebiście wyglądać. No właśnie i wyglądają...tylko co z tego, jak są dokładnie takie same, no i przez to nie mają zupełnie smaku?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> Wolałbyś mieć zgnite jabłko zamiast pyszniutkiego czerwonego?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> Nie. Wolałbym żeby takiemu rolnikowi, co ma ten sad z jabłkami opłacało się je sprzedawać. Takim jestem marzycielem. uśmiecha się i dalej kroi marchewkę<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jake Roberts:</span> A ja się zgadzam z Riversem. Moim zdaniem to dawniej nie było takiego problemu, byle gdzie szedłeś i miałeś wszystko, co chciałeś.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> Jake, co ty pierdolisz? Przecież ty chodziłeś tylko do monopolowego po wódę. śmieje się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jake Roberts: </span>spycha Guevarę z kanapy A pokazać Ci węża, ty głupi szczylu?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> mierzy Jake'a wzrokiem ŻADNYCH WĘŻY. Mówiłem coś na ten temat, jak wszystko ustalaliśmy i chce raz jeszcze podkreślić - jak zobaczę tu jakiegoś gada, to was wszystkich pozabijam. Choćbym miał zrobić to tym tępym nożem. dalej kroi<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Triple H: </span>Spokojnie, Stephanie też nie przepada za gadami, więc Jake już wie, że jego kolega nie ma wstępu na nasze imprezy. A, swoją drogą to wiecie, że za 5 h musimy pojawić się na Starrcade?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> Będzie ta jebana loża VIP, czy nie? Triple H przytakuje To całe szczęście, bo nie mam zamiaru siedzieć gdzieś pomiędzy całym tym plebsem. No, a skoro nie mam walki, to możemy chyba sobie strzelić po drinku, co nie? Jake na pewno się ucieszy. Zresztą wy chyba też pijecie, jak chodzicie na te wszystkie udawane bale charytatywne i całe to gówno dla picu, nie?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stephanie McMahon: </span>Mam dla was niespodziankę. <br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Stephanie wychodzi z basenu, podchodzi pod jedną z szafek w kuchni, wypinając swoją dupkę, po czym wyciąga z niej szampana...w sensie z szafki, nie z dupy. W każdym razie Sammy Guevara chyba dostał erekcji. Nie wiadomo tylko, co było przyczyną.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara: </span>Haha! Bardzo dobrze! Zawsze uważałem, że zwycięstwa trzeba opijać! Szczególnie takie, jak to nasze! Ja pokonałem w końcu tego popierdoleńca Paina, "Rio" zdemolował Maesa, a Jake dalej ma wątrobę, więc każdy ma tu powód do tego, żeby się napić! wyciąga kieliszki i rozlewa<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> odkłada swój kieliszek Nie mam zamiaru dzisiaj pić, bo w przeciwieństwie do Ciebie, mam jeszcze coś ważnego do załatwienia. Mówicie, że mamy lożę vip, tak? To świetnie się składa, bo jest jeden pojedynek, który szczególnie mnie interesuje i chciałbym go zobaczyć z bliska.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Reszta wznosi toast i pije szampana, a James River tylko oblizuje się, po czym wrzuca pokrojoną marchewkę na patelnię i miesza z resztą warzyw.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>podniecony Haha! Mówiłeś, że go nie będzie, a on jest! Widziałeś jaki z niego dobry chłopak? Robił wszystkim jedzenie! W ogóle to nie rozumiem całej tej nagonki na "Revenge". Chłopaki po prostu zebrali się w całość i być może dzięki temu na Nitro w końcu zapanuje porządek. Sam na początku nie byłem fanem tych wybryków Jamesa Rivera Watersa (oczy mu się święcą) ale widać, że chłopak ma plan na swoją karierę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Może i ma...ale mnie martwią te jego plany. Nie wiem czy wasza tygodniówka udźwignie taką osobowość, więc może lepiej będzie dla niego, jak przeniesie się na Anarchy. No, ale już przestańmy o Watersie, bo przypominam, że dziś mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Regal wygląda na zdziwionego W walce o pas US mamy prawdziwy wysyp talentów i indywidualności.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> To fakt...ciekawe jest to zestawienie. Bardzo trudno byłoby mi wytypować zwycięzcę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>uśmiecha się A jakbym bardzo Cię o to poprosił? No dawaj...tyle lat w pro wrestlingu, na pewno masz jakieś przeczucia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Dobra. Stawiam na Takeshiego...wyglądał ostatnio na naprawdę zmotywowanego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Ciekawe, ciekawe...ja mam innego faworyta, ale nie wypada mi się tu zbytnio angażować, więc zostawię państwa w niepewności!<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">I come from money i na arenie pojawia się Ted DiBiase! Zawodnik szybko przemieszcza się do ringu i staje w jednym z narożników!</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Gdy Ted znalazł się już w ringu od razu po jego theme songu kolejny utwór. Charakterystyczny wstęp, a po chwili usłyszeć można pierwsze "SMILE" przy którym na rampie pojawia się Dennis Dufour. Tym razem bez jakiejkolwiek eskorty, powoli idzie, zmysłowo poruszając rękoma w rytm muzyki, a także podkreślając swój uśmiech przy każdym słowie "SMILE". Przechodzi między linami, dzięki czemu znalazł się już w ringu, stanął naprzeciw Teda. Akurat w tym momencie wybrzmiewa "IF YOU JUST SMILE", które Dennis wyśpiewuje wprost w twarz dziecka miliona dolarów, po czym odchodzi do narożnika</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Światła na arenie praktycznie się nie zmieniły. Nie zaczęła też grać żadna muzyka. Na stage przy szmerach lekkiego zdumienia wyszedł "The Architect". Wrestler ubrany jest w swoje klasyczne czarne spodnie, koszulkę "Don't try this at home", a w dłoniach ma mikrofon.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Seth Rollins:</span> Posłuchajcie wszyscy uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzał. Szczególnie Ty Takeshi, wiem, że jeszcze siedzisz w swojej garderobie i patrzysz się w telewizorek z transmisją. Nie wróciłem do WCW, żeby zawalczyć na Starrcade ani po to żeby pokonać Wesa Wallace. Wróciłem zrobić porządek z tymi przez których musiałem odejść, zemsta jest naprawdę wspaniałą motywacją. Eric Bischoff, Rodrigo, Brutal weszli mi w drogę albo nie spełnili swoich zadań, teraz pora na kulminację, pora na Ciebie Yamamoto nie wyjdziesz stąd z pasem. <br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dopiero w tym momencie rozbrzmiewa "Kickstart My Heart"  stage zaczyna mienić się na czerwono i żółto, a na spodniach Setha odpalają się diody układające się w kształt płomieni.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie rozbrzmiewa nieznany utwór... publiczność niezbyt go kojarzy. W końcu na rampie pojawia się Forest Beringer! Ten w czarno-czerwonym gotyckim płaszczu, swoim czarnym kagańcu z ćwiekami i kolcami. Naokoło unosi się szara mgła, a Beringer rusza przed siebie. O dziwo nie ma przy nim Williama Watkinsa. Patrzy się w stronę każdego z zawodników po kolei. Kroczy powoli, nie widać w nim tak sporo agresji. Ale to wszystko może się zmienić od momentu zabicia w gong... Jester staje na apronie i mierzy surowym wzrokiem publikę, w końcu wchodzi do kwadratowego pierścienia. Robi kilka kółek, oglądając się na dzisiejszych rywali. W końcu przystaje przy cornerze i ściąga powoli płaszcz. Na jego nadgarstkach widać naładowane kolcami bansolety... Forest wyrzuca płaszcz poza ring jak nic nie znaczącą szmatę i powoli zdejmuje kaganiec. Ten po chwili również ląduje na podłodze.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">I ostatni, aktualny mistrz Stanów Zjednoczonych Yamamoto Takeshi! Samuraj będąc obok ringu ściąga swoją standardową zbroję i odwiesza na stojak, po czym wchodzi do ringu i spogląda na swój pas zawieszony nad ringiem!</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">4. Tables, Ladders and Chairs Match for WCW United States Championship</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Takeshi Yamamoto &copy; vs Dennis Dufour vs Seth Rollins vs Forest Beringer vs Ted DiBiase jr.</span><br />
<br />
Wszyscy zawodnicy są w ringu, a nad ich głowami wisi już United States Championship. Który z nich wyjdzie ze Starrcade z pasem mistrzowskim? Któremu z nich uda się wspiąć na drabinę i zdjąć upragnione złoto? Dowiemy się już za kilkanaście minut! Sędzia sprawdza jeszcze gotowość zapaśników do walki, a każdy z nich ją potwierdza! A więc mamy gong i zaczynamy pojedynek! Wszyscy spoglądają jeden na drugiego... A po chwili wysuwają się z ringu jak na komendę i każdy z nich chwyta najbliższą z drabin porozstawianych dookoła! Wszyscy wparowują z nimi z powrotem do ringu i widząc, że przeciwnicy pomyśleli dokładnie o tym samym, po prostu zaczynają się nimi okładać! Metaliczne huki spotykają się z głośną reakcją publiczności, która zaczyna jeszcze mocniej dopingować współczesnych gladiatorów! Kilkanaście wymienionych ciosów później chyba każdy z biorących udział w walce zawodników dochodzi do wniosku, że drabiny nic tu nie zmienią... I wszyscy wyrzucają je na zewnątrz, pozbywając się bezużytecznej broni...Wszyscy, poza Dufourem, który przemyślał to o wiele lepiej i swoją drabinę pozostawia! Reszta walczących z przerażeniem zdała sobie szybko sprawę z tego co się właśnie stało, a Lofty Peacock bez zawahania korzysta z pozostawionego uzbrojenia, czyszcząc szybko ring z pozostałych oponentów do tytuł i rozstawiając drabinę na środku, po czym wspinając się po niej w kierunku pasa! Jednak jest to za wczesne stadium walki, przez co szybko zwycięski marsz przerywa mu Beringer, ściągając go za nogę na dół, a następnie chwytając za kark i wyrzucając poza ring nad górną liną! I teraz to Jester wspina się po drabinie! Kilka chwil później zostaje jednak trafiony przez Samuraja z krzesła prosto między łopatki i zatrzymuje się w pół drogi! Kolejny chairshot sprowadza go na dół, a jeszcze jeden sprowadza do parteru! Takeshi jednak po chwili sam zostaje powalony uderzeniem drabiny! A sprawcą tego jest Rollins! Mesjasz zaczyna wręcz pastwić się nad swoim rywalem, opuszczając drabinę na tors Kitajca bez opamiętania! Z nieuwagi reszty korzysta DiBiase, który z tyłu wsuwa się do ringu i po cichu próbuje wdrapać się na drabinę! Seth jednak w porę to zauważa i po prostu popycha drabinę, a Ted spada na matę! Dufour za ringiem, Beringer oraz Takeshi niezdolni do ruchu, Fortunate Son dopiero co powalony – Beastslayer jest w totalnym gazie! I zamierza z tego skorzystać! Chwyta szybko Foresta za kark i posyła na dopiero co podnoszącego się Dennisa, po czym odbija się od lin i wyskakuje na nich Suicide Divem! Następnie wślizguje się ponownie do ringu i widzi podnoszącego się Yamamoto – jego również powala przy pomocy Dropkicka! Ale seria ze strony samozwańczej Legendy Pasa TV. Oby tylko Seth zbytnio się nie przywiązał do tego pasa, bo w innym przypadku może skończyć tak samo jak jego ukochane trofeum – wyjebany do śmietnika. No ale mniejsza o to, wróćmy do walki, bo tam jest naprawdę grubo. Może nie tak grubo jak we wczorajszej walce Keith Lee kontra Jean-Pierre Dolnick (bo wiecie, dwóch grubasów hehe, śmieszki i takie inne), ale mimo wszystko. Bo właśnie podnosi się Tedziu (Nie Norek) który chwyta krzesło używane wcześniej przez Kitajca! Rollins obraca się w jego stronę i jak nie jebnie! Charishot prosto w głowę Kingslayera! DiBiase rozgląda się dookoła i widzi, że wszyscy jego rywale ucięli sobie drzemkę poobiednią, trochę późno, ale sen nie wybiera, więc wysuwa się z ringu i… No, kto by się spodziewał? Wyciąga ze składu broni… Werble poproszę, bo puenta jest bardziej sucha niż włosy Wallace’a po wczorajszej walce z Moorem… No dobra, jebać, na live nie ma najebanego Game’a, a Emiel sam się wstydzi… Ale tak, zgadliście - wyciąga stół! ! I myk z nim do ringu, szybciej niż Dolnick w dzieciństwie do Maczka, z większą werwą niż Rudy z donosem! Rozkłada stół w pobliżu narożnika i podnosi najbliższego mu rywala. W tym wypadku okazał się on być niskim Azjatą o ciemnych włosach i czarnych oczach… Dobra, bo to brzmi jak z jakiegoś Zewu Serc czy innego dziwnego pisma. W każdym razie Takeshi zostaje ofiarą Teda, który kładzie go na stół i chwyta za krzesło które wcześniej wcisnął w płat czołowy Setha, po czym wspina się z nim na narożnik! Po chwili podkłada sobie siedzenie, to metalowe, pod swoje siedzenie, to z żywego mięcha i w taki sposób skacze dupskiem na przeciwnika! Kurwa, Trent Kent by się nie powstydził takiego zagrania! Albo w sumie to Kent pewnie zdjąłby do tego spodnie i celował w japę! Mimo wszystko Ted okazał się nieco bardziej rozgarnięty i zrobił to w prawidłowy sposób. Nie przewidział tylko jednego – że stół na którym leży aktualny mistrz Stanów Zjednoczonych wyprodukowany został przez producentów Botchamanii specjalnie do takich akcji wysokiego ryzyka! ”I AM THE TABLE!” zgodnym chórem, niczym grono wytrenowanych przez lata śpiewaków a’cappella zakrzyknęły całe trybuny! Bo stół wziął i się zjebał. A w zasadzie no się nie zjebał, bo się chuj nie połamał! ! Fortunate Son zdecydowanie odczuł to nieprzyjemne zderzenie ze stołem nie do ruszenia, bo po zsunięciu się na matę zawył głośno z bólu! Nim jednak zdążył się ruszyć, na narożniku z którego przed chwilą zeskoczył pojawił się już przywódca cyrkowców! I mamy Springboard Moonsault na Takeshiego! I tutaj spuśćmy może zasłonę milczenia na sytuację która właśnie się wydarzyła. Jak to mówi młodzież – masakracja. A wiecie czemu? Bo stół znowu się nie połamał! No to teraz WCW na pewno wyląduje w Botchamanii… Ale wiecie jak to wygląda w takim przypadku, prawda? Stół trzeba w końcu połamać, co by się nie działo! Tym razem padło na Beringera, który jest chyba aktualnie „najświeższy” z nich wszystkich. Chociaż patrząc na jego ubiór, to zdecydowanie bardziej kojarzy się z metalowcami. A