ETW - Ojej, co tu się wydarzyło. Najpierw się bardzo ucieszyłem, że w końcu mamy powrót do pełnoprawnego, psychopatycznego rzeźnika, tylko po to, żeby z każdą kolejną linijką uśmiech znikał mi z twarzy. Ten wstęp, że Ryback ma ucznia, całkiem spoko pomysł, niech przekazuje wiedzę na temat cięcia mięsa, to jest dodatkowy smaczek przy takim psychopacie, bo musisz się zastanawiać, czy on tą wiedzę zdobył faktycznie jako rzeźnik, czy jednak ciął ludzkie ciała. I teraz jeszcze chce stworzyć swojego naśladowcę? No sam motyw fajny. Co prawda totalnie nie rozumiem, czemu on się czepia Aldisa i tego tekstu o spóźnionym przelewie, bo to totalnie psuje cały nastrój segmentu. Fajnym pomysłem jest też wejście na prywatne podwórko Riddle'a - dosłownie i w przenośni. To jest najlepsza możliwość do wyboru, jeśli Kenny chce go ignorować, to musisz go zmusić, żeby w końcu zareagował. No ale tu się plusy kończą i zaczynają się ciężary. No bo dlaczego ten Ryback próbuje rymować? No to się tak kłóci z całą kreacją postaci, odbiera jej powagi i przełamuje totalnie lęk. Jak tworzysz psychola to chcesz, żeby ludzie się go bali. Żeby samo jego spojrzenie powodowało ciarki na plecach, a po Rybacku możesz się spodziewać, że zapoda Ci rymowaną nawijkę o kłóceniu się o kiełbasę. I kiśniesz, zamiast umierać ze strachu. Najgorsza możliwa reakcja na takiego Potwora to śmiech. Równie dobrze mógłby się potknąć jak Shock Master czy wyjebać się przy Big Boocie jak Nathan Jones i jest koniec. Zaprzeczanie sobie też jest niezłe. Nie interesują mnie Twoje dzieci i właśnie dlatego, że mam w nie totalnie wyjebane ukradłem im zabawki i właśnie je zniszczyłem. A co mi tam, jeszcze powiem coś bezpośrednio do nich, ale to tylko tak, żeby pokazać, jak bardzo mnie nie interesują. I wiesz co? Jeszcze na koniec rzucę groźbą, że coś odetnę Twojej córce, ale pamiętaj, to wszystko dlatego, że totalnie mnie nie interesują, bo aż takim pojebem nie jestem. No i to gadanie, że jest tym dobrym. Ja rozumiem, że mówi się, że najlepszy villain to ten, któremu wydaje się, że robi dobrze, ale tutaj to zostało totalnie spłycone. Można było to na tyle sposobów ograć, a wybrano najtańszy i najmniej przemyślany. Dlaczego nie narzucić narracji, że to Kenny chce zrobić z niego tego złego, bo tego nauczył się w kryminale? Albo, że to co pokazuje Kenny to tylko maska, a Ryback zrobi wszystko, żeby pokazać prawdziwą twarz Kenny'ego? No jest sporo możliwości. Ogólnie jest więcej minusów, niż plusów, więc segment wychodzi na minus.
Komentatorzy - No są. Upewniłem się dwa razy, mrugnąłem, przetarłem oczy i dalej tam są. Cytując klasyka "już było dobrze, kurwa, już było dobrze". Dwie gale pod rząd taki gigantyczny plus, że nie było komentatorów i jeb, nagle wracają. Kim w ogóle jest Domagoj Tokor? Gdzieś mi mignęło w google, że to jakaś stara postać Bryxa. No dobra, komentatorzy są, to tyle co mogę o tym powiedzieć. Oni zawsze są na minus za sam fakt, że są, bo wnoszą tyle co zawsze, czyli nic. W najlepszym wypadku są neutralni, a w większości przypadków przeszkadzają. No tutaj fajnie, że chociaż krótko, ale znowu nic nie wnieśli, więc na minus.