Ci no to wiadomo, taplają się w błocie na Woodstocku i nie myją się przez cały tydzień. Prawda to Panter? Więc w sumie nie wiadomo, czy jest taki świeży jak każdy by mógł sobie pomyśleć. Ale mimo wszystko to on wdrapuje się na narożnik i… Poids écrasant! Tylko, że z narożnika, nie w standardowy sposób! A stół w końcu, kurwa w końcu! Się łamie! Publiczność nagradza tą całą akcję salwami śmiechu i gromkimi brawami, jednak takiemu Kitajcowi to na pewno nie jest do śmiechu po ilości ciosów które przyjął! A zmierza kolejny, ponieważ ocknął się Rollins! A wiemy już, że Kingslayer uwziął się na zawodnika przez którego wcześniej doznał kontuzji, co teraz również manifestuje, podnosząc Kitajca i wynosząc go na barki – Turnbuckle Powerbomb! Nie daje jednak rady dokończyć serii którą zaplanował, ponieważ zostaje szybko przechwycony przez Bananowego Chłopca (tak, jakby ktoś nie skumał to chodzi o tego, co to go stać na zatrudnienie poważnych graczy, a nadal biega z Paddym i Salvadorem), który wykonuje mu teraz Dream Street! O i to jest w końcu coś, na co wszyscy czekali. I nie mówię tu o finisherze Teda, a o tym co następuje zaraz po nim – Lofty Peacock uderza rywala w potylicę, chwyta za rękę, odwraca do siebie i aplikuje Put a Smile! Głowa Circus Maximus odwraca się szybko, spodziewając się najpewniej ataku wymierzonego tym razem w jego stronę, jednak ten nie nadchodzi. Zdziwiony Dennis rozgląda się dookoła i widzi, że wszyscy poza Forestem wytoczyli się poza ring, a wspomniany wytworny do niedawna Brytol dopiero co się podnosi! Dufour próbuje to wykorzystać i rusza na przeciwnika, jednak ten szybko orientuje się w sytuacji i unika ciosu, samemu zamieniając go na Reverse STO, po którym zapina jeszcze Koji Clutch! Dennis miota się w próbach wyjścia z dźwigni, jednak zdaje się to wszystko na nic i po chwili zaczyna klepać w matę! Nic to jednak nie daje żadnemu z zawodników, ponieważ jedyną możliwością na zakończenie walki jest ściągnięcie pasa zawieszonego kilka metrów nad ringiem! Forest w końcu jednak puszcza, z obrzydzeniem wstając i wypychając Dufoura na zewnątrz. A po chwili podnosi przewróconą wcześniej drabinę i stawia ją z powrotem na środku ringu i zaczyna wspinaczkę. Jest jednak dość zmęczony, przez co idzie mu to powoli, co daje czas Rollinsowi na powrót do ringu i wspięcie się na drabinę po jej drugiej stronie! I tam, na szczycie drabiny zawodnicy zaczynają wymieniać się punchami! Raz uderza jeden, raz drugi! W pewnym momencie korzystając ze swojego doświadczenia i sprytu Seth markuje uderzenie pięścią, po czym jednak chwyta rywala za włosy i uderza jego głową o szczyt drabiny! Stylish Masculine spada na deski ringowe, a Kingslayer próbuje chwycić pas który znajduje się już tylko kilkanaście centymetrów od jego wyciągniętej dłoni! Na to nie pozwala jednak DiBiase! Tym razem to on wskakuje w miejsce Foresta i zaczyna przepychać się z Rollinsem o lepszą pozycję! Nagle drabina zaczyna się chybotać, a obaj zawodnicy będący kilka metrów nad ziemią z przerażeniem spoglądają w dół – tam Takeshi właśnie pcha drabinę! I ta się przewraca! A Seth wraz z Tedem wylatują poza ring! I to na stół który jest tam rozstawiony od samego startu walki! Ten łamie się pod ich ciężarem od razu! No to wychodzi na to, że panowie zostali na jakiś czas wyeliminowani z walki! Takeshi zaczyna rozdawać karty w ringu, doskakując najpierw do Dufoura, który dopiero co zdążył wśliznąć się do ringu i wyprowadzając Running Tornado DDT, a następnie przechodząc do leżącego wciąż Beringera którego podnosi i Irish Whipem wrzuca w narożnik! Forest jednak jakimś cudem wskoczył na narożnik zamiast w niego uderzyć, jednak United States Champion był na to przygotowany i wyprowadził Cheeky Nandos Kick, po czym Roll Upem ściągnął go do maty, obaj wstali i Takeshi dołożył mu jeszcze Superkicka! Aktualny mistrz rozgląda się po ringu, ale nie widzi żadnego dalszego zagrożenia w postaci rywali, więc wytacza się z ringu i bierze drabinę, z którą po chwili wraca… I otrzymuje Slingblade od Rollinsa który po cichu wśliznął się do ringu po jego drugiej stronie! Samuraj niefortunnie ląduje na drabinie plecami! Seth teraz z kurwikami w oczach patrzy na zawodnika który kilka miesięcy temu pozbawił go ukochanego pasa TV i przez którego nabawił się kontuzji… Oj, to chyba nie będzie przyjemne! Kingslayer nakłada drabinę na głowę Kitajca i po chwili aplikuje mu Curb Stomp! Takeshi jak rażony piorunem pada płasko na matę, a Mesjasz tylko podnosi go trochę do góry i jesteśmy świadkami kolejnego Curb Stompa! Oj, to na pewno zostawi swój ślad! Rollins ściąga z Azjaty drabinę, a jego samego z obrzydzeniem wykopuje poza ring, by po chwili rozstawić drabinę na środku ringu! Nim jednak zaczyna się na nią wspinać, z drugiej strony ringu pojawia się DiBiase! Rollins tylko wzdycha, po czym rusza do ataku! My natomiast widzimy, że poza ringiem powoli podnoszą się Forest oraz Dennis… A nad Takeshim klęczy jeden z sędziów, który po chwili pokazuje znak X nad głową w stronę zaplecza! Momentalnie nadbiegają medycy, którzy jak najszybciej zajmują się Yamamoto! Czyżby stało się coś poważnego?! Wracamy jednak do ringu, w którym Seth okłada krzesłem Teda, by po chwili wspiąć się na narożnik… I zostać z niego zepchniętym przez wskakującego na apron Beringera! DiBiase chciał wykorzystać sytuację i zaskoczyć rywali, jednak na niego również przyszłą pora – Dufour pojawił się za jego plecami i wyprowadził Put a Smile! Po drugiej stronie ringu Jester dopadł do powalonego Rollinsa i zaaplikował mu Painful Distortion! Ted i Seth wytoczyli się z ringu, a Beringer i Dufour spojrzeli na siebie, po czym ruszyli do ataku! Tutaj taka mała dygresja, bo pewnie każdy się zastanawia co z cyrkiem i przydupasami Teda? No to zajmę wam chwilę wytłumaczeniem sytuacji. Panowie podwładni Bogacza zamierzali już udać się na pomoc swojemu szefuńciowi, jednak na ten sam pomysł wpadła reszta trupy cyrkowej. No i spotkali się przy wyjściu z zaplecza. No i zaczęli się po ludzku napierdalać. A że Gathard nie lubi jak ktoś mu się napierdala jak on na to nie zezwala, to szybko w ruch poszły jego karczki. No i teraz ogólnie wszyscy zamieszani siedzą sobie skuci kajdaneczkami na zapleczu i grzecznie czekają na koniec walki. Wszystko jasne? Jasne. To wracamy do walki Po chwilę trwającej wymianie inicjatywę przejął Lofty Peacock, który momentalnie próbuje wykonać Put a Smile, Jester jednak unika i po chwili sprowadza rywala do parteru, wyprowadzając Painful Distortion! Dufour wytoczył się z ringu, a Beringer spogląda w górę na zawieszony tam pas… I wspina się po drabinie! Nim sięgnął po tytuł rozejrzał się jeszcze, jednak wszyscy przeciwnicy znajdowali się poza ringiem! Forest pewny siebie sięga po tytuł… I tak jest, odpina go!!!!11111JEDENJEDENJEDEN PANIE I PANOWIE, OTO WASZ NOWY UNITED STATES CHAMPION! FOREST BERINGER!!!<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Dzieje się, oj dzieje się! Forest Beringer nowym US Championem! Wielka chwila dla tego zawodnika...jego potencjał jest wprost niezwykły.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>To fakt, mało macie tak ciekawych zawodników jak on na Anarchy. Właściwie to nikt nie przychodzi mi na myśl. śmieje się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>To chyba nie jest z Tobą najlepiej William. To twoje Nitro już kompletnie Cię zaślepiło. Teraz w ringu zobaczysz coś, czego jeszcze nigdy nie widziałeś. Dolnick vs Ransom. Pojedynek tysiąclecia. Walka o której nikt nie myślał, a jednak każdy ją dostanie...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Boje się trochę o ten pojedynek. Szczególnie o Big Jeana. Moim zdaniem chłopak stracił kontakt z rzeczywistością.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Myślałem, że Tobie się tacy podobają. śmieje się Jak dla mnie to będzie petarda.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Byle nie wystrzeliła komuś w ręce i tej ręki nie urwała. zażenowany Cóż, zapraszamy na to specyficzne starcie, na pewno nie zabraknie...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>wyłącza mu mikrofon Niczego nie zabraknie panie i panowie! Będą emocje, będą łzy, będzie pot, będzie się działo! A nocy wciąż będzie mało!<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">W pobliżu rampy widać... orkiestrę. W końcu zaczynają oni grać Dance of the Knights! A to zwiastuje dwie rzeczy. Pierwsza z nich to buczenie fanów, a druga to pojawienie się WIELKIEGO JEAN-PIERRE DOLNICKA! W końcu Big Jean pojawia się na rampie. Grubas jest ubrany w garniak oraz okulary przeciwsłoneczne. Obok niego jest jego asystentka. Jean przysłuchuje się swojej muzyce i lekko ziewa. Asystentce niezbyt spodobało się to zachowanie i szturchnęła Grubasa. Dolnick zaczął udawać, że bardzo mu się podoba ten występ i rękoma zaczął naśladować dyrygenta. Przy okazji rzucił, że to w sumie w chuj łatwy zawód i sam mógłby tak machać łapskami za kasę. Nie wątpię... Następnie Kongijczyk podniósł ręce do góry i odpalono kiczowate fajerwerki i inne duperele! Dużo tego. Ni chuja to nie pasuje, ale Grubcio ma to w dupie i się uśmiecha. Były przyjaciel Wilgotniaka powoli zmierza w kierunku ringu. Naprawdę powoli. Trwa to pewnie z 20 minut. No albo trochę mniej... Asystentka cały czas towarzyszy mu w tej wędrówce. W końcu Dolnick jest już blisko kwadratowego pierścienia i mówi swojej pracownicy, by naciągnęła liny i ułatwiła mu w ten sposób wejście. Kobieta odpowiada, że jest jego asystentką, a nie służącą. Wkurwiony Grubas z Konga pyta się, za co jej płaci i w końcu wchodzi do miejsca, gdzie odbędzie się prawdziwa batalia. Gdy jest już w środku, to zdejmuje z siebie garniak i wyrzuca go poza ring. Teraz widzimy jego fikuśny strój do walki. Jean-Pierre ściąga jeszcze okulary i rzuca je w kierunku fanów... No nie rzuca. Tylko udawał. Ci zaczęli buczeć na niego, a on pokazał siłę i połamał okulary jedną ręką. Po chwili powiedział, że Ransoma też to czeka i poszedł do narożnika. Tam czeka na swój worek treningowy, z którym się za chwilę zmierzy.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">ZIŻEJ SKWARKA? DJ MAGIK? A MOŻE DEJOT Z WASZYCH DYSKOTEK GIMNAZJALNYCH? Jakby to powiedział Takeshi... Ni chuja! To DJ ASSAS1N i jego słynne już "Frag Out"! Potężny cheer wybucha na stadionie, światła przybierają kolor bieli i czerwieni, a po chwili na arenie pojawia się Maxwell Ransom... Z taką tubą do strzelania i wózkiem! I bym zapomniał, fryzura 18/10 i wilgotna tak, że ja pierdole. Big Handsome Man napełnia teraz ów "pistolet" swoimi preparatami w miękkich opakowaniach, po czym strzela w stronę widowni! Fani są zachwyceni, dostają preparaty od swojego ulubieńca... Ale to nie wszystko! Nad stadionem pojawia się teraz mnóstwo dronów... Które zrzucają preparaty na trybuny! Co tu się dzieje! Mamy ujęcie z kamery nad obiektem i widzimy, że nie tylko nad stadionem, ale i wokół z nieba spadają preparaty zwilżające włosy od Maxwella Ransoma! Mieszkańcy Bostonu - takiej wilgoci jeszcze nigdy nie mieliście, a grzyb w mieszkaniach właśnie wybudza się ze snu zimowego! O matko, ile tych preparatów znalazło się na obiekcie! Ransom w końcu odrzuca tubę i zmierza w stronę ringu witając się z tymi, który są najbliżej rampy. Wilgotniak oddaje pewnemu chłopakowi swoją koszulkę, a następnie wchodzi do kwadratowego pierścienia. Tam jest już poważniejszy, przy przepotężnym cheerze i w deszczu spadających preparatów, Ransom wchodzi na narożnik, gdzie poprawia swoje wilgotne włosy i ogląda się po fanach. Po tym przygotowuje się do walki, a drony odlatują znad stadionu. Jedno jest pewne - Boston jutro będzie posiadał mieszkańców z najwilgotniejszymi włosami.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">5. Singles Match</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Maxwell Ransom vs Jean-Pierre Dolnick</span><br />
<br />