Rozprawa - Dobra, nie będę leciał w chuja, znam galę sprzed wyjazdu i mam już swoją opinię, więc nie będę tego oceniał wszystkiego osobno, tylko zrobię całe podsumowanie wszystkich części razem. Postaram się zachować chronologię i na końcu wrzucić ogólne podsumowanie. Kurde, dużo mówi ten RVD, jak na NPC, nawet bardzo dużo. Trochę Pawłowski vibe, bo jak Prezes czy inny GM próbuje brać na siebie spotlight, zamiast zostawić go zawodnikom to bardzo jednoznacznie mi się to kojarzy. I nie, nie są to pozytywne skojarzenia. No to co mówi jest poprawne, zarysował nam sytuację, no i tyle. Taka jego rola w sumie. Tylko te rękawice do MMA, co to miało na celu? xD pokazanie braku szacunku w sądzie, czy to miał być celowy komediowy zabieg? Nie wiem, nie pasuje mi to do sądu. Wypowiedź Salvadora naprawdę spoko, tylko no, to dalej jest wypowiedź NPC, więc też się nie będę jakoś bardzo nad tym rozwodził. Spoko przedstawił sytuację, czułem emocje, mega spoko na koniec to, że nie da się tego zamieść pod dywan. No spełnił swoją rolą. Dobra, już widzę, że Hill chyba po prostu chciał pokazać, że ma wyjebane tymi rękawicami. Ogólnie jest to poprawna wypowiedź, ale trochę mi nie pasuje do pozycji, w której się znajduje. W zasadzie on tutaj powinien walczyć o utrzymanie miejsca w federacji, żeby nie zostać zwolniony i widzę jaki tor przyjął, tylko uważam, że źle go przedstawił. Moim zdaniem dużo lepiej byłoby pójść w stronę, że on nie pamięta tego co się wydarzyło, że usłyszał ten dźwięk, jedno uderzenie i wszystko zniknęło. Pójść w stronę, że to było w afekcie, że on nie pamięta, że przecież on by nigdy nie skrzywdził Salvadora, bo widzi w nim siebie, więc nie mógł tego zrobić i cyk, możemy iść w stronę story z przymusową terapią w ramach leczenia, jak chce zostać w federacji. A on w sumie próbował to trochę przekazać, żeby na końcu powiedzieć wprost, zamierzam dalej to robić, proszę mnie natychmiast zwolnić. No i wchodzi Otunga, cały na biało, tzn. na czarno, bo chyba togi muszą być czarne, wiecie o co mi chodzi xD Chodzi mi o to, że to zdecydowanie najlepsza część tego segmentu, czuć tutaj powagę, odpowiednie słownictwo, dobrze stawiane tezy i odpowiednie przedstawienie sytuacji. Świetna robota, bardzo przyjemnie się to czytało, wygląda totalnie legitnie, czuję, że mógłbym odpalić wiadomości i usłyszeć podobną przemowę, może nie adwokata, tylko bardziej prokuratora. No ale w obecnej sytuacji to oskarżonym jest Hill i wiadomo, że tam próbują jego cisnąć. W każdym razie zmierzam do tego, że prawnicza gadka na odpowiednim poziomie. Jako minus to ta końcówka, noooo kurde. Taką dobrą ochronę mieliśmy cały czas, ze wszystkim sobie radzili, zawsze szybko reagowali i byli na tyle profesjonalni, że potrafili nawet bójki wieloosobowe rozdzielać, a tutaj sam Hill ich składa i dochodzi do sytuacji, że prawnik musi mu wklepać? No i po co przekazuje go ochronie, skoro przed chwilą wszyscy razem nie byli w stanie sobie z nim poradzić? Co to da? No nie pasuje mi ta sytuacja do rozprawy. Szanujmy ochronę, pokażmy, że mamy specjalistów, niech oni zdążą zareagować. Bo to, że Hill by próbował ataku to do niego pasuje, tylko niech go ochrona spacyfikuje i skuje do końca procesu i mamy dużo sensowniejsze wydarzenia. No i jest, truskawka na torcie. Półtora tygodnia czekałem, żeby wylać wiadro pomyj na to zakończenie, które zepsuło totalnie cały segment i pozbawiło go totalnie sensu. O człowieku, tutaj się taki fikoł odjebał, że mam wrażenie, że to było na bieżąco szyte i nic nie zostało zaplanowane wcześniej. DLACZEGO KURWA ADWOKAT DZIAŁA NA PIERDOLONĄ NIEKORZYŚĆ SWOJEGO KLINETA?! Co tu się kurwa odjebało? Otunga zajebał wcześniej taką dojebaną przemowę, która idealnie pokazała, że w sumie Hill nie zaprzecza