Obaj zawodnicy są już w swoich narożnikach, ludzie wstają z miejsc, cheer się wzmaga. Proszę państwa, właśnie dostajemy coś, czego każdy potrzebował, ale nikt. Powtarzam kurwa, nikt z was na to na pewno nie zasłużył. Maxwell jest nabuzowany, energicznie skacze rozgrzewając się jednocześnie, Dolnick stoi skupiony oparty o narożnik. Sędzia sprawdza gotowość... I mamy gong! Poszli! Ransom od razu ruszył na swojego przeciwnika przy ogromnym dopingu publiczności, jednak Grubas w swoim kornerze chwyta się lin. Maxwell obija byłego przyjaciela, co przerywa arbiter dzisiejszego spotkania. Cóż, Dolnick prawie uniknął pierwszej konfrontacji. Trzymając się liny dalej zerka na Wilgotniaka, który nakazuje mu walki jak prawdziwy mężczyzna. Gdy tylko gwiazda filmowa odchodzi krok od swojego kornera, Ransom ponownie rusza! Niespotykane, Jean wykazuje się refleksem i SZYBKO schyla się, po czym wyturla z ringu! Wielki Przystojny Mężczyzna rusza w pogoń za rywalem, a Grubas chyba chce zastosować starą sztuczkę - obiega właśnie kwadratowy pierścień, aby potem wślizgnąć się do niego przez opponentem. Plan jest dobry, wykonanie iście chujowe, gdyż wolno biegnący Kongijczyk nie zauważa, jak w pewnym momencie zostaje wyprzedzony przez śmiejącego się Wilgotniaka... Który z zaskoczenia wyprowadza mocny Lariat! Niezłe kurwa zaskoczenie, a wystarczało patrzeć przed siebie. Nieważne, Dolnick zostaje powalony! Ransom zadowolony krzyczy coś publice, po czym z uśmiechem pomaga wstać przeciwnikowi. No jest trochę tej masy, więc nie jest to takie proste. Grubas w końcu jest na nogach, a Maxwell chwyta go za głowę i chce wrzucić do ringu... Tylko że kurwa nie! Kongijczyk właśnie wpierdala Przystojniaka prosto w stalowy słupek! Ten pada na ziemię, a Grubas... Opiera się o swoje kolana. No pojedynek trwa już dobre 2 minuty, miał prawo się chłop zmęczyć. Gwiazda filmowa sięga teraz po jeden z leżących preparatów, który na oczach Ransoma wylewa na ziemię, dodając przy tym "że do tego się to jebane gówno nadaje". Następnie Jean-Pierre jedną nogą depcze leżący obok preparat, który rozpierdala się jak Jeff Brown na policji. Sędzie już chwilę odlicza obu zawodników, a Dolnick nie zamierza wygrać w ten sposób. Chce on ośmieszyć Ransoma, który dalej jest trochę zamroczony po bliskim spotkaniem głowy ze stalowym słupkiem. No wiadomo, nie było to tak przyjemne jak kontakt z preparatem. Maxwell leży już w ringu, Dolnick również powoli do niego wchodzi... I od razu wyprowadza Elbow Drop! I TO Z MINIMALNEGO, KILKUCENTYMETROWEGO WYSKOKU! Jasny chuj, ależ to musiało boleć!1...2...i czy będzie? Nie, nic z tego! Grubas uderza ze złością w matę, po czym wstaje. Chyba powoli doskwiera mu kolka, bo chwyta się za brzuch. No nic, ale trzeba walczyć dalej. Gwiazda okopuje teraz nonszalancko Ransoma i dodaje "jadę z tobą kurde jak z Moxem na twitterze". Grubas dopytuje asystentkę, czy ten tekst był zajebisty. Asystentka mówi niechętnie, że tak. Jean-Pierre tego nie wyczaił i szeroko się uśmiecha. Tymczasem pora na kolejny atak, mamy następny Leg Drop! Ależ arsenał chwytów w wykonaniu Dolnicka! I kolejny pin 1...2...I CHUJ Niesamowite! Nie no, taki chuj, walczymy dalej, arbiter dolicza do 2. Kongijczyk tylko kręci głową i dosiada Maxwella, któremu pewnie zaraz wypłynął wnętrzności pod takim naporem. Gwiazdor chwyta głowę przeciwnika i wyprowadza serię ciosów, a po każdym z nich dokłada kolejno literki: M, O, X, L, E, Y, T, O, C, H, U, J. Grubas kolejny raz się uśmiecha i jest zajebiście zadowolony, gdyż znów pojechał Moxowi. Niech ta świnia się lepiej skupi na Ransomie. No nic, jedziemy z tym dalej. Wilgotniak jest kompletnie zdominowany i czołga się teraz w kierunku lin. Zanim zdąży się podnieść, już jest obok niego Dolnick... Który po prostu staje na posiadaczu najwilgotniejszych włosów! Maxwell wyje z bólu, a Dolnick szeroko się uśmiecha i rozkłada ręce. Jean schodzi z opponenta i mówi asystentce "Że Ransom nie potrzebuje maski psa tak jak ten chuj Moxley, żeby dawać głos, kiedy tylko zechce".  Dodaje po tym "kurwa, ale mi się to udało"... I mamy SPLASH! Tym razem za długo zwlekał! Chybiony! Wilgotniak wstaje, zaś Kongijczyk  klęczy trzymając się za brzuch! Doping teraz się wzmaga, Big Handsome Man może i jest obolały, ale na pewno nie brak mu motywacji! Łapie byłego przyjaciela za głowę... HUMIDIFIER! Corner Springboard Bulldog dla Grubasa z Konga! I to chyba nie koniec. Wilgotniak wchodzi teraz na trzecią linę, gdzie przeczesuje swoje wilgotne 18/10 włosy... Diving Headbutt! Nie, Dolnick kontruje to na Codebreaker!? CO KURWA?! CO TU SIE WYDARZYŁO!? Nie no, żartowałem, on nie umie takich rzeczy. Akcja oczywiście trafiona, a Maxwell kładzie się na rywalu.1...2...3?!!!!Nie, nic z tego! No było teraz blisko! Ransom z lekkim politowaniem zerka na byłego przyjaciela... I zaczyna go zasypywać całą serią mocnych ciosów! Tutaj nie ma taryfy ulgowej, nasz Przystojniak jest dzisiaj niezwykle poważny. Maksiu w końcu daje sobie spokój i wstaje, nie spuszczając z oka Dolnicka. Ten w końcu również leżąc patrzy się na swojego wroga i mówi mu "że może załatwią to jakoś inaczej, ze względu na stare czsasy i żeby nie był takim chujem jak Moxley". Jean cofa się przy tym w stronę narożnika, a Wilgotniak walczy trochę sam ze sobą. Atakować, czy nie atakować? Jean-Pierre jest oparty już o korner, gdzie powoli wstaje... I próbuje po prostu kopnąć Ransoma w jajca! Nie! Mamy unik i teraz Wilgotniak wyprowadza wściekłe punche, a następnie kopnięcia! Dolnick zsiadł się w narożniku, a sędzia uspokaja Maxwella. Ten nic sobie z tego nie robi i rusza na rywala, co spotyka się z kolejną ingerencją arbitra. Big Handsome Man lekko stracił panowanie nad sobą i słucha teraz kazania... Ale co w tym czasie robi Dolnick? Sędzia i Maksiu są zajęci rozmową, a ten to skrzętnie wykorzystuje, gdyż w "magiczny" sposób znika poduszeczka przy łączeniu środkowej liny w narożniku! Grubas teraz próbuje ruszyć na posiadacza najwilgotniejszych włosów, lecz ten w porę się uchyla... I mamy Enzuigiri! I Spinebuster! Aj, Wilgotniak nie daje rady teraz wynieść Dolnicka, a ten za to wyprowadza piekielnie mocy Headbutt! I błyskawiczny Powerslam! I CONGO DROP!! ALEŻ SEKWENCJA OD GRUBASA! Johnny Bravo of pro wrestling zdołał jednak popisać się niezwykłym refleksem i w ostatniej sekundzie odsuwa się! Big Jean siada przez to na macie, a nasz Przystojniak wykonuje sprężynę, odbija się od lin... ZARAZ! REBOUND LARIAT! AKCJA MOXA! Ależ zniewaga dla naszej gwiazdy filmowej! 1...2...i chuj Nie, kick out! Ransom łapie się za głowę, ale należy pochwalić naszych zawodników, jak niespodziewanie podkręcili tutaj tempo. Cheer ponownie mocno się wzmaga, ostatnio takie emocje odczuwałem podczas karmienia kaczek. Maxwell ogląda się po widowni i wskazuje, że ma zamiar zakończyć ten pojedynek. Zerka na ledwo wstającego Grubasa z Konga, mimo wszystko w oczach Wilgotniaka widać żal. Mamy jednak kopnięcie w brzuch Dolnicka! Handsomer?! Nie! Przerzuca go Big Jean za siebie! Big Handsome Man wstaje przy pomocy narożnika... RUGBY CHARGE OD KONGIJCZYKA! Akcja Zamory! Maksiu wbity Corner Spearem w narożnik, a Grubas warto nadmienić - BIERZE ROZBIEG! Mamy odbicie od lin... BAD MOON RISING! Wallace'owy Jumping Side Kick dla Gwiazdy filmowej! I to o dziwo uniknięty! Dolnick odwraca się zaskocozny samą akcją i tym, że udało mu się jej nie przyjąć...CODEBREAKER! Cała biała lista ma swój udział w tej walce! Tylko, że Jean-Pierre łapie Ransoma! Co za forma Grubasa! Odrzuca on teraz skonsternowanego Wilgotniaka przed siebie... POTĘŻNE ODEPCHNIĘCIE! Wypierdoliło Ransoma jak Riversa po przeczytaniu swojego tłiterka zeszłej nocy! Co więcej Maxwell trafia głową prosto w łączenie, z którego wcześniej Big Jean usunął osłonę! Posiadacz najwilgotniejszych włosów jest w innym świecie, siedzi totalnie zamroczony, a Grubas ma swój chyba największy moment w całej karierze ringowej! Mamy rozbieg i Congo Gift! Stinkface, który wbija głowę Maksia jeszcze bardziej i możliwe, że kończy tą walkę! Grubas ciężko oddycha i trzyma się za klatkę piersiową, ale w końcu łapie Ransoma i odsuwa go od lin! Mamy próbę zakończenia tej walki1...2...KICK OUT NIE! Ależ szał na widowni! Dolnick wkurwiony jest w totalnym szoku, ciężko dysząc mówi sędziemu, że "chyba go pojebało", a następnie siedząc nakazuje asystentce napisać skargę na arbitra tego spotkania. Maxwell leży praktycznie nieprzytomny, zaś Grubas z Konga siedząc obok niego sprzedaj mu bitch slapy przy ogromnym heacie od fanów. Słyszymy różne bluzgi w stronę naszego Przystojniaka, które potem zamieniają się w zwykły śmiech. Big Jean z trudem wstaje i teraz to on zaczyna wyklinać zebranych widzów, po czym... Zaraz, czy on zaczyna wchodzić na narożnik? Oszalał! Chyba chce wykonać Congo Drop z wysokości i raz na zawsze zakończyć ten pojedynek! Zapewne Dolnick ma już kolkę i idzie mu to naprawdę wolno, ale w końcu staje na tej drugiej linie. Congo Drop... Nic z tego! Nagle Ransom zrywa się z maty, przechodzi pod nogami Grubasa i opierając się o korner atakuje głowę swojego wroga! Reakcja publiki zmienia się diametralnie, a Maxwell sam zaczyna wchodzić na narożnik od wewnętrznej strony ringu Jean-Pierre ledwie trzyma się jedną ręką liny, a drugą próbuje wyprowadzać jakieś ciosy. Te nie dochodzą jednak do głowy Maxwella, który dorzuca bardzo mocny Headbutt! Dolnick puszcza się (h3h3), jednak jakimś cudem udaje mu się ustać na nogach. Ransom skacze z drugiej liny wykonując Double Axe Handle... Grubas dalej stoi! I POTĘŻNE ODEPCHNIĘCIE, TYM RAZEM DLA DOLNICKA! Ależ power miał Big Handsome Man w łapach! Gwiazda filmowa ląduje na linach, odbija się od nich... I inkasuje kopnięcie! Mamy Double Underhook! Ludzie wstają z miejsc, a Ransom tylko kiwa głową i z całej pizdy drze się wniebogłosy "I AM...", na co publika odpowiada "HANDSOMEEEEER"! Kurwa mać, mamy wyniesienie! Jak on to zrobił! Wilgotniak wydaje z siebie dziki okrzyk trzymając Grubasa w pionie... HANDSOMER! Udany! Maxwell odwraca Dolnicka i kładzie się na nim, a publika odlicza wraz z sędzią! 1... 2... 3?! NIE! Możliwa była ta walka! Maxwell Ransom pokonuje Jean-Pierre Dolnicka po naprawdę emocjonującej walce!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Co za emocje u Ransoma! Ten skrywa twarz w dłoniach i może cieszyć się z owacji na stojąco. No jest wzruszenie u dzisiejszego zwycięzcy. Maxwell tauntuje na narożniku wzbudzając jeszcze większy cheer od zgromadzonej widowni, po czym opuszcza ring przy swojej piosence. Po drodze zerka jeszcze na powoli podnoszącego się Dolnicka... Po czym zostawia go i zmierza w stronę zaplecza. To jest jego wielki dzień. Big Jean w tym czasie się podnosi i wygląda na mocno wkurwionego. Fani zaczynają gwizdać i buczeć, co powoduje jeszcze większą złość u Dolnicka. Ten ledwo stoi i krzyczy w stronę widowni, żeby Ci "zamknęli ryje", wygląda wręcz jakby miał się zaraz rozpłakać! Fani nic sobie z tego nie robią i wyraźnie dają znać, co myślą o Grubasie, co ten wytrzymuje coraz gorzej. Zaraz! Ransom! Maxwell wraca się do ringu! Na miejscu każe publice się uspokoić... Co ta od razu robi! Jean-Pierre jest tym faktem cholernie zdziwiony, a sam Wilgotniak coś mówi po cichu w jego kierunku jednocześnie zasłaniając usta... I obejmuje Grubasa! Co tu się dzieje! Dolnick też wygląda na wzruszonego... I również obejmuje Maxwella! Ależ doping nam się zrobił na trybunach! Czyżbyśmy mieli piękne pogodzenie się byłych przyjaciół? Panowie jeszcze rozmawiają ze sobą, a Wilgotniak wznosi rękę Grubasa do góry doceniając jego dzisiejszą postawę. Słyszymy przeogromny cheer, a obaj panowie w towarzystwie asystentki schodzą na zaplecze. Co za zwrot akcji...</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> *wyciera łzy*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> *też się pobeczał* No nie powiem, nie powiem...trochę się wzruszyłem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>My mamy dalej cokolwiek tu komentować? Przecież teraz już nic co powiemy, nie ma najmniejszego sensu. Wszystko zostało już powiedziane i pokazane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Zawsze mówiłem, że wrestling potrafi dostarczać niesamowitych emocji, ale nie myślałem, że będę płakał po walce jakiegoś playboya z Grubasem z Konga. *przeciera łzę*]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Druga noc Starrcade! Zaczynamy! Kamera przejeżdża po trybunach na których zebrane są dziesiątki tysięcy fanów, a po chwili ląduje na komentatorach! Kamera, Akcja!</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Zaczynamy drugi część zabawy! Działo się wczoraj, co nie, Paul?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Działo się? Powiem szczerze, że nawet ja byłem tym wszystkim zszokowany. Na razie największa gala w roku wygląda wprost fantastycznie, a jesteśmy przecież dopiero na półmetku.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Wróćmy jeszcze na chwilę do wydarzeń ze wczoraj, Wes Wallace dalej mistrzem...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Wallace to jest ewenement na skalę światową. Naprawdę niezwykle się cieszę, że mam takiego zawodnika na Anarchy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>Powiem Ci tak zupełnie szczerze, że trochę Ci go zazdroszczę. Wiem, że ostatnio byłem niemiły, ale nie ukrywam, że trochę przemawiała przeze mnie zazdrość, tylko trochę. uśmiecha się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> To ja Ci powiem, że czekam na rozwiązanie sprawy z tytułem IC, w końcu Edgar Dickinson i Chris Cold żrą się od paru miesięcy, a w tle jest jeszcze Nick Jeffers...całkiem ciekawie tam macie, na tym Nitro. również się uśmiecha<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Ja kibicuje Edgarowi. Podoba mi się jego podejście do wrestlingu, do życia, jego styl no...i generalnie można powiedzieć, że trochę przypomina mnie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>No dobrze. To co? Zobaczymy czy twój ulubieniec da radę? Startujemy!<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nick Jeffers czeka już w ringu, najwidoczniej wszedł w trakcie rozmowy panów przy stoliku. Światła na arenie zupełnie zgasły, gdy nagle zaczął grać nieznany nikomu theme. O co tu chodzi? Na podświetlonym stage'u pojawia się dwudziestu mężczyzn... odzianych w stylu spartańskich wojowników! Dziesięciu z jednej, dziesięciu z drugiej strony, zaczyna wykrzykiwać słynny spartański okrzyk, unosząc wysoko w górę swoje włócznie. Pokaz ten trwa kilkanaście sekund, aż niespodziewanie z pod titantronu zaczął wydobywać się... olbrzymi rydwan, ciągnięty przez dwóch potężnych kloców, nie trzeba się domyślać jak ubranych. Na rydwanie siedzi tajemnicza postać, odziana w szatę królewską o kolorze krwistym, na głowie ma zaś hełm, którego szczyt zdobi złocista korona. Pojazd zatrzymuje się a nieznany nikomu osobnik zdejmuje z głowy swoją koronę... i naszym oczom ukazuje się nie kto inny jak CHRIS COLD! Na hali rozbrzmiał już standardowy theme song zawodnika, publiczność zareagowała potężnym buczeniem, jeden dziadek tak głośno się darł że aż mu jego sztuczna szczęka wyleciała, którą to zaczął szukać. Pretendent do tytułu Interkontynentalnego, ubrany w złote getry wrestlingowe oraz śnieżnobiałe buty, powoli zaczął kierować się w stronę ringu, kompletnie nie zważając na to co dzieje się dookoła jego osoby. Gdy znalazł się w kwadratowym pierścieniu, wszedł po kolei na każdy z narożników, skąd jasno dawał do zrozumienia, kto opuści dzisiejszą walkę jako mistrz. Po wszystkim, przykucnął on w swoim cornerze, czekając na swoich przeciwników.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Część świateł na arenie gaśnie, tak że pozostają tylko te rażące zimnym halogenem.  Na telebimach wyświetla się wielka oprawna w skórę księga, jej stronice zaczynają się przewracać, pokazując na swoich stronicach serię obrazków z kariery Edgara, wyraźnie widoczne są takie elementy jak debiut na Anarchy, zwycięstwo na Fall Brawl czy feta po zdobyciu mistrzostwa interkontynentalnego. W końcu docieramy do końca i książka się zatrzaskuje po czym staje w płomieniach. W tym samym momencie na całej arenie na publikę zaczyna spadać konfetti do złudzenia przypominające spalone książki, może to są spalone książki. Nie ma jednak czasu się nad tym zastanawiać, ponieważ wybucha "Puppet Show"! Tym razem wykonywane oczywiście na żywo! Gruba "Avatar" wyjechała na drogę do ringu na platformie ozdobionej strumieniem ognia płynącym wzdłuż jej krawędzi. Oczy wszystkich odrywają się od pokazu grupy, kiedy zjawia się Edgar Dickinson! A ten zjawia nam się z powietrza, zlatuje na linach z okolic sufitu w stronę ringu. Poeta ma doczepione do pleców ogromne czarne skrzydła, zresztą i jego płaszcz nie jest z klasycznego materiału z czarnych piór. "Król Pióra" w końcu ląduje na narożniku, gdzie techniczni odpinają od niego uprzęże, a mistrz ściąga z bioder swój błyszczący, na jego czarnym tle, bielą i złotem pas. Poeta przez chwilę unosi mistrzostwo wysoko w górę, żeby w końcu stanąć w centrum ringu, gdzie dwornie ukłonił się w stronę kończącego jego theme song zespołu. Po czym nie oglądając się na swoich dzisiejszych rywali, zasygnalizował, że jest gotowy do walki.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">1. Triple Threat Elimination Match for WCW Intercontinental Championship<br />