zarzutom, nie wykazuje skruchy, mało tego, pokazał, że nie nadaje się do resocjalizacji i stanowi zagrożenie dla osób postronnych... tylko po to, żeby się totalnie na to zesrać i DAĆ HILLOWI DOKŁADNIE TO, CZEGO CHCE. No iks kurwa de. Michał, jestem pewny, że to wina instrukcji, które po prostu spełniłeś i tutaj wróciłbym do Twojego klasyka z czatu - następnym razem lej na instrukcje. Cała ta rozprawa nie doprowadziła nas do niczego. Można to było równie dobrze załatwić tydzień temu, że zamiast ogłaszać wielki proces to dać mu walkę z jakimś przeskurwysynem, nawet wrzucić go do klatki z Blaze'em, niech mu Blaze spuści wpierdol i mamy to załatwione. Efekt ten sam, doszliśmy do tego samego miejsca, a oszczędziliśmy segmentu na prawie 2k słów. No ta końcówka serio zepsuła wszystko. Ogólnie to o ja pierdole, jakie to było długie. Wrzucenie dwóch NPC i dwóch postaci, które w zasadzie dopiero jakkolwiek budują swoją pozycję do segmentu na prawie 2k słów to jest totalne przegięcie. Dodatkowo uważam, że ten segment był totalnie niepotrzebny, bo wyszło to totalnie bez sensu. Serio, jakby... od początku mówiłem, że to jest słabe, że RVD został "bezstronnym sędzią", który już dawno ocenił i wydał wyrok to jest totalnie z czapy. To, że Otunga, który miał być adwokatem, zadziałał na niekorzyść swojego klienta jest z czapy. Rozwiązanie ostatecznie nie potrzebowało żadnej rozprawy i w rezultacie dostaliśmy segment na prawie 2k słów, który ostatecznie nie był w ogóle potrzebny. Dobrze, że to zostało podzielone na części, bo jednym ciągiem jakbym miał to przeczytać to bym musiał 3 razy do sklepu po browarka latać. Otunga zdecydowanie najjaśniejszym punktem segmentu, chociaż mam podejrzenia, graniczące z pewnością, że instrukcje go sabotowały w końcówce. Nie wiem, był ogromny plus w postaci Otungi, kilka mniejszych plusów. Ale nie wiem czy ilość minusów pozwala to ocenić na plus ostatecznie. Chyba bardziej wychodzi neutralnie, może ewentualnie malutki plusik. (tak, wiem, Prof. Miodek nie były dumny, wiem, że to błąd i wystarczy powiedzieć malutki plus, albo po prostu plusik, ale celowo staram się podkreślić jak niewielki może to być plusik)
Video Promo - puściłem sobie muzyczkę do czytania i muszę powiedzieć, że to siedzi. Poczułem klimat, najpierw się wczułem w taką wczesną pobudkę, a potem już coraz bardziej płynąłem razem z segmentem. Swoją drogą, czy wiedzieliście, że The Rock chodzi spać o 21, wstaje o 5 i zaczyna ćwiczyć? No i je dużo pankejków. Tak się właśnie buduje gwiazdy. Także skoro nie było twarzy to na bank będzie ktoś nowy, od razu widzimy, że to materiał na gwiazdę, chłop o siebie dba. No i ta muzyczka, ale to będzie musiał być mega pozytywny gość. Gdyby Paddy Jackson nie był teraz reporterem na Elysium to bym obstawiał, że to jego dzieło, ale jednak musi to być ktoś inny. Fajne, klimatyczne. Ciekawe kto to będzie, już się nie mogę doczekać. No ale od razu widać, że Blaze będzie miał nowego konkurenta do walki o bycie face'em federacji. Na pewno na plus.
Skandal! - Nie no, jak można powiedzieć, że Payback to jest firmowa akcja Dowsona? Ja się domagam zmiany i tam zdecydowanie powinno być jedyne, kultowe Walls of Dan! Uważam to za jawny brak szacunku w stosunku do takiej legendy i że na następnej gali zostanie mu za to oddany szacunek. Swoją drogą to bardzo mizerna zemsta. Na poprzedniej gali Nathan dosłownie pozamiatał nim podłogę, no wpierdol był niemiłosierny, a tutaj tylko poszedł Payback? Przed własną publicznością? No Dan wychodzi na pizdeczkę. Tak się nie robi, Panowie, wychodzimy. Widać, że wrzucone od niechcenia, byle było, bo coś trzeba zrobić w odpowiedzi na próbę morderstwa. No powiedzmy, że mały minus za niechlujność i robienie z legendy pizdeczki.