Edgar Dickinson &copy; vs Chris Cold vs Nick Jeffers</span><br />
<br />
Całe te pierdolone towarzystwo raczyło się pojawić w ringu, więc najwyższy czas rozpocząć walkę, na szali której znajduje się Mistrzostwo Interkontynentalne. Edgar nie tracąc czasu, z wielkim wkurwieniem rzucił się na Colda, którego zasypał to gradem punchy, jeden... drugi... trzeci... czwarty... piąty... Do akcji włączył się Jeffers, który... Tu nie ma żadnego zaskoczenia, postanowił pomóc Dickinsonowi w szarży, również bardzo wkurwiony na Chrisa, za to co ten ostatnio odpierdalał. Wykonuje on mu serie low kicków, jeden... drugi... trzeci... czwarty... piąty... po chwili Edgar wykonuje gut kick, zaś odbija się od lin i... clothesline powalający Colda. Wygląda na to, że zawiązał nam się sojusz, mający na celu eliminacje go z walki. Nick oraz Edgar chwytają pod pachy Christophera, po czym mamy Double Suplex! To jednak nie koniec, Jeffers chwycił za głowę Colda, przez kilka sekund go tak podduszał... i mamy Devil Lock DDT, międzyczasie Edgar wszedł na narożnik, dokładając Frog Splash! To sobie Cold nieźle przepierdolił. Mało tego Simply Man raz jeszcze go podniósł, swoją nogą oplótł jego nogę, zablokował jego rękę, tymczasem Poeta odbił się od lin, wziął rozbieg... i mamy combo akcji Single Leg Dropkick oraz Russian Leg Sweep! Natural Born Killer po przyjęciu serii akcji, zdołał wyczołgać się przez apron poza ring, gdzie pomału dochodzi do siebie. Inne plany ma Edgar, który raz jeszcze odbija się od lin, bierze duży rozbieg i... na tym koniec, gdyż znikąd został on zaskoczony przez Jeffersa, który powalił go poprzez mocny Spinning Wheel Kick! Tym samym Ice J zakończył wcześniej zawiązany sojusz, chwilę później na stojącym już przeciwniku wykonał Step Up Enzuigiri, po którym Poeta mocno się zachwiał, więc Nicky mocno odpycha go w stronę lin... po czym mamy Samoan Drop! Najbardziej niedoceniany wrestler w federacji ma teraz swoje pięć minut, zobaczymy jak on swój czas wykorzysta. Wchodzi on w dosiad, blokując rywala z każdej strony, zasypując jego głowę poprzez serie ciosów MMA Elbows, jeden... drugi... trzeci... czwarty... piąty... szósty... aż tu nagle jeb w plecy poprzez Double Foot Stomp od Colda, który zdołał już dojść do siebie. Toxic Maker, podnosi Jeffersa do pozycji stojącej, po czym wykonuje mu Jumping Enzuigiri Kick, następnie mając słaniającego się rywala, odbija się od lin i... mamy Rolling Elbow! Pitbull wykonał pełen obrót, będąc dalej oszołomionym, wykorzystując to Cold, odbija się raz jeszcze od lin... wymierzając potężny Yakuza Kick! Będący na fali wnoszącej Chris, udaje się do narożnika, powoli wdrapuje się na jego szczyt i... zostaje strącony przez Edgara, któryż to wykonał na byłym mistrzu Light Heavyweight, efektowny Frankensteiner! NBK z hukiem wylądował na macie, tymczasem obecny Intercontinental Champion wykorzystując to że jest w okolicy narożnika, wszedł na niego raz jeszcze, skąd... wykonał Diving Double Foot Stomp! Mamy przypięcie, 1...2...KICK OUT To wciąż za mało na Christophera, Edgar musi z siebie wykrzesać dużo więcej. Mający to uwadze Champion, podnosi pretendenta do stójki, chwilę na niego patrzy i... mamy Rymowankę! Jeden... drugi... trzeci raz, następnie odbija się od lin, mija rywala, raz jeszcze odbija się od lin, teraz to Chris mija jego, który szybko zdołał się ocknąć, teraz obaj odbijają się od lin i... OMG! HOLLY SHIT! Just a Word oraz Blade Crushes wykonane jednocześnie! Ja pierdole, ależ to była kolizja, co tu się teraz odjebało to wielki szok, zarówno ze strony publiczności, jak i komentatorów. Nigdy wcześniej nie byliśmy świadkami wykonania tej akcji przez dwóch zawodników, na raz samym sobie. Sędzia kompletnie zdezorientowany, nie wie co ma robić, więc zaczyna wyliczać,1...2...3...4...5...6...7...są już na kolanach, podpierając się nawzajem 8...9...10..Jednak nie, panowie w ostatniej chwili stanęli na równe nogi! Tutaj obu należy się wielki szacunek, przede wszystkim Edgarowi, że wciąż ma siły walczyć, pomimo otrzymanych dwóch akcji kończących ze strony przeciwników. Tymczasem... dochodzi do ostrej wymiany ciosów, puch za punch, kick za kick, elbow za elbow... Ależ awantura, kłopoty kłopoty Najmana... Kurwa, przecież on tu nie walczy, to Wrestling a nie MMA. Zawodnicy mocno się nienawidzący, nie oszczędzają się, rzucając w swoją stronę cokolwiek, czy to cepy czy kopnięcia, w końcu swoim sprytem wykazał się Cold, wykonując gut kick w brzuch rywala, następnie odbił się od lin... i tu go zaskoczył Edgar, wykonując Scoop Powerslam! Jednak nic z tego, Chris w porę chwycił się za liny, po czym z rozbiegu wymierzył Float Over DDT! Strażnik słów przetoczył się do narożnika, gdzie... na dokładkę otrzymał Shotgun Dropkick! Po wykonaniu akcji, Agent of Chaos przejechał palcami po skroni, dając jasno do zrozumienia że zamierza kończyć już ten pojedynek. Czeka aż przeciwnik się podniesie, po czym składa palce w pistolet, wykonuje strzał, wykonuje rozbieg i... mamy Blade Crushes na stojącym rywalu! Jednak nie! Edgar w porę uniknął akcji, następnie odbił się od lin i... mamy Ostrze i Pióro! Cold mocno oszołomiony, lecz zdołał się podnieść, tylko po to by... otrzymać po raz drugi w tej walce Just a Word! Udane, Edgar nie pierdoli się w tańcu i niczym John Travolta, rzucił się do pinu 1...2...I KICK OUT Cold w ostatniej chwili... położył nogę na linie, co zauważył arbiter, przerywając liczenie. Poeta jest w wielkim szoku, od wygranej dzieliły go dosłownie setne sekund, przy czym jest on bardzo wkurwiony, że nie dopilnował on tego by zrobić tego na środku ringu. Postanawiając odrobić pracę domową, przeciągnął on Colda na sam środek ringu, następnie udał się do narożnika, ślamazarnie ale jednak po chwili wdrapał się na sam środek narożnika, skąd... wykonał Plot Twist! I udało mu się... prawie! Chris w ostatniej chwili wystawił kolana, następnie zaś oplótł przeciwnika... po raz drugi w tej walce zapinając Punished Severely! Edgar próbuje wydostać się, wierzgając się na każdy możliwy sposób. Mija dłuższa chwila a on... kompletnie odpłynął! Widząc to arbiter, dla pewności uniósł jego rękę w górę... raz... drugi... czy będzie trzeci raz? Tak jest, Poeta nie daje żadnych oznak, co oznacza iż zwycięzcą walki i nowym Mistrzem Interkontynentalnym zostaje Chris Cold!<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Chris Cold zostaje nowym IC! Brawo...no i co, zrzedła mina?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>To, że jestem szanuję Edgara, nie znaczy od razu, że musisz robić ze mnie jakiegoś fanboya.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> Racja. Wszyscy wiemy, że jesteś fanboyem kogoś innego. No, ale to nazwisko dziś nie padnie, więc możesz już wyjąć ręce spod stołu, drogi kolego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Nie wiem skąd w Tobie tyle jadu, Paul...przecież wydawało mi się, że zaczęliśmy się dogadywać. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić państwa na krótką przerwę!<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">PRZERWA TECHNICZNA, SALVADOR WYCIERA RING, A NA TITANTRONIE REKLAMY SNICKERSÓW, AKCJE CHARYTATYWNE I INNE PIERDOŁY</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Po przerwie kamera wita nas widokiem Nature Boya w ringu. Ric Flair ubrany w biały trzyczęściowy garnitur z mikrofonem w dłoniach spokojnie czeka, aż wrzawa na trybunach nieco się uspokoi.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ric Flair:</span> Dobry wieczór WCW! cheer Rozwieję obawy części z was i powiem, że czuję się bardzo dobrze i możecie być pewni, że moja wizyta na Starrcade nie jest tylko wizytą starszego pana żeby na chwilę zwiększyć oglądalność. Mam w tej federacji swoje interesy, a to co się ostatnimi czasy tutaj dzieje, zmusza mnie żebym znowu zaczął doglądać ich osobiście. A potrafię zadbać o swoje sprawy, przypomnijcie sobie tylko...<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">BODYBUILDER! Bruno Alves melduje się na arenie! Zawodnik pośpiesznie rusza do ringu i wkrótce się w nim melduje!</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bruno Alves:</span> *pierdoli coś po portugalsku i nikt nie wie o chuj mu chodzi*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ric Flair:</span> Co? kim ty w ogóle... Aaa z reszta nie ważne, mogę zacząć robienie porządku i od ciebie. Ric ściąga marynarkę Bijcie w gong.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">2. Singles Match</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bruno Alves vs Ric Flair</span><br />
<br />
Gong właśnie wybrzmiewa! Alvesowi jak widać mało po wczoraj, to i dzisiaj przyszedł żeby dostać po mordzie od starego dziada. Flair rozpoczyna walkę w swoim stylu - "WOOOO!" wraz z całą areną i tak kilka razy. W końcu Bruno traci cierpliwość i atakuje...ale zostaje zaskoczony przez Rica, który łapie go za nos i mocno ciągnie go do przodu. Przegraniec łapie się za swój głupi ryj, natomiast Ric postanawia wykonać mu Irish Whip. Alves odbija się od lin, a Ric wykonuje mu Hip Toss! Niby stary dziad, ale jeszcze coś tam potrafi. Oczywiście po tej akcji Flair zaczyna celebrować, prezentując swój charakterystyczny chód/taniec/chuj wie jak to się nazywa...no wiecie. O to chodzi. Tylko bardziej jak stary dziad, którym jest. Zauważa, że Alves wstaje, więc chwyta go i chce sprowadzić do narożnika. Bruno jednak kontruje i to Ric ląduje w rogu ringu. Teraz Brazol postanawia od razu wziąć rozbieg i...jak się domyślacie, oczywiście wpada w pusty narożnik. Mimo, że Flair porusza się wolno i Bruno spokojnie mógł zareagować, gdy ten się odsunął. No ale nie zareagował, jego problem. Ric za to skrzętnie z tego korzysta, wykonując oczywiście Backhand Chop na jego klatę! Że towarzyszy temu chant "WOOOO!", chyba nie muszę mówić. Tę kombinację powtarza jeszcze kilka razy, a następnie chwyta Alvesa, wykonując Butterfly Suplex! No dobra, raczej Release Butterfly Suplex, niech się dziadziuś nie przemęcza. Niedługo potem Nature Boy chwyta Alvesa za nogę, zakładając Figure Four Leglock! To musi być koniec, panowie są na środku ringu! Alves nie ma wyjścia! Klepie! Brawo dla Flaira, właśnie został najstarszym zwycięzcą walki w WCW! Czy ktoś kiedyś to przebije? Chyba tylko on sam, jeśli przyjdzie na Starrcade za rok.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ric Flair przez chwilę celebruje swoje zwycięstwo, a następnie udaje się na zaplecze. Kamera pokazuje nam jeszcze przez moment podnoszącego się Bruno Alvesa...jednak to nie koniec jego kłopotów! W końcu na dziś zaplanowane dla niego było inne starcie! I chyba ono właśnie za moment się zacznie! Wybrzmiewa bowiem TEN THEME SONG!!! Fani natychmiast zaczynają cheerować! Po całym stadionie niesie się "GOOOOLDBERG, GOOOOLDBERG!". Muzyka gra, aż w końcu, po dłuższej chwili zjawia się...Pill Tautu? Tak, to on! Ubrany dokładnie w strój zapaśniczy Billa Goldberga, wchodzi na arenę, oczywiście natychmiast uciszając publikę, która zaczyna buczeć. Rzecz jasna Tautu wykonuje typową dla Goldberga rozgrzewkę na rampie, a następnie udaje się do kwadratowego pierścienia, gdzie sięga po mikrofon i zatrzymuje się przed zdezorientowanym Alvesem.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pill Tautu:</span> Bruno Alves...YOU'RE NEXT!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Tautu wyrzuca mikrofon, a sędzia nakazuje uderzyć w gong!</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">3. Singles Match</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bruno Alves vs Pill "Goldberg" Tautu</span><br />
<br />
Mamy gong w kolejnym emocjonującym pojedynku! Fani domagają się prawdziwego Goldberga, ale jego tu nie ma, więc skupmy się na tych, którzy są! Bruno Alves rusza w kierunku Tautu-berga, który powala go na matę Spearem! Kilka sekund później Pill podnosi Alvesa z maty, by wynieść go w górę. Utrzymuje tak Alvesa w pionie przez kilka sekund...Jackhammer! 1...2...3! "Goldberg" zwycięża!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pill Tautu wygrał dzisiejszą walkę, jednak trudno powiedzieć, żeby ktoś poza nim samym był z tego faktu zadowolony. Fani buczą na niego. W czasie, gdy gra "jego" muzyka, na arenie...pojawia się prawdziwy Goldberg! Publiczność, zauważając go, momentalnie zaczynają śpiewać w rytm jego theme songu, zaś Bill powoli rusza w stronę ringu, obserwując totalnie zaskoczonego Tautuberga! W końcu dociera do środka. Sędziego już nie ma, więc na walkę nie ma co liczyć. Tautu jest wyraźnie wkurzony, że ktoś chce go podrabiać. Rusza...jednak otrzymuje Spear! Zaraz potem Goldberg (ten prawdziwy) usuwa z ringu Goldberga (tego nieprawdziwego) i przez chwilę tauntuje na narożniku, pozdrawiając fanów.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Kamera przenosi się ponownie do stolika, jednak coś przerywa rozmowę komentatorów… Coś pojawia się na titantronie! Przenosimy się do...no właśnie wygląda to jak duży apartament w hotelu, nawet bardzo dużo. No i widać od razu, że sporo takie coś kosztuje, bo przepych aż bije po oczach. Uwagę zwraca głównie ogromna wanna umiejscowiona na środku pokoju. Widzimy w niej Stephanie McMahon i Triple H'a. Obok na sofie spoczywa Jake "The Snake Roberts", Sammy Guevara siedzi obok niego, ale wygląda na zbyt zajętego swoim iPhone'm, by w ogóle wiedzieć, co się wokół niego dzieje. No, a James River Waters...właśnie kroi coś w kuchni.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> Od razu mówię, że na żadne mięso nie możecie liczyć, nie wiem czy wiecie, ale ja jestem wege. uśmiecha się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> nagle się ocknął Kto jest wege, ten rucha ko...A w sumie to nieważne. Waters patrzy się na niego jak na debila<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters: </span>Wracając do tematu. Nie będzie mięsa, ale powinno wam to smakować, bo kupiłem warzywa u baby na straganie, a nie w supermarkecie, więc jest szansa, że nie wstrzyknęli w niego całego tego gówno. W ogóle zauważyliście, że warzywa już nie smakują jak dawniej? To wszystko przez GMO, bo jakby założenie tego jest takie, że wszystkie owocki i warzywa będą zajebiście wyglądać. No właśnie i wyglądają...tylko co z tego, jak są dokładnie takie same, no i przez to nie mają zupełnie smaku?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> Wolałbyś mieć zgnite jabłko zamiast pyszniutkiego czerwonego?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> Nie. Wolałbym żeby takiemu rolnikowi, co ma ten sad z jabłkami opłacało się je sprzedawać. Takim jestem marzycielem. uśmiecha się i dalej kroi marchewkę<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jake Roberts:</span> A ja się zgadzam z Riversem. Moim zdaniem to dawniej nie było takiego problemu, byle gdzie szedłeś i miałeś wszystko, co chciałeś.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> Jake, co ty pierdolisz? Przecież ty chodziłeś tylko do monopolowego po wódę. śmieje się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jake Roberts: </span>spycha Guevarę z kanapy A pokazać Ci węża, ty głupi szczylu?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> mierzy Jake'a wzrokiem ŻADNYCH WĘŻY. Mówiłem coś na ten temat, jak wszystko ustalaliśmy i chce raz jeszcze podkreślić - jak zobaczę tu jakiegoś gada, to was wszystkich pozabijam. Choćbym miał zrobić to tym tępym nożem. dalej kroi<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Triple H: </span>Spokojnie, Stephanie też nie przepada za gadami, więc Jake już wie, że jego kolega nie ma wstępu na nasze imprezy. A, swoją drogą to wiecie, że za 5 h musimy pojawić się na Starrcade?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara:</span> Będzie ta jebana loża VIP, czy nie? Triple H przytakuje To całe szczęście, bo nie mam zamiaru siedzieć gdzieś pomiędzy całym tym plebsem. No, a skoro nie mam walki, to możemy chyba sobie strzelić po drinku, co nie? Jake na pewno się ucieszy. Zresztą wy chyba też pijecie, jak chodzicie na te wszystkie udawane bale charytatywne i całe to gówno dla picu, nie?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Stephanie McMahon: </span>Mam dla was niespodziankę. <br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Stephanie wychodzi z basenu, podchodzi pod jedną z szafek w kuchni, wypinając swoją dupkę, po czym wyciąga z niej szampana...w sensie z szafki, nie z dupy. W każdym razie Sammy Guevara chyba dostał erekcji. Nie wiadomo tylko, co było przyczyną.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sammy Guevara: </span>Haha! Bardzo dobrze! Zawsze uważałem, że zwycięstwa trzeba opijać! Szczególnie takie, jak to nasze! Ja pokonałem w końcu tego popierdoleńca Paina, "Rio" zdemolował Maesa, a Jake dalej ma wątrobę, więc każdy ma tu powód do tego, żeby się napić! wyciąga kieliszki i rozlewa<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">James River Waters:</span> odkłada swój kieliszek Nie mam zamiaru dzisiaj pić, bo w przeciwieństwie do Ciebie, mam jeszcze coś ważnego do załatwienia. Mówicie, że mamy lożę vip, tak? To świetnie się składa, bo jest jeden pojedynek, który szczególnie mnie interesuje i chciałbym go zobaczyć z bliska.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Reszta wznosi toast i pije szampana, a James River tylko oblizuje się, po czym wrzuca pokrojoną marchewkę na patelnię i miesza z resztą warzyw.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>podniecony Haha! Mówiłeś, że go nie będzie, a on jest! Widziałeś jaki z niego dobry chłopak? Robił wszystkim jedzenie! W ogóle to nie rozumiem całej tej nagonki na "Revenge". Chłopaki po prostu zebrali się w całość i być może dzięki temu na Nitro w końcu zapanuje porządek. Sam na początku nie byłem fanem tych wybryków Jamesa Rivera Watersa (oczy mu się święcą) ale widać, że chłopak ma plan na swoją karierę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Może i ma...ale mnie martwią te jego plany. Nie wiem czy wasza tygodniówka udźwignie taką osobowość, więc może lepiej będzie dla niego, jak przeniesie się na Anarchy. No, ale już przestańmy o Watersie, bo przypominam, że dziś mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Regal wygląda na zdziwionego W walce o pas US mamy prawdziwy wysyp talentów i indywidualności.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> To fakt...ciekawe jest to zestawienie. Bardzo trudno byłoby mi wytypować zwycięzcę.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>uśmiecha się A jakbym bardzo Cię o to poprosił? No dawaj...tyle lat w pro wrestlingu, na pewno masz jakieś przeczucia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Dobra. Stawiam na Takeshiego...wyglądał ostatnio na naprawdę zmotywowanego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Ciekawe, ciekawe...ja mam innego faworyta, ale nie wypada mi się tu zbytnio angażować, więc zostawię państwa w niepewności!<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">I come from money i na arenie pojawia się Ted DiBiase! Zawodnik szybko przemieszcza się do ringu i staje w jednym z narożników!</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Gdy Ted znalazł się już w ringu od razu po jego theme songu kolejny utwór. Charakterystyczny wstęp, a po chwili usłyszeć można pierwsze "SMILE" przy którym na rampie pojawia się Dennis Dufour. Tym razem bez jakiejkolwiek eskorty, powoli idzie, zmysłowo poruszając rękoma w rytm muzyki, a także podkreślając swój uśmiech przy każdym słowie "SMILE". Przechodzi między linami, dzięki czemu znalazł się już w ringu, stanął naprzeciw Teda. Akurat w tym momencie wybrzmiewa "IF YOU JUST SMILE", które Dennis wyśpiewuje wprost w twarz dziecka miliona dolarów, po czym odchodzi do narożnika</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Światła na arenie praktycznie się nie zmieniły. Nie zaczęła też grać żadna muzyka. Na stage przy szmerach lekkiego zdumienia wyszedł "The Architect". Wrestler ubrany jest w swoje klasyczne czarne spodnie, koszulkę "Don't try this at home", a w dłoniach ma mikrofon.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Seth Rollins:</span> Posłuchajcie wszyscy uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzał. Szczególnie Ty Takeshi, wiem, że jeszcze siedzisz w swojej garderobie i patrzysz się w telewizorek z transmisją. Nie wróciłem do WCW, żeby zawalczyć na Starrcade ani po to żeby pokonać Wesa Wallace. Wróciłem zrobić porządek z tymi przez których musiałem odejść, zemsta jest naprawdę wspaniałą motywacją. Eric Bischoff, Rodrigo, Brutal weszli mi w drogę albo nie spełnili swoich zadań, teraz pora na kulminację, pora na Ciebie Yamamoto nie wyjdziesz stąd z pasem. <br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dopiero w tym momencie rozbrzmiewa "Kickstart My Heart"  stage zaczyna mienić się na czerwono i żółto, a na spodniach Setha odpalają się diody układające się w kształt płomieni.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na arenie rozbrzmiewa nieznany utwór... publiczność niezbyt go kojarzy. W końcu na rampie pojawia się Forest Beringer! Ten w czarno-czerwonym gotyckim płaszczu, swoim czarnym kagańcu z ćwiekami i kolcami. Naokoło unosi się szara mgła, a Beringer rusza przed siebie. O dziwo nie ma przy nim Williama Watkinsa. Patrzy się w stronę każdego z zawodników po kolei. Kroczy powoli, nie widać w nim tak sporo agresji. Ale to wszystko może się zmienić od momentu zabicia w gong... Jester staje na apronie i mierzy surowym wzrokiem publikę, w końcu wchodzi do kwadratowego pierścienia. Robi kilka kółek, oglądając się na dzisiejszych rywali. W końcu przystaje przy cornerze i ściąga powoli płaszcz. Na jego nadgarstkach widać naładowane kolcami bansolety... Forest wyrzuca płaszcz poza ring jak nic nie znaczącą szmatę i powoli zdejmuje kaganiec. Ten po chwili również ląduje na podłodze.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">I ostatni, aktualny mistrz Stanów Zjednoczonych Yamamoto Takeshi! Samuraj będąc obok ringu ściąga swoją standardową zbroję i odwiesza na stojak, po czym wchodzi do ringu i spogląda na swój pas zawieszony nad ringiem!</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">4. Tables, Ladders and Chairs Match for WCW United States Championship</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Takeshi Yamamoto &copy; vs Dennis Dufour vs Seth Rollins vs Forest Beringer vs Ted DiBiase jr.</span><br />
<br />
Wszyscy zawodnicy są w ringu, a nad ich głowami wisi już United States Championship. Który z nich wyjdzie ze Starrcade z pasem mistrzowskim? Któremu z nich uda się wspiąć na drabinę i zdjąć upragnione złoto? Dowiemy się już za kilkanaście minut! Sędzia sprawdza jeszcze gotowość zapaśników do walki, a każdy z nich ją potwierdza! A więc mamy gong i zaczynamy pojedynek! Wszyscy spoglądają jeden na drugiego... A po chwili wysuwają się z ringu jak na komendę i każdy z nich chwyta najbliższą z drabin porozstawianych dookoła! Wszyscy wparowują z nimi z powrotem do ringu i widząc, że przeciwnicy pomyśleli dokładnie o tym samym, po prostu zaczynają się nimi okładać! Metaliczne huki spotykają się z głośną reakcją publiczności, która zaczyna jeszcze mocniej dopingować współczesnych gladiatorów! Kilkanaście wymienionych ciosów później chyba każdy z biorących udział w walce zawodników dochodzi do wniosku, że drabiny nic tu nie zmienią... I wszyscy wyrzucają je na zewnątrz, pozbywając się bezużytecznej broni...Wszyscy, poza Dufourem, który przemyślał to o wiele lepiej i swoją drabinę pozostawia! Reszta walczących z przerażeniem zdała sobie szybko sprawę z tego co się właśnie stało, a Lofty Peacock bez zawahania korzysta z pozostawionego uzbrojenia, czyszcząc szybko ring z pozostałych oponentów do tytuł i rozstawiając drabinę na środku, po czym wspinając się po niej w kierunku pasa! Jednak jest to za wczesne stadium walki, przez co szybko zwycięski marsz przerywa mu Beringer, ściągając go za nogę na dół, a następnie chwytając za kark i wyrzucając poza ring nad górną liną! I teraz to Jester wspina się po drabinie! Kilka chwil później zostaje jednak trafiony przez Samuraja z krzesła prosto między łopatki i zatrzymuje się w pół drogi! Kolejny chairshot sprowadza go na dół, a jeszcze jeden sprowadza do parteru! Takeshi jednak po chwili sam zostaje powalony uderzeniem drabiny! A sprawcą tego jest Rollins! Mesjasz zaczyna wręcz pastwić się nad swoim rywalem, opuszczając drabinę na tors Kitajca bez opamiętania! Z nieuwagi reszty korzysta DiBiase, który z tyłu wsuwa się do ringu i po cichu próbuje wdrapać się na drabinę! Seth jednak w porę to zauważa i po prostu popycha drabinę, a Ted spada na matę! Dufour za ringiem, Beringer oraz Takeshi niezdolni do ruchu, Fortunate Son dopiero co powalony – Beastslayer jest w totalnym gazie! I zamierza z tego skorzystać! Chwyta szybko Foresta za kark i posyła na dopiero co podnoszącego się Dennisa, po czym odbija się od lin i wyskakuje na nich Suicide Divem! Następnie wślizguje się ponownie do ringu i widzi podnoszącego się Yamamoto – jego również powala przy pomocy Dropkicka! Ale seria ze strony samozwańczej Legendy Pasa TV. Oby tylko Seth zbytnio się nie przywiązał do tego pasa, bo w innym przypadku może skończyć tak samo jak jego ukochane trofeum – wyjebany do śmietnika. No ale mniejsza o to, wróćmy do walki, bo tam jest naprawdę grubo. Może nie tak grubo jak we wczorajszej walce Keith Lee kontra Jean-Pierre Dolnick (bo wiecie, dwóch grubasów hehe, śmieszki i takie inne), ale mimo wszystko. Bo właśnie podnosi się Tedziu (Nie Norek) który chwyta krzesło używane wcześniej przez Kitajca! Rollins obraca się w jego stronę i jak nie jebnie! Charishot prosto w głowę Kingslayera! DiBiase rozgląda się dookoła i widzi, że wszyscy jego rywale ucięli sobie drzemkę poobiednią, trochę późno, ale sen nie wybiera, więc wysuwa się z ringu i… No, kto by się spodziewał? Wyciąga ze składu broni… Werble poproszę, bo puenta jest bardziej sucha niż włosy Wallace’a po wczorajszej walce z Moorem… No dobra, jebać, na live nie ma najebanego Game’a, a Emiel sam się wstydzi… Ale tak, zgadliście - wyciąga stół! ! I myk z nim do ringu, szybciej niż Dolnick w dzieciństwie do Maczka, z większą werwą niż Rudy z donosem! Rozkłada stół w pobliżu narożnika i podnosi najbliższego mu rywala. W tym wypadku okazał się on być niskim Azjatą o ciemnych włosach i czarnych oczach… Dobra, bo to brzmi jak z jakiegoś Zewu Serc czy innego dziwnego