MateuszMW - No ciężko to komentować. Po pierwsze, jak wrócił? On nigdy nie był na właściwej drodze i do tej pory nie wygrał zupełnie nic. Błagam, dajcie mu wywiad na następnej gali, gdzie będzie mógł opowiedzieć cały lore tej Oliwki na łeb, bo ja się już w tym gubię. Czy on wypowiedział słownie "XD"? I jak na następnej gali? Na tej gali, dokładnie na tej gali. Nawet jak to było Earlier This Week to kurwa dzieje się to po poprzednim Colosseum, a przed obecnym, więc na najbliższej, a nie następnej gali. Plus za nazwanie Dana Legendą. Minus za chęć niszczenia Legend, bo Blaze chce być legendą, ale nie chce być zniszczony. No nie mogę tego na poważnie komentować, sorry. Oczywiście na segment na minus xD Żeby nie było, naprawdę próbuję pojąć tą postać od początku, ale autor nie ułatwia.
ETW - Klimatycznie, krótko, ale klimatycznie. Można? Można. Dobry segmencik na pokazanie, że dalej się trzymają razem, chociaż ostatnim razem jakieś minimalne rysy można było zobaczyć w ich segmencie, tak teraz pokazują, że dalej trzymają się razem, bo w ten sposób mogą osiągnąć więcej. No i fajnie, że Escobar jest takim strażnikiem przemiany Prestona i widać, że ona się dopełnia. Jest plusik za segment. Na razie ich niewiele, więc podwójnie dobra robota Panowie.
Butla/Uszczelka - I cyk, od razu na przełamanie i dla kontrastu mamy ich rywali. W sumie nawet fajny zabieg. Widzę to na gali w TV. Ależ Butla został wypruty ze swojej postaci. No widać, że stał się NPC totalnym. Szkoda. Za to przy Uszczelce będę nudny - klasa. Przy Shi-Tzu skisłem srogo, aż oplułem ekran. Przynajmniej dynamika między nimi się nie zmienia, Butla ciągnie w dół, a Uszczelka robi wszystko, żeby wziąć duet na plecy i ponieść dalej. Oj, Butla będzie winny Uszczelce dobrego fizjoterapeutę po wszystkim. Ty dowodzisz, ja biję? A skąd to się wzięło? Do tej pory to raczej bił Uszczelka i to bardzo słusznie. Mimo wszystko dam za ten segment plusik, bo Uszczelka się starał i widać, że po prostu z NPC się ciężko współpracuje, bo po prostu jest bardzo nijaki.
Mateusz, Dowson i Martin - ZW, muszę skoczyć po kolejnego browara, pierwszy był po komentatorach, drugi musi wejść teraz. Weźcie mi wytłumaczcie co tu się odjaniepawliło? Aż musiałem się uszczypnąć, zaserwować sobie liścia i jeszcze raz spojrzeć na ekran. Okazało się, że nie śpię. Napisałem na priv do kolegi, żeby zapytać czy widzi to samo co ja. Okazało się, że tak i wcale mi się nie wydaje. Chcecie mi powiedzieć, że Dan Dowson, który, jakby nie patrzeć, ma gigantyczną historię na e-fedach teraz przed WŁASNĄ PUBLICZNOŚCIĄ, w swoim RODZINNYM MIEŚCIE dostaje no contest z największym jobberem wśród aktywnych graczy, który może w zasadzie konkurować tylko z Eliasem? Co do chuja? I on za tydzień ma walkę z Blaze'em? Na jakiej podstawie? Wyciągnęliście Dowsona, który ma status LEGENDY, tylko po to, żeby zrobić z niego jobbera i on ma jeszcze po czymś takim walkę z głównym mistrzem? No serio, nie rozumiem. To teraz do mistrza się będą jobberzy ustawiać w kolejce? No jaki to ma sens? Mam nadzieję, że to chociaż będzie squash, bo jak Dowson w takiej formie dostanie równą walkę z głównym mistrzem, to mistrz z automatu straci całą wiarygodność, którą staramy się budować. A nie jest łatwo, bo regularnie są rzucane kłody pod nogi. Nie no, autentycznie uważam to za skandal, co tu się wydarzyło. Jeszcze znowu mu Martin wpierdolił xD nie no, ja myślałem, że story z Martinem to jest na zbudowanie Dowsona, żeby dodać trochę star power do Colosseum, ale widzę, że to jest jednak na pogrzebanie go i zrobienie z niego ekskluzywnego jobbera. No jestem zażenowany, oczywiście minus za segment.