pisma. W każdym razie Takeshi zostaje ofiarą Teda, który kładzie go na stół i chwyta za krzesło które wcześniej wcisnął w płat czołowy Setha, po czym wspina się z nim na narożnik! Po chwili podkłada sobie siedzenie, to metalowe, pod swoje siedzenie, to z żywego mięcha i w taki sposób skacze dupskiem na przeciwnika! Kurwa, Trent Kent by się nie powstydził takiego zagrania! Albo w sumie to Kent pewnie zdjąłby do tego spodnie i celował w japę! Mimo wszystko Ted okazał się nieco bardziej rozgarnięty i zrobił to w prawidłowy sposób. Nie przewidział tylko jednego – że stół na którym leży aktualny mistrz Stanów Zjednoczonych wyprodukowany został przez producentów Botchamanii specjalnie do takich akcji wysokiego ryzyka! ”I AM THE TABLE!” zgodnym chórem, niczym grono wytrenowanych przez lata śpiewaków a’cappella zakrzyknęły całe trybuny! Bo stół wziął i się zjebał. A w zasadzie no się nie zjebał, bo się chuj nie połamał! ! Fortunate Son zdecydowanie odczuł to nieprzyjemne zderzenie ze stołem nie do ruszenia, bo po zsunięciu się na matę zawył głośno z bólu! Nim jednak zdążył się ruszyć, na narożniku z którego przed chwilą zeskoczył pojawił się już przywódca cyrkowców! I mamy Springboard Moonsault na Takeshiego! I tutaj spuśćmy może zasłonę milczenia na sytuację która właśnie się wydarzyła. Jak to mówi młodzież – masakracja. A wiecie czemu? Bo stół znowu się nie połamał! No to teraz WCW na pewno wyląduje w Botchamanii… Ale wiecie jak to wygląda w takim przypadku, prawda? Stół trzeba w końcu połamać, co by się nie działo! Tym razem padło na Beringera, który jest chyba aktualnie „najświeższy” z nich wszystkich. Chociaż patrząc na jego ubiór, to zdecydowanie bardziej kojarzy się z metalowcami. A Ci no to wiadomo, taplają się w błocie na Woodstocku i nie myją się przez cały tydzień. Prawda to Panter? Więc w sumie nie wiadomo, czy jest taki świeży jak każdy by mógł sobie pomyśleć. Ale mimo wszystko to on wdrapuje się na narożnik i… Poids écrasant! Tylko, że z narożnika, nie w standardowy sposób! A stół w końcu, kurwa w końcu! Się łamie! Publiczność nagradza tą całą akcję salwami śmiechu i gromkimi brawami, jednak takiemu Kitajcowi to na pewno nie jest do śmiechu po ilości ciosów które przyjął! A zmierza kolejny, ponieważ ocknął się Rollins! A wiemy już, że Kingslayer uwziął się na zawodnika przez którego wcześniej doznał kontuzji, co teraz również manifestuje, podnosząc Kitajca i wynosząc go na barki – Turnbuckle Powerbomb! Nie daje jednak rady dokończyć serii którą zaplanował, ponieważ zostaje szybko przechwycony przez Bananowego Chłopca (tak, jakby ktoś nie skumał to chodzi o tego, co to go stać na zatrudnienie poważnych graczy, a nadal biega z Paddym i Salvadorem), który wykonuje mu teraz Dream Street! O i to jest w końcu coś, na co wszyscy czekali. I nie mówię tu o finisherze Teda, a o tym co następuje zaraz po nim – Lofty Peacock uderza rywala w potylicę, chwyta za rękę, odwraca do siebie i aplikuje Put a Smile! Głowa Circus Maximus odwraca się szybko, spodziewając się najpewniej ataku wymierzonego tym razem w jego stronę, jednak ten nie nadchodzi. Zdziwiony Dennis rozgląda się dookoła i widzi, że wszyscy poza Forestem wytoczyli się poza ring, a wspomniany wytworny do niedawna Brytol dopiero co się podnosi! Dufour próbuje to wykorzystać i rusza na przeciwnika, jednak ten szybko orientuje się w sytuacji i unika ciosu, samemu zamieniając go na Reverse STO, po którym zapina jeszcze Koji Clutch! Dennis miota się w próbach wyjścia z dźwigni, jednak zdaje się to wszystko na nic i po chwili zaczyna klepać w matę! Nic to jednak nie daje żadnemu z zawodników, ponieważ jedyną możliwością na zakończenie walki jest ściągnięcie pasa zawieszonego kilka metrów nad ringiem! Forest w końcu jednak puszcza, z obrzydzeniem wstając i wypychając Dufoura na zewnątrz. A po chwili podnosi przewróconą wcześniej drabinę i stawia ją z powrotem na środku ringu i zaczyna wspinaczkę. Jest jednak dość zmęczony, przez co idzie mu to powoli, co daje czas Rollinsowi na powrót do ringu i wspięcie się na drabinę po jej drugiej stronie! I tam, na szczycie drabiny zawodnicy zaczynają wymieniać się punchami! Raz uderza jeden, raz drugi! W pewnym momencie korzystając ze swojego doświadczenia i sprytu Seth markuje uderzenie pięścią, po czym jednak chwyta rywala za włosy i uderza jego głową o szczyt drabiny! Stylish Masculine spada na deski ringowe, a Kingslayer próbuje chwycić pas który znajduje się już tylko kilkanaście centymetrów od jego wyciągniętej dłoni! Na to nie pozwala jednak DiBiase! Tym razem to on wskakuje w miejsce Foresta i zaczyna przepychać się z Rollinsem o lepszą pozycję! Nagle drabina zaczyna się chybotać, a obaj zawodnicy będący kilka metrów nad ziemią z przerażeniem spoglądają w dół – tam Takeshi właśnie pcha drabinę! I ta się przewraca! A Seth wraz z Tedem wylatują poza ring! I to na stół który jest tam rozstawiony od samego startu walki! Ten łamie się pod ich ciężarem od razu! No to wychodzi na to, że panowie zostali na jakiś czas wyeliminowani z walki! Takeshi zaczyna rozdawać karty w ringu, doskakując najpierw do Dufoura, który dopiero co zdążył wśliznąć się do ringu i wyprowadzając Running Tornado DDT, a następnie przechodząc do leżącego wciąż Beringera którego podnosi i Irish Whipem wrzuca w narożnik! Forest jednak jakimś cudem wskoczył na narożnik zamiast w niego uderzyć, jednak United States Champion był na to przygotowany i wyprowadził Cheeky Nandos Kick, po czym Roll Upem ściągnął go do maty, obaj wstali i Takeshi dołożył mu jeszcze Superkicka! Aktualny mistrz rozgląda się po ringu, ale nie widzi żadnego dalszego zagrożenia w postaci rywali, więc wytacza się z ringu i bierze drabinę, z którą po chwili wraca… I otrzymuje Slingblade od Rollinsa który po cichu wśliznął się do ringu po jego drugiej stronie! Samuraj niefortunnie ląduje na drabinie plecami! Seth teraz z kurwikami w oczach patrzy na zawodnika który kilka miesięcy temu pozbawił go ukochanego pasa TV i przez którego nabawił się kontuzji… Oj, to chyba nie będzie przyjemne! Kingslayer nakłada drabinę na głowę Kitajca i po chwili aplikuje mu Curb Stomp! Takeshi jak rażony piorunem pada płasko na matę, a Mesjasz tylko podnosi go trochę do góry i jesteśmy świadkami kolejnego Curb Stompa! Oj, to na pewno zostawi swój ślad! Rollins ściąga z Azjaty drabinę, a jego samego z obrzydzeniem wykopuje poza ring, by po chwili rozstawić drabinę na środku ringu! Nim jednak zaczyna się na nią wspinać, z drugiej strony ringu pojawia się DiBiase! Rollins tylko wzdycha, po czym rusza do ataku! My natomiast widzimy, że poza ringiem powoli podnoszą się Forest oraz Dennis… A nad Takeshim klęczy jeden z sędziów, który po chwili pokazuje znak X nad głową w stronę zaplecza! Momentalnie nadbiegają medycy, którzy jak najszybciej zajmują się Yamamoto! Czyżby stało się coś poważnego?! Wracamy jednak do ringu, w którym Seth okłada krzesłem Teda, by po chwili wspiąć się na narożnik… I zostać z niego zepchniętym przez wskakującego na apron Beringera! DiBiase chciał wykorzystać sytuację i zaskoczyć rywali, jednak na niego również przyszłą pora – Dufour pojawił się za jego plecami i wyprowadził Put a Smile! Po drugiej stronie ringu Jester dopadł do powalonego Rollinsa i zaaplikował mu Painful Distortion! Ted i Seth wytoczyli się z ringu, a Beringer i Dufour spojrzeli na siebie, po czym ruszyli do ataku! Tutaj taka mała dygresja, bo pewnie każdy się zastanawia co z cyrkiem i przydupasami Teda? No to zajmę wam chwilę wytłumaczeniem sytuacji. Panowie podwładni Bogacza zamierzali już udać się na pomoc swojemu szefuńciowi, jednak na ten sam pomysł wpadła reszta trupy cyrkowej. No i spotkali się przy wyjściu z zaplecza. No i zaczęli się po ludzku napierdalać. A że Gathard nie lubi jak ktoś mu się napierdala jak on na to nie zezwala, to szybko w ruch poszły jego karczki. No i teraz ogólnie wszyscy zamieszani siedzą sobie skuci kajdaneczkami na zapleczu i grzecznie czekają na koniec walki. Wszystko jasne? Jasne. To wracamy do walki Po chwilę trwającej wymianie inicjatywę przejął Lofty Peacock, który momentalnie próbuje wykonać Put a Smile, Jester jednak unika i po chwili sprowadza rywala do parteru, wyprowadzając Painful Distortion! Dufour wytoczył się z ringu, a Beringer spogląda w górę na zawieszony tam pas… I wspina się po drabinie! Nim sięgnął po tytuł rozejrzał się jeszcze, jednak wszyscy przeciwnicy znajdowali się poza ringiem! Forest pewny siebie sięga po tytuł… I tak jest, odpina go!!!!11111JEDENJEDENJEDEN PANIE I PANOWIE, OTO WASZ NOWY UNITED STATES CHAMPION! FOREST BERINGER!!!<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Dzieje się, oj dzieje się! Forest Beringer nowym US Championem! Wielka chwila dla tego zawodnika...jego potencjał jest wprost niezwykły.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal: </span>To fakt, mało macie tak ciekawych zawodników jak on na Anarchy. Właściwie to nikt nie przychodzi mi na myśl. śmieje się<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>To chyba nie jest z Tobą najlepiej William. To twoje Nitro już kompletnie Cię zaślepiło. Teraz w ringu zobaczysz coś, czego jeszcze nigdy nie widziałeś. Dolnick vs Ransom. Pojedynek tysiąclecia. Walka o której nikt nie myślał, a jednak każdy ją dostanie...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Boje się trochę o ten pojedynek. Szczególnie o Big Jeana. Moim zdaniem chłopak stracił kontakt z rzeczywistością.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>Myślałem, że Tobie się tacy podobają. śmieje się Jak dla mnie to będzie petarda.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Byle nie wystrzeliła komuś w ręce i tej ręki nie urwała. zażenowany Cóż, zapraszamy na to specyficzne starcie, na pewno nie zabraknie...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>wyłącza mu mikrofon Niczego nie zabraknie panie i panowie! Będą emocje, będą łzy, będzie pot, będzie się działo! A nocy wciąż będzie mało!<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">W pobliżu rampy widać... orkiestrę. W końcu zaczynają oni grać Dance of the Knights! A to zwiastuje dwie rzeczy. Pierwsza z nich to buczenie fanów, a druga to pojawienie się WIELKIEGO JEAN-PIERRE DOLNICKA! W końcu Big Jean pojawia się na rampie. Grubas jest ubrany w garniak oraz okulary przeciwsłoneczne. Obok niego jest jego asystentka. Jean przysłuchuje się swojej muzyce i lekko ziewa. Asystentce niezbyt spodobało się to zachowanie i szturchnęła Grubasa. Dolnick zaczął udawać, że bardzo mu się podoba ten występ i rękoma zaczął naśladować dyrygenta. Przy okazji rzucił, że to w sumie w chuj łatwy zawód i sam mógłby tak machać łapskami za kasę. Nie wątpię... Następnie Kongijczyk podniósł ręce do góry i odpalono kiczowate fajerwerki i inne duperele! Dużo tego. Ni chuja to nie pasuje, ale Grubcio ma to w dupie i się uśmiecha. Były przyjaciel Wilgotniaka powoli zmierza w kierunku ringu. Naprawdę powoli. Trwa to pewnie z 20 minut. No albo trochę mniej... Asystentka cały czas towarzyszy mu w tej wędrówce. W końcu Dolnick jest już blisko kwadratowego pierścienia i mówi swojej pracownicy, by naciągnęła liny i ułatwiła mu w ten sposób wejście. Kobieta odpowiada, że jest jego asystentką, a nie służącą. Wkurwiony Grubas z Konga pyta się, za co jej płaci i w końcu wchodzi do miejsca, gdzie odbędzie się prawdziwa batalia. Gdy jest już w środku, to zdejmuje z siebie garniak i wyrzuca go poza ring. Teraz widzimy jego fikuśny strój do walki. Jean-Pierre ściąga jeszcze okulary i rzuca je w kierunku fanów... No nie rzuca. Tylko udawał. Ci zaczęli buczeć na niego, a on pokazał siłę i połamał okulary jedną ręką. Po chwili powiedział, że Ransoma też to czeka i poszedł do narożnika. Tam czeka na swój worek treningowy, z którym się za chwilę zmierzy.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">ZIŻEJ SKWARKA? DJ MAGIK? A MOŻE DEJOT Z WASZYCH DYSKOTEK GIMNAZJALNYCH? Jakby to powiedział Takeshi... Ni chuja! To DJ ASSAS1N i jego słynne już "Frag Out"! Potężny cheer wybucha na stadionie, światła przybierają kolor bieli i czerwieni, a po chwili na arenie pojawia się Maxwell Ransom... Z taką tubą do strzelania i wózkiem! I bym zapomniał, fryzura 18/10 i wilgotna tak, że ja pierdole. Big Handsome Man napełnia teraz ów "pistolet" swoimi preparatami w miękkich opakowaniach, po czym strzela w stronę widowni! Fani są zachwyceni, dostają preparaty od swojego ulubieńca... Ale to nie wszystko! Nad stadionem pojawia się teraz mnóstwo dronów... Które zrzucają preparaty na trybuny! Co tu się dzieje! Mamy ujęcie z kamery nad obiektem i widzimy, że nie tylko nad stadionem, ale i wokół z nieba spadają preparaty zwilżające włosy od Maxwella Ransoma! Mieszkańcy Bostonu - takiej wilgoci jeszcze nigdy nie mieliście, a grzyb w mieszkaniach właśnie wybudza się ze snu zimowego! O matko, ile tych preparatów znalazło się na obiekcie! Ransom w końcu odrzuca tubę i zmierza w stronę ringu witając się z tymi, który są najbliżej rampy. Wilgotniak oddaje pewnemu chłopakowi swoją koszulkę, a następnie wchodzi do kwadratowego pierścienia. Tam jest już poważniejszy, przy przepotężnym cheerze i w deszczu spadających preparatów, Ransom wchodzi na narożnik, gdzie poprawia swoje wilgotne włosy i ogląda się po fanach. Po tym przygotowuje się do walki, a drony odlatują znad stadionu. Jedno jest pewne - Boston jutro będzie posiadał mieszkańców z najwilgotniejszymi włosami.</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">5. Singles Match</span><br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Maxwell Ransom vs Jean-Pierre Dolnick</span><br />
<br />