Riddle i Ryback - Bardzo fajnie rozpisany segment. Krótki, ale za to ile oddaje emocji. Dużo luzu w tym było, bardzo płynnie przeszedłem przez całość i aż się złapałem, że przy wypowiedzi Riddle'a potakiwałem głową, że dobrze gada. Bardzo prawidłowa reakcja Riddle'a, kiedy ktoś wjeżdża personalnie na rodzinę to żarty się kończą. Jak grożą Twoim dzieciom to nie próbujesz uśmiechać się do kamery i resocjalizować psychopaty, tylko podejmujesz radykalne środki, żeby zapewnić bezpieczeństwo bliskim. I tak się powinien zachować prawdziwy mężczyzna. No mega mi się podoba jak są tutaj oddane emocje, na razie najlepszy segment na gali. Mamy dobre zaognienie przed ich walką na PPV, teraz tylko pytanie czy uda się ta temperaturę dowieźć do samego końca, bo jeszcze dwie gale przed nami. No ale zdecydowanie segment na plus.
Walka i po walce - chcecie mi powiedzieć, że Uszczelka był pokazywana jako totalny czołg i rozpierdalacz przez ostatni miesiąc, żeby teraz wygrał school boyem? O chuju złoty, no nie jest to najlepsza i najbardziej wiarygodna decyzja, na której niestety cierpi sam Uszczelka. A chłopaki się widzę bawią w Big Showa. Tydzień temu rysy, żeby dostać segment, że jest wszystko git, żeby jeszcze na tej samej gali się pokłócić. Woooo! Jak na następnej gali ktoś się nie popłacze, to nie wierzę w miłość. Tylko tego brakuje to tych wahań nastroju. Robią niezły parkour z segmentu na segment. Ogólnie jest to poprawnie rozpisane, tylko sama decyzja wydaje mi się z czapy. No mam wrażenie, że w ich story jest masa chaosu, nie jest przemyślane od początku do końca i co chwilę, na bieżąco zmieniają się plany. A to nie świadczy dobrze o story.
Japońce - Oh shit, here we go again. Na szczęście zostało to trochę ugrzecznione w stosunku do poprzedniej gali, ale i tak bardzo źle mi się to czyta. Nie dość, że nie lubię takich infantylnych postaci, to jeszcze klnie. No ciężko o gorsze połączenie. Jak już przez to przejdę to ogólnie rozumiem co Jay przekazuje, obrażając innych odgrywa tego infantylnego heela, który przy okazji jest bananowym dzieciakiem, wiadomo, ze jak ktoś ma problem i jest zmuszony do chodzenia na terapię to tego nie przyzna i wypiera to, że faktycznie ten problem ma i szuka sobie sensownych argumentów żeby oszukiwać przede wszystkim samego siebie. Po prostu nie mój klimat, więc ciężko mi docenić, ale tutaj się to wszystko trzyma kupy. Bo jak się Sio odezwał to od razu przestało. No jest wysoko, jest kurwa wysoko. "Rzuciłeś na mnie swój cień! Okryłeś mnie hańbą!" - no dosłownie tak widzę segment po stronie honorowego japońca. Bo tak naprawdę nikt mu nic nie zrobił, nie obraził, nawet o nim nie wspomniał, a ten sam się wpierdala między wódkę, a zakąskę i jeszcze się burzy i rzuca coś o honorze i że w normalnych warunkach by go pobił. Dlaczego? Nie wiem, choć się domyślam (brak pomysłu jak ich dobrze zaczepić). I w sumie czemu on ma Jay ma być jego pierwszym rywalem? Bo mu się wspomnienia z Wietnamu włączyły, że go tacy cisnęli, jak był mały? Mało to honorowe, jebie zemstą na randomowej osobie. No ale pomijając już brak sensu tej wypowiedzi, to chciałem napisać, że poprawne przedstawienie się... gdyby nie ilość błędów. To aż kłuje w oczy, jak się to czyta. Fajnie, że zarysował swój gimmic