Obaj zawodnicy są już w swoich narożnikach, ludzie wstają z miejsc, cheer się wzmaga. Proszę państwa, właśnie dostajemy coś, czego każdy potrzebował, ale nikt. Powtarzam kurwa, nikt z was na to na pewno nie zasłużył. Maxwell jest nabuzowany, energicznie skacze rozgrzewając się jednocześnie, Dolnick stoi skupiony oparty o narożnik. Sędzia sprawdza gotowość... I mamy gong! Poszli! Ransom od razu ruszył na swojego przeciwnika przy ogromnym dopingu publiczności, jednak Grubas w swoim kornerze chwyta się lin. Maxwell obija byłego przyjaciela, co przerywa arbiter dzisiejszego spotkania. Cóż, Dolnick prawie uniknął pierwszej konfrontacji. Trzymając się liny dalej zerka na Wilgotniaka, który nakazuje mu walki jak prawdziwy mężczyzna. Gdy tylko gwiazda filmowa odchodzi krok od swojego kornera, Ransom ponownie rusza! Niespotykane, Jean wykazuje się refleksem i SZYBKO schyla się, po czym wyturla z ringu! Wielki Przystojny Mężczyzna rusza w pogoń za rywalem, a Grubas chyba chce zastosować starą sztuczkę - obiega właśnie kwadratowy pierścień, aby potem wślizgnąć się do niego przez opponentem. Plan jest dobry, wykonanie iście chujowe, gdyż wolno biegnący Kongijczyk nie zauważa, jak w pewnym momencie zostaje wyprzedzony przez śmiejącego się Wilgotniaka... Który z zaskoczenia wyprowadza mocny Lariat! Niezłe kurwa zaskoczenie, a wystarczało patrzeć przed siebie. Nieważne, Dolnick zostaje powalony! Ransom zadowolony krzyczy coś publice, po czym z uśmiechem pomaga wstać przeciwnikowi. No jest trochę tej masy, więc nie jest to takie proste. Grubas w końcu jest na nogach, a Maxwell chwyta go za głowę i chce wrzucić do ringu... Tylko że kurwa nie! Kongijczyk właśnie wpierdala Przystojniaka prosto w stalowy słupek! Ten pada na ziemię, a Grubas... Opiera się o swoje kolana. No pojedynek trwa już dobre 2 minuty, miał prawo się chłop zmęczyć. Gwiazda filmowa sięga teraz po jeden z leżących preparatów, który na oczach Ransoma wylewa na ziemię, dodając przy tym "że do tego się to jebane gówno nadaje". Następnie Jean-Pierre jedną nogą depcze leżący obok preparat, który rozpierdala się jak Jeff Brown na policji. Sędzie już chwilę odlicza obu zawodników, a Dolnick nie zamierza wygrać w ten sposób. Chce on ośmieszyć Ransoma, który dalej jest trochę zamroczony po bliskim spotkaniem głowy ze stalowym słupkiem. No wiadomo, nie było to tak przyjemne jak kontakt z preparatem. Maxwell leży już w ringu, Dolnick również powoli do niego wchodzi... I od razu wyprowadza Elbow Drop! I TO Z MINIMALNEGO, KILKUCENTYMETROWEGO WYSKOKU! Jasny chuj, ależ to musiało boleć!1...2...i czy będzie? Nie, nic z tego! Grubas uderza ze złością w matę, po czym wstaje. Chyba powoli doskwiera mu kolka, bo chwyta się za brzuch. No nic, ale trzeba walczyć dalej. Gwiazda okopuje teraz nonszalancko Ransoma i dodaje "jadę z tobą kurde jak z Moxem na twitterze". Grubas dopytuje asystentkę, czy ten tekst był zajebisty. Asystentka mówi niechętnie, że tak. Jean-Pierre tego nie wyczaił i szeroko się uśmiecha. Tymczasem pora na kolejny atak, mamy następny Leg Drop! Ależ arsenał chwytów w wykonaniu Dolnicka! I kolejny pin 1...2...I CHUJ Niesamowite! Nie no, taki chuj, walczymy dalej, arbiter dolicza do 2. Kongijczyk tylko kręci głową i dosiada Maxwella, któremu pewnie zaraz wypłynął wnętrzności pod takim naporem. Gwiazdor chwyta głowę przeciwnika i wyprowadza serię ciosów, a po każdym z nich dokłada kolejno literki: M, O, X, L, E, Y, T, O, C, H, U, J. Grubas kolejny raz się uśmiecha i jest zajebiście zadowolony, gdyż znów pojechał Moxowi. Niech ta świnia się lepiej skupi na Ransomie. No nic, jedziemy z tym dalej. Wilgotniak jest kompletnie zdominowany i czołga się teraz w kierunku lin. Zanim zdąży się podnieść, już jest obok niego Dolnick... Który po prostu staje na posiadaczu najwilgotniejszych włosów! Maxwell wyje z bólu, a Dolnick szeroko się uśmiecha i rozkłada ręce. Jean schodzi z opponenta i mówi asystentce "Że Ransom nie potrzebuje maski psa tak jak ten chuj Moxley, żeby dawać głos, kiedy tylko zechce".  Dodaje po tym "kurwa, ale mi się to udało"... I mamy SPLASH! Tym razem za długo zwlekał! Chybiony! Wilgotniak wstaje, zaś Kongijczyk  klęczy trzymając się za brzuch! Doping teraz się wzmaga, Big Handsome Man może i jest obolały, ale na pewno nie brak mu motywacji! Łapie byłego przyjaciela za głowę... HUMIDIFIER! Corner Springboard Bulldog dla Grubasa z Konga! I to chyba nie koniec. Wilgotniak wchodzi teraz na trzecią linę, gdzie przeczesuje swoje wilgotne 18/10 włosy... Diving Headbutt! Nie, Dolnick kontruje to na Codebreaker!? CO KURWA?! CO TU SIE WYDARZYŁO!? Nie no, żartowałem, on nie umie takich rzeczy. Akcja oczywiście trafiona, a Maxwell kładzie się na rywalu.1...2...3?!!!!Nie, nic z tego! No było teraz blisko! Ransom z lekkim politowaniem zerka na byłego przyjaciela... I zaczyna go zasypywać całą serią mocnych ciosów! Tutaj nie ma taryfy ulgowej, nasz Przystojniak jest dzisiaj niezwykle poważny. Maksiu w końcu daje sobie spokój i wstaje, nie spuszczając z oka Dolnicka. Ten w końcu również leżąc patrzy się na swojego wroga i mówi mu "że może załatwią to jakoś inaczej, ze względu na stare czsasy i żeby nie był takim chujem jak Moxley". Jean cofa się przy tym w stronę narożnika, a Wilgotniak walczy trochę sam ze sobą. Atakować, czy nie atakować? Jean-Pierre jest oparty już o korner, gdzie powoli wstaje... I próbuje po prostu kopnąć Ransoma w jajca! Nie! Mamy unik i teraz Wilgotniak wyprowadza wściekłe punche, a następnie kopnięcia! Dolnick zsiadł się w narożniku, a sędzia uspokaja Maxwella. Ten nic sobie z tego nie robi i rusza na rywala, co spotyka się z kolejną ingerencją arbitra. Big Handsome Man lekko stracił panowanie nad sobą i słucha teraz kazania... Ale co w tym czasie robi Dolnick? Sędzia i Maksiu są zajęci rozmową, a ten to skrzętnie wykorzystuje, gdyż w "magiczny" sposób znika poduszeczka przy łączeniu środkowej liny w narożniku! Grubas teraz próbuje ruszyć na posiadacza najwilgotniejszych włosów, lecz ten w porę się uchyla... I mamy Enzuigiri! I Spinebuster! Aj, Wilgotniak nie daje rady teraz wynieść Dolnicka, a ten za to wyprowadza piekielnie mocy Headbutt! I błyskawiczny Powerslam! I CONGO DROP!! ALEŻ SEKWENCJA OD GRUBASA! Johnny Bravo of pro wrestling zdołał jednak popisać się niezwykłym refleksem i w ostatniej sekundzie odsuwa się! Big Jean siada przez to na macie, a nasz Przystojniak wykonuje sprężynę, odbija się od lin... ZARAZ! REBOUND LARIAT! AKCJA MOXA! Ależ zniewaga dla naszej gwiazdy filmowej! 1...2...i chuj Nie, kick out! Ransom łapie się za głowę, ale należy pochwalić naszych zawodników, jak niespodziewanie podkręcili tutaj tempo. Cheer ponownie mocno się wzmaga, ostatnio takie emocje odczuwałem podczas karmienia kaczek. Maxwell ogląda się po widowni i wskazuje, że ma zamiar zakończyć ten pojedynek. Zerka na ledwo wstającego Grubasa z Konga, mimo wszystko w oczach Wilgotniaka widać żal. Mamy jednak kopnięcie w brzuch Dolnicka! Handsomer?! Nie! Przerzuca go Big Jean za siebie! Big Handsome Man wstaje przy pomocy narożnika... RUGBY CHARGE OD KONGIJCZYKA! Akcja Zamory! Maksiu wbity Corner Spearem w narożnik, a Grubas warto nadmienić - BIERZE ROZBIEG! Mamy odbicie od lin... BAD MOON RISING! Wallace'owy Jumping Side Kick dla Gwiazdy filmowej! I to o dziwo uniknięty! Dolnick odwraca się zaskocozny samą akcją i tym, że udało mu się jej nie przyjąć...CODEBREAKER! Cała biała lista ma swój udział w tej walce! Tylko, że Jean-Pierre łapie Ransoma! Co za forma Grubasa! Odrzuca on teraz skonsternowanego Wilgotniaka przed siebie... POTĘŻNE ODEPCHNIĘCIE! Wypierdoliło Ransoma jak Riversa po przeczytaniu swojego tłiterka zeszłej nocy! Co więcej Maxwell trafia głową prosto w łączenie, z którego wcześniej Big Jean usunął osłonę! Posiadacz najwilgotniejszych włosów jest w innym świecie, siedzi totalnie zamroczony, a Grubas ma swój chyba największy moment w całej karierze ringowej! Mamy rozbieg i Congo Gift! Stinkface, który wbija głowę Maksia jeszcze bardziej i możliwe, że kończy tą walkę! Grubas ciężko oddycha i trzyma się za klatkę piersiową, ale w końcu łapie Ransoma i odsuwa go od lin! Mamy próbę zakończenia tej walki1...2...KICK OUT NIE! Ależ szał na widowni! Dolnick wkurwiony jest w totalnym szoku, ciężko dysząc mówi sędziemu, że "chyba go pojebało", a następnie siedząc nakazuje asystentce napisać skargę na arbitra tego spotkania. Maxwell leży praktycznie nieprzytomny, zaś Grubas z Konga siedząc obok niego sprzedaj mu bitch slapy przy ogromnym heacie od fanów. Słyszymy różne bluzgi w stronę naszego Przystojniaka, które potem zamieniają się w zwykły śmiech. Big Jean z trudem wstaje i teraz to on zaczyna wyklinać zebranych widzów, po czym... Zaraz, czy on zaczyna wchodzić na narożnik? Oszalał! Chyba chce wykonać Congo Drop z wysokości i raz na zawsze zakończyć ten pojedynek! Zapewne Dolnick ma już kolkę i idzie mu to naprawdę wolno, ale w końcu staje na tej drugiej linie. Congo Drop... Nic z tego! Nagle Ransom zrywa się z maty, przechodzi pod nogami Grubasa i opierając się o korner atakuje głowę swojego wroga! Reakcja publiki zmienia się diametralnie, a Maxwell sam zaczyna wchodzić na narożnik od wewnętrznej strony ringu Jean-Pierre ledwie trzyma się jedną ręką liny, a drugą próbuje wyprowadzać jakieś ciosy. Te nie dochodzą jednak do głowy Maxwella, który dorzuca bardzo mocny Headbutt! Dolnick puszcza się (h3h3), jednak jakimś cudem udaje mu się ustać na nogach. Ransom skacze z drugiej liny wykonując Double Axe Handle... Grubas dalej stoi! I POTĘŻNE ODEPCHNIĘCIE, TYM RAZEM DLA DOLNICKA! Ależ power miał Big Handsome Man w łapach! Gwiazda filmowa ląduje na linach, odbija się od nich... I inkasuje kopnięcie! Mamy Double Underhook! Ludzie wstają z miejsc, a Ransom tylko kiwa głową i z całej pizdy drze się wniebogłosy "I AM...", na co publika odpowiada "HANDSOMEEEEER"! Kurwa mać, mamy wyniesienie! Jak on to zrobił! Wilgotniak wydaje z siebie dziki okrzyk trzymając Grubasa w pionie... HANDSOMER! Udany! Maxwell odwraca Dolnicka i kładzie się na nim, a publika odlicza wraz z sędzią! 1... 2... 3?! NIE! Możliwa była ta walka! Maxwell Ransom pokonuje Jean-Pierre Dolnicka po naprawdę emocjonującej walce!<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Co za emocje u Ransoma! Ten skrywa twarz w dłoniach i może cieszyć się z owacji na stojąco. No jest wzruszenie u dzisiejszego zwycięzcy. Maxwell tauntuje na narożniku wzbudzając jeszcze większy cheer od zgromadzonej widowni, po czym opuszcza ring przy swojej piosence. Po drodze zerka jeszcze na powoli podnoszącego się Dolnicka... Po czym zostawia go i zmierza w stronę zaplecza. To jest jego wielki dzień. Big Jean w tym czasie się podnosi i wygląda na mocno wkurwionego. Fani zaczynają gwizdać i buczeć, co powoduje jeszcze większą złość u Dolnicka. Ten ledwo stoi i krzyczy w stronę widowni, żeby Ci "zamknęli ryje", wygląda wręcz jakby miał się zaraz rozpłakać! Fani nic sobie z tego nie robią i wyraźnie dają znać, co myślą o Grubasie, co ten wytrzymuje coraz gorzej. Zaraz! Ransom! Maxwell wraca się do ringu! Na miejscu każe publice się uspokoić... Co ta od razu robi! Jean-Pierre jest tym faktem cholernie zdziwiony, a sam Wilgotniak coś mówi po cichu w jego kierunku jednocześnie zasłaniając usta... I obejmuje Grubasa! Co tu się dzieje! Dolnick też wygląda na wzruszonego... I również obejmuje Maxwella! Ależ doping nam się zrobił na trybunach! Czyżbyśmy mieli piękne pogodzenie się byłych przyjaciół? Panowie jeszcze rozmawiają ze sobą, a Wilgotniak wznosi rękę Grubasa do góry doceniając jego dzisiejszą postawę. Słyszymy przeogromny cheer, a obaj panowie w towarzystwie asystentki schodzą na zaplecze. Co za zwrot akcji...</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman:</span> *wyciera łzy*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> *też się pobeczał* No nie powiem, nie powiem...trochę się wzruszyłem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Paul Heyman: </span>My mamy dalej cokolwiek tu komentować? Przecież teraz już nic co powiemy, nie ma najmniejszego sensu. Wszystko zostało już powiedziane i pokazane.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">William Regal:</span> Zawsze mówiłem, że wrestling potrafi dostarczać niesamowitych emocji, ale nie myślałem, że będę płakał po walce jakiegoś playboya z Grubasem z Konga. *przeciera łzę*]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[WCW - Wspomnień czar]]></title>
			<link>https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=218</link>
			<pubDate>Wed, 12 Aug 2026 23:13:14 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://www.l-p-w.pl/member.php?action=profile&uid=34">The Game</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://www.l-p-w.pl/showthread.php?tid=218</guid>
			<description><![CDATA[To może ja rozpocznę ten temat. Na początek rzucę wam coś prostego - komentatorzy na ostatnim PPV spod szyldu naszego WCW. Uważam, że byli całkiem do przeżycia. Pozdrawiam Jakuba, z którym wspólnie robiliśmy ten wstęp, jak i całą galę.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Witamy państwa na WCW Uncensored! Czeka nas dzisiaj mnóstwo emocji, to jest pewne. Prawda, że to jest pewne? *udaje, że chce zajebać mukę Zamorze* Żart...nigdy bym Cię nie uderzył. Wiesz dlaczego Ben? Bo wiem, że byś mi oddał. No i prawdopodobnie zrobiłbyś to mocniej. Zawszę Cię szanowałem, no prawie zawsze. Uważam jednak, że jako komentator jesteś super, serio. *Nie wie, czy Zamora mu wierzy* No to co? Na jaką walkę czekasz dziś najbardziej?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora:</span> Próbujesz mi wejść tam gdzie nie powinieneś. *śmiech* Zupełnie tak jak pewien komentator pewnemu zawodnikowi z Nitro. A co do twojego pytania...  Nie umiem Ci na to odpowiedzieć. Jednak jako pracownik ściśle związany z Anarchy, najbardziej interesują mnie pojedynki właśnie z gali piątkowej. Tu chyba nie ma zaskoczenia?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Chodziło Ci o Regala i...pewnego zawodnika z Nitro? Masz rację, to nie w moim stylu. Obiecuję, że przestanę. Co do walk, to powiem Ci, że mamy tak samo...no dobra, Moxley vs...*chyba coś mu ugrzęzło w gardle* ten chłopiec...to będzie całkiem interesująca walka, ale co do reszty to się zgodzę. Wiesz, że ja przecież od zawsze i na zawsze #TeamAnarchy! Śmieszne w sumie, że Wes zacznie galę...on raczej kończył PPV. Pamiętasz może Mayhem? Boże...cóż to była za wojna!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora:</span> Wallace słynął z takich walk, co tu więcej dodać? Jednak Wes nie tylko rozpocznie tą galę, ale i nie wystąpi na niej sam - tym razem czeka go starcie drużynowe. Wraz ze swoim byłym rywalem, Jose Lopezem, stawią czoła Austinowi Artestowi i Keithowi Lee.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Racja. Całkiem ciekawie się to zapowiada, z chęcią rzucę okiem. Potem zresztą też mamy specyficzne starcie Wyatt vs Dickinson...pasują do siebie jak pięść do oka. No chyba, że jest to twoja pięść i oko Paula Heymana...*śmieje się* Na dodatek zmierzą się w Inferno Matchu. Nigdy nie byłem fanem tego typu pojedynków, bo można się nieźle poparzyć, ale kibice chyba to lubią, nie?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora:</span> Cóż, nie mogę powiedzieć, że mam szczególnie dobre wspomnienia związane z Edgarem...*śmiech* Jednak taki rodzaj walki., może sprzyjać Wyattowi. Dla mnie to Bray jest faworytem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Znowu się zgadzamy...aż się ośmiał No, tego się nie spodziewałem. Aż chyba dosiądę się do was na Anarchy do stolika, oczywiście raz na jakiś czas, bo mam tam inne rzeczy na głowie. Co my potem mamy...patrzy w jakąś kartkę Walka o pasy Tag Teamowe...no i tutaj będę szczery. Roffe i Pain razem to kpina. Ci to dopiero pasują do siebie...no w ogóle nie pasują! A Moss i Moore. Cóż, co by o nich nie mówić, to dogadują się świetnie. Chociaż nie wiem, czy jest na świecie osoba, która by mnie bardziej denerwowała niż Sam Moore! Widziałeś co on zrobił na ostatnim Anarchy?!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Co byś nie sądził o Samie... Do tej pory nie mam pojęcia, jak on i Moss stracili pasy drużynowe. Wystarczy tylko spojrzeć, co ostatnio wyczynia Pain. Dzisiaj nie powinniśmy być świadkami niespodzianki. Sam Andy tego nie wygra... A trzeba mieć na uwadze, że stoczy jeszcze jedną walkę na Uncensored. Moss i Moore to biorą.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Potem czeka nas kolejna walka z pasem na szali. Chris Cold znowu utrzyma swoje mistrzostwo? Czy może Trent Kent odrobił lekcje i tym razem da radę go pokonać? Jak dla mnie to Chris jednak jest zawodnikiem odrobinę lepszym od Kenta...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Trent wydaje się być nieobliczalny, jednak Cold pokazuje ostatnimi czasy, że może celować całkiem wysoko. Wystarczy przypomnieć sobie, jak zaprezentował się na tle Riversa w porównaniu do innych. Gdybym miał na kogoś postawić, byłby to obecny Mistrz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Ekhm...no tak. Masz rację w 100%. Myślę, że Cold to jest zawodnik, który wkrótce może rywalizować z najlepszymi, typu właśnie wspomniany River, Moxley, czy nawet syn swojego ojca, czyli Wes Wallace. Swoją drogą wiesz z jakim słowem rymuje się Wallace? *śmieje się* No nieważne...to nie są żarty na moim poziomie, naśmiewanie się z nazwisk, czy też z...*robi się lekko czerwony* IMION. Walka numer pięć w karcie (szybko zmienił temat, nie? xD) to kolejna potyczka Dufoura i Beringera. No i tutaj to naprawdę nie wiem, co może się wydarzyć. Możesz mnie nawet pobić, a i tak dalej nie będę wiedział...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Spokojnie, zapas sił zostawiam na Heymana. śmiech Rywalizację między Dennisem a Forestem dało się oglądać z wypiekami na twarzy. Nie mam pojęcia, czego tu się spodziewać. Dufour niby wygrał już dwa starcia, ale Beringer łatwo nie odpuści. Złość musi się w nim wręcz gotować. Może do trzech razy sztuka?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>No możesz mieć rację. Ja tak właśnie czułem, jak biłem się z Wesem. Jeszcze bym dostał jedną szansę i byśmy mieli teraz innego mistrza na Anarchy...Ehhh...no cóż. Nie można mieć wszystkiego, nie? Chociaż z pewnością Sammy Guevara i Liam Rooses nie podzielą mojej opinii. Oni są tak oderwani od rzeczywistości, jak ja byłem, na ostatnim Anarchy. *śmieje się*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Cóż, może dlatego w niektórych kwestiach przypominają mi Ciebie. *śmiech*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Mam nadzieje, że Lucky pokaże im miejsce w szeregu, bo nie mogę już na nich patrzeć. Jak jestem tolerancyjny, tak jak widzę ich mordy, to po prostu mam ochotę zwymiotować. Naprawdę. Tylko Grant jest tu nadzieją na normalność...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Dalej mamy przedostatnią walkę - Drew Gulak kontra Andy Roffe o zwakowany pas Anarchy Championship. Czyżby White House miało się odrodzić? Mają ku temu wielką szansę. Wiele tu jednak będzie zależeć też od tego, jak sam Andy podejdzie do swojej pierwszej walki. Tu może się wydarzyć wszystko, serio.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Mam nadzieje, że Andy w końcu da radę. Kibicuje mu praktycznie od początku. Zasługuje na sukces, jak mało kto! No, ale Gulak to świetny wrestler, więc łatwo mieć nie będzie. *bierze głęboki oddech* No...i...zostaje Main Event. Waters vs Moxley. Czyste zło vs...czysta prawda? Tak bym to nazwał. Wiadomo, serce podpowiada mi - Jon Moxley...ale sam miałem okazję być w ringu z Jamesem Riverem i mógłbym tutaj napisać, że wiem na co go stać. Problem w tym, że...ja zupełnie nie wiem, na co go stać.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Czeka ich godzina prawdziwej, krwawej bitwy... Chociaż Lopez i Wallace też mieli walczyć 60 minut, a wiemy jak wyszło. Tu się jednak na to nie zapowiada, w końcu obaj będą mogli do woli używać przedmiotów. Nie jestem w stanie stwierdzić, kto tutaj wygra. Mógłbym nawet rzucić monetą. Jednego jestem jednak pewien... Będzie cholernie dużo krwi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Też tak myślę. Oni będą chcieli sobie zrobić nawzajem krzywdę i wygra ten, który będzie chciał tego bardziej od rywala...Zapraszamy was na WCW Uncensored.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[To może ja rozpocznę ten temat. Na początek rzucę wam coś prostego - komentatorzy na ostatnim PPV spod szyldu naszego WCW. Uważam, że byli całkiem do przeżycia. Pozdrawiam Jakuba, z którym wspólnie robiliśmy ten wstęp, jak i całą galę.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Witamy państwa na WCW Uncensored! Czeka nas dzisiaj mnóstwo emocji, to jest pewne. Prawda, że to jest pewne? *udaje, że chce zajebać mukę Zamorze* Żart...nigdy bym Cię nie uderzył. Wiesz dlaczego Ben? Bo wiem, że byś mi oddał. No i prawdopodobnie zrobiłbyś to mocniej. Zawszę Cię szanowałem, no prawie zawsze. Uważam jednak, że jako komentator jesteś super, serio. *Nie wie, czy Zamora mu wierzy* No to co? Na jaką walkę czekasz dziś najbardziej?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora:</span> Próbujesz mi wejść tam gdzie nie powinieneś. *śmiech* Zupełnie tak jak pewien komentator pewnemu zawodnikowi z Nitro. A co do twojego pytania...  Nie umiem Ci na to odpowiedzieć. Jednak jako pracownik ściśle związany z Anarchy, najbardziej interesują mnie pojedynki właśnie z gali piątkowej. Tu chyba nie ma zaskoczenia?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Chodziło Ci o Regala i...pewnego zawodnika z Nitro? Masz rację, to nie w moim stylu. Obiecuję, że przestanę. Co do walk, to powiem Ci, że mamy tak samo...no dobra, Moxley vs...*chyba coś mu ugrzęzło w gardle* ten chłopiec...to będzie całkiem interesująca walka, ale co do reszty to się zgodzę. Wiesz, że ja przecież od zawsze i na zawsze #TeamAnarchy! Śmieszne w sumie, że Wes zacznie galę...on raczej kończył PPV. Pamiętasz może Mayhem? Boże...cóż to była za wojna!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora:</span> Wallace słynął z takich walk, co tu więcej dodać? Jednak Wes nie tylko rozpocznie tą galę, ale i nie wystąpi na niej sam - tym razem czeka go starcie drużynowe. Wraz ze swoim byłym rywalem, Jose Lopezem, stawią czoła Austinowi Artestowi i Keithowi Lee.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Racja. Całkiem ciekawie się to zapowiada, z chęcią rzucę okiem. Potem zresztą też mamy specyficzne starcie Wyatt vs Dickinson...pasują do siebie jak pięść do oka. No chyba, że jest to twoja pięść i oko Paula Heymana...*śmieje się* Na dodatek zmierzą się w Inferno Matchu. Nigdy nie byłem fanem tego typu pojedynków, bo można się nieźle poparzyć, ale kibice chyba to lubią, nie?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora:</span> Cóż, nie mogę powiedzieć, że mam szczególnie dobre wspomnienia związane z Edgarem...*śmiech* Jednak taki rodzaj walki., może sprzyjać Wyattowi. Dla mnie to Bray jest faworytem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Znowu się zgadzamy...aż się ośmiał No, tego się nie spodziewałem. Aż chyba dosiądę się do was na Anarchy do stolika, oczywiście raz na jakiś czas, bo mam tam inne rzeczy na głowie. Co my potem mamy...patrzy w jakąś kartkę Walka o pasy Tag Teamowe...no i tutaj będę szczery. Roffe i Pain razem to kpina. Ci to dopiero pasują do siebie...no w ogóle nie pasują! A Moss i Moore. Cóż, co by o nich nie mówić, to dogadują się świetnie. Chociaż nie wiem, czy jest na świecie osoba, która by mnie bardziej denerwowała niż Sam Moore! Widziałeś co on zrobił na ostatnim Anarchy?!<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Co byś nie sądził o Samie... Do tej pory nie mam pojęcia, jak on i Moss stracili pasy drużynowe. Wystarczy tylko spojrzeć, co ostatnio wyczynia Pain. Dzisiaj nie powinniśmy być świadkami niespodzianki. Sam Andy tego nie wygra... A trzeba mieć na uwadze, że stoczy jeszcze jedną walkę na Uncensored. Moss i Moore to biorą.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Potem czeka nas kolejna walka z pasem na szali. Chris Cold znowu utrzyma swoje mistrzostwo? Czy może Trent Kent odrobił lekcje i tym razem da radę go pokonać? Jak dla mnie to Chris jednak jest zawodnikiem odrobinę lepszym od Kenta...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Trent wydaje się być nieobliczalny, jednak Cold pokazuje ostatnimi czasy, że może celować całkiem wysoko. Wystarczy przypomnieć sobie, jak zaprezentował się na tle Riversa w porównaniu do innych. Gdybym miał na kogoś postawić, byłby to obecny Mistrz.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Ekhm...no tak. Masz rację w 100%. Myślę, że Cold to jest zawodnik, który wkrótce może rywalizować z najlepszymi, typu właśnie wspomniany River, Moxley, czy nawet syn swojego ojca, czyli Wes Wallace. Swoją drogą wiesz z jakim słowem rymuje się Wallace? *śmieje się* No nieważne...to nie są żarty na moim poziomie, naśmiewanie się z nazwisk, czy też z...*robi się lekko czerwony* IMION. Walka numer pięć w karcie (szybko zmienił temat, nie? xD) to kolejna potyczka Dufoura i Beringera. No i tutaj to naprawdę nie wiem, co może się wydarzyć. Możesz mnie nawet pobić, a i tak dalej nie będę wiedział...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Spokojnie, zapas sił zostawiam na Heymana. śmiech Rywalizację między Dennisem a Forestem dało się oglądać z wypiekami na twarzy. Nie mam pojęcia, czego tu się spodziewać. Dufour niby wygrał już dwa starcia, ale Beringer łatwo nie odpuści. Złość musi się w nim wręcz gotować. Może do trzech razy sztuka?<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>No możesz mieć rację. Ja tak właśnie czułem, jak biłem się z Wesem. Jeszcze bym dostał jedną szansę i byśmy mieli teraz innego mistrza na Anarchy...Ehhh...no cóż. Nie można mieć wszystkiego, nie? Chociaż z pewnością Sammy Guevara i Liam Rooses nie podzielą mojej opinii. Oni są tak oderwani od rzeczywistości, jak ja byłem, na ostatnim Anarchy. *śmieje się*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Cóż, może dlatego w niektórych kwestiach przypominają mi Ciebie. *śmiech*<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Mam nadzieje, że Lucky pokaże im miejsce w szeregu, bo nie mogę już na nich patrzeć. Jak jestem tolerancyjny, tak jak widzę ich mordy, to po prostu mam ochotę zwymiotować. Naprawdę. Tylko Grant jest tu nadzieją na normalność...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Dalej mamy przedostatnią walkę - Drew Gulak kontra Andy Roffe o zwakowany pas Anarchy Championship. Czyżby White House miało się odrodzić? Mają ku temu wielką szansę. Wiele tu jednak będzie zależeć też od tego, jak sam Andy podejdzie do swojej pierwszej walki. Tu może się wydarzyć wszystko, serio.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho:</span> Mam nadzieje, że Andy w końcu da radę. Kibicuje mu praktycznie od początku. Zasługuje na sukces, jak mało kto! No, ale Gulak to świetny wrestler, więc łatwo mieć nie będzie. *bierze głęboki oddech* No...i...zostaje Main Event. Waters vs Moxley. Czyste zło vs...czysta prawda? Tak bym to nazwał. Wiadomo, serce podpowiada mi - Jon Moxley...ale sam miałem okazję być w ringu z Jamesem Riverem i mógłbym tutaj napisać, że wiem na co go stać. Problem w tym, że...ja zupełnie nie wiem, na co go stać.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Ben Zamora: </span>Czeka ich godzina prawdziwej, krwawej bitwy... Chociaż Lopez i Wallace też mieli walczyć 60 minut, a wiemy jak wyszło. Tu się jednak na to nie zapowiada, w końcu obaj będą mogli do woli używać przedmiotów. Nie jestem w stanie stwierdzić, kto tutaj wygra. Mógłbym nawet rzucić monetą. Jednego jestem jednak pewien... Będzie cholernie dużo krwi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Chris Jericho: </span>Też tak myślę. Oni będą chcieli sobie zrobić nawzajem krzywdę i wygra ten, który będzie chciał tego bardziej od rywala...Zapraszamy was na WCW Uncensored.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>